BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Nie wierzę! Sugar na fiolecie!

Autor: Sugarcane
11 grudnia 2018, 16:29

No i po wizycie. Wszystko ok poza tym, że Ernest już ma owinienta pepowine wokół szyi, eh.

4 komentarze (pokaż)
12 grudnia 2018, 09:43

27t5d
Świruje od wczoraj lekko. Wolałabym chyba nie wiedzieć o tej pępowinie, bo się boje :/ Położna mówiła, że raczej się już nie odkręci z niej. Do tego poczytałam w necie i to była głupotaaaaa. Dużo babek pisało, że przecież 50% płodów owija się pępowiną i że rodziły naturalnie i super. Ale ja się boje tego, że on się owinął tą pępowiną JUŻ, a przecież ciągle rośnie i ta pętla będzie coraz mniejsza. O ile nie dojdzie kolejna... Co jeszcze wyczytałam w necie to sobie daruje i nie będę Wam przytaczać. W każdym razie o wiele uważniej obserwuje ruchy. Czy są, czy nie są za silne itp. Paranoja. Skąd mam wiedzieć, że ruchy są za silne? Ogólnie pomimo, że do tej pory byłam mega za naturalnym porodem to teraz gdyby mi zaoferowali to wole cc. Ale podobno pępowina wokół szyi to nie jest wskazanie do cc, bo przecież pępowina jest długa (słowa położnej). Ginekolog powiedziała, że przepływy są ok, że pępowina jest luźna i że mam się nie przejmować. Że jedynie w trakcie porodu będę musiała być pod większą kontrolą. Czyli moja wizja skakania na piłce, chodzenia po korytarzu itp. legła w gruzach. A wiadomo, że poród leżący trwa dłużej i jest cięższy eh. I ogólnie wkurza mnie ten nfz. Praktycznie do samego porodu mam wizyty raz w miesiącu. Zapisane mam póki co dwie- 10 stycznia i 14 lutego (z KTG). Poród planowo na 8 marca. Chyba pomiędzy jeszcze zajdę na jakieś prywatne... Ernest jest duży. Jak już wspominałam poród wg miesiączki 8 marca, wg USG 28 lutego. Waży coś pomiędzy 1200-1300g, nie pamiętam dokładnie.
I po co się tak wierciłeś synu... teraz matka się stresuje.
Jutro mamy szkołę rodzenia. Chyba podpytam o tę sytuacje położną ze szkoły, bo to super babka i liczę, że mnie uspokoi.

5 komentarzy (pokaż)
13 grudnia 2018, 11:52

27t6d
Nie świruje już tak z tą pępowiną a przynajmniej się staram. Rozmowa z dziewczynami na gimnastyce dla ciężarnych pomogła. Ogólnie marzy mi się ktoś w bliskiej okolicy kto tak jak ja niedługo rodzi. Wiadomo, że takie wsparcie byłoby świetne. Ale jak tu kogoś poznać? Może jak już dziecko będzie na świecie to się uda? Ale na początku plac zabaw wiadomo, że odpada więc nie wiem. Tylko jedna moja bliska koleżanka ma dziecko i to już 2,5 letnie, ale najbliżej nie mieszka. Reszta jeszcze nie ma lub dopiero się stara, ale bezskutecznie póki co.
Wczoraj wpadłam w obłęd wyprawkowych zakupów. Dokupiłam pajace, obkupiłam siebie do szpitala, kupiłam pierdoły typu smoczki, butelka, masę pieluch tetrowych, otulacze, ręczniczki do kąpieli, śpiworek do fotelika, śpiworek do spania, jakieś pierwsze zabawki, prześcieradełka itp. itd. Przez moje upodobanie do akcesoriów dziecięcych podpatrzonych u blogerek itp. mój portfel jest przetrzepany, hahahaha. Choć aż tak nie świruje, nie zamawiam pieluch za 120zł za sztukę ;) Po nowym roku zostały już więc tylko duże wydatki typu wózek, komoda, łóżeczko plus jakieś pierdoły typu szumiś, karuzelka, pieluszki, środki higieniczne, apteczne itp. itd. Plus pewnie jakieś ubranka też jeszcze wlecą skoro na początku tyle ich idzie. Ogólnie wczoraj podczas tych zakupów zaśmiałam się w myśli nad becikowym 1000zł, którego i tak nie dostaniemy. To kropla w morzu potrzeb. Choć wiadomo, że mimo wszystko wolałabym je mieć niż nie mieć, ale cóż...
Za około 2 dni ma być gotowa umowa kredytowa w banku. Super, chce żeby moje myśli uwolniły się chociaż od tego tematu. Choć rata nadal mnie nie cieszy ;) Ale i tak udało nam się tyle lat mieszkać bez kredytu i bez wynajmowania. Nie ma co narzekać, ogarniemy.

3 komentarze (pokaż)
15 grudnia 2018, 05:45

28t1d
Niech mi ktoś wytłumaczy skąd w 3 trymestrze problemy ze snem???? Najpierw problem ten miałam co któryś dzień, teraz codziennie i oszaleje. Budzę się o 4 i sen nie nadchodzi. A zasypiam późno. Normalnie włączam sobie serial i oglądam do 6...7... zasypiam i wstaje przed 11. Paranoja. Nie mam problemu ze zmianą pozycji do snu,nie chodzę do toalety jakoś turbo często, zestresowana też się raczej nie czuje. Dzisiaj z racji, że wyjeżdżamy do Wrocławia a do 5 sen nie nadszedł stwierdziłam, że nie ma sensu walczyć. Usadziłam jajka na śniadanie a teraz siedzę, pije kawę i czekam na 6:30 żeby zacząć się ogarniać.
Tak bardzo tego nie rozumiem. Całe szczęście nie jestem dzisiaj kierowcą. To może uda mi się zdrzemnąć w trakcie 6 godzinnej podróży. Taka ciekawostka- tylko ja mam prawko, a mąż nie. Także sytuacje, gdy nie muszę prowadzić do luksus. Ale raczej w 3 trym nie porwałabym się na 6h prowadzenia samochodu.

5 komentarzy (pokaż)
18 grudnia 2018, 11:42

28t4d
Kryzys senny póki co zażegnany. Od czasu wpisu wszystkie noce względnie dobrze przespane, wspaniale. Co bym nie zapeszyła ;)

3 komentarze (pokaż)
5 stycznia, 10:39

31t1d
Dość dawno mnie tu nie było. Wyprawka ruszyła z kopyta. Mam już w zasadzie wszystko co niezbędne i co zbędne też ;) Na spokojnie jeszcze w najbliższej przyszłości myślę o dokupieniu karuzelki, bujaczka leżaczka i maty edukacyjnej. Wózek kupimy chyba w lutym. Pokój dziecięcy powoli zaczyna wyglądać. Dzisiaj już chyba złożymy łóżeczko żeby zobaczyć jak się prezentuje ;) Już nawet zaczęłam pranie, prasowanie i układanie w szafkach. I chyba dobrze, bo mi dobre samopoczucie siada ;) kręgosłup boli tak, że aż promieniuje na pośladek i nogę, najgorzej jak chodzę. W czwartek mam wizytę u ginekologa. Musze się jej zapytać czy mam podejść prywatnie pomiędzy wizytami, bo praktycznie do samego porodu mam wizyty raz w miesiącu :O nie wiem czy to normalne. Normalne jest chyba, że co dwa tyg...
Dzisiaj jadę na sesje ciążową z koleżanką, który szkoli się na fotografa. Zobaczymy co wyjdzie. Chcemy jeszcze uchwycić aurę świąteczną i światełka. Ostatnio mąż mi cyknął już kilka fajnych zdjęć jak jakimś cudem udało nam się uchwycić śnieg ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia, 18:53

1 komentarz (pokaż)
10 stycznia, 19:55

31t6d
Byłam dzisiaj na wizycie. Ernest jest wielki. Lekarka powiedziała, że podchodzi już nawet pod 2,5kg i że to sporo (wiadomo,że toi tak orientacyjnie :D tak sobie tłumacze haha). Mam odstawić witaminy i brać sam kwas foliowy żeby go dodatkowo nie stymulować do wzrostu. Powiedziała, że w takim wypadku stara się żeby poród nie był po terminie. W moczu wyszło mi białko i przed wizytą miałam ciśnienie 154/93. Powiedziała, że to może być gestoza, przez tydzień mam mierzyć ciśnienie i jej wysłać na mail. Mi się wydaje, że pomiary wyjdą ok, bo po wizycie już ciśnienie miałam mniejsze, a w domu było ok. Z moczem to wydaje mi się, że źle pobrałam próbkę tym razem, bo zapomniałam o tym i trochę mało "przepisowo" to robiłam ;) No zobaczymy. Ciśnieniomierz pożyczył to będę mierzyć.
Jest już głową do dołu.
Edit.
Pomiar wieczorny 111/63.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia, 22:09

1 komentarz (pokaż)
11 stycznia, 13:53

32t0d
Pomiar ciśnienia porannego pokazał 110/71. Także na szczęście nie sądzę, aby mi gestoza wyszła. Ból w odcinku lędźwiowym i prawym pośladku aż po nogę z dnia na dzień się nasila. Powoli uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. W nocy jak wstałam do toalety to ledwo do niej dotarłam, a jak wróciłam do łóżka to z bezsilności się popłakałam. Noce są najgorsze. Każde przekręcanie się z boku na bok, wstawanie z łóżka powoduje ogromny ból. W trakcie chodzenie też czuje ciągły dyskomfort. Poszłam więc na 12 do fizjo. Zrobiła mi masaż, pokazała ćwiczenie do domu i nakleiła taśmy. Mówiła coś o tym, że moja prawa strona przejmuje ciężar przez co mam mięśnie przeciążone, napięte... i dalej nie pamiętam :D jeżeli mi pomoże jej usługa to będę do niej chodzić regularnie. Jeżeli nie to za tydzień idę do fizjo z polecenia, która specjalizuje się w fizjoterapii kobiet ciężarnych i po ciąży. Mam jednak nadzieje, że mi pomoże dzisiejszy masaż i taśmy.

3 komentarze (pokaż)
14 stycznia, 14:22

32t3d

Moja starsza siostra jest w ciąży. Na dziecko zdecydowała się chyba tylko dlatego, że jej o 6 lat młodsza siostra jest w ciąży... "Starali się" (co jest za dużo powiedziane) 2 miesiące, podczas których uprawiali seks raz w miesiącu. W miesiącu "trafionym" jakoś teoretycznie na tydzień przed owulacją i test pozytywny. Do tego poraziło mnie jej podejście. Mieszka w NO i tam generalnie ciąża do 3 miesiąca to ponoć nie ciąża i nawet wtedy nie ma wizyty u lekarza. No to w związku z tym, że przylatuje do pl w pt zapytałam czy chce żebym ją umówiła do ginekologa żeby ciąże potwierdzić. Na co ona, że nie chce, bo ma trening na siłowni z trenerem. Jaki ja bulwers przeżyłam jak to usłyszałam, że woli iść poćwiczyć na siłowni zamiast sprawdzić czy jest w ciąży. Bo jest ona póki co potwierdzona tylko testem. Nawet bety nie miała. Ale później próbowałam to sobie zracjonalizować. Że to może ja jestem jakaś zbyt nadgorliwa i to jej podejście jest normalne, a ja świruje...

Czuje się jak niepełnosprawna, te 15kg na plusie mnie przytłacza. Ważę się prawie codziennie jak psychol żeby ograniczyć już wzrost wagi, bo czuje, że nie podołam z dużo wyższą. Ciśnienie cały czas w normie. Odpukać chociaż sypiam dobrze, poza momentami, gdy muszę się przekręcić na drugi bok ;)

Od wczoraj kotłuje mi się w głowie to co się stało na WOŚP w Gdańsku.

3 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)