BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Niecierpliwa nadzieja - życie na fiolecie

Autor: abbigal
21 listopada, 13:11

Najgorsze nie jest to, że mam chłoniaka ( złośliwy, ale wyleczalny, niedziedziczny genetycznie), ani nie to, że czeka mnie być może chemioterapia co też pewnie b. ograniczy szansę na 2 bobasa, ale w chwili obecnej najbardziej dobija mnie to, że nie będę mogła w ogóle Malutkiej karmić piersią 😭 Nie dość, że pewnie będzie malutka, nie dość, że CC, to jeszcze będzie karmiona mm😰

Jeśli myślę o innych dzieciach to muszę zabankować komórki jajowe, bo po chemi może być za późno...

Do COI mam się zgłosić 6-8 tyg. po porodzie. Jak ja takie maleństwo zostawię?

Jak się Malutką będę opiekować podczas chemioterapi?

Od tygodnia same wieści do dupy. A byliśmy tacy szczęśliwi podczas tej ciąży...
😰


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada, 18:37

5 komentarzy (pokaż)
24 listopada, 11:51

31w1d
waga - 48,3 kg

Czyli moja waga nawet nie drgnęła przez tydzień :( a przecież 90% czasu spędzam w łóżku i jem na prawdę regularnie, a wręcz non stop :|
Ciekawe co z wagą Malutkiej. Mi się wydaje, że mam brzuch minimalnie większy, sąsiadka z łóżka obok uważa podobnie, ale może to tylko moje pobożne życzenie? Jutro chyba będą nam sprawdzać przepływy, może namówię lekarza żeby przy okazji zerknął na wagę Malutkiej, a jak nie, to dopiero za tydzień się dowiem, czy drgnęła z wagą.
Ostatnio nazywam ją Calineczka <3 byle była zdrowa, to charakterkiem na pewno nadrobi drobną posturę ;)

Dzień po wizycie w COI przyszła szefowa mojego oddziału i powiedziała, że nie rozumie dlaczego mam zakaz karmienia piersią. Powiedziałam, że wg dr. z COI moje mleko będzie bezwartościowe, a w razie chemioterapii i tak będę musiała przerwać kp, ale że ja bardzo bym chciała chociaż kilka dni małą pokarmić... Pani dr powiedziała, że nie słyszała o takich badaniach o bezwartościowym mleku i że jeszcze to skonsultują z onkologami.
Wstąpiła we mnie nadzieja, że chociaż troszkę sobie Malutką pokarmię.
Chociaż...
Ta pani dr z COI jest jedyną lekarką w Polsce która zajmuje się badaniami nad kobietami w ciąży z problemem onkologicznym, więc obawiam się, że babka wie co mówi i ma podstawy naukowe do dania mi tego zakazu.
Na pewno zrobię tak by przede wszystkim Malutkiej nie zaszkodzić.

Podczas wizyty w COI zupełnie przeszły mi dolegliwości związane z pęcherzem. Nagle,niespodziewanie. Aż się bałam, że mi pessar wypadł podczas korzystania w wc (!!!) Musiałam sprawdzić podczas prysznica :P i chyba nadal tam siedzi w środku coś twardego :)
Brak dolegliwości - cudowne uczucie :)
Zastanawiam się, czy to nie był jakiś urojony ból, nerwoból, czy coś w tym stylu, który nagle odszedł gdy moją głowę zajęły problemy onkologiczne. A może pessar się ułożył? Grunt, że go nie czuję.

Teraz jedyna dolegliwość to to, że jak wstaję z łóżka to brzuszek robi się twardszy i napięty, ale może tak ma być.

4x dziennie jestem podpięta pod ktg i słucham sobie mojego drugiego Serduszka <3 No i wtedy też mój maluszek najbardziej się rusza i to też jest super :D a tak to chyba głównie śpi sobie.

Mąż przywiózł mi mini laptopika i ogarniam wyprawkę bobasa. Muszę ją ogarnąć do końca tego tyg. bo później jak stwierdzą hipotrofię, to może być ciąża wcześniej rozwiązana. Oby nie!!!!
Wczoraj mąż zamówił z Allegro zestaw do kąpieli - wanienka ze stelażem itp., a ja wybrałam materacyk do łóżeczka. Mam nadzieję, że będzie wygodny dla naszej Calineczki :)
Dziś zaczynam akcję pt. ubieramy Małego Ludka <3

5 komentarzy (pokaż)
29 listopada, 23:07

Jesteśmy po USG.
Hipotrofia potwierdzona 😞
31w6d a Malutka waży 1400g - niby 200g w tydzień przybrała, a brzuszek z 27w3d w tydzień przeskoczył na 28w3 ale pani dr stwierdziła +/-200g błędu statystycznego, więc Malutka nic nie urosła... No jak to?😔
Łożysko zaczyna szwankować (być może przez z. sjögrena) i przepływy pępowinowe są trochę słabsze - jakiś ucisk na pępowinie. Pozostałe przepływy ok.
Wody płodowe na dolnej granicy normy 5cm - trochę za mało 🙁

Ogólnie 😰😰😰

Jak człowiekowi zmienia się perspektywa - marzę o wigilii na patologii ciąży. Tak, marzę, bo p. dr powiedziała, że będą mnie obserwować (6x dziennie godzinny zapis ktg) i zobaczymy ile Malutka wytrzyma, bo jak tylko odnotują spadki (?) na ktg, czy jakieś objawy niedotlenienia, to rozwiążą ciążę 😰
A mamy dopiero 32tc😰
Niby pani dr powiedziała, że teraz już bobas jest całkiem "spory" (chyba w sensie już ukształtowany) i sobie poradzi, ale nie wiadomo czy będziemy czekać 2-3 tyg, czy uda się więcej.

Marzę o styczniowym bobasku. Ale najważniejsze, że czuję, że jestem w dobrych rękach i wierzę, że lekarze podejmą tutaj najlepszą dla nas decyzję.

Aha podobno moje wyniki wątrobowe są słabe i muszę przejść na dietę wątrobową... Co jeszcze??? Ale średnio się tym przejęłam.

Od dziś będę liczyć każdy dzień, każdy tydzień i modlić się, by Malutkiej było w środku jak najdłużej dobrze.
Dzisiaj wyjątkowo była cały dzień bardzo aktywna jakby chciała dać znać - ej mamuśka! Damy radę! ❤️

6 komentarzy (pokaż)
7 grudnia, 11:48

33w0d
Jesteście kochane! Dobrze jest tutaj popisać co w głowie siedzi. Staram się nie myśleć, że będzie źle, ale czuję, że przyjdzie taki moment, że będę musiała wypłakać ten cały stres co siedzi w środku. Na razie staram się uśmiechać i mieć dobre myśli bo:
- jak płaczę, to brzuch mi się trzęsie i nie chcę by Malutka odczuwała negatywne emocje
- nie chcę dodatkowo martwić męża bo i tak widzę, że on też jest zmartwiony a do tego zmęczony tym tourne między pracą, szpitalem, punktami odbioru rzeczy w ramach wyprawki które ciągle zamawiam, a mieszkaniem, które musi ogarniać, prać mi na bieżąco ubrania do szpitala, prać ubranka dla Malutkiej, sprzątać po remoncie i przygotowywać mieszkanie na nowego członka rodziny... w sumie to cieszę się, że pon-czw spędzi na delegacji bo trochę odpocznie psychicznie od tego kieratu, chociaż wolałabym żeby był na miejscu.
- aha i jak zdarzyło mi się tu dwa razy płakać to zaraz mi proponowano psychologa i proszki uspokajające dla ciężarnych... no nieee, jakoś mnie te antidota na smutek nie przekonują.

Mam nadzieję, że nasza Calineczka wytrzyma w brzuszku jeszcze co najmniej tydzień, dwa a najlepiej 3-4 tyg.
Tatusia nie będzie do czwartku, więc lepiej niech siedzi w brzuszki na niego grzecznie czeka!

Może być różnie...
Wczoraj miałyśmy usg.
Nie była mierzona i ważona, bo p. dr stwierdziła, że co tydzień nie ma sensu, gdyż może się okazać, że pomiar wyjdzie nawet mniejszy, a to tylko błąd statystyczny. Może i dobrze, bo waga to wtórna sprawa, ważniejsze przepływy - a tu nie najlepiej :(
Przepływ łożyskowy nadal szwankuje, a z nowości wyszedł opór w przepływach główki Malutkiej ;( Niby te przepływy bobas sam sobie reguluje żeby było mu lepiej wyrównać dotlenienie, ale kurczę, robi się niewesoło... jeszcze 2 tyg.było wszystko ok ;( Do tego moje przepływy maciczne po jednej stronie nieprawidłowe... co jeszcze????
Jedynie wód płodowych nie ubyło - nadal na granicy normy afi 5.
A i ktg nadal wychodzi prawidłowo, czyli Malutka walczy :)

Pani dr pokazała mi taki system międzynarodowy, który przy parametrach Malutkiej na razie każe obserwować i zaleca kolejne badanie za tydzień. Doktor też zastanawia się czy nie ustalić mi stałego zapisu ktg... praktycznie oczywiście wolę obecny 6x po godzinie, ale oczywiście nie będę się wzbraniać jeśli będzie takie zalecenie.

Wg pani dr sytuacja nie jest łatwa, bo nie możemy doprowadzić do niedotlenienia, a z drugiej strony Malutka jeszcze za młodziutka i zbyt wczesne wypakowanie może ją narazić na powikłania wcześniactwa - i co tu wybrać. Ponoć podanie sterydów na płucka też nie jest całkiem bezpieczne, więc tutaj też się wstrzymują. Dr powiedziała też, że jest szansa przetrzymania jeszcze tydzień/dwa i mocno się tej myśli trzymam.

A i dr powiedziała, że odnośnie kwestii onkologicznych to mogą mi podczas cesarki pobrać tkankę jajnikową (tu na razie doszłam do tego, że nie jest to to samo co zamrożenie komórek jajowych - musimy na dniach z mężem zgłębić temat) ale mąż musiałby zorganizować oprawę techniczną czyli zdobyć pojemnik do pobrania materiału na czas cc i zaraz po cięciu dostarczyć go do miejsca przechowywania - Boże... mam nadzieję, że uda nam się to ogarnąć logistycznie bo jesteśmy sami w Wawie, a jakoś nie wiedzę opcji, że mnie zszywają, mąż zawozi materiał pobrany gdzieś, a nasza Calineczka czeka po porodzie bez rodziców :( :( :(
W sumie aktualnie bardzo mnie ta kwestia martwi, bo po pierwsze cała operacja trudna logistycznie, po drugie b. kosztowna, po trzecie kompletnie nie wiemy jeszcze jak się za to zabrać i nie wiem czy zdążymy ogarnąć temat, a z drugiej strony nie chcę sytuacji, gdy po chemioterapii okaże się, że nie mogę mieć już dzieci naturalnie, a nie skorzystałam z tych ww technik zabezpieczenia.

No, to dzisiaj trochę nasmęciłam...
W chwili obecnej pozostaje mi tylko liczenie na dobrą stronę życia, i na wsparcie z Niebia, więc cieszę się z inicjatywy @Anuśli, żeby tak się duchowo powspierać wzajemnie :* Pan Bóg nas wysłuchał i dał nam czas oczekiwania na Córeczkę, więc mocno wierzę, że teraz nam ją zostawi całą i zdrową.

Aha, na mikołajki doszła paczka od mamaginekolog - skarby małego wojownika, czyli ubranka na 2-2,5 kg bbaska. Mam nadzieję, że Calineczka do tej wagi dobije, ale... jakież one malutkie! Prawie jak ubranka dla laleczki <3

Większość rzeczy już do nas idzie. Zostało mi do zamówienia jeszcze kwestie pielęgnacji i higieniczne plus elektronika. Zamierzam ogarnąć Gemini w ten weekend. No i trzeba ubranka wyprać, poprasować i torby spakować a tu jeszcze jesteśmy w lesie. Więc Malutka musi nas wesprzeć i jeszcze poczekać chociaż troszeczkę <3

5 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)