BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: W pogoni za szczęściem - In vitro - Udało się

Autor: aganieszkam
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

O mnie: Jestem szczęśliwą mężatką od 2016r., mam 26 lat. Jest to moja pierwsza, wymarzona i wyczekana ciąża :).

Moja ciąża: Niestety nie mogę mieć dzieci naturalnie. Gdyby nie in vitro, to nigdy nie miałabym szansy zostać mamą.

Chciałabym być mamą: Oczywiście chciałabym być Super Mamą dla mojego Szkraba :).

Moje emocje: Jak dowiedziałam się o ciąży-to był wielki szok. Mimo, że jest wyczekiwana od ponad 2 lat, to była dla mnie wcześniej abstrakcją, czymś nieosiągalnym. Teraz jestem bardzo spokojna i szczęśliwa.

4 kwietnia, 08:29

Dzisiaj przypada termin miesiączki. Oczywiście nie przyszła ;) i objawów na @ brak. Wczoraj zrobiłam ostatnią betę, ponieważ czekanie na wynik jest dla mnie stresujące. Poprzednia beta (01.04.2019r.) 47,16, a wczorajsza (03.04.2019r.) 140,50!!! Teraz musi być dobrze :). Napisałam do lekarza, pogratulował mi i mam przyjść na USG za ok. 14 dni. Planuje iść czwartek/piątek przed świętami :).
Zostały mi 2 testy ciążowe, więc w ciągu tych 2 tygodni oczekiwania na USG zrobię je dla spokoju ducha :D. Nigdy nie wyszedł mi pozytywny, więc fajnie mieć taki jeden na pamiątkę :).
Czuję się dobrze. Rozpiera mnie energia, ale mimo to moje ciało wieczorami mówi: "już dość, idź już spać". Wczoraj wieczorem zaczęło mnie wszystko boleć i wykąpanie się to było wyzwanie :D. Na razie jest jeszcze mąż do końca przyszłego tygodnia, więc mnie wspiera jak może :). Wiem, że to dopiero początek i będzie gorzej, ale cieszę się strasznie, że w końcu się udało :).

3 komentarze (pokaż)
9 kwietnia, 11:01

14 dpt
Czuję się dobrze. Trochę jestem zmęczona i senna...w niedzielę strasznie byłam zmulona, zdrzemnęłam się popołudniu i dostałam takiego przypływu energii :D... Mam różne zachcianki, czasami mnie zemdli. Wczoraj wieczorem miałam strasznie metaliczny posmak w ustach i nic mi nie smakowało :(, ale już dzisiaj jest ok :). Na szczęście nie mam plamień ani krwawień, brzuch tylko trochę pobolewa. Także jest dobrze :) Za tydzień USG...nie mogę się doczekać <3.
A i jeszcze cycki są tak wrażliwe... no i ja jestem wrażliwa :D a raczej drażliwa. Mąż to skomentował tak: wczoraj byłaś tak agresywna i myślałem, że mnie nożem zadźgasz...a dzisiaj...zupełne przeciwieństwo :D, taka radosna, milutka... ;). Uroki ciąży :D. Jak M zjadł cały dżem, na który ja miałam ochotę..a go nie ma, to się rozpłakałam i chciał iść po ten dżem...a ja mówię, że w sumie nie chce tego dżemu :D haha.
Mam nadzieję, że Maluszek ma się dobrze :). Mówimy na niego Krzyś, więc jak będzie jednak dziewczynka, to mam nadzieję, że się nie obrazi :D.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia, 11:03

1 komentarz (pokaż)
11 kwietnia, 08:31

16 dpt (5tc)
Nie mogę doczekać się USG. Kusi mnie żeby zrobić betę, czy aby na pewno rośnie. Ostatnio mam takie wahania nastrojów, że szok. Wczoraj się popłakałam z błahego powodu, nawet mąż się ze mnie śmiał, myślał że coś się stało, ale tak na prawdę nic się nie stało, to tylko hormony. Potrafię mieć wspaniały humor pół dnia a potem nagle wręcz przeciwnie. Jutro wezmę urlop, nie mam już siły pracować w tym tygodniu :D. Jestem strasznie zmęczona i ciężko mi się na czymkolwiek skupić :(. U mnie też problem jest taki, że pracuję z moją mamą. Ona nic nie wie o in vitro i o tym, że jestem w ciąży :D. Chcę jej chociaż o ciąży powiedzieć, żeby była dla mnie bardziej wyrozumiała, bo mi jest teraz ciężko (najpierw laparoskopia, potem in vitro, wizyty co drugi dzień, zastrzyki...w końcu upragniona ciąża, która mnie jednak troszkę męczy). Czekam na USG zanim komukolwiek powiem...bo boję się, że coś pójdzie nie tak a nie chciałabym żeby pół rodziny o tym wtedy wiedziało :(. Ale już nie mogę wytrzymać, chciałabym całemu światu oświadczyć, że jestem w ciąży! :D Czuję, że Maluch rośnie w siłę i mam nadzieję, że za tydzień już zobaczę nasze Maleństwo z serduszkiem :).

1 komentarz (pokaż)
15 kwietnia, 12:07

20 dpt
Oczywiście nie wytrzymałam i zrobiłam w czwartek (16 dpt) betę, bo miałam mocne bóle podobne do miesiączkowych...i beta...6550! Strasznie szybko rośnie. Wyczytałam, że jest kilka opcji dlaczego: bliźniaki (ale by było :D), taka moja uroda lub duże dziecko (to jest najbardziej prawdopodobne, bo M to kawał chłopa). Już chcę to USG, wykańcza mnie ta niepewność. Ale czuję, że Maluch ma się dobrze i mnie męczy: zgaga, potworne mdłości, apetyt trochę zmalał. Dzisiaj mdłości się nasiliły i nic mi nie smakowało...napiłam się coli i jest o wiele lepiej, aczkolwiek nadal mnie trochę zmuli i ta zgaga i ciągła suchość w gardle...no i niesmak. Woda mi też dzisiaj coś nie smakuje ;/. Ale wytrzymam, chciałam ciąży to mam :D. w jeden dzień mam wszystkie objawy a kolejnego dnia zupełnie nic, jakbym nie była w ciąży :P.
Zdecydowałam, że powiem od razu po USG rodzicom, bo nawet jakby (odpukać) coś się stało to i tak by się dowiedzieli, więc bez sensu...wolę już powiedzieć, bo z mamą widzę się na co dzień i lepiej żeby się ode mnie dowiedziała a nie domyślała ;).

1 komentarz (pokaż)
23 kwietnia, 10:41

Dawno nie pisałam...
18 kwietnia było USG. Wszystko jest w porządku, jest serduszko, Maluch miał 4mm. Czuję się nawet ok, ale jestem co chwilę zmęczona, głodna a zarazem mam mdłości, najczęściej rano i wieczorem. W piątek byłam na badaniach krwi, moczu i krzywej cukrowej. Krew ok, ale mocz chyba nie jest najlepszy. Zobaczymy co powie lekarz. Krzywa cukrowa chyba też w porządku. Jutro kolejna wizyta, nie mogę się doczekać <3.
Powiedzieliśmy rodzicom i teściom w święta o ciąży, ale poprosiliśmy, żeby na razie zachowali to dla siebie...no i chyba dotrzymali obietnicy :D. Śmiać mi się chciało jak przy świątecznym stole ktoś z rodziny pyta kiedy dzieci, itp. Mój M powiedział, że nie chcemy teraz dzieci, bo to przecież wydatki i na wakacje nie można jechać :D haha (oczywiście tak nie myślimy ;)), wszyscy: hahaha,hihihi i koniec tematu. Ale się zdziwią jak się w końcu dowiedzą :D.

1 komentarz (pokaż)
26 kwietnia, 08:27

Już leci 8 tydzień <3 (7+1)

W środę byłam u lekarza z wynikami badań. Wszystkie wyniki w porządku, także się cieszę :). Podglądaliśmy Malucha i ma już 8,5mm, serce bije jak dzwon <3. Miałam mieć założoną kartę ciąży, ale akurat się skończyły...ja to mam pecha. Lekarz mówił, że kolejna wizyta po USG genetycznym, czyli dopiero w ok. 13 tygodniu, ale że mogę się umówić na USG dodatkowe. No oczywiście, że umówiłam się na USG za 2 tygodnie :D akurat mąż wróci i pójdzie ze mną podglądać Małego <3.
We wtorek i środę mdłości nie dawały mi normalnie funkcjonować, męczyłam się strasznie. Od wczoraj jest troszkę lepiej, ale oczywiście nadal są i mnie chyba prędko nie opuszczą :(. Uczę się cały czas co mogę jeść a czego nie :D. Nie chcę też za bardzo narzekać, bo wiem że mogło być gorzej.
Chcieliśmy pod koniec maja wyjechać na jakieś wakacje, ale boję się o Małego :(. Ale z drugiej strony chciałabym trochę odpocząć, zrelaksować się, bo ostatni rok był ciężki.
Lekarz mówi, że lepiej nie wyjeżdżać z kraju w ciąży, ale myślę sobie, że przecież jest bardzo dużo dziewczyn podróżujących w ciąży i ich Maluchy mają się świetnie...nie wiem co robić :(. Chyba na ostatnią chwilę zdecydujemy.

2 komentarze (pokaż)
2 maja, 14:08

8tc
Właśnie skończyliśmy 8 tydzień ciąży <3. No i zamiast być lepiej, to jest gorzej. Mdłości narastają, nic mi nie smakuje....jem na siłę i niestety niektóre rzeczy powodują mdłości zanim wezmę je do ust... Często wieczorem płaczę, że jestem taka głodna a nic nie mogę włożyć do ust :(. Wmuszam w siebie cokolwiek... No i w tydzień schudłam kilogram :(. 8 maja lekarz, więc zobaczymy co u małego, ale wiem że on mi na to nic nie poradzi... Trzeba to niestety przeczekać...

0 komentarzy (pokaż)
6 maja, 10:54

8+4

Już nie wciągnę brzucha :D mąż mówi, że mi brzuszek odstaje i się tym cieszy bardziej niż ja :D. Całą majówkę spędziłam w łóżku :(. W piątek miałam lepszy dzień, bo mdłości znacznie zelżały. Ale niestety w sobotę zaczęło się od nowa, w niedzielę jeszcze gorzej :(. Dwa razy wisiałam nad toaletą i nic, więc wymiotów chyba nie będzie...chociaż tyle ;). Schudłam niestety kolejne pół kilo...ale trzeba to wytrzymać. Gdzieś czytałam poradnik co na mdłości w ciąży i na końcu było napisane: "Jeśli żadne z powyższych sposobów nie działa, to najlepszym sposobem na mdłości jest iść spać" haha :D no i idąc za tą radą pół niedzieli spałam, także chociaż przez te kilka godzin się nie męczyłam. Oby niedługo to wszystko przeszło...bo trochę się martwię, że Maluszek ma za mało witamin no i też piję za mało wody, bo mdli mnie od niej...ech
Ale już niedługo wizyta. Oby wszystko było w porządku <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja, 10:55

0 komentarzy (pokaż)
10 maja, 11:05

9+1

W środę była w końcu ta wyczekiwana wizyta. Założyli mi kartę ciąży :). Byłam pierwszy raz z M na USG i był zachwycony, oczy przeszklone, zaangażowany :D i nawet się pytał: "to jest głowa?" hihi :). Maluch podskakiwał, pomachał rączką, już jest widoczna pępowina. Mały ma 2,24 cm i taki mały z niego klusek już jest :D. Coś wspaniałego....
Raz się czuję lepiej raz gorzej, ale już niedługo skończy się 1 trymestr i mam nadzieję, że trochę odetchnę. Mdłości są trochę delikatniejsze, ale czasem nadal intensywne. Najgorsze mdłości mam wieczorem...nie wiem czemu. No i przez te mdłości "odtrącam" męża i jestem czasem opryskliwa, ale jest wyrozumiały na szczęście :D, wczoraj się przez to popłakałam...że ja jestem dla niego taka niedobra a on mi tak pomaga itd, ale to chyba hormony ;)
To teraz czekam na USG genetyczne...ma być w pierwszym tygodniu czerwca. Jestem już spokojna i czuję, że wszystko będzie w porządku :)

1 komentarz (pokaż)
13 maja, 08:45

9+4

Mam wrażenie, że z dnia na dzień jest troszkę lepiej, chociaż wczoraj przeleżałam cały dzień. Ale fizycznie się nawet dobrze czułam, tylko psychicznie coś miałam doła. Kochany mąż pojechał specjalnie dla mnie po McDonalda, bo nic innego nie dałabym rady zjeść, a wieczorem poszedł po hot-doga :D. Ja go chyba wykończę :D. Jak już będę się dobrze czuć, to muszę mu to wszystko wynagrodzić...bo widzę, że on też to przeżywa i ma ciężko. No nic...już 10 tydzień, ponoć po 11 zaczyna wszystko powoli mijać...oby...

2 komentarze (pokaż)
16 maja, 09:19

10+0

No i zaczynamy 11 tydzień. Jeszcze tylko 3 tygodnie i kończymy I trymestr. Ostatnie dni były okropne, nic nie mogłam jeść, wieczorem wszystko co zjadłam to zwymiotowałam :(. Dzisiaj czuję się o wiele lepiej, ale z tego co widzę, to jeden "spokojniejszy" dzień jeszcze nie wróży końca mdłości. 4 czerwca mam USG genetyczne+Pappa i akurat mąż wtedy będzie <3 więc się ucieszył, że może ze mną iść. Piję bardzo mało i boję się, że się odwodnię, dlatego muszę się zmusić i starać się wypić chociaż 1,5 l (a powinnam aż 3 l). Najważniejsze żeby Maluchowi nie zaszkodziło <3. Mam nadzieję, że już będzie trochę lepiej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja, 09:20

2 komentarze (pokaż)
27 maja, 10:12

11+4

Ale to leci...już prawie 2 trymestr :)
9 i 10 tydzień był chyba najgorszy. Mam wrażenie, że już mdłości powoli odpuszczają. Wczoraj w kościele mimo małej ilości ludzi i miejsca siedzącego zrobiło mi się słabo...pół mszy musiałam siedzieć, bo inaczej bym padła. Jak zrobiło mi się ciemno przed oczami to nie martwiłam się o siebie tylko o Maleństwo. Dziwne uczucie, że instynktownie chcę Go chronić. Zauważyłam, że często łapię się za brzuch :D nieświadomie. Za tydzień USG genetyczne...ale nie mogę się doczekać ale zarazem się boję, że coś jest nie tak. Najbardziej się obawiam poronienia zatrzymanego...nie wiem dlaczego :(. Ale staram się o tym nie myśleć i cieszyć się ciążą i wierzyć, że wszystko jest w porządku :). Waga sprzed ciąży 65kg, aktualna 61,5kg. Oby już zaczęła iść w górę.
Wkurza mnie najbardziej to, że budzę się kilka razy w nocy z potwornym ssaniem z głodu i nie da się już spać dopóki nie zjem. Chyba muszę zacząć jeść większe kolacje.

0 komentarzy (pokaż)
21 czerwca, 09:35

15+1

Dawno nie pisałam, ale jakoś tak szybko mi czas leci w tej ciąży...już jest 4 miesiąc. Już wyszedł ładny brzuszek ;). Z dzidzią wszystko w porządku, nadal nie wiemy jakiej jest płci. Za miesiąc powinno się wyjaśnić :). Moja waga to 60,3 kg. Ale już raczej nie będzie spadać. Cycki rosną jak szalone, co mnie przeraża :D śmieję się, że jak rosną w takim tempie to trzeba nosić biustonosze sportowe bo zbankrutuje jakbym miała co miesiąc kupować większy rozmiar. Co do mdłości, to ustępują, coraz więcej mogę jeść, ale nie jest jeszcze idealnie. Drugi trymestr zaczął się krwotokiem z nosa :D haha.
Przez luteinę przyplątała się jakaś infekcja, więc nie mogę już jej brać. Lekarz przepisał mi Prolutex i niestety jeszcze 3 tygodnie muszę się kłuć :(. Ale dla Bąbla wszystko <3. Boli mnie brzuch po tych zastrzykach, nie wiem czy to normalne.
Muszę się już umówić na połówkowe! Jak to leci...
Ruchów jeszcze nie czuję, ale to już tylko kwestia czasu ;) nie mogę się doczekać :).

1 komentarz (pokaż)
1 lipca, 13:27

16+4

W czwartek bolał mnie brzuch jak na miesiączkę, ale tak mam co jakiś czas, więc to normalne. Natomiast w piątek od rana bardzo się ten ból nasilił...i był taki jak podczas miesiączki, aż robiło mi się słabo. Zaczęłam panikować, czytać w Internecie (oczywiście nic konkretnego nie znalazłam), sprawdzałam czy nie krwawię... Napisałam do lekarza no i w sobotę kazał podejść na wizytę. W sobotę ból już znacznie zełżał, ale poszłam. U Malucha wszystko w porządku, rozwija się prawidłowo, prawdopodobnie dziewczynka :). Płeć potwierdzimy dopiero na USG połówkowym, bo lekarz mówi, że narządy płciowe rozwijają się do 18 tygodnia ciąży. Także po 18 tygodniu z dziewczynki może się zrobić chłopak :D. Zobaczymy...połówkowe 25 lipca,więc niecały miesiąc. A co do mojego bólu to mam brać dużo magnezu, no-spa tylko jak już baaardzo boli, w ostateczności (bo ponoć jest potem problem z napięciem mięśniowym u dziecka). Bolało mnie albo od rośnięcia macicy albo od tego, że mam przodujące łożysko :(. Oczywiście lekarz mi powiedział, żebym na razie nie panikowała, bo łożysko na 70% się jeszcze podniesie i będzie ok. Natomiast jeśli nie, to wtedy tylko cesarka. Zobaczymy, mam nadzieję, że się podniesie. Dopóki się to nie zmieni to zero seksu, mam się oszczędzać, nie dźwigać, dużo odpoczywać. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przy łożysku przodującym może pojawić się krwotok, który jest niebezpieczny nie tylko dla dziecka, ale też i dla matki. Dlatego jak po połówkowym łożysko dalej będzie na szyjce, to zaczynam kompletować wyprawkę, bo jak wyląduję w szpitalu to kto to za mnie zrobi? Na razie nie chcę myśleć o takich czarnych scenariuszach, ale wolę być gotowa na wszystko.
Tak czy siak mam nadzieję, że łożysko się podniesie na bezpieczną wysokość. Póki co czuję się bardzo dobrze, bóle na razie nie wracają, ale obawiam się, że pójdę na L4 wcześniej niż na początku myślałam. Ale zdrowie Maleństwa najważniejsze <3.

0 komentarzy (pokaż)
11 lipca, 11:13

18tc

Właśnie skończyłam brać progesteron. Obym nie musiała wracać do luteiny czy zastrzyków. Zaczynam powoli czuć malucha. Z dnia na dzień ruchy są częstsze i wyraźniejsze <3. Także już nie muszę się martwić czy na pewno u niego wszystko OK :). Za tydzień kolejna wizyta a za 2 tygodnie USG połówkowe <3.
Ech jak ten czas leci...ale i tak nie mogę się doczekać momentu kiedy Maluszek będzie na świecie :).

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)