BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: BABY BOOM-synek :)

Autor: maxi
6 sierpnia 2016, 14:50

czy mi sie tylko wydaje, czy zniknely jakims cudem wpisy z wczoraj??

0 komentarzy (pokaż)
6 sierpnia 2016, 14:50

czy mi sie tylko wydaje, czy zniknely jakims cudem wpisy z wczoraj??

2 komentarze (pokaż)
6 sierpnia 2016, 16:19

No wlasnie taki wazny wpis mi wywalilo....Sonu-siostra mojego meza, po 2 latach od staraty coreczki podczas porodu jest znowu w ciazy!!! Jest przeszczesliwa i my razem z nia!!! Chodz slabo mowi po angielsku zadzwonila do mnie i mi to powiedziala wczoraj z samego rana...:*


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2016, 16:16

4 komentarze (pokaż)
18 sierpnia 2016, 15:46

Mam rodzicow od niedzieli u siebie, Gabi od razu babcie zaakceptowal jakby nigdy nic, ale niestety teraz kiedy to moge sobie poszalec, bo mam opieke do dzieckA, to moje dziecko ma faze MAMAMAMAMAMAMAMAMA i po prostu znowu nie moge wyjsc z domu,ani do pracy mnie nie puszcza, ani do sklepu , ba nawet do wanny nie moge isc bez niego....wiec teraz siedzac w toalecie mam za towarzystwo nie tylko syna, ktory jeczy, ale jeszcze dziadkow, ktorzy staraja sie go jakos zabawic, jedynm slowem mam widownie :/ oszalejeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
Do tego upal upal upal
I choroby choroby choroby
Maz chory, szefowa chora, sasiad chory!!! i syn wczoraj goraczkowal, kazdy chce abym go zabrala do lekarza, wiec w tym tygodniu codziennie jestem w przychodni...
I moze to zmeczenie, moze taka faza, ale odechciewa mi sie kolejnego dziecka....jak reka odjal w tym miesiacu...
Raczej chce chudnac niz tyc...raczej chce do ludzi niz zamykac sie znowu w domu....mam ochote poszalec i jakos mi z ciaza nie po drodze....ale moze w przyszlym miesiacu bedzie znowu inaczej? w kazdym razie ide sie dzis napic i potanczyc.... i tak bardzo brakuje mi dawnej wolnosci.....moze nie na zawsze, ale chociaz na kilka dni...raz na jakis czas, tak bardzo chcialabym zdjac z ramion ta odpowiedzialnosc...

3 komentarze (pokaż)
18 sierpnia 2016, 22:08

no i chuj....miala byc impreza, ale nawet nie zdazylam dojechac, bo matka zadzwonila, ze gabi od godziny ryczy, jest caly mokry i zalany lzami,ze nie daja rady...to wrocilam,teraz to mi sie chce plakac....

9 komentarzy (pokaż)
28 sierpnia 2016, 10:07

kryzys...na kazdym polu...
lek separacyjny w rozkwicie....mielismy isc z mezem na randke, ale niestety sie nie udalo, wiec poszlismy rodzinnie na lody, no i zaliczylismy pierwszy atak histerii o samochod, ktory zobaczyl w sklepie, ale ktorego nie kupilismy...boze, moj syn to sie tak popisuje przed tymi dziadkami, ze nie wiem co sobie mysla....to znaczy wiem co, ze jest NIEGRZECZNY....nie znosze tego slowa, ani grzeczny, ani niegrzeczny, kurde no, moje dziecko ma prawo miec kryzysy. I wcale nie jest niegrzeczny, wole slowo energiczny, inteligentny i asertywny ;P bo taki jest! No ale darl sie dobre 20 minut za tym samochodem, cala droge na parking.....co do rzucania to babcia pochowala polowe zabawek,bo powiedziala, ze szkoda ich i to byl dobry pomysl, jak ma rzucac to niech rzuca 3 zabawkami a nie wszystkim, miej zepsuje, i mnie zbierania po domu gratow.
temat kolejnego dziecka zdecydowanie zbladl....

9 komentarzy (pokaż)
29 sierpnia 2016, 13:39

Jeszcze miesiac i lecimy do Polski (z Gabrysiem to nasza 3 wyprawa do PL ) i jednak zdecydowalismy sie leciec do Indii....hmmm nie powiem, ze lekki stres mnie lapie...bo to przedsiewziecie nie tylko logistyczne ale i finansowe...sama dojazd tam to krocie i jakies 2 doby z zyciorysu.
Planujemy leciec na caly miesiac, prawdopodobnie styczen....moze nawet wylecimy juz w sylwestra...(to juz za 4 miesiace!!!!) szefowa jeszcze nie wiem :O biletow jeszcze nie mamy,ale szukam, do tego wizy... i szczepienia dla Gabrysia!!! umowilam sie juz na wizyte z lekarzem aby cos doradzil....tescie sie ciesza...trzeba troche spedzic czasu u dziadkow od strony taty...chce mi sie nawet jechac, ale nie chce mi sie tego wszystkiego organizowac...podroze juz mnie przestaly ekscytowac...to chyba starosc, nie?? jeszcze troche i bede jak s.p. moja babcia, co to mawiala, ze lepiej nowy wypoczynek do domu kupic niz gdzies sie tam szlajac... ;) co do starosci, to kurcze zaczynam naprawde odczuwac, ze pierwsza mlodosc juz za mna...w tym roku wyraznie to czuje....przestali juz na mnie mowic señorita, a stalam sie señora.....jakos mi to nie pasuje, to slowo takie jest ociezale i starcze.... s e ñ o r a :/ nie sadzilam, ze bede miec z tym kiedys problem...ze swoim wiekiem..to pewnie kwestia jakiegos niespelnienia...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2016, 13:46

10 komentarzy (pokaż)
1 września 2016, 10:45

leze...doslownie i w przenosni....
wczoraj dostalam jakiegos szoku termicznego....za chwile opowiem
jak wiecie u nas dzien w dzien jest ta sama pogoda, ta sama lampa, i dalej nie mam klimy w biurze i przegrzewam sie w tej szklarni, do tego mam okres i chyba jakies ogolne zmeczenie tym wszystkim...upalem, sezonem,praca, lekiem separacyjnym mojego syna, ktora dalej kwitnie niczym kwiaty na wiosne....ehhh w dalszym ciagu biore prysznic sluchajac jak stoi pod wanna z recznikiem i sie drze, ze mam juz wychodzic...
wczoraj wrocilam po pracy, maz zrobil nam pizze, otworzylismy wino(zime dosc), wypilam szklanke i czuje ze odplywam....cala buzia robi sie czerwona, mam plytki oddech...nie moge siedziec na krzesle,bo nie moge zlapac oddechu.... panikuje, wkladam glowa pod kran z zimna woda, makijarz mi sie rozplywa, czerwona twarz, broda mi sie trzesie,i nos!! mi sie trzesie, czuje to i zaczynam sie bac....(pewnie wygladam jak pozal sie boze)usiadlam na balkonie aby miec jak najwiecej powietrza, mama przyleciala z recznikiem aby zmoczyc mi kark...podobno wygladalo to tak jakby podskoczylo mi cisnienie, albo jakis wstrzas termiczny, do konca dnia bylam ledwo zywa...
moze powinnam isc jednak do lekarza? juz pisala, ze w tym roku naprawde zle znosze upaly, a juz 2 razy wczesnie zdarzyly mi sie objawy jakby udaru slonecznego(oslabienie i mdlosci)
dzis tez srednio sie czuje...maly nie dal spac, 3 razy pil mleko w nocy!!! i caly czas pojekiwal...
i najlepiej dosrala mi mama....
-zle znosisz upaly, no kochanie....to juz z roku na rok bedzie co raz gorzej...mamy juz swoje lata
-ale ja mam jeszcze caly czas 33 a nie 70....
-ale lepiej juz nie bedzie
- :/
maz tez mi dosral
-nic ci nie jest, idziemy na plaze, to tylko wino...za szybko wypilas
-ale ja nie jestem w stanie prowadzic
-ok to posiedz jeszcze 20 minut i pojedziemy
-halo....czy ty slyszysz co ja mowie, nie jestem w satanie prowadzic, nie widzisz jak wygladam
-phi.. zawsze tak wygladasz, wkurzona albo zaplakana....

no i poszlam ryczec obrazona na caly swiat...i dzis to nie wiem od czego mi zle, od upalow czy od tego placzu

do tego co raz czesciej widze na brodzie wlosy, albo nad warga i boje sie, ze to przeklety testosteron/andregony mnie atakuja znowu...od ciazy jest gorzej niz przed....
ok, pierwszy wlos nad warga zauwazylam jak mialam jakies 20 lat....raz na jakis czas cos tam wyrwalam, ale od kiedy Gabi jest, czuje ze ich liczba jakby sie zwiekszyla, hormony...

za rok niby zacznymamy starania o druga ciaze, ale nie wiem jak to bedzie,nie dosc, ze 35+ (plus) wszystkie moje objawy geriatryczne...dzis mi sie wydaje, ze predzej wykituje niz zajde w ciaze

6 komentarzy (pokaż)
3 września 2016, 00:19

bilety do indii kupione....myslalam sobie, zalatwie dzis i bede miec z glowy...weekend wolny od natarczywych mysli...
tylko jak zwykle wybralam zly dzien, bo Gabi tak sie darl jak staralam sie wypelnic te wszystkie pola poprawnie, ze teraz sie modle aby nic nie bylo walniete w tym moim zakupie online...na mailowym potwierdzeniu wyglada ok, wiec trzymam sie opcji, ze jest ok...

lecimy 7 stycznia z przesiadka w Abu Dabi...AAAAAAAAA 18godzin drogi plus dojazd do i z lotniska, sumujac 2 doby....wracamy 5ego lutego, bedziemy tam rowne 4 tygodnie...

nie powiem mam nerwa...jeszcze do polski po drodze...

5 komentarzy (pokaż)
13 września 2016, 11:47

Dostalam niespodziewany awans w pracy...z ktorego od razu zrezygnowalam...
Jak wiecie siedze sobie w swojej poczekali i nie mam najmniejszej ochoty na rewolucje, juz sobie zaplanowalam ze z brzuchem bedzie mi dobrze w tej robocie jaka mam teraz...
Skupiam sie raczej na uporzadkowaniu innych spraw i zaleglosci...
Przede wszystki mam zaleglosci wyjazdowe ;)
Chce troche tez zadbac o siebie...mam mega dluga liste zakpuow jakie musze poczynic, sprawunki kosmetyczno/ciuchowe....aby chociaz polowe udalo mi sie kupic!!!
no i lekarz...cos sie boje o hormony i ten testosteron, znowu dzis wypatrzylam nowe wlosy na brodzie... :/ Jutro mam badania krwi...zobaczymy co tam wyjdzie, chodz juz czuje sie lepiej, nie wiem czy to zasluga witamin, ktore biore, czy moze poczatku konca lata...ale jest lepiej!
Chce tez sie przeprowadzic, marze o wiekszym tarasie aby Gabi mial gdzie biegac i o dodtakowym pokoju ;)...no i aby byc blizej pracy...Chcialabym tez wykrzesac troche wiecej energii na wysilek fizyczny i intelektualny, stroche wiecej spacerow, przeczytanch ksiazek...moze jakis egzamin z jezyka w koncu bym zrobila...
Takie tam...zadne wielkie plany, zwyczajne bym powiedziala. Ale nie oczekuje niczego wiecej ponad zwyczajnosc.

6 komentarzy (pokaż)
14 września 2016, 13:11

dorjano na razie trzymam sie planu ;) ze bedzie drugi bobas, ale nie wiem czy to jeszcze jest ´´glos serca´´ czy po prostu (nie wiem jak to nazwac) ´´glos rozsadku´´? chodz z rozsadkiem malo ma to wspolnego biorac wszystkie za i przeciw... ;) moze po prostu na razie ide obrana droga.
Ledwo wyszlam z dolka....moze jeszcze nie jest to komfort, ale...do dobrego czlowiek szybko sie przyzywczaja, ´´stac mnie´´ aby pomyslec troche o sobie...o swoim wygladzie, potrzebach...
Wiec czy jest sens znowu sie w to pakowac i rozwalac system?
Jakos instynkt wyraznie mnie opuscil...moje pragnienia o kolejnym dziecku oslably...inne za to sie wybijaja, jak kwiaty na wiosne ;)
I dopadly mnie tez watpliwosci, czy dam rade wziasc na siebie wiecej obowiazkow....a margines dla nieplanowanych trudnosci trzeba tez zachowac....no nie wiem...dzis kojarzy mi sie to z trudnosciami na miare biegu przez dzungle amzanska...
Pewnie mi sie jeszcze odmieni ;P

2 komentarze (pokaż)
22 września 2016, 13:26

Moj piekny syn....maly bozyszcz, jest bestyjka imprezowa...
Od 2 tygodnii troche wychodzimy, byla impreza urodzinowa mojej kolezanki z pracy, na plazy...bylo cudnie, do 1 w nocy sie bawilismy ;) cala trojka, pozniej byly urodziny meza, siedzenie przy barze do 1 w nocy rowniez...impreza u nas w domu, tak zwane diner party ;) znowu do 1 w nocy...i chodz jest zmeczony, to na nic nie zwraca uwagi, je wszystko co jest na stole, wszystkiego chce probowac i oczywiscie uwaza sie za gwiazde wieczoru ;) podskakuje, tanczy, pokazuje zabawki, rozdaje calusy i bierze wszystkich za reke aby gdzies ich prowadzic...Byl tez gril, na ktorym bylo sporo dzieci....a dokladniej mowiac same chlopaki, a dokladniej pieciu chlopakow!!! boziu, to dopiero byla dzungla z gorylami...im starszy tym ´´glupszy´´ a mlodsi nasladuja....zaden sie nie sluchal, a jesli nawet to po 2 minutach zapominal...moj tez czul sie jak w swoim naturalnym malpi srodowisku...
Imprezy, imprezy, w sobote tez wychodzimy do restauracji na kolejne urodziny, a nastepny weekend juz w polsce i tez imprezowy, bo bedziemy obchodzic urodziny dziadka, bardzo juz okragle i mama tez bedzie konczyc kolejny rok zycia...takze sporo tych rocznic...
A Gabi jakby mniej rzuca zabawkami, z czego niezmiernie sie ciesze....naprawde duzo mnij roztrzaskanych przedmiotow zbieramy, dzieki bogu! bo co przezylismy to my tylko wiemy!!
Co do mowy, to nie doczekalam sie jeszcze kocham cie, ani Mamusia, ale jest Mamiś i bardzo mi sie to slowo podoba ;)
Maly mowi juz wiele wyrazow, ale jak to moja mama mowi, kazde w innym jezyku w zwiazku z tym, jak ktos nie rozumie o czym mowi to moze sie wydawac, ze gada po swojemu...pare slow po polsku, pare w punjabi, pare po angielsku...moja mama rozumie go w jakis 30 procentach, wiec ciezko jej sie z nim komunikuje, bo ja to juz nauczylam sie tych pare slow w punjabi ;P pozniej juz moge nie nadazac z nauka...bo Gabi rozumie wszystko, co maz do niego mowi w przeciwienstwie do mnie... ;)
I chodz moj syn jest takim ognisto temperamentnym przystojniakiem, to jest to tez cycek-dzidek do kwadratu. Dalej spimy razem, mam tego czasem dosc, no ale tez nic nie robie, zeby to zmienic, bo tez w ogole nie widze opcji aby moglo byc inaczej z jego strony, z mojej tez bo jakbym miala wstawac z lozka i isc do niego do kolejnego pokoju, to soryy..a tak to jak czuje, ze przy nim jestem, albo maz to spi dluzej, wstaje ze mna i chodzi spac ze mna, co oczywiscie zabiera mi jakikolwiek czas dla siebie(tylko weekend kiedy mam sjeste).....do tego sika w pieluche, nie usiadzie na nocniku dluzej niz 3 sekundy, smoczek dalej jest, butle ciagnie 3 x dziennie itp itd..Rozmawialam ostatnio z kolezanka, co ma 2 cokrki, jedna juz 20 letnia, a druga 10 letnia...i jak jej opowiadam, to porownuje mojego syna do swojej mlodszej corki, ktora pomio tego, ze ma 10 lat...ciagle chce z nia spac, i tlumaczenie nie pomaga...w ciagu dnia sie zarzeka, ze bedzie spala sama, a w nocy jest ryk i placz...jak jest w pracy mala ciagle wydzwania i pyta ´´mama kiedy wrocisz, za ile bedziesz, a musisz isc?´´ podobno calkowite przeciwienstwo jej starszej corki, ktora od poczatku spala sama, nie bylo zadnego problemu, byla bardziej odwazna, nie potrzebowala mamy az tak bardzo...a ta mlodsza uczepiona od malenkosci jak byla tak nie wyrosla...
czyli ja tez jeszcze 8 lat bede spac z Gabim? moja mama juz dawno mi powiedziala, ze na bank tak bedzie....zanim jeszcze uslyszalam opowiesci kolezanki...hmmm pozyjemy zobaczymy....


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 września 2016, 16:16

5 komentarzy (pokaż)
25 września 2016, 15:23

przegladam zdjecia aby w koncu zrobic Gabrysiowi album...wiem wiem ociagam sie....

ale jakie wspomnienia!!!
czy to nie urocze?? ;P musialam jednak czuc troche lukru w tym swoim macierzynstwie

c1f136c885691a78med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2016, 15:23

3 komentarze (pokaż)
26 września 2016, 22:17

pojutrze lecimy a ja jestem w proszku ze wszystkim, dopiero nadrabiam pranie, nie mowiac o pakowaniu....aby dramaturgi stalo sie za dosc to samochod mi sie dzis rozlozyl...do tego malpiszon spad z lozka skaczac...i cos sobie przegryzl..troche krwi sie polalo...
to nie jest moj najlepszy dzien...
mam dosc! czasami chcilabym aby to sie juz wszystko skonczylo, tylko wlasciwie co skonczylo? zycie? no nie...ale powiem wam, ze ta gonitwa mnie troche dobija...od jakis 5 miesiecy nie spedzilismy rodzinnie ani jednego dnia razem....no moze jak maz byl przeziebiony i nie poszedl do pracy, ale wtedy wiekszosc dnia przespal....nic tylko ja w pracy, albo on w pracy...i tak od maja,jestem zmeczona, rozdrazniona i w ogole ble ble...kasa sie rozplywa, bog jeden wie na co, seksu prawie zero...
denerwuje sie tez podroza...przed indiami to chyba sie posram (przepraszam za wyrazenie) w ogole wszystkim sie denerwuje, mam wrazenie, ze w ogole sobie nie radze ze stresm, nic a nic, kazde zadanie traktuje jak jakis niewyobrazalny wysilek...nawet sprawy ktore zajmuja mi 5 minut draznia mnie i urastaja do rangi zadania dnia...
jedno jest pewne potrzebny mi odpoczynek....

12 komentarzy (pokaż)
30 września 2016, 13:51

Jestem juz u Mamy :) nabieram sil.... :)
no i piekna pogoda po prostu mnie rozbraja....jesien powolotku zagladam nam w okna...do tego to slonce!! boskie, nie takie palace jak w hiszpanii ale takie rozgrzewajace, a powietrze !!! az chce sie nabierac je w pluca, takie rzeskie, swieze!!! Wszystko mi sie podoba :) jedzenie, pogoda, kolory, ubrania w sklepie, a waga mojej mamy pokazuje o kg mniej niz moja....czego chciec wiecej? :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2016, 13:51

11 komentarzy (pokaż)
1 października 2016, 16:40

hmmm wpadlam w szal zakupow, spodnica ,spodnie, marynarka....butow nie znalazla, ale mam jeszcze czas...i kupilam krwisto czerwony blyszczyk....wszystko po to aby wygladac lepiej niz wygladam ;) bo jak juz wspominalam, wsrod moich biurowych kolezanek-lachonow wygladam jak typowa ´´mamuska´´ co to dziecku kupi, ale sobie juz nie....wiec tym razem, dziecku nie kupilam nic(ok, banki mydlane i pluszowa pilke przynioslam;P), a sobie pelne siaty...coz,jakos wcale mi z tym nie jest zle... ;)
w rossmanie tez zaszalalam, i chyba mnie ponioslo bo kupilam sobie test ciazowy (tak na przyszlosc, na pozniej, na wszelki wypadek....czyli na za rok...)
cos tam sobie po malu planuje, na wizyte do gina sobie pojde, cytologie zrobie...moze nie bez znaczenia ma fakt,ze rowne 3 lata temu zaszlam w ciaze, i jakby to sie powtorzylo mielibysmy rowne 3 lata roznicy tak jak chcialam...
Ale wracajac do terazniejszosci, moje dziecko dalej ma faze mamamamtatatatat i babcia jest ok,pod warunkiem, ze jestesmy z mezem w zasiegu wzroku, nie chce bez nas wytrzymac nawet 15 minut, jak sie obudzi i nas nie ma to sa syrenywlaczone na cale osiedle....no coz, cycek jest i to sie jakos nie zmienia...
Idziemy dzis w odwiedziny do mojej przyjaciolki Oli i i jej Ani, ostatnio Gabrys bardzo dobrze sie czul w jej rozowym pokoju....on lubi dziewczece gadzety ;) Moze tym razem zajma sie juz soba na tyle, ze wypijemy w spokoju kawe...


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2016, 16:47

1 komentarz (pokaż)
1 października 2016, 22:48

Moja przyjaciolka jest w ciazy....bardzo jej kibicuje,bo ma za soba 2 poronienia, i wszyscy z naszej paczki juz sie doczekali....nawet dwojki w wiekszosci, wiec licze, ze tym razem wszystko pojdzie sprawnie i bez przykrych niespodzianek...jestem dobrej mysli!! i tak sobie w duchu knuje, ze jak juz wszyscy pozachodza, z tych co ciagle czekaja to i ja w koncu wroce do gry ;) jeszcze 11 miesiecy...11 cykli...

6 komentarzy (pokaż)
2 października 2016, 10:10

Happy birthday to me :P
34

14 komentarzy (pokaż)
5 października 2016, 14:44

kazdy moj przyjazd do Polski to sentymentalna podroz w czasie...
I nie pamietam niczego co mnie kiedys tak pchalo do wyjazdu stad..
I znowu marze aby wrocic, ale....ja na dzien dzisiejszy nie mam sily na kolejne 7 ciezkich lat zaczynania od nowa, musialabym miec ''cos'' co by mnie skusilo do powrotu, jakis solidny punkt zaczepienia...
Gabrys tez lubi to nowe otoczenie, najbardziej chyba rurki z kremem :P jazde autobusem i kulki w centrum handlowym...
pogoda tez jakby poszarzala...
z mezem sie gryze, mam wrazenie, ze strasznie mu dzialam na nerwy...

1 komentarz (pokaż)
10 października 2016, 22:54

no dobra nie bede sie nakrecac powrotem do polski...jestem tu zawsze tylko na wakacjach, a wiadomo, ze przez pryzmat wolnego wszystko wydaje sie fajniejsze...zwlaszcza miejsca, w ktorych nie ma sie obowiazkow, za to sa same zakupy, imprezki, duzo dobrego jedzenia i dawno niewidzianych przyjaciol...w polsce dla mnie sa wieczne swieta! a to nie jest realistyczna wizja...
ale ale bylam tez u ginekologa, wszystko jest ok, nic tylko rodzic...wykresy mam ladne,owulacje odczuwalne, zakupilam kwas foliowy aby juz brac (moze troche za wczesnie) urlop w sierpniu zaplanowany wiec moje ostatnie podrygi ''przed'' tez,wracam i robimy dziecko...hahah zaplanowalam sobie....dobrze, ze maz nie umie czytac po polsku bo jakby widzial te moje plany to by chyba za glowe sie zlapal...
no nic zarys jest...
tymczasem kupilam Gabrysiowi buty i kapcie z korekcyjna podeszwa i zaluje, ze dopiero teraz...trzeba bylo juz wczesniej sie zaopatrzyc moze szybciej wyprostowalibysmy ta kostke co do srodka przekrzywia, jednak w Polsce fajne maja te buty, te w hiszpanii nic nie warte...

9 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK