BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Muszę uzbroić się w cierpliwoć.

Autor: Lalala
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

Moja ciąża: Podsumowując naszą drogę: 1. Początek starań marzec 2019 2. Mierzenie temperatury i używane testów owulacyjnych od lipca 2019 3. Wrzesień 2019 pierwsze badania - ja amh (w normie), mąż podstawowe badania nasienia (upłynnienie enzymatyczne, ruch, żywotność poniżej normy) 4. Październik 2019 wizyta u andrologia. Wykluczenie żylaków. 5. Listopad 2019 rozszerzenie badania nasienia, wszystko w normie oprócz morfologii. 6. Grudzień 2019 rozpoczęcie suplementacji męża. 7. Styczeń 2020 hsg - jajowody drożne. 8. Luty 2020 pierwsza wizyta w klinice niepłodności 9. Marzec monitoring cyklu, wszystko w normie 10. Marzec i kwiecień ciąże biochemiczne? 11. Kwiecień zmiana lekarza, po wykonaniu badań, rozpoczęcie leczenia dostinexem przeze mnie o męża 12. Maj 2020 pozytywna beta i spełnienie naszych marzeń po 15 miesiącach starań ♥️

Chciałabym być mamą: Mimo, że bardzo pragnęłam dziecka to zawsze myślałam, że jak w końcu nam się uda to będę przerażona tym, jak wielkie zmiany zajdą w naszym życiu, jaką odpowiedzialność na nas spadnie. W końcu urodzę dziecko, które nie będzie tylko dla nas. Kiedyś nasze dziecko pójdzie w świat jako całkiem niezależna osoba, będzie podejmowała samodzielne decyjze, prowadziła niezależnie życie, założy swoją własną rodzinę. A w tym wszystkim będziemy my, rodzice, którzy już zawsze będziemy martwić się o nasze dziecko. Póki co czuję się spokojna. Może jeszcze nie do końca dochodzi do mnie to, że będziemy mieli dziecko? Wiem tylko, że wychowam je najlepiej jak potrafię, ale błędów na pewno nie uniknę. Mam tylko nadzieję, że mi je kiedyś wybaczy.

Moje emocje: O dziwo czuję względny spokój.

9 czerwca, 18:40

Zaczynam mogą przygodę na fioletowej stronie. Trochę na to musiałam poczekać, ale najważniejsze, się udało :-) przyrost bety jest w normie, byłam na USG i widziałam naszą kropeczkę. Ze względu na 2 ciąże biochemiczne pod rząd lekarz od razu zlecił badania w kierunku zaburzeń krzepliwości krwi. Okazało się, że mam podwyższony fibrynogen. Zdaniem lekarza znacznie :-( normą jest do 3.5,ja mam 4.57. Od razu przepisał mi zastrzyki, które będę robiła codziennie, aż do końca ciąży. Mam nadzieję, że to pomoże. Lekarz powiedział, że grozi mi utrata dziecka :-( Musi być dobrze! Nie biorę pod uwagę innej możliwości.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca, 18:41

1 komentarz (pokaż)
10 czerwca, 13:25

Dzisiaj na bieliźnie zauważyłam brązową plamę :( Szybko zadzwoniłam do swojego lekarza. Powiedział, że plamienie, nawet brązowe, nie jest normalną oznaką ciąży i kazał mi leżeć, zwiększyć dawkę luteiny (do tej pory brałam 2x100g) i wziąć nospę. Bardzo się boję :( Nie mam skurczy, czy bóli brzucha, ale np. piersi przestały mnie boleć. Nie wiem, czy to nie zły znak. Wczoraj badałam betę i przyrost jest dobry. Wczoraj wzięłam pierwszy zastrzyk neoparin. Wmawiam sobie, że to od tego. Boże, żeby wszystko było dobrze...

0 komentarzy (pokaż)
28 czerwca, 10:38

7+4
Dawno nie pisałam. Dzisiaj mam czas, więc nadrabiam :) Tamto plamienie na szczęście było jednorazowe. Wzięłam nospę, położyłam się do łóżka i przeszło. Byłam na wizycie u lekarza. Widziałam nasze dzieciątko z bijącym serduszkiem. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. 02.07. jedziemy na kolejną wizytę. Jeżeli wszystko będzie dobrze to lekarz założy kartę ciąży i dokładnie zmierzy maluszka. Od paru dni znowu się trochę martwię. Do tej pory piersi mocno bolały czułam lekkie skurcze w dole brzucha, a od paru dni jakby to wszystko ustało. Piersi bolą, ale mniej, nudności brak, brzuch przestał boleć, energii mam trochę więcej. Tak jakbym przestała się czuć ciążowo. Najpierw martwiłam się, że brzuch boli, teraz martwię się czy nie boli. Czy kiedyś przyjdzie taki moment, że przestanę się martwić? Czwartkowa wizyta wszystko wyjaśni. Mam nadzieję, że kropek mocno się trzyma i rozwija.

0 komentarzy (pokaż)
27 lipca, 12:00

11+5
Po ostatniej wizycie okazało się, że kosmówka znowu zaczęła się odwarstwiać :( Lekarz kazał prowadzić oszczędny tryb życia i powiedział, że wszystko powinno się zrosnąć. Na szczęście nie mam żadnych plamień, ale martwię się. Od tygodnia jestem oficjalnie na l4. Przełożonej praktycznie od razu powiedziałam, że jestem w ciąży. Wiedziała też, że mieliśmy problemy z niepłodnością dlatego myślałam, że będzie dla mnie bardziej wyrozumiała. A okazało się, że jest na mnie zła, że nie poczekałam z L4 aż oni kogoś nie znajdą na moje zastępstwo i że tej osoby nie przyuczę. Przez 1,5 miesiąca gdy chodziłam jeszcze do pracy nie poczynili żadnych kroków w tym kierunku, a teraz są zdziwieni i źli... Dodatkowo moja mama bardzo mnie zdrzeźniła. Moja siostra ma 2 małych dzieci. Gdy była w pierwszej ciąży mama jeździła do niej sprzątać, gotować itp. teraz też zajmuje się jej dziećmi, cały czas sprząta w domu, pierze jej, gotuje. Dosłownie jest jej gosposią, mimo że jeszcze pracuje na etat. Ciąże siostry przebiegały bez problemu. Jedynie co to ma niedoczynność tarczycy i bierze euthyrox. Pamiętam jak mama z siostrą przeżywały, że teraz codziennie musi brać te tabletki, jakie to obciążenie itp. Nie chcę się licytować, ale oprócz tych tabletek muszę codziennie robić zastrzyki, bo mam problem z krzepliwością krwi i brać masę innych leków... i dodatkowo ta nieszczęsna kosmówka. wzięłam zalecenia lekarza bardzo poważnie i oszczędzam się jak mogę. Chcę mieć poczucie, że robię wszystko dla maluszka. A dzisiaj usłyszałam od mamy, że nie mam przesadzać, bo przecież ciąża to nie choroba. A poprosiłam ją tylko o to, żeby zrobiła kakao mojemu chrześniakowi. Może to bzdura, ale w tym momencie wybuchłam. Nie chodzi o to, że oczekuję, żeby mama mi usługiwała tak jak robi to siostra. Mi by było zwyczajnie wstyd. Chodzi mi o zwykłe wsparcie. A mama wszystko umniejsza co jest związane ze mną. Co z tego, że pyta się mnie jak się czuję, jak jej mówię co u mnie, np. kosmówka mi się odwarstwia i się martwię, to odpowie na to "Aha" i zmienia temat. A u mojej siostry przeżywała ten pieprzony euthyrox! Bardzo mi przykro, że w tym wyjątkowym i trudnym zarazem czasem nie mogę liczyć na moją mamę... :(

0 komentarzy (pokaż)
31 lipca, 09:39

12+2
2 wizyta na sorze zaliczona 😔 rano idę do toalety i na papierze zobaczyłam krew :-( i to nie brązowa,ale czerwono-pomarańczową. Od razu udałam się do szpitala. Może przesadzam, ale chcę mieć poczucie, że robię wszystko dla dziecka. Nie wybaczyłabym sobie gdybym to zignorowała, a potem coś złego się stało. Zrobili mi USG i maluszek żyje. Ma prawie 6 cm i rozmiarowo jest starszy o 1 dzień w stosunku do wieku ciąży. Pytałam się więc skąd mogła być ta krew. Lekarz nie odpowiedział mi na pytanie, może to nadżerka, może jakaś żyłka pękła i stwierdził, że na poronienie nie ma lekarstwa i co ma być to będzie. I dodał, że potrzeba mi więcej optymizmu i zalecił leżenie. Robię to od prawie tygodnia. Czekam teraz na wyniki moczu. Oby było to jednorazowe krwawienie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca, 10:03

0 komentarzy (pokaż)
2 sierpnia, 21:31

12+4
Plamienia nie ustępują :-( w piątek pojawiły się ok 5 razy (co 3-4 wizyta w toalecie, ślad tylko na papierze), wczoraj rano był tylko żółty ślad na papierze i później popołudniem raz niewielka plama raczej koloru pomarańczowego. Dzisiaj ok 17 znów ślad na papierze i na dnie toalety nitka z krwią. Nic mnie nie boli. Boję się :-( na szczęście jutro prenatalne i poproszę lekarza, żeby jeszcze sprawdził, czy wszystko jest dobrze. Nie poradzę sobie, jeżeli nie będzie :-(

1 komentarz (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)