BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Początki poczatków

Autor: sssss
25 sierpnia, 11:39

Napisze kiedys książkę z mądrości teściowej. Wg niej dobrze wygladalam z nadwaga, teraz zle bo prawdziwa kobieta ma miec na czym siedziec i oddychac, a gdybym przestała karmic piersia to pewnie biust byłby wiekszy (wtf?)
Mąż oświadczył, że jest bardzo zadowolny, czym zamknął usta.

Kiedys współczułam innym kobietom-młodym matkom, które po prostu zeszczuplały z czasem, bo kp + obowiąkzi domowe i wysłuchiwały nieprzychylnym komentarzy od tesciowych, które rościły sobie prawo do wyrażania zdania na każdy temat.

1 komentarz (pokaż)
27 sierpnia, 12:04

Odkąd Młode chodzi/biega jest meksyk. Ucieka mi z łazienki, gania po pokojach, ciężko ją upilnować.
Odrywam się pierdyliard razy. Nie zawsze udaje się uchronić. Przyprawia mnie o stany przedzawałowe.
Przytrzasneła palce, pakując między drzwi. Przewraca się, bo biega ciągnąć za sobą maskotkę w drugiej ręce trzymając piłeczkę. Wczoraj tak upadła, że leciała jej krew z nosa... I trzeba uważać na drzwi wejściowe i tarasowe bo ucieka na dwór. Mamy na podwórku sporo kostki, chce po niej biegać, fuka kiedy chce ją potrzymać za rękę, bo musi sama.
Najbezpieczniej jest na trawie. Czasem puszczam ją boso. Jak Stary kosił trawę, to tańczyła do kosiarki XD
Wrzuca swoje pampersy do kosza.

Byliśmy w knajpie na obiedzie - jedliśmy osobno bo Młoda chciała uciekać na zewnątrz zwiedzać świat, gonić psy i koty. Ciekawe jak będzie nad morzem... hehe

Okres jest wymagający, przypomina próby raczkowania i samodzielnego poruszania.
Do tego zęby i marudzenie. Znowu pada o 20. Budzi się o 4 nad ranem i płacze, wołając "mama", muszę nosić i śpiewać bo nie może zasnąć. No i zęby spsikać dentoseptem. Generalnie nieźle, bo śpi do 8, czasem 9. Nie jestem już tak bardzo niewyspana. Ale po całym dniu padam. Czasem już mi się nie chce kompletnie nic, z grubsza ogarniam dom i tyle. Pranie nastawiam wieczorem, programuję "opóźnione zakończenie" aby rano tylko rozwiesić. Oszczędność czasu.

Zjada mniejsze porcje, szybko się rozprasza bo chce biegać.

Co do mnie. Zauważyłam tendencje, że po ciąży... zgrubły mi włosy. Znalazłam zdjęcia sprzed ślubu i miałam rzadkie, cienkie, byle jakie. Teraz są długie (bo nie chodzę do fryzjera...) i jest ich więcej, mimo że swego czasu łysiałam.
Waga spadła, mimo że moim jedyną aktywnością są szybkie spacery i sprzątanie w biegu. Nie mam czasu dojadać (słodycze zjadam tylko w niedziele i tego się trzymam). Poza tym jem dużo, porcje jak dla faceta np. woreczek kaszy na obiad itp. po 3-4 kanapki na kolacje - teoretycznie dużo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia, 12:08

1 komentarz (pokaż)
11 września, 09:51

Zleciało 13 miesięcy.
Byliśmy 9 dni nad morzem - było fajnie. Odpoczęłam, zdystansowałam się i dobrze mi to zrobiło na głowę.
Postanowiłam już nie trwonić energii na niereformowalnych ludzi i sytuacje, które stwarzają gdyż potrzebuję tej energii właśnie dla mojego dziecka.

Małej dobrze zrobił wyjazd. Zrobiła się odważniejsza. Nie miała czasu tam spać - wszystko było takie ciekawe, morze i plaża też. W upalny dzień nie chciała wychodzić z wody.
Żeby nie było słodko-pierdząco - marudziła przez ząbkowanie. Przez 3/4 wyjazdu noce były do kitu, bo budziła się z wrzaskiem, ale to jest cena wybicia się czwórek.

Nauczyła się też, że nie jest jedynym dzieckiem na świecie - w bawialni hotelowej przeżywała "ciężkie" chwile, gdy okazało się że bujana krowa nie jest jej własnością - musiałam pilnować, bo chciała odpychać i zrzucać inne dzieci, płakała, ale tłumaczyliśmy jej... i po 2 dniach szczerzyła zęby do dzieci, głaskała inne maluchy (były w podobnym jej wieku, ale jakieś takie spokojniejsze, może przez to, że jeszcze nie chodziły - bardziej obserwowały).
Sądzę, że to fajny element socjalizacji. Bo miałam obawy jak będzie jadła na zatłoczonej stołówce, gdzie tyle rzezcy odciąga uwagę ale apetyt dopisywał. Czasem zjadła więcej, czasem mniej. Na jajecznicę hotelową mówiła "ble" i zrzucała z talerzyka, ale następnego dnia już zjadła. Za to ser biały w kawałku brała do ręki i wcinała.
Jedzenie było na tyle urozmaicone, że zawsze coś jej wybrałam. Po posiłku zawsze sprzątaliśmy.
Trochę mnie przeraziło, to jak 3/4 rodziców strofuje dzieci przy posiłkach: "jedz jak człowiek", "co takie małe kęsy" to weź do ręki, tamto, itp itd I do tego puszczanie bajek, a jedne pan to nawet stał nad dzieckiem i coś opowiadał. Dzieci nie czerpał radości z posilków, tylko siedziały jak na skazaniu... temat rzeka. Wiem, że tym rodzicom jest ciężko i nie wytrzymują nerwowo, bo przez kiedyś tam popełniony błąd teraz jest jak jest, ale problem się pogłębia...

Co do mojego dziecka. Z nowych umiejętności to umie chodzić już na tyle sprawnie, że nie przewraca się na chodniku, próbuje jeść sztućcami i jest bardzo dumna z siebie gdy nabije coś na widelec, ale nadal dominują ręce. Wyrywają się pierwsze słowa, ale pojedynczo np. "brawo"
Dużo rozumie. Wrzuca papierki i pampersy do kosza. Nie może znieść papierów porozrzucanych po trawnikach, mówi na nie "be" i chce sprzątać wszystkie pety. Biega za psami, jak właściciel pozowli pogłaskać to tłumaczymy, że trzeba delikatnie cacy.

Teraz odsypia wyjazd :) ciągle chce drzemki. A ja wracam do rzeczywistości.

0 komentarzy (pokaż)
20 września, 10:18

W skrócie - noce się skiepściły. Jak się przebudzi to nie daje się odłożyć, nie raz przez 2-4 h. Jak już bardzo płacze, to daję przeciwbólowy, ale kurcze nie chcę jej faszerować. Dentosept już nie daje rady.
Póki co jestem wpół zombie (bo już nie takie zombie jak kiedyś) i chyba wstrzymam się przed ambitnymi wyzwaniami zawodowymi póki co. Podziwiam mamy, który po roku wróciły na pełny etat. Nie ogarnęłabym.

No i mam zagwozdkę w głowie, bo gdzieś tam mimo wszystko kiełkuje myśl o drugim dziecku... Szaleństwo!
Mąż bardzo chce.
Ja chciałabym później, ale przypomniałam sobie, że moje nadnercza, androgeny i wiek mogą później komplikować wiele spraw, w końcu pierwsza ciąża wystarana. Tylko mam tyle obaw, nie wiem czy uzasadnionych.
Tym bardziej, że Młoda jest fajna, komunikatywna, można się z nią dogadać :) Mam wrażenie, że rozumie większość co się do niej mówi.Lubię ten etap macierzyństwa.
Zapytam lekarza na kontroli, jak sytuacja medyczna ma się co do moich przemyśleń.

0 komentarzy (pokaż)
26 września, 21:10

Kilka Szotów z 13 miesiąca

Mówienie
"nie" - najczęściej
"tak"-rzadko
"tam" - jak gdzieś idzie
"nie chce" - do teściowej, gdy ją chciała zabrać do innego pokoju
mama, tata (z naciskiem na mama, podśpiewuje sobie do tej piosenki "mama ostrzegała" refren tzn ciągiem woła mama, mama,;)
i uwaga... hit to KAMIEŃ - mówi wyraźnie. kilka osób to słyszało. Jest wielką fanką kamieni, zbiera po 4 do jednej rączki i nosi wszędzie, muszę uważać bo chce wnosić do domu...
"woda" powiedziała ze 2 razy
"kwa kwa" - kaczka
raz powiedziała "kol-czyk" gdy była zafascynowana moimi nowymi kolczykami

Z dźwiękonaśladowczymch to brum brum, bum bum, mniam i am (podczas jedzenia)
Wciąż dużo je, w porze posiłku robi się marudna.
Razi sobie ładnie z pokrojonymi w paski warzywami - papryka, ogórek wchodzą bez problemu.
W ogóle wychodzą górne czwórki i marzę aby już wyszły, bo jednak więcej marudzi i częściej budzi się w nocy, w tym raz z dzikim wrzaskiem.
Plan dnia mam taki, że staram się ją po śniadaniu umęczyć - wychodzę na dwór, zazwyczaj bez wózka, i tak spacerujemy, zbieramy liście, kwiatki i kamienie, potem ciepła zupa (ostatnio krem, woli gęste, chociaż co dam to zje - póki co) i po tym zasypia w 2 minuty, po czym śpi 2-3 h - a ja mam wtedy czas na pracę. Czasem plany się kitraszą i np. jak nie da się wyjść na dwór to chce iść spać wcześniej, przez to śpi krócej, więcej marudzi i dzień jest trudniejszy, ja mniej zrobię.

Jednak praca z domu jest trudna, bo często gdy zabieram się do pracy to jestem tak zmęczona że padam... albo uwagę odciągają mi domowe obowiązki typu obiad, pranie, bałagan. Próbowałam robić pewne rzeczy wieczorami ale wyszło słabo, bo często do północy zasuwałam, bez odpoczynku przez cały dzień i wydajność umysłowa spadła.
Trochę mi głupio, że nie mogę podciągnąć ambicji na wyższy poziom, ale nie mam siły obecnie. Chyba za wcześnie. Jestem wykończona i chyba pora trochę odpuścić.

2 komentarze (pokaż)
10 października, 16:39

Gadania ciąg dalszy.

90% tego co mówi, to bliżej nieokreślona chińszczyzna, ale wyrywają się:
widzisz, idziemy, jedziemy, chodź, myć, jemy i pierwsze pełne zdanie (nie wiem, czy można to zaliczyć) "co to jest"?
Przedrzeźnia po swojemu gdy sylabuję "nie wool-no" i rusza wtedy palcem z poważną miną. Kiedyś ją przyłapałam na dworze przy otwartym śmietniku, jak sama sobie tak groziła. Urocze :)

Chce wyciągać rzeczy ze zmywarki. Jak zamiatam, to przynosi szufelkę, albo rozdeptuje to co aktualnie zamiatam (czasem nie chce mi się wyciągać rury od odkurzacza centralnego - bo ma 5 czy 6 metrów i nie chce mi się tego taszczyć).
Wszędzie za mną chodzi. Dzień po mojej pracy nie daje mi nic zrobić w domu, cały czas chce na ręce lub przytulać się. Ma alergię, gdy jestem przy zmywaku. Albo gotuję. Dlatego gotuję wieczorami, żeby na drzemce pisać
Czasem zastanawiam się, czy jest hajnidem.
Przy mężu nie zachowuje się tak.
Ostatnie 2 tygodnie mój sen był nikły i szukałam przyczyny - przestawałam funkcjonować. Wybudzała się i nie mogła zasnąć, żadne sposoby nie działały. Chodziłam nieżywa.
Poczytałam internety i wpadłam na pomysł, żeby ją wcześniej kłaść. I wczoraj eureka - po kąpieli zero wybudzeń, mimo, że zasnęła po 19, w nocy jedna pobudka, zjadła pierś, szybka zasnęła i spała do 7... Jak dla mnie super :) Ciekawe, czy na dłuższą metę zadziała.

Aha i wiem czemu ostatnio tak kijowo się czuję - pogorszyły mi się wyniki TSH, mimo że biorę letrox 100 i teraz na zmianę biorę 125 i 100 co jest trochę dużą dawką jak na moją masę ciała. Poza tym mam Hashimoto (choć nie takie "typowe" bo tarczyca jest normalnej wielkości tylko obraz rozmoyty) Niemniej wiążę z tym nadzieje, że moje samopoczucie się poprawi, będę mieć więcej energii bo ostatnio najprostsze czynności mnie przerastają (brak energii i "podwójna robota" przy Małej :))

0 komentarzy (pokaż)
17 października, 10:16

Po większej dawce leków na tarczycę + ustabilizowanie snu (tak to nazwijmy, tzn w nocy 1-2razy zje pierś i potem zasypia, tylko tak się rzuca, że ląduje na naszych poduszkach i często na nas) zaczęlam funkcjonować jak człowiek. Biorę ją w nocy do łóżka, bo jak się wybudzi, to często włożę smoczek i śpimy dalej. No i stopy musi mieć bose i odkryte koniecznie - inaczej kopie do oporu i się wybudza. W każdym razie wczesne kładzenie spać u nas działa - śpi często od 19 do 8 rano! Nie ciągiem, bo wiadomo, że są krótkie pobudki, ale dla kogoś kto przez rok nie spał normalnie to poprawa.

I tak z racji, że trochę więcej mi się chce, umyłam okna w całym domu, co zajęło mi cały dzień (umycie okien =bajzel gdzie indziej, bo moje dziecko to człowiek chaosu, wszystko wszędzie roznosi i dosięga wyżej, niż się spodziewaliśmy).
Bardzo chce mi pomagać, jak myła okna podawała potrzebne rzeczy i sama sobie bije brawo.
Ładuje ubrania do pralki.
Chce wyciągać naczynia ze zmywarki, robi to bardzo szybko (za szybko i trzeba uważać).
Chce odkurzać.
Zaczęła jeść sama łyżeczką i widelcem. Rozlewa przy tym zupę, ale i tak jest lepiej - bo z reguły na podłodze już nic nie ląduje. I zamiast rzucać talerzami zrozumiała, że jak skończyła jeść to trzeba oddać opiekunowi.


Ulubione zabawki to: kamienie, orzechy włoskie, buty z garderoby, spinacze.
Jak jesteśmy same, to uczepia się mnie jak rzep. Wszystko musi widzieć, co robię w kuchni. I tak rozpoznaje całe warzywa czy produkty, wie że są do jedzenia. Trochę przerąbane na zakupach, bo jak widzi bieluchy/jogurty to się trzęsie i chce jeść tu i teraz.

Jest bardzo uparta, jak chcę ją przewinąć to ucieka i krzyczy "nie". Albo przynosi mi żel do mycia i mówi "to mama". Nie chce myć zębów. W kąpieli chce się myć sama. Przynosi kurtkę i każe sobie zakładać w domu. Albo bezrękawniki. Raz w pokoju prasowalniczym wygrzebała sukienkę 2 rozmiary za dużą i "kazała" sobie ubrać.
Z mówieniem doszły nowe słowa: dziadzia, ciocia, kąpać, sama. Próbuje powtarzać "szyszka" ale wychodzi "szysza" "szyszy".
Śpiewa "nie nie nie" z piosneki "Mam chusteczkę haftowaną"
Daje buziaki. Jest o mnie zazdrosna (nawet jak mąż mnie przytula, całuje). No ale jak rano się obudzi a Męża nie ma, to mówi "tata ni ma"

Zapisałam ją na zajęcia muzyczne dla dzieci, jest najmłodsza w grupie (chodzimy razem). Na początku,przez pierwsze 10 minut trochę się wstydziła uczepiona mojej nogi, ale potem rozhulała się. Roznosiła instrumenty, maty, akcesoria, śmiała się zadowolona. Wiadomo, jeszcze nie naśladuje idealnie bo jest za mała, no ale zawsze to jakiś element socjalizacji.
Jest cwana, chciała zakosić kasztana z zajęć - sprzątaliśmy do worka, i jak myślała, że nikt nie patrzy to chwyciła w dłoń i schowała za siebie (że niby nie widać :))
Tyle na 14 miesięcy


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października, 10:18

2 komentarze (pokaż)
24 października, 12:20

Ida górne czwórki i dolne trójki.
Harmonogram dnia się rozsypał.
W nocy wzbudza się z krzykiem albo... gada. Układa proste zdania z tego co umie już powiedzieć, mąż średnio to kuma ale ja wiem o co chodzi. Np. Pokazuje na kosz z pampersami i mówi mama nunu,be (Bo usilnie probuje wytłumaczyć ze tych budów nie wyciąga się powrotem). Albo budzi się i mówi "ni ma" i cholera wie o co chodzi. I tak w kółko. Jak próbuje uśpić to śpiewa nienienie, puszcza oczko i gada. Albo leci po pilota i celujac w tv śpiewa "Mama mama" nawet to urocze, ale nie o 1 w nocy gdy na drugi dzień trzeba wstać i pracować.
Uznaliśmy z mężem że bez Niej byłoby nudno :)
Z tym że teraz ma temp 38,2, nie chce jeść i śpi na mnie... cala resztę trzeba odpuscic

0 komentarzy (pokaż)
27 października, 17:43

pierwsza choroba z temp 39,5 odhaczona - wirus
wychodzi ostatnia czwórka
I Młoda, jak gdyby nigdy nic powiedziała dzisiaj sylabami pa-pry-ka.
Cały czas chce do mnie.
Moja wydajność intelektualna to jakieś 3% ale robota sama się nie zrobi.
W tym miesiącu suplementuję magne b6 i mam lżejszy PMS, bardziej goonie go znoszę, chociaż z trudem nad sobą panuję, ale jednak (potrafię już zlać, co mówi do mnie mój teść)
Chciałabym się kiedyś wyspać. trochę chociaż

2 komentarze (pokaż)
4 listopada, 16:08

3 dniowa gorączka okazała się poczatkiem infekcji, która tak sobie trwa... tzn przeniosła się na gardło, ale płuca czyste, więc sobie inhalujemy, podajemy leki itp. Kilka nocy nie przespałam, ale jest słońce w tunelu - teraz o dziwo śpi, co mnie cieszy, aż się boję chwalić... (śpi ze mną w łóżku, nic nie zmienialiśmy, kompletnie nie wiem, od czego to zależy i byłoby cudownie, gdyby zostały te 1-2 krótkie pobudki w nocy).
Inhalatora bała się tak, że dostawała spazmów. Niestety, musieliśmy użyć tajnej broni - puszczać śmieszne koty na youtubie i przeszło. Teraz sama chce inahlacji...
Aby było weselej, wszyscy się zaraziliśmy. Też sobie pogorączkowałam, ale jeden dzień i nie brałam żadnych specjalnych leków, przeszło. Gorzej z Mężem, on przy gorączce jak to facet... pewnie się domyślicie. Był u lekarza, dostał leki i zalecenie aby leżeć i nic nie robić(...)

Jedzenie u dziecka mi się popsuło przez tę chorobę. do tego przebiły się górna 3 i 4. Moje wszystkojedzące dziecko żyje powietrzem i miłością, zjada homeopatyczne ilości jedzenia, a bilansowanie poszczególnych posiłków mogę sobie wsadzić w 4 litery - bo np. rano zje serek wiejski/ser biały/ z łaski owoc/pomidor, zupy wchodzą (ale to zależy) a z II dania to pozjadałaby to co zielone i czerwone i coś z węglowodanów, a na kolacje jajko. Mięsem rzuca. Pieczywa nie chce. Owoce by jadła bardzo chętnie. Może pojawiła się neofobia, albo wzrost spowolnił (nosi ubrania 86 i waży 11 kg, jest wyższa od rówieśników, anemii nie ma), albo te spuchnięte dziąsła tak wpływają. Poza tym radosna jest, zwłaszcza gdy ma wokół siebie więcej ludzi.
Sylabuje po swojemu, lubi mówić "nie" i "tam". Oddaje smoczka po drzemce (tłumaczymy, że tylko do spania). Woli rzeczy codziennego użytku niż zabawki.

2 komentarze (pokaż)
7 listopada, 08:53

Dziś, równo na 15 miesięcy przespała pierwszą noc (!)
Obudziłam się rano zdziwiona i sprawdziłam czy wszystko ok... uf, spała jak gdyby nigdy nic w swoim łóżeczku.

1 komentarz (pokaż)
9 listopada, 11:56

100 razy dziennie odpowiadam na pytania "co to"?
Rozumie i mówi coraz więcej. Muszę zabezpieczyć spiżarkę bo ostatnia przyłapałam ją z:mąką, jajkiem (i wołała jajo!), płatkami owsianymi, butelkami z wodą i gąbeczkami.
Myślę nad prezentem Mikołajkowym typu kuchnia dla dzieci - tak, żeby miała szafeczki itp. ale nie taka różowa tandetna i jednocześnie nie za 2 koła (tak, takie też widziałam :)

Rozważam zakup pomocnika kuchennego. Serio. W foteliku do karmienia nie chce siedzieć, a lubi obserwować co robię, czasem pomaga (np. mieli orzechy w młynku), przekłada owoce i albo sadzamy ją na blacie (ale trzeba bardzo uważać) albo na rękach (kręgosłup mnie napieprza).

Najładniej bawi się sama, jak zrobi kupę. Wiem, kiedy jest, nie muszę sprawdzać. I w końcu tych kup jest mniej 1-2 dziennie a nie 5.

Jedzenie poprawiło się, wczoraj już wtranżalała owsiankę, kanapki i całą porcję spaghetti po meksykańsku z ciecierzycą.

Zaczyna pewne rzeczy przetwarzać w główce. Kiedy babcia szykuje się do wyjścia i pytamy gdzie jedzie baba, odpowiada "dom". Nikt jej tego nie uczył.

A ja mam chyba dni płodne - kiedyś to żyłam od cyklu do cyklu z naciskiem na przytulanki w takie dni - temperatura, zmiany śluzu itp - comiesięczna adrenalina i rozkminki. Generalnie jak kojarzę to w każdą ciążę zachodziłam listopad-grudzień (może to takie szczęśliwe miesiące). Więc teraz trzeba uważać. Czasem nachodzi mnie szalona myśl - może drugie? ale wtedy przypominam sobie, że TSH trochę za wysokie, w ogóle to powinnam brać pabi-dexametazon a jestem kp, i nie wiadomo co z komórkami NK.I nie wiadomo, czy zawodowo nie zwolnić na kilka lat, odchować młode i wtedy ruszyć z kopyta (moja praca może być bardzo angażująca, kiedyś pracowałam całymi dniami).Takie dylematy. Chyba łatwiej było nie mieć ambicji albo być facetem :)

1 komentarz (pokaż)
19 listopada, 23:37

Postanowiliśmy z mężem spróbować w przyszłym roku postarać się o drugie dziecko. Stwierdziliśmy, że skoro i tak jest przerabane to niech będzie jednym ciągiem. Chociaż pewnie wyjdzie nam z 3 lata różnicy :)
A tak serio
Tak zaczęłam o tym myśleć, że mogę żałować. Pamiętam te starania, emocje i fakt, że czasem najważniejszego nie kupisz za pieniądze... za kilka lat może być dla mnie za pózno.
Kiedyś muszę sobie wypunktowac tutaj co bym zrobiła inaczej przy dziecku (I sobie) wiedząc to co teraz.
Mam też pomysł na moja pracę- bo mi się marzy elastyczna, z czasem na rodzinę i życie.
Ale najpierw muszę uporządkować hormony, dowiedzieć się kiedy brać dexametazon i pewnie pomyśleć jak zaprzestać np małego cyckoholika. Ale teraz idą jej żeby- trójki się przebiły i piątki. Noce różne, za to w dzień chce caly czas na ręce lub co chwilę pierś, jest płaczliwa i wymaga dużo troski. Na spacerach domaga się piersi...
I mówi coraz więcej,powtarza słowa, czasem trudne. Przesylabowala ostatnio ciecierzyca". I męża wola po imieniu, naśladując mnie kiedy go o coś proszę. Chyba rozumie słowo "ja" bo jak pytam o to kto je w tym foteliku to tak odpowiada. Na kupę mówi bomba ;)
Z jedzeniem bywa różnie- czasem nic A czasem jak smok. Nie wmuszam. Inne matki patrzą z lekka zazdroscia na apetyt mojego dziecka. Chyba myślą, że mam fuksa:)

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)