BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Zapukaj do mych drzwi ... czekamy

Autor: calineczka_11
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

Moja ciąża: Wyczekana, wychodzon, wystarana, wymarzona i wykochana :-)

Chciałabym być mamą: Najlepszą ;-)

Moje emocje: Narazie ciagle nie moge uwierzyc, moze pozniej mnie najda inne refleksje.

2 sierpnia 2014, 08:48

Zbieralam sie i zbieralam, zeby wreszcie "cos" napisac. Ciagle sie boje, ze to tylko sen i ze zaraz sie obudze. Mimo wszystko moge i powinnam to wreszcie napisac. Przeciez tak dlugo na to czekalam, za dlugo. Kiedy wreszcie zobaczylam dwie kreski na tescie ciazowym, oniemialam, ze na moim obsikanym pasku moga pojawic sie takie cuda - takie same, jakie od 3 lat ogladam w galerii. Takie same, ale tym razem moje wlasne :-)
Niestety nie bylam az taka odwazna i sikanca zrobilam dopiero wtedy, kiedy beta poraz trzeci z rzedu przyrosla tak jak trzeba.

W 6dpt byla na poziomie 39, w 8 - 110, w 10 - 273, no i w 14 dpt - 1230. Tego samego dnia bylam u mojego gina zobaczyc czy rzeczywiscie wszystko jest w porzadku i widzialam, WIDZIAŁAM malutki pecherzyk. Mial zaledwie 4mm, ale najwazniejsze ze byl na swoim miejscu, tzn. w macicy ;) a nie gdzies obok ;)
Lekarz kazał byc dobrej mysli i widzimy sie ponownie "na jednej nodze" 12 sierpnia, zeby ustalic termin tzw wizyty sedlrduszkowej. Musze znalezc sobie zajecie do tego czasu, zeby nie myslec i niezamartwiac sie przypadkiem na zapas.
Akurat dzis mamy grilla ze znajomymi, jutro jeszcze troche wspolnie popracujemy, a po niedzieli zajme sie pisaniem, bo czeka na mnie ta robota juz ponad miesiac - a zatem, nie powinnam sie nudzic.
A w przyszla sobote jedziemy na ZŁOTE GODY do Jacka rodzicow; wiec czas oczekiwania powinien "uplynac" w miare sprawnie.
I tym sposobem pierwszy, magiczny wpis mam juz za soba. Nie bylo tak strasznie, choc moze malo emocjonaonie i troche przynudnawo. Nastepnym razem bardziej sie postaram ;-)

7 komentarzy (pokaż)
5 sierpnia 2014, 22:21
PoradaKomentuj | Lubię (0)

Jeszcze na dobre nie zaczelam byc w ciazy, a juz zaczytuje sie w tekstach o dzieciach. Jednak to chyba naturalna kolej rzeczy ;-) Wklejam zatem dla siebie na zapas info, ktore znalazlam u Doriany (mam nadziej, ze nie bedzie miala jic przeciwko) - bardzo mi sie spodobalo.
Taki kryzys jest szczególne dla mamy i dziecka bardzo stresujący bo z punktu widzenia maluszka nagle wszystko się w jego światku zmienia i jest przestraszone, stąd to wiszenie na mamie. Tu czuje się najbezpieczniej. Mamy natomiast czują się sfrustrowane ciągle płaczącym dzieckiem i nie rozumieją co się z nim dzieje. Niezwykła lekcja cierpliwości. Wdech i wydech.


OKRESY SKOKÓW ROZWOJOWYCH

1 skok rozwojowy - 5 tygodni - WRAŻENIA

Pierwszy skok zaczyna się już około 5 tygodnia życia, zaraz po ukończeniu pierwszego miesiąca. Jest to moment, w którym nasz noworodek zaczyna się baczniej rozglądać wokół siebie. Wzrok zatrzymuje się na twarzach i przedmiotach, głośne dźwięki wywołują nerwowość, a nawet płacz, także zapach (szczególnie mamy) pełni coraz większą rolę. Zmysły rozwijają się i zaczynają inaczej odbierać docierające do nich wrażenia. To czas, kiedy pojawiają się pierwsze łzy (a nie tylko sam, charakterystyczny, noworodkowy płacz), ale i pierwsze uśmiechy. W tym okresie maluszek potrzebuje spokoju, ograniczenia ilości bodźców, a w przypadku ich nadmiaru – wyciszenia, zwłaszcza przed snem.

2 skok - 7-9 tygodni - WZORY

Około 8 tygodnia dziecko zaczyna dostrzegać w otaczającym go świecie powtarzające się wzorce: po kąpieli sen, przy takim ułożeniu ciała będzie jedzenie, a światło w tamtym miejscu to czas zabawy. Maluch odkrywa własne dłonie, uważnie je ogląda, próbuje dotykać nimi różnych rzeczy – ruchy stają się coraz precyzyjniejsze – dziecko zaczyna je kontrolować. W tym czasie powtarzający się stale rytm dnia i małe rytuały to najlepsze warunki dla rozwoju maluszka.

3 skok - koniec 2 miesiąca (11-12 tygodni) - NIUANSE

Rodzice wreszcie rozpoznają znaki wysyłane przez dziecko, coraz lepiej je rozumieją, nauczyli się, jak pomóc dziecku zasnąć i jak je zabawiać, a tu przychodzi 11 tydzień i kolejny kryzys: dziecko nie chce jeść, płacze, marudzi, nie daje się uspokoić, a wręcz przeciwnie – im bardziej otoczenie stara się je zabawić, tym głośniej maluch płacze. Dzieje się tak dlatego, że niemowlę zaczyna dostrzegać detale i widzi, że mają one znaczenie. Rozpoznawanie niuansów powoduje, że brzdąc reaguje znacznie silniej na poirytowany głos mamy i zdaje się widzieć to, co do tej pory mu umykało. Staje się też bardziej ruchliwe, przytrzymuje w dłoni podany przedmiot, próbuje go włożyć do buzi. Wiele dzieci odkrywa też własne możliwości wokalne: piszczy, krzyczy, głuży. Starajmy się stymulować malucha mówiąc do niego, proponując do zabawy przedmioty o rozmaitej fakturze, ale dbajmy też o to, żeby jak najmniej było wokół niego nerwowości i gwałtownych zdarzeń.

4 skok - 3/4 miesiąc (14-19 tygodni) - WYDARZENIA - KRWAWA MASAKRA !!!

Ten skok może poważnie dać się rodzicom we znaki, gdyż okres marudzenia poprzedzający go wydłuża się.W tym czasie dziecko zaczyna rozumieć, że z jednych rzeczy wynikają inne, potrafi przewidzieć następne wydarzenia, np. uczy się, że jeśli potrząśnie trzymaną grzechotką, to ona wyda dźwięk, a jak wykona określone ruchy rękoma, to uda mu się ją włożyć do buzi. Umie odepchnąć butelkę, gdy ma dość jedzenia i wyciągnąć dłoń po zabawkę. Coraz lepiej reaguje na otaczające go słowa – rozpoznaje swoje imię, reaguje na pieszczotliwą intonację i śmieszne dźwięki wydawane przez rodziców. Wspólna zabawa z dzieckiem, polegająca na zasłanianiu i odkrywaniu zabawek, pokazywaniu jak coś się łączy, jak za dotknięciem uruchamia się i przestaje działać, jest bardzo rozwijająca.

5 skok - 5/6 miesiąc (22-26 tygodni) - RELACJE - LĘK SEPARACYJNY

Przełom piątego i szóstego miesiąca to okres, gdy dziecko zaczyna dostrzegać związki między ludźmi. Przestaje uśmiechać się do każdego napotkanego człowieka i dostrzega, że ludzie dzielą się na bliskich i obcych – stąd nieśmiałość i lękliwość w stosunku do tych drugich. Towarzyszy temu tzw. lęk separacyjny, czyli obawa przed rozstaniem z rodzicami (zwłaszcza z mamą). Ich zniknięcie, choćby tylko na chwilę, z oczu dziecka, wywołuje płacz, może też być przyczyną kłopotów z zasypianiem i częstego przebudzania się w nocy. Dziecko coraz lepiej rozumie też inne relacje zachodzące w otoczeniu – zrzucanie przedmiotów na podłogę, łapanie za łyżeczkę z kaszą, ciągnięcie mamy za włosy – to ważne eksperymenty. W tym okresie dzieci uwielbiają bawić się tym, co jakoś nie pasuje do zabawki, czyli metką. Miłym urozmaiceniem zabawy może być dowiązanie do znanych zabawek nowych elementów.

6 skok - 8/9 miesiąc (33-37 tygodni) - KATEGORIE

To znowu ciężka próba dla rodziców: sprawnie już poruszający się (pełzający czy też raczkujący) maluch, znów domaga się nieustannego noszenia na rękach, płacze (używa różnych rodzajów płaczu i czasem zupełnie świadomie wykorzystuje płacz „dzieje mi się krzywda”, gdy się nudzi, aby na pewno wywołać pożądaną przez siebie reakcję) i nieustannie narzeka. Jednocześnie jest to czas intensywnego rozwoju inteligencji. Dziecko uczy się porządkować świat według kategorii: rozumie, że pies, to nie tylko jamnik babci, ale potrafi też wskazać psa na obrazku; auto może mieć różny kolor, ale należy do tej samej kategorii, ba, nawet zabawkę maluszek umie przyporządkować do aut! Wymaga to jednak sporej pracy i mnóstwa ćwiczeń, w których niezwykle pomocne będzie wspólne oglądanie z rodzicami książeczek oraz zabawa, w czasie której dziecko coraz częściej samo wykazuje inicjatywę.

7 skok - 10/11 miesiąc (41-46 tygodni) - SEKWENCJE

Prawie roczne dziecko wchodzi w nowy etap – sekwencji. Maluch potrafi już nie tylko burzyć, ale i budować, np. wieżę z kilku klocków. Zaczyna dostrzegać powiązania pomiędzy wydarzeniami: gdy schowasz na jego oczach zabawkę, wie, że ona tam jest i po nią sięgnie. Posadzone w krzesełku oczekuje jedzenia, potrafi gestami lub nawet prostym słowem się go domagać. Z coraz większym zdecydowaniem używa słowa „nie” i oczekuje, że jego zdanie zostanie uszanowane. Chętnie bawi się różnymi sorterami i dopasowuje klocki do otworów. Nic dziwnego, że nabycie tak niezwykłych umiejętności musi być okupione wcześniejszym okresem nierównowagi emocjonalnej, kiedy to wydaje się, że dziecko zapomniał wszystkiego, co już umiało.

Nie mam dobrej wiadomości, to jeszcze nie koniec. Następne skoki rozwojowe przypadają kolejno :

ok. 55 tyg lub prawie 13 miesięcy,
ok. 64 tyg lub prawie 15 miesięcy,
ok. 75 tyg lub 17 miesięcy.

0 komentarzy (pokaż)
5 sierpnia 2014, 22:45

Dziekuje Dziewczyny za przemile komentarze :-) naprawde dodaly mi otuchy do dalszych dzialan.
A co sie w tym czasie wydarzylo:
1. Chcialam zapisac sie do gina na nfz na pierwsza wizyte - bylam kiedys u niego na monitoringu, najblizej domu, w sumie ma dobra opinie - i co? I d..a zimna. Pierwszy wolny termin koniec wrzesnia. Na moje zale ze to za pozno, ze jak to nie znajdzie sie miejsce, pani polozna nie dala sie przekonac, ze jest inaczej niz powiedziala.
2. Drugi "upatrzony" gin, duzo dalej ale jeszcze znosnie - ma urlop do 8.08 i nie wiem w sumie co uslysze, jak gabinet bedsie juz czynny.
3. Trzci gin, a wlasciwie ginka - nie chce ale chyba na chwile obecna musze. Pierwsza wizyta na 3 wrzesnia. Mam nadzieje ze gin nr 2 jednak mnie przyjmie.
4. Telefon do NFZ, czy to "mozliwe" ze u gina nie ma miejsc i ze "przeciez nie bde jezdzila na koniec miasta w zawansowanej ciazy, skoro mam gina pod nosem "- rada: prosze porozmawiac z lekarzem, a nie jego "sekretarka", a jesli mnie nie zapisze, to szukac takiego ktory to zrobi. SWIETNIE
5. Po tym wszystkim, zrezygnowana zadzwonilam zarejestrowac sie na badania prenatalne. Nie spodziewalam sie juz niczego dobrego. A tym czasem mila pani zaskoczyla mnie propozycja, ktora idealnie pasuje do moich terminow i nie bylo zadnego problemu. Uff, chociaz to.

I tak to sie dowiedzialam, jak panstwo ktore podobno boryka sie z problemem dzietnosci, chce ten ten problem rozwiazac. Gratuluje.

3 komentarze (pokaż)
6 sierpnia 2014, 20:33


Dzis pora na post sentymentalny ;-) Przejrzalam kilka pamietnikow i w sumie spodobala mi sie taka forma "opowiesci" od zarania dziejow. No bo kiedy jak nie dzis, jak nie teraz. Za kilka miesiecy beda inne wspomnienia warte zapamietania i uwiecznienia. Khe, khe (odkaszlniecie) wklejam zatem swoje pierwsze foto w pamietniku. Pewnie wszyscy juz sie domyslaja, co to bedzie ;-) ale to chyba taka normalna kolej rzeczy i nie mozna byc oryginalnym, pierwszym itp :-D
Na szczescie to rowniez nie jest plagiat, bo tescior jest moj wlasny, ozdobiony "tymi rencami", wiec pozwów do sadu się nie spodziewam ;-) TADAM ...

DuD2vu.jpg

No i nie mogło zabraknąć jeszcze kolejnej pamiatki. Pierszej fotki mojego/moich Miśka/Miśków - po tym USG lekarz mójnie chciał wyrokować czy został tylko jeden, czy są na tyle małe, że nie widać dwóch osobnych. Mam nadzieję, ze wkrótce się o tym będę mogła przekonać "naocznie" na ekranie magicznego USG. Tak Dziewczyny, magicznego. Na moje pytanie do mamy ile razy ona mnie widziała będąc w ciąży - ANI RAZU!!! Jak to? A tak to, nie bylo komputerów nie było takich cudów jak USG. Aż trudno w to uwierzyć. Dzis to takie "normalne", że lekarz wkłada "tam" głowicę i widać jak na dłoni 4-o milimetrowy cud. W moim przypadku najprawdziwszy cud :-)

HE8M9A.jpg

4 komentarze (pokaż)
7 sierpnia 2014, 20:54

I stał sie "cud" - zapisalam sie do lekarza nr 1. A wszystko za sprawa modłów kolerzanek z forum ;-) i znajomosci kolegi :-D Oczywiscie, zeby nie bylo za rozowo, to taka pierwsza oficjalna wizyte bede miala dopiero 21 sierpnia, ale mam juz zalozona karte i w sumie jestem zadowolona, ze bede miala tak blisko domu swoja nowa poradnie.
Wyjasnilo sie tez, dlaczego pierwszy termin byl mozliwy dopiero pod koniec wrzesnia - skonczyly mu sie juz limity na badania i dopiero od pazdziernika bedzie mogl mi dac "jakies" skierowanie. Na szczescie czesc wynikow mam z programu (toxo, kila, hiv, watrobowe, grupa krwi), a te podstawowe jak morfologia, mocz i cukier strzele sobie jutro z rana (wyprosilam skierowanie od rodzinnego). Jesli cos jeszcze bedzie potrzebne, no to trudno, jakos przezyje do pazdziernika. Najwazniejsze ze jestem juz oficjalnie jego pacjentka. Acha, no i we wrzesniu da mi skierowanie na prenatalne - bo mimo "zaawansowanego" wieku, pani z poradni prenatalnej prosila o "jakies" skierowanie. Echa ta biurokracja - bez papierka nie istniejesz.

Co do ciazowych objawowo - zaczely dokuczac mi piersi. Na szczescie tylko to jedno, wiec chyba nie mam co narzekac.
Brzuch spokojny, jem wszystko, zero reakcji obronnych ze strony żoładka, nie mam problemow z zapachami ani smakami, jem wszystko jak zwykle :-) oby tak dalej pozostalo i moje dziecko/ci wziely to pod uwage i nie grymasily tak jak ja, kiedy bylam mala - matka skaranie boskie ze mna miala gdzies do podstawowki. Ale na szczescie dawno to mam za soba i zostalo mi jedynie "nielubienie" brokulow i gotowanego pora - reszte szamie bez problemow. Acha zapomnialam o brukselce, fuj (sorki dla mnie to nie mala kapustka, tylko smierdzaca zielonkawa kulka :-P )
W sobote mamy mala uroczystosc i juz nie moge sie doczekac co tez wlasnie zaserwuja do jedzenia, bo mam wilczy apetyt. Zaluje bardzo, ze nie moge juz jesc sushi ani tatara, ktore bardzo lubie. No nic, musza byc w takim razie inne pysznosci, na co niezmiennie licze.
A tym czasem ide sie kapac i jutro pobudka o 6, bo chce byc pierwsza w kolejce ;-) - przed poludniem mam pociaga na ktory nie moge sie spóźnić.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2014, 21:45

0 komentarzy (pokaż)
13 sierpnia 2014, 22:36

Zaczne dzis/skoncze jutro :)
We wtorek z samego rana pognalam jak szalona po wyniki do MSW, a potem jeszcze szybciej do WSS na usg do "mojego kochanego" doktorka. Chwile poczekalam i potem bylo juz tylko coraz lepiej. A mianowicie p. doktor stwierdzil, ze pecherzyk jest juz spory, ze widac pecherzyk żółtkowy i ze dziecko ma juz 4,9mm - tak powiedzial to magiczne slowo DZIECKO :) a potem wskazal na pulsujacy punkcik i powiedzial, ze to jego serduszko bije 120 u/min. Lezalam jak wryta, nie moglam sie napatrzec na ekran i w sumie oczami wyobrazni staralam sie to sobie narysowac dokladniej ;)
Niesamowite, ze jeszcze "jakis czas temu" nie bylo glupich testow ciazowych, usg, a o ciazy czlowiek dowiadywal sie "po czasie" ;) nawet gumki nie trzymaly standardow dzisiejszego balonika urodzinowego ;) pekaly jak dentki (heheh bo te tez nie byly lepsze hehehe).
Niesamowite jak ten postep ulatwia ludziom zycie - tylko zeby chciec to wykorzystac zgodnie ze sztuka (czytaj: zeby trafic na wyksztalconych lekarzy a nie konowalow).
Jutro postaram sie wkleic fotke "pik, pik".

189439d0679c4e2cmed.jpg

Acha i jeszcze jedna warta podkreslenia informacja - tadam ..... mam juz KARTE CIAZY :D

461741d7edaf08admed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2014, 11:13

3 komentarze (pokaż)
18 sierpnia 2014, 11:10

Wczoraj zaczął się kolejny tydzień 7t0d.
W sumie to ledwo co widać, co najwyżej mój "stały fałd brzuszny" ;)

2d2ec873701768acmed.jpg


Kolejny tydzień obaw i nadziei. We czwartek jestem umówiona na nfz na oficjalne potwierdzenie ciąży. Bardzo się stresuję, czy aby na pewno moja mała kruszynka "tam" jeszcze jest. Owszem, nie mam żadnych plamień, ale i tak się boję. To jest takie trochę irracjonalne - strach połączony z nadzieją.

Dziwne uczucie, bo rzadko kiedy mnie dopada. Może to coś w rodzaju - chciałabym i boję się; jak przy pierwszych jazdach konnych. Ale potem ten wiatr we włosach, ciepło końskiego grzbietu, to zgranie w jedną całość - bezcenne. Liczę na podobne wrażenia :D

77b9d9a9f4fba9c1med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2014, 11:12

1 komentarz (pokaż)
11 czerwca 2015, 21:34

Ciąża zakończona 18 marca 2015


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2015, 14:07

1 komentarz (pokaż)
7 listopada 2015, 18:48

Czytam te pamiętniki i czytam i nie mogę się nadziwić skąd te wszystkie dziewczyny mają czas, motywację i pomysły na kolejne wpisy. Ja też miałam takie plany. Miałam. A wyszło jak zwykle.
Ale skoro już napisałam te kilka słów to do wiadomości potencjalnego czytelnika :-)
Synek mój skończył już 7 miesięcy. Czas bardzo szybko płynie i dlatego staram się jak mogę wtapiać w każdy dzień, mimo że bardzo podobny a jednak inny, tak jak tylko mogę. Wiem właśnie po wpisach w pamiętnikach, że bywa różnie. Raz lepiej raz gorzej ale zawsze "zmarnowany" czas nigdy nie wraca. Nasze malutkie dzieci rosną i pewne rzeczy są tylko tu i teraz. I dlatego ja nie chcę ich przegapić.
Może dlatego jestem tak pochłonięta swoim synkiem i nie mam czasu na pamiętnik. Ale z drugiej strony, to właśnie tu powinnam i mogę zapisać te ulotne wspomnienia i moc je kiedyś z "niedowierzaniem i zapartym tchem" przeczytać.
Mogłabym ale nie robię, może powinnam to zmienić?! Postaram się, ale nie obiecuję bo potem głupio nawet przed samą sobą.
Dlatego nie robię noworocznych postanowień ani innych tego typu. Jak mam coś zrobić to robię, jaj nie to nie. Ooo.

2 komentarze (pokaż)
7 listopada 2015, 21:39

:-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2015, 21:42

0 komentarzy (pokaż)
15 listopada 2015, 23:23

Za 3 dni synek kończy 8 miesięcy. Boniu jak to szybko zleciało
Jeszcze miesiąc i będzie "rocznica" 9+9. Może to mało istotne, ale pierwsza ciąża, pierwsze dziecko,pierwszy poród więc sentyment zostaje. Na zawsze.
A co mogę napisać o moim synku - pięknie rośnie i raduje się moje serce jak na niego patrzę. Ale bywają takie dni, że jestem zmęczona, niedospana i marzę aby Zbysio miał już conajmniej 5 lat. Tylko czy wtedy będzie łatwiej to się dopiero okaże.
Na chwilę obecną (ku pamięci) ma już 4 zęby - wszystkie jedynki. Ostatnia wyszła 30 października. Było trochę stekania ale bez przesady, mogło być gorzej. Ciekawe kiedy kolejne i z jakim natężeniem.
Co jeszcze - pięknie raczkuje i staje przy meblach. Jeszcze kilka dni temu było to mało poradne, ale dziś już sięga rączkami do przodu i na boki. Mimo to oczywiście spada na pupę lub na bok i trzeba go w tym czasie pilnować. Niech próbuje sił, jednak bez przesady, sam sobie nie poradzi ;-)
Jest późna jesień. Często pada i jest wietrznie. Dlatego spacery są dość chaotyczne lub nie ma ich wcale. Oby zima była bardziej stabilna, bo chłód nie przeszkadza byle nie wiało i nie padał deszcz. Reszta do przeżycia. Ciepłe ubranie i można hasać.
Od połowy piątego miesiąca powolutku rozszerzyliśmy dietę. Teraz je już różne rzeczy, głównie ze słoiczka bo nie mam dostępu do sprawdzonych warzyw, a te dość mocno akumulują pestycydy i nawozy, więc wolę słoiczek. Na nasze jedzenie przyjdzie i tak pora, więc póki można to jeszcze go oszczędzam.
Nadal też go karmię piersią, choć ilość posiłków tego typu oczywiście zmalała. Głównie wieczorem, nocą i nad ranem. Czasem w ciągu dnia zje dwa razy, czasem wcale. Ale mimo tak nieregularnych posiłków @ jeszcze nie dostałam. W sumie dobrze mi z tym, bo nie ma problemu :[email protected]

Niestety smuci mnie trochę brak aktywności w mówieniu. Jeśli już to tylko yyyyyczy i to wszystko. Za tydzień wybieram się na konsultacje logopedyczne, zobaczymy co ona na to. Bo o ile na początku 4-go miesiąca jeszcze coś tam próbował po swojemu mówić, tak po dwóch tygodniach przestał i do dzisiaj nic. Jedyne co jak popłakuje to wychodzi mu czasem coś w rodzaju "ajajajajaj".

Z dodatkowych aktywności to od października chodzimy co sobota na basen na zajęcia zorganizowane. Kończą się 5.12 i chyba narazie nie zapisze go dalej, bo nie widzę sensu. Owszem dowiem się teraz kilku fajnych rzeczy, ale Zbysio jest zbyt zestresowany i może lepiej, jak oswoimy się z wodą i hałasem sami, bez dodatkowych kosztów. No i w porze bardziej przystępnej, bo 9 rano trochę średnio pasuje - akurat Zbynio ma normalnie drzemkę w okolicach i może dlatego jest taki "zmulony" i nawet basen nie pomaga.
A w ramach dodatkowej stymulacji chodzimy też na zajęcia umuzykalniające. Raz w tygodniu we wtorki o 15 w Akancie małżeństwo prowadzi zajęcia dla maluszków. Zbysio lubi słychać dźwięków, podoba mu się jak Pani śpiewa i jest to też jakaś rozrywka dla mnie. Czasem idzie też z babcią, a ja mam chwilę dla siebie :-)
To chyba na tyle z nowości i trochę starszych informacji.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2015, 23:49

1 komentarz (pokaż)
23 listopada 2015, 22:39

Te zęby to jednak nie taka odległa sprawa. Można powiedzieć że od dziś oficjalnie mamy prawą górna dwójkę, a lewa wyjdzie na godzinach :-o
To dlatego ostatnio był więcej marudny i wszystko brał do buzi.
Co do mowy - w sobotę usłyszałam coś w rodzaju mamamam. Ja wiem ze to tylko zlepek dźwięków, ale akurat taki jaki każda mama chciałby usłyszeć. To był miód na moje serce :-D
I wybaczam te jęki i wybaczam te wczesne pobudki i wybaczam te słabe jedzenie, tylko mów tak do mnie mój synku częściej :-)

2 komentarze (pokaż)
24 listopada 2015, 23:03

Kolejnego zęba jeszcze nie widać ale jest już dziurka w dziąśle. Ale dajmy spokój tym zębom ;-)
Za to postępy w gaworzwniu rozczulają mnie niesamowicie - już jest więcej różnych prób, niestety nie potrafię ich powtórzyć. Ale najważniejsze że są :-D

Czytamy książeczki - kontrastowe czarno-białe z empik'u i bardziej kolorowe o Robaczkach - te chyba Zbysio lubi bardziej, a najchętniej słucha i ogląda książeczkę o biedroneczce. Polecam :-)

Bawimy się też klockami - ja buduję wieże -Zbysio demoluje. Jednak najczęściej wspina się do kanapy lub okna i puka rączką - że go dłoń nie boli ;-)

1 komentarz (pokaż)
1 grudnia 2015, 17:25

Jest ząb - szósty, i chciałabym troszkę odpocząć przed następną turą.

W sobotę tata przywiózł Zbysiowi "zagrodę" taką ze szczebelków jak łóżeczko tyle że 4 razy większe, jeśli chodzi o powierzchnię. Zajmuje cały dywan w salonie, ale przynajmniej na chwilę skończyły się problemey z niekontrolowanym stawaniem przy meblach - już się raz wyłożył z krzesłem jak długi :-)

Niestety mamy ciągle problem z asymilacją w innych miejscach. Zbysio jest spiety i odczuwa lęk. Ja wiem, że może przesadzam, ale patrzę na inne dzieci, które są wesołe, kontaktowe i podoba im się to co robią. Zbynio jest raczej wycofany i "buja w obłokach". Dziś na muzyce interesowały go głównie rysunki na ścianie. Dopiero na koniec zaczął się uśmiechać - dla odbicia w lustrze. Był moment że nawet zapłakał.

A na basenie nie lepiej. Miałam nadzieję że kolejna wizyta będzie już na luzie. A tu płakał już w przebieralni, a na basenie błądzić wzrokiem po suficie. Nie cieszyły go igraszki w wodzie. Pocieszające że nie płakał. Ale jakoś marne to dla mnie pocieszenie, bo inne dzieci wręcz szalały, pluskały w on nic, obojętne mu było co się działo do okoła. Szkoda, zobaczymy czy będzie w sobotę. Jeśli podobnie to chyba nie ma sensu chodzić teraz dalej. Może poczekamy z rok.

2 komentarze (pokaż)
23 grudnia 2015, 22:34

Uff. Przeczytalam ostatni wpis i ciesze sie ze jest lepiej.
Na basenie przynajmniej nie ma juz paluchow w buzi :p

Zagroda sprawdza sie rewelacyjnie - niestety muinus jest taki ze nie chce tam siedziec sam dluzej jak 10 minut. Nie potrafi sie jeszcze bawic tymi wszystkimi zabawkami. Najfajniej jest drzec papiery i wkladac do buzi klocki. Szczebelki to doskonale miejsce do cwiczenia stania, siadania, kucania, klęczenia, wspinania sie na palce, trzymania sie tylko jedna reka i siegania reka do wszystkiego co lezy w jej zasiegu poza barierkami. Czasem niestety tez sie o nie puknie ale to o tak nieuniknione - lepiej niz o schody czy uchwyty w szafkach :p

Od kilku dni Zbynio tez "spiewa". Odkrył wredzcie ze ma glos i krzyczy intonujac rozne kombnacje aaa ooo. Przekomicznie to wyglada, bo najpierw krzyknie a potem sie wsluchuje, tak jakby czekal na dalszy ciag a tu cisza. Chyba dociera do niego ze on sam jest sprawca tych dzwiekow i jak fajnie one brzmia :-)
Czasem, glownie rano wyjdzie mu cos na ksztalt "mama". Fajnie :-D

Zaczyna tez kojazyc polecenia - nie rusz, choc, gdzie babcia, kot, pies, no i "gdzie jest madzia" (na gasienice - idzie po lozku w strone fotela i jak znajdzie zabawke to piszczy z radosci). Powoli zaczyna kumac ten moj synek :-D

Bardzo lubi ogladac ksiazeczki, sluchac co sie mu opowiada, przekreca kartki i patrzy jakby czekal "i co dalej" :-)
Wyjmuje i wklada klocki do pudelka, probuje "układać" wieze z ikei. Ja mu pokazuje jego raczkami ze koleczka naklada sie na patyk, a on sam puka w podstawke lub obok i czeka az trafimy w dziurke. Chwila skupienia i radosc w oczach gdy juz sie uda :p


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2015, 22:37

1 komentarz (pokaż)
19 kwietnia, 23:55

To może napiszę ku pamięci, że już ponad miesiąc temu Zbysio skończył 2 latka. Sama się zastanawiam, kiedy to zleciało.
Aktualnie jesteśmy na etapie asymilacji w żłobku. Babcia nie daje już sobie rady z tym żywym srebrem, wiec kilka godzin ciszy i spokoju jest na wagę złota. Za chwilę będzie miesiąc jak chodzi, ale dopiero od kilku dni jest lepiej, tzn zostaje do 14 i nie muszę po niego iść wcześniej.
Z mówieniem jest tak sobie - żadnych zdań, sporo pojedynczych słów, jednak do mówienia "mówienia" jeszcze daleka droga. Chyba ze postąpi to w jakimś mega błyskawicznym tempie ;)
Ostatnio przy obiedzie sam z siebie zaczął pokazywać palcem i mówić "maaaama" "taaata" "baaaaba" i zapytany a Ty kto - "Byś" :))))

Na bilansie dwulatka - 90 cm, 13 kg g


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia, 23:52

2 komentarze (pokaż)
6 lipca, 23:14

Jest dobrze, nawet bardzo (tfu tfu). Przełom nastąpił po majówce. Na plus. Lubi chodzić do żłobka, zasymilował się tam na dobre, co mnie bardzo cieszy, bo wszystko stało pod znakiem zapytania. Je, śpi, nie płacze, no i bardzo ładnie załatwia już potrzeby. Nie wiem jak to właściwie się stało, bo był moment ze nocnik parzył go w tyłek. A teraz już nawet sam wola, rzadko się zsika, po nocy pieluch przeważnie sucha. Do tego momentu jest łatwiej niż myślałam, ze będzie, ufffff.
Z mową też mocno się poprawił. 2 czy 3 wyrazowe zdania są już na porządku dziennym. Bardzo dużo powtarza, chce żeby mu wszystko mówić jak się co nazywa. Wymowa narazie szwankuje, zjada litery, ale mam nadzieje ze to tez się samo "naprawi". Po jego dluuugim milczeniu aktualny stan rzeczy i tak mnie cieszy, bardzo.
Do wpisu natchnęła mnie dziś Karola, ostatecznie pożegnała się z forum; i kto będzie robił mi komentarze ;)
Ja tez niewiele tu zostawiam wspomnień, czasem jak je czytam to takie odległe i "dziwne" mi się wydają. Choćby dlatego co jakiś czas zapisać tych kilka słów, nawet tak dla siebie na pamiątkę. Nie mam natchnienia pisać ręcznie. Tu choć nieregularnie jakoś łatwiej :)
Ok to tyle i aż tyle :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca, 23:04

3 komentarze (pokaż)
10 sierpnia, 00:09

"Co to jest?" to już normalne pytanie powtarzane codziennie przy każdej okazji. Jednym słowem zaczęło się :D Teraz to nawet zaczyna powtarzać nawet to, co usłyszał przypadkiem. Trzeba się mieć na baczności ;)

Cieszą mnie postępy w sikaniu. Praktycznie nie zdarza mu się "zapomnieć". Wola o siku za każdym razem, o kupkę oczywiście też. Do spania w nocy i w ciągu dnia pieluchę ma zakladaną nadal, i choć przeważnie jest sucha, to zauważyłam że jak zostanie na tyłku trochę dłużej, to wtedy bez żenady w nią sika ;)

Lubi jeździć rowerem w foteliku, od samego początku nie ma problemu z kaskiem. Sam wola jak widzi na ulicy motocyklistę, że ten ma kask :D
A jak nie ma kasku, to musi być czapka (taka z daszkiem) - bez niej się nie rusza nigdzie.

Bardzo lubi pluskać się w basenie. Mimo ze chodzimy bardzo rzadko, to nie zapomniał jak się skacze z brzegu basenu do wody. To dobrze, ze się nie boi. Ja pierwszy raz skoczyłam w 2011 :O i ostatni :@

Poprawiła się też jazda samochodem. Nie ma już ryków po 20 km. Owszem trzeba go czymś zająć, ale przynajmniej się daje - patrzymy przez okno, szukamy różnych przedmiotów, zwierząt które akurat widać. Trochę tez śpi, wiec można szybko bez zbędnego zatrzymywania się dojechać do celu. Dlatego do Poznania jeździmy pociągiem (ok. 4 godzin - bo samochodem niestety jedzie się dłużej ok (5,5 a z nim to nawet i 7) wiec różnica była ogromna. Teraz w drodze do Poz, zatrzymamy się nad morzem - mam nadziej, ze damy radę ;)

A, i dziś miał dzień przytulania się do mnie i pierwszy raz sam z siebie powiedział "Kocham Cię synku" zamiast mamo, ale to ja do niego tak mówię, wiec i tak byłam w siódmym niebie :))))


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia, 23:59

0 komentarzy (pokaż)
10 sierpnia, 23:42

Dziś koleżanka "płakała w rękaw", że jej synek (prawie 3-latek) robi co chwila "awantury". Objawia się to tym że zamiast mówić to krzyczy, nagminne jest "idź sobie, idź stąd" no i ryki w niebogłosy.

Popatrzyłem jak to jest u nas.
Jak Zbyszek próbuje wprowadzać swoje rządy to próbuje rozkminić szybko o co mu chodzi i głównie "odwracam jego uwagę" na coś innego. Nie sprzeczam się z nim, nie wymuszam krzykiem, staram się zawsze prosić. Kiedy np jest pora spania i mówię że idziemy do łazienki a "on ma to w nosie", to podchodzę i biorę go na ręce i mówię "to pleciemy samolot teraz do pokoju się rozebrać, rozłóż ręce" i jakoś to działa. Inaczej byłby płacz i niepotrzebne nerwy, bo wiem że akurat w tym momencie nigdzie by ze mną nie poszedł.

Wczoraj byliśmy na spacerze, po drodze mijaliśmy jakiś plac zabaw. Niestety było mokro a on koniecznie chciał tam iść. Wiec na słowa "nie, nie idź" ustał i zaczął ryczeć. Żeby nie przedłużać, szliśmy bardzo powoli do przodu, on chcąc nie chcąc za nami też, ale opowiadałam mu że zaraz będzie most i tam będą rybki. On - że nie chce mostu i rybek i ryczy dalej, on chce tam. Ale szliśmy dalej i pojawiły się szyszki pod drzewem, to mówię - chodź pozbieramy dużo szyszek i będziemy rzucać z mostu. I to chyba podziałało, bo pozbieraliśmy i pytał już gdzie jest most

A jak przeszliśmy przez most i wracaliśmy druga stroną to " niestety" byłym widać ten płac zabaw, ale skomentował to tylko stwierdzeniem ze tam jest buju, buju ale bez płaczu i poszliśmy spokojnie dalej.
Także o, u nas takie "awantury" a najlepszym sposobem na dzień dzisiejszy jest proponowanie czegoś innego (odwracanie uwagi od "problemu")


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia, 13:17

0 komentarzy (pokaż)
12 sierpnia, 22:31

Łał - moj synek rośnie - nie tylko ciałem ale i duchem - dziś byliśmy u znajomych i przez 4 godziny bawił się z 4-letnią dziewczynką; nie zsikał się w majtki; nie jęczał i nie mamował. Był fajnym kompanem i świetnie się dogadywali. My zresztą też. Grill stolikowy, dwa psy goldeny pod nogami, cztery koty norweskie leśne, ogromny niemal hektarowy ogród z "przeszkodami" dla dzieciaków. Fajnie i miło spędzony czas i dobre winko, które dostałam w prezencie do domu ( bo byłam kierowcą). Właśnie siedzę i konsumuje - przepyszne ;)

Po weekendzie wyjeżdżamy w Polskę - najpierw morze koło Karwii a potem kierunek Poznań i okolice. Może pojedziemy do Wrocławia do zoo :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia, 22:28

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK