BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: pamietnik Jezyka

Autor: Hedgehog
4 lipca, 18:20

27tc+5

zostalo 86dni

Dzis coś mnie napadło i caly dzien szaleje z porzadkami. Zapuscilam sobie z tv muzyke i uporzadkowalam caly salon. W miedzyczasie przepralam i przeprasowalam wiekszośc firanek. Jeszcze zasłony i bedzie gotowe. Ale to nie dzisiaj. Teraz Śmigam z ksiązka na balkon i ppora troche odpocząć.

Mąż na urlopie az 5 tygodni, nudzi mu sie wiec bede kombinowac z rozrywkami. Na poczatek moze Zoo w Krakowie? Wypad na miasto na jakaś randke? Malowanie ścian? ;)
Korzystam z dobrego samopoczucia póki moge. Super że bóle kregoslupa mocno zelżały, nawet ucisk na wątrobe jest dużo mniejszy. A ze zgagą można żyć, choć jest to dość nieprzyjemne.
Wszyscy znajomi są lub wybieraja sie na wczasy. Troche im zazdroszcze, w tym roku musze sobie odpuścic zagraniczne wojaże. Ciekawe czy za rok sie uda gdzies wyskoczyc tylko we dwojke, choćby na weekend. W tym roku w planach mialam Barcelone, Wenecje i objazd Chorwacji autem, a jesienia odwiedziny u rodziny w Madrycie z wypadem w blizej nieokreślonym kierunku. Cóz trzeba bedzie to rozbic na kilka lat ;) Przezyje, ale zazdroszcze :D

Ostatnio puchna mi palce po nocy. Troche dziwne, zazwyczaj opuchlizna powinna schodzic po nocy a nie dopiero sie pojawiać. Staralam sie pic jeszcze wiecej bo myslalam ze moze organizm zatryzmuje wode z powodu jej braku ale nic to nie daje. Raczej to tylko kolejny urok ciazy. Do godziny po wstaniu palce odzyskuja swój normalny rozmiar

Za jakies dwa tygodnie wesele. Jak sobie pomysle o szukaniu sukienki to na sama myśl mi słabo ;) Pępek wywinął mi sie na druga strone wiec wszystko dopasowane odpada, w oversize wygladam jak buka (ta z muminkow) a te odcinane pod biustem ledwo sie dopinaja nawet w rozmiarze 42-44 przy czym sa za duże w biuście eh. Ale coś sie musi znaleźć... :) Najchetniej kupilabym kiece w czyms a'la pepco. szkoda kasy na cos czego juz nigdy nie zaloże. W przyszlym togodniu spróbuje wybrac sie do galerii i pomierzyc.

Ciotka przed chwila dzwonila dumna ze jej wnuczka tez wybiera sie na filologie i pytala który z uniwerkow wybrac. Eh, nie mialam serca mowic ze nie polecam tego kierunku na zadnym uniwerku. W koncu juz pozamiatane, tylko czeka na wynik rekrutacji, ktory przy jej wynikach jest tylko formalnoscia, więc po co wyrazac swoja opinie i podcinac skrzydła. Wiadomo ze moze przebierac w uczelniach (ja tez mogłam i jak teraz popatrze na swoje zycie to po cholere mi bylo śleczenie nad ksiazkami przez pół żcyia). Co ja sie oszarpałam zeby znaleźc jakąkolwiek prace z "tylko" jezykiem. Kilka lat to trwalo i jest to jeden z powodow dla ktorego nie moglam miec dzieci wczesniej tylko dopiero teraz 30+. A ostatecznie moglabym wogole nie studiowac i nie zrobilo by to wiekszej róznicy lub nawet by pomoglo. Niestety wiekszość kolezanek z roku tez podziela ten pogląd, a niektore nadal sie szarpią byle gdziekolwiek się zaczepić do pracy. Oby jej bylo łatwiej bo fajna z niej dziewczyna. Szkoda by bylo aby taka ambitna osoba skonczyla jako asystentka prezesa buca i zajmowala parzeniem kawy.

4 komentarze (pokaż)
17 lipca, 19:09

29tc + 4. 74%
Zostało 73 dni.

Leżę sobie na sofie z brzuchem pełnym pysznej pizzy. Obzarlam się jak mała świnka. Choć świnka to pojęcie względne - przed ciążą wsowalam 4 kawałki, teraz po dwóch mam dość. Niemniej ani kesa więcej bym nie zmieściła.
Przez ostatni miesiąc znowu +2kg ehhhh. I jakim cudem skoro mam tak ściśnięty żołądek ze przyjmuje połowę mojej normalnej porcji adziś to dopiero druga "wpadka" z fast foodem w ciągu miesiąca. Przez resztę miesiaca byłam grzeczna. Cóż widać tak ma być.

Wpiątek ważenie u lekarki brrrr no i mąż pierwszy raz będzie na USG.

Ostatnio dotarło do mnie jak nieduzo zostało już do porodu. Uświadomiły mi to wpisy na forum i w niektórych pamiętnikach. Chyba pora przestać zamykać oczy na widok słowa "poród" , a czas otworzyć książkę i w końcu przeczytać co mnie czeka. W końcu oprócz porodu mam do opanowania sporo informacji o pierwszych chwilach z moim małym, który właśnie kopie i boksuje po całym brzuchu tak mocno że zaraz zwariuje. Tak sobie ostatnio myślałam.... Ja nic nie wiem. Zostawia mnie w pokoju z tym dzieckiem i co ja niby mam z nim robić? Jak często karmić, jak karmić, jak go podnieść wogole żeby nie uszkodzić. A potem w domu? Nie będzie dzwonka po położną. Boje się go!
Nagle poczułam ten ciężar odpowiedzialności na barkach. I niestety nie mam ani jednej koleżanki do której mogłabym dzwonić po radę. Te bliższe albo nie mają dzieci albo moja już takie w wieku szkolnym. Nigdy też nie zajmowałam się żadnym dzieckiem, nie miałam żadnego na rekach. Ba, nigdy nawet nie widziałam dziecka młodszego niż kilka miesięcy. Muszę wziać sie za lekturę i trenować nie wiem.... Na jakimś miśku????


Z frontu medycznego - byłam dziś nA badaniu dna oka. Wszystko prawidłowo. Brak przeciwwskazań do sn.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca, 19:12

6 komentarzy (pokaż)
21 lipca, 10:48

30tc + 1

Ostatnie USG 3trynestru już za mną. Mały ma już 1530gram czyli idealnie w 50 centylu. Lekarz straszny buc z żartami a'la stary chłop spod budki z piwem. Że też takim ludziom pomimo posiadania dziesiątek międzynarodowych certyfikatów nadal słoma wystaje z butów. Ważne że maluszek zdrowy :)

Z moja gin prowadzącą z wizyty na wizytę coraz lepiej się dogaduje. Wczoraj smialysmy się jak stare koleżanki.
Niestety zaczęło się puchnięcie i muszę teraz codziennie mierzyć sobie ciśnienie. Narazie jest w normie. O dziwo najbardziej puchne w trakcie odpoczynku np. w nocy. Budzę się z dłońmi i stopami jak balerony i im więcej nimi ruszam tym szybciej opuchlizna schodzi.

Wczoraj odebraliśmy w końcu wózek. Śliczny szary cybex balios s. Jest tylko jeden problem. Nie potrafię złożyć stelaża!!! Trzeba to zrobić dość energicznie i pani w sklepie mówiła że jej też nie zawsze się uda za pierwszym razem. Ale za drugim złożyła już bez problemu. Mąż miał też z tym trochę zabawy ale w końcu opanował i teraz składa za każdym razem i to jedną ręką.
A ja??? Szarpie szarpie i nie umiem! Udało mi się kilka razy na kilkadziesiąt prób. Najczęściej łamie mi się tylko jedna strona wózka a nie obie naraz. Muszę jakoś źle przykładać siłę do ramy. Kupiłam sobie wózek którego nie umiem złożyć! Cudownie haha !
Maz dostał zadanie "wyrobić" stelaż aż będzie gładko chodził ;)

No i szykuje się na wesele :) za 2 godziny wyjazd.

4 komentarze (pokaż)
29 lipca, 13:24

31 tc + 2
61 dni do tp z om

Wyprawka gotowa. Brakuje jeszcze fotelika ale to juz ogarniemy a najblizszym czasie. Jesli chodzi o koszta to wynioslo to okolo 5tys. Czy duzo?
meble - 1tys
wozek - 2 tys
apteka - ~500zl
materac- ~350zl
zostaje ~1 tys na cala reszte tj, ubranka,wanienke, laktator, zabawki, dekoracje do pokoju. Bez części tych rzeczy moznaby sie narazie obyć. Nie potrzebowałam na już karuzeli czy maty do zabawy - a to łacznie okolo 300zł ! Bez naklejki na ściane tez mozna zrobic ladny pokoik.
Ale tak juz mam ze jak jest promocja to kupuje, czasem na wyrost. Moznabylo tez kupic mniej ubranek - niestety nie spodziewalam sie ze cokolwiek dostane - a jednak reklamówki z ciuszkami do mnie dotarly. Gdybym wiedziala byloby kilka groszy w kieszeni, a tak mam tych szamtek tyle ze obawiam sie ze rzeczywiście polowy nie włoży nawet raz. Dziewczyny maja często po 5-10 kompletow z rozmiaru. Ja mam.... po okolo 30. Ale z drugiej strony przynajmniej mam sporo takich ktore mi odpowiadaja. Super ze dostalam darmowe ciuszki, jednak cześć z nich jest zupełnie nie w moim guście - i to pewnie te beda tymi ktorych nigdy nie zaloze. Przede wszystkim dostalam duzo szarego i niebieskiego - a ja wole kolory!


Wesele - wysiedzialam calkiem dlugo bo az do 22. Od 14 to daje cale 8 godzin. Tak do 6 godzin bylo spoko, potem plecy coraz bardziej sie dopominaly o leżenie. Nie ma tu duzo do opisywania. Sukienke ostatecznie znalazlam w szafie mojej mamy, wiec ten wydatek mnie ominal. Jedzonko dobre, ogrod duzy, bylo gdzie pospacerowac. Muzyka klasyczna weselna-choc nie "chamskie" disco polo, nie moje rytmy ale i tak nie tanczylam. Nastepnego dnia poprawiny w ogrodku przydomowym, wpadlismy tylko na 3 godzinki posiedziec z rodzina męza, wepchneli nam sloiki z resztkami z wesela ;) i siup do domku.

W trzecim trymestrze czuje sie zaskakujaco dobrze. Ok troche szybciej sie mecze i musze sporo spac, ale w porownaniu do I i II trymestru to jest wysienicie. Prawie nic nie boli - a jak boli to duzo slabiej niz wczesniej, czuje sie jakas lekka i szczupla... tak szczupla! Mąż omal nie zszedl ze smiechu jak to uslyszal ostatnio! Zrobilo sie goraco, ale ja lubie jak jest ponad 30 stopni i sloneczko, najwazniejsze sloneczko. Po 3 tygodniach ponurej pochody i deszczu w koncu zrobilo sie lato. Mam nadzieje ze sobie nie wykrakam i nie zacze nagle przeklinac ten III trymestr...
Cisnienie mierze codziennie, jest idealne. Rece i stopy puchna sobie do pewnego momemtu a potem w miare rozchodzenia się wszystko przechodzi. Na szczescie obrzeki nie robia sie coraz to wieksze i wieksze.
Chyba zaczelo sie czasem twardnienie macicy, ale prawde mowiac nie jestem pewna. Najzesciej jest to gdy chodze lub stoje pod prysznicem a wtedy ciezko mi ocenic czy to twardnienie czy dziecko sie wypina. Na lezaco byloby mi lawiej odroznic, ale znowu na elzaco sie to nie zdarza wcale.


to jeszcze pomiary bo dawno nie bylo

waga 74,5 //+11,5
biustb 100cm // +18cm
biodra 107cm // +9cm
brzuch 105 cm // +20cm
talia ??? 90cm (chyba nie da sie juz zmierzyc bo zamiast talii mam brzuch) //+16cm


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca, 13:27

7 komentarzy (pokaż)
4 sierpnia, 17:40

32tc +1

Raz na jakiś czas mam sen inny niż wszystkie. Nawet nie to że jest bardzo wyraźny bo często takie miewam, zwłaszcza w ciazy. Chodzi o to że taki sen pozostawia po sobie dziwny rodzaj niepokoju. Sprawdzalność niemal 100%. No więc wczoraj przyśniła mi się data. Data wrześniowa. Teoretycznie mógłby to być już poród, a może inne ważne wydarzenie? Zobaczymy.

Poza tym goraco. Mąż kupił mi wentylator i chodzi sobie non stop od 9 rano. 35 stopi to spory upał. Dzieć dość spokojny. Nie kopie nie turla się za bardzo, tylko lekko przeciąga i pełza. Okres szaleństwa ma dopiero wieczorem.
Znów dopada mnie senność niemal tak duza jak w trzecim miesiącu. Mogłabym przespać prawie całą dobę.

Jak tak leżę na kanapie w salonie to docierają do mnie przez balkon odgłosy z pobliskiego basenu. Muzyka, krzyki dzieci... Ale bym tam poleżala.. ahhh niestety nie mogę. Ale za rok będę tam już szaleć na brodzikach z moim Kubusiem <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia, 17:42

6 komentarzy (pokaż)
13 sierpnia, 12:14

33tc +6
zostalo 43 dni

Przezylam piatkowa wizyte u gin. Bylo goraco jak w piekle, 35stopni. A niestety zlozylo sie tak ze musialam sama prowadzic auto, ponad godzine, w samo poludnie, bez klimatyzacji. Jeszcze nie wyruszylam dobrze spod bloku a juz rzeka plynela mi miedzy piersiami. Za ochlode robily mi pęd powietrza, nie do konca wysuszone wlosy i butelka z zamrozona woda. Dopoki jechalam miedzy miastami to ped powietrza faktycznie byl orzezwiajacy. nie bylo nawet tak źle, ale po wjechaniu do miasta brrrr. dotarlam calutka mokra, przebralam sie w łazience i przetarlam mokrymi husteczkami. To musialo wystarczyc. Mialo byc inaczej, miał mnie zawiesc maz, auto z klima mialo juz do nas wrocic ale wyszlo jak wyszlo. Niestey przelozenie wizyty nie wchodzilo w gre.

Odchaczyłam położną, poszlam do bistro cos zjesc i nastepnie wizyta u gina. Mały wiercil sie jak dzikus,nie chcial sie dać zbadac. Gdy probowala zmierzyc tętno to nagle zaczynal boksowac i zagluszac pomiar, noga wierzgal tak ze chyba z 10 razy probowala zrobic przyzwoite zdjecie. Waga teoretycznie okolo 2kg. Lekarka obstawia raczej termin z OM (1.10) niz z USG (25.09) ale wiadomo ze maly i tak sobie zacznie wychodzic kiedy jamu sie spodoba.

Ruchy sa juz powolniejsze, ale mocne. Wypina sie, pełza, faluje. Czasem to boli.
Zeszlo mi w szpitalu dluzej niz planowalam, bylo male opoznienie a i przez robienie pomiarow po kilka razy wizyta tez byla dluzsza. Pędem pognałam do pracy w aucie-piekarniku zawieżć zwolnienie, mialam tylko pol godzinki na przywitanie sie ze wszystkimi. I znowu pedem pod prace męża, bo musielismy zdazyc na umowione spotkanie. Ale to juz on prowadzil, ja odpoczywalam bo mialam naprawde dosc. Jeszcze szybkie zakupy bo zapragnelam nagle loda i pączka naraz ;) i w koncu bylam w domku. Calosc okolo 6 godzin. Jak sie polozylam spac o 19 tak spalam az do rana - z przerwami na siku oczywiscie ;) Jalbym miala teraz jeszzce pracowac 8godzin i dojezdzac łacznie 2h dziennie, codziennie to chyba bym sie wykonczyla i raz dwa wyladowala w szpitalu na dluzszy pobyt. Naprawde podziwiam kobiety ktore tak dlugo pracuja.

Kolejna wizyta za 3 tyg i zaczynamy juz ktg, to bedzie 36+3

A wczoraj jeszcze zaliczylismy szybki grill z rodzina męża po ktorym pol nocy spedzilam na tronie lub nad herbata mietowa. Nie mam pojecia co mi zaszkodzilo, mieso bylo pewne i lezalo w lodowce caly czas. Moze te kilka owocow prosto z krzaka?- nie mytych. Jeszcze okolo 22.00 siedzielismy na balkonie i patrzylismy na spadajace gwiazdy, a chwile potem sie zaczelo.
Oczywiwcie maz odmawial pojscia spac zebym sama nie siedziala z takim samopoczuciem, pomimo ze musial dzis wstac przed 5 rano. No to w koncu polozylam sie do lozka byle tylko on tez sie polozyl i zasnal choc na chwile. W koncu jakos usnelam. Dzis wszystko dobrze. Zalatwilam z samego rana kilka spraw na miescie i siedze w domu. Upaly wracaja, ja sie lenie. Ale po poludniu biore sie za konfitury z gruszek. Szkoda zeby sie owocki zmarnowaly przez moje lenistwo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia, 12:15

4 komentarze (pokaż)
16 sierpnia, 12:56

34tc + 2

Odebralam właśnie wynik gbs. Niestety dodatni :( przynajmniej tyle że bardzo wrażliwy na większość antybiotyków
Tak sobie poczytałam o tym gbs i czym grozi dodatni że teraz mam jeszcze większy stress. Do tej pory bałam sie że nie dojadę do szpitala na czas na poród, a teraz doszedł lęk że będzie za późno żeby podać leki. Kurde chyba wolę przenosić żeby mnie położyli w szpitalu.... Tyle nerwów mniej bym miała gdybym wiedziała że jestem na miejscu, nigdzie nie muszę w panice jechać, czy będzie mnie miał kto zawieźć, a lekarze są pod ręką.

6 komentarzy (pokaż)
28 sierpnia, 22:21
PoradaKomentuj | Lubię (0)

36tc +0

Ostatnio zastanawiałam się jak to będzie z dojazdem na czas do szpitala. Dziś już wiem na pewno że będzie masakra.

Męża chcą wysłać na poligon od 10.09 do 10.10. mając termin na 25.09 jestem po prostu udupiona.
Mąż miał się wykręcić poprzez zgłoszenie się na turniej sportowy aby reprezentować jednostkę. Dzięki temu do października byłby w domu, a potem byłaby ciąża tydzień po terminie to by mnie wzięli na oddział. Niestety poprzedni dowódca - bardzo pochwalajacy tego typu inicjatywy przeszedł do innego "działu". Obecny uważa turnieje za bzdety i chce go na siłę wypisać i wysłać na poligon suedziec w krzakach. Ciąża nikogo nie interesuje.

Jestem w czarnej dupie po prostu. Mama wraca od brata zza granicy 10.10 ale ona się nie nadaje do prowadzenia auta poza "wsią". Juz 10 lat temu gdy pozwoliłam jej prowadzić w dużym mieście dwa razy jechała pod prąd a co dopiero teraz i w stresie.
Ojciec coś przebąkuje o kolejnej delegacji do Niemiec.

Taxi nie ma. Transportu publicznego też. Jest tylko auto. Lub karetka która zawiezie chyba do najgorszej mordowni jaką można sobiy wyobrazić.

Mąż się strasznie o wszystko martwi. Zwłaszcza że doszły do tego pewne problemy zdrowotne. Potrzebuje zabiegu na chirurgi szczękowej i coś z nogą jeszcze nie tak. Uspokajam go ale sama jestem przerażona.
Czy dam radę się zawieźć sama?

Jutro wizyta. Ale nie będę lekarki molestować o umieszczenie w szpitalu pod wymyślonym pretekstem. Jeszcze nie teraz. Zresztą raczej i tak się to nie uda.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia, 22:32

6 komentarzy (pokaż)
29 sierpnia, 10:10

Niestety dziewczyny akcja z L4 to duże ryzyko nie przedłużenia kontraktu. A rozmowę o przedłużenie ma mieć jakoś w styczniu więc będą pamiętać. Dodatkowo te problemy zdrowotne. Mogą uznać że się nie spełnia wymagań zdrowotnych.

Anakin w wojsku nie ma często zrozumienia. Przychodzi rozkaz i nie ma z nim dyskusji. A tu gość dopiero wsiadł na stołek to chce się wykazać. Poprzedni dowódca nie robił problemu z opuszczenia dwóch tyg poligonu na rzecz turnieju.

Iza wierzę że jakiś sąsiad by pomógł w takiej sytuacji. Jednak w nowym bloku nie znamy się wśród sąsiadów więc nie wiadomo do których drzwi warto pukać.
I dokładnie tak to jest z tym miastem. Miasto wojewódzkie jest blisko więc u mnie w mieście nie opłaca sie budować szpitala. Tyle że czasem to "blisko" okazuje się być "daleko". Przynajmniej pogotowie mam 2 min od domu ;)


Jedyna nadzieja to że nie uda mu się wypisać go z turnieju bo jakieś formalne pierwsze zapisy już poszły. Turniej to też nocleg poza domem ale tylko 2 noce nie 2 tygodnie. Na te 2 noce może jakoś zacisnę nogi.

Albo żeby ojca do tych Niemiec nie wysłali.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia, 10:12

4 komentarze (pokaż)
29 sierpnia, 20:03

36tc +1

I po wizycie. Ktg płaskie, szyjka zamknięta na wszystkie spusty. Nic się nie dzieje i narazie raczej nie zadzieje według lekarki. Waga około 2.5kg większość pomiarów na około 34tc+4 czyli jakoś ponad tydzień do tyłu.

Wizja przenoszenia mnie uspokaja. Kolejna wizyta za 17dni.

Lekarz daje opcje wyboru CC. Wolę spróbować sn ale jeśli sytuacja z dojazdem/poligonem nie rozwiąże się jakoś to biorę CC.

3 komentarze (pokaż)
30 sierpnia, 22:34

Anakin lekarka oferuje cc na życzenie. Poleca przynajmniej spróbować sn ale uważa że każdy powinien mieć wybór.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia, 22:36

3 komentarze (pokaż)
8 września, 21:51

37tc +4
17 dni do tp

Nadal w dwupaku. Objawów porodu brak. Czasem tylko ból miesiaczkowy. Mały szaleje w brzuchu. Zapiera się nogami po prawej stronie brzucha, odpycha i szoruje plecami i pupcią cała lewa część brzucha. Czasem boli... Ale jakie widoki. :) Ostatnio wyraźnie było widać cały zarys nóżki. Ze stópką i kolankiem. Przeslodkie!


Skończyłam niedawno w końcu kocyk. Byłoby szybciej gdyby nie moje lenistwo. A tak to zdarzało mi się odłożyć druty nawet na kilka tygodni. Jeszcze muszę uprać żeby oczka się wyrównały. Kocyk ciepły,jesienno-zimowym, dwustronny. Aha i fotelik samochodowy w końcu kupiliśmy. Na ostatnią chwilę ;)

b2439f6f5eeb57f9med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września, 21:53

10 komentarzy (pokaż)
17 września, 18:02

38tc +5

No i jestem po kolejnej wizycie. Ktg bez skurczy ale zapis jest ładny. Pomyślałam sobie że jeszcze pewnie dużo czasu mi zostało. Ginka jednak wyprowadziła mnie z błędu. Szyjka mięciutka i rozwarcie na palec. Coś się zaczyna dziać. Kolejną wizytę mam już wyznaczona po terminie - jeśli dotrzymam. Zalecenie spacerów i seksu ;) tak szczerze to na żadne z tych nie mam ochoty.
Po badaniu jest plamienie i zwiększony śluz. Dobrze że mnie uprzedziła o tym plemieniu bo inaczej wróciłabym na IP raz dwa.
Waga około 2800. Malutki jest. Teraz zazwyczaj rodzą się takie duże dzieci po 4kg ale to przynajmniej będzie może trochę lżej go urodzić.
Mały jest bardzo aktywny. Niemal cały dzień się wierci. To aż do niego nie podobne bo zazwyczaj miał okresy spokoju i szaleństwa a dziś wierci non stop.
Wróciłam do domu i tylko leże. Wycieczka dziś trwała 5 godzin i jestem wypompowana. Mam mało energii i śpię też nienajlepiej ostatnio. Albo się budzę co chwilę, albo nie mogę zasnąć albo po prostu jakoś się nie wysyłam.

4 komentarze (pokaż)
20 września, 09:23

39tc +1

Nadal w dwupaku ;) choc chyba faktycznie juz niedlugo. Dopadła mnie osławiona bezsenność na końcówce, zwiększyła sie ilość śluzu (tylko wypatrywać czopa ;) ), Kubuś coraz cześciej napiera czy uderza głowką w dolne partie, a bóle miesiaczkowe bywaja coraz silniejsze.

Powoli zakańczam swoje sprawy. Do torby szpitalnej dopakowałam juz nawet przekaski i wode. A takze power bank i ebook (o naiwności haha). Anakin jesli lubisz czytac to polecam ebooka w trakcie karmienia. Tradycyjna ksiazka faktycznie moze byc probnlematyczna. Jest duza, ciężka, zamyka sie znienacka. Ebook jest spoko.

Mąz wyjeżdza w poniedziałek o świcie. Ale jestem spokojna bo na szczecie ojciec zostaje w miescie. Niemniej... wole aby Kubuś wyszedl kiedy juz mąż wroci. Lub zanim wyjedzie.

W tej chwili korzystajac z bezsennosci posegregowalam juz wszystkie zdjecia z tego roku (zawsze na koniec roku wywoluje fotoksiazki, a po urodzeniu sie dziecka nie bedzie czasu na bawienie sie ze zdjeciami na komputerze. A tak przynajmniej pol roboty mam juz zrobione). Przy okazji zapuścilam sobie playliste Leonarda Cohena na you tube. "a thousand kisses deep" ahhhh az mam ciary..
Swit upłynął mi pozytywnie.

I z tym uduchowionym nastawianiem postanowilam zrobic mezowi na sniadanie szakszuke. mmm pychotka. A teraz jednym okiem patrze na dzien dobry tvn i szukam sobie robota kuchennego bo poprzedni mi wysiadl... zostala tylko koncowka do blendowania. Jako jedyna dziala bez zarzutu, wiec chociaz moglam robic sobie zupy krem i koktajle owocowe w lecie. Bardzo brakuje funkcji tarcia warzyw w wiórki czy ziemniakow na placki(mam dosc machania reka na normalnej tarce!), mielenia miesa czy ryby. Kolezanki mówią że jeszcze kielich sprawdza sie lepiej przy dziecku niz blender no i fajnie jak sok mozna wycisnac maluchowi. A i jeszcze powinien siekać czy tam trzec orzechy i migdaly.... I musi byc w miare kompaktowy.... Grrrr Bólu glowy od tych robotow dostaje. Tyle modeli ze nie wiem juz sama co wybrac. Dlaczego nie ma po prostu 2-3 modeli All-in-one ;) Chyba musze wybrac kilka modeli i zawolac mame po pomoc. Co ja tam wiem o mocach vat i pojemnosciach misy.

Leci ostatnie dziecięce pranie, koncze czytac rodzial "pierwszy miesiac zycia dziecka". I jestem gotowa :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września, 09:47

6 komentarzy (pokaż)
28 września, 17:43

40tc +2

No i po kolejnej wizycie. Tym razem nie u mojej gin tylko na zastępstwie. Jakiś dziwny ten gin. Na wszystko ma wywalone. Wzyta trwała 10minut. Nie mam za bardzo co pisać nawet. Tylko tyle że łożysko w końcu weszło w fazę 3. Waga dziecka jakaś od cczapy więc szkoda podawać nawet. Ktg płaskie. Szyjka skrócona i zamknięta według jego palucha. Więc znowu zupełnie inaczej bo według jej palca było małe rozwarcie 2 tyg temu. No przecież się nie zamklo nagle.

W każdym razie nie rodzę. Kolejne ktg w środę.

Po lekarzu mieliśmy jechać na kler do kina ale zostały same ciulowa miejsca. Zapomniałam że dziś premiera w końcu. Może w środę pojedziemy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września, 18:04

4 komentarze (pokaż)
1 października, 07:45

40tc +5

No nie urodziłam jednak we wrześniu. Wczoraj pojechaliśmy na działkę pozbierać orzechy. Caaaala reklamówka tego jest a jeszcze z zeszłego roku trochę zostało. Normalnie klęska urodzaju :D trzeba więcej orzechowcow piec. No więc na szybkości upiekłam szarlotkę orzechową.
Po obiadku skoczyliśmy do galerii. Mąż potrzebował zakupów na jesień no i to kino. Ludzi było tyle że nie udało się zaparkować. Zablokowany był wjazd na parking, dwa ronda i jedno skrzyżowanie bo aż tyle ludzi chciało zrobić zakupy. W samych sklepach tłumy i burdel.nienawidze zakupow a wczoran to juz bylo apogeum. Zaparkowaliśmy pod moją pracą jakieś 20 min spacerkiem od galerii. Akurat spotkalam koleżankę idącą na niedzielna druga zmianę. No tak znów musiałam bezradnie rozkładać ręce że "nadal nie urodziłam".

Film. Hmm mocny ale nie szokujący. Nie ma tam nic czego by ludzie już wcześniej o kościele nie wiedzieli. Warto zobaczyć ale nie ma o co robić szumu.

Wracając do auta brzuch ciagnal, każdy krok bolał tak mały naciskał i wiercił się non stop. Pomyślałam o ip ale po chwili siedzenia przeszło.
Wróciliśmy do domu oglądać mecz.
Mały cały czas pełzał mi w brzuchu od 16 do 23 nie miałam prawie nic spokoju. Co się ucieszyłam że od 10 min jest spokój to zaczynał od nowa.
Koniec końców aktywny dzień i dużo spacerów go nie wygonilo
Nic go chyba nie wygoni. Eh. Będzie indukcja :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października, 07:52

6 komentarzy (pokaż)
3 października, 19:16

41tc + 0

Przyjechałam na ktg i już zostałam. Wyszło mało ruchów więc moja ginka kazała iść na patologie. Zrobili ktg jeszcze raz i wyszło ok. USG ok waga około 3300. Każdy mówi co innego. Jeden ze według terminu USG już 8 dni po terminie i czemu wczoraj nie przyszłam. Drugi że z miesiączki 28.09 i po co to już jestem. Trzeci że w karcie ktoś wpisał 1.10 więc mam czas. No kuźwa.... Chyba stanęło na tym 25. Mam nadzieję że jutro zaczną już coś robić. Rozwarcie na luźny palec.
Leżę sobie. Sala ladna, hotelowa. Byłam sama a przed godziną dołożyli mi drugą osobę. Dziewczyna ma bóle krzyżowe i nie wiem jak będzie wyglądać noc.

0 komentarzy (pokaż)
3 października, 19:16

41tc + 0

Przyjechałam na ktg i już zostałam. Wyszło mało ruchów więc moja ginka kazała iść na patologie. Zrobili ktg jeszcze raz i wyszło ok. USG ok waga około 3300. Każdy mówi co innego. Jeden ze według terminu USG już 8 dni po terminie i czemu wczoraj nie przyszłam. Drugi że z miesiączki 28.09 i po co to już jestem. Trzeci że w karcie ktoś wpisał 1.10 więc mam czas. No kuźwa.... Chyba stanęło na tym 25. Mam nadzieję że jutro zaczną już coś robić. Rozwarcie na luźny palec.
Leżę sobie. Sala ladna, hotelowa. Byłam sama a przed godziną dołożyli mi drugą osobę. Dziewczyna ma bóle krzyżowe i nie wiem jak będzie wyglądać noc.

5 komentarzy (pokaż)
4 października, 13:49

41tc +1

Od rana z balonikiem. Dziewczynę którą położyli ze mną wczoraj późnym wieczoremy przenieśli na porodówkę. Ucieszyłam się bo noc w towarzystwie osoby z bólami krzyżowymi to nic fajnego. Ale i tak nie spałam. Bo szpital, bo jasno (grrrr miasto) bo ktg o 3 w nocy. Rano decyzja o wywołaniu balonikiem na początek. Zresztą chyba samo coś powoli ruszało bo było rozwarcie na dwa palce. Balonik narazie nie robi na mnie wrażenia. Ot trochę dyskomfortu jak na okres. Skurczy niet. Rano położyli mi tu druga dziewczyne i po dwóch godzinach też zabrali ją rodzić. Teraz mam trzecia towarzyszkę. Ciekawe czy znowu ona pójdzie szybciej... Czuje się jak Rachel z przyjaciół na porodówce. Pamiętacie ten odcinek? Leżała i leżała a w tym czasie kilka innych zdążyło urodzić.

5 komentarzy (pokaż)
4 października, 22:02

Rachel ciąg dalszy. Koleżanka numer trzy, również na foleyu pojechała rodzić. Spadek tętna i szybka decyzja. Zaraz wjeżdża koleżanka numer cztery! Czy wytrzyma że mną do rana czy też zaraz pójdzie na drugie skrzydło szpitala?
Ja rano idę na oxy. Balonik wypadł, zero skurczów.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października, 22:03

2 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)