BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: pamietnik Jezyka

Autor: Hedgehog
9 kwietnia 2019, 14:20

To jest szaleństwo. Istne szaleństwo. ledwo 4 dni temu robiłam podsumowanie a on w tym czasie zaczął raczkować jak szalony po całym mieszkaniu, usiadł i próbuję się wspinać. Na razie jest w stanie się wspiąć do pozycji klęczącej.

Wybieram się właśnie na spacer w nosidle. Konieczne w nosidle bo przez te zęby jest strasznym marudą. Chociaż dała mu właśnie pracetamol to powinnam mieć chwilę spokoju. korzystam z pogody póki mogę bo patrząc na prognozy wygląda na to że od jutra będziemy uziemieni na kilka dni. I nawet jeśli spacerów nie znoszę to wytrzymanie w domu z takim malym rozrabiaką jest gorsze niż spacer ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2019, 14:21

4 komentarze (pokaż)
16 kwietnia 2019, 10:00

27 tygodni

Byłam wczoraj w pracy załatwić jedną drobna rzecz i zaglądnelam do mojego działu. wszyscy myśleli że już wracam i że strasznie długo mnie już nie ma. A to dopiero pół roku macierzyńskiego, choć razem z chorobowym to już rok i miesiąc. I pewnie jeszcze rok mnie nie będzie. Miło było zobaczyć te moje mordki choć niestety nie udało mi się zobaczyć wszystkich których chciałam.

Po wizycie w pracy wybrałam się do galerii na shopping. nie było mnie tam już prawie rok więc chciałam sobie pochodzić po sklepach ale jak przyszło co do czego to stwierdziłam że nie mam za czym chodzi i szkoda marnować czas. Przymierzyłam tylko jeansy w h&m i okazało się że noszę rozmiar 42.... nie wiem jaki miałam przed ciążą w hm bo nigdy nie nosiłam spodni z tegi sklepu ale w innych oscylowałam w okolicy 38. Naprawdę trzeba się wziąć ze swoją dupę. Ja doskonale wiem jaki błąd popełniłam. w końcu do wagi sprzed ciąży wróciłam w jakieś dwa-trzy tygodnie po porodzie, utyłam później. niestety przy trudnym noworodku nie było czasu jeść ,więc wpierdzielalam czekoladę przez cały dzień a dopiero jak mąż przyszedł zjadłam cokolwiek ciepłego. Albo i nie.
nawet koleżanki w pracy mówiły że fajnie jest dzieć jest mały i tak się tylko patrzy jak leży i śpi a potem się zaczyna.... Tyle że ja takiego momentu że leży i śpi Nie miałam nigdy. Jak czasem czytam czy słyszę że ktoś miał taki błogi początek macierzyństwa to ciężko mi uwierzyć że tak może być. I - to wyjdzie trochę brzydka cecha mojego charakteru - po cichu życzę im kilku dni takich jak ja miałam ponad 3 miesiące. Tylko po to żeby zrozumieli....

A potem pojawiły się zaburzenia snu o których tutaj nie pisałam. W każdym razie włączył mi się między innymi tryb najedzenia się na noc, bo jak się nie dopcham do granic możliwości to budzę się z wilczym głodem po kilka razy w nocy a potem następnego dnia jestem nie do życia. Liczyłam sobie kalorie przez kilka dni. Na kolację potrafie wtrynic ich nawet 2000, więc to że w miarę dobrze jem w ciągu dnia nie ma żadnego znaczenia bo wszystko psuje wieczór.

Nie było mnie w domu ponad 5 godzin. To pierwszy raz kiedy nastawiłam dziecko na tak długo. Tak naprawdę wcale nie tęskniłam. Okej miło dostać zdjęcie od męża jak się bawi i nawet przez chwilę się nad nim rozpłynęłam. Ale przez cały ten czas w zasadzie nie myślałam co oni tam robią.

dziecko znowu daje w kość. Nie chce leżeć na plecach nawet przez pół minuty. Przebranie pieluchy czy ubranie go graniczy z cudem. Wrzeszczy przy tym jak oparzony. nawet zabawka w ręce nie jest już w stanie go zainteresować. Krzyczy przy wkładaniu do bujaczka albo do wózka. tylko dlatego że przez chwilę musi być w pozycji leżącej żebym zapieła pasy. Wygina się, wyje. Strach otworzyć okno bo by sąsiedzi mops wołali jakby to usłyszeli. na spacer mogę iść tylko na drzemkę i ewentualnie jeszcze chwilkę po drzemce mogę spacerować bo nie usiedzi. On ma w nosie oglądanie drzewek i samochodów musi sam się ruszać. Próbuje się wspinać na wszystko. Na mnie, na kanapę, na meble... Czasem nawet wstaję i czasem nawet robi to poprawnie. Staram się mu na to Nie pozwalać ale na niewielkiej powierzchni mieszkania jest to trudne bo gdzie się nie obrócić tam jest jakiś mebel. Kapiel to jest w ogóle inna kategoria hardcoru. Wczoraj skończyło się na rozbitym łokciu - na szczęście męża. Poprosił mnie aby mu pomagać przy kąpieli bo choć wie że ja w tym czasie nie leżę tylko robi swoją robotę - sprzątam lub gotuje - to on nie jest już w stanie ogarnąć go w kąpieli.

Wykosztowałam sie na bidon b box i chyba w końcu coś zaskoczyło bo upija po kilka mililitrów.

Ale martwię się jedzeniem. Tyle że w drugą stronę. Martwię się że je za dużo. Ja wiem że jest ruchliwy i musi jeść więcej, może nawet więcej niż przeciętne dziecko w jego wieku ale on nigdy ale to nigdy nie odmawia jedzenia.

Na śniadanie zjada 200 gram kaszki i dalej otwiera szeroko buzię.
Drugie śniadanie 150 mleka
Obiad 250 gram zupy. Kiedys ugotowalo mi się za dużo i postanowiłam zrobić eksperyment. Zjadł ponad 300 g zupy krem - to tyle ile ja zjadam - i dalej otwierał buzię.
Podwieczorek 150 mleka
I kolacja 200 mleka
I potem jeszcze w nocy 150

Ja nie wiem czy on ma brzuch bez dna?
po świętach szczepienie muszę o tym porozmawiać z lekarzem.

A tak w ogóle to co powinnam teraz zastąpić następna rozszerzaniu diety? Chyba kolację, tak? Ale nie chciałabym dawać kaszy/owsianki na śniadanie i na kolację chociażby z tego powodu że go zatwardzi. nie wiem co innego mogę mu dawać na śniadanie Jeśli jeszcze kanapy w nie jada. Przecież nie będzie jadl codziennie jajecznicy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2019, 10:41

4 komentarze (pokaż)
24 kwietnia 2019, 10:47

Święta. Były, minęły. Zero nastroju świątecznego u nas. Za to super kiedy mąż jest w domu. Kubuś uwielbia swojego tatę. Micha mu się cieszy i śmieje się na głos gdy tylko go widzi. Chyba powinnam być zazdrosna ;)

Pogoda była piękna i chcieliśmy dużo spacerować niestety akurat trafiło na bunt wózkowy. Spacery kończyły się wobec tego różnie. Ale byliśmy nawet na placu zabaw i Kubuś pierwszy raz się huśtał. Nie zrobiło to na nim większego wrażenia - pewnie jeszcze jest za mały.

Byliśmy we trójkę poświęcić koszyczek i niestety Kubuś nie miał cierpliwość i siedzieć w wózku w kościele te dziesięć minut. Zaczął płakać i musiał wylądować na rękach. Z tej perspektywy chętnie oglądał co się dzieje, ale jeszcze bardziej interesowały go inne dzieci. Zwłaszcza te które już chodziły. Nie mógł oderwać od nich oczu.

Pierwszy dzień świąt u teściowej - tragedia. Płacz, histeria. Aż szkoda opisywać. A ostatnio jak nas odwiedzała to przecież się z nią bawił, pozwolił wziąć na ręce i się chichrali.

Drugi dzień świąt u moich rodziców. Początkowo nieśmiały, wtulał się, troszkę tylko płakał ale zaraz potem się rozszalał i zaczął eksplorować salon wspinając się na wszystko co możliwe. Bawił się, śmiał piszczał.
Ja już naprawdę nie wiem od czego to zależy że raz się panicznie boi a raz nie.
Szkoda mi kobiety bo ona naprawdę się bardzo stara i widzę że bardzo kocha wnuczkę a on na jej widok uderza od razu w płacz.

Obecnie czekam na majówkę, mąż będzie miał wolne to będziemy spotykać się z teściową trochę częściej. Planujemy też zrobić sobie piknik u niej na działce. Mam nadzieję że pogoda dopisze.


Anemic - to samo powtarza moja sąsiadka, matka trójki dzieci. Mówi że jej drugie było bardzo spokojnym niemowlakiem a teraz jej daje w kość najbardziej ze wszystkich. Sama ma teraz 11 miesięczną wymagającą córkę i ma nadzieję że jak się "wyszaleje" jako niemowlak to potem będzie łatwiej ;)

3 komentarze (pokaż)
30 kwietnia 2019, 14:03

29 tygodni

Ostatnio stwierdziłam że całe moje macierzyństwo upływa mi na niecierpliwym wyczekiwaniu, skreślaniu dni w kalendarzu.
Czekam, ciągle czekam. Już w pierwszych dniach jego życia pisałam że chciałabym aby był starszy. I ten stan trwa do dzisiaj.

Najpierw czekałam aż przestanie być noworodkiem. Potem czekałam az będzie jadł trochę rzadziej niż co 15 minut. Czekałam aż miną kolki. Czyli w sumie to czekałam aż skończy 3 miesiące.

Było lepiej ale żadna magia się nie stała przecież.
Zagryzałam zęby i czekałam.

Gdy skończył 3 miesiące nie mogłam się doczekać aż skończy 6. w sumie nie wiem dlaczego na to czekalam i co miało sie wtedy wydarzyć ;)
pół roku.... Taki poważny wiek. Może o to chodziło.

Czekam na weekend, czekam aż maz wróci z pracy, czekam aż wróci z wyjazdu, czekam na długi weekend.

Teraz będę czekac aż skończy 9 miesięcy. Tu akurat przyczyna jest prosta. Mąż będzie miał wtedy bardzo, bardzo długi urlop. Razem 7 tygodni. Czekam z niecierpliwością aż będę mieć pomoc na co dzień.

Czekam też na roczek. Bo roczne dzieci są już bardzo komunikatywne.

I tak całe niemowlęctwo płynie mi na czekaniu.

I z każdym kolejnym kamieniem milowym jestem coraz bardziej zadowolona że mam to coraz bardziej ze sobą.

Lubię wracac do zdjęć kiedy był taaaaki malutki, ale to tylko zdjęcia robione w momentach kiedy było dobrze a nie w nieskończonych godzinach płaczu. Nie chciałbym aby ten czas kiedy był taki malutki wrócił. Większość kobiet mówi ze łatwo jest z maluszkiem a dopiero potem się zaczyna. Mnie jest tym łatwiej im jest starszy. Problemy są, ale inne. I mimo że nadal zdarza się że mi ręce opadają, że uronie kilka łez z bezsilności to wolę re obecne problemy niż to co już przeszłam.

9 komentarzy (pokaż)
4 maja 2019, 22:06


Minął siódmy miesiąc razem. Maluch nadal nie umie gryźć swojej stopy ani przewrócić się z brzucha na plecy i pewnie już tych umiejętności "oficjalnie" nie zdobędzie.
Przede wszystkim leżenie na plecach to najstraszniejsza tortura, a poza tym który maluch by się tym zajmował skoro jest zajęty trenowaniem ciekawszych dla niego umiejętności:

-stoi przy meblach. Podciąga się rękami lub wybija z nogi. Czasem wstanie w pewnej odległości od mebla i potrafi wtedy zrobic kroczek aby byc bliżej mebla. Co więcej stoi na tyle stabilnie że potrafi się bawić na stojąco i obiema rękami czymś co znalazł na sofie.

- Przy ścianie potrafi wstać do pozycji klęczącej.

-pojawił się ruch wspinający kolanem. Gdybyśmy mieli schody to na pewno próbował by się na nie wspinac. czasem wstanie a potem wspina się wyżej zarzucając kolanko na moje udo.

- jeśli stanie w rogu łóżeczka czy kanapy (mamy sofę w kształcie litery L) potrafi przejsc/obrócić się do sąsiedniej ścianki. To pewnie wstęp do chodzenia przy meblach.

- uczy się bezpiecznie robić "bam"na pupę. I już prawie zawsze się udaje.

- Usiadł i siedzi stabilnie

-uczy się przewracać strony w kartonowych książeczkach

- stał się małym śmieszkiem. Chichra się cały dzień.

-Potrafi głaskać całą dłonią. już wcześniej głaskał ale wtedy to głaskanie polegało na wbijaniu pazurków szczypaniu i drapaniu. Teraz umie to zrobić delikatnie.

-Być może rozponaje już swoje imię. Nie jestem pewna

- Mówi ammmm kiedy je zupkę która mu bardzo smakuje

- Mówi Aaaaaa z różną intonacją, wyrywają mu się różne sylaby głównie z literką M : me mi ma

-Potrafi przekładać przedmiot z ręki do ręki

- potrafi bawić się na siedząco i ostatnio to bardzo polubił

Czy miesiąc temu mówiłam że ciężko zmienić pieluchę? Myliłam sie. Zmiana pieluchy stała się niezłym wyzwaniem. Nie wygłupiam się nawet z kładzeniem na plecy bo nie udaje się a ten wrzask słyszy wtedy cały blok. Opanowałam już zmianę gdy dziecko jest w pozycji czworaczej, nawet gdy ucieka oraz w pozycji stojącej. Obecnie wyzwaniem jest nieprzewidziane przejście do siadu. Siku to pikuś , ale dwojeczka wymaga niemalego sprytu żeby uniknac wsmarowania wszystkiego w dywan.

Ulubione zabawy:
Ganianie piłki lub innego przedmiotu po całym mieszkaniu rzucanie go przed siebie
Uwielbia kręcące się kulki i koła
Wyciąganie przedmiotów z pudełka na zabawki
O dziwo grzechotki przeżywają renesans. Lubi wydawać nimi dźwięki i bada je dużo dokładniej niż wcześniej
Zabawa w konika (na kolankach) i samolot(udajemy że lata) , akuku
Uderzanie przedmiotem w podłogę
Upuszczanie przedmiotów
burzenie wieży z gumowych klocków
wyciąganie kształtów Z układanki o dopasowywaniu kształtów ;)
Materiałowe książeczki z wystającymi ogonami o różnych fakturach
Książeczki wydające różne odgłosy z serii Poznajemy dźwięki


Zeby: nadal 2

Ubranka: 74

Waga i wzrost: 8.3kg 73cm

Sen: 3 drzemki z czego pierwsza najczęściej dłuższa - tak max 1.5h, pozostałe drzemki około 30-40 min.
Czasem 2 drzemki.
Sen nocny uległ ..... skróceniu o godzinę
Śpi 20 - 6 (9h-bo karmienie)
1 karmienie - choć było kilka nocy bez karmienia, ale wtedy pobudka po 5 :/
Na dobę już tylko ~12h

Jedzenie: bez zmian. Śniadanie kaszka z owocem, obiad zupka z mięsem lub jajkiem z grudkami. Spróbował jogurtu, naleśnika, chleba.
Wprowadzam podwieczorek. Narazie jogurt z owocem i płatkami jaglanymi/otrębami/musli?/biszkoptem? I nie codziennie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2019, 22:07

2 komentarze (pokaż)
15 maja 2019, 12:39

Młody robi się coraz bardziej świadomy. Nigdy nie ukrywałam się kiedy wychodziłam z domu. Widział że się ubieram i znikan za drzwiami. Wczoraj gdy zakładam apaszkę młody doraczkował do korytarza I zaskomlał smutno. Wiem że tak nie powinno się robić ale odniosłam go mężowi i kazałam przypilnować. Bałam się że zrobi histerie jak zaczne wychodzić.
Mąż mówił że histerii nie było, nawet przy usypianiu ale młody mnie szukał. Doraczkował po ciemku aż do sypialni (jeszcze nigdy tam się nie zapuścił sam/sypialnie mamy zaraz obok drzwi wejściowych) i patrzył czy może tam jestem.

Przytula się. Zaciska rączki na moich ramionach mocniej w sytuacji stresowej lub kiedy odchyla się i boi się że spadnie.

Czasem podchodzi do nas tylko po to żeby zrobić nam cacy. A potem wraca do swojej zabawy lub do chodzenia wzdłuż sofy.

Kiedy mąż wraca z pracy młody piszcxy i cały się trzęsie z radości.
A będzie tylko fajniej, prawda?


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2019, 12:40

1 komentarz (pokaż)
6 czerwca 2019, 17:18

Maleństwo kończy 8 miesięcy.
Z podsumowaniami.mam taki problem od kilku miesięcy, że Kubuś zasiedział się jakieś 1.5 tyg w brzuchu i prawdę mówiąc to widać. Około tygodnia przed skończeniem miesiąca zawsze zmienia pewne istotne rzeczy. W tym miesiącu np. Spanie. Ale jakoś to uśrednie, jak zawsze.

- chodzi wzdłuż mebli i to szybko
- potrafi wstać przy gładkiej powierzchni na przykład przy ścianie lub drzwiach balkonowych
- potrafi chodzić przy ścianie, choć powoli
- czasem używa pojemnika na zabawki jako pchacza. Narazie raczej nie pozwalam, chyba że tylko chwileczkę
- potrafi się wspiąć na coś np. na pojemnik z zabawkami lub wykorzystać moja nogę żeby wejść na sofę
- trenuje kucanie przy meblach. Wygląda to trochę jak ćwiczenia baleriny.
- koncentruje się chwilkę na bajce
- zaczyna się przytulać. Na razie tylko gdy mu źle lub się uderzy, ale to już jakiś początek
- cieszy się, cały trzęsie i piszczy kiedy maz wraca z pracy
- jak tylko się ruszymy to biega za nami od pokoju do pokoju. Najbardziej kocha łazienkę i pralkę. Wiesza się na drzwiach :/ muszę trzymać zamknięte :/
- dużo się śmieje i piszczy radośnie (a czasem jęcząco) aż uszy bolą
- zaczyna protestować krzykiem lub płaczem gdy coś jest nie tak jakby chciał, zaczyna się wymuszanie.
- jeśli zabawka wpada w zakamarek to pamięta że ona tam jest i próbuje ja wyciągnąć zamiast brać kolejna.
- sam je chrupka kukurydzianego. Gryzie piętkę chleba - dla mnie to sukces że coś sam wkłada do buzi
- dotyka jedzenia położonego przed nim. Ale nie ma mowy o próbie zjedzenia czy włożenia do piąstki. Nadal łyżeczka lub ja trzymam kawałek np. arbuza a on przybliża głowę i odgryza.
- wszystko jest interesujące wszystkiego trzeba dotknąć pomacać spróbować ugryźc. Nawet jeśli to szczotka do butelek ;) a bulgoczące gary to jest szał :D
- jeśli widzi że ktoś je to zaraz jest przy nodze i otwiera buzię "ja też chcę" .
- mówi ti ,pu, bu, me czasem powtarza dźwięki - zwłaszcza ti - na zawołanie.
- zdarzyło mu się skleić dźwięki w takie wyrazy jak hejka mame tate cycy baboon (ang. Pawian) oczywiście przypadkowo.

Ulubione zabawy:
W zasadzie bez zmian. Rzucanie, wyciąganie rzeczy z pojemnika, kręcenie różnymi kółkami (na dzień dziecka dostał od dziadków 2 betoniarki bo oprócz kółek kręci się jeszcze gruszka (?) ) jest zachwycony. Oprócz tego lubi lizać szyby w drzwiach balkonowych i patrzeć na kolorowy wiatraczek (wbiłam w doniczkę z kwiatkami na balkonie)

Zęby: 2.5 dopiero co przebiła się górna dwójka. Jeszcze trochę zanim całkiem wyjdzie

Jedzenie (godziny w przybliżeniu):
7.00 kaszka (pół kaszka dla niemowląt a pół zwykłe płatki owsiane błyskawiczne- nauka gryzienia) z owocem najczęściej ze słoiczka. w soboty wprowadziłam jajecznice z drobno krojonym pomidorem i małą kanapkę z masłem.

10.30 -11 mleko 150

13-14 obiad zupka około 250 g, połowa warzyw gnieciona. Dodatek kasz, ryżu, drobnego makaronu. Wprowadzam trudniejsza pokarmy jak np. kuskus z gniecionymi warzywami

16-17 w drugiej połowie miesiąca zastąpiliśmy ten posiłek i teraz dostaje tutaj najczęściej jogurt z owocami świeżymi i płatkami jaglanymi. Oraz gdy maz jest w domu/ma drzemkę o odpowiedniej porze , to dostaje na przykład kisiel z tartego jabłka, ryż z jabłkami, kasza jaglana z jabłkami (lub gruszka), jeden raz był budyń. Tak wiem dużo jabłka... Ale już jest sezon więc będzie np.ryż z truskawkami ;) albo kisiel z innych owoców. Około 150g. Planuję tu ambitniejsze dania np. placuszki. Niech chłopak gryzie :)

19.30 mleko 230

Picie
W końcu potrafi ładnie pić z doidy.... Jeśli chce. Bo jeśli nie chce to teatralnie odtrąca moją rękę. Uczy się bidonu.

Sen
No powiedzmy że około 12 godzin na dobę. Zasypia około 20:30 i budzi się przed 6:00. Jedna karmienie nocne. W ciągu dnia nadal często utrzymuje trzy drzemki po 30min. Ale zdarzają się też dni z 2 drzemkami. A już było tak ładnie.... Cały poprzedni miesiąc spał przynajmniej 1h15 przynajmniej raz. No i wrócił do 3x30.

Waga prawie 9kg
Wzrost 74cm

2 komentarze (pokaż)
12 czerwca 2019, 16:12

Upały po 36 stopni i wyżynające się 3 zęby na raz to nie jest fajne combo. Ehhh

2 komentarze (pokaż)
16 czerwca 2019, 10:41

Na szybko. Dzieje się dużo a zęby chyba jednak idą 4. Dziecko dostaje "wsciku dupy".
Dzieje się źle i bardzo se martwię :(

Ale nadróbmy chrzciny. Udały się wyśmienicie. Cała sobotę spędziłam w kuchni. Nie obyło się oczywiście bez momentu grozy. A dokładnie nie chciała mi siąść masa w torcie. Musiałam bja dwa razy ściągać i ratować. Drugi raz już koło 20:00 :/. Krojenie tortu było później mega stresem ale na szczęście tort nie popłynął, uffff. A mimo ratowania masy i tak była "leciutka". Z pozostałymi potrawami nie było problemu, ale też nie robiłam żadnych nowości tylko rzeczy które raczej od czasu do czasu robię na obiad, tylko podane w bardziej wyjwintnej formie.
W kościele młody zachowywał się wzorowo. Siedział na kolankach, uważnie przyglądał się ludziom i wszystkiemu co się dzieje. Wyglądał nawet tak jakby z pełną powagą słuchał kazania :D
Zauważyłam że rozpoznaje ludzi. Dziadek stał za nami. Dziecko wypatrzyło go w tym tłumie, przyglądało się chwilkę "to ty czy nie ty?" , A potem szeroko się uśmiechnął gdy stwierdził że to jednak dziadek.
W domu nie przeszkadzało mu że jest dużo gości i bardzo głośno. Bawił się, przyglądał i piszczał radośnie. A kiedy się zmęczyl poszedł spać do swojego łóżeczka i usnął raz dwa i spał pomimo hałasu. No bo jednak trzylatkowi ciężko wytłumaczyć że ma aż pół godziny próbować bawić się ciszej ;) więc hałas w postaci ryczenia jak dinozaur był. O 19:00 jednak wszystkim oznajmil że już dość tej zabawy i może by tak go wreszcie wykąpać. W każdym razie impreza udała się super i cieszę się że chrzciliśmy młodego "tak późno".
Zastanawialiśmy się czy odreaguje impreze w nocy ale na szczęście noc nie różniła się od innych.

O reszcie już nie zdążę dzisiaj napisać więc jeszcze wrócę z moim zmartwieniami Jak tylko znajdę trochę czasu. Napiszę tylko na szybko niestety chodzimy na rehabilitację ;(

3 komentarze (pokaż)
23 czerwca 2019, 22:57

....


Niestety znowu na szybko. Dni zapierdzielaja, zwłaszcza że czasem wypadnie rehabilitacja dwa razy dziennie.
Jakiś czas temu teściowa zauważyła że jeden policzek młodego jest nieco inny. Chwilę potem miałam kilka spraw do lekarza. A to receptę, a to jakieś plamki na klatce, a to pępek zrobił się wystający i jeszcze ten policzek. Wszystko prawie na raz. Nazbierało się więc poszlam.
Ledwo powiedziałam dzień dobry a babka wykrzyknęła "o boże on krzywi głowę!". Pilne skierowanie na rehabilitację. Przyjęli nas na terapię manualna w chyba mniej niż tydzień. Fizjo już od pierwszego dotknięcia mięśnia czuł że jest mocno spięty. Zapytałam o konsekwencje. No to oprócz asymetri twarzy może to mieć wpływ na słuch wzrok i kręgosłup. Chyba miałam kiepska minę bo zaczął rozluźniać atmosferę i zapewniać że można to z moim wyprowadzic jeszcze w tym wieku.
Wogole to spięły się mocno przynajmniej dwa miesnie, ale dowiedziałam się o tym przypadkiem. Myślałam że jeden. Teściowa, szwagierka, lekarka, fizjo - wszyscy się znają i wszyscy zapewniali że da się to wyprowadzić, jednocześnie nie do końca mówiąc mi wszystko żeby mnie aż tak nie martwić. Czułam że coś jest nie tak.bo niby mowili że to "tylko' spięty mięsień a jednak kazali.dzialac jak najszybciej. Nawet chyba nie mam tego za złe. Mniej wiesz, lepiej śpisz. A jakbym dowiedziała się dokładnie o wszystkim to bym się wykończyła z nerwów i wyrzutów sumienia.

Oprócz tego mamy bobath ale narazie prywatnie, choć stoimy w kolejce na NFZ. Również z bardzo pilnym skierowaniem. Jakoś sierpień/wrzesień chyba będzie.

Asymetrii nie ma, napięcie dobre. Tylko te miesnie szyjne postanowiły nagle stwardnieć i się skrzywić :(

Jest już poprawa. Asymetria twarzy się zaciera. Kubuś jest dzielny na masażu i krzyczy na bobath, patrząc na mnie z wyrzutem że pozwalam żeby mu to robić :(

Przez to znów odnawia się lęk przed innymi ludźmi. Nie pozwala już nikomu wziąć się na ręce a jeszcze niedawno nie miał z tym problemu. Ale zdrowie ważniejsze. Z lekiem sobie poradzimy.

Upały spowodowały tez plamy na klatce. Mamy stwierdzone lekkie AZS. Bardzo drapie się przy usypianiu, aż do krwi. A to lekkie AZS,nie chce myśleć jak wygląda ciężki przypadek :(

O żłobku wkrotce. W tym tygodniu dni otwarte.

6 komentarzy (pokaż)
29 czerwca 2019, 07:16

Od kilku nocy rzucanie się po łóżku. Nocne pobudki na imprezowanie po 3h (nie robił tak nawet jako noworodek) , nocna kupa ( też rzecz niespotykaną), płacze, histeria, wyginanie się w łuk, dla nas spanie po 2-3h. Pierwsza gorączka. Dziś było apogeum. Ząb jest. Ufff to już ostatni z pakietu kilku na raZ.

Edit: pojechaliśmy do lekarza bo zauważyłam opuchnięty palec u stopy i ropa pod paznokciem. Musiał urazić sobie paznokieć przy chodzeniu lub raczkowaniu. Gorączka niekoniecznie musiał być od zęba. Dodatkowo zaczerwienione gardło. Może po dniach otwartych w żłobku? Eh :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2019, 10:51

4 komentarze (pokaż)
5 lipca 2019, 08:38

Skończył 9 miesięcy

Zęby: 5
Waga: 9
Ubranka: nadal 74. Ale w końcu powoli wyciagam kolejny rozmiar.
Sen: ~12h
Coraz częściej 2 drzemki. Jeszcze czasem 3. Zależy o której ma fantazje pójść spać. Pierwsza drzemka raczej dłuższa, ponad godzinę.

w tym miesiącu osiągnięć ruchowych w zasadzie brak. Młody skupił się wreszcie na czymś innym. Poza tym miesiąc niedobry. Zaczęliśmy rehabilitacje, była choroba, uraził sobie paznokieć i walczyliśmy żeby nie zszedł, 3 zęby wychodziły na raz, mieliśmy zadławienie :(
rozszerzanie diety zaniedbane ponieważ rehabilitacja wypadała w okolicy południa więc zrobiłam szybkie i łatwe do przełknięcia obiady. Generalnie miesiac-dupa.

- zauważył że przedmioty można przesuwać a nie tylko nimi rzucać. Ogarnął koncept zabawy autkami.
- zauważył że jedne przedmioty można wrzucać w inne. Najchętniej wrzuca mój telefon i smoczki za łóżko. Ale też czasem jedną zabawkę w drugą, lub do pudła.
- gdy wskazuje na coś palcem to zazwyczaj rozumie że ma patrzeć w kierunku, a nie na palec
- stwierdził nagle ze zabawa stopami jest spoko i nawet czasem polezy na plecach aż minutę.
- kocha wszystko co ma pokrętła, także pralkę i piekarnik
- gaworzy bardzo dużo: wydaje różne dźwięki, padło już tata
- próbuje stać bez trzymania w przestrzeni. Jakieś max 5 sekund
- umie otworzyć uchylone drzwi (wcześniej próbował.zmiescic się w szczelinie. Teraz wie że trzeba pacnac drzwi i zrobi się szerzej)
- rozumie swoje imię i słowo nie. Kiedy nie mu się coś nie podoba urządza sceny dokładnie takie jak dwulatek rzucający się na podłogę w sklepie.

Ulubione zabawy: jeżdżenie autkiem, gonienie małej plastikowej piłeczki, kręcenie wszelkimi pokrętłami jakie jest w stanie znaleźć.
Aktywnie bawi się w akuku

Jedzenie : odstawia się od mleka co mnie wcale nie cieszy bo nie mam pomysłów na 4 - 5 różnych posiłków dziennie, codziennie.

3 komentarze (pokaż)
9 lipca 2019, 11:07

Często słyszy się że macierzyństwo dodaje odwagi i pewności siebie, uczy organizacji. Co rusz natykam się na przykłady kobiet które na macierzyńskim np. zdecydowały się założyć własne biznesy. Prawdę mówiąc głównie-choć nie zawsze-jakieś diy. rzeczy raczej nisko dochodowe więc faktycznie trzeba mieć jaja żeby rzucić etat na rzecz czegoś takiego.
Jeśli o mnie chodzi do mnie macierzyństwo raczej stłamsiło i zahukało. Już nie jestem pewna siebie, już nie czuję abym miała swoje życie pod kontrolą , pojawiły się kompleksy.
Nauczyłam się zaciskania zębów. Nie mam wpływu na to co się wydarzy, a to co się dzieje i tak minie - nie warto walczyć, trzeba przeczekać. Bierność.
Zorganizowana już byłam. Nauczyłam się nieróbstwa.
Z niemowlęciem które ciągle chce być w ramionach nie można wiele zrobić. Najpierw walczyłam. Próbowałam robić to co kiedyś. Potem machnęłam ręką. Po co się szarpać. Mimo starań i tak nie było nigdy nic zrobione, a jeszcze dziecko na tym cierpialo. Przestałam próbować. teraz gdy w końcu nauczyl się spać trochę dłużej niż kilka minut mogłabym coś zrobić. Już mi wszystko jedno.
Na macierzyńskim wiele kobiet odkrywa swoje pasje. Ja pasje straciłam. nadal czytam książki, nawet nie tak mało - bo prawdę mówiąc to było jedyne co mogłam robić przez te wszystkie miesiące kiedy każdy szelest budził go ze snu. Ale oprócz tego już nie robię na drutach/szydełku, już nie piekę ciast, już nie robię fajnych obiadów, już nie pływam, już nie został prawie żaden kwiatek w domu i na balkonie też pusto. Podróże pozostaja w sferze marzeń za kilka lat. I to nie te wymarzone kierunki. Tylko te oklepane które nadają się do podróżowania z dzieckiem.

Mimo to nie żałuję. Wiem że to minie. Wiem że nie zawsze będzie niemowlęciem non stop wymagającym uwagi. Jeszcze pojedziemy w wiele miejsc razem. Jeszcze przyjdą czasy kiedy będę mogła sobie dziergać a on nie będzie szarpał nitki. (Tylko czy będę jeszcze chciała? czy może już zadowolę się rozrywka w postaci telenoweli ;) ) Na razie trzeba przeczekać. Bierność.

Często mówi się że to najpiękniejszy rok. Dla mnie nie jest najpiękniejszy. Są cudowne momenty ale poza tym to jest orka. Orka, jęczenie, noszenie, bujanie, patrzenie przez okno/obserwowanie ludzi, tęsknota za rozmową, czas (życie!) przeciekające przez palce. Frustracja.
A kiedy pomyślę sobie że tą orkę za kilka miesięcy mam łączyć z pracą to mi słabo.
A on nawet nie jest hajnidem, więc jakie mam prawo w ogóle do narzekania.

Za to mam w dupie co myślą sobie ludzie kiedy idę z wózkiem i śpiewam kretyńska piosenke na pół osiedla robiąc przy tym durne miny i gaworząc. Ważne że młody wytrzyma w wózku trochę dłużej I mam w dupie pryszcza na czole i to że włożyłam bluzkę która zaraz strzeli w cyckach - Dobrze że w ogóle się zmieściłam.

i tylko wieczorem patrzę w lustro i w ogóle się nie poznaję.

Nie żałuję, ale Czy zrobiłabym to kolejny raz? To pytanie dzwoni mi w uszach już przynajmniej 3 miesiące. Nie znam odpowiedzi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2019, 11:26

11 komentarzy (pokaż)
16 lipca 2019, 10:53

Poprzedni wpis był tak naprawdę przydługim wstępem do rozważań nad drugim dzieckiem.

Nigdy nie widziałam siebie jako matki jednego dziecka. W mojej głowie został wdrukowany obraz samej siebie jako kobiety bezdzietnej lub z dwójką dzieci.

Coraz mniej pamiętam jak bardzo byłam zmęczona. Powoli zacierają się nocne karmienia co półtorej godziny, poczucie ubezwłasnowolnienia, kolkowe krzyki przez kilka godzin non stop.
Chodc pamiętam jeszcze jak spadłam z łóżka trzymając go na rękach i jak zrobiłam sobie kawę w butelce, jak w zimie skończył się chleb a mąż był na poligonie a młody jak tylko wyczul wózek to wrzeszczał. Pamiętam jak przez 2 tygodnie nie miałam do kogo otworzyć buzi, tylko stałam w oknie patrząc jak życie płynie obok mnie.

Nigdy nie ukrywałam że często czuję się samotna. Dlatego nie chciałabym aby pewnego dnia syn został sam na świecie.

Nie wiem jednak czy dałabym radę przejść przez to wszystko raz jeszcze. A przecież moje dziecko śpi - ma jedno karmienie nocne, usypiam go max 15 minut, je dużo i chętnie, jest zdrowe. Jojczy i marudzi pewnie jak większość dzieci. Ma fazy na nienawiść i milosc do wózka - co ponoć też jest norma. A mimo to macierzyństwo przychodzi mi z trudem.
A co jeśli drugie będzie "gorsze"?

Zresztą na myśl o byciu w domu z dwójką aż mi ciarki po plecach idą.
Nie ogarniam przy jednym więc jak miałabym ogarnąć dwójkę. Zgranie drzemek i karmienia niemowlaka z odprowadzeniem do przedszkola starszego napawa mnie paraliżującym przerażeniem.

Mała różnica wieku nie wchodzi w grę. Opcja "survivalu" jest w prawdzie kusząca - zanurzyć się w pieluchach raz a dobrze a potem już mieć to z głowy.
Ale nie jestem masochista aby fundować sobie niemowlaka i np. dwu/trzylatka. są kobiety które w takich sytuacjach radzą sobie dobrze, ja jednak zdecydowanie nie nadaje się do opieki nad niemowlakiem. A jeszcze dwójka maluchów... Jedno budzi drugie, obydwoje niesamodzielni... Ja bym się wykończyła.

Najlepsza różnica wieku dla mnie to byłoby około 6 lat. Starsze byłoby w stanie zrobić sobie samemu chociażby kanapkę, pobawić się, wyjsc na podwórko samemu. Pewnie całkiem chętnie pojechałby z dziadkami na tydzień wakacji, na weekend w góry, przezimował tydzień u babci itp. (o ile dziadki raczyłyby się w końcu zainteresować) Byłoby łatwiej.
Tyle że za stara jestem by móc sobie pozwolić na taką różnicę wieku.

No i czy odzyskawszy wolność będę chciała jeszcze raz znów zamknąć się w domu, w pieluchach? Energii i siły byłoby mniej w późniejszych latach.
Czy będziemy w stanie pomoc finansowo dziecku np na studiach jeśli jedno z nas byłoby już na emeryturze?

Z jednym dzieckiem udało mi się zachować niewielki procent osoby która byłam. Z dwójką trzeba będzie się pożegnać z resztka czasu dla siebie. Teraz mogę pozwolić sobie aby pół drzemki przeznaczyć chociażby na kawałek książki a wieczorem czasem ogladnac serial . Przy dwójce nic z tego. Wszelkie zainteresowania trzeba będzie odstawić. A ja potrzebuję tego minimum czasu dla siebie. Choćby godzinki. Dla zdrowia psychicznego.

A mówiąc o zdrowiu. Maz ma problemy z nogą, ja mam kiepskie kolana i kręgosłup - na razie funkcjonuje ale nie mogę ich przeciążać.

Już teraz rozmawiamy w dużej części o dziecku. Czy przy dwójce będziemy mieć jeszcze inne tematy niż dzieci, zakupy, organizacja następnego dnia?

A może rozsądnie byłoby już w tym wieku poprzestać na jednym dziecku?

A jednak mi smutno że miałby być jedynakiem. Zwłaszcza jak patrzę na kuzynów męża. Troje rodzeństwa, teraz już wszyscy po ślubie i mają swoje dzieci. Super grupka przyjaciół. Ich dzieci mają się z kim bawić, spotykają się w weekendy, śmieją, rozmawiają. Zazdroszczę. chciałabym takich relacji dla syna i jest mi przykro kiedy pomyślę że mógłby być tak sam jak ja.
Tylko czy warto skoro miałabym spędzać zagryzionymi zębami i myślą w głowie "przetrwaj"? Przecież to powinna być radość.



6 komentarzy (pokaż)
19 lipca 2019, 10:19

Młody w końcu ruszył z motoryką małą. W końcu bo już naprawdę zaczynałam się martwić. Tak wystrzelił z motoryką dużą że zapomniał o całej reszcie. Kilka dni temu nauczył się w końcu sam sobie wkładać smoczek i w końcu zainteresował się mniejszymi elementami na zabawkach.

Siedziałam też właśnie teraz i cała my bałam się nad jego jedzeniem, a dokładnie to nad moim strachem żeby mu dać do jedzenia coś normalnego. I nagle mnie olśniło. Przecież są takie potrawy jak kotlet jajeczny, krokiet ziemniaczany, kotlet ruski, gołąbki bez zawijania (mało, bo kapusta). To chyba w miarę "normalne" jedzenie i całkiem bezpieczne. Ostatnio jak próbowałam mu dać pulpeta to ledwo dałam mu zjeść połowę bo myślałam że się przy tym nerwowo wykończe. Na razie w ramach drugiego dania dawałam mu kasę na gęsto pokrojone w paseczki/kosteczki z alaantkowych.
z jednej strony nie głupie pomysły ale z drugiej strony jak sobie napchał buzię tą kleistą mazią to aż mi serce stanęło z przerażenia.
A właśnie na tym polu też jest mały sukces. młody w końcu po czterech miesiącach układania przed nim jedzenia w końcu zrobił coś innego niż wcieranie go w krzesełko. W końcu klikło w główce że można oblizać troszkę piąstki (tak próbowałam kierować jego rękę do buzi ale wyrywa się , on musi sam, nie lubi jak ktoś kieruje jego rękami) , próbował nawet wziąść w piąstkę ten wałeczek z kaszy i przybliżał już buźkę. Musi jednak dostosować siłę nacisku bo wszystko się rozpadło w rączce. Ale idea mu się w główce pojawiła.

Młody szybko spadł wieczorem. Przeglądałam jeszcze raz zdjęcia na Facebooku żłobka. Faktycznie rzadko kiedy było więcej niż 6 dzieci na raz. Zwłaszcza w zimie. dopiero końcem wiosny więcej dzieci było w grupie. Chyba faktycznie tak jest że grupa ma niby 11 dzieci a często połowy nie ma.

Widziałam też że na zdjęciach byly też inne zabawki niż te co wtedy w sali. Czyli jednak jest więcej zabawek tylko panie pewnie wymieniają je co jakiś czas żeby się nie opatrzyły.

Widziałam też że dzieci miały różne zabawy, czas z książeczkami, pani czytała (dzieci różnie zainteresowane ;) ) była nauka zwierzątek i dźwięków, były jakieś proste instrumenty. Chyba nie jest tak najgorzej...

A i jeszcze w zeszłym roku w grupie było chyba więcej małych dzieci. na pierwszych zdjęciach wszystkie, oprócz jednego, dzieci były leżące. I faktycznie na zdjęciach z miesięcy jesiennych i zimowych te zajęcia w żłobku są takie sobie, a potem robią się już całkiem okej. widać było też że pojawiła się interakcja między dziećmi. W tym roku najmłodsze dziecko w grupie będzie miało 8/9 miesięcy. A większość mniej więcej roczek, więc też inaczej. To już nie będą leżące dzieci więc i zabawy inne.

A dziś maz zaczyna długi urlop. Bardzo się cieszę na te kilka tygodni razem.
Tymczasem lecimy na spacer póki słońce jeszcze mocno nie grzeje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2019, 10:23

1 komentarz (pokaż)
21 lipca 2019, 15:44

9 miesięcy i 16 dni

Maluszek zrobił dziś swoje dwa pierwsze kroczki. Dokładnie dwa razy po dwa kroczki. Całkiem sam, nie podtrzymywany. Pół dnia biegamy już z telefonami bo może trzeci raz się odważy i chcemy to nagrać ;)

4 komentarze (pokaż)
5 sierpnia 2019, 10:17

10

Zęby : 6 (+1)
Ubranka: 80
Sen: dwie drzemki. Przynajmniej jedna dłuższą (godzinna) czasem dwie długie <3 . Noc 20-6.30. na dobę ~12h
Nadal 1 pobudka. 2 gdy są upały.
Wzrost ~74
Waga: 9.5

Po poprzednim nijakim miesiacu ten obecny przyniósł sporo zmian.


- nie boi się "zimnej" wody w basenie, raczkowania po trawie i piasku. Podrywa kobiety w kolejce do lekarza - również zakonnice ;)
- uwielbia auta. Jak spacer to najlepiej przy drodze lub po parkingu
- umie turlać piłeczką i rozumie tą zabawę. choć piłka ne zawsze leci tam gdzie chce.
- umie sam sobie włożyć smoczka, również w nocy przez sen
- wskazuje ręką na/w stronę interesującej go rzeczy
- udaje mlaskanie
- macha z radości jak mały motylek
- wkłada mniejszy przedmiot do większego otworu. A czasem większy w mniejszy ;) w końcu zabawka-wąż / banan wejdzie w okrągly otwór jak się odpowiednio wsadzi ;)
- sprawnie otwiera i grzebie w szafkach. Musieliśmy odkręcić uchwyty bo żadne zabezpieczenia go nie powstrzymają. Tv wylądował na ścianie bo próbował go na siebie ściągać i nawet nieźle mu to szło :(
- układa jeden przedmiot na drugim. Również klocki. Próbował nawet ułożyć 3 elementy.
- chodzi trzymany za/pod rączki. Tzn. potrafi tak iść ale rzadko pozwala. Nie lubi tego. Jak iść to sam.
- robi lub usiłuje zrobić pchacz ze wszystkiego. Najczęściej zasuwa za kolankach a nie na stopach (to dlatego że wybiera sobie niskie "pchacze")
- przybija piątkę
- macha papa. Kiedy mu się chce i często już za późno tzn. do zamkniętych już drzwi. Okazuje smutek gdy ktoś wychodzi.
- trzyma butelkę ale jeszcze nie ogarnia żeby ją przechylić
- stoi długo
- zrobił swoje pierwsze kroczki. Zazwyczaj robi trzy, od święta pięć kroczków.
- wspina się na kanapę i wszystko wrzuca za nią
- daje i bierze przedmioty
- włącza światło (gdy trzymany na rękach)
- Probowal jeść sam i na próbie się skończyło. Mnie już na tym nie zależy a w zasadzie wolę go karmić żeby znowu sobie buzi nie zakleił jakimś mega kęsem. Jedzenie kładę mu na tacce jako zabawę sensoryczną
- wie że wyciągnięte rączki oznaczają chodź do mnie
- wyciąga rączki gdy chce być podiesiony
- daje niby całuski (otwarta buzia w czubek nosa ;) ) jeśli sam chce. Nie reaguje na prośbę o całuska.
- choć ostatnio mowilam że nic z tego to jednak ogarnął bidon. Pomógł bidon-kapek i słodki soczek jabłkowy na zachętę. Jednak dalej pije jak ptaszek.
- dużo mówi po swojemu, używa najróżniejszej intonacji. Brak konkretnych słów. Nadal przeważa tata i bliżej nieokreślony bełkot. Wczoraj powiedział mama pierwszy raz.

Ulubione zabawy:
- książeczka sensoryczna
- piłki
- zabawa autkiem
- wkładanie i wyciąganie przedmiotów
- uderzanie rączka w lustro
- patrzenie jak bulgoczą gary
- targanie zasłon

W jedzeniu jesteśmy głównie na etapie risotto/kaszotto. Choć był i pulpet i ryba po grecku. Kanapki narazie są ok na 2-3 gryzy. Dostaje głównie z masłem, twarożkiem domowym, domowym dżemem. Nie lubi cynamonu i jajecznicy na pomidorach. Są dni kiedy wogole nie pije mleka :/ nawet na kolację muszę mu coraz częściej robić kasze (na mleku). Dobrze więc że jeszcze budzi się w nocy bo wtedy coś mleka wypije, ale.... Coraz mniej.

3 komentarze (pokaż)
8 sierpnia 2019, 20:11

Mąż usypia A ja czekam na odbiór kebaba ;) więc mam czas z skrobnąć odrobine. Swoją drogą strasznie dużo wuzków na mieście o tej porze..... Dużo to znaczy że widziałam 4 ;)

Dziadki niedawno wrócili z wakacji nad morzem, byli w okolicy zatoki. O matko!!! Raj!! Ile atrakcji, ile ciekawych rzeczy na ulicy. No i plaża. Już rozumiem dlaczego niektórzy potrafią spędzić cały dzień na spacerze. Zabierzemy młodego nad morze na pewno. Może już za rok. Choć mąż woli góry ;)

Po 10 miesiącach niedosypiania osiagnelam chyba jakiś limit ( nie potrafię spać w dzień). Ostatnio dziecko się w nocy , klepało rączka w szczebelki a ja nic. Spałam. A zawsze budził mnie najmniejszy szelest z jego łóżeczka.

Mieliśmy ostatnio pod opieką jeszcze sześciolatkę. Bajka. Taka różnica wieku to bajka!. Jasne, nie było czasu na chill out , ale poza tym luz. Dłuższą chwilę się razem bawili, rozumie że trzeba być trochę ciszej kiedy mały spi i takie tam. Wiem że to co innego niż własne ale było naprawdę spoko.

Ostatnio zrobiliśmy sobie małą wycieczkę do miejscowości uzdrowiskowej. Ilość rzeczy jakie trzeba zabrać to jakiś kosmos haha a jeszcze musiała zmiescic się teściowa z walizkami która stamtąd odbieraliśmy. Ogólnie wyprawa super. Młody zadowolony, wszystko oglądał i wszystkiego chciał dotknąć, dużo gugał, zadowolony bardzo. Tylko glosno domagał się wsadzenia do każdej fontanny jaka widział (a kilka ich było) i jeszcze głośniej wyrażał swoje niezadowolenie że nie może się tam pluskać. W drodze powrotnej w aucie płacz bo nie mógł usnąć. Poza tym było fajnie.

Ostatnio na grupie mamusiowej mojej okolicy jedną babeczka zapytała o żłobek w mieście wojewódzkim. Była na spotkaniu, przyjęli 40 dzieci na nowy rok szkolny tylko nie zrozumiała na ile grup będą podzieleni. Mamy uświadomiły że to jest jedna grupa. Grupa 40 roczniaków + panie w jednej sali.... Jakaś paranoja. Kolejny plus dla mieszkania w pipidówie.



2 komentarze (pokaż)
13 sierpnia 2019, 15:27

Ile uwagi poświęca się matce?? Po porodzie mąż był jedyną osobą która zapytała jak ja się czuję i w czym mi pomóc.
Można by pomyśleć że z czasem to się zmienia. W końcu mijają kolejne miesiące i ta czy inna osoba zauważy wszystko co robimy "źle". (Ja akurat słyszałam mało takich mądrości i rad, ale wiele kobiet się przecież na nie strasznie skarży).
No więc ile uwagi poświęca się matce? Obcięłam ponad 30cm włosów 2 miesiące temu. Pierwsza osoba zauważyła 2 tygodnie temu, kolejna przedwczoraj. I tak, widywałam te osoby już wcześniej, około raz w tygodniu lub częściej.
No więc tyle uwagi poświęca się matce.

A matka waży już 65 kg i choc cieszy się że 5 kg spadło to nadal nie jest zadowolona. Tak tak jadłam ostatnio kebab ;) No ale czasem trzeba mieć coś z życia. Coś niezdrowego albo drinka na koniec jeczacego dnia, przed niespokojną nocą (nie zliczę ile razy dostałam kopniaki i tyłek prosto na twarz - pieprzone zęby). Staram się mieć swój cheat evening nie częściej niż raz w tygodniu. No ale czasem sie po prostu kurcze nie da...

Anemic rehabilitacja idzie dobrze. Jesteśmy już na NFZ. Byliśmy na kwalifikacji u lekarza specjalisty. Ogólnie jest zdrowy natomiast ma pewien przykurcz lewej strony ciała. Ciężko ocenić powód ale po zebranym wywiadzie lekarz stwierdziła że może to być efekt jakiejś kontuzji. Mógł się przewrócić i uderzyć, bolało więc odczuwał niechęć do wykonywania ruchów lewą stroną i schemat sie utrwalił. Ale to tylko przypuszczenie. Każdą nową czynność zaczyna wykonywać prawą nogą i w trakcie rehabilitacji fizjo pokazuje mu że lewą stroną też można. Według jej opinii młody dość plastycznie i ładnie reaguje na ćwiczenia. Byliśmy też u neurologopedy i w tej kwestii wszystko jest jak narazie okej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2019, 15:29

2 komentarze (pokaż)
22 sierpnia 2019, 11:53

Ostatnio Kubuś całkowicie zmienił sobie model zasypiania. Zmiany były szybkie ale stopniowe. Obecnie lulanie na fasolkę nie ma sensu. Wygina się i wyrywa. Z jednej strony szkoda bo w ten sposób zazwyczaj usypiał poniżej 5min. Czasem 10. Jeśli trwało to dłużej to było pewne że nie usnie i trzeba spróbować za chwilę.
U mnie usypia wyłącznie na biodrze tuląc się do obojczyka. Czyli muszę stać, jeśli usiądę jego nóżki dotkną materaca i zacznie się wyrywanie. Przy mężu zasypia na naszym łóżku. Rzucając się po nim. To się kładzie, to wstaje, to przekręca, to kawałek raczkuje itd.
Jest to postęp ponieważ zaczyna zasypiać świadomie. Niestety trwa to dużo dłużej. Średnio 30-45min.
Problematyczne zrobiło się nocne karmienie. Dziś tłukł się po naszym łóżku półtorej godziny aż usnął :(
Chyba będę musieć pomyśleć o oduczaniu mleka w nocy bo długo tak nie pociagniemy - a chciałam czekać aż sam do tego dorośnie. Poza tym średnio wiem jak się za to zabrać. Tzn teorie znam ale w praktyce to nie wiem....

7 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)