BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: pamietnik Jezyka

Autor: Hedgehog
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

Moja ciąża: pomimo ze dlugo wyczekna to zostalam przez nia zaskoczona. Jestem zadziwiająco spokojna i jakby pogodzona w ta rewolucja ktora nas wkrotce czeka.

Chciałabym być mamą: rozsadna. Chcialabym nie ulegac niezbyt madrym modom i nie trzesc sie zbytnio nad dzieckiem.

Moje emocje: Ciesze sie i niecierpliwie wyczekuje.

18 stycznia, 15:03

Nie wiem co pisac... 2 dni temu czuly test wyszedl negatywny. Dzis mialam testu wogole nie robic ale tempka byla na tyle wysoko ze w koncu wychodzac juz prawie do pracy, odwrocilam sie na piecie i wydarlam test z szafki zrobilam i nie majac juz czasu wrzucilam do torby. Spojrzalam tam ponownie gdy skonczylam odsniezac auto. Cos bylo widac! i wiecie co.... nie przejelam sie ani troche uznalam ze to blad! W pracy czesto chodzilam do lazienki by sprawdzic czy jest orkes czy nie, bo brzuch pobolewa mnie okresowo. I nic. W przerwie obiadowej skoczylam do apteki po kolejny test. Kupilam trzy. Pani farmaceutka sie ze mnie smiala. Zrobilam w lazience jeden z nich. pozytywny. Bardzo pozytywny. Nie wierze.


W moim idealnym planie myslalam ze wymysle super sposob na powiedzenie tego mezowi. A teraz... nie chce czekac na koszuki z bocianem czy inne pierdoly. chce powiedziec dzis, zaraz jak wroce.... tylko ten brzuch pobolewajacy jak na miesiaczke mnie martwi... wzielam nospe ale niebardzo przeszlo.

4 komentarze (pokaż)
18 stycznia, 21:30

Po pracy podjechałam do Pepco. Kupiłam mała torebeczkę prezentowa i malutkie ...body? Pajacyk? Cholercia nawet nie wiem jak te ubranka się nazywają!
Na dół torebki wrzuciłam test - ten wyraźny. Robiony w południe ;) i przykrylam ładnie złożonym ubrankiem. Wstążki od torebki dokładnie związałam aby nic nie było widać.

W domu wzięłam prysznic i poszłam się położyć do łóżka. Po jakimś czasie zakręcił się tam mąż i rozmawialiśmy. W końcu zaczął się wdrapywać do mnie na łóżko i nie mogłam dłużej zwlekać bo zgniótł by torebkę.

Na początku zdziwił się co ja wymyślam. Trochę był nawet hmmm obruszony? Nigdy nie dawałam.mu prezentów w tej formie. To chyba dla niego zbyt babskie haha. Ale otworzyl torebkę i zaczął wyciągać ubranko. I znów zapytał co to niby takiego na być. Myslal że kolejno mój jakiś głupkowaty zakup ;) Jak tylko je całe rozwinął to w końcu zaniemówił. Patrzył się tak na mnie jak sroka w gnat aż poprosił o potwierdzenie czy dobrze rozumie. Gość był tak zszokowany że nie mogło to do niego dotrzeć przez dobre kilka minut. W kółko pytał to samo. W końcu przytulił i powiedział "to fajnie". I tak to było z moim straaaaasznie wylewnym chłopem.
Aaaa jeszcze policzył kiedy według niego pojawi się mały język. Pudło takie że strach haha :D

No i wróciliśmy do swoich zajęć. Ja leżałam a on biegał po sprawunki :D fajnie :D
Leżę sobie bo czasem.mnie te bóle. Jak miesiączkowe dokuczają więc wolę wypoczywać.

Jutro lecę na bete :)

3 komentarze (pokaż)
19 stycznia, 13:10

Sa ! Sa wyczekiwane wyniki.

HCG 170 4-5 tydzien
tsh 3.77

wizyta u endo w czwartek.
Nadal pobolewa mnie podbrzusze jak na miesiaczke chociaz slabiej niz wczoraj. I rzadziej.
Czuje sie dziwnie. Kreci mi sie w glowie, mialam tez nasilajace sie mdlosci. Teraz pije hetbatke mietowa i jest lepiej.

Zastanawiam sie czy biec do lekarza po pracy. Na NFZ dzis wieczorem akurat przyjmuje ten do ktorego chodzilam choc w innej przychodni. Musialabym prosic aby przyjal mnie bez kolejki... nie wiem czy nie panikuje. Zawsze planowalam ze w ciazy bede chodzic do prywatnego lekarza/szpitala.... Ale tam mnie o dziwo od reki na pewno nie przyjma. cholercia....

3 komentarze (pokaż)
22 stycznia, 12:33

Jest wynik bety 799. Minelo 3 zamiast zalecane 2 dni, wiec wrzucilam to w kalkulator znaleziony w necie. Podobno wpadam w skale MAX, chcoc pokazuje przyrost w normie, a nie jakis nadmierny. No ladnie... cieszez sie ze tak aldnie uroslo :)

edit: lekarz umowiony za tydzien. Mnie mdli. W pracy pije wylacznie herbate mietowa, pomaga :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia, 13:39

6 komentarzy (pokaż)
25 stycznia, 17:49

Wróciłam właśnie od Endo. Od razu dostałam leki. Babce aż się wyrwał okrzyk przerażenia gdy zobaczyła wynik. Wysłała mnie na pełne badania tarczycy i mam przyjść już za tydzień. Jutro nie dam rady isc na krew ale poniedziałek zapowiada się jako bardzo długi dzień pełen badań.

Brzuch już nie boli mnie okresowo. Czasem ciągnie mnie prawy jajnik. Poza tym spokojnie. Miałam dziś wolne, a mąż wcześniej skończył. Poszliśmy na obiad do knajpki. Rano robiłam kocyk na drutach dla mojego małego. Mąż kupił mi chyba z 3kg mandarynek. Haha conajmniej jak dla chorego w szpitalu. Sielsko anielsko .... A jutro do pracy ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia, 17:50

3 komentarze (pokaż)
29 stycznia, 13:59

Wrocilam z pierwszej wizyty u gina. Oficjalne rozpoznanie 5tc+3
Widac pecherzyk 1,5 cm i cialko zolte w prawym jajniku, ktory zreszta jest lekko powiekszony ale ponoc tak ma byc.

Wczoraj mialam niewielka temperature. Balam sie cokolwiek brac wiec przelezalam caly dzien w lozku ratujac sie domowymi sposobami typu syrop z cebuli. przynajmniej dowiedzialam sie co moge brac nastepnym razem kiedy znow tempka skoczy. w kazdym razie dopoki jest poniej 38stopni to nie kazala sie martwic. skurczami i ciagnieciem jajnika tez sie mam nie martwic. To normalne, moge brac nospe zeby za bardzo nie doskwieralo.

nastepna wizyta za miesiac. Troche zdziwilam sie ze za tak dlugo, ale pani mowila ze nie warto robic usg zbyt czesto. Zreszta w 9tc juz na pewno bedzie co ogladac i zalaza karte ciazy. Przed 8tc nie zakladaja.

Szyjka sie jej nie bardzo podobala. Mowila ze zaczyna sie tam jakas infekcja choc ja narazie nia mam objawow. Dodatkowo jest mocno wrazliwa, przkrwiona. Bo o tym ze mam tam nadzerke to wiem od liceum, wiec mnie to nie zaskoczylo. Mam wiec zakaz seksu. Przynajmniej do czasu az skoncze brac globulki a najlepiej do nastepnej wizyty.

Lekarz ogolnie na plus. teraz musze zrobic badania krwi. I tylko gdyby cos wyszlo zle to beda dzwonic i bede sie widziec z lekarka wczesniej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia, 14:00

3 komentarze (pokaż)
31 stycznia, 15:51

5tc+5

Jestem zmeczona, strasznie zmieczona. Nie mam sily pisac nic oprocz suchych faktow. Wszyscy lekarze na mnie siedli, kazdy "ufa" tylko swojemu labu dlatego kluja mnie co chwile. No i musze to jakos pogodzic z etatem i kursem (dobrze ze zaczely sie ferie haha!!). Dzieki Bogu za prace zmianowa, przy zwyklej jednozmianowej pracy musiaialbym zmarnowac caly tydzien urlopu aby to wszystko wyzalatwiac.

Zaczelo sie w pon od budzika o 6 rano. Szlam na badanie krwi dla endo. Potem sniadanko i wyzej opisana wizyta u gina. No i pedem do pracy na druga zmiane bo bylam juz godzine spozniona. No i chyba z tego powodu mnie pokaralo bo na koniec pracy wpadlo mi dziadostwo przez ktorze zostalam dluzej, musialam przez to szukac apteki dyzurujacej zeby wybrac leki. W domu znalazlam sie dopiero przed 22.
A we wtorek jechalam na perwsza zmiane, co oznacza pobudke o 6. W dodatku zaraz po pracy na kurs w domu 20.30 ehhhh... Dzis musialam zawiesc do badania mocz i ze wzgladu na srodkowa zmiane dojade do domu na okolo 19.30. Na szczescie mam malo roboty dzis i moge sobie pobimbac. W domu bede lezec plackiem i zbierac sily na jutro.

Jutro pobudka znow o swicie, pedze na badania krwi. Niestety dzis krwi nie moglam zrobic z przyczyn zupelnie durnych, no ale trudno. Potem pierwsza zmiana w pracy, a zaraz po pracy endo. Nie moge powiedziec zeby mnie przyjeli bez kolejki ze wzgledu na ciaze, bo tesciowa jest tam pielegniarka, a my jeszcze sie nie chwalilismy. moze mnie chiociaz popchnie w kolejce.... Nie wiem o ktorej stamtad wyjde. Endo jest dobra ale system kolejkowy u niej pochodzi z czasow komuny.

Piatku przychodz! W piatek nie musze nic!! (narazie)

Mocz swoja droga wyszedl zle. Ewidentnie mam nie dosc ze infekcje to jeszcze zapalenie pecherza. Bezobjawowe jakies... ale zapalenie bo liczba leukocytow jest porazajaca. Teraz zurawina, globulki powtorka moczu za ... tydzien?

Mialam przezyc ten tydzien a potem miec spokoj z lekarzami az do kolejnej wizyty u gina pod koniec lutegu, a wychdozi na to ze trzeba bedzie do rodzinnego jeszcze skoczyc po cos na ten mocz.

Jezuuuuuu....

W moim zyciu ogolnie czesto brak rownowagi. Albo leze i NIC sie nie dzieje albo wszystko rzuca sie na mnie naraz.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia, 15:53

2 komentarze (pokaż)
2 lutego, 10:49

6tc

No i wylądowałam na zwolnieniu lekarskim. Cały przyszly tydzień będę leżeć w domu. Dopadło mnie mocne przeziębienie. Na szczęście uderzyło w gardło. Na szczęście nie mam gorączki bo ta jest groźba. Zjadłam rosołek i kładę się spać. Lekarka mnie okrzyczala bo nie chciałam L4. Na dziś wzięłam urlop i chciałam przyjść po L4 w poniedziałek jeśli nie przejdzie. No ale nie chciała o tym słyszeć. Powiedziała że zapowiadają mrozy i ona mnie do pracy nie wypuści. Dziś leki zwykle jak nie będzie jutro poprawy mam wziąć antybiotyk. Trochę się boję.

Moje L4 wypisywała.... Teściowa więc bez kodu B.
Kurde naprawdę trzeba będzie już powiedzieć bo ciężko to ukrywać!

W badaniach krwi wyszło przeziębienie. Nic dziwnego robiłam je wczoraj rano kiedy czułam się dobrze. A wieczorem już nie mogłam przełykać śliny.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego, 10:56

5 komentarzy (pokaż)
7 lutego, 17:05

6tc +5

Opierałam się jak mogłam przed antybiotykiem niestety w sobotę wieczorem oprócz gardła zaczęły mocno dokuczać zatoki. Temperatura rosła i zdecydowałam się w niedzielę rano wykupić tabletki. Lekarka próbowała mnie jeszcze na wizycie uspokajać że nawet jak będzie trzeba to akurat ten antybiotyk ma kod B. Jednak widziałam jak ona sama się zdenerwowała kiedy powiedziałam jej o ciąży, zaczęła badać jeszcze raz od nowa..

Eh kiedy nie czuje bólów sugerujacych rozciąganie macicy martwię się że jest źle. Kiedy są zbyt mocne też się martwię. Uspokajam się że dopóki nie krwawię to chyba jest dobrze. Odoczątku ciąży chyba nie miałam jeszcze takiego dnia aby całkowicie zwariować z radości. Pamiętam jak pisałam Anakin że ma się cieszyć zamiast wyobrażać sobie czarne scenariusze, a teraz sama robię tak samo.

Cieszę się że lekarka wcisnęła mi to zwolnienie nawet jeśli trzepnie mnie to na wypłacie. Wypoczywam. Robię na drutach, oglądam ukochane seriale historyczne, czytam i sporo śpię. Jestem mocno osłabiona. Jutro planuje smażyć paczki i mama która też akurat jest na L4 wpada na kawkę. Obiadów nie robię. Rozmrazam zapasy z lodówki. Sprzątać mi mąż zakazuje.

Mój ojciec zostaje jeszcze tydzień dluzej za granicą więc data poinformowania rodziców o ciąży się przesuwa. Choć coraz bardziej myślę aby poczekać do kolejnej wizyty u gina i upewnić się że wszystko jest ok po tej chorobie. Ale pewnie mąż nie zgodzi się znowu tego przesuwać.

Coraz częściej mąż nawiązuje do małego. Początkowo wogole nie poruszał tego tematu. Przyjął do wiadomości i zycie toczyło się jak zawsze. Z pozoru. Potem przyznał się że potrzebował przeczytać internety i douczyć się co nieco. I nagle pewnego dnia padło "dla moich małych", a to poruszyło lawinę. W końcu zaczął o małym mówić, dotknął brzucha. Jeszcze musi oswoić się z myślą że jego komputer musi opuścić do tej pory niezagospodarowany pokój ;) narazie walczy przekonując że przecież jego biurko zajmuje tylko 120cm pokoju i mały może mieć cała resztę haha. Nic z tego :D

3 komentarze (pokaż)
19 lutego, 11:38

8tc +3

Wiec rodzina juz oficjalnie wie. Poinformowalismy ich wczoraj. Tesciowa powiedziala tylko ze to fajnie i wrocilismy do gadki szmatki o skokach narciarskich. Troche... dziwnie. Nawet nic nie zapyttala nie wiem kiedy termin czy cos w tym stylu. Maz sam po chwili dodal takie podstawowe informacje. Maz mowi ze dla niego to wygladalo jakby juz wczesniej wiedziala. No moze jej ktos w przychodni zdrowia powiedzial, albo wygrzebala w jakiejs mojej karcie. Ja poczylam sie troche rozczarowana taka reakcja.

U moich rodzicow bylo zdecydowanie inaczej. Wprawdze zadnego wybuchu radosci, raczej tez stwierdzenie ze to super itd. Troche byli w szoku bo mama poczatkowo zaczela gadac od rzeczy, a tata dopiero po chwili uswiadomil sobie "zmiany". Zwlaszcza kiedy uswiadomil sobie ze nie musi juz zakaldac gazu do auta bo pewnie juz niedlugo pojezdze do pracy. Dopiero wtedy do niego dotarlo haha :D z moimi rodzicami porozmawialismy sobie na temat ciazy. Pozadawali pare pytan, posmialismy sie z mojego jedzenia kanapki z kielbasa i dzemem. Sympatycznie bylo.

W pracy tez juz powiedzialam. Zostalam wysciskana przez kierownikow i mam mozliwosc robic sobie tyle przerwy ile potrzebuje. Dostalam tez skromny voucher i przeznacze go na jakis ciazowy gadzet.

wydarzyla sie tez jeedna rzecz ktora najpierw mnie zirytowala a po zastanowieniu spowodowala niemale wkurzenie. U tesciowej byla jej wnuczka, mala dziewczynka ktora na wiesc o ciazy wykrzyknela "o to mama (siostra meza) sie uciezy bo juz strasznie dlugo mowila ze kiedy w koncu /imie meza/ urodzi dziecko".
Niby niewinne co? A jednak. Szanowna szwagierka jest bardzo wsibska osoba ktora uwielbia plotkowac. Wiadomo ze dziecko powtarza to co slyszy w domu . Najpierw wkurzylo mnie to "kiedy w koncu" bo to nie jej zakichana sprawa! A potem zatrzymalam sie na "/imie meza/ urodzi dziecko".
Nie dosc ze to babsko jest wredne to juz od dawna usiluje mnie wykluczac. Kiedy tylko moze podkresla ze to ona i moj maz sa rodzina, nie ja. Z innych przykladow to chociazby prezenty dla jej dzieci zawsze sa "od wujka", dom jest "wujka", wujek przyniosl ciasto, "zapros dziecko wujka na urodziny". Takie babskie wredne przytyki, ktorych oczywiscie moj maz nie slyszy dopoki nie wygarne mu wprost ze zrobila to i to.
I teraz widze to to dziecko bedzie "tylko wujka". No krew mnie zalala.

I teraz mysle czy przeprowadzic rozmowe z mezem juz, czy czekac do kolejnego wybryku szanownej siostry. Eh, ze tez mi sie taka pinda szwagierka trafila.

4 komentarze (pokaż)
27 lutego, 08:24

9tc + 4

Wczoraj widziałam się w końcu z maluchem. Serduszko ładnie biło a mój słodziak machał sobie łapkami. Szyjka już w porządku, z rozwojem małego też ok. Coraz bardziej ciekawi mnie czy to chłopczyk czy dziewczynka. Jeszcze zanim zaszłam w ciążę zarzekalam się że chce zrobić sobie niespodziankę i dowiedzieć się w trakcie porodu. A teraz nie mogę przestać się zastanawiać. Podział jest naturalny. Ja wolę dziewczynkę żeby ją stroić w falbanki ;) mąż preferuje chłopca bo przy dziewczynce będzie musiał przeganiać chłopaków ;) "wiedzą ludowa" też przemawia za chopakiem.... A tak naprawdę to kto by w brzuszku mieszkał i tak będzie dobrze. Bardzo czekam na pozna wiosnę lub lato aż zacznę kupować pierwsze rzeczy do pokoiku. Jakie to wszystko jest śliczne!


Ze mną trochę mniej dobrze, ale się nie nakręcam. Budzę się co 1.5 - 2 godziny i muszę pić. Bardzo dużo pić. Mam zlecona powtórkę glukozy. Cukrzyca występowała w rodzinie niestety. A może to tylko wina pogody? Jest arktycznie mroźno. Wczoraj -16 , kaloryfery grzeją mocniej i pomimo nawilżaczy, powietrze może być suche. Oby to było tylko to...... Choć mąż jakoś w nocy nie wstaje

3 komentarze (pokaż)
7 marca, 13:57

10tc +3


Siedzę sobie już w domku i wypoczywam. Pierwsze dni było mi trochę "łyso". Kręciłam się od pokoju do pokoju nie robiąc w zasadzie nic i marnując cały dzień. A obiecałam sobie że ten czas wolności wykorzystam dobrze! Wcale nie miałam oglądać tv śniadaniowej do 11 potem lecieć szybko na zakupy , gotować obiad. I bach już 14. 2 godziny zmarnowane na buszowaniu w internecie w telefonie i mąż wraca z pracy.
Koniec z tym. Od poniedziałku wzięłam się za siebie. Ułożyłam ramowy plan dnia ;) i staram się go trzymać. Przede wszystkim żadnej głupiej tv zanim nie zrobię tego co muszę. Przede wszystkim chciał mieć więcej czasu na naukę drugiego języka. Zwłaszcza że dobrnelam w końcu do poziomu kiedy nie wstyd otworzyć buzi i coś tam wybąkać. Szkoda to zaniedbać wiec na to bezwzględnie codziennie muszę znaleźć przynajmniej godzinę lub więcej.

A ciąża.... Dobrze. Pomijając epizod mega mdłości jednego dnia to jest bezobjawowo. Czekam na lepszą pogodę aż będę mogła wychodzić na spacer zamiast wszędzie jeździć wyłącznie autem. W kwestii wyprawki zaczynam szaleć. Mam już kilka ciuszkow unisex kupionych na promocji w Lidlu i biedronce. Zwiedziłam okoliczny smyk i nawrzucalam na kompie do listy zakupów cała serie mebli dziecięcych z Ikea. Czuje że te wszystkie tematy wózków fotelików butelek kaszek mnie przerastają. Staram się edukować krok po kroku już teraz coby mnie później wszystko naraz nie przytłoczyło.

3 komentarze (pokaż)
21 marca, 18:03

12tc + 5

Powoli kończę pierwszy trymestr. USG prenatalne zaliczone. Dzieciaczek podobał się lekarzowi, wszystko jest ok i wygląda mu na chłopaka. Jeszcze czekam na wyniki papa ale jestem dobrej myśli. Maluch ma już 7cm crl, to już coś!

Poza tym relaks i codzienna rutyna. Nawet mam niewiele czasu aby wchodzić tutaj. Rano robię na drutach przy tv (taki powolny start dnia) lub jadę na zakupy. Potem około 2 godzinki ćwiczeń z języka. Następnie przygotowanie obiadu lub bimbanie sobie jeśli zostało obiadu z wczoraj. Wtym punkcie dnia bywam na tyle zmęczona że czasem jeszcze przed zjedzeniem muszę się zdrzemnąć. Często jem razem z mężem koło 16. Trochę ogarniam kuchnie, czytam prasę dzieciowa (kupiłam po egzemplarzu większości tytułów na rynku - już mniej więcej wiem które są dla mnie a które piszą o rzeczach związanych ze starszymi dziećmi. Czasem ciężko się zorientować w sklepie bo zazwyczaj każda ma dział ciąża/noworodek/dziecko ale proporcje tych działów bywają różne). I tu następuje kolejna drzemka tym razem krótsza od poprzedniej. Wstaje jakoś kolo 18 i do spania o 22 jeszcze mogłabym co nieco zrobić -twk patrząc z boku - ale poziom energii mam jednak zazwyczaj dość niski. Zamiast więc zająć się piętrzącym się praniem czy innymi porządkami to kończy się na ksiazce, tv lub rzadko na włączeniu laptopa. No i tak mi leci..... Wiele nic nie robię a dni mijają. Chciałabym być bardziej aktywna, robić więcej. Bo narazie to robię mniej niż kiedy pracowałam :/ ale bez drzemki nie daje rady. Łącznie śpię chyba z 14godzin. Mam nadzieję ze wkrótce mnie ta senność opuści tak jak opuściły mnie mdłości jakiś czas temu.

Dostałam dziś moja płytkę z ćwiczeniami Lewandowskiej. Poczekam jeszcze z tydzień i zacznę robić program ćwiczeń dla drugiego trymestru.


Na pplusie około 1kg i ponad 10cm w biuście! W pozostałych partiach tak do +2cm. Chyba nienajgorzej.

4 komentarze (pokaż)
1 kwietnia, 10:50

14tc +1

Jezu jak to leci..... Już 14tc

Przed świętami byłam zanieść kolejne zwolnienie do pracy. Wstąpiłam do mojego działu pogadać z ludźmi. Było miło w dodatku koleżanka zamierza sprzedawać cała wyprawkę po swoich maluchach. Myślę że słyszę się na niektóre rzeczy. Materac wolę kupić nowy ale zabawki czy bujaczek chętnie wezmę.

Waga 1.5kg . Biust +15cm..... To chyba kara za wszystkie czekolady jedzone z życzeniem "oby poszło w cycki". Niestety pojawiły się rozstępy. Czerwone, okropne, swędzące :( smaruje i smaruje ale to chyba nic nie daje. Brzuch narazie ok. Rośnie powoli.

Ostatnio pozbyłam się złudzeń że jeszcze ubiorę normalne spodnie, nawet materiałowe. Pół dnia wczoraj przebierałam ubrania w szafie. Schowałam wysoko pod sufit wszystko zimowe i to w co się nie mieszczę. Poszły m.in. wszystkie bluzki koszulowe ale o dziwo też żzakiety. pewnie przez te piersi. Więc to byyło tyle jeśli chodzi o elegancję ;) będę chodzić w t-shirtach. Mam obecnie 2pary spodni (jedne wkrótce też schowam) 4spodnice z 6 sukienek-glownie bardziej plażowych więc nie wiem czy nie wyrosne z nich do lata pomimo że są takie dosc rozciagliwe. Bluzek całe mnóstwo. Choć tyle ;)

2 komentarze (pokaż)
18 kwietnia, 09:36

16tc +5 42%


........25.01 /// 21.03 /// 18.04
waga /// 63,0 /// 64,5 /// 67,0 /// +4
biust /// 82,0 /// 92,0 /// 96,0 /// +14
talia /// 74,0 /// 75,0 /// 78,0 /// +4
brzuch /// 85,0 /// 89,0 /// 94,0 /// +9
biodra ///98,0 /// 100,0 /// 104,0/// +6


Tydzien temu wydawalo mi sie ze czuje ruchy a w zasadzie takie bombelki, no niestety to chyba nie bylo to bo od tamtej pory cisza. Eh chcialabym juz zaczac czuc malego. Czasem martwie sie ze tak dlugo to trwa, tak czytalam ze moze zejsc nawet do 20tc zanim go poczuje ale i tak leze wieczorami, glaskam brzuch i mowie mu "kop".

Z rzeczy wprawkowych. Zaczelam kompletowanie. Poluje na okazje wiec musze zaczac odpowiednio wczesnie. Narazie upolowalam mate edukacyjna firmy tiny love ze spora znizka. wczoraj do mnie przyjechala. Jezu jakie to slodkie!!!

Z rzeczy typowo zimowych mam juz wszystko kupione na wyprzedazach i przecenach, zarowno kombinezon zimowy jak i jesienne cieplejsze misiowate kombinezoniki i pajace. Z takich zwyklych ubranek po domu tez juz troche mam, a dokladnie pełniutką szuflade ale w najrozniejszych rozmiarach wiec tu jeszcze sporo potrzebuje.

Ostatnio upolowalam na smateksie nosidelko chicco go. Niestety tu chyba zakup nieudany. Nie ma tego nosidelka na liscie zatwierdzonych i zapobiegających dysplazji biodra. I teraz nie wiem czy go nie ma bo nie spelnia wymogow czy dlatego ze juz go nie produkuja wiec nie warto wyszczegolniac nieaktualnych produktow. Jak tak patrze na zdjecia to jedne dzieci wydaja sie siedziec poprawnie w tym nosidle a inne wisza. Trudno, najwyzej je wyrzuce, kosztowalo mnie tylko 6zl. ;)

Wybieramy sie wkrotce z mezem do ikei, narazie poogladac. Wstepnie wybralam łóżeczko, komode malm i regal kallax. Musze to jednak najpierw zobaczyc na zywo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia, 09:38

2 komentarze (pokaż)
28 kwietnia, 18:44

18tc +0

Mamy to! Mamy pierwsze ruchy! Pojawily sie w poniedziałek 17tc+2, akurat w dniu kiedy rano żaliłam sie gince że nie moge sie juz ich doczekać. Śmiała się z mojego braku cirpliwoswci mówiąc ze pierworodka nie poczuje ich raczej przed 20tc chyba ze jest strasznym chudzielcem i mam spokojnie czekac jeszcze 2 tygodnie. Hmmm czyzbym byla chudzielcem? Z waga 67,5 kg przy 160cm wzrostu? haha raczej zawsze mi cos sadelka falowało pod bluzka. W kazdym razie wieczorem lezalam sobie na sofie bawiac sie telefonem az tu nagle jak nie dotslam kuksańca w prawy bok... a potem takie "przelewanie sie" - chyba sie maluch przekrecal na drugi bok. Boziu... cudowne. Poczekałam jeszcze kilka dni i tak, to na pewno byl on. Teraz czuje go juz nawet w ciagu dnia. Ahhhh... jeszcze za slabo aby maz poczul, ale dla mnie ruchy sa juz wyrazne.

Poza tym pisze on, bo mamy juz potwierdzenie ze bedzie chlopak. Tym razem na wizycie maluch nie byl tak obrazony jak ostatnio kiedy pokazywal tylko pupe ;) Pokazal sie w calej krasie :) Nawet ja widzialam chlopaka bez szczegółowych objasnien co jest na monitorze - a zazwyczaj takich potrzebuje zeby cokolwiek tam dojrzec.

Lekarka kazala zapisac date pierwszych ruchow. Ok mam. Nie przyszlo mi do glowy na wizycie zapytac czy ta data to tak "do informacji i na pamiatke" czy raczej ma to jakies znaczenie. Wlaczylam wiec googla no i doczytalam ze ruchy zazwyczaj oznacaja mniej wiecej polowke ciązy, Czyzby maluch szykowal sie na swiat za kolejne 18 tygodni, czyli w 36tc+kilka dni?? Inny link kazal dodac 154dni od daty ruchow, wtedy wychodzilby 24.09, czyli 39tc. Pokrywa sie to idealnie z data usg 25.09.
Ajc, przymrozilo mnie.Ja faktycznie bede musiala przejsc przez porod... To śmieszne jak bardzo czlowiek potrafi wyprzec to czego sie barsdzo boi.
Siedź sobie maluszku jak najdluzej, nie wychodz za predko :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja, 13:01

5 komentarzy (pokaż)
9 maja, 13:24

19tc +5 49%

Majówka minela nam błyskawicznie. Pierwszy dzien minał nam w warsztacie samochodowym i w galeri. Mąż uznał ze musi miec mega sprawne i bezpieczne auto wiec wymienia jakies filtry klocki czy cos tam. Nie znam sie wogole ;) Potem zaglądnęliśmy do sklepu z wozkami, wstepnie wybralismy razem model Bebetto Holland,a le narazie wstrzymuje sie z kupnem. NAsal zastanawiam sie czy potrzebuje wozka 2w1. W okresie cieplej jesieni chcialabym spacerowac z dzickiem w chuscie (na mysl o targaniu 15kg wozka w pologu robi mi sie slabo. Nie wiem jak chusta strawdza sie pozniejsza jesienia i zima (swetry, kurtka? czy to stabilne?)... ale tez nie zamierzam wtedy z nim wychdozic na bardzo dlugo gdy bedzie zimno. Równiez dlatego ze sama jestem cieplolubna ;) W przypadku dziecka 6miesiecy+ czyli na wiosne chyba tez bardziej praktyczne bedzie nosidlo, oczywiscie takie ktore zapewnia dobre ulozenie bioder. Moze lepiej kupic tylko spacerowke gdy maluch zrobi sie juz dla mnie zbyt ciezki???

Kolejny argument bezwózkowy - nie lubię chodzic gdziekolwiek bez celu. Celem moze byc kupno chelba ale jakis musi byc ;) Nie wyobrazam sobie lawirowania wozkiem w markecie i trzymania jeszcze jakiegos koszyka. Mission impossible! Zreszta ja to mialoby wygladac. Pakuje dziecko i wozek do auta, jade do sklepu, wyciagam wozek i jezdze nim po sklepie/urzedzie. glupie to jakies. Do osiedlowego lepiej z nosidlem/chusta, do dziadkow tez -bo blisko. Chyba bez sensu kupowac wozek tylko na weekendowe dluuugie spacery ktore de facto tez mozna odbyc na brzuchu rodzica. NIe mam potrzeby wyjazdow z dzieckiem na zadne wsie, bo wystarczy ze wyjde przed blok i juz mam plac zabaw, łakę, las...

W kazdym razie. Kolejny dzien majowki spedzilismy w Iwoniczu i Rymanowie Zdroju wdychajac swieze powietrze. Kolejnego dnia dla odmiany wybralismy sie do pelnego smogu Krakowa ;) Po krotkim zwiedzaniu zajechalismy do ikei. Komoda dla maluszka jest kupiona :) W czwartek grillowalismy u tesciowej niemal caly dzien. W piatek odwiedzilismy moich rodzicow. W sobote skrecalismy komode i ogarnialismy dom ktory po tygodniowej nieobecnosci (tzn tylko tu spalismy ;) ) wygladal koszmarnie.... i w niedziele w koncu wypoczelam haha Nie wyszlam z domo nawet na minute. Lezalam i delektowalam sie slodkim nierobstwem.

Maluch kopie, nawet maz ostatnio juz poczul :)

7 komentarzy (pokaż)
8 czerwca, 09:21

24tc + 0

60%

Dawno nie pisałam a ponieważ siedząc na krzywej cukrowej mam trochę czasu to zagadnęłam do pamiętników. Ostatni miesiąc nie był różowy. Pojawiły się mocne bóle kręgosłupa a brzuch zaczął uciskać na narządy. Ból ból ból non stop. Przez ten ból który nagle mnie przeszył niestety uderzylam auto ehhh. Bolało tak że było mi wszystko jedno co dokładnie rozbilam. Uderzylam w ścianę więc mogłam po prostu odjechać byle położyć się na płasko i poczuć ulgę w kręgosłupie. Auto oglądnęłam dopiero później. Bagażnik i zderzak eh . Jeszcze nie zrobione no ale trudno. Jeździć z tym mogę.
Ale to tylko auto. Na badaniach polowkowych lekarzowi nie spodobało się łożysko i przeplywy. Moja gin przepływy uznała za wystarczające ale łożysko zaniepokoiło ja na tyle że kazała za tydzień zgłosić się na oddział na badania u specjalisty w patologii. Trzeci lekarz zbadał mnie na najlepszym sprzęcie jaki mają chyba w województwie i orzekł że jest ok. Takie łożysko się zdarza, przepływy nie są najwyższe ale wystarczają, dziecko prawidłowo przybiera na wadze. Uspokoiło mnie to. Znam tego lekarza. Prywatnie to burak ale faktycznie na swojej robocie się zna. Ale i tak wyczekuje kolejnych pomiarow. Teraz już chyba będę drżeć przed każdym usg czy przyrost nadal utrzymuje się w normie.
Każda wizyta to była godzina drogi w jedną stronę w waucie, prowadząc, z bólem jakby mi śrubę wkręcać w kręgosłup. Do szpitala jeszcze jakoś jechałam ale wracając wyłam w aucie i to dosłownie. Droga którą normalnie pokonuje w 30min trwała godzinę. A potem leżeć. Najlepiej na płasko żeby odpocząć.
Obecnie z bólem sobie już poradziłam. Basen i ćwiczenia i jest dużo dużo lepiej. Mąż mnie troszkę masuje. Nacisk na narządy też zelżał. Pewnie wszystko znalazło sobie swoje nowe miejsce w brzuchu ;)

Przedwczoraj mąż obudził mnie o świcie telefonem aby po niego przyjechać. Wypadek, zderzenie z sarną... W mieście. Drugie auto do naprawy mąż na szczęście cały. Jego autem niestety nie można jeździć w tym stanie. Koszt to jedno, bo nie braliśmy AC na auto które planowaliśmy sprzedać, drugie to że żaden dobry blacharz nie ma terminów żeby wogole wziąć się za naprawę. A do pracy jeździć trzeba. Zostaliśmy bez auta chwilowo.

No i tak dotarłam do dzisiaj i czekam na ostatnie pobranie krwi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca, 18:28

3 komentarze (pokaż)
11 czerwca, 19:03

24tc + 3

Ciężko się żyje bez auta w terenie podmiejskim w mniejszej miejscowości.(prawdę mówiąc miasto powiatowe powinno mieć jakąś rozsądną komunikację a nie na zupełnie nic i żadnych planów że kiedykolwiek będzie).
Mieszkam w takim miejscu że komunikacja MPK z miasta wojewódzkiego nas nie łapie bo około 30km to za daleko, a według PKs się nie opłaca utrzymywać połączeń bo jednak za blisko. Dlatego codziennie połowa mieszkańców wsiada w auta i w 30min (15 min do miasta i 15 min przez miasto) dojeżdża do centrum miasta do pracy.

Mąż musi jechać do pracy do miasta wojewódzkiego autobusem ponad godzinę a i do przystanku trzeba minimum 20 minut spacerować. Godzinowo przynajmniej zazwyczaj jest ok i nie musi czekać długo na busa. Chwała prywatnym przewoźnikom bo "państwowo" to może 2 dziennie jadą (za blisko do miasta wojewódzkiego - nie opłaca się według PKS). Gorzej jak ma służbę i musi być np. na 6 rano albo skończy po 21/22. Jeszcze nie wiemy jak rozwiążemy ten problem. Być może będzie musiał tam zostać na 2 noce, albo na 1. Może pociąg? Dalej do stacji PKP ale jedzie tylko pół godzinki.
Kiepsko też z zakupami. Najbliższy sklep mam 20min piechotą plus powrót z siatkami plus spacer między regałami i godzina mija. Po mięsko trzeba podejść w inne miejsce i tak 1.5 godziny leci żeby kupić wszystko na obiad. Autem to było pół godzinki i to razem z powolnym obchodem regałóweh. W dodatku to musi być lekkie! W końcu to ja muszę to przytargac do domu. O kupowaniu zgrzewek wody nie ma mowy. Taki urok nowowybudowanego osiedla, trzeba poczekać aż postawią sklep bliżej. Są plany! Niech budują! :)

Moje autko wprawdzie powinno być lada dzień ale obiecałam pożyczyć je rodzicom na ich wycieczkę nad morze. Muszę porobić zapasy wody, papieru toaletowego i ziemniaków póki będę mieć auto haha :D no bez auta jak bez ręki niestety. Dopóki komunikacja nie wygląda tak jak powinna to niech sobie ekolodzy swoje mądrości i pomysły "stref" płatnych i zielonych w pupę wsadza. Marzy mi się komunikacją jak w Londynie haha metro na odcinkach dłuższych chybs nawet niż 100km i to odjazd co 5 minut. No bajka!

Mąż swojego auta narazie nie naprawia, mamy wycenione i czekamy na okienko u blacharza. Dobrze że mamy znajomego z komisem samochodowym to zawsze lepsze dojście do fachowców.Trwa poszukiwanie części na allegro ;)

Krzywa cukrowa wyszła dobrze. Dzieviaczek dalej kopie nisko i lezxy sobie miednicowo. Od początku ani raz nie zmienił położenia. Może mu już tak zostanie....

A ja się robię gruba. Teraz kg chyba z powietrza dochodzą. Jeśli się nie mylę to już jest +7.5 :(
Muszę wkrótce zrobić znów dokładne pomiary ile mi gdzie centymetrów przybyło.

Byliśmy w niedzielę na targach dziecięcych - udało się pożyczyć autko na dzień :D Prawdę mówiąc było trochę kijowo... Jeśli chodzi o stanowiska to ostatecznie większość sprzedawała to samo. Akcesoria z tkaniny minky do wszystkiego co możliwe : wózka łóżeczka kocyki dekoracje zabawki. Minky minky minky wszędzie. Jedynie ciekawie można było porozmawiać z wystawcami wózków i fotelików. Najciekawsza były chyba prelekcje z opieki nad noworodkiem, przewożenia dzieci i pierwszej pomocy. A same sklepy łeeee tam. Nic nie kupiłam a wracając znów kręgosłup zaczął dawać się we znaki. Za długo w pozycji siedzącej trzeba machnąć cwiczonka i skoczyć na basen



Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca, 19:26

7 komentarzy (pokaż)
24 czerwca, 15:58

26tc + 2 66%
96 dni do końca

........25.01 /// 21.03 /// 18.04 ///20,06
waga /// 63,0 /// 64,5 /// 67,0 /// 72 /// +9
biust /// 82,0 /// 92,0 /// 96,0 /// 98,0 /// +16
talia /// 74,0 /// 75,0 /// 78,0 /// 84,0 /// +10
brzuch /// 85,0 /// 89,0 /// 94,0 /// 98,0 /// +13
biodra ///98,0 /// 100,0 /// 104,0///106,0 /// +8

Moim planem bylo przytyc max 10 kg przez cala ciaze, cóż chyba mi sie to nie uda skoro juz jest +9 ma wadze. Trudno, szkoda tylko ze tyłek mi tak urósł, przy problemach z tarczyca bedzie ciezko wrocic do poprzedmiego obwodu. Szkoda mi tez wielu ładnych par spodni ;P Troche wstyd to napisać ale mam ich spokojnie z 15 par albo i wiecej.Teraz wszystkie beda małe. Ale jak tu nie jesć jak tyle pysznych owoców sezonowych do okoła. Gofry z owocami, ciasta z owocami, drożdzóweczki, pyszne owsianki, koktajle czy nawet owocki na surowo.

Maluszek ostro przypakował w ostatnim miesiącu, waży juz lekko ponad kilogram co jest górną norma dla tego tygodnia. Ostatnio byl w dolnej normie. Wszystko z dzieciaczkiem dobrze, dużo fika w brzuszku zwłaszcza wieczorem.

A ja sie rozleniwiłam. Poziom mojej samodyscypliny chyba jeszce niegdy nie byl tak niski. Sprzatanie, obiad, prasowanie... przeciez jest czaaaaas, zrobie poźniej... i tak robota leży, to i ja sobie leże. Trzeba sie spiąć i w koncu ogarnac wszystko porzadnie a nie tylko z grubsza. Sama ni wiem co robie calymi dniami bo ani nie czytam az taj duzo jak mogłabym ani kocyka na drutach dla dziecka nie przybywa bardzo szybko (choc widac juz koniec!). Polajkowalam kilka parentingowych stron i chyba to mnie gubi. Te 10 min z netem w komórce chyba za czesto zamienia sie w pol godziny. Trzeba sobie wprowadzic limity, szkoda marnowac czas na bzdety.

W pracy sporo zmian. Przeniesli sie na nowe pietro, jest kilka nowych osób, kilka odchodzi, kilka awansów, kilka dzieci się urodziło, jedna osoba wróciła z macierzyńskiego i pojawiła sie jedna nowa ciąża. Kierowniczka zdradzila że przejmiemy kolejne dwa rynki, więc jeszcze będą zatrudniać. A na dobra sprawe nie ma mnie tylko 4 miesiace.

Z rzeczy wyprawkowych - zamówiłam w koncu wózek. Padło na cybex balios s, kolor szary. Oczekiwanie tak do miesiąca. W najblizszym czasie planujemy zakup materacyka, wycieczke do ikei po pare drobiazgow i byc moze fotelik. Chciałabym wszystkie duże rzeczy zalatwic do konca lipca, póki mąż ma urlop.
Zastanawiam sie nad dywanem w pokoju dziecka. Czy wogole jest sens go teraz kupowac. Obecnie mam po prostu panele. Z czasem oczywiswcie bedzuie sie bawil na podlodze ale narazie chyba bedzie to tylko zbieracz kurzu. Sama nie wiem.

4 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)