BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Zwatpienie i nadzieja

Autor: Marta1982
17 września, 16:47

10+4

O rany, jak to wyglada - 10+4. Stracilam juz nadzieje, ze kiedykolwiek jeszcze bedzie mi dane byc w ciazy. Wiele przejsc za nami, ale najblizsza przyszlosc wcale nie wyglada sielsko-anielsko.
Moja historia jest trudna, a powod straty poprzedniej ciazy niestety nie odszedl w zapomnienie i wisi nade mna niczym miecz Demoklesa.
Dziec podobno ma sie dobrze. Na ubieglotygodniowym USG (9+3) mial 26mm. Wczoraj podczas wizyty pani doktor szybciutko tylko podejrzala, co u niego i chyba mial sie dobrze, bo skakal jak pijany zajac. jak zobaczylam serduszko i wierzgajacego malucha, uspokoilam sie troche i moglysmy na spokojnie omowic sytuacje.
Jesli usg genetyczne wyjdzie w porzadku, to w tygodniu 5-10 pazdziernika czeka mnie hospitalizacja i zalozenie szwu szyjkowego. Niby wiedzialam, ze tak bedzie, niby mam swiadomosc, ze to prawdopodobnie jedyna droga, zeby donosic te ciaze do jakiegos sensownego terminu, ale mimo wszystko oblecial mnie strach. Bo to juz tak niedlugo, bo to dzieje sie naprawde. Ta ciaza jest dla mnie troche abstrakcyjna. Niby beta, niby testy, niby juz rosnacy brzuch i widok na usg, ale ja jej nie czuje. Moze dlatego, ze potwornie sie boje i podswiadomie jakos ja wypieram z mojego umyslu, zeby w razie czegos zlego chronic swoja psychike? Z mezem niewiele o niej rozmawiamy (jako ciazy, dziecku), jakbysmy obydwoje po prostu sie bali i nie chcieli za bardzo angazowac. Ciezko opisac slowami nasze zachowanie, ale ja czuje, ze staramy sie zachowac dystans.
Brzuch tym razem juz nieco widac. Do pracy zakladam luzne ubrania, zeby nie pojawily sie komentarze, (choc wydaje mi sie, ze co niektorzy moga sie juz czegos domyslac, bo ja z tych chudo-plaskich, a od jakiegos czasu brzuch jest permanentnie zaokraglony.
Zmeczenie i tachykardia doprowadzaja mnie do szalu i placzu, bo czuje sie jak wlasna babcia i nie mam kontroli nad cialem. Mam nadzieje, ze z koncem 1 trymestru odzyskam nieco wigoru, bo idzie oszalec. Do tego wciaz goraco, nie ma czym oddychac, ciezko jest spac. Wygladam ochlodzenia niczym kania deszczu, codziennie sprawdzam prognozy, ale poki co na horyzoncie jeszcze kilka dni upalu. Mamma mia :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września, 18:47

2 komentarze (pokaż)
1 października, 19:00

12+4

Dzis usg genetyczne i bi-test.
Balam sie nieziemsko, bo mimo ze zarodek przebadany genetycznie, to ubzduralam sobie, ze moze jednak cos nie teges.
Trafilam na lekarza buca. Na nic moje zagadywanie, pytania, zarty. Kamienna twarz i suche informacje.
W kazdym razie nie jest zle. Ze wzgledu na moj wiek ryzyko wyjsciowe spore, ale przeziernosc ok, kosc nowowa na miejscu, serduszko w porzadku. Suma summarum uspokoilam sie. Teraz czekam na przeliczenie ryzyka po badaniach biochemicznych, ale zakladam, ze skoro PGS nie wykazalo aneuploidii i ekograficznie jest wszystko w porzadku jak na ten moment, to dzieciak zdrowy. I wychodzi, ze starszy o 2 dni - wg usg 13+0 - cale 6,7 cm czlowieka.
Dzis pani doktor potwierdzila date zalozenia szwu szyjkowego - w poniedzialek rano mam sie stawic na IP i lecimy z tematem. Boje sie troche, ale co poradzic, to nasza jedyna szansa, zeby jakos wytrwac :-)
Brzuszek juz spory i to rano, czyli nie efekt wzdec, ktore swoja droga bardzo mnie mecza. Czasem czuje sie jak balonik i chce mi sie plakac z bezsilnosci i bolu. Przyplywu energii jeszcze nie odnotowalam, cos sie ociaga tym razem :-)
Po dzisiejszym badaniu jakos tak realniej patrze na te ciaze i zaczynam sie nia cieszyc. Ostroznie, ale jednak :-) Moze w koncu przestane ja ukrywac (bo o to juz ciezko), choc mowienie o niej caly czas budzi we mnie lek.

0 komentarzy (pokaż)
7 października, 17:01

13+3

Juz po szpitalu. Zabieg odbyl sie w poniedzialek, dzis wyszlam. Lekko plamie, ale podobno tak ma byc jeszcze przez kilka dni. Zwolnienie do konca tygodnia, potem bede rozmawiac nt. pracy zdalnej. Niewydolna szyjka i szalejacy koronawirus to nienajlepszy mix.
Czuje sie dobrze, jedyne co to dolega mi mega wzdecie, bo w szpitalu mnie zatkalo, no i wiadomo. Mam nadzieje, ze domowa dieta rozwiaze problem i wszystko wroci do rownowagi. Jestem wyjatkowo spokojna i pozytywnie nastawiona, az sama siebie nie poznaje :-)

2 komentarze (pokaż)
15 października, 19:16

14+4

Anusiu, Kochanie czuwaj tam z gory nad braciszkiem/siostrzyczka...
Od Twoich narodzin minely ponad 4 lata, ale Mama codziennie o Tobie mysli i bardzo mi Ciebie tu z nami brakuje. Na pewno bylabys wspaniala starsza siostra.

Mama

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)