BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Mały cud

Autor: nickky
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

O mnie: Mam na imię Ola, w związku od 6 lat, o dziecko staraliśmy się ponad 1,5 roku (23 cykle), w Marcu podjęliśmy decyzję o wizycie w klinice leczenia niepłodności i wtedy wydarzył się mały cud :)

Moje emocje: Niedowierzanie, ostrożna radość, lęk i niepokój, czy wszystko będzie dobrze

8 kwietnia, 14:51

5tc

Do tej pory nie mogę w to uwierzyć, mój pierwszy wpis na fioletowej stronie. We wtorek, 2 kwietnia był mój 28dc, mam krótkie cykle, zazwyczaj 26 dni, ale zdarzył mi się i cykl 29 dni, więc nie pozwalałam sobie na zbytni optymizm. Raz już tak było, z rok temu, zatestowałam w 28dc i rozpłakałam się nad pojedynczą krechą. Od tamtej pory obiecałam sobie nie testować, dopóki okres nie spóźni mi się konkretne kilka dni.

W środę, dzień później, nie wytrzymałam i zrobiłam test, z niewielką ostrożną nadzieją, ale bardziej nastawiona na kolejne rozczarowanie. Tyle nieudanych cykli, 23 razy, kiedy zamiast upragnionych dwóch kresek pojawiała się krew na papierze, czekałam na wizytę w klinice leczenia niepłodności ustaloną na Maj i już w sumie nie wierzyłam, że może się udać ot tak po prostu. Moja mina, kiedy zobaczyłam na teście 2 kreski musiała być bezcenna, szkoda, że nie patrzyłam w lustro :) Gapiłam w ten test dobre kilka minut, miałam wrażenie, że jak tylko odwrócę wzrok to ta druga kreska zniknie, że w ogóle jej tam nie było, tylko mój mózg doprowadza mnie do szaleństwa. Ale była tam...trochę mniej wyraźna, niż kontrolna, ale jednak była, nie cień cienia, tylko konkretna czerwona kreska.

Ten moment pamiętam jak przez mgłę, wiem, że poleciałam budzić B. i machałam mu przed nosem testem płacząc i śmiejąc się jednocześnie. Biedak musiał pomyśleć, że oszalałam :)
Następnego dnia poleciałam na betę - wynik 463,7 w 29dc (prawdopodobnie 17dpo). Dzisiaj powtórka bety - wynik 2176. Jestem w ciąży :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia, 11:52

3 komentarze (pokaż)
12 kwietnia, 12:13

6tc

Pisanie na fioletowej stronie wciąż wydaje się takie nierealne. Jeszcze miesiąc temu nie byłam w stanie wyobrazić sobie, jakie to byłoby uczucie zobaczyć na teście 2 kreski, wertowałam internet wzdłuż i wszerz czytając o leczeniu niepłodności, inseminacjach, in vitro... i nagle tak po prostu stało się :)

We wtorek mam pierwsze USG, czas dłuży się niemiłosiernie, to będzie jakoś przełom 6/7 tygodnia, więc jest już szansa na zobaczenie bijącego serduszka :)

Myślałam, że jeśli kiedyś doczekam się dwóch kresek na teście to w końcu wyluzuję. Gdzie tam, natury paranoiczki nie da się tak łatwo zwalczyć. A może to normalne, że niepokoję się o tak długo wyczekaną ciążę. Pierwszy trymestr jest taki niepewny...niepotrzebnie naczytałam się w internecie o statystykach poronień...ale pomimo niepokoju wierzę, że będzie dobrze, musi być :)

Postanowiliśmy powiedzieć o ciąży rodzicom (znaczy moim teściom) i szwagierce w czasie Świąt. To będzie początek 8 tygodnia, trochę wcześnie, chciałam zaczekać do 2 trymestru, ale Święta to taka wspaniała okazja, a nasza rodzina potrzebuje trochę dobrych wieści, bo ostatnio dużo złych rzeczy się działo. A w końcu nie robimy wielkiego kinder balu na skalę wesela, tylko mówimy trzem najbliższym nam osobom w rodzinie.

Moje objawy:
- W zasadzie nie mam prawie żadnych objawów.
- Może trochę częściej chodzę do toalety, ale staram się też pić dużo wody, więc może dlatego.
- Piersi nie bolą, nie powiększyły się, ot są takie jak zawsze.
- Jestem często zmęczona i śpiąca, zasypiam nad książką, serialem, nawet trochę w pracy nad komputerem. Ale i tutaj może być to spowodowane nagłym odstawieniem kofeiny, a wcześniej piłam jej baaardzo dużo (2 kawy, 2-3 yerba mate, kilka mocnych herbat, teraz 1-2 herbaty, 0 kawy i yerby a jestem niskociśnieniowa)
- Od kilku dni odczuwam delikatne bóle podbrzusza, trwające nawet kilka godzin. Czasem jest to takie jakby kłucie z przodu w okolicy wzgórka łonowego, czasem niewielki ból jak na okres (oj ten jest stresujący), ale podobno to normalne. Dopóki nie ma silnego bólu i plamienia staram się nie stresować, chociaż oczywiście lekki niepokój jest. Na wszelki wypadek skonsultuję z ginekologiem za tydzień.
- Śluz 0 nic, prawie pustynia. Też dziwne bo podobno powinno być go dużo, do dopytania ginekologa.
- Żadnych nudności, zmian smaku, zachcianek na dziwne rzeczy, 100% norma.

Staram się cieszyć brakiem objawów i niczego sobie nie wmawiać. W ten sposób można przeżyć w stresie całą ciążę, o wyzwaniach i stresach związanych z zajmowaniem się dzieckiem już nie wspominając.

Leki:
- Witaminy Mama DHA i Luteina dopochwowa 2x100mg. Witaminy i luteina zapisane przez ginekologa, luteinę dostałam ze względu na to, że miałam brązowe plamienie przez 3 dni między 22-25dc. Możliwe, że było to plamienie implantacyjne, ale mój gin twierdzi, że żadnego plamienia w ciąży nie należy bagatelizować, zwłaszcza, że jest to ciąża dość długo wyczekana. Progesteron mam w połowie normy, więc raczej nie przedawkuję. Sama sobie ciąży nie poprowadzę, więc muszę chociaż trochę tym lekarzom zacząć ufać.


Planuję wyedytować mój ostatni wpis na ovufriend i zrobić podsumowanie szczęśliwego cyklu. Wiem, że każda z nas jest inna, ale może komuś przydadzą się takie informacje :)

1 komentarz (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)