BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Szewc bez butów chodzi - juz niedługo ?:)

Autor: Anovi
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

O mnie: Po opis mojej historii zapraszam do poprzedniego pamiętnika ze strony staraniowej W skrócie ponad 3,5 roku walki o potomka, w końcu in vitro przyniosło nam ukochane 3 kruszynki, 2 czekają na swoją kolej, jedna rośnie :)

20 marca, 18:59

No nic, czas zacząć na fioletowej stronie. Ovu nie pozwala mi dopisac nic do starego pamiętnika.
W skórcie - do transferu podeszlismy w styczniu, po 2 miesięcznym odroczeniu ze względu na powiekszone jajniki i ryzyko hiperstymulacji. po 10 dniach płakałam jak dziecko, gdy to mąż odczytywał w internecie wynik badania HCG - nie zrobiłam testu sikanego, bo nie byłabym w stanie znowu zobaczyć jednej kreski. U nas to mąż poinformował mnie, że się udało :) Nieopisana radość! a za chwilę u obojga myśl...ok.. to co teraz? sztukę walki o dziecko mielismy opanowaną do perfekcji ale ciąża? to było jak garniec złota na końcu tęczy, idziesz i idziesz ale nie sądzisz , że kiedykolwiek dotrzesz do niego :)

początek był pełen obaw ale i optymizmu, nie wiem skad znalazłam w sobie tyle jego pokładów.
w 5 tygodniu zaczęłam lekko plamić w trakcie wizyty, miałam zalecone leżenie, plamienie trwało 2 dni, bardzo lekkie, przeszło, ale tryb kanapowy pozostał, po tygodniu po odważeniu się na spacer ponownie plamienie, znowu tryb kanapowy.

W 6 tygodniu zaczęły się mdłości i wymioty. Oberwało mi sie za marudzneie, że nie czuję się jak w ciąży i nie mam objawów.

Węch miałam jak pies myśliwski, mąż nie mógł otworzyć lodówki nie zamykając uprzednio drzwi od sypialni, gdzie rezydowałam. Wymioty nasilały się, dochodziło do kilkunastu serii bardzo silnych torsji w ciągu dnia. Dwukrotnie przyjmowałam metokroplamid ( lek przeciwwymiotny), inaczej skończyłoby się spzitalem. Schudłam 3-4kg. Nie mogłam patrzeć na słodycze, na mięso, każdego dnia nie wiedziałam na co będe miała ochotę, co sie utrzyma w żoładku, bywało że sam chleb i woda nawet się nie utrzymały. Było cięzko.

Obecnie za 2 dni kończę 13. tydzień :) Jest coraz lepiej, w ciągu dnia moge jeść, chociaż mniejsze lub większe mdłości sie utrzymują, no i wieczorem zwykle jeszcze z 1-2 razy zwymiotuję, więc kolacja zwykle ląduje w kibelku.

Na badaniach prenatalnych w USg wszystko dobrze, czekamy jeszcze na wynik testu podwójnego i modle się , żeby nie zadzwonili, bo to będzie oznaczało , że jest ok i tylko czekamy na papierek pocztą :)

Będę pisac od czasu do czasu :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca, 21:45

6 komentarzy (pokaż)
22 marca, 23:28

Dziękuję za gratulacje dziewczyny ! :) Chyba po to tak rzygam jak kot. Inaczej bym w to nie uwierzyła!


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca, 23:28

0 komentarzy (pokaż)
23 marca, 11:03

Drugi trymestr... Start ! :)
Wczoraj czułam się lepiej, mąż był na dyżurze, więc nie miałam obiadu, wybrałam się na zestaw pieczonego sushi, mniam :) wolę co prawda wersję surową, ale w ciąży pieczona też daje radę :) potem drzemka, żeby się te pyszności nie znalazły za szybko w toalecie :p wieczorem z mamą Lidl, pozwoliłam sobie kupić ciążowe leginsy, sukienkę i 2 t-shirty. Leginsy po domu już się przydadzą, rano brzuch płaski, ale jak zjem to już w swoje się nie mieszczę. Znaczy zmieszczę się, ale ciśnie w brzuch niemiło i boli. Reszta ciuchów czeka :)
W poniedziałek wizyta, w moczu bakterie...a takie akrobacje robiłam i na pewno dobrze pobrałam. Dam na posiew w poniedziałek.
Myślałam, że już będzie koniec z wymiotami, ale sprzątałam do późna i o 2 rzygnełam gruszką,która zjadłam po północy...yh.

Man nadzieję, że w końcu doczekam się tej magii 2. Trymestru, że już koniec z rzyganiem.

4 komentarze (pokaż)
10 kwietnia, 21:18

Dawno nie pisałam :)
Czuję się coraz lepiej, w ciągu ostatnich 3 tygodni wymiotowałam tylko 2 ( dwa!) razy :) czy to nie piękne? :) Za to dopada mnie co jakiś czas zmęczenie. Jednego dnia wstaję tuż po mężu, około 7, innego gniję w łóżku aż do 13 :p ( wieem, taki leń ze mnie ). Dziś był trochę lepszy dzień, bo wstałam o 11 :p.

Zaczęłam szyć na maszynie, którą dostałąm od babci i mamy na 30tkę, fotografuję wiosnę nowym aparatem i mam pełno książek do przeczytania i niedługo wchodzi gra o Tron :) Kto mówił, że będę się nudzić na zwolnieniu? :)

Z Kropkiem wszystko ok :) Dziś byliśmy na wizycie, mały się rusza, prostuje nogi, fika koziołki. Jeszcze nie czuję tych ruchów, a on tam takie akrobacja odstawia! :D Brzuszek też mi nieco urósł, nie moge dopiąć prawie starych spodni, na siłe dopnę, ale niewygonie mi.

Trochę się boję nadchodzącego tygonia, bo schodzę z leków do zera, zostaną tylko witaminy. Mam się po całkowitym odstawieniu oszczędzać kilka dni i bacznie się obserwować. W razie bólu jak na miesiączkę czy innych niepokojących objawów, wrócić do luteiny. Mam nadzieję, że obejdzie się bez i będzie dobrze. Tak bym poszła na basen :)

Przydługawy wpis wyjdzie jak zawsze, ale tak raz na jakiś czas a porządnie ;)

Płeć już wiemy, raczej pewniak, ale poczekamy jeszcze trochę do połówkowych, któe mamy za miesiąc :) Wtedy zrobimy rodzicom i przyjaciołom "ujawnienie płci" hehe ;) no cóż, na ciążę wszyscy wyczekiwali to chociaż płcią będę mogła ich zaskoczć :)

4 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)