BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Starania i ciąża w Tajlandii...

Autor: Chiang Mai
16 września 2016, 11:49

I o co Ona tak się piekli??? Zupełnie dzieć mój miejscami nie panuje nad emocjami, bo ewidentnie widać, że sama nie wie czemu ta histeria i opanować jej nie potrafi... Czasem pomaga przytulanie, czasem kącik wyciszeń, czasem nic nie pomaga i wrzeszczy tak i łka długie kwadranse...

no nic wszystko minie, mam nadzieję, że i to... A może to wina zmiany sytuacji życiowej, cholera no :/

Poza tym zjeść ją mam ochotę...
f431a9709c6e.jpg

Dużo pracuję i to jest super, choć zaniedbuję inne cele jak angielski i sprzątanie.
Wadą, życia samodzielnie jest to, że zapycham się śmieciowym żarciem i już mam 1kg+ :P a to dopiero 2 tygodnie.
Jutro weekend 48h non stop z Gajką - będzie ciężko ale plany są więc oby tylko pogoda dopisała.

Neko - klinika Derma Puls.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2016, 14:33

7 komentarzy (pokaż)
18 września 2016, 22:55

Ok pierwszy kryzys emocjonalny. Nic złego się nie wydarzyło ale jednak jesienny deszczowy weekend z dzieckiem był dołujący.
Na myśl o nadchodzących chorobach dosłownie dostaję ataków paniki z mdłościami i dusznościami. Jak sobie przypomnę zeszły rok - straszna to była degręgolada :/

0 komentarzy (pokaż)
18 września 2016, 22:55

Ok pierwszy kryzys emocjonalny. Nic złego się nie wydarzyło ale jednak jesienny deszczowy weekend z dzieckiem był dołujący.
Na myśl o nadchodzących chorobach dosłownie dostaję ataków paniki z mdłościami i dusznościami. Jak sobie przypomnę zeszły rok - straszna to była degręgolada :/

10 komentarzy (pokaż)
23 września 2016, 16:59

Ok zaczęłam stosować się do Waszych porad. Jeszcze raz dziękuję.
Gaja Sambucol, ja woda z miodem i cytryną i czystek. Dopiero niedawno zaczęłam więc jeszcze nie ma co liczyć na efekty a tu...

O 10.00 zawiozłam Gaję do żłobka, a o 11.00 dostałam sms, że epidemia jelitówki w żłobku. Natychmiast pojechałam po Gaję i pierwszy raz w tym roku zastosowała procedurę "czerwonego alarmu". czyli bez całowania i czułego przytulania :/ aż do kąpieli, mycia zębów, mycia włosów, prania ubrań.

Gaj jest szczepiona więc mam nadzieję, że nie zachoruję i mam nadzieję, że ja się nie zarażę bo może być nosicielem.

Uda się uniknąć zakażenia? Trzymajcie kciuki!!!

3 komentarze (pokaż)
25 września 2016, 13:35

No właśnie od 4 września codziennie (no dobra czasem zapominam ale rzadko) się implementuję między innymi probiotykami, wit C, wit D wit B12.

Obyło się bez jelitówki! Jupi ale i tak mam szpital w domu ;/ bo Gaja poszła w piątek z Kubą na dwór i cóż przeziębiła się na amen :( Do tego stopnia, że muszę inhalować ją nawet w nocy bo nie może spać i oddychać mimo chodzącego non stop nawilżacza.

Oczywiście wściekłam się na Kubę, no ale tak już raczej będzie, że czegoś może nie dopilnować nim się nauczy być tylko z Gajką. Nie zrobił raczej tego specjalnie, ale zamiast pomocy z jego strony mam gorzej niż było, bo zamiast teraz bawić się na placu zabaw Gaj siedzi w domu i spaceruje tylko ze mną.
Do żłoba też nie pójdzie przez następne dni a mam tyle pracy!!!

Poziom mojego podminowania osiągnął szczyt z ostatnich tygodni. Już nie tylko wyżywam się na otoczeniu, zaczęłam być niecierpliwa i nerwowa także dla Gajki a to za wiele. Zaczęłam więc znów żreć Deprim :P Może ziółka pomogą mi uregulować rozregulowane neuroprzekaźniki :P
Bo wymiękam, a to dopiero początek nic obiektywnie złego bardzo się nie dzieje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2016, 14:29

1 komentarz (pokaż)
27 września 2016, 12:41

Mamy mały szpital. Od niedzieli choruję z Gajka ale walczymy. W zeszłym roku nie radziłam sobie ze wszystkimi syropami, tabletkami, ilością inhalacji i odsysań glutów. Tym razem postawiłam to jako priorytet i wszystko inne jest zaniedbane, ale obowiązki szpitalne są wypełniane! I na razie bez temperatury obie.

Do tego moja mama miała wczoraj operacje na zatoki, oczywiście taką płatną w prywatnej klinice bo "normalnie" to na 2018 najwcześniej :/

Ze względu na przeziębienie i chorą Gajkę nie mogłam z nią być i nie mogę teraz jej odwiedzać. Na szczęście ma Wojtka - mąż ze złota z cierpliwością i opiekuńczością. Też chcę takiego!!!

No bo np. Kuba...
Poprosiłam go by był jutro u nas, bo nie chciałam być sama w tym stresie. Mama miała mieć operację o 19.00 on miał być już o 17.00. Super.
Ok, 18.40 nie ma go, dzwonie... ojjj zagadał się w pracy! bo postanowiła, że powie szefowi, że się zwalnia. Planował tą rozmowę dosłownie od 8 miesięcy i akurat wczoraj, rozumiecie, wczoraj..?
No ale o 19.30 przyszedł i był prawie do 23.00 dopóki nie dostałam smsa, że mama już obudzona i jest ok, jak na stan zaraz po operacji oczywiście więc tak generalnie to średnio.

Już jest w domu i śpi pod opieką Wojtka... Będzie teraz wożona na kontrole i zmiany opatrunków.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2016, 12:45

8 komentarzy (pokaż)
29 września 2016, 11:36

Hej dziewczyny. Deprim działa (a może to efekt placebo) najgorsze napięcie i wieczna złość mnie puściły, od razu lepiej się myśli i żyje :)

Mama ciągle w procesie rekonwalescencji, ale wszystko przebiega dobrze. Gaja wczoraj wróciła do żłobka ale ja jakby bardziej jestem zakatarzona i połamana. Może przez to że przestałam brać Terraflu na noc "bo już nie trzeba" a jednak trzeba. :(

Próbuję sobie wszystko poukładać, ale mam nieustanny mętlik w głowie. Mam wrażenie, że za dużo tego na raz, niby pierdoły ale ich setki.

Zapisałam się na kurs robienia albumów bo mam 21tyg zaległości i potrzebuję motywacji a dla mnie ten album z naszego codziennego życia jest bardzo ważny. Właśnie zorientowałam się, że 1 października minie dokładnie rok od jego prowadzenia.

Zapisałam się też na 10 miesięczny program pracy nad samodyscypliną. Bo to moja pięta Achillesa i przez to zawalam wszystko inne.

Mam sporo pracy ale to dobrze bo ona bardzo mi pomaga - twórczość nawet taka banalna jest mi potrzebna jak powietrze no i zawsze to jakieś gr na waciki.

Aaaa zbieram już zamówienia na Świąteczne projekty - kartki, albumy, Grudnowniki czy prezentowe albumy, notatniki itp. Więc jakbyście chciały to piszcie :)

Gaja ma się świetnie w swej dualistycznej Anielsko Diabelskiej naturze :)
4ccedc17352c.jpg
8e981bfee77d.jpg

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję, że jesteście i nas wspieracie :)



8 komentarzy (pokaż)
30 września 2016, 23:06

Gaja: 2,5roku 30 miesięcy,

Za nami miesiąc wspólnego życia w dwie. Ok szok zmiany i radość, że jakaś decyzję się podjęła już minęła. Za to wzrasta zmęczenie materiału i robi się ciężko. Zwłaszcza weekendy są najgorsze bo non stop z Gajką i czuje się samotność, choć nie oszukujmy się w związku bliskości za bardzo nie było :P

Potrzebuję by Kuba zabierał Gajkę, bym mogła gdzieś wyjść ze znajomymi, do kina czy pubu. A on przychodzi i siedzi z nami. No nie odpoczywam tak. :/

Gaj jest fajną dziewczynką ale bardzo wymagającą - buzia jej się nie zamyka i o 22.00 mam dosłownie migrenę od tej nieustannej sałaty słownej i nieustannego wytężania uwagi i tłumaczenia czego nie wolno.

Jeszcze podsumowanie:
zębów komplet (chyba już z 2 miesiące)
bez pieluchy (chyba ok 1,5m)
ubranka 92 dopiero wkraczamy z nowym sezonem w nowy rozmiar (sprawdziłam 86 nosiła od ok 20m - czyli 10 miesięcy!)
włosy do ramion, kręcą się tylko na końcach :P
oczy z niebieskich Kuby szarzeją w moje mieszane szaro zielone :P
buty: w nowym sezonie będą 23, na razie trampki 22

Oto mój samodzielny 2,5 latek
55444e94da93.jpg

Oto ja samodzielna mama :P tak to nie przypadek, że wyglądam na lekko szaloną :P
e8844d5efa04.jpg

Kochane zapraszam na szafkę - dużo jesiennych ubranek i butów gdzie pomiędzy wszystkim innym :P - ceny do absolutnej negocjacji!!! - potrzebuję pieniędzy i pozbyć się tego nadmiaru!
http://szafka.pl/profil/Elemiach/sprzedaje_lub_wymieniam





5 komentarzy (pokaż)
15 października 2016, 20:33

Nie było mnie lata świetlne. Jak na mnie to chyba rekord. No ale nie ogarniam :P

Co się wydarzyło!
W zeszły weekend były u nas Nutella i Aluś - było cudownie!!! Fotorelacja oczywiście będzie, tylko ogarnę zdjęcia.

Zostałam wezwana przez psychologa żłobkowego, bo opiekunki zgłosiły zwiększoną wrażliwość Gajki. Fajna babeczka i bardzo się cieszę, że dzieci są pod opieką i różne rzeczy są zauważane i konsultowane z rodzicami! Konkluzją jest to, że Gajka ma różne fazy i raz jest aktywna, raz ma mamozę, raz histeryzuje, raz jest dzielna jak lwica.

Obgadałam z nią też problem rozstania i dostałam kilka porad - np rozmawiać o uczuciach, tęsknoty, smutku, radości gdy tatuś przyjdzie.

A Kuba jest aktywnym tatą, potrafi przyjść po pracy, wieczorem choćby na godzinkę byle by spędzić trochę czasu z Gajką. Widują się ok 3 razy w tygodniu i naprawdę razem się bawią.
Pozwala jej nawet zakładać na szyje Gajkowe korale i na ręce kolorowe bransoletki :P

Gaja nagle dostała fazę na malowanie! Kredek nadal nie lubi ale farby! Obecnie rytuał malarski odbywa się co najmniej 2 razy dziennie. Bałagan mnie dobiła no ale muszę wspierać artystyczne potrzeby mojej córy :P

A zaczęło się niewinnie od mini obrazka i mini farbek :P
bfb3fbaa0dda.jpg

Chyba też znalazłam jesiennego miśka do przytulania - nic poważnego - taka tam miła odskocznia na jesień, ale endorfiny podbija i o to chodzi :)

Gaj niestety się rozkaszlał i znów nie chodzi do żłobka, ale dziś pojechała z dziadkami na wieś na weekend :) Oczywiście z zestawem syropów, inhalatorem i odsysaczem glutków :P

Zaczął mi się sobotni kurs z mojego wolontariatu. Przerabiam też kurs z poprawy samodyscypliny i kurs z kreatywnych albumów, dzięki czemu nadrabiam swój album PLkowy :)
https://pl.pinterest.com/mariatarczynska/pl-2016/

Nadal też walczę o porządek w mieszkaniu i o nadrabianie zaległości w robieniu zleceń.

Uff... w każdym razie wracam z regularnym pisaniem i regularnym czytaniem Was :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2016, 20:44

5 komentarzy (pokaż)
17 października 2016, 17:03

Jestem, jestem :)
Gaj nadal na wsi z dziadkami. Raj na ziemi tam ma - mały park tuż pod domem do zbierania liści, kasztanów i pieczarek. Stawek do karmienia rybek... oraz ukochanego dzidziusia do zabawy - podobno gdy Wojtek jest w pracy Gaja non stop pyta kiedy wróci, a jak jest w domu nie schodzi z niego. :P Babcia, mama, tata są na dużo dalszym planie :P

A ja korzystając z wolności rozwijam się. Np dziś miałam dzień świadomości obywatelskiej i spędziłam 2,5h w urzędzie miasta jako słuchacz podczas obrad komisji rodzin, zdrowia i bezpieczeństwa...

Wiedziałyście, że takie posiedzenia są jawne i każdy może iść jako słuchacz? Kilka tematów mnie zainteresowało np instytucja dziennego opiekuna czy sprawa żłobków i przedszkoli. Widziałyście, że od 2017r każdy 3 latek ma prawo iść do przedszkola i nie ma prawa nie być miejsc? Jak zabraknie w państwowych miasto/gmina ma obowiązek dopłacić miejsce w prywatnym!

Muszę przyznać, że poprawiła się też sprawa żłobków. W 2008r było 1000 dofinansowanych miejsc w 2016 jest ich 4000. to jest 26% wszystkich miejsc. Średnia dofinansowania UE to 28%, średnia PL to 8% wiec Wrocław stoi nieźle!

Dowiedziałam się też, że na terenie Wrocławia działa ponad 3tys podmiotów pozarządowych (organizacje, stowarzyszenia, fundacje i w 2017r dostaną ponad 100mln.

Sama tego doznaję. Mój wolontariat o integracji osiedla działa z mikrograntu - 5tys zł (dla informatyka za prowadzenie kursu i na założenie strony integrującej osiedle), mam też dofinansowanie do żłobka dla Gajki :) a od kwietnia walczę dla niej o przedszkole! :P (miałam czekać do września ale jak uda się wcześniej to czemu nie spróbować?)

No to tyle. Zmykam przerabiać kurs o samodyscyplinie a potem popracuję nad albumem :)


Nutella, Aluś, Gaja, Marysia - kolejkowo :)
ebb155de444b.jpg
1ee1dd751fb6.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2016, 17:03

5 komentarzy (pokaż)
21 października 2016, 12:53

Gaja we wtorek wróciła do domu. Z wtorku na środę niestety miałyśmy ostry atak nocnej histerii. Myślałam, że wyskoczę przez okno od tego jej darcia się i bezsilności. Usnęła dopiero o 4.00 (darła się 2h) 20min po podaniu syropka nasennego. Mogłam głupia wcześniej podać :P

W każdym razie w środę Gaja rano wstała jak skowronek a ja byłam cały dzień senna i roztrzęsiona. Ale potem przyjechała Sasza z synkami i wieczorem Kuba więc było dużo zabawy.

W czwartek Gaj wróciła do żłoba a ja cały dzień przespałam.

Niestety mój projekt misia do przytulania się posypał. Kurcze szkoda, bo już miałam plany spędzić wesołą tą jesień a tu dupa. No ale trudno, ale to rozczarowanie to moja wina bo sama niepotrzebnie się pozytywnie nakręciłam :P


No więc jutro weekend a ja oprócz kursu nie mam żadnych planów :/ Mama też do Warszawy pojechała. Kuby mama chora jak zwykle. Pogoda kiepska. Ech no niedobrze.

Byłyśmy też na imprezie pożegnalnej koleżanki i siostry przyjaciółki, która wyjechała na rok pracować na ANtarktydzie!
Fota Gajki by Ewa, która teraz będzie fotografowała zwierzaki i przyrodę.
f95517fba569.jpg

P.S. nawet sobie nie wyobrażacie jakie to miłe jak piszecie, że lubicie czytać mój pamiętnik, bo mi się wydaje, że mam straszliwie banalne życie i wogóle taka cholernie zwykła jestem i okazuje się, że taka narracja dodaje kolorów. Dzięki!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2016, 12:53

13 komentarzy (pokaż)
24 października 2016, 14:22

Ufff i już po weekendzie. Dla mnie są one najgorsze, bo jakoś mnie dołują, bo przypominają że nie stanowimy rodziny. Smutno mi, że weekendy spędzam głównie sama z Gajką.

Na szczęście mam kurs więc zajęcie, a niedziela... oby do poniedziałku :P Żartuję!!!.
W soboty podczas mojego Kursu Kuba spędza czas z Gają, a do tego Wrocław to miasto pełne atrakcji, a z newslettera "Wrocław na Weekend" zawsze pomoże coś wybrać.

Wczoraj np. za 5zł byłyśmy wraz z 60tką innych spacerowiczów na 2h wycieczce z przewodnikiem po starej i pięknej dzielnicy Wrocławia - Sępolnie. A po spacerze kawa i ciasto w najlepszej dzielnicowej kawiarni :) Było super.
Po powrocie do domu spałyśmy do wieczora :P, a potem szalałyśmy do nocy. O 23.00 coś mnie naszło i zrobiłam zapiekankę, którą pochłonęłyśmy z Gajką. Kumplujemy się - nie ma co :P

b10b8ed61e0e.jpg
P.S. nie, nie pozwalam trzymać jej tak nóżek dłużej niż 60s :P

Syropek - kochane to lek przeciwświądowy Clemastinum - dostałyśmy go na bostonkę i wtedy piłyśmy go codziennie. Ma on działanie uboczne - senność. Teraz, nie przekraczam oczywiście dozwolonej dawki, ale od czasu do czasu ratuje nam życie właśnie np. podczas ataków histerii. Jest na receptę.

Jeszcze raz bardzo, ale to bardzo dziękuję Wam za miłe słowa! Niesamowicie mnie pocieszają podczas tej cholernej jesieni :)

7 komentarzy (pokaż)
31 października 2016, 09:57

hej Kochane Mamusie :)
Za nami bardzo intensywny tydzień. Przeglądałam swój Project Life (już rok go prowadzę, tylko, że mam ogromne zaległości z tego roku :/) w każdym razie zeszłoroczny październik to była katastrofa. Ledwo nam się udało iść na imprezę do przyjaciół a w samo Halloween wyskoczyłam z przyjaciółkami na piwo. W tym roku postanowiłam lepiej wszystko zorganizować i tak:

W środę z Kubą zrobiliśmy Mr.Boo i zrobiłam zupę dyniową :)
c37c7e9df1b2.jpg
d805d7bc30c2.jpg


W czwartek przyszły 3 przyjaciółki i w 5 kobietek piekłyśmy i ozdabiałyśmy halloweenowe ciastka - dla dzieci, które dziś przyjdą i dla sąsiadów :)

aa71f0986092.jpg
8a5b926cb4dc.jpg

W piątek był dzień dzieci i kompletnego rozwalenia mieszkania. Przyszła Sasza z dwoma synkami a potem jeszcze sąsiadka z córeczką. Impreza dzieciowa była super :)


Sobota - rano sąsiadka przyniosła nam na śniadanie placuszki z jabłkami i przyprowadziła córcię do zabawy z Gaajką. Potem pojechałyśmy do IKEI - to był koszmar bo Gaj w połowie zrobiła taką scenę, że ludzie myśleli, że to przedstawienie o opętanym dziecku. Dosłownie wiła się, turlała w spazmach, darła dzikimi odgłosami, zrobiła się cała czerwona i poszła jej piana z ust!!! Dramat - dlaczego? bo chciała loda!!!!!

Potem wspólnie z Kubą (tak tak, rodzinnie) pojechaliśmy na imprezę do naszej wspólnej koleżanki. Niestety autobus nocny nie przyjechał więc mieliśmy nocny spacer od 00.30 do 2.00. Gaj na szczęście spała a my mieliśmy czas rozmawiać :) teraz więcej rozmawiamy niż jak byliśmy razem :P
Ale oni są podobni...
6f0f323a63c6.jpg
My też wyglądamy jak zawsze...
2f15b14a7bf4.jpg

Zatem już od wczoraj jestem chora. Ale się nie poddaje. Aspiryna i do przodu! Paść mogę dopiero w środę :P
Zatem wczoraj wieczorem tradycyjne Halloweenowe ognisko zaliczyłyśmy :P
9d0ff18d87ff.jpg
2267984af06c.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2016, 10:00

3 komentarze (pokaż)
2 listopada 2016, 12:33

Odpowiadając na pytanie - Co robię z histeriami.

W domu Gaj ma "kącik wyciszeń" - miejsce pod ścianą w przedpokoju gdzie nie może sobie nic zrobić, tam wyje ile wlezie potem zwykle wypełza i chce na ręce. Jak się na rękach uspokaja to dochodzimy do równowagi jak na rękach są cyrki - wraca pod ścianę.

W sklepie. Jeśli zobaczycie matkę która stoi nad dzieckiem z miną totalnej obojętności, siedzi obok na ziemi i grzebie w telefonie bądź rozmawia z koleżanką gdy jej dziecko wywija się w spazmach - tak to ja :) Czasem tylko odpowiadam na spojrzenia lub pytania przechodniów: "Cóż zrobić, wpadła w histerię, czekam aż się opanuje..."

Ok, jak chce na ręce biorę ja na ręce i przytulam, wtedy to jej pomaga, ale zwykle w sytuacji największego apogeum Gaja nie chce być w ogóle dotykana.

Albo pakuję ją w Tulę i wywija mi się na plecach wrzeszcząc do ucha, a ja jak gdyby nigdy nic robię zakupy.

Nie mam pojęcia co robić. Wymyśliłam, że koncentruję się wyłącznie na swoim spokoju, bo jak i ja wpadnę w histerię czy w szał to już sytuacji nie da się opanować :P Oczywiście w środku często się gotuję...

Kto by pomyślał, że taka słodka pszczółka może mieć mroczną stronę :P
- Jak robi pszczółka Gaja?
- Bzzzzyyyyyyyy...
09c56c4aa7e5.jpg

Halloween - rozdajemy ciastka sąsiadom :)
746bba042978.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2016, 23:26

5 komentarzy (pokaż)
7 listopada 2016, 20:32

Jak to jest. Mam jedno, zdrowe dziecko i ledwo dycham. Nie mam nawet sił i koncentracji na pracę i tylko ją odkładam z dnia na dzień. Chaos i bałagan znów wygrały w moim domu i życiu. Dostaję ataków paniki na myśl o weekendzie i wizji kolejnych 48h non stop z rozhisteryzowaną i wiecznie jojczącą Gajką. W piątek myślę tylko jak dotrwać do poniedziałku, w od poniedziałku do piątku myślę jak dotrwać do wieczora... Aż tak bardzo nie nadaję się do życia we współczesnym świecie? bo nie tylko w macierzyństwie się nie ogarniam.

A dowiedziałam się właśnie, że Felicegato jest w trzeciej ciąży! Skąd, ale skąd bierze Ona siły na młodszą od Gajki Margolę, Malutką Marysię, teraz kolejną ciążę, a przed chwilą remontowała dom i organizowała wesele!!!! Jak jak takie kobiety to robią??? Oświećcie mnie!!! bo czuję się totalnie słaba i nieogarnięta :/

Jest 20.28 a ja modlę się żebym już mogła iść spać, rano nie mam siły wstawać...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2016, 20:33

15 komentarzy (pokaż)
9 listopada 2016, 19:25

Jak zwykle okazałyście się nieocenione. Już nie mogę się doczekać kiedy Gajce to jojczenie przejdzie i nastanie "cudowne" zapowiedziane przez Michaele.

Ja powoli walczę z chaosem ale to Hydra jakaś co utnę jej głowę to wyrastają kolejne... No ale postanowiłam się nie szarpać tylko powoli i spokojnie malutkimi kroczkami iść do przodu. Upadam, wstaję idę lub pełznę raczej do przodu, przecież zatrzymać się a tym bardziej cofnąć już nie mam szans.

8174a10d6ec8.jpg

A i sprzątam na Szafce, bo jestem zwalona już ubrnenkami. Wszystkie ubranka -30%, a co do innych "przydasi" też się dogadamy. :)
http://szafka.pl/profil/Elemiach/sprzedaje_lub_wymieniam


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 listopada 2016, 14:44

1 komentarz (pokaż)
14 listopada 2016, 02:23

Ufff... długi weekend za mną. Ależ to były męczące 3 dni! Na szczęście były też przyjemniejsze aspekty: w piątek był rodzinny zjazd i byliśmy w operze na Halce, a w sobotę byłam na świetnym wykładzie dotyczącym depresji w klimatycznych wnętrzach Muzeum Pana Tadeusza.

No i jest 2.18 a Gaja nie śpi. Dotarłam do dna jej kosmicznych godzin spania. Od jutro idziemy w dół aż dojdziemy do 22.00 - wiem, że dla większości z Was to późno ale jak ona chodzi spać średnio 1.30! to ta 22.00 to będzie mega postęp.
Ale co ja mam zrobić jak ona wcześniej zupełnie nie jest śpiąca i z łóżka ucieka, skacze, wierci się wrzeszczy i potrafi tak 2h aż ja umieram ze stresu?

A przede mną bardzo aktywny tydzień. Siły witalne spływajcie!!!

7 komentarzy (pokaż)
15 listopada 2016, 22:39

Ok pierwszy dzień to był dramat, do tego stopnia, że z histerii posiusiała się w majteczki, na szczęście nie w łóżku a w momencie gdy zbuntowana z niego uciekła.
Ale wczoraj 22.00 Gaja w łóżku, ta sama gadka co dzień wcześniej o dużej dziewczynce śpiącej z przytulankami. 5 razy mnie wołała "tulić tulić" to szłam tuliłam i wychodziłam ale dramatu nie było.
Dziś chyba przez to że taka padnięta była, Gaja zasnęła o 21.15 natychmiast po pierwszym przytuleniu z króliczkiem pod pachą.

A ja mam za sobą pierwsze przyjęcie przed urodzinowe dla rodziny. Udany ten nasz patchwork rodzinny, choć poziom komplikacji jest taki, że jakby ktoś widział to na filmie to by uznał, że scenarzysta przesadził z wymyślaniem :P
W każdym razie małych ludzi w rodzinie jest teraz 3 i dziewczynki choć starsze - bliźniaczki po 7 lat świetnie się z Gajką bawią :)

62e011909e07.jpg

P.S. dogadzam sobie tej jesieni - okazało się, że się w sukienkę nie dopinam! :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 22:41

1 komentarz (pokaż)
16 listopada 2016, 15:47

No i się pochwaliłam. Po 00.00 nim zasnęłam Gaja się obudziła, wyszła z łóżka i się zsikała? co jest???
Potem już tylko jojczała, kaszlała i po mnie skakała. Nie spałam prawie nic. Oczywiście zamiast do żłobka poszłyśmy do lekarza. Na szczęście zwykła infekcja ale trzeba brać leki i żłobek odpada.
Świetnie...
Do tego lekarka z uznaniem skomentowała że przytyłam - no nie da się ukryć 2,5kg.

Tak oto rozpoczął się dzień moich 33 urodzin :)

Marysia - 33 lata, cięższa o 2,5kg niż w zeszłym roku, z dłuższymi włosami, z nico starszym gadającym już dzieckiem, samodzielna mama. Z planami których nie ma kiedy zrealizować - to się akurat nie zmieniło. Kiedy będzie lepiej z tym?

No nic... 33 jak w mordę strzelił :P
d7cbf3ed8639.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2016, 15:46

13 komentarzy (pokaż)
19 listopada 2016, 00:22

Dziękuje Wam kochane bardzo bardzo za życzenia:)

Co u nas, Gaja właśnie płacze w łóżeczku a ja do niej tuptam co 5min, utulić, dać pić, wysadzić na nocnik, utulić, zanieść uciekiniera do łóżka...
Zaraz wracam...

Nauka samodzielnego zasypiania nie jest łatwa. :/

Środę za to spędziłam fantastycznie, najpierw na imprezie firmowej Kuby w Studiu Kulinarnym. Uczyliśmy się gotować 5 dań a potem to jedliśmy!
b9e70c065489.jpg
a4c1946e2aaf.jpg

A wieczorem Gaja pojechała do babci a ja siedziałam w pubie z kolegą od 00.00 do 3.40! Nie pamiętam kiedy tak w ostatnio w pubie siedziałam po nocy :P

No właśnie poznałam faceta - super flow rozmowy i niesamowita zbieżność charakterów i co? no nie podoba mi się ani trochę :/ (wiem, że wygląd to nie wszystko i sama księżniczką nie jestem, ale jakoś trudno mi się przełamać jak nic a nic mnie nie pociąga) mam nadzieję, że to obopólny brak chemii, bo mnie wcale nie podrywa :) więc może obejdzie się bez przykrych rozmów, a zyskam fajnego przyjaciela :)

No i chcieliśmy sobie przypomnieć studenckie czasy więc siedzieliśmy w takiej spelunie, znanej z bycia ostatnim przystankiem przed końcem imprezy jak już wszystko jest zamknięte i niestety tam palili więc... mimo, że wypiłam piwo i małe piwo (dosłownie tylko tyle) wczoraj umierałam!

Dosłownie! Nie pamiętam takiego kaca, rzygałam jak kot, głowa mi pękała mimo gigantycznej ilości aspiryn i mogłam tylko leżeć lub drzemać. TRAGEDIA! dobrze, że Gaja była u babci... Cały dzień z życiorysu!

Wieczorem jakoś się pozbierałam i ledwo żyjąc stawiłam się na codwutygodniowym przyjciółkowym spotkaniu zwanym sabatem czarownic.

Dziś za to był dzień przygotowań - do jutrzejszych warsztatów i do urodzin dla przyjaciół.

Zanosiłam dziś graty, wycinałam potrzebne elementy albumów, drukowałam napisane wcześniej instrukcje oraz siedziałam w kuchni. Zrobiłam tort, 2 blachy muffinek i 2 rodzaje domowego ciasta na pizzę. Jak dla mnie to szczyty kulinarnych umiejętności :P
Dumna jestem, bo powoli robię postępy organizacyjne :)

3 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK