BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Wielkie chcenie ...

Autor: anemic
28 czerwca, 21:26

Jestem sobie na różnych grupach na FB. Ostatnio podpięłam się pod temat jakiś tam bo dziewczyny pisały o odstawieniu od piersi. Wypowiada się jedna dziewczyna, że jej dzieci były kp, całkowicie bezbutelkowe i odstawienie przeszło bez problemu. Pytam jej jak w nocy podawała mleko/picie. Ona mi odpisuej po co chcę podawać jedzenie. Więc jej piszę, że głodne dziecko. A ona mi, że banana można dać.
Na innej grupie dziewczyna pisze, że jej dzieć siada na nodze. Jedna jej odpisuje, żeby poobserwowała kilka dni jak się to rozwinie. Inna z paszczą, na komentującą, że tamta powinna natychmiast skonsultować się z fizjo bo TAK.
W grupie u hafiji pytanie czy wit D i probiotyk to rozszerzanie diety.

Z resztą grupa hafiji to w ogóle jakiś kużwa dziwny twór. Sama hafija na FB kasuej niewygodne komentarza.

Na prawdę babska są straszne względem siebie nawzajem.
Niby miłe, a jednak dopierdolą aż boli. I ta wyższość.

Przesunełam godzine podawania kaszki-zamiast o 18, zjada ją o 18.45 (przed spaniem), później pierś- i wczoraj nawet ładnie spała do ok, północy, później znowu się wybudza.
Czyli jest opcja ze rzeczywiście się nie najada piersią.

Mam wrażenie, że rozwija się z dnia na dzień: bawimy się w encepence której ręce- wskazuje ręke, jak tam nie ma to wskazuje druga, gdy jest bije brawo, podnosi matę, tworząc tunel, wpełza tam, z resztą zrozumiała, że czasami trzeba się schylić żeby gdzieś wejść, wspina się- próbuje używać stóp, podaje zabawki, w basenie z kulkami podaje mi kulki i robi takie pfff na buzi co znaczy że mam w nie dmuchać (wcześniej ta się bawiłysmy), pociąga mnie za bluzkę i caluje w dekold- tzn , że chce mleka.Schowałam miski kocura do łazienki, znalazła je i pędzi do nich, zatrzymuje się i sprawdza czy widzę, ja "Haneczko nie wolno, to kotka" ona znowu podchodzi i znowu sprawdza czy patrze- tak kilka razy :D Jest opcja, że to jakiś skok.


Przyszedł czas, że muszę odpocząć od Hanki, muszę gdzieś wyjść bez niej, spokojnie pogadać. A D. musi zacząć zostawać sam z Hanką podczas np. obiadu. Do tej pory to ja ją karmię- zazwyczaj D. nie ma, a jak jest to i tak wychodzi, że ja karmię. Więc muszą zacząć być sami ze sobą i funkcjonować.
Umówiłam się z przyjaciółką w niedzielę.
Kocham ich oboje nad życie, ale jestem zmęczona psychicznie.

Aha, mam wrażenie, że ciągle stoję przy garach, jak nie gotuję to je zmywam. Skonczymy obiad, ledwo się poogarniam i trzeba podwieczorek. Ja chyba jestem jakas niezorganizowana.
Dzisiaj pierwszy raz sama zainteresowała się brokulem i jadla go, reszta nakarmiła kota.

3 komentarze (pokaż)
1 lipca, 12:32

Hanka wstala. W basenie z kulkami...

3 komentarze (pokaż)
9 lipca, 10:34

Była chwila, że trzy nocki z rzędu przespała Haneczka pięknie, budząc się o 23, 2, 5, 7 (+/-). Radość była ogromna i nadzieja. Była, bo po trzech dniach zaczęły się nocki ze spaniem na rękach. Podejrzewam dolne dwójki.

Możecie mi poowiedzieć jak kupić skarpetki dla dziecia żeby pasowały, nie były jednorazowe i przede wszystkim nie spadały?


4 komentarze (pokaż)
11 lipca, 14:49

Ja nie wiem jak żyć. Mój dzień ma chyba mniej godzin. Ewentualnie jestem nieogarem.
Albo stoje przy garach albo sprzątam po jedzeniu. Wróciło dodatkowe karmienie o 16.
Staram się gotować wspólne obiady, ale czasami się nie da. Pierwsza drzemka to 30 min i na tej drzemce ledwo zdazam ogarnąć wszystko po sniadaniu - praktycznie już sama je, zawsze wylewa wodę z kubka na podłogę, kotu zrzuca, po prostu zrzuca. Wybudza się, trochę się bawimy,wstawiam pranie, jemy drugie śniadanie i spacer. Wracamy i drzemka. Na tej drzemce muszę ogarnąć obiad, czasami się uda czasami nie. Spi róznie od 30- 2h- raczej najczęściej z 45 min. Wstaje, kończymy obiad, ona się bawi. Po kp o 12, wytrzymuje max 1,5 h do obiadu. Jemy obiad i znowu jakby armagedon, ogarniać wszystko i tu już się wkurza, ze się nia nie zajmuję. Więc bawimy się, czasami drugi spacer. Zaczeła o 16 znowu wolać na mleko. O 17 podwieczorek- staram się żeby to było cos fajnego, ale ciężko coś zrobić przy niej bo jojczy. Pozniej zdałoby si eogarnac syf. O 18 zaczynamy szykować się do spania.

Trzeci dzień robie ten wpis i skonczyc nie mogę.

Muszę tez ogarniać jakies prasowania, grubsze porządki, czasami zając si edokumentami z firmy. Nie mam czasu żeby po prostu usiasc. Sama nie wiem co zmienić żeby było lepiej. Wiecorami już nie mam sił ogarnąć części chaty- i tak musze posprzatac po kolacji, zjeść, wykapac się bo wybudza się nadal co godzine.

Sorry ale ja dwójki dzieci w zyciu nie ogarne.

P.S. dzięki Dziewczyny za skarpetkowe porady. Tez używamy pepco, ale one sciskaja stope dość mocno. Zazwyczaj jej nie ubieram, ale jak pizga jak wczoraj (14 st) to cos by się zdało :D

4 komentarze (pokaż)
14 lipca, 08:48

Zastanowiło mnie wieczorem,ze Hanka spi 20-23 bez wybudzen. Winna temperatura, 38,2. Po apapie spadla do 37,3 i tak ske utrzymuje cały czas. Spala na rękach. Ma dreszcze. Teraz drzemka na rękach, ciągle postekuje,ciężko oddycha.

3 komentarze (pokaż)
14 lipca, 12:17

Okazało sie ze termometr bezdotykowy fałszuje temp. Cos mi rano nie dało spokoju i zmierzyłam zwykłym... 38,8 podalam ibuprofem, po 2h, apap. Temp 37,2. Jeżeli po drzemce znowu wyskoczy pojedziemy na sor. D. Ma dzisiaj nockę. Do tej pory nie gorączkowała przy zabkach. Teraz przed drzemka odmówiła mleka.

3 komentarze (pokaż)
14 lipca, 12:17

Okazało sie ze termometr bezdotykowy fałszuje temp. Cos mi rano nie dało spokoju i zmierzyłam zwykłym... 38,8 podalam ibuprofem, po 2h, apap. Temp 37,2. Jeżeli po drzemce znowu wyskoczy pojedziemy na sor. D. Ma dzisiaj nockę. Do tej pory nie gorączkowała przy zabkach. Teraz przed drzemka odmówiła mleka.

1 komentarz (pokaż)
14 lipca, 20:44

Temperatura w ciągu dnia normalna, wieczorem- ok 17 jakby nagle podskoczyła. I to wyglądało dosłownie jakby to była chwila, bawiła się bawiła, nagle zaczęła popłakiwać, na rączki, mierzymy, 38,3 Podałam od razu ibuprofem. Poszła spać o 18, byłam sprawdzić, czoło chłodne, w nocy podam apap jeżeli podskoczy. Jutro idziemy do lekarza.

0 komentarzy (pokaż)
15 lipca, 21:30

Noc ciezka. Temp nadal. Po wizycie u lekarza osłuchowo czysta, zębów nie widać, gardło czerwone, ale czyste. Jutro badanie moczu. Wieczorem znowu byla temp

5 komentarzy (pokaż)
16 lipca, 14:58

Gorączka w nocy nadal.
Mocz- leukocytów troche i bakterie,ale nisko,czyli pęcherz albo cewka, nie na tyle zeby wprowadzić antybiotyk. Jutro powtórka moczu i krew.

Wlasnie lekarka mowi,ze moze to byc ta trzydniowka- jutro powinna byc wysypka.
Gardło psikamy tantum Verde.

Nie wiem jak jutro ogarnąć to wszystko. Pobranie moczu trwało godzinę...wybudziłam ja o 7. Jutro oprócz moczu musimy pojechać na krew. Zeby dojechać do przychodni 30 min. O 9 drzemka. Na 11,45 wizyta u lekarza.

3 komentarze (pokaż)
17 lipca, 13:04

Morfologia ok, mocz lepszy niż wczoraj, choc z bakteriami. Obstawia wirus. Wczoraj o 17 temp 37,5 o 18 36.6 i noc bez temp, choc tragiczna. Tylko wit c do zakwaszenia moczu. Wygląda jakby wychodziła prawa trojka. Od wczoraj biegunka. Dzisiejszy dzień nas wykończył.
Krew pobiera taki ciul. Z reszta ten ciul jest gejem. Ale krew Jance tak pobral,ze jestem pod ogromnym wrażeniem. Trwało to moze 30 sek, za pierwszym razem. Bardzo mile zaskoczona byłam.
Jeżeli temp wroci jutro znowu do lekarza.

2 komentarze (pokaż)
18 lipca, 21:07

Będę rzygac.

Pokłociłam się ostatnio z D. Generalnie mam wrażenie, że jestem na skraju wytrzymałości fizycznej ze zmęczenia. Oprocz standardowo chujowych nocy, ostatnio były jeszcze nocne imprezy np. 23-3, no i teraz choroba, dzisiejsza np. nie było opcji odłożenia, co ja kłade to beczy. Jestem wykończona. D. generalnie spi na kanapie, ostatnio jak Hanka zagoraczkowała,ani siegnac po termometr (ona na rekach), ani leków naciągnąć do strzykawy, dzwonie do niego, spi. Pozniej w ciągu dnioa cos tam powiedział, więc wkurzyłam się na maksa i mówię mu, że gdyby spał w sypialni to nie musiałabym jak idiotka do własnego partnera dzwonic na tel żeby mi leki podał. A on mi, że musi się wysypiać bo chodzi do pracy i możemy się zamienić. Nosz kurwa możemy. Tylko on nie uśpi, nie nakarmi- nawet stałymi- jego odpowiedz "ona ode mnie nie chce"- tak wyswietla się jej to na czole. Ale bardziej wkurwiło mnie to, że przecież podjeliśmy decyzję, że Hania nie idzie do żłobka. Wiem, że ma odpowiedzialną pracę, prowadzi firmę jasne, ale w domu nie musi robić nic. Więc po chuj takie gadanie??
Ja żeby wyjść do fryzjera/dentysty musze ogranizowac swoją siostrę - bo D. nigdy nie ma. Jak siostra urodzi to chyba zwariuję, albo niańkę będę potrzebowała czasami.

Jak ktoś czytał mój pamiętnik od dawna, wie, że z "na swoim" jesteśmy znowu na wynajmowanym, do tego chujowym- dwupoziomowym. Hanka ma etap "wszystko razem" więc już mi ręce odpadają i nogi właza do tyłka od tego ciągłego tachania jej po pincet razy tam i sam. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy się budować tylko po prostu kupimy dom. I tak czekamy aż się pojawi coś z sensem...a tu się nie pojawia. Zawsze mieliśmy przestronne mieszkania, teraz ta klitka mnie po prostu zabija.

Dzisiaj pokłóciłam się z mama. Rano pisze do mnie "jak tam", to odpisuję, że znowu ciężka noc, a ona mi, że pyta o Haneczkę. Aha. Pózniej widziałam się z siostra na kawie i mówi, że mama przyjezdza we wrześniu (siostra ma termin porodu). Tylko, ze wcześniej rozmawiałam z mama i mówi ze nie przyjedzie we wrześniu, tylko w październiku. Chodziło o impreze urodzinowa Haneczki. My się nie upieraliśmy żeby robić w sierpniu, spokojnie mogłobyc w połowie września, Siostra ma termin na koniec, no i mama by była. A ona mi odpsuje, ze "jak tam chcecie tylko tak,żebym zdazyła sobie ciuchy kupic". No kurwa i już mi puściły nerwy. Wyrzygałam jej, że jak ja urodziłam to nie miała czasu bywac u mnie bo tez miała swoje sprawy (bo tak serio było, była u mnie 3 razy), jak przyjezdza to ciagle gada jakie to mam szczęście ze mam D. ( jakbym ja była półinteligentem, bez wykształcenia, charakteru i chujwie czego), jakie mam grzeczne dziecko (czyli nie powinnam na nic narzekac). Więc okazało się, że "mam tupet i ona w ogole nie musi się przede mna tłumaczyć". Gdybym, na rzęsach śpiewała odę do wolności, robiąc przy tym beze pavłowa i fizyke kwantową ogarniala to i tak byłoby za mało.

Czuję się taka samotna.
Wczoraj w ogóle nie gadaliśmy z D., wymieniliśmy informacje dot. Hanki i poszłam na góre. Dzisiaj pisze jak się mamy, teraz ( ma dyżur) czy HAnka spi. Czy my jeszcze kiedyś pogadamy normalnie?

Trochę żałuję, że nie zdecydowałam się na powrót do pracy.

Dzisiaj pomyślałam, że zaczniemy jeździć z HAnką na rowerze, ale okazuje się, że gotowość dziecka do jazdy na rowerze to 18 msc... Tez pod górkę.

Aha- dałam dzisiaj Hance zjeść Jagodziankę. 4 gryzy- upackała mi nowa bluzkę- to była kara dla mnie. Wieczorem na kolację ( ja jadłam dopiero obiad) ona nie chce kaszki tylko udko. Dałam jej. Matką roku nie zostanę.
Przy usypianiu patrzyła na mnie z ufnością, z taką miłością- popłakałam się. Śpi na górze najcudowniejsza istota pod słońcem a ja jestem nią zmęczona.

Porzygałam. Dziękuję

P.S Wczoraj HAneczka dostała wysypkę. CZyli trzydniówka za nami.

9 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)