BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Marzenia są po to, aby je spełniać:)

Autor: lentilkaa
26 marca, 10:34



Oki juz wiecej Was nie męczę, bo to ma byc pamiętnik ciążowo-rodzicielski;)
Co tam u nas? Nic ciekawego, ciagle latam za Sarą - robi mi ręką "papa" i ucieka do innnych pomieszczeń. Ja nadal czuję zmęczenie materiału, chyba jakieś witaminy powinnam sobie kupić na wzmocnienie. Jem owoce, warzywa. Ale moze mi czegos brakuje. Albo to takie przesilenie.
Dziękuję za każde miłe słowa z Waszej strony:*


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca, 23:11

1 komentarz (pokaż)
11 kwietnia, 15:17

Miałam pisać o wyjezdzie i co się działo przed, ale nie mam siły.
Mam kryzys, wczoraj aż się popłakałam.
Wiem, że moje dziecko to dośc łatwyegzemplarz, fajnie śpi, nie choruje itp. Ale jestem zmęczona i tak jakoś wszystko na mnie spadło
Jestem wiecznie zmęczon,a odżywiam się dobrze i nie wydaje mi się, żebym miała jakieś braki witamin,
Wiem, że aerobic i zumba dużo energii mnie kosztują, ale nie zrezygnuję z tego, bo mnie to fajnie resetuje i ratuje przed zwariowaniem. Sara śpi ładnie, potrafi 18-19 zasnąć i spać do 5:30 lub 6:00. I gdybym szła z nią spać, to pewnie byłabym wyspana..ale ja wiecznie cos chce zrobic i konczy sie tym ze idę spać po północy. Jak ona sie budzi to jeszcze biore ja do siebie i lezymy, czasem kimnie jeszcze 30 min, ale generalnie tak wczesne pobudki mnie jakos dobijają. Może dlatego, że zawsze byłam śpiochem -zawsze!I żeby być wyspaną potrzebuję sporo godzin snu. Rano czuję jakbym zmartwychwstawała..jestem zombie, pół dnia czuję jakby mnie ktoś w łeb walnął.
Do tego Sara ostatnio ma dni jojczka, to jojczenie wywierca mi dziurę w głowie.
Dobija mnie też to, że nie jestem w stanie zrobić prawie nic...Czasem obiad się uda na raty, dzisiaj upieklam najprostszy placek- od 2 dni próbowałam go zrobić. nie mogę spuścić jej z oczu..wszędzie raczkuje i wstaje, zazwyczaj zakazane miejsca typu kominek, telewizor, miska psa albo tam gdzie jak sie przewróci to bedzie niebezpiecznie. Spi w ciagu dnia mało bo zazwyczaj 2 razy po 30 min. Wszystko ją interesuje, wiec ciagle gdzies jest w ruchu. A mnie dobija to ze nie mogę jakos tak wiecej ogarnąć i niby jestem w domu a nic nie zrobione i mnie to flustruje. Do tego pokłocilam sie z mamą trochę, bo ciagle mówi ze mogłabym wiecej sprzatac, i dla niej od 6 to powinnam byc na pełny power a ja no nie bardzo... Z drugiej strony wiem, ze mama mi pomaga i jak mi ja przypilnuje to mam chwile zeby dokonczyc obiad. Takze szacun dla wszytskich, ktore w ciagu dnia nie maja zadnej pomocy, bo mnie ratuje nawet takie 30 min pomocy.
Do tego nie moge zgrac termin urodzin Sary, bo ciagle ktos ma wesele, inny wyjazd itp a zalezy mi zeby byli wszyscy, a moja mama jeszcze wyleciała ze swoim wyjazdem w weekend i zabrala mi weekend ktory akurat chcialam zrobic te urodziny;/
Do tego znajoma zaprosila nas na 25lecie slubu i wszytsko spoko tylko w formie prezentu chciala dekoracje sali..I ja chetnie bym to zrobila ale jak zwykle nie mamy nawet miesiaca czasu..a roboty sporo bo na 40 osob-winietki, podziekowania, ksiega gosci, baner itp takze finansowo nas to nie mało skasuje a wiadomo ze z pusta reka nie przyjde wiec i tak cos musze kupic.
Do tego juz teoretycznie sie z tym staram pogodzic i odpuszczam, bo nie wiem nic i nie mam na to wplywu, ale moj kuzyn juz 4 tydzien remontuje i nie wiem co knuja.Czy wynajem czy moze on tu? Mam to gdzies z tylu glowy taką niepewnosc i lekki strach, ale staram sie to odrzucac.
Do tego pogoda fatalna... i moj tata mial przyleciec jutro, a przyleci dopiero we wtorek bo jak zwykle w pracy obsuwe ktos mial i musza skonczyc;/ ehhh
I wiem, ze inni maja gorzej i nie mam co narzekac, ale mam wrazenie, ze moje zycie to teraz jedno wielkie pilnowanie dziecka i ogromne zmeczenie. I mam wrazenie, ze mam kryzys macierzynski i ze się nie nadaję na matkę..bo mi czasem nerwy puszczają, nie mam takiej cierpliwosci;/

Zeby chyba siebie dobic fizycznie, ale za to moze sobie poukladac cos psychicznie to idziemy jutro w nocy z kolezanka na ekstremalna droge krzyzowa...40 km w nocy, wyjscie o 21...Juz sie zapisałam takze nie ma wyjscia. Nie wiem czy dam radę. Trasa pokonywana w milczeniu przez całą noc. W sobotę mąż obiecał ze jak rano wróce to zajmie sie dzieckiem a ja odespie.. Potrzebuję tego, tak sie fizycznie dojechac, a psychicznie gdzies sobie wszystko poukladac.

Dodam jeszcze, ze im dziecko starsze to wydawalo mi sie ze jest latwiej. Ale teraz jest dla mnie najciezej chyba.... No oprocz moze pierwszych 6 tyg z baby blues.

6 komentarzy (pokaż)
Dzisiaj, 11:38

Mam tyle rzeczy w głowie, co chciałam napisać, a czasu brak. Wykorzystuje prawdopodobnie jedyne wolne 20-30 min w ciągu dnia dziś własnie na wpis. Drzemki są dla słabych, dlatego Sara wczoraj za cały dzień miała jedną drzemkę, która trwała 20 min... Masakra! W nocy jest za to ok, odsypia porządnie, wczoraj ją przetrzymałam do 18:00 - kąpiel i o 18:30 padła. W nocy się obudziła o 3 więc ja wziełam do siebie i wstała 5:45 ale podjełam próbę uspanią ją jeszcze, bo sama poszłam spać znowu po 24 i byłam padnięta i jakiś cudem się udało! Zazwyczaj nie ma na to szans, leżymy w łóżku, bawimy się, ona szaleje wstaje, chodzi przy tylnej obręczy łóżka itp a dzisiaj padła i spałyśmy do 7:30.

W niedzielę minęło 11 miesięcy! Szok, że tak szybko to zleciało <3
Zrobię jakieś podsumowanie, choć powiem szczerze, ze ja moje dziecko widzę w całości i ciężko czasem mi wyodrębnić jakieś elementy. Ale się postaram;)
W Wielki Czwartek przebiła się gorna lewa jedynk a w Niedzielę Wielkanocną, czyli na równe 11 miesięcy - prawa górna jedynka. Więc zębów łącznie ma 4.
Nauczyła się już dawno, ale nie wiem w sumie czy pisałam o tym- robić papa.
A ostatnio załapała i umie posyłać buziaka i robić kosi-kosi czyli bić brawo;)
Marti fajnie to określiła- jest krążownikiem domowym, wiecznie się przemieszcza, wstaje przy wszystkim - nawet jak się nie ma czego chwycić to i tak sobie radzi i wstaje nawet przy szybach balkonowych albo przy ścianie. Chodzi trzymając się czegoś- np chodzi wokół naszego niskiego stołu w salonie i bierze sobie z niego co chce. Trzyma się jedna ręką i stoi, a już kilka razy się zdarzyło, że odrywa się obydwoma rękami i stoi bez pomocy sekundę.
Jak ją chcę odłożyć na chwilę do kojca czy łóżeczka a ona nie chce to zaczyna wierzgac nogami.
Potrafi po wybiciu wody robić coś w stylu (aaa) czyli taki odgłos jaki czasami się wydaje po ugaszeniu pragnienia.
I potrafi robić "fuj" ustami - czyli np bierze do ust wode a potem robi coś w stylu pffff i wylewa z buzi.. hehe
Próbuje różnych smaków - lubi żurek i pierogi i ziemniaki pureee, kalafior i fasolkę szparagową - to takie ukochane dania;) Jest fanką jogurtów naturalnych i potrafi zjesc cały kubeczek i kocha banany- też potrafi zjeść prawie całego.
Wie, jak robi coś źle, piszczy wtedy z podekscytowania jak wie, że ja "krzyknę", że nie wolno albo idę ją zbrać, potrai uciekać przede mną raczkując i strasznie ją to cieszy.
I ostatnio mnie zszokowała- ma basen z kulkami 250 kulek w kilku różnych kolorach - białe, srebrne, szare, różowe. I ostatnio wywalała z basenu kulki i wyrzuciła ponad 30 kulek- same różowe. Potem jedna jej się zdarzyła biała. W jakis sposób zauwaza w takim razie różnicę między kolorami.
Potem znowu się z nią bawiłam to wyrzucała różowe- potem 3 razy wzięła inny kolor, ale wtedy cieszyła sie tak "szyderczo", jakby wiedziała, że wzięła inny kolor. Zszokowało mnie to.
Wszystko musi sprawdzić językiem - np mamy książeczkę z różnymi teksturami i ona oprócz tego, że pacami to sprawdza je językiem. Każdy paproch z dywanu też pcha do buzi- odkurzane jest 2-3 razy dziennie.
No to chyba tyle;) Szok jak ona się zmienia, jak dorośleje. Gdzie ta moja mała dzidzia?
Jeżeli chodzi np o noce i rozumienie dziecka to teraz jest łatwiej - o wiele łatwiej niż na początku. Ale teraz nie mam chwili dla siebie, bo cały czas muszę być przy niej, nie mogę spuścić jej z oka. W kojcu czy łóżeczku się chwilkę pobawi, ale jak np wejdę do pokoju, to koniec, wstaje i wyciąga ręce i chce do mnie na ręce i po zabawie. Teraz bardzo często pokazuje, że chce na ręce, siedzi i wyciąga ręce, albo przyraczkuje i wyciąga, ale wstanie trzymając się mnie i wyciąga. Także ten czas jest dla mnie mega dużym wyzwaniem, bo nie jest łatwo. Za to jeśli chodzi o kontakt z nią to jest to super, bo już powolutku potrafi coś zakomunikować:)

Jeszcze napiszę o świętach, minęły bardzo fajnie, ale strasznie szybko. Tata już poleciał, mąż w pracy, nastała szara rzeczywistość, Ale jak narazie wszystko jest w porządku;) Dziś u nas chłodno i od wczoraj jest straszny wiatr. Wczoraj jak byłyśmy na spacerze to zaraz koło nas z drzewa zleciał ogromny konar, wystraszyłam się. Dzisiaj jest jeszcze gorzej, więc nawet nie mam zamairu wychodzić. No i się obudziła, więc muszę kończyć.

2 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)