BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: O Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!!!

Autor: Esperanza Mia
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

8 września, 15:21

32+1 waga 57,4 Wczoraj przeżywałam horror. Po obiedzie poczułam że coś mi leci. Z początku myśl może popuściłam siku potem a może to wody płodowe może zaraz będę rodzić. Szok. Po jakimś czasie powtórka z rozrywki. Byłam cała w strachu. Bałam się położyć spać. W końcu zasnęłam to szybko przestraszona przebudziłem się. Jak nigdy chodziłam co 2 godz do kibelka na siku. Do tego 2 razy znów ze mnie poleciało. Na dokładkę maly też nie mógł spać i cała noc wojował. Rano wstałam jak zombi. A mój wziął torbę i kazał mi pakować rzeczy do szpitala. Zrobiłam zamówienie z którym zwlekałam ale nie ma co. Od rana mój prasuje ubranka pieluszki itd. przejął się nie bardziej niż ja. Dziś znów poleciało ale tym razem poszłam do łazienki zobaczyć jak to wygląda. A to wodnisty śluz taki jak w dni płodne z domieszką białego i lekko żółtego. Infekcji nie mam bo nic nie swędzi. Czasem wyleci cos gęstego, rozciągliwego albo i nie. Wydaje mi się że to nie wody płodowe. Wizyta u gina we wtorek. Tragedia. Dobrze że teraz wizyty co. 2 tygodnie. Nie ma spokoju, szkoda że ciążę nie mogą być spokojne a nie takie w nerwach.

3 komentarze (pokaż)
9 września, 20:37

32+3 waga 57,1
Cała noc spałam jak suseł nic mi nie leciało więc pewnie stąd wyspałam się. Gdyby nie telefon to bym pewnie do 10 spała.
Rano wszystko było ok, zjadłam śniadanko zadowolona byłam że nic nie leci. A tu po 10 zaczęła się akcja . Znów leci po 20 min znów. Cała wkładka mokra. Zmieniam na inną po godzinie żnow leci sprawdzam to woda z dodatkiem jakby śluzu ale woda. Mój pojechał do brata a ha dumam, może szpital taaaa i będę siedzieć z tydzień zanim coś zrobia. U mnie specjalistów nie ma, w męża stronach rodzinnych nie. Znów mi chluslo kolejna wkładka. Pisze do gina czy mnie przyjmie. Cisza. Mąż przyjeżdża o 13.40. mówię do niego gin nie odpisuje a przyjmuje do 15,15. Co robimy. jedziemy w ciemno, czy może szpital. Szybka decyzja. Jedziemy. Mój po raz pierwszy gnal na autostradzie 140. Ale zdążyliśmy. Gin mnie przyjął lecz musialam chwilę poczekać na sam koniec.
Na fotelu sprawdził PH pochwy nie wykazało aby wody odchodziły.
Na USG wody 14 więc ok. Mały z parametrami ok. Wagowo prawie 2kg masy. Jedynie główka wielką. Ale to normalne bo z mojego ojca strony dzieci zawsze miały wielkie głowy.
Od razu odetchnęłam.
Lekarz jedynie kazał mi brać lactovaginal. Podobno po 30 tc takie rzeczy że wzmożonym śluzem się dzieją. Tylko ciężko rozpoznać czy to wody czy to śluz przez te wodniste sluzy.
Początek ciąży super a końcówka tragedia. Ile nerwów. Teraz mały powinien też się uspokoić jak nie będzie nerwów. Bo że mnie stres zszedł.

3 komentarze (pokaż)
12 września, 11:30

32+5 waga 57

Ostatnio przez nerwy sporo schudłam, ale zaczęłam jeść więcej i nadrabiać.
Przed wczoraj nie mogłam spać bo myślałam że mnie zaleje w nocy.
Ale tak się nie stało, śluzu trochę poleciało, ale już nie tak dużo.
Wczoraj wybrałam się na większy spacer i co. Ledwo do domu doszłam dużo tego śluzu było dobrze że miałam podpaskę. Szybko do domu wróciłam. Stwierdziłam że koniec że spacerkami. Będę więcej leżeć.
Właśnie robię ostatnie pranie. Mana mi pomoże bo mój w pracy.
Jeszcze muszę dokupić pojemniki z Ikea bo fajnie tam się ubranka układa.
Wizyta u gina we wtorek i zobaczymy czy to faktycznie śluz czy to wody sączące się. I wtedy pewnie się uspokoję.
Ostatnio mój leniwy maluch strasznie rozrabia i to nocami. W dzień śpi a w nocy się budzi. Przez co spac nie mogę.on nie kopie tylko strasznie się rozpycha. Pewnie dlatego że mam mały brzuszek.

Zaczęłam oglądać USG. Zauważyłam że mały ma bardzo dużą głową. Już mojemu nie mówiłam, ale u mnie w rodzinie ze strony ojca dzieci mają duże głowy. Czyżby odziedziczył budowę po mnie i może tez charakterek. Chciałabym 😉
Brzuszek ma mniejszy niż ostatnio. Ja też gruba nie byłam urodziłam się z waga 3400. Reszta parametrów super. Lepiej mieć chudego niż grubszego bo tak będzie ciężko naturalnie rodzić.
Nie chciałabym jak siostra rodzić wielkiego. Ona już musiała mieć CC.
A mój malec będzie idealny.

Ostatnio jak czytam forum większość dziewczyn rodzi. Już mnie to przeraża że niedługo będzie moja kolej. Bo nigdy nie wiadomo kiedy się wszystko zacznie. Ja jestem nie gotowa, czy kiedyś byłam chyba nie. Boję się wsiąść maluszka na ręce. Jak go przebrać, założyć pampersa, wykąpać to wszystko dla mnie nowość. Mąż chce mi pomóc i wziasc opiekę , fajnie ale za dużo pewnie nie pomoże, bo mały będzie do mnie ciągnąć.
A wracając do porodu chciałabym naturalnie urodzić, zawsze chciałam mieć cesarkę ale jednak szybciej dochodzi się do zdrowia po porodzie naturalnym. Po 2 po cesarce trzeba dłużej odczekać z następnym dzieckiem.
A ja bym chciała za rok startować by urodzić w wieku 38. Choć nie jest powiedziane że się uda. Choć nam 2 zarodki ivf to loteria. A do kolejnych stymulacji podchodzić już nie będę.
Za dużo kasy to wszystko mnie pochłonęło. Nawet urządzenie pokoju małego i cała wyprawka dużo mnie kosztowała nie licząc całej procedury ivf. Ale to wszystko nie ważne pieniądze szczęścia nie dają.
Miałabym kasę a nie miałabym dziecka.
To był mój cel i wkrótce go osiągnę. Wkrótce będę mieć w ramionach mojego synka 😍 On sprawi że zapomnę o tych 4 latach starań, wynagrodzi wszystko, poświęcenia czas pieniądze, wylane łzy. Choć będzie ciężko to wiem że dam radę.

Ostatnio mojego męża brat zaczął jeździć po Polsce. Chyba z nas przykład zaczął brać. Pojechał do Zakopanego mojego nawet ciągnął ale ten nie zgodził się. My swoje zwiedziliśmy i nadal to będziemy robić w swoim czasie.
Siostra wybrana się teraz do Zamościa.
Nawet jej nie zazdroszczę, kiedyś tak. Ona ma dzieci odchowane, ma wszystko. Teraz moja kolej, mój czas.
Choć nie ukrywam, chciałabym być raz jeszcze w ciąży i dać małemu rodzeństwo. Mam nadzieję że będzie mi to dane. Ale i tak będę wdzięczna Bogu za ten cud. Nawet jeśli Piotruś będzie moim jedynym dzieckiem.


4 komentarze (pokaż)
17 września, 13:22

33+3 waga 58

We wtorek miałam wizytę u gina. Strasznie się stresowałam przez ten wodnisty śluz. Stwierdziłam że jak wody ubyło to znak że to jednak sączenie wód i czeka mnie szpital. Bardzo się tego bałam.
Na szczęście na wizycie lekarz stwierdził że wód nie ubyło. A to jest śluz, wiele kobiet po 30 tc ma wzmożony śluz. Szkoda tylko że jest to dość uciążliwe. Ale wytrzymam. Już wolę chodzić w podpaskach niz mieć sączące wody.
Też martwiłam się o maluszka bo Pol dnia nie dawał znaku życia. A on smacznie sobie spał. Pewnie odsypiał nerwowa atmosferę.
A ja pierw przez nerwy schudłam a teraz nadrobiłam z nawiązką.
Karta na przyjęcie do szpitala wypełniona, oby tylko w dniu porodu były tak miejsca. Bo jednak chciałabym tam rodzić.
A wieczorkiem dwóch kolegów z pracy mnie odwiedziło. Mimo że byli tylko 10 min to miło z ich strony że ktoś jednak pamięta 😉
W Ikea dokupiłem trochę pudełek na ubranka, teraz powinno wystarczyć. Jutro przyjdzie do mnie ostatnia wyprawka pościel na później,kokon, rogal do karmienia, organizer do łóżeczka i rożek . I będę chciała resztę rzeczy spakować do walizki niech czeka, bo nie zna się dnia i godziny porodu.
Od poniedziałku postanowiłam odstawić słodycze. Bardzo je kocham. Ale jak chce karmić to muszę choć miesiąc wcześniej nie jeść produktow które mnie uczulają czyli mleko, jajka, kakao, kurczak, soję, orzechy laskowe i zimne.. Mam nadzieję że to wyrzeczenie się opłaci. I będę mogła małego karmić.

Jaheria dziękuję za porady. Właśnie zaczynam czytac i oglądać filmy o laktacji. Bo masz rację potem czasu nie będzie.

A wczoraj zrobiłam ostatnie małe pranie. Dziś zaczęłam prasować bo wcześniej maz z 2 razy po godzinie prasował. Ale prasuje na raty bo nie mam sił. Zostały mi tylko body do prasowania od 62-80 tych ostatnich mam tylko kilka sztuk.
Ale w takim tempie to.szybko nie pójdzie. W sobotę męża wykorzystam do pomocy. Choć już mam pomocnika kota. Kładzie się na desce do prasowania i śpi. Dobrze że chociaż nie przeszkadza.

A poród coraz bliżej niż dalej. Narazie się nie boje i nie przeżywam. Może to za wcześnie. Choć wolalabym rodzić za 2-3 miesiące.
Napewno będę tęsknić za brzuszkiem za ruchami małego. Ciąża to piękny stan.
Tak naprawdę nie mogę narzekać..Nie wymiotowałam, nie krwawilam. Krwiaki szybko się wchłonęły. Jedynie to 3 trymestr dał mi w skórę. Zgaga, częste odwiedzanie kibelka i ten nieznośny upierdliwy śluz. Ale nie mogę narzekać. Największa nerwowka była po pozytywnej becie i wtedy kiedy miałam małe przyrosty i godziłam się że strata.
To był najgorszy czas. Nie miałam wtedy w nikim wsparcia. Maz się zamknął w sobie a siostra mówiła że jak na się urodzić chore to lepiej niech poronie. A jednak stał się cud. Mam znajome które mimo słabych przyrostów i czynnika immuno nie udało się. To mnie bardzo bolało, ale przekonało że Bóg mnie wkoncu wysłuchał i nie zostawił mnie. Ten grudniowy syn kiedy snilo mi się małe dziecko do którego wolałam Piotruś stało się rzeczywistościa. Wtedy uważalam to tylko za zwykły sen. A to był sen proroczy. Stąd kiedy ujrzałam 2 kreski wiedziałam że to synek.
I jednak wróżba mojego kolegi się dopełniła. Zawsze widział synka koło mnie a jego nie bylo. Sam się dziwil czemu. A jednak trzeba było pokierować życiem nie czekać na cud naturalny. Gdyby nie podejście do ivf i wybranie odpowiedniego czasu nigdy bym do tego momentu nie doszła.
Nie wiem czy będzie mi dane mieć jeszcze jedno dziecko. Mam tylko 2 zarodki. A podobno immuno najsilniej działa kiedy chcemy mieć 2 dziecko. Wtedy jakas torpeda się rozpoczyna. Napewno powtórzę badania i dorobię allo mlr którego nigdy nie robiłam. A potem zostawię to w rękach Boga. Choć nie ukrywam chciałabym rodzeństwo dla niego by nie był sam na świecie. Ale jak się nie uda to tak będę bardzo szczyt i wdzięczna Bogu za ten dar za to 1 dziecko.


3 komentarze (pokaż)
21 września, 16:06

34+0 waga 57,3

Ten czas bardzo zasuwa. Nie mogę uwierzyć że już 34 tc.
Wczorajsza noc była koszmarna.
Jak chciałam zasnąć to śluz mi zacząć cieknąc, to za chwilę komar zaczął gryźć, to kot głośno mialczal to mały strasznie się wiercił i nawalał w pęcherz. Co godzinę musiałam wstawać siku. Istny horror a dziś ledwo się trzymam.
W sobotę mąż skończył prasowanie a ja dopiero w niedzielę kiedy się lepiej czułam ułożyłam ubranka
Łóżeczko skręcone mialobyc późnij. Ale mąż się uparł że na czas i teraz to zrobi niz na ostatnia chwilę. Do tego chciał sosnowe ja kupiłam szare, wiedziałam że mu się nie podobało , powiedziałam że sosny już nie mieli 🤣
604056f7debc.jpg
Łożeczko narazie stoi w pokoju małego bo strasznie śmierdzi farbą. Potem przeniesiemy do nas do pokoju.
Kot już stracił swój drapak musieliśmy go rozmontować, bo nie ma miejsca na niego a on mało z niego korzystał. Teraz to śpi na fotelu do karmienia jego ulubione miejsce.

Torba do szpitala spakowana została kupić podpaski i jakieś herbatniki w razie głodu wilczego.
Z tymi wyciekami u mnie raz lepiej raz gorzej. Rozmawiałam z dziewczynami na FB że niektóre tak mają, ale mniejsze ilości. I niekiedy lekarze są zaskoczeni bo w ich historii leczenia takich przypadków nie bylo. Przecież zawsze ktoś musi być wyjątkowy 🤣
A tak czy siak trzeba to kontrolować czy to nie wody, więc mój mnie namawia znów na wizytę do bardzo dobrego gina. Jak wody pozostana bez zmian wtedy już tak częstych wizyt nie będzie.
Tylko mam nadzieję że poznam jak mi wody spływają do porodu 😁 bo wtedy będzie jazda na maksa.


Ostatnio myślałam nad zakupem chicco baby hug 4w1 oczywiście używane bo ceny z nowego z kosmosu.
Tylko pytanie czy to dobre i czy się faktycznie przyda.
Łożeczko będzie na górze. Na dole wózek pewnie w pokoju bo korytarz mały.
Kokon się przyda na łóżko na dole albo na górze w mamy pokoju, jak mój będzie spal po nocy, albo ze mną będzie leżeć jak mój na nic do pracy pójdzie.
I w takim razie będzie mi to potrzebne. Hmmmm albo kupić osobno leżaczek Bujaczek a potem krzesełko do karmienia wszystko osobno
Kiedyś nie było tylu wynalazków i ludzie sobie radzili.
Mama stwierdziła że jak będzie wózek to nim będzie można jeździć po pokoju czy iść do kuchni. Tylko wiadomo wózek też jest duży. A po 2 dzieci tak szybko rosną że przyda się do 4-5 miesięcy i koniec trzeba będzie z tego zrobić krzesełko do karmienia.
Po prostu nie wiem co robić. Czy to faktycznie mi się przyda czy będzie zbędne.

3 komentarze (pokaż)
22 września, 10:21

Oto mój brzuszek w 34 tc. Moja siostra z komentarzem do mnie. Gdzie ty masz brzuch, dziecko musi być bardzo malutkie. Ja miałam jak bombka. A zapewne już mały ma koło 2,3 kg 😁
d3698aa90199.jpg

4 komentarze (pokaż)
24 września, 17:07

34+3
No i moje przeczucia stały się prawdą. Pojechałam na USG do gina. Zrobił pH pochwy 7 USG pokazało wody 3,8. Spadek więc płyn się sączy to nie śluz.
Natychmiast skierowanie na szpital
Waga małego to 2183.
Oczywiście nie przygotowana na szpital byłam. Pojechaliśmy do Matki Polki tam mnie gin wysłał. Bo mają dobry sprzęt dla wcześniaków.
Szpital to najgorsze co może być.
Przyjęli mnie na oddział. Zbadali. Trafiła mi się mila Pani doktor.
Też stwierdziła że to wody bo na USG się sączyły.
Przepisała sterydy na płuca małemu, kroplówki z magnesem , kroplówki z antybiotykiem ktg 2 *1
Wczoraj podali po 3 kroplówki dziś rano też. Wody mi popłynęły w nocy znów nerwy. Spać nie mogłam bo dziewczyna obok strasznie chrapala.
Czuję się jak zombie.
Malucha badali kilkakrotnie 17, 20,24, 3,6. Widać że był wkurzony bo przed ktg przemieścił się z prawej na lewą stronę a teraz na środek. Widać że ma dosyć.
Dziś AFI 7 tyle co wczoraj ale dziwne bo w nocy leciało i trochę rano. Potem minimalnie oo 15 ale już lepiej. Tylko leże nie chodzę. Dziś na obchodzie stary cap się trafił boleśnie szyjkę zbadał myślałam że umrę potem stwierdził że to nie wody bo nic nie leci. Ja mu mówię że w nocy cała podpaska, no dobra zrobimy USG. Niektórzy lekarze są tragiczni.
Ten co mi USG robił jakid młody powiedział że porodu nie będą mi wywoływać bo brak skurczy szyjka 5cm i brak rozwarcia. Jedynie jak braknie wód to wtedy poród teraz tylko obserwacja.
Szybko mnie nie wypuszcza z z jednej strony chce do domu a z 2 tu jest opieka. A w domu byłby stres czy wody są czy nie ma bo kolejny stres a tak jestem spokojna o małego.
Lepszych urodzin nie mogłam wymarzyć.
Ehh ale bym chciała aby mały wytrwał ten tydzień czy dwa. Niech będzie październikowy nie wrześniowy. Choć zawsze chciałam dziecko blisko moich urodzin. Ale zmienilam zdanie
Mąż do mnie z tekstem to kara za złożenie łóżeczka wcześniej. Ja do niego to przeczucie stąd miałam nacisk na wyprawkę i prasowanie. Chyba jednak intuicja.

0 komentarzy (pokaż)
24 września, 17:07

34+3
No i moje przeczucia stały się prawdą. Pojechałam na USG do gina. Zrobił pH pochwy 7 USG pokazało wody 3,8. Spadek więc płyn się sączy to nie śluz.
Natychmiast skierowanie na szpital
Waga małego to 2183.
Oczywiście nie przygotowana na szpital byłam. Pojechaliśmy do Matki Polki tam mnie gin wysłał. Bo mają dobry sprzęt dla wcześniaków.
Szpital to najgorsze co może być.
Przyjęli mnie na oddział. Zbadali. Trafiła mi się mila Pani doktor.
Też stwierdziła że to wody bo na USG się sączyły.
Przepisała sterydy na płuca małemu, kroplówki z magnesem , kroplówki z antybiotykiem ktg 2 *1
Wczoraj podali po 3 kroplówki dziś rano też. Wody mi popłynęły w nocy znów nerwy. Spać nie mogłam bo dziewczyna obok strasznie chrapala.
Czuję się jak zombie.
Malucha badali kilkakrotnie 17, 20,24, 3,6. Widać że był wkurzony bo przed ktg przemieścił się z prawej na lewą stronę a teraz na środek. Widać że ma dosyć.
Dziś AFI 7 tyle co wczoraj ale dziwne bo w nocy leciało i trochę rano. Potem minimalnie oo 15 ale już lepiej. Tylko leże nie chodzę. Dziś na obchodzie stary cap się trafił boleśnie szyjkę zbadał myślałam że umrę potem stwierdził że to nie wody bo nic nie leci. Ja mu mówię że w nocy cała podpaska, no dobra zrobimy USG. Niektórzy lekarze są tragiczni.
Ten co mi USG robił jakid młody powiedział że porodu nie będą mi wywoływać bo brak skurczy szyjka 5cm i brak rozwarcia. Jedynie jak braknie wód to wtedy poród teraz tylko obserwacja.
Szybko mnie nie wypuszcza z z jednej strony chce do domu a z 2 tu jest opieka. A w domu byłby stres czy wody są czy nie ma bo kolejny stres a tak jestem spokojna o małego.
Lepszych urodzin nie mogłam wymarzyć.
Ehh ale bym chciała aby mały wytrwał ten tydzień czy dwa. Niech będzie październikowy nie wrześniowy. Choć zawsze chciałam dziecko blisko moich urodzin. Ale zmienilam zdanie
Mąż do mnie z tekstem to kara za złożenie łóżeczka wcześniej. Ja do niego to przeczucie stąd miałam nacisk na wyprawkę i prasowanie. Chyba jednak intuicja.

6 komentarzy (pokaż)
27 września, 12:00

34+6

Nigdy bym się nie spodziewała że będę mieć urodziny w szpitalu.
Z dala od wszystkich i wszystkiego.

Codziennie mam kroplówki z antybiotykiem i antybiotyk dożylnie.
Codziennie pobierają krew czy nie ma infekcji.
Dziś rano polało się więcej wód myślałam że będę już rodzić. Na obchodzie to zgłosiłam i zrobili USG. Na szczęście szyjka długa zamknięta brak rozwarcia. Powiedziano mi że w każdej chwili mogę rodzić..jeśli dojdzie do infekcji będzie poród od razu.
Tak się boję, każdy dzień jest ważny.
Jutro już 35 tc. Żeby mały chociaż tydzień wytrzymał. Wytrzymam w tym szpitalu byle tylko mały jak najdłużej siedział.

6 komentarzy (pokaż)
29 września, 14:54

35+1
Gorzej być nie mogło.
Byłam na fajnym oddziale ale niestety dziś poszedł do remontu.
Wywalili nas po różnych oddzialach.
Ja z koleżanką trafiliśmy na położnictwo. Niestety dla nas miejsc nie było i wylądowaliśmy na korytarzu. Dodatkowo jest tam osoba z covudem, bo szpital wpuszcza wszystkich.
Mam już tego dość warunki super,
najchętniej bym już się wypisała.
Oczywiście ust nie zrobili. Co jedynie rano KTG. A ile wód mam ile mały waży nic nie wiem 😟
Wiem tylko że jak jestem zdenerwowana on bardzo się kręci takto spi. Chyba wyczuwa ten stres.
Wczoraj na KTG miałam pierwsze skurcze nawet ich nie czułam.
Dziś rano powtórka jedne do 80 drugie do 50
Więc chyba wkrótce się rozpakujemy a stres niestety nie pomaga

Edit o 17 znalazło się miejsce kobieta poszla rodzić
Wzięli pierw mnie bo stwierdzili że mi wody odpływają i jakieś warunki muszą być. Tym bardziej że dostaje kroplówki.

Anusla współczuję ci też lokatora jakiego miałaś. Niby covid rozdzielony ale paniusia sobie wychodzi. Szpital źle robi ze bierze wszystkich z ulicy a potem kładzie że zdrowymi i potem wychidzi.
Powiem ci że mam zaparcia a jak bym wzięła czopek i by mnie ruszyło a kible zajęte....m nie chce gadać co by było
Więc czekam a samo się wykluje.
Lokatorki mam dziwne dobrze że jutro albo pojutrze odchodzą.
A ja zajmuję miejsce dziewczyny która dziś przyszła i odpłynęły hej wody więc oby tak szybko u mnie się nie stało.
Już wolę rodzić od poniedziałku będzie bezpieczniej dla małego.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września, 19:45

5 komentarzy (pokaż)
Dzisiaj, 12:51

35+3

Wczoraj zrobili mi w końcu USG.
Mały waży 2600 ale to chyba niemożliwe aby przytył w tydzień 400 g. Musi być błąd pomiaru.
Wody o dziwo wzrosły do 10. Sam lekarz był w szoku.
Ostatnio dużo piłam może to było od tego. Albo błąd laboratorium.
Wieczorem kolejną kroplówką z antybiotykiem chciałam wytrzymać jak najdłużej ale o 23.00 wysiadłam z bólu. Ręką spuchnięta na maksa. Poszłam do pielęgniarek aby mi przełożyli welfron.
Trafiłam na super babkę przełożyła mi, rękę wysmarowała specjalnym kremem i powiedziała abym domagała się zmiany na tabletki. I super.
Szczęście takie było że akurat wszedł lekarz do pokoju i poprosiłam o zmianę. Bez niczego zmienił zalecenia i od dziś biorę tabletki.
Dziś postarałam się aby mi zrobili specjalny test na wody. Lekarz nie odmówił.
Niestety potwierdziło się wyciek wód.
Trafiłam na sympatyczna doktor. Stwierdziła że w moim przypadku powinnam zostać do porodu nie ryzykując zakażeniem bo różnie to może być.
Tym bardziej że jestem po ivf. O matko perspektywa siedzenia tu miesiąc źle to wróży. Termin na listopad masakra.
Nie wyobrażam to sobie. Ale myślę aby zostać dla dobra małego.
Stwierdziłam że jak osiągnę bezpieczny czas czyli 37 tc . Nie będę się oszczędzać będę biegać po schodach itd. byle wody spadły wtedy mi poród wywołają.
A teraz 10 dni oszczędzania aby było ok.
Tydzień leżenia i wód przybyło. To tydzień chodzenia wody spadną.
Jestem tak załamana jak nigdy.
Mój został sam, już na dość siedzenia danego. kot biedny jest szkolony przez mamę. Biedak, ciężkie czasy nastały dla niego. Ja próbuję to wszystko przetrawić, bo co mi zostaje ehhhh
Wypisać się a niech dojdzie do zakażenia. Bo gdyby wody nie leciały s tak czy jest sens ryzykować życie dziecka. Do zakażenia może dojść lub nie. Ale czy można aż tak ryzykować.
Zostało już tak mało. Ale fakt trzeba mieć pech że to coś na mnie trafiło. I jak można się cieszyć ciąża. Strach jak diabli cały czas.

2 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)