Walentynkowa promocja w BellyBestFriend!

Aktywuj abonament Premium w BellyBestFriend od dziś do 24 lutego a otrzymasz od nas prezent:

1 miesiąc - 15 dni w prezencie!

3 miesiące - 1 miesiąc w prezencie!

12 miesiący - 2 miesiące w prezencie!


Skorzystaj z okazji - jesteśmy przekonani że Ci się spodoba! W każdym momencie możesz zrezygnować. Sprawdź tabelę, co zyskasz w Premium TUTAJ

Jesteśmy dla Ciebie i szybko odpowiadamy na każde Twoje pytanie: kontakt@bellybestfriend.pl!

Promocja trwa do 24 lutego 2020 roku.

Aktywuj abonament Zamknij
BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Never Ending Story czyli ile ku*wa jeszcze? - no chyba TO JUŻ 😄

Autor: Wio
17 grudnia 2019, 07:41


54 DC/ 41 DPO/ 7t+4d

Dziś wizyta u mojej ginki. Powtórzyłam badanie moczu, tym razem z posiewem, ale okazało się, że nie było już żadnych bakterii. Tylko jakieś liczne nabłonki płaskie, których poprzednio nie było. Zobaczymy co powie ginka. Mam nadzieję, że obejdzie się bez antybiotyku.

Oczywiście znowu się boję 🙄Czy serduszko nadal bije? Czy maluszek urósł? Czy to moje fatalne samopoczucie w niedzielę nie oznaczało czegoś złego?

🤦‍♀🤦‍♀🤦‍♀

Zabijcie mnie!

3 komentarze (pokaż)
27 grudnia 2019, 17:39

Beżowe plamienie.

Boże błagam niech to nie będzie jak miliard razy wcześniej 😔😔😔

Beż - brąz - czerwień - adieu

☹️☹️☹️☹️☹️☹️☹️☹️☹️☹️☹️

3 komentarze (pokaż)
3 stycznia, 09:39

10t+0d / 71 DC/58 DPO

Dziś pierwszy dzień 11 tygodnia.

Na szczęście ten żółtawy śluz zniknął już następnego dnia nigdy nie przekształcając się w żadne plamienie.

Ale w mojej psychice niczego to nie zmieniło 🙄Całe święta żyję w jakiejś chorej paranoi, że serce nie bije, że ciąża obumarła, że to poronienie zatrzymane... 🤦‍♀Że nie czuję się w ciąży (mimo że od miesiąca nie wychodzę z domu przez kosmiczne mdłości/słabości/pseudomdlenie i **uj wie co jeszcze), że w brzuchu jest cicho i pusto i na bank coś złego się stało... Czy ktoś mnie może pie****nąć w głowę? 😒

Dziś o 16.15 wizyta 😰Trzymajcie mnie...

Całe szczęście, że idę z lubym, choć on się martwi o naszego malucha chyba jeszcze bardziej niż ja. Jest tak przejęty tą naszą ciążą, że dosłownie nosi mnie na rękach. I całe szczęście, bo nie przetrwałabym tych świąt bez niego (następnego dzieciaka robię w surogatce, przysięgam!) Przenoszę się tylko z łóżka na kanapę bo każdy ruch powoduje falę mdłości, dreszczy, uderzeń gorąca i wrażenia, że świat kręci się razem ze mną. Coś jak skrzyżowanie najgorszego kaca z chorobą morską... Tylko że to trwa już miesiąc! Luby sprząta, gotuje, robi zakupy, nawet upiekł pierniczki - takie z dekoracjami i wszystkim 😜😄No i jak mu tu nie rodzić dzieci? 😜 🥰🥰🥰

Dorciu! Bardzo się cieszę, że cię widzę! Jak się trzymasz kochana? 😚🤗


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia, 09:42

5 komentarzy (pokaż)
4 stycznia, 11:38

10t+1d / 72 DC/ 59 DPO

Wczorajsza wizyta była idealnie przecudownie wspaniała 🥰🥰🥰🥰

Maluch ma 3,55 cm, ale najcudowniejsze było to, jak się ruszał! Przeciągał, wyginał, boksował piąstkami, robił hawajski taniec cyców a nawet coś w stylu pokazu chippendalesów z "nieprzyzwoitym" wypychaniem brzucha do przodu i tyłu 😜😄😄No moja krew!!! 😎

Ma rozkoszny grubaśny brzuszek, łapeczki z widoczną koronką paluszków, nóżki ze stópkami, no wszystko! I to wszytko jest najpiękniejsze i najidealniejsze na świecie 🥰🥰🥰

Mój P był tak przejęty, że zachowywał się jak dzieciak w fabryce zabawek 😄Całe USG nagrał i od wczoraj wszyscy w kółko oglądają naszego małego "zumbistę" 😜Chyba zdobędzie platynową płytę jeszcze przed urodzeniem 😄

Tuż po wizycie P powiedział, że w chwili kiedy zobaczył to małe ciałko poczuł się jakby był to moment, na który czekał całe swoje dotychczasowe życie. No to teraz już naprawdę muszę sprowadzić tego malucha na świat 😉 Nie mogę ICH zawieźć 😜

A oto on (zawsze chciałam córeczkę, ale jakoś czuję, że to facet 😜)

f86ea8036f2b.jpg



Dorciu - nie przestaję ani na chwilę trzymać za ciebie kciuków! Jesteś megasilna!


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia, 11:39

3 komentarze (pokaż)
7 stycznia, 22:17


10t+4d

Dziś trochę smutno bo luby wczoraj wyjechał, musiał wracać "do roboty" i pewnie zobaczymy się dopiero w Walentynki 😒 Ginka odradza mi podróżowanie, nawet w drugim trymestrze, nie przy moich przypadłościach i stopniu "wyczekania" ciąży 🙄 Także cały ciężar naszego dotychczasowego życia w walizce spoczywa teraz na P.

Ech szczęśliwi w swej nieświadomości ci, którzy marzą o romantycznym życiu "w drodze" 😄W ciągu ostatnich 6 lat przeprowadziliśmy się w różne części Europy 9 razy dodatkowo połowę każdego roku spędzając w kolejnych dłuższych i krótszych rozjazdach poza kontynentem. Cały ten z dupy śmierdzący "romantyzm" zawdzięczamy chorej pracy P. Rzucają nim z miejsca w miejsce, tam gdzie akurat trzeba komuś ratować skórę, albo łatać fakapy nieporadnych pociotków, małych księciów nepotyzmu 🤦‍♀

Luby strasznie przygnębiony, że musiał nas zostawić, że będzie przeżywał ciążę "na odległość" itp. Ech...

Mamy plan jak się z tych sideł oswobodzić, ale ta "niespodziewana" ciąża (tak tak, można zajść niespodziewanie po 6 latach starań i IUI 😄 ) trochę nam skomplikowała logistykę. Ale nie byłabym mną gdybym miała się poddać albo odpuścić. O nie! Do ostatniego tchu, hasta la muerte, póki w żyłach krąży krew! 😜

Niech mi tylko przejdą te zasrane mdłości i wracam do walki. Mam do zorganizowania spore przedsięwzięcie, którego kulminacyjny moment wypadnie między moim 9 miesiącem a porodem... 🤦‍♀😄Proszę trzymajcie za mnie kciuki, bo bardzo będę tego potrzebowała. A naprawdę chciałabym móc wreszcie rozpakować gdzieś walizkę i powiedzieć głośno, że to jest teraz NASZ DOM. Uff.

CAŁEJ TRÓJKI 🥰

0 komentarzy (pokaż)
10 stycznia, 18:41

11+0

Dziś pierwszy dzień mitycznego dwunastego tygodnia. Wczoraj BBF poinformował, że okres największego zagrożenia dla ciąży dobiegł końca. Powinnam w związku z tym zamieścić hurra-optymistyczny wpis, a tu będzie miągawica 🤭

Niestety, humor nie słucha ciążowego kalendarza ani kolorowych stereotypów.

Po pierwsze: MDŁOŚCI 🤦‍♀ Mdłości połączone z zawrotami głowy, wirującym światem, dreszczami, skórą cierpnąca na głowie jakbym w miejscu włosów miała igły i rozmywającym się widokiem przed oczami. Od kilku tygodni nie wychodzę z domu. Ba, nawet nie jestem w stanie podnieść się z łóżka. Ledwo udaje mi się zmusić do pójścia pod prysznic, a i to tylko przy otwartym na oścież oknie i butelką wody z cytryną pod ręką bo inaczej niechybnie zaryłabym facjatą o krawędź wanny. W ustach kwaśno-gorzka gęsta ślina, której nie da się przełknąć. Taki kleisty glut wędrujący wciąż między krtanią a migdałkami. Niżej, w żołądku, coś zimnego, obślizgłego i jakby żywego, próbującego wydostać się do przełyku. Dociera do połowy klatki piersiowej i wraca. A potem znowu. Znacie scenę z Harrego Pottera jak Ron rzyga takimi śluzowatymi ślimakami? Myślę, że to właśnie jest to 😒

Podobno pod koniec 3 miesiąca powinno zacząć się poprawiać. Gówno prawda. Pogarsza się. Już nawet nie pomaga zagryzanie czymś kwaśnym, albo słodkim, albo neutralnym jak suchy chleb. Nic już nie pomaga.

Jeszcze fajniej jest jak ktoś po raz setny z bananowym uśmiechem na twarzy pyta mnie jak się czuję. Na moje "fatalnie" odpowiada "no ale najważniejsze że dziecko ma się dobrze" 🤨Noż kurwa, don't get me wrong jak mówi poeta, do tej pory nawet nie wzięłam żadnych leków łagodzących mdłości bo zdrowie tego malucha jest dla mnie najważniejsze, ale traktowanie kobiety jak inkubatora, którego samopoczucie czy emocje nie mają żadnego znaczenia dopóki nie zakłócają "jej pracy" chyba jest trochę kurwa słabe? 🙄 Czy się kurwa mylę... kurwa.

😄 No to mi trochę lepiej teraz.

"Podrugi" problem jest bardziej ulotny. Wciąż nie mogę cieszyć się ciążą. Wciąż tak naprawdę nie mogę uwierzyć, że w niej jestem. Nie czuję więzi ze swoim brzuchem. Czuję więź ze zdjęciem z USG, z nagraniem, na którym to szkrabiątko tak się pięknie przeciąga - to rozczula mnie do łez, ale nie mogę uwierzyć, że to wszystko dzieje się W MOIM BRZUCHU.

Przez długie lata niepłodności wyobrażałam sobie, że jak się wreszcie uda to będę z tym brzuchem rozmawiać, głaskać go, puszczać mu muzykę itp. A tu nic. Jakby ta informacja o ciąży ślizgała się po powierzchni mojego mózgu, ale nie była w stanie przeniknąć głębiej do prawdziwej świadomości. To do mnie po prostu nadal NIE DOCIERA. Dosłownie.

Tylko czemu? To przez to, że tak źle się czuję? Czy to przez te lata porażek i rozczarowań? Nie umiem już uwierzyć w nic dobrego? Czy podświadomie boję się, że coś się spierdzieli, więc lepiej się nie przywiązywać? Czy mi się już tak na zawsze skóra znosorożcowała? Tylko ja tak mam? Czy inni też? Bo P to mi nawet nie pozwala mocniej dotknąć brzucha "żeby nie uszkodzić dziecka" 😄A ja w nim po prostu nic nie czuję 😒I nie chodzi mi oczywiście o ruchy, tylko tak transcendentalnie 😜Że ktoś tam jest. Że coś tam się dzieje.

Zwariowałam? 🙄😒

W każdym razie generalnie czuję się jak kupa.



Oby do tych prenatalnych. Jeszcze 7 dni.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia, 18:44

3 komentarze (pokaż)
14 stycznia, 06:10


11+ileśtam

Rzygam od czwartej rano. Jestem na skraju wytrzymałości. 🤦‍♀




PS
Dziewczyny dzięki, świadomość że nie jestem w tym jedyna podnosi na duchu.

1 komentarz (pokaż)
16 stycznia, 08:32


11t+6d

MOŻE powoli wracam do żywych (obym nie zapeszyła). Moje przedwczorajsze "rzyganie o świcie" chyba było jakimś pieprzonym katharsis bo o dziwo jak już skończyłam to zaczęłam czuć się lepiej. A wyrzygałam wszytko, razem z własnymi stopami.

Wcześniejsze kilka tygodni to były ciągłe mdłości ale bez pawiowania. Okazuje się, że to jak seks bez orgazmu. Not good. 🙄

Jutro prenatalne. Oby serduszko zdrowo biło, oby kark przezierał jak trzeba, kość nosowa była na swoim miejscu i wszystko inne "tyż" 🤞

NIe mogę się doczekać, żeby cię zobaczyć szkrabku 😽Tylko proszę cię, bądź zdrowy!

4 komentarze (pokaż)
18 stycznia, 19:30


12t+1d

Wczorajsze USG prenatalne super.

Wszystko jest tak jak trzeba, kość nosowa, przezierność, główka, brzuszek, organy wewnętrzne, rączki, nóżki, dłonie, stopy, serce zdrowe i silne - 160 uderzeń na minutę. No i chyba jest też siusiak 😜😄To na razie ostrożne "domniemania", więc jeszcze może być wolta i zwrot akcji, ale ja już od ostatniego USG z Zumbą mam niemalże pewność... 😄

CRL 6,8 cm - olbrzym! Znowu jesteśmy ponad 95 centylem, ciąża wygląda na tydzień starszą niż jest. Obwód brzuszka jest natomiast odpowiedni do wieku, więc ta wielkość raczej nie jest pokłosiem "utuczenia" dziecka jak się dzieje przy cukrzycy ciążowej, ale i tak kupię glukometr i zacznę regularnie kontrolować cukier na wszelki wypadek. Zwłaszcza, że przez te cholerne mdłości ostatnio moja dieta opierała się głównie na chlebie, makaronie i różnych słodkich przekąskach bo tylko to dawało mi jako taką ulgę. A mój organizm nie jest do tego przyzwyczajony, od lat byłam na "prawie" wege diecie bez glutenu i cukru czyli tylko warzywka, owoce, kasze, jajka, kefir, czasem jakieś sery i mięso mocno ograniczone - może raz w tygodniu i to też tylko eko drób albo ryba. No ale na szczęście rzyganko zaczyna odpuszczać, więc od przyszłego tygodnia powrót do zdrowego żywienia i codziennych "leśno-plażowych" wypraw z psem. Przed ciążą robiłyśmy z moją sunią ok. 10-12 km, myślę że teraz ograniczę się do 3-6 km w zależności od samopoczucia.

Czekamy jeszcze na wyniki Pappy i wolnego bHCG. Jeśli to będzie ok, to mogę zacząć oswajać się z myślą, że jestem w zdrowej ciąży 😉

Niesamowite, co? 😄

Ach i mały ma chyba nochal po tatusiu! 😄 Piękny prosty idealny nos, wyraźny ale nie za duży i nie za mały (facet nie może mieć małego nosa bo to jak mały wiadomo co 😜 ) Uwielbiam profil P 🥰

Wciąż nie mogę uwierzyć, że ten siedmiocentymetrowy człowieczek ma już tyle charakterystycznych cech, właściwie to ma je wszystkie! 😄A my je teraz będziemy powoli odkrywać 😉To jak nowe plansze w grach komputerowych z mojego dzieciństwa 😄

1 komentarz (pokaż)
18 stycznia, 20:12
PoradaKomentuj | Lubię (3)

I jeszcze tak ku pokrzepieniu serc 😜

61bcf9e35c06.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia, 20:13

1 komentarz (pokaż)
23 stycznia, 13:10


Prenatalne z krwi wyszły źle.

Jeszcze nie wiem jak bardzo. Zadzwonili, że muszę odebrać osobiście bo wynik wymaga omówienia.

😔😔😔😔😔

2 komentarze (pokaż)
23 stycznia, 22:11

Mam wyniki, podwyższone ryzyko zespołu Downa, a dokładnie ryzyko "pośrednie" czyli 1 do 192. Ryzyko podniesione przez niskie białko Pappa (wolne Bhcg podobno dobre, ale na wydruku nie ma podanych żadnych norm ani przedziałów, więc to tylko słowa lekarza), mój wiek 36 lat i metodę zapłodnienia (o dziwo inseminacja podnosi ryzyko dużo bardziej niż IVF - dlaczego??)



wolne Bhcg 38,27 IU/I co odpowiada 1,159 MoM

PAPP-A 1,432 IU/I co odpowiada 0,388 MoM


Czy ktoś to potrafi rozszyfrować/zinterpretować? 😒




Zrobiłam rozszerzony pakiet NIFTY - wyniki za 6-10 dni.

P. na razie nic nie wie, wystarczy że ja umieram ze strachu. Powiem mu jak przyjdzie NIFTY i będzie wiadomo - wóz albo przewóz 😕




PS
Dziewczyny dzięki za pocieszające słowa! Emdar, posłałam ci zaproszenie bo chciałam podpytać o twoje badania a nie widzę wykresu ani pamiętnika 😚


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia, 22:14

7 komentarzy (pokaż)
23 stycznia, 22:18


Ależ mam miły ostatni dzień I trymestru 🤦‍♀😒

3 komentarze (pokaż)
24 stycznia, 10:16


13t+0d

Pierwszy dzień II trymestru.

Dziewczyny dzięki za wielkie wsparcie! Po waszych komentarzach, historiach i poczytaniu "internetów" jestem już dużo spokojniejsza.

Utwierdziłam się w przekonaniu, że ta zasrana PAPP-A służy głównie do ponoszenia kortyzolu u ciężarnych 🙄Nawet jeśli moje dziecko okaże się chore, to chcę wykonać badanie, po którym usłyszę "pani dziecko jest chore". Oczywiście o wiele bardziej chcę usłyszeć "pani dziecko jest zdrowe". Ale już najmniej chcę usłyszeć "pani dziecko ze sporym prawdopodobieństwem może być chore ale może być też zdrowe, a nawet jeśli będzie się wydawało zdrowe to i tak może okazać się chore" bo mniej więcej tak wygląda "wynik testu PAPP-A". Także drugi raz tego gówna nie zrobię 🙄 No way.

Co do jego skuteczności - szacuje się, że ok. 30% wyników jest fałszywie pozytywnych, kolejne 10% to wyniki fałszywie negatywne, wyniki "prawdziwe" to ok 60% - sorry mamo ginekolog (Niki dzięki za link) ale to nie jest 1 na 10 kobiet. Czułość 90%, o której mówią lekarze odnosi się tylko do wyników fałszywie negatywnych czyli przypadków, w których dziecko jest chore a test tego nie wyłapie. Wyniki fałszywie pozytywne są przemilczane. A 60% skuteczności to mniej więcej tyle, ile przy rzucie monetą.

Obliczanie ryzyka na podstawie wysokości białka Pappa, wieku i rodzaju zapłodnienia? Nawet przy dobrym USG?

Jeżeli przebywała pani ostatnio na dworze przy zimnej i wilgotnej pogodzie a dodatkowo stwierdzimy u pani obniżony poziom witaminy C w organizmie to pomimo braku objawów może mieć pani grypę... No tak to wygląda... 🙄

Paulcia i Emdar - też mam poniesione ryzyko hipotrofii i to sporo bo 1 do 78, ALE to ryzyko podniosło się tak drastycznie jak wpisali inseminację jako metodę zapłodnienia (wcześniej omyłkowo było IVF i wtedy ryzyko było jakoś 1 do 150). Jak na razie maluch jest o tydzień większy niż to wynika z OM, przepływy są prawidłowe - zupełnie się tym nie martwię jakoś (może niesłusznie). Lekarz powiedział, że w razie czego będę brała aspirynę i coś tam jeszcze i można to kontrolować. Zobaczymy co będzie.

Dokopałam się do info, że najlepiej jak wyniki w MoMach są w okolicy 1, ale norma przewiduje, że pappa powinna być powyżej 0,5 a wolne bhcg poniżej 2,5.

No i "wniosek końcowy": 1 do 192 to wciąż tylko trochę ponad 0,5 % ryzyka.

Ryzyko "podstawowe" niepowodzenia przy inseminacji wynosiło 90%, "skorygowane" dla mojego wieku, historii choroby itd - ok. 97 % 😜

Udało się.

Ryzyko poronienia w pierwszych tygodniach ok. 30%, skorygowane pewnie i 40%

Udało się.

😎

Także co będzie, to będzie.

Ale niech już przyjdzie to Nifty. I niech będzie dobre 😒

1 komentarz (pokaż)
3 lutego, 15:13


14t+3d

102 DC

ZDROWY FACET!!! 😊😊😊

4 komentarze (pokaż)
11 lutego, 20:20

15t+4d

110 DC

Po wizycie - wszystko super.


waga 153 g - odpowiada 16+1

wymiar dwuciemieniowy BPD 3,49 cm - odpowiada 16+5

obwód główki HC 12,89 cm - odpowiada 16+4

obwód brzuszka AC 11,6 cm - odpowiada 17+3

kość udowa FL 1,74 cm - odpowiada 15+1


Czyli wszystkie parametry o tydzień do przodu, brzuszek nawet dwa tyg do przodu, tylko te nóżki ciągle malutkie... Albo będzie po mamusi niskopodwoziowy, albo (miejmy nadzieję) że jeszcze nadrobi 😄😜Mój kochany kluseczek 🤗🤗🤗

A tu rączka i stópki ❤❤❤❤❤

ab597aa1bf39.jpg

0f5b60f90be5.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego, 20:23

1 komentarz (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)