Walentynki w BellyBestFriend!

Aktywuj abonament BellyBestFriend od dziś do 21 lutego a otrzymasz od nas prezent:

1 miesiąc - otrzymasz 15 dni w prezencie!

3 miesiące - otrzymasz 1 miesiąc w prezencie!

12 miesiący - otrzymasz 2 miesiące w prezencie!


Z abonamentem BellyBestFriend możesz korzystać również z KidzFriend oraz OvuFriend!

Promocja trwa do 21.02.2019 roku.

Wykup abonament Zamknij
BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Patryk jest już z nami:-)

Autor: Rene
6 kwietnia 2018, 18:11

godz.18.00 i co i wielki h....!!!!mam już dosyć to za dużo jak dla mnie plus jeszcze kłótnia z mężem i ból zęba a na deser bałagan w całym domu nic tylko iść i już nie wrócić...Bardzo miła końcówka ciąży nie ma co

0 komentarzy (pokaż)
7 kwietnia 2018, 12:47

Jesteś w 39 tygodniu ciąży
(38 tyg. i 5 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Ale wczoraj mnie poniosło no nieźle no cóż tak działają ciążowe hormony,myślę że było mi to potrzebne trochę się oczyściłam ze złych emocji i dziś jest mi o wiele lepiej:-)
Wczoraj na wieczór juz było ok mąż przywiózł wózek dla naszego synka jest bardzo ładny.Złożyliśmy go i teraz czeka na naszego synka już nie mogę się doczekać jak pójdę z nim na pierwszy spacer.Pogoda ma być już w zasadzie ładna więc długo nie będziemy czekać z pierwszym wyjściem na dwór(nie mam na myśli wyjścia ze szpitala bo wyjść na dwór i tak musimy nie zależnie od tego jaka będzie pogoda)
Dziś poprasowałam resztę rzeczy dokończyłam sprzątanie pokoiku synka i wydaję mi się że mamy już wszystko gotowe na przywitanie naszego synka:-)Nawet starszy synek mówił że to jest wózek dla Patryka i że już niedługo się urodzi a jak go zapytałam gdzie jest dzidziuś to powiedział że w brzuchu u mamy.Mój kochany 4 latek taki mały a już tyle rozumie:-)

0 komentarzy (pokaż)
7 kwietnia 2018, 15:45

MOJE OBAWY DOTYCZĄCE CIĘCIA CESARSKIEGO
-znieczulenie:czy nie będzie problemów z jego podaniem i czy usiedzę bez ruchu ten czas w którym będę miała wkłucie,jak mój organizm zareaguje na podany lek,jak zniosę tą utratę czucia i poruszania nogami to musi być pewnie bardzo dziwne uczucie,czy dopadnie mnie zespół popunkcyjny
-po cięciu:pionizacja i ból rany,złe gojenie się razy i zakażenie,leżenie 12 godzin,ograniczenie w jedzeniu po cc,ogólnie wolniejsze wracanie do formy
Dla dziecka:brak możliwości samodzielnej opieki,ograniczona bliskość na początku, nagłe ,,wyrwanie''dziecka z ciepłego brzucha mamy bez zapowiedzi(brak skurczy),opóźnione karmienie
piersią
Co jeszcze ogólnie bycie na czyjejś łasce:-(
CZEGO SIĘ NIE BOJĘ
-zakładania cewnika do pęcherza moczowego i wenflonu,wypicie leku,który zobojętnia kwas żołądkowy,lewatywy,szarpnięć podczas wyjmowania dziecka,pierwszego skorzystania z wc,tego że bede miała bliznę

0 komentarzy (pokaż)
8 kwietnia 2018, 16:54

Jesteś w 39 tygodniu ciąży
(38 tyg. i 6 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Dziś jest piękna pogoda razem z mężem i dziećmi wyszliśmy na spacer do lasu,daleko nie szliśmy bo nie miałam siły...To już ostatnie dni mojej ciąży jak to szybko zleciało za kilka dni powitamy na świecie naszego kochanego synka.Coraz mniej się boję,coraz bardziej nie mogę się go doczekać,mój kochany maluszku.Jaki jesteś cały czas o Tobie myślę i już odliczam czas do spotkania z Tobą:-)<3
Jutro jedziemy do mamy załatwię najpilniejsze sprawy i jadę do szpitala urodzić Ciebie nasz synku:-)

0 komentarzy (pokaż)
9 kwietnia 2018, 18:08

Jesteś w 40 tygodniu ciąży
(39 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Jestem już w szpitalu po badaniach ogólnie jest ok mały waży 3,9-4 kg no ładnie nabrał masy:-)
Już nie mogę się doczekać jak go zobaczę.Na początku miałam stres naprawdę sie bałam na tą chwilę już się nie boje i mogłabym już iść na to cięcie:-)
Co do terminu cięcia to jeszcze go nie znam jutro ma być podjęta decyzja...wolałabym już mieć to za sobą i szybko wrócić do domu do dzieci...

0 komentarzy (pokaż)
10 kwietnia 2018, 06:44

Jesteś w 40 tygodniu ciąży
(39 tyg. i 1 dzień)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Pierwsza szpitalna noc za mną i szczerze powiem była kiepska,nie mogłam spać było mi gorąco i niewygodnie,wieczorem przyszedł lekarz i powiedział,że na wszelki wypadek mam być dziś na czczo i teraz jest mi niedobrze,co do snu to spałam tylko 2 godz:-(
W nocy przyjechały dwie panie poleżały chwilę i pojechały se skurczami na porodówkę,teraz tak sobie myślę,że chyba nie chciałabym mieć już tych skurczy.Wiem ,że po porodzie mogę mieć jakieś tam skurcze jak będę karmić synka i jeszcze mogę mieć bolesne skurcze jelit plus jeszcze boląca rana po cc oj jeszcze czeka mnie sporo bólu...No nic trzeba będzie zaciskać zęby i wytrzymać albo gryźć poduszkę jak kto woli...cdn....

0 komentarzy (pokaż)
12 kwietnia 2018, 09:43

Ciąża zakończona 10 kwietnia 2018
Jest już na świecie nasz kochany synek Patryk godzina 12:05 3850g 55cm 9/10 punktów poród drogą cięcia cesarskiego:-)
9.04.2018
Jeszcze przed pójściem do szpitala pojechałam z moim P i resztą dzieci do mamy,czekaliśmy na przelew,parę minut po 11 przyszła pensja mojego męża,postanowiliśmy jeszcze pójść do focusa do KFC na ostatnie niezdrowe żarełko,mąż wszystko zjadł mi jakoś za bardzo nie wchodziło chociaż wcześniej jadłam takie rzeczy ze smakiem,może to przez stres przedporodowy za kilka godzin miałam być w szpitalu,po drodze wstąpiliśmy jeszcze do rossmana kupiłam wodę mineralną na inne zakupy nie miałam już siły a w planach miała kupić miniaturki kosmetyków do szpitala żeby nie nosić dużych kosmetyków.W drodze powrotnej bardzo źle się czułam myślałam że nie dojdę do mamy,gdy już byłam u mamy położyłam się jeszcze na trochę i pomału szykowałam na wyjazd do szpitala...
około godz 14-15 zgłosiłam się do szpitala ze skierowaniem na cc,poszło bardzo sprawnie,pani w okienku zapytała który tydzień ciąży i do którego lekarza chodziłam w ciąży,po chwili zadzwoniła na oddział lekarz zadecydował że mam być przyjęta na oddział więc pani z IP zawiozła mnie na górę na OCP
tam dokończona została procedura papierologiczna i wywiad.Po chwili położna pobrała mi krew zmierzyła ciśnienie i temperaturę następnie dostałam łóżko,Nie byłam przebrana w piżamę położna zaczęła narzekać na IP że tam powinni mi powiedzieć abym się przebrała.Na sali czekałam na lekarza gdy przyszedł poprosił mnie do gabinetu zawołał wyniki badań i zaświadczenie o wskazaniach do cc,później mnie zbadał na fotelu i zrobił usg powiedział że dziecko waży w granicach 3,9-4 kg poszłam na salę
tam miałam zrobiony zapis ktg potem miałam czekać na obchód lekarski.Zjadłam kolację później był obchód lekarz powiedział że nie wiadomo kiedy będę miała cięcie ale na wszelki wypadek mam już nic nie jeść.Noc nie przespana trochę z nerwów trochę z niepewności i ekscytacji no i te niewygodne łóżko plus gorąc na sali.....W nocy były trzy przyjęcia panie se skurczami na sali nie zabawiły długo może z pół godz do godz i zjeżdżały na dół na porodówkę,wtedy pomyślałam,że jednak nie chce mieć tych skurczy wolę już cc
10.04.2018
wstałam dosyć wcześnie dostałam śniadanie którego na wszelki wypadek miałam nie jeść,na obchodzie lekarskim miała paść decyzja....
obchód był mniej więcej po 9 rano lekarz zadecydował,że dziś zrobimy cięcie i kazał położnej zawieść mnie na dół...Pojawiły się Emocje zaczęłam płakać zaraz zadzwoniłam do mamy....TO już DZIŚ urodzi się nasz synek.Panie z sali pytały czy to dziś będzie cięcie,powiedziałam że tak.W między czasie miałam się spakować,gdy to zrobiłam razem z położną która pomogła mi się zabrać z torbami zjechałam na dół,tam zostałam przekazana inny położnym,poszłam do zabiegowego pani zapytała czy miałam ktg i czy krew mi pobrali powiedziałam,że tak.
Mama przyjechała szybko,poszykowała rzeczy dla synka i czekała ze mną na poorodówce jeszcze w między czasie udało mi się iść do koleżanki która wcześniej urodziła pogadałam z nią chwilę i pożegnałam mówiąc że zaraz będę miała cesarkę,życzyła mi powodzenia:-)Poszłam z powrotem na porodówkę położne mnie szykowały,na pierwszy ogień lewatywa,potem kąpiel pod prysznicem miałam umyć się specjalnym żelem odkażającym dostałam zieloną jednorazową koszulę prawie przezroczystą,potem został mi założony wenflon i cewnik,dostałam też leki,teraz tylko miałam czekać na salę która miała być gotowa na 11.45.Miałam się nie denerwować ale emocję i strach jednak zwyciężyły,czułam że jest mi niedobrze,zaczełam się cała telepać i jeszcze ze stresu bolał mnie brzuch no i to nie przyjemne uczucie że robię siku.Położna otworzyła okna żeby lepiej mi się oddychało,dała mi też kroplówkę nawadniającą i tak tam leżałam a położne gadały o sukienkach a ja trzęsłam się ze strachu,swoją uwagę starałam się skupić na czytaniu plakatu który wisiał na ściance oddzielającej dwa łóżka porodowe,plakat dotyczył porodu naturalnego a ściślej mówiąc jego faz.W pewnym momencie usłyszałam,że sala jest gotowa i zapraszamy,usiadłam na stole i czekałam na podanie znieczulenia,lekarz wszystko mi tłumaczył co zamierza robić pielęgniarka trzymała mnie za rękę,lekarz dosyć długo odkażał mi plecy
potem powiedział że będzie teraz ukłucie poczułam nawet nie drgnęłam potem poinformował mnie że teraz podaję właściwe znieczulenie co poczułam jakby prąd przeszedł mi po prawej nodze za chwilę to samo,potem rozpieranie w plecach,ciepło w pośladkach i nogach chwile potem nie mogłam już ruszyć nogami czucie jeszcze było takie mrowienie położyli mnie na stół kazali podnieść do góry pośladki no ale ja już nie mogłam,szczerze to wpadłam w lekką panikę jak nie mogłam ruszyć nogami i tak mi mrowiło,następnie odkażali mój brzuch jodyną czułam to smarowanie pomieszane z uczuciem biegających mrówek po skórze,położyli niebieskie serwety,podłączyli mnie do urządzeń moniturujących czynności życiowe i zaczęło się cięcie,tu już nic nie czułam dopiero w pewnym momencie poczułam szarpanie nie było to za miłe uczucie aż zamknęłam oczy błagając w myśli żeby już urodził się synek a ten nie chciał wyjść trochę się naszarpali ale w końcu usłyszałam jego płacz,lekarz powiedział,że to chłopczyk a ja już go wołałam mówiąc Mój Patryk mój i tylko mój anestezjolog powiedział tylko,,tak tak pani syn'' pielęgniarka na chwilę mi go pokazała pomyślałam,że jest podobny do Adrianka ,że nie ma takiego noska jak Sylwia czy Damianek.Zabrali go a ja czekałam az mnie zszyją,pojawił się problem z macicą która nie chciała się obkurczyć lekarz poprosił o podanie dodatkowej oksytocyny,w czasie szycia lekarze rozmawiali o zupełnie czymś innym niż tym co robią tak na luzie jak by byli na kawie,od czasu do czasu padło coś medycznego.Szczerze to dobrze bo ta ich rozmowa nie na temat bardzo mnie uspakajała:-)Na sali było duszno lekarz poprosił o włączenie klimy i cały ten chłodek leciał na mnie co mi pasowało,za oknem było słychać ruch uliczny i nagle pisk opon lekarz jakoś to skomentował.Z boku po prawej stronie stała duża szafka ze szklanymi drzwiami dzieki temu było widać co oni mi tam robią zerkałam co trochę żeby wiedzieć mniej więcej ile jeszcze zostało do końca.W pewnej chwili zrobiło mi się tak ciężko na klatce piersiowej przymknęłam oczy a pielęgniarka pytała mnie jak się nazywam,później pod koniec mówiła do mnie że jeszcze chwila została do zszycia skóra i już.po wszystkim nałożyli mi opatrunek,podsunęli łóżko do stołu podłożyli jakąś deskę i na niej sturlałam się na łóżko oczywiście z pomocą pielęgniarek.Lekarze podziękowali ja też,pielęgniarki zaczęły gadać o zimnej gazowanej wodzie mineralnej no to się odezwałam,żeby nie mówiły tak bo mi jeszcze większej chęci narobią a wiadomo że ja tak szybko się nie napiję a pić mi sie bardzo chciało.Zawiozły mnie na salę zapytałam się o mamę gdzie jest,mama za chwile przyszła pytałam się czy widziała dziecko,powiedziała że tak i że nie jest podobne ani do Sylwii ani do Damiana.Co do najbliższych godzin ti miałam leżeć na płasko przez bite 6 godzin wydawało mi się że nie dam rady,no i nadal nie mogłam ruszać nogami teraz to nawet ich nie czułam nic zero nawet mrówek juz nie było,pytałam się mamy czy mam przykryte stopy bo tego nawet nie czułam.Mama pojechała przyjechał mój P przywiózł synka na salę ale ja go widziałam tylko bokiem bo nie mogłam podnieść głowy co było denerwujące,mąż zrobił mu fotki później zawiózł go na noworodki a ja miałam odpoczywać tylko jak jak skupiałam się na tych nieczujących nogach i na tym że mam dziecko a nie mogę się nim zająć,nakarmić przytulić:-(Po godz 13 pomalutku wracało czucie od góry czułam mrowienie i tak stopniowo mrowienie schodziło coraz niżej po 15 zaczęłam czuć brzuch poprosiłam o leki p bólowe dostałam zastrzyk a potem kroplówki,o 18 zaczęłam już pomału czuć nogi próbowałam nimi poruszać pomału pomału wracały,przy poruszaniu czułam mrówki.Około 20stej mrówki były już tylko w palcach.Jakoś po 7 godz położna uniosła mi oparcie od łóżka jaka ulga nie leżałam już płasko:-)Noc niestety łatwa nie była każdy nawet najmniejszy ruch powodował ból musiałam spać na plecach,dobrze że na sali były 2 panie też po cc co czuły to co ja mogłyśmy o tym pogadać i powspierać się:-)Rano była pionizacja oj ciężko było ale jak już raz się wstało to było w miarę ok.Najważniejsze to żeby się nie garbić podczas chodzenia i starać się w miarę możliwości jak najwięcej chodzić.....


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2018, 19:04

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 12:42

14.04.2018
Tydzień 1
Patryk ma 4 dni
Wczoraj wyszliśmy ze szpitala,nareszcie w domu
Moje samopoczucie nie jest jeszcze takie jakie bym chciała,nadal boli mnie brzuch mam problem ze wstawaniem z łóżka,boli też gdy dłużej posiedzę i wstaję,słyszałam że po cięciu boli ale nie myślałam,że aż tak no nic trzeba iść dalej z nadzieją że z każdym dniem będzie coraz lepiej.Cieszę się że mam pomoc mój mąż bardzo mi pomaga robi praktycznie większość czynności w domu które wcześniej ja wykonywałam,widzę że jest zmęczony dlatego ustaliłam z nim że czynności które mi nie sprawiają bólu będę jednak robić do nich należy zmywanie i układanie ciuszków dziecka i inne które nie wymagają schylania się i dźwigania.Przy dziecku też mam pomoc wstaję i podaję mi synka do karmienia czy przewijania a później odkłada go do łóżeczka plus jeszcze opiekuję się starszymi żebym mogła sobie odpocząć:-)
Co do karmienia tu też nie jest zbyt różowo,dzisiaj w 4 dobie po porodzie przyszedł nawał z którego mimo że bolą mnie jeszcze piersi bardzo się cieszę,bo to znak że laktacja ruszyła,synek też ładnie chwyta brodawkę tylko szkoda że to tak boli,a właśnie ten ból nie jest dobrym znakiem,obawiam się że może dojść do poranienia brodawki a to w moim przypadku uniemożliwiło by dalsze karmienie piersią do czasu wygojenia się ze względu na mój stan zdrowia więc za wczasu juz smaruję sutki kremem ochronnym,odciągam pokarm laktatorem i podaję go butelką.Nie wiem co będzie dalej,czekam aż karmienie nie będzie sprawiało mi bólu i spadnie ryzyko poranienia i wtedy chce przejść tylko na kp.Oby mi się udało
Nasz synek jest ogólnie spokojnym dzieckiem chociaż z bardzo dużym apetytem:-)Pierwsza noc w domu też wypadła dobrze wstawaliśmy tylko dwa razy o północy i po 3.30 nad ranem później obudził się około 6.30 także źle nie jest i oby tak dalej.W poniedziałek chcemy zarejestrować synka i odebrać akt urodzenia i nr pesel później załatwiamy dalsze sprawy urzędowe.W czwartek dzwoniłam już do przychodni zgłosić urodzenie dziecka ale położna powiedziała że mam zadzwonić jak już wyjdę ze szpitala,wczoraj wyszliśmy ale ja już nie miałam głowy żeby dzwonić.Dobrze na dziś już koniec pisania teraz czeka mnie dalsze układanie ubranek synka....

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 12:53

16.04.2018
Tydzień 1
Patryk ma 6 dni
Jest coraz lepiej rana po cięciu już tak bardzo nie boli,wstawanie z łóżka również jest mniej bolesne,szwy jeszcze się nie rozpuściły no i nie czuję skóry nad raną.Z karmieniem w miarę sobie radzimy chociaż wydaję mi się,że Patryk przyzwyczaił się do butelki,pierś trzyma bardzo krótko i płacze więc daję butelkę i ładnie zjada,co do kp to będziemy walczyć,sutki już mniej bolą więc jest nadzieja na sukces.
Dziś mąż pojechał zarejestrować synka także jest już oficjalnie obywatelem naszego kraju:-)dziś też zadzwoniłam do przychodni i jutro przyjeżdża do nas położna.
Sprawy urzędowe mamy już prawie załatwione,zostało nam tylko do załatwienia becikowe,rodzinne,500+ i ubezpieczenie,ale z tym musimy poczekać na powrót gina z urlopu.Dziś nasz synek po raz pierwszy wybrał się w dalszą podróż związaną właśnie z załatwianiem spraw,trochę się obawiałam jak to będzie ale nie potrzebnie bo synek całą drogę przespał,po powrocie przystawiłam go do piersi possał trochę i zrezygnował,dostał mm...czy mam wyrzuty sumienia?czasem myślę,że dając mu mm robię źle bo kp przecież jest najlepsze,z drugiej strony po mm synek jest spokojniejszy i najedzony....


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2018, 12:54

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 12:56

17.04.2018
Patryk ma tydzień
Jak ten czas szybko leci,tydzień temu trzęsłam się ze strachu przed cesarką,przechodziłam przez te wszystkie przygotowywania i czekałam na zwolnienie się sali,a dziś za dokładnie 35 minut mój Patryczek skończy tydzień<3
Dziś czuję się zmęczona trochę ogarnęłam dom poprasowałam kilka ciuszków synka i nie mam siły,dobrze,że chociaż mój synek da mi cokolwiek zrobić,póki co jest spokojnym noworodkiem:-)W nocy mieliśmy dwie pobudki i dokarmianie mm,a rano porządnie mnie ubrudził kupą hihi i w ten oto sposób musiałam wstawić kolejne pranie....A teraz czekamy na położną napiszę później jak było....
My już po wizycie położnej a więc z Patryczkiem jest wszystko ok,skórę ma ładna różową z brzuszka mu trochę schodzi ale to normalne mam go kąpać w płynie natłuszczającym,kikut pępowinowy ładnie się obsusza,mamy po kąpieli psikać go octaniseptem i wietrzyć.Położna powiedziała że ciemiączko jest za duże ale na szczęście w szpitalu miał robione usg przezciemiączkowe i wszystko jest ok,co jedynie możemy zrobić to podać witaminę D ale to już będzie zależało od p.Natalii pediatry Patryka jaka dawka i od kiedy startujemy,co do karmień to karmię piersią a gdy mu nie wystarcza to podaję mm.Wizyta patronażowa w piątek
Ja jako mama okiem położnej,ogólnie nie jest źle ale też nie super rana po cięciu jest mokra mam ją wietrzyć przemywać tamtum rosa plus psikanie octaniseptem.Wyniki krwi też nie do końca dobre w piątek mam się zgłosić na pobranie krwi i wtedy mój lekarz zadecyduje czy mam brać jakieś leki na poprawę czy może sama dieta wystarczy

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 12:57

18.04.2018
Tydzień 2
Patryk ma 8 dni
Po wczorajszym wieczorku miałam już kończyć naszą wielką przygodę z kp,sutki znów bardzo bolały przy przystawianiu,synek possał chwilę i wypuszczał więc żeby zaspokoić głód rozkrzyczanego dziecka dałam mu buteleczkę z mm,głód zaspokojony wypił całą porcję ale coś jeszcze nie zostało chyba zaspokojone co dokładnie?potrzeba bliskości wynikająca z karmienia piersią,za to pojawiły się łzy ale moje bo dałam dziecku butelkę a nie swoje bezcenne mleko.....
Dziś jest już lepiej odważyłam się dać dziecku pierś z obawą ze zaboli,zabolało ale tylko na chwilę,dostał drugą i jest ok,teraz śpi a ja na zmianę patrze na niego i nie mogę uwierzyć ,że mam taki cud,że jest ktoś kogo kocham bezgranicznie i bezwarunkowo<3
A chcąc być atrakcyjną zadbaną młodą mamą i żoną postanowiłam zrobić coś dla siebie ufarbowałam włosy i wyregulowałam sobie brwiZnalazłam też chwilę dla męża żeby trochę pobyć razem na razie samo przytulanie a jak zakończę połóg to wtedy dojdzie do naszego ,,pierwszego razu'' już nie mogę się doczekać...
Znowu źle się czuję jest mi cały czas zimno,czuje się osłabiona i taka ,,przybita''na dodatek boli mnie pierś najbardziej przy dotyku,ból jest cały czas nawet po karmieniu,nie wiem o co chodzi mleko normalnie leci eh...Do południa czuję się dobrze a po południu i wieczorem to już klapa,liczę na to że dostane jakieś leki czy witaminy na wzmocnienie bo jak tak dalej pójdzie to nie będzie za fajnie.Chciałabym mieć więcej siły.Ból brzucha prawie już ustąpił,opuchlizna z nóg i rąk też już schodzi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2018, 12:59

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 13:01

19.04.2018
Tydzień 2
Patryk ma 9 dni
I stało się wczorajsze samopoczucie zapowiadało zapalenie piersi,późnym wieczorem dostałam gorączki 39,7 nie byłam nawet w stanie wstać do dziecka,na szczęście mój P wszystko ogarnął,wstawał w nocy do synka przewijał go karmił i jeszcze chodził koło mnie.Dziś rano już bez gorączki ale nadal źle się czuję,nie mam na nic siły,wszystko mnie boli a najbardziej lewa pierś która jest w jednym miejscu czerwona.Staram się często przystawiać synka do chorej piersi ale on nie chce z niej jeść,więc ratujemy się laktatorem jak dobrze jest mieć takie urządzenie w domu ratuje czasem życieZ chorej piersi udało mi się odciągnąć 60 ml.Jutro wizyta u położnej i lekarza.....

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 13:02

20.04.2018
Tydzień 2
Patryk ma 10 dni
U mnie dziś już lepiej byłam rano na pobraniu krwi,pierś już mniej boli,rana po cięciu prawie wcale nie boli,idealnie by było jakbym nie czuła tego zmęczenia i osłabienia.Po południu mieliśmy wizytę patronażową lekarską,ogólnie jest ok poza wagą Patryka a konkretnie chodzi o to że za słabo przybiera mi na wadze może dlatego że mam problem z lewą piersią którą mój Patryczek mniej lubi,ale będę nad tym pracować żeby polubił:-)Dostałam też skierowanie na usg bioderek,rozpiskę szczepień i zaleceń lekarskich.Co mamy do kontroli:-waga,ciemiączka to przednie jest za duże,krew(morfologia)Jeśli chodzi o szczepienia to chciałabym go zaszczepić tymi co Damiana czyli 6w1 plus na rota.Pneumo mamy za darmo:-)

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 13:03

21.04.2018
Tydzień 2
Patryk ma 11 dni
Mamy jakiś przełom,pozytywny przełom wczoraj po raz pierwszy Patryk obdarował nas pięknym uśmiechem,dziś przespał calutką noc,pierwsza przespana w życiu noc to już coś.oczywiście nie ma co się zawczasu cieszyć.bo to mogła być tylko jednorazowa akcja.Mamy też na koncie sukces karmienia z lewej tej nielubianej piersi,właśnie Patryczek się przy niej stołuje a ja mogę na chwilę skorzystać z laptopa,czyli uczymy się łączyć przyjemne(korzystanie z laptopa)z pożytecznym(karmienie piersią):-)

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 13:04

22.04.2018
Tydzień 2
Patryk ma 12 dni
Dziś znów czuję się zmęczona i to pewnie wina tych moich słabych wyników,chce mi się ciągle spać,przecież tak nie da się normalnie funkcjonować,nie mam siły nawet karmić piersią ciągle mam w głowie to czy nadal karmić czy dać sobie spokój,niby nie ma takiego czegoś jak nienajadanie się dziecka karmionego piersią,kobiecy pokarm jest,powinien być wystarczający dla dziecka ale mimo to mam wrażenie,że synek się nie najada i konieczne jest podanie butelki a z nią przychodzą wyrzuty sumienia ,obarczanie się winą,że jest się kiepską mamą.Na forum jest kilka dziewczyn które karmią butelką i pewnie jest ok,to dlaczego ja mam wyrzuty sumienia i poczucie winy???Jedna z nich jeszcze ściąga mleko laktatorem ale pomału się poddaje,pyta się jak uciszyć laktację,ktos pisze o szałwii i o lekach przepisanych przez ginekologa,czy ja mam na tyle odwagi żeby tez o nie poprosić???Chyba nie chyba chce dalej karmić piersią stopniowo eliminując butelkę czy mi się uda?Czas pokaże.Póki co marze o tym aby odzyskać siłę...
A.P.oby ta decyzja o nie karmieniu nie kosztowała Cię takimi myślami jakie ja mam.Co kolwiek zrobisz to pamiętaj,że jesteś najlepszą mamą dla swojego synka:-)

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 13:05

23.04.2018
Tydzień 2
Patryk ma 13 dni
Noc w miarę spokojna z jedną pobudką na karmienie i przewijanie,także nie jest źle,ale ja i tak czuję się zmęczona mimo że się w miarę wysypiam.Rano byłam u lekarza i moje wyniki są ok także nie wiem z czego to moje zmęczenie się bierze no dobra nie ważne trzeba to przeczekać i tyle.Później pojechaliśmy do mamy i załatwiać różne sprawy,teraz jesteśmy już w domku.A i mamy pierwszy w życiu katar:-(nie jest za dobrze Patryczek bardzo się męczy więc postanowiłam kupić mu gruszkę do ściągania katarku i preparat do psikania noska Disnemar baby oby to pomogło....

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 13:06

24.04.2018
Patryk kończy dwa tygodnie :-)

I kolejny tydzień życia Patryka za nami ,jak ten czas szybko leci.Dziś kolejny dzień załatwiania spraw na mieście ,na szczęście wszystko udało się załatwić bez większych problemów,Patryk też był spokojny dopóki nie zgłodniał wtedy urządził nam prawdziwy koncert.Co do karmień nadal karmie i piersią i mlekiem modyfikowanym,w dalszym ciągu nie wiem w którą stronę pójdzie to karmienie...Co do mojego samopoczucia to nadal jestem zmęczona badania ogólne krwi wyszły mi dobrze,także szukam innych przyczyn mojego osłabienia i zmęczenia planuje zrobić badania tarczycy...
Dziś odpadł Patryczkowi kikut pępowinowy:-)

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 13:07

26.04.2018
Tydzień 3
Patryk ma 16 dni
Nie mamy wczorajszego wpisu,nie miałam już nawet do tego głowy żeby uzupełnić nasz pamiętnik,teraz mam chwilę więc napiszę co się wydarzyło w dniu wczorajszym wpis nie bedzie za wesoły.....
Rano zadzwoniłam do przychodni żeby zapisać Adriana do przychodni bo kaszle a dzień wcześniej miał gorączkę,przy okazji chciałam żeby lekarz zobaczył pępuszek Patryka bo wczoraj mu odpadł kikut i było troche krwi...Pojechaliśmy do przychodni i okazało się że Adrianek ma zapalenie oskrzeli dostał antybiotyk coś na kaszel i inhalację,lekarka chciała zobaczyć jeszcze Patryka i go przy okazji zważyć żebyśmy w piątek nie musieli przyjeżdżać do przychodni,położna obejrzała pępek powiedziała że wszystko jest ok później zważyła moje dziecko okazało się że waży 3900 i za mało przybiera na wadze,po ważeniu było badanie i tu się dopiero zaczęło jakieś szmery i takie tam dostałam skierowanie do szpitala,bardzo nie chciałam jechać ale wyjścia nie było,Patryk ma podejrzenie zapalenia płuc:-(jestem przerażona dziecko ma tylko zatkany nos i je z przerwami a tu taka choroba.Jadąc do szpitala miałam cichą nadzieję,że zrobią badania dadzą receptę i puszczą do domu a tu niestety lekarz zadecydował o przyjęciu synka na oddział.Dostaliśmy salę potem poszłam z dzieckiem do zabiegowego a tam koszmar panie pielęgniarki nie mogły się wkłuć mały dwa razy się zaniósł.Na szczęście udało się za trzecim razem jaka ulga już nikt nie będzie go kół.Personel szpitala bardzo miły,pomocny naprawę nie boję się zadawać pytań,zawsze grzecznie odpowiadają,oby tak dalej i tacy ludzie pracowali w szpitalach,dobra atmosfera bardzo dużo daję i pomaga oswoić się z pobytem w szpitalu

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 13:08

26.04.2018
Tydzień 3
wpis z dnia dzisiejszego
my nadal w szpitalu i nie wiadomo kiedy wyjdziemy...Jesteśmy już po kolejnych badaniach lekarka powiedziała,że już jest lepiej jaka ulga jest nadzieja ze długo nie będą nas tu trzymać może w weekend nas wypiszą,co do wagi Patryczek waży dziś 3920g,dostawiam go co trochę do piersi zeby ładnie przybrał i zeby się uodpornił i też szybko wyzdrowiał.Z jedzeniem nie ma już takich problemów jakie były przez kilka ostatnich dni chociaż jeszcze trochę mu świszczy w tym nosku i ma chwilowe przerwy podczas karmienia.
Muszę poważnie przemyśleć temat szczepień tych dodatkowych nie chce ryzykować zdrowiem mojego synka...

0 komentarzy (pokaż)
28 lipca 2018, 13:09

27.04.2018
Tydzień 3
Patryk ma 17 dni
My nadal w szpitalu,w poniedziałek będziemy rozmawiać o ewentualnym wypisie do domu,jak dobrze pójdzie to na majówkę wyjdziemy już do domu ale pewnie nie tak szybko na dwór będę musiała teraz bardzo na niego uważać żeby znów nie zachorował,nie wiem co zrobić z tym Adrianem i jego przedszkolem puszczając go ryzykuję że znów coś przyniesie i kolejne choroby się zaczną martwię się też o Damiana bo on też ,,lubi''łapać choroby,dzwoniłam do P.i mówił że póki co z Damiankiem jest wszystko ok.U nas też już lepiej lekarze mówią że osłuchowo jest bardzo ładnie jak na ten etap choroby co oznacza że antybiotyk działa,gdyby był starszy to by nas wypisali z zaleceniem kontynuacji leczenia antybiotykiem w domu a tak to musimy leżeć w szpitalu.Wczoraj dostał kroplówkę z glukozą bo go niby przekarmiłam i mi zwymiotował nie podoba mi się to zbytnio lekarka nie była zbyt miła powiedziała że mały ciągle jest przy cycu i tak nie może być bo ma malutki żołądek i dlatego wymiotuje bo za dużo mleka,oczywiście poczułam się jak ta najgorsza matka co krzywdę dziecku robi.W przychodni mi mówią co innego że mam go dostawiać jak najczęściej i jak tu nie zgłupieć????!!!Dziś rano przyszła ta sama lekarka i była już miła zapytała czy Patryk nie wymiotował i jak jest z karmieniem.Później przyszła kolejna zmiana lekarzy i dowiedziałam się że jak on tak szuka i się nie najada to mam mu dawać 5 ml wody.Eh....chyba przejdę na butelkę i będzie spokój,z laktatorem też się męczę bo ściągam tylko 30 ml z jednej i 30 ml z drugiej jestem już tym zmęczona a myślałam że temat laktacji mam już zamknięty i obcykany a tu dupa:-(

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)