BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Początki poczatków

Autor: sssss
25 sierpnia, 11:39

Napisze kiedys książkę z mądrości teściowej. Wg niej dobrze wygladalam z nadwaga, teraz zle bo prawdziwa kobieta ma miec na czym siedziec i oddychac, a gdybym przestała karmic piersia to pewnie biust byłby wiekszy (wtf?)
Mąż oświadczył, że jest bardzo zadowolny, czym zamknął usta.

Kiedys współczułam innym kobietom-młodym matkom, które po prostu zeszczuplały z czasem, bo kp + obowiąkzi domowe i wysłuchiwały nieprzychylnym komentarzy od tesciowych, które rościły sobie prawo do wyrażania zdania na każdy temat.

1 komentarz (pokaż)
27 sierpnia, 12:04

Odkąd Młode chodzi/biega jest meksyk. Ucieka mi z łazienki, gania po pokojach, ciężko ją upilnować.
Odrywam się pierdyliard razy. Nie zawsze udaje się uchronić. Przyprawia mnie o stany przedzawałowe.
Przytrzasneła palce, pakując między drzwi. Przewraca się, bo biega ciągnąć za sobą maskotkę w drugiej ręce trzymając piłeczkę. Wczoraj tak upadła, że leciała jej krew z nosa... I trzeba uważać na drzwi wejściowe i tarasowe bo ucieka na dwór. Mamy na podwórku sporo kostki, chce po niej biegać, fuka kiedy chce ją potrzymać za rękę, bo musi sama.
Najbezpieczniej jest na trawie. Czasem puszczam ją boso. Jak Stary kosił trawę, to tańczyła do kosiarki XD
Wrzuca swoje pampersy do kosza.

Byliśmy w knajpie na obiedzie - jedliśmy osobno bo Młoda chciała uciekać na zewnątrz zwiedzać świat, gonić psy i koty. Ciekawe jak będzie nad morzem... hehe

Okres jest wymagający, przypomina próby raczkowania i samodzielnego poruszania.
Do tego zęby i marudzenie. Znowu pada o 20. Budzi się o 4 nad ranem i płacze, wołając "mama", muszę nosić i śpiewać bo nie może zasnąć. No i zęby spsikać dentoseptem. Generalnie nieźle, bo śpi do 8, czasem 9. Nie jestem już tak bardzo niewyspana. Ale po całym dniu padam. Czasem już mi się nie chce kompletnie nic, z grubsza ogarniam dom i tyle. Pranie nastawiam wieczorem, programuję "opóźnione zakończenie" aby rano tylko rozwiesić. Oszczędność czasu.

Zjada mniejsze porcje, szybko się rozprasza bo chce biegać.

Co do mnie. Zauważyłam tendencje, że po ciąży... zgrubły mi włosy. Znalazłam zdjęcia sprzed ślubu i miałam rzadkie, cienkie, byle jakie. Teraz są długie (bo nie chodzę do fryzjera...) i jest ich więcej, mimo że swego czasu łysiałam.
Waga spadła, mimo że moim jedyną aktywnością są szybkie spacery i sprzątanie w biegu. Nie mam czasu dojadać (słodycze zjadam tylko w niedziele i tego się trzymam). Poza tym jem dużo, porcje jak dla faceta np. woreczek kaszy na obiad itp. po 3-4 kanapki na kolacje - teoretycznie dużo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia, 12:08

1 komentarz (pokaż)
11 września, 09:51

Zleciało 13 miesięcy.
Byliśmy 9 dni nad morzem - było fajnie. Odpoczęłam, zdystansowałam się i dobrze mi to zrobiło na głowę.
Postanowiłam już nie trwonić energii na niereformowalnych ludzi i sytuacje, które stwarzają gdyż potrzebuję tej energii właśnie dla mojego dziecka.

Małej dobrze zrobił wyjazd. Zrobiła się odważniejsza. Nie miała czasu tam spać - wszystko było takie ciekawe, morze i plaża też. W upalny dzień nie chciała wychodzić z wody.
Żeby nie było słodko-pierdząco - marudziła przez ząbkowanie. Przez 3/4 wyjazdu noce były do kitu, bo budziła się z wrzaskiem, ale to jest cena wybicia się czwórek.

Nauczyła się też, że nie jest jedynym dzieckiem na świecie - w bawialni hotelowej przeżywała "ciężkie" chwile, gdy okazało się że bujana krowa nie jest jej własnością - musiałam pilnować, bo chciała odpychać i zrzucać inne dzieci, płakała, ale tłumaczyliśmy jej... i po 2 dniach szczerzyła zęby do dzieci, głaskała inne maluchy (były w podobnym jej wieku, ale jakieś takie spokojniejsze, może przez to, że jeszcze nie chodziły - bardziej obserwowały).
Sądzę, że to fajny element socjalizacji. Bo miałam obawy jak będzie jadła na zatłoczonej stołówce, gdzie tyle rzezcy odciąga uwagę ale apetyt dopisywał. Czasem zjadła więcej, czasem mniej. Na jajecznicę hotelową mówiła "ble" i zrzucała z talerzyka, ale następnego dnia już zjadła. Za to ser biały w kawałku brała do ręki i wcinała.
Jedzenie było na tyle urozmaicone, że zawsze coś jej wybrałam. Po posiłku zawsze sprzątaliśmy.
Trochę mnie przeraziło, to jak 3/4 rodziców strofuje dzieci przy posiłkach: "jedz jak człowiek", "co takie małe kęsy" to weź do ręki, tamto, itp itd I do tego puszczanie bajek, a jedne pan to nawet stał nad dzieckiem i coś opowiadał. Dzieci nie czerpał radości z posilków, tylko siedziały jak na skazaniu... temat rzeka. Wiem, że tym rodzicom jest ciężko i nie wytrzymują nerwowo, bo przez kiedyś tam popełniony błąd teraz jest jak jest, ale problem się pogłębia...

Co do mojego dziecka. Z nowych umiejętności to umie chodzić już na tyle sprawnie, że nie przewraca się na chodniku, próbuje jeść sztućcami i jest bardzo dumna z siebie gdy nabije coś na widelec, ale nadal dominują ręce. Wyrywają się pierwsze słowa, ale pojedynczo np. "brawo"
Dużo rozumie. Wrzuca papierki i pampersy do kosza. Nie może znieść papierów porozrzucanych po trawnikach, mówi na nie "be" i chce sprzątać wszystkie pety. Biega za psami, jak właściciel pozowli pogłaskać to tłumaczymy, że trzeba delikatnie cacy.

Teraz odsypia wyjazd :) ciągle chce drzemki. A ja wracam do rzeczywistości.

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)