BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Marzenia o rodzinie, które zaczynają się spełniać :)

Autor: MaBi
17 września, 12:24

<3 5 tygodni <3

Waga: 4500g
Wzrost: 56cm

Ale ten czas leci... Jaś w piątek skończył miesiąc, a dzisiaj mieliśmy ostatnią wizytę położnej, także zostaję sama ze wszystkimi wątpliwościami :)
Mały jest już coraz bardziej świadomy :), położna dzisiaj zwróciła uwagę, że szuka mnie wzrokiem gdy ktoś inny ma Go na rękach. Bardzo lubi również patrzeć w okno i leżeć w naszej pościeli, bo jest w biało czarny wzór :). Ma również dłuższy czas czuwania - tzn. leżenia w łóżeczku i gadania do siebie albo najlepiej do mnie jak siedzę obok ;). Lubi też leżenie na brzuszku :), jestem bardzo zaskoczona bo na prawdę długo trzyma główkę w górze :). Położna mówiła, że może szybko zacząć siadać i raczkować, bo jest bardzo silny. Powiem szczerze, że cieszy mnie to, bałam się trochę, że przed dietę którą miałam w ciąży Mały będzie słabszy.
Co prawda w sobotę wieczorem i w nocy mieliśmy lekki kryzys, bo byliśmy pierwszy raz u mojej Mamy i Jaś chyba musiał to odreagować. Płakał, nie chciał spać, chciał ciągnąć pierś co godzinę. W niedzielę nad ranem gdy Go karmiłam rozglądał się po pokoju jakby chciał się upewnić że na pewno jest w domu. W niedzielę dużo spał, aż musiałam go wybudzać na karmienie. Teraz wróciło już wszystko do normy :).

A co ze mną?
Chyba już dobrze :), jeszcze leciutko plamię, brzuch mnie nie boli, a i kręgosłup jakby trochę odpuścił :). W czwartek mam wizytę u swojego lekarza.
Czuję się lekko przemęczona, ale chyba zaczynam ogarniać wszystko lepiej niż myślałam, przynajmniej Mąż tak twierdzi :p

1 komentarz (pokaż)
14 października, 11:19

<3 8 tygodni i 6 dzień <3

Waga: 5320g
Wzrost: ok 56cm-62cm

Wczoraj zmarła babcia mojego Męża, 97 lat - sędziwy wiek. Jeszcze 3 tygodnie temu była na chodzie, co prawda ciężko już było się z nią dogadać, ale pewne informacje jeszcze do niej docierały. Pewnego dnia zaczęła bardzo ciężko oddychać i każdy dotyk sprawiał jej ból bo krzyczała w niebogłosy. Odeszła w szpitalu, była już nieświadoma tego co się dzieje. Cieszę się, że zdążyła poznać Jasia, to jej pierwszy prawnuk. Teściowie są w trakcie załatwiania formalności.
Nie wiem tylko czy uda mi się pójść na pogrzeb, jeżeli Jaś będzie spał to mogę wybrać się z wózkiem do Kościoła. Jeżeli nie, to pojadę na cmentarz po południu.

Generalnie sporo się działo przez te prawie 4 tygodnie.
4.10 mieliśmy mieć szczepienie, ale pediatra nie pozwoliła, bo stwierdziła, że Jaś ma zbyt duże napięcie mięśniowe i trzeba to skontrolować (zaczął nam się przekręcać z brzucha na plecy i często ma zaciśnięte piąstki). Także w piątek mamy wizytę u neurologa dziecięcego i usg główki.
W środę jedziemy na usg bioderek, które mam nadzieję wyjdzie dobrze (Mały tak macha nogami, że nie dopuszczam myśli że będzie inaczej), 24.10 jedziemy na wizytę do chirurga żeby omówić usg.

Ogólnie Jaś bardzo rozwinął się przez ten miesiąc :). Dużo się uśmiecha, na razie do mnie i do Męża, do Dziadków jakoś nie chce ;). Robi to często, np gdy się budzi i widzi nasze twarze nad łóżeczkiem albo jak Mąż wraca z pracy :) no i oczywiście jak się z nim wygłupiamy :) tutaj Mąż wiedzie prym :).
Mały lubi też z nami "rozmawiać", oglądać czarno-białe obrazki i co mnie najbardziej cieszy - przytulać się :). Cieszy się też jak mu śpiewam, ale najczęściej przy tym zasypia (może dlatego żebym już skończyła to wycie :D ).
Ma już stałe pory aktywności, jedzenia i drzemek. Nauczyłam się rozpoznawać rodzaje płaczu (inaczej płacze na jedzenie, a inaczej na spanie i ból istnienia). W nocy budzi się dwa razy: w okolicach 2 i 5 rano.
Nadal karmię go piersią, na pokarm nie narzekam, mam go tyle, że przed karmieniem muszę odciągnąć trochę laktatorem, inaczej Jaś się krztusi bo za dużo i za szybko leci.
Jesteśmy teraz na etapie, że niektóre ubranka w rozmiarze 56 są za małe, ale 62 są jeszcze za duże :D. Także muszę dopasowywać garderobę i sprawdzać co mu zakładam :D.

Co do mnie:
Obecnie ważę 51,7kg. Czuję się troszkę zmęczona, ale staram się na maxa wykorzystywać czas jak Jaś śpi: sprzątam, gotuję, piorę, szydełkuję, czytam.
Tydzień temu byłam na kontroli u lekarza, w pierwszym terminie nie udało mi się pójść bo Jaś bardzo płakał i nie mogłam wyjść. Do sedna: ogólnie wszystko jest w najlepszym porządku, rana pięknie się zagoiła, w środku też jest już wszystko dobrze, mięśnie trzymają się mocno, szyjka oki. Wstępnie mamy odczekać rok i możemy starać się o drugie Maleństwo.
Za dwa tygodnie mam kolejną wizytę, będziemy robić cytologię i mam do tego czasu zastanowić się nad formą antykoncepcji na ten rok. Mam do wyboru 3 opcje:
- gumki - znienawidzone przez Mojego Męża
- jednoskładnikowe tabletki antykoncepcyjne - którym znów ja nie ufam do końca, bo jak przez przypadek wezmę ją o innej porze to może nie zadziałać
- zastrzyk antykoncepcyjny - po którym płodność może wrócić dopiero po 10 miesiącach od odstawienia

No i co mam wybrać? Chyba stanie jednak na tabletkach, muszę zaufać swojej organizacji i mieć nadzieję, że będą działać :D.

1 komentarz (pokaż)
25 października, 12:32

<3 10 tygodni i 3 dni <3

Waga: coś ok 6kg
Wzrost: 56-62cm

Tydzień temu mieliśmy wizytę u neurologa. Od pierwszego wejrzenia pokochałam tą kobietę :D, widać było że to jej powołanie, udało jej się nawet wywołać uśmiech u Jasia, co do tej pory udawało się tylko mnie i Mężowi :D. Ogólnie powiedziała, że Jaś bardzo dobrze się rozwija pod względem neurologicznym, co prawda ma lekkie napięcie mięśniowe z lewej strony, ale doktor pokazała nam ćwiczenia do robienia w domu, które to napięcie zniwelują :). Kolejna wizyta w okolicach 7 miesiąca, przed wizytą mamy zrobić USG przezciemiączkowe.

Wczoraj mieliśmy pierwsze szczepienie, na szczęście tym razem nic nie wyszło, pediatra zadowolona, Jaś zdrowiutki, więc decyzja: szczepimy! Dobrze, że Mąż był ze mną i trzymał Jasia bo ja bym chyba go schowała pod bluzkę :D. Jaś był aż purpurowy od płaczu, ja też prawie się popłakałam. Pielęgniarka poklepała mnie po plecach i powiedziała, że jestem dzielna bo rodziców zawsze bardziej boli niż dziecko :D.
Na szczęście dostaliśmy od neurolog zaświadczenie uprawniające do bezpłatnych szczepionek skojarzonych 5w1, bo gdyby miał dostać zwykłe to chyba bym tego nie przeżyła... Dostał jeszcze szczepionkę na WZW i pneumokoki. Po wszystkim Jaś wtulił się we mnie i zasnął tak mocno, że nawet nie obudził się gdy po 30 minutach od szczepienia ubieraliśmy go na powrót do domu :).
Strasznie bałam się tego szczepienia, a raczej tego co będzie później. Czytałam różne opinie o dolegliwościach dzieci po szczepionkach, zaopatrzyłam się w paracetamol w czopkach i sodę na okłady.
Okazało się, że to wszystko (odpukać!) było całkowicie zbędne :). Nasze Dziecię oprócz ogromnej senności i nieco mniejszego apetytu nie ma żadnych dolegliwości, zupełnie jakby nic się nie stało :).
Jest pogodny i uśmiechnięty, nie ma gorączki, na nóżkach ma tylko małe kropeczki tam gdzie było kłute. Wczoraj miał dużą potrzebę przytulania, zasypiał na mnie i nie dawał się odłożyć, taki przytulak, nie ukrywam, że lubię gdy to robi :).

Jestem dumna z Niego, że tak dobrze to zniósł <3

0 komentarzy (pokaż)
30 października, 11:20

<3 11 tygodni i 1 dzień <3

Jaś ma swoją codzienną porę drzemki, a ja siedzę w kuchni i robię obiad. Dzisiaj spaghetti :). Mąż wraca z pracy po 14 więc będzie miał już gotowe jedzonko :). Jak starczy mi czasu to przed jego powrotem sprzatnę jeszcze łazienkę, bo już woła do mnie o czystość ;).

Moja Siostra trafiła w poniedziałek do szpitala z atakiem kolki nerkowej :( :( . Teraz jest już dobrze, ale poniedziałek był nieciekawy :( ból złapał ją w trakcie jazdy samochodem, biedna aż wymiotowała z bólu :(. Przestraszyła się że to poród się zaczyna, na szczęście z Małą jest wszystko w porządku i mam nadzieję że przejdą przez ten ostatni miesiąc bez nagłych alarmów.

Również w poniedziałek ja miałam wizytę u lekarza. Robiliśmy cytologię i ogólną kontrolę.
Dostałam receptę na jednoskładnikowe tabletki dla karmiących, w końcu na nie się zdecydowałam. Dzisiaj zaczynam je brać, telefon ustawiony na konkretne godziny żebym nie zapomniała o wzięciu tabletki.
Dziwne to :) przez tyle czasu nie martwiłam się o antykoncepcję, aż tu nagle znów muszę się do niej przyzwyczaić :)

1 komentarz (pokaż)
8 listopada, 12:58

<3 12 tygodni i 3 dni <3

Kuźwa. Wczoraj w Warszawie na działkach znaleźli noworodka w reklamówce. Ciężko mi uwierzyć. Są okna życia, a ktoś zostawia taki cud na działkach w reklamówce? Dobrze, że facet tam był i dziewczynka jest cała i zdrowa. Mocno mnie to uderzyło... Tyle par stara się o dziecko, tyle par traci dzieci, a ktoś dostaje taki cud i pozbywa się go w taki sposób? Dramat...

Jaś mocno się rozwija <3, trzyma już główkę bardzo wysoko gdy leży na brzuszku i macha nogami tak, że gdyby podniósł tyłek to poszedłby przed siebie na czterech :D. Bardzo lubi się przytulać <3 , dzisiaj mnie zaskoczył (jak zawsze pozytywnie), po porannym karmieniu i pościeleniu łóżka podeszłam do Jasia , żeby z Nim "pogadać" , a On popatrzył z uśmiechem i ściskając swój kocyk wyciągnął do mnie rączki. Przytuliłam go, okryłam owym kocykiem i po minucie odleciał :D. Mały cwaniak :), wie że przytulanie ala kangurowanie działa usypiająco :).
W ogóle jest już taki kontaktowy <3 , bardzo dużo się uśmiecha, gada po swojemu (i to ile! szok) , zaczyna interesować się zabawkami, zdjęciami i magnesami na lodówce :D.

Wyrobił się już nam plan dnia, nadal karmimy się piersią. Na pokarm nie narzekam, czasem muszę wstać w nocy i się odciągnąć bo było by jedno wielkie bum ;).

Ja ważę niecałe 51kg, od ponad tygodnia biorę tabletki. Ale próba przytulania była tylko jedna... I to tylko próba, bo bolało mnie :( i to tak że musiałam przerwać :(. Nie wiem czemu, pewnie w weekend ponowimy próbę, jak znów pojawi się ból to muszę porozmawiać o tym z lekarzem.

0 komentarzy (pokaż)
22 listopada, 14:09

<3 14 tygodni i 3 dni <3

Wczoraj zostałam ciocią po raz drugi :) , Siostra urodziła śliczną, malutką Córeczkę :). Poród był ekspresowy, dostała bóli o 19, a o 21:45 Malutka pojawiła się na świecie :). Jestem z Niej taka dumna :) i ze szwagra też - że nie zemdlał ;). Jutro jedziemy do nich :).

Gdy staraliśmy się o Jasia, nie spodziewałam się, że nasze Dzieci będą z tego samego roku :), że nam obu spełni się marzenie <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada, 14:11

0 komentarzy (pokaż)
28 listopada, 12:38

<3 15 tygodni i 2 dni <3

Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, że kiedyś wypomni mi siedzenie w domu... Zaczęło się od tego, że Jaś nie chciał spać i popłakiwał. Trzymałam go na rękach, ale siedziałam na łóżku. Było późno, mi po całym dniu już pękał kręgosłup. Mąż oczywiście rzucał dobre rady, żebym z Jasiem pochodziła itp, ale sam leżał na łóżku z nosem wetkniętym w telefon.
Powiedziałam, że skoro sądzi że to pomoże to niech Go weźmie i pochodzi po domu. Mąż stwierdził, że on jest zmęczony po pracy, a ja siedzę w domu, więc mam się Jasiem zająć.
No tak, ma rację: przecież ja siedzę w domu, który sam się sprząta, obiad sam się gotuje, pranie samo się wstawia i rozwiesza, Jaś sam się karmi, przewija, przebiera i sam się sobą zajmuje, zakupy same się robią.
Wstaję o 5 rano, kładę się o 22 przy dobrych układach. Wstaję do Jasia 3 razy w nocy. Ale przecież siedzę w domu...
Czasem nie mam siły nawet wziąć prysznica czy umyć włosów.
Ale kogo to obchodzi?

Kocham Jasia najbardziej na świecie, opieka nad nim jest cudowna mimo całego zmęczenia i osłabienia. Widzę, że mnie kocha, że jestem dla Niego całym światem. Śmieje się, gdy tylko otworzy oczy i mnie zobaczy, dużo się do mnie przytula, gada do mnie i wyrywa się do mnie, gdy ktoś inny ma go na rękach.

Ale czasem chciałabym wrócić do pracy, żeby Mąż zobaczył że to wcale nie jest tak fajnie, gdy calutki dom jest na głowie, że dzień nie zawsze jest poukładany, że czasem padam na twarz i pęka mi kręgosłup, ale przecież jeszcze muszę wykąpać i nakarmić Jasia.

Organizacja Chrzcin też jest na mojej głowie, dzisiaj mieliśmy jechać na salę, żeby obgadać szczegóły przyjęcia. Oczywiście nie pojedziemy, bo Mężowi zachciało się zostać dłużej w pracy. Rece mi już opadły, następnym razem nie będę się prosić, ogarnę wszystko sama, jak zawsze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada, 12:41

3 komentarze (pokaż)
3 grudnia, 15:02

<3 16 tygodni <3

Jaś drzemie, a ja właśnie skończyłam ogarniać zaproszenia na Chrzciny. Mam już ogarnięty Kościół, salę na przyjęcie i fotografa. Muszę jeszcze ogarnąć ubranko dla Małego i tort. A no i sukienkę dla siebie, najlepiej z dekoltem albo suwakiem z przodu, żebym mogła bez problemu nakarmić Jasia.
Planujemy zaprosić wszystkich w Święta, mam nadzieję, że się uda.

Byłam dzisiaj z Jasiem u pediatry, bo ma na policzku taką czerwoną plamę i już z dwa tygodnie z nią walczyłam. Nic nie pomagało, ani Linomag, ani Bepanthen, ani moje mleko, woda i sól fizjologiczna.
Zaczęłam już panikować, że to skaza białkowa, alergia, początek AZS albo inne cholerstwo. Chciałam to sprawdzić, bo za 2 tygodnie mamy szczepienie i w razie co chciałam to wyleczyć.
Na szczęście pediatra uspokoiła mnie, to mała zmiana łojotokowa. Zapisała nam maść robioną w aptece i delikatną maść do pielęgnacji buzi.
W ogóle Jaś w weekend zaczął podnosić tyłek podczas leżenia na brzuchu :), przebierał nogami, ale ręce mu zostają i trochę się składał :D. Nie ogarnął jeszcze, że do raczkowania musi też pracować rękami ;). Ma na to jeszcze trochę czasu :).
Zaczął też łapać się rączkami za kolanka, jeszcze troszkę i będzie łapał za stopy :). Jest uroczy <3 :).
Cały czas się do mnie uśmiecha, udało mi się go dzisiaj rozśmieszyć tak, że aż się zanosił :).
Kocham Go bardzo <3 <3 <3


Z Mężem chyba jest oki, chyba, bo nie chce mi się z nim kłócić. Wczoraj byłam z Jasiem sama cały dzień, bo najpierw praca od 11 do 20, a później pojechał na mecz. Wrócił w okolicach 22, jak już szykowałam się spać. Rozmawiamy normalnie, tak gdyby mi nigdy nie wytknął siedzenia w domu.
Może dzięki temu jestem bardziej zorganizowana, chyba chcę mu udowodnić, że dam radę ze wszystkim. Może bardziej to doceni, gdy wrócę do pracy i Jaś będzie pod opieką Teściów.
Teoretycznie będzie pod ich opieką tylko kilka miesięcy, bo planujemy kolejne starania pod koniec przyszłego roku. Jak wyjdzie - zobaczymy. Z Jasiem też miało być szybko i planowo, a staraliśmy się dwa lata... Co prawda teraz nie wyobrażam sobie drugiego dziecka, może jak wrócę w sierpniu do pracy to będzie to dla mnie bardziej realne.
Niby biorę tabletki, chociaż w sumie nie wiem po co. Współżycie może było ze 3 razy w trakcie brania. Moje libido jest równe minus milion... Lekarz mówi, że to normalne. Organizm daje znać, że nie potrzebuje współżycia i kolejnej ciąży. Chociaż ja tłumaczę to zmęczeniem.

4 komentarze (pokaż)
4 grudnia, 15:46

<3 16 tygodni i 1 dzień <3

Dziś rano stał się cud :D. Jaś dzisiaj obudził się o 6:00 i po karmieniu ani myślał spać. Mąż wstał, wziął go na ręce, a mi kazał położyć się i jeszcze przysnąć. No się trochę zdziwiłam O_O.
Nie spałam, ale mimo wszystko miło, że Mąż poczuł się do pomocy :).
Co prawda Jaś nie chciał usnąć u Męża na rękach, zrobił to dopiero jak ja go wzięłam, trochę ponosiłam i pośpiewałam.
Co Mężowi się stało - nie wiem. Chyba wyglądam już tak źle, że sam stwierdził, że jednak potrzebuję pomocy :D.

I news: Jaś nauczył się sam zasypiać w łóżeczku :). Co prawda nie zawsze, bo często jeszcze chce na ręce żeby się przytulić, ale coraz częściej mu się zdarza przysnąć samemu :). Dzisiaj położyłam go do łóżeczka, włączyłam karuzelę żeby go czymś zająć i poszłam powiesić pranie. Wracam - a Jaś śpi sobie w najlepsze :D. Pozwolę mu pospać jeszcze z godzinkę - potem muszę go wybudzić, bo inaczej nie będzie chciał spać w nocy.
Ostatnio wydziergałam mu zielony kocyk, który chyba będzie jego ulubionym :). Bardzo lubi pod nim spać.

W weekend przyjeżdżają do nas znajomi :) Cieszę się ogromnie, bo nie widziałam się z nimi od czerwca, a uwielbiam ich :). Muszę tylko wymyślić menu :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia, 18:49

0 komentarzy (pokaż)
11 grudnia, 10:27

<3 17 tygodni i 1 dzień <3

Dopijam herbatę i dojadam muffinki z dżemem z czarnej porzeczki 🤗.
Relaksuję się póki Jaś drzemie :).

Mieliśmy całkiem przyjemmy weekend :) w sobotę przyjechał brat Męża z żoną. Jaś mnie zaskoczył, bo widząc ich zrobił podkówkę i wtulił się we mnie jakby bał się że go zabiorą :p . Zrobił to pierwszy raz.
W niedzielę natomiast przyjechali znajomi i Jaś był już bardziej kontaktowy, dał się nawet wziąć na ręce innej osobie niż ja i Mąż :). Musimy zdecydowanie częściej się spotykać, bo aż wstyd że robimy to tak rzadko. Postanowiliśmy, że będziemy spotykać się co miesiąc lub max co dwa. Mam nadzieję, że wytrwamy :).

Mąż wczoraj zgłosił się do DKMS. Nie wiem co go naszło, ale zamówił pakiet rejestracyjny. Ja jestem w bazie już ok 5 lat, na szczęście nikt do tej pory nie dzwonił. Na szczęście - to znaczy, że mój genetyczny bliźniak nie potrzebuje mojej pomocy :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia, 18:49

2 komentarze (pokaż)
12 grudnia, 21:10

<3 17 tygodni i 2 dni <3

Kiedyś nie rozumiałam, gdy ktoś mówił że płakał z miłości do dziecka. A sama to dzisiaj zrobiłam :). Nie z bezsilności, nie ze zmęczenia, tylko z miłości <3.
Jaś mnie do tego sprowokował. Położyłam Go do łóżeczka, bo już ręce mnie bolały od noszenia, a była pora spania. Usiadłam na fotelu obok łóżeczka i uśmiechałam się do Synka :). Jaś wpatrywał się we mnie tymi swoimi wielkimi oczami.
Zaczęłam głaskać Go po policzku i skroni, robiłam tak, gdy był malutki, jeszcze w szpitalu :). Zamknął oczy i uśmiechając się zasnął :).
Ja patrząc na Niego się popłakałam <3

Tak strasznie Go kocham <3 <3 jest naszym cudem <3 <3

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)