Walentynki w BellyBestFriend!

Aktywuj abonament BellyBestFriend od dziś do 21 lutego a otrzymasz od nas prezent:

1 miesiąc - otrzymasz 15 dni w prezencie!

3 miesiące - otrzymasz 1 miesiąc w prezencie!

12 miesiący - otrzymasz 2 miesiące w prezencie!


Z abonamentem BellyBestFriend możesz korzystać również z KidzFriend oraz OvuFriend!

Promocja trwa do 21.02.2019 roku.

Wykup abonament Zamknij
BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Marzenia są po to, aby je spełniać:)

Autor: lentilkaa
22 stycznia, 12:14

Dziecko śpi. Nie wiem ile jeszcze. Zdążyłam posprzątać łazienkę i zrobić listę zakupów, bo na piątek zaprosiłam koleżanki i muszę się przygotować.
Co do wózków:
Nasz pierwszy 2 w 1 to Espiro Next Manhattan
Na necie bym nie zwróciła na niego uwagi, a na żywo jak go zobaczyłam to mi się strasznie spodobał. Czy jestem zadowolona z wyboru? Bardzo!
Wózek jest 2 w 1. Dokupiliśmy adaptory i osobno fotelik - ponieważ opcja 3 w 1 gdzie dają jakiś tam fotelik mnie nie interesowało. Fotelik nasz to Kiddy Evoluna i-Size. Jest to fotelik z bazą do samochodu rozkładany na stelażu wózka i w samochodzie- genialny jest!!! Jak dla mnie jeden z najlepszych i był to świetny wybór. Ale wracam do wózka. W naszym wózku podoba nam się to, że gondola nie była wielka. Nie chciałam czuć jakbym jezdziła kombajnem;) Taka gondola trochę w stylu wózków Mutsy, czyli taka zgrabna. Materiał z filtrem 50, czyli nie odbarwi sie pod wpływem słońca jak to bywa np w gondolach Quinny... Wyścielenie gondoli można oczywiście odpiąć i prać. Duży kosz na dole- zapinany na zamek, więc jeśli nie chcemy to nie musimy pokazywać naszych zakupów. Duże pompowane koła, regulowana rączka. Super torba do wózka- myslalam, ze będę musiała sobie inną kupić, ale nie było takiej potrzeby, bo ta torba jest wystarczająca- dawałam tam i pampersy i chusteczki, ale też ciuszki na przebranie butelke - często też pojemnik na mm plus pojemnik z wodą. Do torby dodawany jest przenośny przewijak - używałam często jak np przewijałam w galerii i kładam na te plastikowe przebieraki lub do przewijania w samochodzie. Gratis jest też dodawany uchyt na kubek. W gondoli wbudowana jest ukryta moskitiera. Do spacerówki i gondoli dodany jest pokrowiec przeciwdeszczowy i do spacerówki dodany jest też śpiworek na zimę. Tak jak pisałam, wyleciała nam sruba i coś się podziało w stelażu, oddaliśmy na gwarancję - w tydzien naprawili i wszystko super, także fajnie, że nie olewają klientów.

Ale już dłuższy czas myslelismy tez o mniejszej spacerówce, takiej na wypady. Bo spacerówka od Espiro plus stelaz jest większa. A, że w sklepie mówili nam, ze być może naprawa wózka potrwa miesiąc to stwierdziliśmy, że kupujemy.
I tak szukaliśmy, myslałam o Cybex Easy Twist itp. Ale na żywo nie powaliły mnie te wózki.
A w głowie miałam wózek, który juz od dawna mi się podobał. Ten wózek albo się kocha albo nie, ja go pokochałam.
Elodie Details Dots of Fauna.
Na żywo wygląda troszkę inaczej niż w necie. Stelaż jest bardziej miedziany niż złoty. Te kropeczki są w rożnych odcieniach szarości. Wózek jest mega! Jest to parasolka. Najlepsze jest to, że on praktycznie sam jezdzi, jest mega zwrotny i mega łatwy w prowadzeniu. Jednym palcem mozna dosłownie. Bardzo łatwo się składa i rozkłada. Nie jest najmniejszy, bo dość długi po złozeniu, ale i tak mniejszy niz nasza spacerówka espiro. Wózek ma 3 stopnie rozkładania oparcia- pionowo, półleżąco i całkowicie na leżąco. Do tego daszek się mega rozkłada i ochroni przed wiatrem czy słoncem.
Jakie są minusy? To juz kwestia indywidualna. Jak ktoś chce miniaturową spacerówkę, to mozna poszukac czegos mniejszego, lub czegos składanego na kwadrat a nie jak parasolka.
Wygląd- mi się mega podoba, ale ja mam indywidualny, specyficzny gust i moje poczucie estetyki jest specyficznie;))
Za każdy dodatek się płaci dodatkowo, a sam wozek mało nie kosztuje. Parasolkę mozna dokupic- ja nie chcę, bo ten daszek mozna rozsuwać i jest mega duzy. Moskitiera- ja nie uzywałam nigdy, wiec do tego wozka nie dokupie. Przeciwdeszczowy ochraniacz- bierzemy ze spacerówki z espiro, bo pasuje. Pałąk - nie potrzebuje, bo są pasy. A potem jak będzie większa i sama bedzie wchodzic do wózka to tym bardziej pałąk będzie jej przeszkadzał, wiec nie kupuję. Chyba, ze mi sie kiedys odmieni to moze wtedy. Jedyne co, to chcę kupic dodatkową wkładkę do wózka. Tylko nie mogę sie zdecydowac czy kupic w tym samym stylu, czy czarną;) Zastanawiam się. Wozek przetestowałam i daje radę i ciągle zachwyca mnie to,że tak łatwo się prowadzi. Na razie nie mam torby do tego wozka, a oryginalna jest mega droga...Ale zakładam sobie na rączki moją torebkę i tam wrzucam pampery itp i daje radę;))
No to tyle:)


101015 - sklepy Kubus są mi znane;) Tylko bliżej mam je w Bochni i Tranowie;) W Tarnowie właśnie tam kupiliśmy nasz pierwszy wózek;)) A w Bochni np półkoprzewijak:) Tylko sklepy kubuś nie sprzedają Elodie. Dlatego pojechalismy do Kiki czy jakos tak w Sączu;) Bo tam mieli na stanie Cybexa Easy Twist i Elodie - bo chcielismy zobaczyc na żywo;)))

4 komentarze (pokaż)
22 stycznia, 15:43

Drugi wpis tego samego dnia - szaleję, ale własnie rozpoczęła się drzemka nr 2;)

A zapomniałabym o tak ważnej kwestii - wczoraj przebił się pierwszy ząbek - dolna jedynka ;)
Było widać, że idą obydwie, przedwczoraj było leciutko coś wyczuwalne, ale wczoraj już się pojawił a dzisiaj nawet o jakiś milimetr w górę poszedł;)
Poza tym, że miała takie lekko bielsze dziąsła w tym miejscu i to, że pchała mocno wszystko do buzi i gryzła to w sumie nie było innych oznak. Chwilami odrobinkę się złościła, także musiało ją w danym momencie boleć. Ale nie płakała, noce jak zwykle i nie ma temp ani nic. Także fajnie:)

Przyszły też - dopiero dzisiaj prezenty na dzien babci i dziadka - juz sie nie moge doczekac jak pojade je odebrac z paczkomatu. Jedna fotoksiazka jest dla nas - od pozytywnego testu ciażowego aż do Sylwestra 2018;) 112 stron;) Oczywiscie stron to bym mogła miec milion, wlepiałam te fotki ile się dało, bo tyle ich miałam- wybrałam do fotoksiazki ponad 400zdjęć.
Fotoksiażki dawniej robiłam z wyjazdów, teraz mam trochę w tym zaległosći, musze się zmobilizować.
A dla Sary będę robić jedną w roku albo dwie. W zależnosci ile fotek mi sie skumuluje;) Będzie miała pamiatkę;)
W jej książeczce z wszystkimi wspomnieniami itp zapisałam o ząbku - w tej ksiażeczke jest karta stomatologiczna i się zaznacza kiedy, który ząbek wyszedł;))

Pisałam kiedyś o tym jak allegro i w ogóle poczta/kurierzy nam wszytsko pogmatwali. Już wszysciutko odkręcone. Wczoraj przyszedł z serwisu męża smartwatch i działa super. Huśtawka dla Sary przyszła - i jest szaleństwo. Uwielbia ją, śmieje się i piszczy jak się ją huśta;) Takze mamy hit;)

Czekam jeszcze na warkocz do łóżeczka. Wiem,że wszystko jest zakazane;0 Sara śpi w śpiworku, mamy mini ochraniacz tylko, żeby jej zimno od okna nie leciało (mamy stare okna), ale od niedawna bywa mobilna w nocy, do tego stopnia, że potrafi sie obrucic o 180 stopni. I tak głową przywaliła w szczebelki, że aż się popłakała w nocy, także spróbujemy z warkoczem po całości. Ona jest juz tak silna, że wszystko sobie sciąga z głowy itp, wiec nie powinno byc probemu.
A no i wczoraj 8 miesięcy skończyła;)

4a4cf0db7bbd.jpg

13 komentarzy (pokaż)
29 stycznia, 14:47

Mało mnie tu, staram się czytać Wasze pamiętniki, czasem uda mi się skomentować, ale generalnie brak mi czasu. W piątek miałam koleżanki z pracy, dzisiaj przychodzi przyjaciółka z córką. Ciągle jestem w biegu.
Zaczęłam dbać o siebie intelektualnie i fizycznie
Pracuję 5-7 godzin w tygodniu (dzięki pomocy mamy oczywiście, bo inaczej nie byłoby jak)
W tym tyg zaczynam lekcję angielskiego, żeby szlifowac, bo jestem w tym języku bardzo słaba i chcę to naprawić.
Aerobik 2 razy w tyg, potem się leje strumieniami, ale widzę, że moja kondycja jest odrobinkę lepsza.
Najprawdopodobniej będę jeszcze chodzić na zumbę raz w tygodniu, bo też jest o 20, więc mąż będzie w domu i na spokojnie zdążę.
A tak to wieczny chaos- dom, dziecko, sprzątanie, gotowanie i wykradanie tego czasu z doby dla mnie.
Wieczory - czasami póniejsze, bo po aerobiku jestem w domu dopiero 21:30 staram się spędzać z mężem, gadmay, oglądamy serialne na netflixie;)
A potem wykradam jeszcze chwile na czytanie ksiażek.
Powinnam wczesniej chodzić spać, ale książki mocniej mnie przyciągają.
I tak mijają dni.
Musze kupić nosidełko ergonomiczne w końcu, bo ostatnio był bunt na wózek po pewnym czasie i ciężko mi było ją donieść do domu.
Do tego powoli myslę, że na wiosnę jakąś piaskownicę trzeba kupic i zrobić a na lato basenik dmuchany.
A we wrześniu na 10 dni zostanę chyba słomianą mamą...;) biję się myslami, ale to najlepsze wyjście będzie. Ale o tym innym razem;)

3 komentarze (pokaż)
31 stycznia, 16:12

Jakiś czas temu znana osoba na instagramie zapytała swoich obserwatorów - czyli zdecydowałybyście się świadomie na dziecko wiedząc jak to jest je mieć (czyli z doświadczeniem minimum 2 miesiące po porodzie) mając świadomość, że nie będziecie mieć męża/partnera?
Powiem Wam, że było to chyba ze 2 miesiące a ja nadal mam sprzeczne zdanie - jestem raz na tak raz na nie. Na początku odpowiedz była dla mnie oczywista, ale potem zaczęłam mieć wątpliwości..

Ciekawa jestem jak Wy byście wybrały? Zdecydowałybyście się na samotne macierzyństwo wiedząc jak jest ciężko? Czy jednak nie?

10 komentarzy (pokaż)
4 lutego, 19:38

Co do mojego pytania do Was we wcześniejszym poście postaram się odpisać jutro dłużej.

Anemic 9kg i 73cm (byliśmy na szczepieniu, więc pomiary na świeżo;))

Coś się dzieje z moim organizmem - musiała zrezygnować z aerobiku, bo mnie boli. Bolało kolano - ok miałam kiedyś kontuzję, potem zaczęło drugie - stwierdziłam, ze przeciążyłam, często wstaję z podłogi z Sarą na rękach itp. Ale teraz bolą mnie wszystkie kości - nadgarski, ramiona, uda, na plecach. Czuję jakby od wewnątrz kości. I z bólem serca dzisiaj zrezygnowałam z aerobiku...Bo nie chcę pogorszyć. Nie wiem co to, idę do kąpieli się wygrzać.

Zwiększyłam suplelemtację wit.D, żeby się wzmocnić, ale sama nie wiem czy to to.
Czuję jakieś chroniczne niewyspanie, ale szkoda mi chodzić spać wcześnie, chciałabym pospać rano długo, jak za czasów bezdzietnych, ale się nie da.
Sara zasnęła dzisiaj po 17...ciekawe o której ja jutro będę mieć pobudkę.

A z fajnych rzeczy -to sprzedałam trochę ciuczków po Sarze;)Dołożyłam i kupiłam jej nosidełko Tula;)Ucieszyłam się, że komoda troszkę się opróżniła a dzięki temu kupiłam nosidełko:) I jest fajnie;) W chuście próbowałam ją nosić, ale ona nie może mieć skrępowanych rąk i był bunt od maluszka (dobrze, że kupiłam chustę w Lidlu za 19.99 na wyprzedaży, bo planowałam drogą, nową, piękną, ale się powstzymałam). Także chusta będzie na lato służyć jej jako mini hamak;)
A nosidełko super - jest zaciekawiona i da się ją nosić, podejrzewam, że nie jakoś długo, ale będę ją przyzwyczajać;) Na razie byłyśmy na krótkim spacerku i jest dobrze;) Czyli jest nadzieja:D
Mamy 2 zeby dolne. Ale chyba znowu coś idzie, bo dzisiaj strasznie pchała ręce i jojczała.

A co do inhalatorów, bo mnie parę osób pytało - kilku lekarzy własnie zaczęło kampanię mówienia o tym. Okazuje się, że producenci dodają maski z dziurkami- a są to maski do tlenoterapii, a dając lek dziecku potrzebujemy maski do aerozoloterapiii. Niestety większość lekarzy jest niedouczona w tym temacie, nie chodzą na szkolenia, ale powoli ta wiedza staje się powszechniejsza (tak jak parę lat temu nikt nie wiedział, że po cc czy po naturalnym porodzie warto iść do fizjo). Podawanie leku w maseczce z dziurami powoduje to, że mało co dostaje się tam gdzie powinno. Jeśli inhalujemy samą solą to ok - bo sól nie jest lekiem, ma działanie tylko nawilżające itp, ale jeśli lek to dziury bardzo zmniejszają skuteczność. Sama mam inhalator z dziurami - nie kupowałam, dostałam od mojej mamy, która mi kupiła jak byłam w ciaży. Jak będzie potrzebny to zakleję plasterkami, a moze za jakis czas pomyslę nad zmianą, a może da się dokupić samą maseczkę? Muszę sprawdzić. Na razie nie jest nam potrzebny inhalator i oby tak zostało jak najdłużej. Za jakieś 2 tyg idziemy na szczepienie. Odwlekałam ostatnie 2 bo ciagle ktos w domu był chory i się bałam, że zarazimy małą, ale na szczęście nie złapała nic ani ode mnie, ani od męża, ani od mojego taty, który zaraz po przylocie do PL złapał coś na święta, ani od mojej mamy.
Wiem, że coś jeszcze chciałam napisać, ale zapomniałam, no nic lecę do wanny się wymoczyć, może to pomoże mojemu ciału i moim kościom...

Jeszcze jutro mam wizyte z fizjo, potem mam miec za miesiąc, żeby sprawdzic czy nic się nie zrasta i blizna ładnie pracuje;)

5 komentarzy (pokaż)
7 lutego, 11:32

Już jest lepiej, powoli przestaje mnie boleć każda część ciała. Wczoraj zdecydowałam się pójść na aerobik. Dzisiaj czuję mięsnie, lekkie zakwasy, ale to jest ok. Wydaje mi się, że się robię homeopatą i może stąd te bóle?

Co do tego mojego pytania to i ja odpowiem.
Pomijam już w tym rozważaniu kwestie finansowe- ale jakbym była sama, musiała dziecko dać do żłobka (u nas są tylko prywatne, nie ma państwowego), musiałabym wrócic do pracy, opłacic rachunki, jedzenie i np spłacac kredyt albo płacić komuś czynsz to bym nie dała rady. Ale nie patrzę finansowo.

Myślę, że jeśli byłabym całkiem sama to bym się nie zdecydowała. Wiem jakiego miałam baby bluesa i myślę, że bez wsparcia skończyłoby się to depresją. T eproblemy z kp, zmęczenie i wykończenie...Tylko wsparcie męża i mamy pomogło mi i dałam radę. Mój mąż też od rana do wieczora w pracy. Ale wieczorem jest się do kogo przytulić czy z kim porozmawiać. Są wspólne weekendy. Nie ejstem sama z tym. Do tego mam świadomość, że jest moja mama i mogę wyjść do fryzjera, może mi zawsze pomóc, mogę coś załatwić czy czasem wyjść do sklepu sama.
Także sama bym nie dała rady. A bez partnera/męża ale ze wsparciem ze strony mamy mojej czy ogólnie rodziców to bym sie zdecydowała. Bo nawet wróciwszy do pracy miałabym świadomość, ze ktoś mi pomoże jak np mam radę do wieczora czy szkolenie. Bo jest ta druga strona- to o czym pisała między innymi Marti- ta radość, spełnienie, duma z dziecka - to jest cudowne.

Powiem Wam, ze jak przeczytałam to pytanie kiedyś to moja pierwsza odpowiedz była : tak, zdecydowałabym się. Może dlatego, że tyle czekałam.. 2,5 roku staran.. No i ja od małego miałam w głowie, że co to będzie jak nie będę mogła mieć dzieci - a to taka przestroga, zeby uważać co się mówi. Ja w 2 klasie uwielbiałam grać w gumę z kolezankami ze szkoły. Czasami w szkole pozwalali, czasami nie. Nasza wychowawczyni nie pozwalała. Kiedys nas zobaczyła pod blokiem grających. I podeszła i nam mówi, że przez granie w gumę dzieci mieć nie będziemy..Tak mi się to wbiło w głowę, ze pamietam to do dziś i te słowa cały czas były ze mną...

2 komentarze (pokaż)
11 lutego, 15:15

Nie mogę komentować postów u osób, które piszą na ovu. Tylko na belly mogę. Macie ten sam problem?
Co tam u nas?
Chyba idzie górna jedynka, bo dziecko chwilami nerwowe.
Jak widzę, ze nie ma apetytu i właściwie chce tylko mleko to znak, że ząb idzie.
A i Sara zaczeła ładnie raczkować do przodu - powolutku, widać, że nie jest to łatwe dla niej i kosztuje ją trochę energii. "Idzie" w skupieniu - nóżka, rączka, nóżka rączka.
Mega ją trzeba pilnować, bo wszędzie by wlazła, wszystko rusza i kombinuje.

Zaczęłam jedna lekcje w tyg angielskiego i jest super, cieszę się, bo chciałam to poprawić.
No i 3 aktywność w tygodniu - zumba;) Nie jest łatwo, bo ruchy są szybkie i całe układy skomplikowane, ale powoli się wdrażam:)

W sobotę rozwiązaliśmy pewien problem - a dokladnie mój mąż. Jak przyszło jedno pismo w tygodniu, to myślałam, ze sie załamie i od razu jak my to załatwimy. A tymczasem poszło prosto i jeden problem z głowy a zawsze mnie to martwiło.
Wolałabym żeby tak bezproblemowo rozwiązał się inny problem, który pewnie keidys przyjdzie rozwiazać, no ale jak to mówią "przyjdzie czas bedzie rada". Ten jeden problem tak fajnie się udało załatwić, ze dało mi to powera, że z innymi też damy radę i czasami cos co wydaje się beznadziejne okazuje się zbawienne. To pismo - pomyślałam sobie "no nie, kolejny problem" a tu się okazało, ze nie dość to nie problem, to jeszcze inną sprawę się od razu załatwiło dzięki temu jupiii:)))

W marcu chyba szykuje się nam wyjazd, myśleliśmy, kombinowaliśmy i chyba sie udało:DDD
Już się nie mogę doczekać<3

3 komentarze (pokaż)
13 lutego, 23:05

Czasami mam ochotę przeczytać wszystkie możliwe książi dotyczące wychowanie, żeby nie popełnić miliona błędów i wychować fajnie, rezolutne, empatyczne dziecko. A potem patrzę na pokolenie moje - i porównuję je z dzisiejszą młodzieżą i dziećmi i stwierdzam, że chyba lepiej nic nie czytać. Kiedyś nie czytali a w większosci ludzi wychowało się się na świadmoych, ambitnych, relzoutnych, radzących sobie w życiu ludzi (oczywiscie sa wyjatki- ale wiekszosc ogarnia rzeczywistosc).
A dzisiejsze dzieci i młodzież - co z tego, że lepiej oblsuguja aplikacje na telefonie i szybciej ogarniają komputer, skoro nie potrafia żyć. Chcą więcej i więcej, nowsze i nowsze. A nie doceniają to co mają, nie odceniają rozmowy, spaceru, przytulenia. Nie potrafią zachować się w sklepie, na poczcie, w szkole. Jednak nie będę czytać. Myślę, że intuicja mi więcej podpowie. I może i mówię, czasem, ze moje dziecko jest niegrzeczne, ma gorszy dzień (zęby) i mówię jej "nie wolno" jak robi cos co jest nieodpowiednie np zabieranie psu zabawek, ruszanie sprzętów domowych. Może czasem mówię jej "niepłącz nie masz o co" i przytulam i tłumaczę. A wedle "poradników" nie ma niegrzecznych dzieci, nie mozna mowic "nie płacz" a ja będę, bo wychowuje swoje dziecko intuicyjnie, na fajnego człowieka, który musi znac granice. Mam doświadczenie pedagogiczne, wiem, że musi czuć moje wsparcie. Jeśli dzięki podręcznikom moje dziecko ma byc jak dzisiejsza siedząca przed tv, nie umiejąca się ze sobą kontaktować młodzież to ja podziękuje..

5 komentarzy (pokaż)
16 lutego, 00:00

Jedziemy na Hel - chcemy też zahaczyć o Justarnię, Juratę i Władysławowo, a potem do Gdańska i zahaczamy o Sopot<3 Już się doczekać nie mogę!

Od 3 dni mamy małą masakrę..Sara wstaje po 5;/ a dokładnie raz 5:40, raz 5:20 i raz 5:00. To nie są moje godziny, szczególnie, ze ostatnio chodzę spać o 1..czasami później. Przetrzymuję ją w ile się da, no ale chodzę jak zombie. A przyczyna jest taka - tzn taka oficjalnie, bo nieoficjalnie to może skok albo zeby, że robi sobie 2 drzemki po max 30 cm co oznacza ze o 17 już nie moze wytrzymac i o 18 zasypia. Czasami zdarza jej sie tak wczesnie zasypiac, ale ostatnimi czasy zasypiała 19-20. I przynajmniej wstawała po 7. Do tego sporo marudzi w dzien.
Za to ruchowo to ostro raczkuje, potrafi przejść do innego pokoju, muszę ją pilnować, psa zaczepia, wszystko rusza. Jedzeniowo ma dni super i średnie, jednego dnia je ok, próbuje różnych smaków - mieszanka tradycyjnego rozszerzania (owoce w formie musu, kaszka, zupka warzywna) + blw - warzywa w słupkach, jabłuszko w słupkach, makaron itp. Bywa bardzo różnie. Czasem je super, czasami odmawia i ma dzien, że głównie mleko i koniec. Nie naciskam, niech je jak chce.
Ostatnimi czasy chętnie mówi "bababababa" i "mamamam", ale nie jets to swiadome jeszcze. Strasznie często śpiewa.. Ostatnio musieliśmy wyjść z kościoła, bo jak ludzie śpiewaja to ok, ale jak ksiądz czyta a ta śpiewa to średnio.. W czwartek byłyśmy na szczepieniu i moje dziecko zrobiło się świadome. Na widok strzykawki zaczęła popłakiwać, wiedziała co się dzieje. Atmosfere mamy super, bo szczepi ją moja przyjaciółka. Z tym to mamy dobrze - pisze jej i mam receptę zaraz do odbioru, umawiam się kiedy mi pasuje- 2-3 terminy w tygodniu do wyboru. Nie dzwonie nawet tylko pisze na messenger;) Jak chcę troche przeciągnąć szczepienie to też nie ma problemu;) No i na wizycie pogadamy, pośmiejemy się itp. No ale było mi Sary strasznie żal,że już rozumie i wie, że ją ukłuje;/
Zaczyna stawać w łóżeczku - codziennie to ćwiczy i już prawie się wyprostowała i stanęła. Także szok z dnia na dzień:D

Już się wyjazdu doczekać nie mogę, zaczęłam robic research - co jeszcze można zobaczyć, gdzie warto zjeść - I na Helu i w Gdańsku byliśmy we wrześniu, no ale teraz chcemy jeszcze bardziej poznać to miasto. Na Helu wcześniej byłam jako mała dziewczynka i w Jastarni też. A w Gdańsku dodatkowo bylismy 2 lata temu w zimie;) Kocham to miasto <3

Wkręciłam się w naukę angielskiego i w zumbę! Mimo, że układy są mega trudne! Ale to jest świetne!

1 komentarz (pokaż)
16 lutego, 00:15

A i jeszcze dodam z tym śpiewaniem. Siedziałyśmy przed gabinetem pediatry przed szczepieniem i ta znowu śpiewa...na końcu korytarza 2 babcie, które mówią do siebie "będzie piosenkarką" hahah
Taaaa jak już to taką super i niech rodziców w tournee po świecie zabierze haha;)

5 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)