BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Dwie kreseczki na teście.../ z dwójką urwisow w domu

Autor: Kasiekkul
23 października 2019, 21:35

58 dni do przeprowadzki...
Moje życie w tej chwili to ciągły ruch - praca, dom, budowa ... Doba wydaje się za krótka. Na nic nie mam czasu. Pośpiech, stres.... oj marzę o chwilę oddechu, pobyciu w czwórkę. Moją głowę teraz mocno zajętą domem - chciałabym aby wszystko było idealne, choć to niemożliwe. Boję się tego co nas czeka. Na budowie - na razie bez zmian, dom ogrzany, powoli kupujemy wszystko, podpisujemy umowy z wykonawcami. Wniosek o kredyt złożony - trzymajcie kciuki. Efektów na razie brak - no może poza półkami w wc i sufitem w kuchni. Tylko tyle, a wyprowadzka tuż, tuż...

0 komentarzy (pokaż)
30 października 2019, 08:34

Czas raz biegnie szybko, raz zwalnia. Kamiś jest cudowny dzieckiem, ale strasznie wymagającym... Właściwie nie mogę nic zrobić z nim, bo on skupia całą swoją uwagę. Byliśmy ostatnio na spotkaniu z nowymi sąsiadami - Kamiś niestety tylko wytrzymał chwilę w wózku (jedząc wafelka), potem był płacz i bieganie po kawiarni. To trudne rozmawiać, a jednocześnie pilnować takiego maluszka. To był też mój błąd - nie wzięłam książeczek. On jest bardzo ciekawy świata przez co czuję się trochę jak na egzaminie... Co dzień czytamy mnóstwo książeczek, przeglądamy ilustracje zdjęcia - problem w tym, że on pokazuje żądając nazywania zwierząt i rzeczy, osób. Najczęściej bardzo szybko przeskakuje z jednego elementu na drugi - jak jestem zmęczona po pracy to czasem trudno mi za nim nadążyć... Ale w efekcie mruczy jak pokazuje się krowę, beczy jak owieczkę :) Jest słodziutki. Osttanio panie w żłobku mówiły, że skakał po łóżkach, bo razem z innym dzieckiem nie chcieli się położyć spać - taki buntownik. Nie zje nic, co mu dam sama - chce sam jeść. A je duuużo - nawet za dużo, ale czasem nie wiem co zrobić, bo on sam idzie do kuchni i złości się jak mu nie dasz tego co chce. Jak jest głodny chwyta za krzesełko i krzyczy. Praca, budowa, Kamiś dają mi tak we znaki, że zasypia - uwaga jeszcze przed 22.00, a ostatnio już o 20 byłam tak śpiąca, że musiałam się położyć... Mamy wielki bałagan w domu - szczególnie z powodu ubrań, bo nam nie schną na balkonie, a w domu nei ma ich gdzie rozwieszać... Ojjj czekam na wyprowadzkę. Mam też nadzieję, że Kamil będzie miał więcej miejsca do zabawy...

0 komentarzy (pokaż)
31 grudnia 2019, 20:54

Dziś wszyscy się bawią, świętują, a ja siedzę z dwójką dzieci w domu - mąż w pracy aż do 6 rano... CZy im zazdroszczę? Oczywiście... choć kocham być mamą. I to mimo że zapewne czeka noc obok łóżeczka Kamilka - bo ostatnio ma problemy ze snem (zwłaszcza jak jestem sama z nim, bez M który potrafi go uśpić). Budzi się jak tylko chce wyjść z jego pokoju... Dwie noce spędziłam więc śpiąc na dwóch pufach na podłodze. Zapytacie - dlaczego nie wezmę go do swojego łóżka? Otóż próbowałam, ale niestety jak wdrapał mi się na twarz i leciutko próbowałam go z niej ściągnąć to miałam trzy godziny kolejne usypiania (do 2 w nocy, a kolejnego dnia szłam do pracy)... Dziś syn wziął na siebie usypiania brata - mam czas chwilkę dla siebie. Postanowiłam napisać - jak oceniam ostatni rok? Cóż upłynął on pod znakiem budowa domu - mieszkamy, jest super, dom jest piękny, taki jak sobie wymarzyłam (mam suszarkę - uwielbiam ją i ekstra piekarnik :) ). Kamcio dawał mi w kość nieraz strasznie. Jest okropnym uparciuchem, ale kocham go okrutnie. Czasem z bezsilności po kilku godzinach usypiania mam ochotę go wyć z nim (wystarczy, że wyjdę na siku jest ryk), ale jak się do mnie przytuli, jak się śmieje to serce mi topnieje... Nieraz jestem zmęczona - bo starszy syn jest ekstra grzeczny, ułożony tylko ma problem z jednym - szkołą. I tak w dzień latam za młodszym, wieczory uczę się do szkoły ze starszym (siódma klasa, zagrożony np. z biologii) albo nie niedawna szukam czegoś do domu (a to trzea lampy, karnisze, płytki, kolory ścian, umywalki, sprzęty - lista nie zdawała się mieć końca). Pod tym względem był to więc męczący rok. Pełny stresu - bo przecież wróciłam do pracy. Były też piękne chwile - Kamcio zaczął chodzić, zamieszkaliśmy 22 grudnia w domku, Patryk wydoroślał, i nawet nie mieliśmy problemów finansowych. Właściwie to był dobry rok :). Co bym chciała w przyszły? Ay Kamil zaczął być grzeczniejszy, zaczął mówić (wciąż mówi mało - mama, tata, baba, pepa (pies), daj, nie, tak), Patryk ogarnął się ze szkołą, aby nas stać było na jakieś wakacje (najlepiej w tropikach - all inclusive) i abym nie była taka zmęczona.

0 komentarzy (pokaż)
6 stycznia, 20:09

Czekałam na urlop. Z utęsknieniem. I co? I dupcia! To znaczy urlop dostanę, ale mój mąż już nie. Wściekłam się jak nie powiem co. Bo mój urlop zapowiada się tak - wstawanie rano, dzieci, robotnicy na budowie (znaczy już teraz w domu) i ... wsio. Mogę pójść na zakupy, ugotować obiad, poprać, poprasować w sumie tyle. Fajnie, nie? Chciałam pojechać do teściowej - bo nie widziała Kamila od roku, a właściwie jego chrzcin. Myślałam, że przy okazji pozwiedzamy, może pojedziemy do zoo do Wrocławia... I cóż - z planów nici. Mam znów siedzieć na pupie w domu i właściwie tyle... Wszystkiego mi się odechciało. Serio. Bo jechać gdzieś sama - jakoś mi nie pasuje. To znaczy nie, nie sama tylko z dwójką dzieci... A i mąz oświadczył, że kiedy układali plan urlopowy nie było go, więc nie ma jak wziąć urlopu w wakacje. Ekstra nie. Kiedy leje się żar z nieba, wszyscy wysyłaja pozdrowienia znad morza, ja będę siedzieć albo w pracy albo w domu z dzieckami. Taaaa.... I była awantura. Nie tak sobie wyobrażałam moje życie - nie sądziłam, że będę frustatką, dla której szczytem marzeń będzie kilkudniowy wyjazd gdziekolwiek... Ale wiecie co - tak to wygląda ... Nie dość, że M jest domatorem, który nigdzie nie lubi jeździć (nienawidzi wręcz basenów, morza i innych atrakcji) to jeszcze nie ma urlopu wtedy kiedy ja. Czasem chciałabym - tak jak mój brat wyjechać na kilka dni z przyjaciółmi na narty (ale a nie mam przyjaciół którzy jeżdża na nartach b - mój M nie pojedzie za żadne skarby - albo po wielu negocjacjach pojedzie, ale nie będzie jeździł na nartach - bo nie umie i nie ma zamiaru się nauczyć). Nie chce mi się walczyć o wszystko - o każdy wyjazd, spacer, chwile poza domem. Ostatnio wzięliśmy Kamcia na sanki - ale w okolicy nie było, jechaliśmy więc kawałek, zahaczyliśmy o rodziców (mama chciała jechać z nami). Kamcio zadowolony - wiecie pierwszy raz jeździł na sankach, mój M stwierdził, że była to strata czasu.... I bez sensu było tyle jeździć (oczywiście ja prowadziłam - ale to szkopuł, którym i tak nikt się nie przejmuje)... I on po takim wyjeździe jest bardziej zmęczony niż przed. Teraz okazuje się, że mieliśmy mieć ponad tydzień razem urlopu - zostało nam trzy, cztery dni.... Razem - z moich 10. resztę popołudniami lub nocą mąż jest w pracy.... Wiem co myślicie - dlaczego nie spakuje się i nie ruszy się gdzies sama. Otóż to trudne - Patryk to kropka w kropkę tata - czyli będzie jończył, że gdzieś musi jechać, a z kolei samą lub tylko z Kamciem nie chce mi się (jestem osobą stadną - nie lubię być sama lub z kimś z kimś nie pogadam...) i tak jestem w sytuacji bez wyjścia. Bo urlop to nie będzie wypoczynek tylko czekanie aż wrócę do pracy... Moje plany - Ikea (mam 60 km do niej - mo że wybiorę firanki), second hand shop i w sumie tyle. Az mi się przykro robi. Co więcej mój syn starszy - jutro ma poprawę z matmy (ma między3 a 4 i musi dobrze napsiać, aby mieć 4) i sprawdzian z biologii w środę (grozi mu 1 na półrocze). I co - powiedział nam to dziś o 15, jak jechaliśmy na obiad do moich rodziców. Oczwyiście pod wpływem moich pytań - bo tak pewnie dowiedziełabym się gdyby przyszedł z kolejmą 1 i 3 z matmy na półrocze. Dwa dni był w domu - w tym czasie nawet nie zerknął do ksiązki, nic a nic się nie uczył. Jak go nie przypilnujesz - zapomnij że coś zrobi. Dziś nie przypilnowałam go - nie zjadł śniadania, zębów nie umył, psa nie wyprowadził. Dzień, dzień to samo. Jak katarynka za nim chodzę. I mam dość bycia taką mamą - dość bycia wiecznie zabieganą, sfrustrowaną, dość ciągłego narzekania i rozkazywania (umyj zęby, wyprowadź psa, posprzątaj pokój, wyrzuć śmieci, poodkurzaj, Patryk masz brudne włosy itd.). Po prostu mam dość!


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia, 20:14

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)