Dzień Taty - promocja!

W dniu Ojca życzymy Waszym drugim połowom dużo szczęścia, poczucia spełnienia i radości z bycia Tatą!

Z tej okazji przygotowaliśmy dla Was prezent.

Wykup abonament z dostępem Premium do Twojego Kalendarza Ciąży od teraz do końca miesiąca, a otrzymasz od nas prezent!

Przy zakupie abonamentu Premium na:

3 miesiące – otrzymasz 1 miesiąc w prezencie

8 miesiący – otrzymasz 45 dni w prezencie

Promocja trwa do 30.06.2017.

Wykup abonament Zamknij
BellyBestFriend

Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Ważne są tylko te dni , których jeszcze nie znamy...

Autor: Lenaaa
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

Moja ciąża: Wymarzona, wyczekana, wymodlona

Chciałabym być mamą: Chciałabym po prostu być mamą, usłyszeć jak ktoś mówi do mnie to najpiękniejsze słowo. Zrobię wszystko co w mojej mocy by być dobrą mamą, kochającą, troskliwą, wspierającą.

Moje emocje: Zaskoczenie, radość, szczęście, ale też ogromny lęk by wszystko było dobrze.

27 stycznia 2016, 22:32

:D
Witam wszystkie dziewczyny, po drugiej stronie mocy ;). Ogromnie się cieszę, że mogę tu być, a jednocześnie jeszcze w to wszytko nie wierzę, to wydaje mi się takie abstrakcyjne. Mimo, że staraliśmy się o ciążę prawie 2 lata czuję wielkie zaskoczenie, że w końcu się udało, że coś zaskoczyło :)
Może napiszę trochę jak to było. To był zwyczajny cykl, taki sam jak 20 poprzednich, nie wyluzowałam, nie odpuściłam, nie miałam żadnych objawów, ani przeczuć, że się udało i gdy temperatura spadła i pojawiło się plamienie byłam pewna na 100% że zaraz przyjdzie @. Ale na szczęście nie przyszła plamienie ustało i temperatura odbiła w górę. Zrobiłam pierwszy test, ale naprawdę na nic nie liczyłam. Po kilku minutach pojawił się cień, cienia, cienia, ledwo widoczny pod światło.Pomyślałam, że to pewnie jakiś błąd, bo przecież to niemożliwe żebym ja była w ciąży. Drugiego dnia zrobiłam następny test i znów pojawiła się druga kreska bladziutka, ale ciut mocniejsza niż wczoraj. Serce biło mi jak oszalałe, myślałam, że zemdleję, to był najpiękniejszy widok na jaki czekałam dwie wymarzone kreski. Zaraz pobiegłam do męża, żeby zapytać czy on też to widzi, był równie zaskoczony jak ja ;)
Kolejnego dnia druga kreska znów byłą odrobinę wyraźniejsza, więc poszłam na betę. Wynik 54,5 mlU/ml, po 48 godzinach kolejna beta 145,0 mlU/ml. Jestem w ciąży :)
Boże bądź wychwalony, bądź uwielbiony na wieki za cud jaki dla mnie uczyniłeś. Dziękuję Matce Boże i św. Ricie patronce od spraw trudnych i beznadziejnych za których wstawiennictwem Bóg mnie wysłuchał. Jest mi bardzo głupio, że wątpiłam, ale mam nadzieję, że Bóg wybaczy mi tą zwyczajną ludzką słabość.
Jestem szczęśliwa, ale nie umiem się tak w pełni cieszyć, jest we mnie wiele obaw, chyba się uspokoję jak zobaczę dzidziusia i serduszko. Byłam w poniedziałek na pierwszej wizycie u profesora, ale niestety jeszcze jest bardzo wcześnie i nic nie widać, ale endometrium grube, wszystko wygląda jak na ciążę. Dostałam profilaktycznie luteinę dopochwową. Następna wizyta dopiero 15 lutego, nie wiem jak tyle wytrzymam. Ale staram się być dobrej myśli i ufać, że jak Bóg uczynił dla mnie ten cud, to on będzie trwał cudowne 9 miesięcy.

Martwi mnie trochę, że nie mam żadnych objawów, czuję się zupełnie normalnie, nawet piersi mnie nie bolą, są tylko trochę pełniejsze. Mam nadzieję, że objawy przyjdą, byłabym spokojniejsza :) Wczoraj pojawiła mi się opryszczka na ustach, wystraszyłam się, ale przeczytałam, że opryszczka często pojawia się w ciąży na skutek osłabienia organizmu i jeśli nie pojawia się po raz pierwszy ( a ja wcześniej często je miałam) to nie ma się czym martwić bo w organizmie są przeciwciała na ten wirus. Leczę ją czosnkiem i już dziś mi przyschła.

Chciałam jeszcze raz podziękować wszystkim moim Ovu Przyjaciółkom, które wspierały mnie w trakcie starań, za ciepłe słowa, podnoszenie mnie na duchu i wiarę, że mi się uda. Cały czas będę o Was pamiętać, wierzę teraz jeszcze mocniej, że każdej z Was się wkrótce uda i wszystkie się tu spotkamy :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2016, 22:40

7 komentarzy (pokaż)
29 stycznia 2016, 13:05

Według Belly zaczęłam 6tc. Dalej nic żadnych objawów, samopoczucie takie jak zawsze, piersi zwyczajnie, nie bolą, nie jestem jakoś szczególnie senna, jem normalnie. Martwię się, czy to jest normalne. Koleżanki pocieszają, że na początku ciąży też nie miały jakiś szczególnych objawów, mdłości i bóle piersi przyszły później.Boże mniej moje maleństwo w swojej opiece, spraw by zdrowo rozwijało się i rosło. Chciałabym przyśpieszyć czas do usg. Kusi mnie, żeby iść na betę, ale mój lekarz kazał już nic nie badać tylko spokojnie czekać i się nie denerwować. Modlę się codziennie, żeby wszystko było dobrze i was proszę o modlitwę za mnie i mojego Kropusia. Jezu ufam Tobie.

7 komentarzy (pokaż)
2 lutego 2016, 23:14

U mnie dalej bez zmian, czuję się normalnie. Od czasu do czasu mi się odbija, ale nie wiem, czy to objaw ciążowy. Najbardziej niepokoją mnie piersi, są zwyczajne, miękkie, nic nie bolą, nie ma na nich żyłek, powiększonych, albo ciemniejszych sutków. Nic kompletnie nic, takie chyba nie powinny być piersi kobiety w ciąży. Czas do usg strasznie się dłuży, a to jeszcze prawie dwa tygodnie. Staram się być dobrej myśli i za dużo nie rozmyślać nie czytać, ale jak dotykam tych moich piersi czuję niepokój. Ale będzie dobrze, musi być, przecież to mój najpiękniejszy, wymodlony, Bożonarodzeniowy cud.

3 komentarze (pokaż)
5 lutego 2016, 20:29

Ostatnio w pracy intensywny czas, może to i dobrze, nie mam czasu na rozmyślania i zamartwianie się. Oczywiście staram się oszczędzać i nie przemęczać. Trochę się uspokoiłam, co ma być to będzie, wszystko w rękach Boga, ufam mu.

Dziś byłam na badaniach u lekarza medycyny pracy, bo podpisuję umowę o pracę :) Pracowałam do tej pory na umowę- zlecenie. Powiedziałam szefowej o ewentualnej ciąży i zgodziła się podpisać ze mną umowę, żebym mogła skorzystać z urlopu macierzyńskiego. Cieszę się, w końcu pracowałam dla niej przez dwa lata i naprawdę się starałam.
Będąc w tej przychodni kusiło mnie, żeby zrobić betę, ale nie robiłam, będę spokojnie czekać na wizytę jak zalecił lekarz. Cały czas biorę luteinę i tak naprawdę to nic więcej zrobić nie mogę. Tyle czekałam na tą zieloną kropeczkę, że dam radę i wytrzymam jeszcze tydzień. Byłam za to u endokrynologa, moje wyniki tarczycowe na szczęście w normie :)

Czuję się nadal całkiem normalnie, chociaż często mi się odbija i czasami jest mi tak trochę dziwnie na żołądku, nie są to może jeszcze mdłości, ale co jakiś czas czuję ten żołądek. No i nie mam ochoty na słodycze, co jest dziwne w moim przypadku ;)
I jest mi ciągle strasznie zimno, zakładam grube swetry, dwie podkoszulki i tak mi zimno. Od czasu do czasu lekko zakuje mnie gdzieś w jajniku, albo tak w środku jakby w szyjce, ale to chwilowe i delikatne. Mam nadzieję, że to nic niepokojącego. Ze strony piersi nadal nic, nadal są miękkie i nic nie bolą, a na początku były pełniejsze i bolały po bokach. Ale mam nadzieję, że taka po prostu moja uroda, przecież każda kobieta jest inna i każda inaczej wszystko przechodzi, na nic nie ma reguł, tego staram się trzymać.

Pozdrawiam cieplutko wszystkie moje przyjaciółki i wszystkie dziewczyny, które do mnie zaglądają i życzę miłego weekendu :) <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2016, 20:27

6 komentarzy (pokaż)
13 lutego 2016, 10:31

Kochane moje nie było mnie tu parę dni, ale cały czas o Was wszystkich pamiętam. To był dla nas bardzo trudny czas. We wtorek po długiej walce z chorobą nowotworową zmarł mój kochany teść. Całe przygotowanie pogrzebu było na naszej głowie. Bardzo się starałam przejść przez to wszystko spokojnie, ale to było bardzo trudne. Mam nadzieję, że stres nie zaszkodzi mojemu maleństwu. Wierzę głęboko, że teraz dziadek będzie się opiekował wnukiem tam z góry. Na domiar złego chyba coś mnie bierze od wczoraj mam straszny kaszel i jakoś tak ogólnie kiepsko się czuję. A przecież nie mogę brać żadnych leków, pije tylko mleko z czosnkiem i trochę witaminy C.
W poniedziałek wizyta u mojego profesora, mam nadzieję, że choroba mnie nie rozłoży. Tak czekam po tym wszystkim na dobre wiadomości.

5 komentarzy (pokaż)
13 lutego 2016, 21:47

Zaczęłam trochę plamić na beżowo, mam nadzieję, że to nic groźnego. Leżę dziś w łóżku prawie cały dzień, biorę cały czas Luteinę, mam nadzieję, że będzie dobrze. Chciałabym żeby był już poniedziałek.

2 komentarze (pokaż)
14 lutego 2016, 11:39

Leżę dalej w łóżku, wczoraj wieczorem miałam trochę gorączkę 37,8. I cały czas męczy mnie kaszel.Co do plamień to nie wiem czy to są plamienia cały czas wypływa ze mnie Luteina i ona jest podbarwiona na beżowo.Jutro długo oczekiwana wizyta u lekarza. Dziewczyny boję się, boję się, że mój sen pryśnie. To już 8 tc a moje ciało się nie zmienia. Przez te stresy schudłam, brzuch płaski, piersi nic nie powiększone, dalej nic nie bolą, mdłości nie mam. Módlcie się za mnie proszę Was całym sercem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2016, 11:39

8 komentarzy (pokaż)
21 lutego 2016, 12:35

Ciąża zakończona 21 lutego 2016

Dziewczyny nie ma dobrych wiadomości, nie ma nas. Jest tylko ból, rozpacz i moje pęknięte serce...
Nie mam już sił, ani sensu życia. Po kilku dniach wielkiej nadziei i że do mnie wreszcie uśmiechnęło się szczęście, że Bóg mnie wysłuchał znowu to samo, znów wszystko od nowa i wielkie cierpienie. Mojego maleństwa już nie ma ze mną. Okazało się, że była to ciąża pozamaciczna umiejscowiona w prawym jajowodzie. W środę przeszłam operację usunięcia ciąży jajowodowej, usunięto mi również prawy jajowód. Wszyscy pocieszają, że jeszcze będzie dobrze, ale ja nie wierzę już w nic. Nawet modlić się nie potrafię. Tak gorąco się modliłam, prosiłam, wierzyłam i nic to nie pomogło. Nie wiem jak będę dalej żyć...

Pamiętam o Was Kochane, życzę Wam całym serduszkiem wszystkiego dobrego, ale na razie nie mam siły, żeby do Was zaglądać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2016, 12:56

9 komentarzy (pokaż)
21 lutego, 16:16

Chyba nadeszła pora żeby coś napisać. Już od dłuższego czasu zbieram się, żeby zrobić wpis i jakoś tak odkładam go na potem.

No to jestem tu po raz drugi, tak bardzo, bardzo czekałam na ten moment przez prawie 3 lata przeżywając mieszankę wiary i totalnego zwątpienia. I nadal nie do końca mogę uwierzyć, że się udało, że rozwija się we mnie nowe życie. Piękne to i niesamowite.

U nas wszystko dobrze według Belly zaczęłam 12 tc. Jak na razie o ciąży wiedzą najbliżsi, moja mama, najbliższe przyjaciółki. Jak już będziemy w II trymestrze to zaczniemy powiadamiać szersze grono. Mimo, że bardzo chciałam dzielić się tą wspaniałą wiadomością, bałam się zapeszać. Eh nasze ciąże kobiet długo walczących o maluszka, kobiet po przejściach nigdy nie będą takie same jak kobiet, którym ot tak się udało za pierwszym i drugim razem. Choć byśmy nie wiem jak się starały zawsze będzie w nas więcej obaw i lęku. Ale ja z każdym kolejnym tygodniem jestem spokojniejsza, mam takie wewnętrzne przeczucie, że tym razem będzie wszystko dobrze. Modlę się i ufam i to daje mi niesamowitą siłę.

Wczoraj byliśmy na wizycie u profesora. Widzieliśmy nasze maleństwo i słyszeliśmy serduszko :) Dzidziuś sporo urósł od ostatniej wizyty, widać już główkę, rączki i nóżki. Szkoda, że usg trwa kilka minut, bo ja mogłabym tak patrzeć na maleństwo godzinami :) Na tym etapie ciąży wszystko prawidłowo. Wyniki badań też ok, no może poza cukrem bo mam 67 a norma od 70
Ale profesor kazał się nie przejmować i mówił i lepiej mieć niski cukier niż za wysoki.
Za dwa, dwa i pół tygodnia czekają nas dokładniejsze badania genetyczne. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Teraz może coś o moim samopoczuciu ;) ogólnie czuję się całkiem nieźle. Nie mam i nie miałam strasznych mdłości ani wymiotów, nie jestem też jakoś szczególnie wrażliwa na zapachy. Rano czuję się całkiem dobrze, ale wieczorami jak wracam z pracy nie mam kompletnie na nic energii, zamula mnie i pojawiają się mdłości. Także wieczory głównie przeleżę i wcześniej chodzę spać. Jest dobrze :) Piersi praktycznie mnie nie bolą, są pełniejsze i trochę mi się powiększyły, ale nie za mocno. Ponieważ jestem bardzo szczupła już zaokrąglił mi się brzuszek i spodnie jeansowe zaczynają mnie cisnąć, więc chyba pora powoli zainwestować w jakieś spodnie ciążowe,żeby nie uciskać maluszka.

Ponieważ dobrze się czuję, profesor nie widzi przeciwwskazań do pracy, normalnie pracowałam do ferii. Teraz mam dwa tygodnie ferii i dwa tygodnie odpoczynku :) Po feriach zamierzam normalnie wrócić do pracy. I czeka mnie rozmowa z dyrektorem, muszę mu w końcu powiedzieć o ciąży. To generalnie bardzo miły i w porządku człowiek, ale trochę się obawiam tej rozmowy. Pracuję dopiero od września, umowę mam do końca sierpnia. Bardzo bym chciała, żeby przedłużył mi umowę, bo bardzo lubię tą swoją pracę, ludzi z którymi pracuję i bardzo chciałabym tam wrócić. Jak będę się dobrze czuła, wszystko będzie dobrze i ciąża dalej będzie się rozwijała prawidłowo nie chciałbym iść na zwolnienie, chciałbym dopracować do końca roku szkolnego. Pracuję 5 godzin dzienne w miłej atmosferze i generalnie ta praca pomaga mi na psychikę, bo żyję normalnie, skupiam myśli na bieżących czynnościach, pracy i to mi pomaga, jakbym siedziała w domu całe dnie myślę, że bardziej bym się wszystkim zamartwiała na zapas. Jedyne czego się trochę obawiam to infekcje od dzieci, ale mam nadzieję, że sezon na choroby powoli się kończy. Zobaczymy co będzie, dzidziuś najważniejszy i jak będą wskazania do zwolnienia, to pójdę na zwolnienie. Mam nadzieję, że rozmowa z dyrektorem przebiegnie miło, zamierzam powiedzieć mu szczerze w skrócie moją historię, mam nadzieję, zrozumie i da mi nadzieję na dalszą współpracę. A nawet jak stracę tę pracę, to i tak zyskam wiele, wiele więcej. Dla spełnienia największego marzenia warto wszytko poświęcić ;) Wierzę, że wszytko się poukłada, jak nie tak, to inaczej.

Pozdrawiam cieplutko wszystkie dziewczyny bliskie memu sercu, pamiętam o Was i zaglądam na bieżąco, choć trochę rzadziej piszę. Postaram się poprawić i częściej coś napisać ;)
Buziaki <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego, 16:21

6 komentarzy (pokaż)
18 marca, 22:35

No to może w końcu pora coś napisać. Obiecałam, że będę się częściej odzywać, zaglądam do Was na bieżąco, ale jakoś tak nie mogę się zmobilizować do wpisu.

A u nas wszystko dobrze, kończymy 14 tydzień :) Leci ten czas strasznie szybko. Mieliśmy niedawno to dokładniejsze usg genetyczne, badanie przezierności karkowej i kości nosowej itp. I na usg wszystko wygląda prawidłowo, muszę powiedzieć, że odetchnęłam z ulgą. Maluszek trochę się wiercił, machał rączkami, niesamowite to wszytko :)

Czuję się nieźle, ale sporo szybciej się męczę, jeszcze czasem wieczorami pojawiają się lekkie mdłości, ale chyba już się do nich przyzwyczaiłam. Dokuczają mi za to wzdęcia i gazy i czasem kłuje mnie brzuch z boku albo z jednego, albo z drugiego. Ale profesor mówił, że najprawdopodobniej od tych wzdęć. Jak się tak nachodzę za dużo to trochę zaczyna mnie boleć kręgosłup. Ale generalnie naprawdę jest dobrze, nie mam na co narzekać, dziękuję Bogu za każdy dzień. Jak na razie przytyłam niecałe 3 kilogramy i coraz bardziej zaczyna być widoczny brzuszek. Tak długo na niego czekałam ;)

Powoli przełamuję się i zaczynam mówić o ciąży, pierwszy trymestr już za nami. Jak na razie normalnie pracuję dalej. Po pracy staram się w miarę możliwości jak najwięcej odpoczywać, mama i mąż wspierają. Jestem już po rozmowie z dyrektorem. Miałam taki stres przed rozmową, ale zupełnie niepotrzebnie, dyrektor to złoty człowiek, nie był zdziwiony, ani zdenerwowany wiadomością o ciąży. Był bardzo miły, powiedział, że jest zadowolony z mojej pracy i postara się zrobić wszystko, żeby w sierpniu przedłużyć mi umowę na czas nieokreślony. Wszystko ostatecznie wyjaśni się w sierpniu, ale jestem dobrej myśli.

I jeszcze żeby było ciekawiej zaczęłam studia podyplomowe, które już dawno chciałam zrobić. Już myślałam, że nic z tego w tym roku, bo jakoś nie mogli zebrać grupy, ale w końcu ruszyło. Długo się wahałam, czy zaczynać te studia, czy dam radę. Ale pomyślałam, że jak nie teraz to kiedy, potem będzie pewnie kiepsko z czasem. Zjazdy są co 2 tygodnie, zajęcia od 8.00 do 13.00 więc daję radę. Zajęcia mi się podobają i cieszę się, że się zdecydowałam.

Mam takie przemyślenie, że przez ponad 2 lata nic się w moim życiu nie działo. Tkwiłam w pracy, która nie dawała mi satysfakcji, odkładałam wszystkie plany i z miesiąca na miesiąc czekałam na ciąże. Jak postanowiłam zmienić swoje nastawienie, oprócz marzeń o ciąży starać się też realizować inne plany, to tak wiele się w moim życiu pozmieniało na lepsze.Chyba rzeczywiście coś tam się we mnie odblokowało ;)

Każdego dnia dziękuje Bogu za wszystko. Choć często się z nim kłóciłam, to w głębi serca nie przestawałam wierzyć, że mnie wysłucha i tak się stało. Dziękuję też Matce Bożej. Nowenny Pompejańskie, które odmówiłam nie raz dodawały mi wiary i nadziei.

Teraz modlę się za Was dziewczyny bliskie memu sercu, abyście wszystkie jak najszybciej zostały mamami i tak się stanie, to tylko kwestia czasu. Parę dni temu udało się Ewci :) Dzięki Ci Panie. Teraz czekam na Natalkę, Monisię, Magdalenkę, Zabayonka, Martusię, Snowhite, Margemergi,Chmureczkę, Ren i Adinka :)

Buziaki <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca, 22:39

11 komentarzy (pokaż)
21 maja, 23:12

No to jestem :)

Miałam pisać częściej ,tymczasem minęły już dwa miesiące od poprzedniego wpisu. Czas tak szybko pędzi, że czasem nie ogarniam. Kto by pomyślał, że okres ciąży będzie dla mnie takim intensywnym okresem w życiu. Nadal pracuje, mam nadzieję, że jakoś dociągnę do końca roku szkolnego, choć robi się coraz ciężej. Oprócz pracy sporo papierowej roboty w domu i jeszcze studia, nauka i teraz będą zaliczenia. Łatwo nie jest, ale, kto powiedział, że będzie łatwo ;)
Z utęsknieniem czekam na wakacje, żeby mieć wreszcie trochę więcej czasu dla siebie i spokojnie przygotować się na pojawienie się maluszka.

Powoli powinnam zacząć gromadzić wyprawkę, a nie mam jeszcze nic. Po pracy jestem zmęczona, że już nie chce chce mi się wybierać do miasta i chodzić po sklepach, czekam na dni wolne, żeby zrobić to na spokojnie, bez pośpiechu, żeby się tym nacieszyć, w końcu tyle czekałam, żeby móc kupić te malutkie ubranka :)

A wracając jeszcze na moment do pracy, to mam już umowę na czas niekreślony, więc będę miała gdzie wracać :) Dyrektor jest cudowny, takiego pracodawcy życzę wszystkim.

A my zaczynamy już właśnie 25 tydzień. Aż nie wierzę, tak szybko to się dzieje. Pewnie dlatego, że jestem zapracowana, a jak nie pracuję, to śpię :) Może to i dobrze, że mam mało czasu wolnego, dzięki temu nie mam czasu na zamartwianie się, czytanie internetu i wyszukiwanie sobie problemów, którymi mogłabym się martwić. Ufam Bogu i tak jest dobrze.

Jesteśmy już po usg połówkowym i jak na razie na tym etapie wszystko dobrze. Będziemy mieli synka :) I kompletnie nie mamy pomysłu na imię ;)

Od jakiś 3 tygodni czuję ruchy mojego maluszka.Zaczęłam je czuć w 22 tygodniu. To znaczy pewnie wcześniej czułam, ale dopiero od 22 tygodnia byłam pewna, że to jest właśnie to. Teraz ruchy stają się coraz bardziej intensywne i już trudno byłoby je pomylić z pracą jelit ;) To jest takie niesamowite i piękne, uwielbiam jak się rusza :)

Pozdrawiam ciepło wszystkie moje dziewczyny <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja, 23:04

7 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK