BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Dogoniłam czas

Autor: Marti...
28 marca, 12:32

jakis ciezki czas mamy. dziasla gorne mega rozpulchnione, ale narazie bez kolejnych atakow bolu wymagajacego wspomaganie lekami. w nocy czasem przez sen jakby pokrzykiwala lub zanosila sie placzem.
odkad wstawilam ja do lozeczka, to pieknie spi w nim, ale ja spie przez te wybudzania z placzem u niej na rozkladanej pufie na podlodze u niej. juz tak 3ci tydzien. kregoslup zaczyna mnie bolec. tesknie za moim ortopedycznym materacem w sypialni :)

Ola przepieknie raczkuje, czasem biega raczkujac, a czasem tez lubi sobie popelzac.

zaczal sie lek separacyjny. nie toleruje wszystkich. wczoraj bylysmy u lekarza. caly czas wisiala mi na szyi, jak nie to ryk. nie bylo tak nigdy i nigdy nie wisiala mi na szyi. a lekarz przesympatyczny i pro dzieci, zeby nie bylo. robil co mogl, nawet jej pacynka krokodylem sie bawil (wizelam z domu do zabawy) i swietnie parodiowal zwierzatko. niestety. ryk prawie cale badanie, jesli nie na rekach u mnie.

w ogole ta wczorajsza wyizyta to dluzsza historia. mialysmy isc DZIS na szczepienie. ale lekarka rozchorowala sie i przelozyli nam na dzien wczesniej, nie kilka tygodni do przodu. poszlam ochoczo, bo Ola skonczyla juz 10 miesiecy, a przez ostatnia chorobe przepadl nam bilans 9cio miesieczniaka. wiec bylam zadowolona, ze nie ma takiego opoznienia jak sie zapowiadalo. 3godziny pozniej od telefonu z recepcji drugi telefon, ze nie maja karty szczepien. no nie maja, bo przneioslam z NFZ na Medicover.... i ze bede z kopia, ktora maja podstemplowac i ja zaniose do oryginalu.... no i sie zaczelo, ze to tak nie dziala, ze oni oryginal musza mie... a ja potwierdzalam w medocover, dzwonilam na infolinie tej NFZetowskiej przychodni. [email protected]#!!! zrobilam to 2 misiecae temu, zbey miec pewnosc, ze tak moge. a oni mi mowia 2h przed wizyta, ze moze sie nie odbyc, bo oryginal musi byc..... rozmowa trwala z 10 min. ja swoje, pielegniarka swoje. i wytlumaczyla mi o co chodzi. i ok. ja rozumiem juz, ze faktycznie w NFZ musza miec oryginal, w medicover maja w dupie. ale dlaczego NFZ infolinia mi zle mowi???? ja jestem bardzo silna kobieta. ale nie wytrzymalam. rozplakalam sie do sluchawki, ze co ja mam zrobic, na szczepineie 2 mieisace czekam. itd itp..... zlitowala sie. nagiela przepisy. mialysmy przyjsc. a karta oryginalna miala dojsc. udalo sie mojemu mezowi wyciagnac karte z Medicover i zawiezc o 17 wczoraj (wiec zaraz po wizycie szczepiennej)... udalo sie. ospa zaszczepiona. dobrze, ze zlobek mamy, to refundowane :) a ja mam dosyc. NFZetu, papierologii, tego ze wszedzie trafia sie na niekompetentnych niedouczonych ludzi.... ciagle trzeba rozpychac sie lokciami, walczyc o swoje, nawet jak sie nalezy... to jest meczace. ale powiem Wam, ze jakby o mnie chodzilo, to bym sie pewnie poddala. ale o corke walczylam jak lwica. klotnie nic nie daly, proszenie nie dalo, ale na litosc sie udalo :) co prawda przypadkiem ta litosc, bo mi nerwy puscily, ale wazne ze sie udalo.

a po szczepieniu bajka. najlepiej ze wszystkich szcepien. w ogole jaby go nie bylo. a nie markotnosc, temperatura czy cos. dzien jak codzien :) ciesze sie, ze jej nie meczy jeszcze efekt uboczny :)

a ja szykuje liste zakupow tesco, bo mamy znajomych na weekend, ktorzy dobrze znaja moje kulinarne umiejetnosci i przyjada na wyzerke :) musze sie postarac :)

milego dnia!

ps. musze nadrobic Wasze pamietniki :D jakos teraz jak Olka wisi mi na szyi , to nawet w tel nie moge patrzec, bo mi go zabierac chce :D a jak nie wisi na szyi, to obowiazki domowe lub zabawa na podlodze.

4 komentarze (pokaż)
3 kwietnia, 17:25

postaram sie nie rozpisywac za bardzo, choc jest kilka tematow :)


znajomi przenocowali z soboty na niedziele. impreza udana, Ola zdala egazmin przepieknie. chodzaca z niej reklama dla bezdzietnych par (w sensie niezdecydowanych zeby miec dzieci), ze posiadanie dzieci nie jest takie straszne.

z waznych tez : udalo nam sie sprzedac nasza stara limuzyne :) poszla w niecale 24 h. wklejam zdjecie dla potomnosci. lubilam ten wozek. owszem wielki, masywny, ale dobrze zamortyzowany, kola swietne do naszych parkowych i lesnych wojazy. do tego moje dziecko urodzilo sie 58 cm, wiec duza i wygodna gondola byly istotne.


gdyby ktos pytal, to na pierwszy wozek polecam Bebetto Luce. i sie pod tym podpisuje.
co nie zmienia jednak faktu, ze jak przesadzilam Ole na Valco baby snap 4... to sie zakochalam. tak lekki, tak zwrotny, tak przemyslany... sklada sie naprawde jedna reka na pol jak walizka, zajmuje 1/4 bagaznika, nie caly :) jestem zakochana. jedyny minus. nie ma pompowanych kol. zastanawiam sie nad dokupieniem samych kol. zobacze czy sie da :)

Ola je swietnie, ale monotonnie :) potrawy te same raczej serwuje, ale za to patrzec jak je zajada, to sama przyjemnosc :) zupy krem tez sa ok, pod warunkiem, ze jest w nie cos wkrojone (miesko, jakies warzywko, makaron). ale najbardziej lubi takie potrawy:


znalazlam swietny sposob na przemycenie ryby i miesa. u nas sie sprawdzaja pulpety, ale nie takie jak w wielu przepisach. robie tak: paruje ziemniaka, paruje mieso lub rybe. jak sa gotowe to na goraco rozgniatam ziemniaka widelcem, siekam rybe/mieso jak najdrobniej. dodaje do ziemniaka, plus odrobina masla prawdziwego i np koperk z pietruszka posiekany. potem formuje pulpety. za pierwszym razem ja jej podawalam do buzi, ale kolejne razy jadla juz zupelnie sama. jestem zachwycona, bo dzieki temu nie tylko z zupy zje mieso :)


z wielkich wydarzen: prawie przebily sie gorne jedynki i prawie sama stoi :)

tutaj akurat nozki jakos krzywo trzyma, ale zdarza jej sie ladnie stac gdy wspina sie na oparcie kanapy (asekurowana) lub wspina sie po mnie :)

czekamy na odbior dowodu dla Oli. zostal ciut ponad miesiac do naszego wyjazdu do Grecji. nie ukrywam, ze zajebiscie boje sie tej podrozy :) (ryku w samolocie, tego ze nie bedzie chciala jesc nie mamusiowych stalych pokarmow itp).

a ja po raz pierwszy wyjde w sobote z domu na ok 5 godzin. SAMA!!!!
moj maz dostal w zeszlym roku nagorde uznaniowa (ksiazeczke z roznymi prezentami do wyboru: typu kolacja, windsurfing, jakies prywatne lekcje czegos itd). chcielismy to wykorzystac we wrzesniu w Juracie na lekcje windurfingu, ale bylo po sezonie. A poniewaz zainwestowalismy ostatnio w lustrzanke, to maz stwierdzil, ze przekaze mi voucher i zapisuje sie na lekce prywatna z fotografem. takze ruszamy w sobote w plener po Warszawie. nie moge sie doczekac!!! relacje wkrotce :)



Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja, 12:52

3 komentarze (pokaż)
11 kwietnia, 20:28

P wyjechal na 4 dni na Mazury z chlopakami. coroczny rytual samczy, juz tak od 5ciu lat jezdza. i w sumie fajnie, bo gdy znajomi pobrali sluby, zaczely sie dzieci, to trudno jest utrzymac znajomosci. a wiec co roku panowie jezdza sobie na ok 4 dni na Mazury i przynajmniej raz w miesiacu wychodza najesc sie, upic i obgadac zycie. troche zazdroszcze, ze ja tak nie mam z kolezankami, ktore sie powykruszaly po mojej wyprowadzce z miasta rodzinnego. a w doroslym zyciu juz nie tak latwo zawiazac prawdziwe przyjaznie, gdzie mozna pogadac o wszytskim, bez zadnych oporow.

wczoraj przyjechali tesciowie zabrac do siebie naszego psa, ja nie dalalbym sama rady z dzieckiem i psem o 6 i 20 na spacer. w ciagu dnia i tak na codzien jestem sama i sobie radze, wiec raczej bez problemu, ale pierwsze i ostatnie wyjscie wypada zdecydowanie zle przy dziecku :)

jak zwykle rozczarowalam sie tesciami. oni kochaja Ole, oczywiscie nosza ja, tula itd . tylko mnie znowu chodzi o "szczegoly". zaproponowalam, zeby rano przyjechali, to posiedza caly dzien z Ola. przyjechali o 15, bo tesciowa ma karnet na basen i nie moze sobie jednego wyjscia odpuscic..... to nic, ze wnuczki 2 miesiace nie widziala. .... albo traktuja ja jak malpeczke. tylko robic zdjecia. Ola patrz tu, Ola zobacz... ble ble ble. ja wiem, ze stesknieni, ale nie musza cykac zdjec non stop, bo ja im codziennie wysylam i zdjecia i filmiki. albo takie co: Ola teraz tak uroczo przechyla glowke na bok i kladzie na jednym lub drugim ramieniu. jakby kokietowala. robi tak najczesciej przy jedzeniu, gdy pytam czy jej smakuje. no i oczywiscie popisywala sie przed dziadkami. wiec tesciowa telefon wyciaga, ale Ola juz zmienila pozycje. na co tesc: "no Ola, zapozuj jeszcze raz do zdjecia" .. DZIZAS ona nie pozuje do zdjec, tylko zwraca wasza uwage na siebie. Albo Ola je, a dziadek" zrob indianina"... (wiecie klepanie dlonia w usta, gdy mowi sie aaaaaaaaa, to wychodzi indianski dzwiek). Osttanio sie nauczyla tak sama robic, tylko druga strona dloni. uroczo to wyglada, ale to kurna nie jest malpka w zoo. poza tym jak dziecko je, to je, a nie sie je zabawia...

wkurwiona jestem. i tyle. wygadac sie chcialam. przepraszam :)

Olka pieknie sie sama bawi, jak na zdjeciu ponizej, ale sa tez takie momenty w ciagu dnia, ze tylko by chciala na rece. urocze to jest jak doslownie podbiega do mnie czworaczkujac i obejmuje moja lydke, bo chce na raczki. niestety robi tez tak gdy jestem pod prysznicem. tzn nie lapie mnie za nogi, bo jestem w wannie, ale wstaje przy tej wannie i wyciaga raczki. no slodziak straszny. tylko kurde slabe momenty sobie wybiera :)


zaczelam ja kapac w wannie. jest zachwycona. chlapie na maksa. i zaczelam uczyc ja mycia pod prysznicem. glownie z mysla o wyjazdach na liczne wakacje zaplanowane w tym roku. w hotelach kroluja brodziki z kabinami. na szczescie bardzo polubila prysznic, moge spokojnie splukac szampon z glowy i idzie lepiej niz z kubka. bo z kubka bylo na kilka razy, a prysznicem jest chwila moment. owszem czasem zaleje jej sie buzia, ale pieknie wstrzymuje oddech. a to trwa sekunde. poza tym chcialabym po grecji znowu zaczac z nia na basen chodzic. mam nadzieje, ze w basenie hotelowym przekona sie do chlodniejszej wody i jak wrocimy to pojdziemy za ciosem. no zobaczymy.

drzemki u nas to loteria. raz ma dwie drzemki po ok 30 min, czasem jedna nawet 3h, a czasem jedna 20 min i druga godzine. oszalec mozna. na noc chodzi spac miedzy 19.30 a 20.30. spi do min 7 max 7.30. w nocy czasem ja karmie 2x, czasem raz, a kilka razy udalo sie od wieczornego karmienia do 6 rano wytrzymac. sama juz nie wiem od czego to zalezy.

gdy tata wraca z pracy, Ola przybiega wrecz do przedpokoju cieszy sie niesamowicie i wola: tatatatatata.... no szkoda, ze mama nie trybi u niej :)

wybila nam sie gorna jedynka prawa. i chyba za chwil kilka wyjdzie druga. dzis slinila sie jak niemowle.

ja spie nadal na podlodze, jakos tak mam potrzebe byc blisko jej lozeczka :)

w sobote przyjezdza moj tata pobyc troche z nami (w koncu maz wyjechal na 4 dni, wiec dziadek chce nam oslodzic samotnosc).

no i to chyba tyle na dzis. Olcia spi. ide nadrabiac telewizyjne zaleglosci. starego nie ma, to moge najwiekszy szit ogladac bez wstydu :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja, 12:53

7 komentarzy (pokaż)
2 maja, 13:04

troche mnie nie bylo, ale nie bardzo mam czas pisac.

pousuwalam wszystkie zdjecia, na wszelki wypadek. sprawdzilam strone na FB ovu/belly i na szczescie nie znalazlam polinkowanych pamietnikow, wykorzystuja glownie wykresy ciezarnych i starajacych sie, ale w osobach obserwujacych FB znalazlam 2 moje kolezanki ze studiow, wiec swiat jest maly, a ja jednak chcialabym pozostac anonimowa. owszem, zdarza mi sie miec osoby stad na innych portalach spolecnzosciowych, ale jest to moj wybor kontrolowany, nie chcialabym aby o moich prywatnych sprawach czytala jakas dziewczyna ze studiow co nawet moze niespecjalnie darzyla mnie sympatia ;)

podtrzymuje pomysl Lentilki o zalozeniu zamknietej grupy naFB, tylko strasznie mi zal tych chwil opisanych tutaj przez te 2 czy trzy lata.... poza tym moglabym pisac tylko o Oli, ale ten pamietnik to tez moja spuscizna innych emocji. a tych zapewne przybedzie gdy wroce do pracy.... no wlasnie... 2 miesiace do zlobka Oli, miesiac na adaptacje i ja wracam do pracy od sierpnia. jak i gdzie zlecial ten czas!!!!! chcialabym moc go zatrzymac. Ola jest teraz w fantastycznym momencie. uwielbiam ja, naprawde,


mala staje wszedzie, nawet przy plaskich powierzchniach, potrafi przejsc wzdluz kanapy na nozkach, czasem jak podam jej raczki to tez podejdzie ze dwa kroczki. uwielbia kokietowac przechylajac glowke na bok i sie usmiechajac, dyskutuje z nami przy posilkach po swojemu, noce nadal dobre, choc vzasem wybudzanie z krzykiem, wiec spie nadal na podlodze, aby moc zareagowac natychmiast. rano gdy sie budzi sprawdza czy leze na dole obok, czasem sie bawimy w podawanie ksiazeczek przez szczebelki lozeczka, smieje sie przy tym bardzo :) slodziak jest. nie mowi nadal mama. ale tata doskonale ;) zaczela sie bawic naczej zabawkami jakie ma (no kostka edukacyjna: do tej pory interesowala ja strona z sorterem, od ok tygodnia potrafi tez przesuwac ruchome elementy, bawi sie obracanymi klockami i potrafi przekladac koraliki po spirali). ksiazeczki ubostiwa. sama je zdejmuje z regalu (specjalnie dostosowany dla dzieci - niski), oglada cala i nastepna bierze. niekoniecznie koncentruje sie dluzej, gdy probuje jej cos pokazywac. niecierpliwi sie i oglada po swojemu. nadal sporo przy niej moge zrobic w kuchni, ale musze ja przysuwac do blatu w krzeselku, bo koniecznie musi widziec co robie. opowiadam jej wszystko oczywiscie i mam nadzieje, ze tak zarazi sie pasja do gotowania, ja tez tak obserwowalam moja babcie :) i fach w rekach jest ;p

a my odliczamy do wyjazdu na Kos. zostalo juz 8 dni!!!! mamy wypasiony hotel, ale boje sie o stale posilki dla malej. no nie zabiore ze soba pol warzywniaka i parowaru.... sniadania ok, drugie sniadanie owoceowe ok, ale boje sie o obiadki i kolacje dla niej.

wczoraj bylismy pierwszy raz od rozszerzania malej diety w knajpie na obiedzie, balam sie jak Ola to zniesie, a ona po prostu wniebowzieta, zero narzekania, stekania, jadla pieknie co jej zabralam ze soba, rozgladala sie, smiala do ludzi. dobra wrozba na wyjazd. tylko jak ona usiedzi 3 h w smaolocie.....


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja, 13:06

5 komentarzy (pokaż)
21 maja, 12:25

troszke mnie tu nie bylo. pamietacie nas jeszcze? :)

abym nie zapomniala, Ola stawia pierwsze kroczki. poki co przy kanapie w boki smiga bez problemu, do przodu przy podanych rekach stawia kroczki chwiejnie. niestety nauczyla sie wstawac w wozku przy odpietych pasach, to samo fotelik do karmienia. zwariowac mozna. wydaje mase nowych dzwiekow, ale mama nadal nie mowi :D stan zebow bez zmian. nadal 4 sztuki, ale dwojki wyraznie zarysowane i juz prawie biale koncowki widac. zaczela byc bardzo interaktywna z innymi, na spacerach tez wiecej ja interesuje. juz idzie z nia "pogadac". czuje, ze to juz taka mala dziewczynka jest.

za nami wyjazd na Kos. bylo super. lot bez problemu. najwieksza atrakcja to bylo lotnisko. wszystko ja fascynowalo, zadne zabawki nie byly potrzebne. jadla tez piekne prowiant, jaki jej zabralam na droge. lot trwal 2,5 godziny. w jedna strone spala ponad 1 h, na pokladzie mnostwo dzieci tez placzacych, ale moje dziecie bylo super spokojne. kupilam jej pare badziewnych zabawek nowych na lot i to zalatwilo sprawe. w drodze powrotnej gorzej, bo organizacja greckiego lotniska pozostawia wieeeele do zyczenia. stalismy w 4 kolejkach, zero czasu na siku czy z zmiane pieluchy. dyskryminacja narodowa (Niemcy wpuszczani na lotnisko po ok 40 osob z kolejki, podczas gdy Polakow po 10 osob wpuszczano- tak tak, kolejka do wejscia na lotnisko tez byla). po wejsciu do samolotu okazalo sie, ze bedzie opoznienie max 30 min. okazalo sie, ze siedzielismy w bezruchu ponad godzine. wiec lot zamiast 2,5h trwal prawie 4h..... Ola tez spala po wystartowaniu, tez ladnie jadla zabrany prowiant, ale ostatnia godzina byla ciezka. trzeba bylo wymyslac rozne zabawy, zeby ja zajac. inne dzieci plakaly. na szczescie ona nie, ale nagimnastylowalam sie i bylam totalnie umeczona po tym locie. sam pobyt rewelacja. na pewno wrocimy tam, ale z takim raczkujacym dzieckiem nie jest latwo. noie mozna jej wszedzie wypuscic z wozka, bo sobie porani kolanka od raczkowania. wiec sporo czasu w wozku. osrodek ogromny wiec duzo spacerow, znalezlismy kilka miejsc gdzie mozna ja puscic, ale znowu zdalam sobie sprawe, jak dobrze jest byc w domu i jak dobrze mamy zorganizowana przestrzen. w domu moge zostawic Ole w jendym pokoju i wyjsc do kuchni. czasem bawi sie w miejscu, a czasem przychodzi do kuchni lub idzie do swojego pokoju bawic sie zabawkami. kontakty pozakrywane, nic niebezpiecznego na drodze nie stoi. a wGrecji non stop trzeba bylo uwazac co bierze, gdzie wlazi, czy nie spadnie / nie wpadnie itd itp. takze wyjazd udany, ale meczacy pod katem macierzynstwa i spostrzegawczosci. niechetnie chodzila nam tam na drzemki i nocne spanie. ewidentnie chciala byz z nami. wiec po powrocie odsypia teraz :) i mamy drzemki az po 2h!!!! uwielbiam :D jedzenie tam na szczescie bylo takie, ze nadal jadla sporo posilkow stalych, zawsze moglam jej wybrac gotowane warzywa, grillowana rybe czy mieso. ale nie ukrywam, ze jak wrocila do domu i dostala posilki ktore zna, to zajada z takim smakiem, ze az mi sie serce raduje :)

w ta sobote urzadzam roczek Oli dla rodziny. takze kolejne wyzwanie :)

2 komentarze (pokaż)
23 maja, 12:07

Ola zaczyna chodzić, wczoraj za ręce przeszła całe mieszkanie i nie chciała przestać. Oznacza to skok rozwojowy. Kiepsko śpi znowu i ciagle jojczy. Bardzo trudny czas... I to wymuszanie wszystkiego. Jak odracam uwagę, to ryk...

Tylko spokój nas uratuje. Ehhhh

3 komentarze (pokaż)
29 maja, 13:30

Pisałam o wyjeździe do Grecji i o tym, że Ola miała mało ruchu fizycznego. Bałam się, że pohamuje to jej rozwój motoryczny.

Ale nie. Chodzenie idzie jej coraz lepiej.ciagle wyciąga rączki, żeby z nią chodzić po mieszkaniu. Skończyło się też jojczenie. To jednak nie skok, tylko 2jki się wybily. Obie na raz U góry. Dokladnie na roczek, który obchodziliśmy 24go.

Impreza mega udana. Były balony zwykłe i z helem. Zamówiłam catering, były papierowe kolorowe kubki i talerze. Było kolorowo. A ja się nie narobiłam. Mogłam skupić się na byciu z gośćmi. Ola dusza towarzystwa. Zapomniała o rodzicach na czas imprezy. Bawiła się że starszym kuzynem, ciocia, dziadkami. Gdy wyszli i zamknęły się drzwi bardzo się rozplakala. Nie chciała żeby wychodzili
I wcale nie zasnela szybko na noc, bo po 20 :) aaaaa. Zrobiłam.tort. leśny mech wg przepisu z alaantkowego blw, slodzony daktylami nie cukrem. Ola.pierwszy raz w życiu zjadła tort. Meeega jej smakował:)


A ja od powrotu z Grecji śpię we własnym łóżku. Ola wcale nie protestuje.ale oczywiście wstaję w nocy jak coś tam kwili, bo smoczek wypadł lub głód zawitał. Ale nie domaga się mojego spania na podłodze. Ufffff


Rośnie ta dziewczynka, rozwija się i gada nowe dźwięki. Do dziś nie było mama . Ehhhh . Muszę chyba na to solidnie zasłużyć ;)

Aha. I zaczynam cieszyć się z decyzji o żłobku. Ola nudzi się zabwkami . Nowe ja niespecjalnie interesują. Mnie brakuje pomysłów. Ona ciągnie do dzieci i społeczeństwa. Myślę, że żłobek wypełni jej zapotrzebowanie na kontakt z innymi. Nawet mój mąż powiedział, że widać że jest już powoli gotowa i w domu njanormalniej się nudzi. Także w naszym wypadku to może być strzał w dyche. Szczególnie, że w towarzystwie w ogóle nie potrzebuje piastowania przez rodziców. Mnie serce boli, w to lepiej dla niej. Może łatwiej w życiu jej będzie....

3 komentarze (pokaż)
4 czerwca, 12:28

U nas ciężkie kladzenie na drzemki, mimo że śpiąca jak bąk. Że 3 lub 4 próby... W nocy milion pobudek. Obstawiam zęby .

Plus jest taki, że już stabilna jedna drzemka, dokładnie w godzinach o jakich dzieci w jej żłobku chodzą spać. Powoli układam rytm dnia wg grafiku żłobka, żeby było jej łatwiej się odnaleźć. Minus taki, że przez taki grafik nie możemy chodzić na gordonki, bo wypadają w drzemkę Oli.

Do tej pory nie spi całej nocy i są karmienia mlekiem o ok 19, 23, 4.

Ostatnio zaczekam dawać jej zupy na wieczór ok 18 zamiast ok 15 i dzięki temu po karmieniu o ok 19.30 mlekiem spi do ok 3. Czyli udało mi się wyeliminować jedno mleko... większych porcji niż 160 nie wypije. Odwraca główkę. Na siłę nie chce jej karmić.jak to zrobić, by oszczędzić żeby przed próchnica i wyeliminować nocne karmienia? Jestem bezradna. Woda nie da się oszukać.

11 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)