BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Czekamy na cud./ Listopadowe Szczęście 2017 ♡

Autor: adasiowa
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

O mnie: Mam na imię Asia. Mam 22 lata. Od sierpnia 2015 roku mężatka.

Moja ciąża: To moja pierwsza ciąża. Staraliśmy się z mężem 1,5 roku o naszego Skarba. Pierwszy cykl z clo - udało się, w brzuszku zamieszkał Kropek. :-)

Chciałabym być mamą: Cierpliwą, wyrozumiałą, troskliwą. Chciałabym żeby moje dziecko(może kiedyś w liczbie mnogiej :-) ) dzieliło się ze mną każdym smutkiem, problemem, sukcesem i radością.

Moje emocje: Ja ciągle w to nie wierzę. ;-)

4 maja 2017, 11:25

Dzień dobry drogie e-ciocie. :-)
W końcu zabrałam się za napisanie tutaj co u nas słychać. :-)
Dzisiaj mamy 11t6d. :-)
Od początku czułam się całkiem dobrze. :-) Czasami coś zakłuje ale to podobno normalne. Jak jestem głodna to od razu mi słabo, nic się nie chce, i wszystko jest 'blee' ;-) Wymiotów do tej pory brak. :-)
Postanowiłam pokazać Wam zdjęcia naszego Maleństwa, które do tej pory dostałam, a są ich aż 2! :-D
Pierwsze jest z 6t3d. Zobaczyłam też wtedy serduszko naszego Skarba. :-)
20170504_104513.jpgfree image hostcertificity.com

Drugie zdjęcie jest z 10t3d, Maleństwo już machało rączkami, kreciło się i wyginało. :-)
20170504_104627.jpgupload gifcertificity.com
Jestem tak cudownie szczęśliwa. :-)
Mąż dumny jak paw i co chwile gładzi brzuszek i wyczytuke informacje co na dany tydzień potrafi zrobić nasz Człowieczek.;-)

11 maja mamy umówione badania prenatalne. :-)
22 maja mam wizytę u mojej ginekolog. :-)
Czekam na każde podglądanie Maluszka z niecierpliwością. ;-)

Trzymajcie kciuki, żeby wszystko dalej było dobrze. <3

P.S. Czuję że będzie chłopczyk. :-D


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2017, 11:24

3 komentarze (pokaż)
29 maja 2017, 13:50

Cześć!
Dzisiaj mamy 16t2d(według pierwszego usg).
Trochę się już pogubiłam w tych tygodniach, bo każde badanie to inny termin porodu, ale postanowiłam na razie trzymać się tego z pierwszego usg.
Na prenatalnych byliśmy 11.05. Według lekarza z dzieciątkiem wszystko w porządku, rozwija się prawidłowo.

20170511_113605.jpgimage hosting 10mb limit
Profil naszego Maluszka. <3
Niestety dzieciątko nie chciało współpracować i płci nie ujawniło.
Testy pappa wyszły dobrze. :-)
Na usg 22.05 u mojej ginekolog Maluszek wcale nie chciał być oglądany, bo pokazywał plecki i chwile profil. Płci dalej nie znamy.
Według tego usg i pomiarów główki i brzuszka, nasze Szczęście 'nadgoniło' i jest 2 tygodnie starsze. Dzidziuś na dzień 22.05 ważył 138g.

Ja czuję się dobrze. Czasami kiedy za długo stoję, lub siedzę w miejscu boli mnie brzuch... Wczoraj na Komunii kuzynki chodziłam cały dzień w butach na obcasie(5cm więc niewiele) i wieczorem moje plecy i brzuch dały mi się mocno we znaki. Pomogło leżenie na prawym boku. ;-)

Kolejne usg mam 19 czerwca u mojej ginekolog.
Muszę w końcu umówić się na usg połówkowe. :-O
Jak ten czas leci! :-O
Miłego dnia! Ja uciekam myć okna. :-)

3 komentarze (pokaż)
2 czerwca 2017, 11:59

16t6d
Dzisiaj poczułam pierwsze ruchy Maluszka! <3
Określiłabym to jako 'plumkanie' lub bąbelki.
Haha. <3

Jestem przeszcześliwa! <3 <3 <3

1 komentarz (pokaż)
6 czerwca 2017, 09:15

17t3d

W cytoligii wyszło jakieś zapalenie. :-/ Dostałam antybiotyk w globułkach Pimofucin i globułki Invag, żeby odbudować florę bakteryjną.
Ginekolog pokazała mi przez chwilę moje maleństwo. <3 Siedzi sobie wygodnie, bokiem oczywiście, żeby przypadkiem ktoś nie zobaczył co między nóżkami jest. ;-)
Maluszek narazie nie rozkręca się kopniakami, czasami tylko czuję jakiś ruch, ale delikatny. Łożysko na przedniej ścianie macicy i może to dlatego. ;-)

19 czerwca mamy wizytę kontrolną, a 21 czerwca połówkowe. <3

1 komentarz (pokaż)
21 czerwca 2017, 18:07

Będziemy mieli córeczkę. <3 <3 <3

5 komentarzy (pokaż)
5 lipca 2017, 19:20

21t4d

Za tydzień w czwartek mamy prenatalne. Wiem, miały być 21 czerwca ale wtedy lekarz stwierdził, że córcia jest za mała i ustalił nam termin wizyty na 13 lipca. ;-)
Czuję, że nasze Słoneczko rośnie i nabiera siły.
Codziennie czuję jak kopie i ciągle nie wierzę, że pod sercem rośnie nam mały człowiek. <3
Mam około 2 kg na plusie... Nie wiem czy to dużo czy mało ale przy mojej nadwadze to chyba nie jest źle. ;-)
Teraz przygotowałam sobie podwieczorek- płatki jaglane, mus z malin, mus z agrestu, jogurt naturalny. Owoce prosto z ogrodu. :-)

Miłego Wieczoru! :-) :-*

13 komentarzy (pokaż)
7 września 2017, 11:00

30t5d

O kurczę dawno nic nie pisałam. :-O
Na szczęście wszystko jest dobrze. :-) Mysia w brzuszku szaleje. W nocy się budzi jak dotknę brzucha i mamy pół godzinną imprezę. :-)
Nad ranem mam problem ze spaniem, bo voraz ciężej znaleźć pozycję, w której nic nie boli. ;-) Ale czego się nie robi dla tego Cudu w brzuszku. :-)
18.09 mamy wizytę, muszę zrobić badania i oby wyszły ok. Ostatnio miałam podwyższone CRP i moją gin to martwi. :-/ Do tego mamy ciągle jakąś infekcję bezobjawową, jedynie śluz jest jakiś galaretowaty. Mam już drugi raz Pimafucin zapisany, ale chyba się na niego uodporniłam, albo po prostu jest źle dobrany.:-/

A z lepszych wiadomości jeszcze to wybraliśmy wózek Bebetto Luca S-Line 2w1 + fotelik Maxi Cosi Cabriofix. :-)
Niestety wpadłam na debilny pomysł i pochwaliłam się wyborem siostrze męża. :-/ Dostałam kazenie o tym jak to powinniśmy teraz oszczędzać na wszystkim co się da, a my wywalamy pieniądze jak śmieci. ♡ Bo kto to widział dać 500 zł na fotelik. Ona przecież może dać nam fotelik z ich wózka 3w1. I się w cholere obraziła, bo oni chcą nam pomóc, bo będziemy mieli 'dodatkowe wydatki', 'ważniejsze wydatki'. Kurwa. Napisałam jej, że dla mnie bezpieczeństwo mojego dziecka jest najważniejsze.
I się obraziła.
Mi chce dawać rady co jest potrzebne i bezpieczne dla dziecka, a sama czasami swojej 17-miesięcznej córeczki do fotelika nie wkłada jak gdzieś jedzie, bo się nie opłaca, bo tylko do sklepu/kościoła/do nas, to przecież kawałek. I dziecko albo siedzi samo na przednim siedzeniu, albo u pasażera na kolanach.
I jeszcze się wtrąca, bo po co czytam książki czy w internecie o kp, jak to w życiu wygląda całkowicie inaczej.
No tak faktycznie, najlepiej dać się zapłodnić, a później tylko rozłożyć nogi i czekać aż dziecko wyjdzie. Później zonk bo 'co ja mam robić?'...

Wrrr...

7 komentarzy (pokaż)
28 października 2017, 09:24

38t0d

Dziś zaczynamy 39 tydzień ciąży. :-)
Szybko mi uciekły te tygodnie, nawet nie wiem kiedy. :-)
Córcia wychodzić chyba jeszcze nie chce, bo nie mamy żadnego rozwarcia, ale w poniedziałek mam kolejną wizytę i może już coś ruszyło.
Niestety dorobiłam się opryszczki i możliwe, że czeka nas cc, ze względu na zagrożenie życia Małej. :'( A ja tak chcę urodzić sn. :'(
Może uda się jednak wyleczyć to cholerstwo.

Brzuszek mamy już duży, czuję się taaaaaaka ogromna. Mąż jest zachwycony, ciągle przytula i całuje mnie po brzuchu. :-D

Narazie uciekam sprzątać. Postaram się odezwać po wizycie. :-)

Buźka. :-*

1 komentarz (pokaż)
7 listopada 2017, 11:04

W niedzielę 5.11.2017 r. o godzinie 4:35 przyszła na świat siłami natury nasza córeczka Wiktoria. <3
55 cm i 3125 g Szczęścia. <3 <3 <3
Opiszę wszystko później. ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2017, 11:10

6 komentarzy (pokaż)
11 listopada 2017, 16:54

W niedzielę wstałam o 3:00, bo rozbolał mnie brzuch, ale miałam tak jak chciało mi się siku. Wstałam z łóżka, otworzyłam drzwi, wyszłam na korytarz i poczułam jak coś ciepłego pociekło mi po nogach(filmowego wodospadu nie było ;-) ). Wróciłam się do sypialni i mówię do męża:
-Wody mi odeszły
-Hm?
-No wody mi odeszły
-Już?
:-D :-D :-D
Poszłam do łazienki bo czułam jakby parcie na kupe, ale nawet siku nie zrobiłam tylko wody się sączyły. Sprawdziłam czy są czyste i stwierdziłam, że mamy jeszcze czas. Z odejściem wód zaczeły się też skurcze. Pomyślałam 'O ludzie jak to teraz tak boli, to jak będzie później!' Między skurczami założyłam bielizne,podkład poporodowy dopakowałam torbę i się ubrałam. Poszłam sprawdzić zmienić podkład i zobaczyłam źe wody są zielone. Szybko sie ubrałam, mówię do męża, że wody są zielone i trzeba jechać do szpitala. Ogarneliśmy się i o 3:15 wyjechaliśmy z domu. W samochodzie zaczęłam liczyć co ile mam skurcze(w czasie skurczu już nie potrafiłam wysiedzieć) i wyszło, że co 3-4 minuty. O 3:28 wjechaliśmy na parking szpitalny, od razu rozglądałam się za samochodem mojej ginekolog i naszczęście go wypatrzyłam. Powiedziałam do męża, że muszę urodzić na jej zmianie czyli do 6:00 mam czas. :-D
Poszliśmy na izbę przyjęć, tam załatwiliśmy papierologię i na wózku już pojechałam na trakt porodowy.
Położyli mnie na kozetce, podpieli pod ktg, położna mnie zbadała i mówi 'Mamy 7 cm rozwarcia. Jest pani szczęściarą!'
No w tym momencie nie byłam akurat taka szczęślwia. ;-)
Zapytałam ile to ktg będzie trwać, bo na leżąco bolało bardziej niż na stojąco. Położna odpowiedziała, że tak z 40 minut... na tą wiadomość przeklnęłam za co dostałam opiernicz, że to nie było miłe z mojej strony . Jęczałam tam sobie z bólu, aż w pewnym momencie poczułam parcie i mówię do położnej 'Czuję parcie!', szybko mnie zbadała i stwierdziła, że mamy dychę jedziemy rodzić. Aż się zdziwiłam, bo myślałam gdzie tam koniec a boleć będzie jeszcze bardziej, a tu niespodzianka - Gorzej nie będzie. :-D

0 komentarzy (pokaż)
11 listopada 2017, 17:11

Położyli mnie na łóżku, nie wiem czemu nie mogłam sobie wybrać pozycji- byłam zawiedziona. Za ścianą rodziła już inna dziewczyna, ale nie szło jej to. :-/
Ja zaczęłam reagować instynktownie i parłam jak czułam, że 'to ten moment', w między czasie przyszła moja ginekolog.
Mąż był przy mnie, trzymał za rękę, gładził po głowie, przykładał do czoła butelkę z wodą, albo dawał mi się napić. <3
Położne urzadziły sobie wyścigi, kto pierwszy urodzi - ja czy ta dziewczyna za mną. :-D
Za bardzo nie potrzebowałam pomocy, nie musiały mi mówić kiedy przeć tylko musiały mi kolana trzymać żebym nie zaciskała nóg. ;-)
Cdn

0 komentarzy (pokaż)
12 listopada 2017, 15:52

Nie pamiętam ile miałam skurczy partch, ale obstawiam, że około 10. Bałam się, że mnie tam porozrywa, ale instynkt był w czasie skurczy silniejszy. Położne mnie chwaliły, że potrafię tak przeć efektywnie. :-D
Musiały mnie naciąć, ale co się dziwić jak musiałam rodzić na leżąco, a Mała tak szybko wychodziła... Czułam nacięcie, ale tylko trochę piekło, nic więcej.
3 skurcze później poczułam jak coś ze mnie wypada i już Myszka była z nami. ❤ Od odejścia wód do narodzin małej minęła godzina i 35 minut. :-) Podobno jestem stworzona do rodzenia dzieci. :-D
Mąż przecinał pępowinę. <3 Później go poprosili na fotel i tam po zbadaniu Małej mógł ją poprzytulać. Mnie w tym czasie zszywała moja ginekolog, wszystko robiła delikatnie i bezpośpiechu, szycie nie bolało, tylko jak podawała znieczulenie to czułam takie lekkie ukłucia jak przy pobieraniu krwi. Później przewieźli mnie na koniec sali za kotarę, położna ponaciskała mi jeszcze brzez brzuch na macicę, żeby jak najwiecej się oczyścić.
Później przyszedł mąż i położna z Wiką i sobie mogłyśmy tam poleżeć, poprzytulać się i dostawić do piersi. :-)
Wspominam swój poród bardzo dobrze, mimo że ból był okropny, ale tak szybko wszystko się działo, że nie miałam czasu się zmęczyć. ;-)
To prawda, że o bólu się zapomina. Może nie jakoś magicznie od razu po dostaniu dziecka na piersi, ale jednak jak patrzymy na tą Małą istotkę to wynagradza nam wszystko. <3
Jesteśmy w niej zakochani po uszy, jest cudowna, jest idealna, jest taka kochana, taka Nasza. Nasze Zwycięstwo, o które warto było walczyć, na które warto było czekać. <3

8 komentarzy (pokaż)
29 stycznia 2018, 11:04

Cześć ciotki! Trochę Was zaniedbałam. Przepraszam. :-*
Po porodzie działo się u nas wiele. Więcej złego jak dobrego niestety.
Nasza Myszka w zerowej dobie miała już żółtaczkę. Była tak ospała, że nie chciała pić. Trzeba było dokarmiać. Ogolnie to nasze kp to jedna wielka klapa i nie będę się rozpisywać na ten temat, bo po prostu mi przykro jak o tym myślę.

W poniedziałek 6.11 powiedziano nam,że Wiki ma infekcję bakteryjną i muszą podawać antybiotyk. Jak przywieźli mi Małą z wenflonem w głowie to się popłakałam na ten widok. :-(
Mała jeździła na fototerapię i nie mogłam jej mieć przy sobie. Okropnie się czułam, ale psychicznie. Fizycznie było dobrze. Co chwilę płakałam, że nie mogę córeczki przytulić. Na drugi dzień powiedziano nam, że będą robić badania skąd ta żółtaczka i infekcja.
Był u mnie mąż, pogadaliśmy, pocieszaliśmy się nawzajem i trochę humor mi się poprawił. Mąż pojechał do domu, a do mnie przyszła dr neonatolog z informacją, że Mała muszą przewieźć do innego szpitala, bo rozwinęła się małopłytkowość, a oni nie mogą przetaczać krwi noworodkom. Wtedy poczułam dosłownie jak serce mi pękło. :'( A to co wyczytałam o tej chorobie w internecie tylko bardziej mnie dobiło.
Niunie zawieziono specjalną karetką na oddział patologii noworodka do miasta oddalonego o 40 km od naszego domu. Oddział zamknięty, mogłam tam przychodzić tylko ja z mężem. Wynajmowałam łóżko w szpitalnym hotelu. Do Małej chodziłam co 3 godziny, ryczałam za każdym razem jak musiałam ją zostawić samą. :'( Na patologii powiedziano nam, że w najgorszym momencie Wikusia miała 40 tyś PLT, a norma jest od 150 tyś. Na szczęście poziom zaczął rosnąć, ale i tak nie wykluczali przetaczania krwi i punkcji lędźwiowej. :-( Stwierdzono, że małopłytkowość była u nas reakcją na podanie antybiotyku, taki chwilowy spadek odporności, by za chwilę organizm zaczął walczyć pełną parą. W 4 dobie stsierdzono arytmię serca i musieli podłączyć Małej elektrody. Boże jak mnie to denerwowało. Ciągle pikało, rozłączały się te kabelki. Wrr... Okazało się jednak, że to tylko chwilowe powikłanie po infekcji i po kilkidniowej obserwacji nie było śladu po arytmii. :-)
Wypuścili nas po 10 dniach pobytu tam, w sumie w szpitalu spędziłyśmy 12 dni. Okropny czas... strach, niepewność i ból. Na szczęście to już za nami...
Nasza córcia jest silną istotką, dała radę walczyć już od pierwszych dni życia. Dużo przeszła - 3 wenflony: w główce, rączce, i nóżce, kłuta była niezliczoną ilość razy, rączki miała sine, nóżki nie lepsze. Przy ostatnich badaniach krwi pobierano krew jej na dwa razy, bo już żyły jej się chowały. Takie biedactwo tyle musiało znieść. :-( Teraz każda igła czy kontrolne badanie krwi czy szczepienie to płacz i to taki płacz, że serce nam się kraja. :-(
1 grudnia byliśmy na kontroli i nie wyszło nic co mogłoby zaniepokoić.
Byliśmy też na usg bioderek i też jest wszystko w porządku.
Mała ma lekko obniżone napięcie mięśniowe, ale rehabilitujemy ją. Już 5 razy była na rehabilitacji, jutro jedziemy znowu. Dzięki temu nasze Serduszko potrafi już przewrócić się z plecków na brzuszek. Jakoś około 1,5 tygodnia temu udało jej się to zrobić. Cudownie jest widzieć jak dziecko się rozwija. :-) Wiktoria już dużo gaworzy, wystarczy się do niej odezwać, a już gada po swojemu 'aa', 'ahh', 'gaa', 'haa'. :-D I uśmiecha się tak cudownie. ♡♡♡
Wpycha już piąstki do buzi, ślini się tak, że czasami trzeba przebierać.
Według lekarzy, po chorobie nie ma żadnych powikłań. Ciągle się martwimy o nią, a mąż to okropnie panikuje, chociaż już trochę się uspokoił. :-)
Teraz musi być już tylko dobrze. ♡♡♡


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2018, 11:05

1 komentarz (pokaż)
15 lutego 2018, 15:11

14 tygodni i 4 dni. ♡
Cześć ciotki. :-)
W sumie to nie wiem co napisać. :-)
Nasza Niunia ma się dobrze, guga sobie w najlepsze. :-)
Następny tydzień będzie wyjazdowy.
W poniedziałek jedziemy na usg bioderek kontrolne, we wtorek o 13:00 mamy rehabilitację, a w środę pędzimy do Koźla na usg nerek. ;-) Czyli w sumie około 160 km w 3 dni zrobimy. :-O Boję się jak to bedzie z tym wyjazdem do Koźla, bo jednak 50 km w jedną stronę, to nie mało. Wiktoria już tak od razu w aucie nie zasypia,więc może być ciekawie. :-O
Po usg musimy jechać z wynikami na kontrolę do poradni patologii noworodka, ale to jeszcze muszę umówić wizytę. :-/

Ciągle nie mogę uwierzyć w to, że nam się udało stowrzyć tą małą śmieszkę. :-D Jest taka cudowna. <3 Wszyscy mówią, że mamy w domu małą laleczkę. :-D Taaaaaaak bardzo ją kocham. <3
Ale żeby nie było, że tak kolorowo to powiem, że w czasie skoków rozwojowych jest armagedon - tylko płacz, nie chce jeść, wszystko się nudzi po 10 sekundach. Ostatni skok trwał 7 dni, podobno każdy następny trwa dłużej... Także najciekawsze przed nami. :-D
Z takich rozwojowych postępów to wkłada rączki do buzi, łapie wszystko co znajdzie się w zasięgu ręki, przewraca sie z pleców na bok, z brzuszka na plecy(ostatnio źle napisałam - potrafi obrócić się na razie tylko z brzuszka na plecy a nie odwrotnie ;-)), wodzi wzrokiem za zabawkami, jak ktoś się odezwie to szuka gdzie ten ktoś jest. :-)
Wszystko co potrafi nas zachwyca, Wiki odkrywa świat, a my doceniamy każdą chwilę. <3
Zdjęcia dodam jak znajde troche czasu, żeby je sformatować, także cierpliwości. ;-)

Pozdrawiamy. <3

1 komentarz (pokaż)
12 marca 2018, 17:36

Trochę mało się udzielam tutaj, ale dziś jest 'okazja' ;-) Dzisiaj na świat przyszły czworaczki z mojej miejscowości! ♡ Cztery dziewczynki: Maja, Wiktoria, Julia i Oliwia. ♡ Oby Księżniczki były zdrowe. :-)

3 komentarze (pokaż)
5 października, 18:32

Ciąża zakończona 5 października 2020

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)