BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Świat zwariował, serce oszalało 19.12.2015 -synuś Maksymilian ♥ ♥ ♥ ♥

Autor: mala86
25 sierpnia 2015, 17:59

24 TYDZIEŃ ( 23t0d)

" Dobre samopoczucie jest coraz to jeszcze lepsze "

Musze się pochwalić, że dawno już tak dobrze się w ciąży nie czułam :) Być może to zasługa zmniejszenia dawki duphastonu ( do końca opakowania i spokój ) i większej dawki ruchu jaką sobie ostatnio funduję :D :D :D A, że zawsze byłam osobą "nadaktywną" to jestem teraz w swoim żywiole :) Rano podjechałam do przychodni, do mojej lekarki ogólnej poprosić o skierowanie na badanie elektrolitów, kochana kobita dała mi te i jeszcze jedno na jakieś enzymy wątrobowe, pewnie ze względu na moje wcześniejsze osłabienia ;). Potem szybkie drugie śniadanko i znów hop do autka pojechałam załatwić jedną rzecz dla mojej mamy a następnie musiałam jeszcze skoczyć do sklepu po małe zakupy i do administracji naszej wspólnoty co by mi wyjaśnili skąd taka duża dopłata do rachunku. Dowiedziałam się tyle, że i tak muszę zapłacić nie tylko za ciepła wodę z licznika w domu ale i wyrównanie z licznika zbiorczego w całym bloku. Kpina. Także tegooo...

Nie omieszkam jeszcze Wam się pochwalić kochane koleżanki( wiem że to może głupio zabrzmi ale dla mnie w ciąży to wyczyn), że moje cudne samopoczucie zawdzięczam mojemu kochanemu mężulkowi. Ale do sedna...Od początku ciąży nie miałam ochoty na seks, strasznie bałam się o naszego maluszka po stracie jego rodzeństwa, o szyjkę, o łożysko teraz o tego polipa i twardnienie brzucha i o milion innych rzeczy, do tego czuje że dupek też mi obniżał libido skutecznie... Wczoraj nastąpił przełom. Normalnie złapała mnie taka chcica, że gdyby P. nie wrócił z pracy pewnie tarłabym się d.... po dywanie :D Jak go dopadłam, to aż iskry szły...zupełnie jak kiedyś ;) faktycznie seks w ciąży jest smaaaakowity.Tylko brzuszek się napiął, bo i macica się napięła ale podobno to normalne po podnieceniu, nie bolał i zaraz puścił. Cały czas chodzę z bananem na ryju i oczka mi się podobno świecą, przynajmniej tak twierdzi mój P. Naszemu synkowi po chyba też się podobało bo endorfinek dostał, skakał i fikał w brzuszku :-)

Kolorowo-tęczowo, to tyle u mnie. A co u mojego Dziecia - a no od kilku dni uskuteczniamy wieczorne rytuały, co by syncio dawał się mamie wyspać. Wieczorkiem staram się nie jeść słodkiego, a jak mały zaczyna fikać tak koło 20-21 puszczam mu spokojną, klasyczną muzyczkę na brzuszek i dodatkowo bujam bioderkami rytmicznie i wiecie co chyba działa :):)
Jak jeszcze nie piję na noc to w ogóle wstanę z raz a potem smacznie sobie śpię :)
Ok. Uciekam zrobić listę zakupów, bo w lodówce światło dosłownie i musim udać się na jakieś większe zakupki :):) PA

1 komentarz (pokaż)
1 września 2015, 18:44


25 TYDZIEŃ (24t1d)

Czas ruszył z kopyta ! W końcu zaczęło się coś dziać :D :D

Po wielu dyskusjach z mężem, mailach i telefonach - tak tak męcząca ze mnie baba - wreszcie wybrałam i opłaciłam Szkołę Rodzenia :-) ;-) A początek zajęć już 15 września na 19:00. I powiem Wam szczerze, że planowałam chodzić do tej przy szpitalu klinicznym w Gdańsku żeby mieć rozeznanie jednocześnie co do szpitala a wyszło zupełnie inaczej.

W weekend byliśmy na warsztatach w Rumii zorganizowanych przez MamoToJa i inne firmy. Otrzymaliśmy pełno pierdółek, próbek kosmetyków, a także super gifty - pieluszkę flanelową i butelkę Aventu 0+, Z czego jestem mega zadowolona:):) Trafiliśmy tam na przemiłą p. Anię, opowiadającą o innej, znanej w Gdyni szkole rodzenia. Posprawdzałam, poszperałam i okazało się, że ich oferta jest dla Nas korzystniejsza - przede wszystkim jest bliżej od nas - jakieś 15 min autem a nie 30-40 na Kliniczną do Gdańska. Zajęcia są w wieczornych godzinach zarówno teoria jak i ćwiczenia - super ze względu na pracę mojego M, program standardowy jak to w SR a i jest refundowana przez NFZ, musiałam zapłacić jedynie 100 zł ( 25 zł wpisowego i 75 zł za partnera )Także i tak jestem zarobiona, bo ta w druga koszt 200 zł + dojazdy o wiele dalej :) Strasznie jestem podjarana tymi zajęciami, nie mogę się doczekać pierwszych i będę na bieżąco relacjonować Wam moje wrażenia :-)

Druga cudowna wiadomość - moje Bociankowe :) się organizuje. Dziewczyny powiadomione, wszystkie chętne do wspólnej posiadówy u mnie. Jedna z moich psiapsiół, taka crazy, zajmie się dekoracjami, jedzonkiem i tym wszystkim co tam trzeba zrobić a ja będę tylko siedzieć, ładnie wyglądać i pachnieć :D Strasznie się za Nimi wszystkim stęskniłam i miło będzie
się spotkać, pogadać, przyjąć drobne prezenty :D

Trzecia cudowna sprawa - znalazłam p. fotograf, która ( mam nadzieje ) zrobi Nam sesję brzuszkową :-) Ma mnóstwo swoich dodatków, ozdób, materiałów, więc nie będę musiała nic kupować. W kontakcie telefonicznym wydaje się sympatyczna. Jej zdjęcia studyjne bardzo mi się podobają i mam nadzieje że moje też będą ŚLICZNE. Mam mnóstwo pomysłów na swoje ujęcia, ciekawe czy je uwzględni. Spotykamy się z nią w przyszły wtorek dogadać szczegóły i pewnie podpisać umowę :):) Wreszcie będę miała coś miłego z czasu ciąży :):) Jakąś pamiątkę.

A poza tym co słychać? Maks daje czadu w moim brzuchu, w nocy, w dzień, rano wieczorem :) Dziś tak skakał w środku, że miałam wrażenie - no zaraz wyskoczy mi przez skórę :D Udało mi się nagrać jego wygibasy, ale nie wiem jak tutaj się wrzuca filmy.
Kochany mój chłopczyk :-* Tata mówi, że Jego krew :D
Czuję się dobrze, nawet bardzo ( co by nie zapeszać , cycki mi strasznie urosły od ostatniego mierzenia. Musiałam kupić dwa nowe staniki i wychodzi na to że mam teraz 80 C co jak dla mnie jest duuuużo :) Waga na razie stoi w miejscu i bardzo dobrze 59,5-60kg, bo nie chcę mieć ani rozstępów ani cellulitu. Następna wizyta i podglądanie maluszka 16 września :):) I to chyba tyle ;-)

1 komentarz (pokaż)
2 września 2015, 17:17

Zapomniałam jeszcze wspomnieć o jednym ważnym wydarzeniu. W piątek robiłam test obciążenia glukozą i mimo obaw, wygląda na to że wyniki ok. Cukier na czczo z pierwszego pobrania 78 a po dwóch godzinach 109, gdzie norma do 140. Także wydaje mi się że są super. Zresztą lekarka 16-tego oceni. Szczerze powiedziawszy ta glukoza niezbyt smaczna, i ten zapach fuuuj, na dodatek tak się do badania przygotowywałam, że zapomniałam cytryny z domu. Obyło się jednak bez haftowania, omdlenia i innych historii :D :D Mąż był cały czas ze mną w przychodni, hehe wynudził się :p ale dzielnie trwał. Na wyjściu powiedział mi że jest ze mnie dumny, tak dzielnie to zniosłam :):)

Muszę się też Wam pochwalić moimi wojażami w szmatku. Jakoś nigdy mi się nie chciało po nich biegać w poszukiwaniu ciuszków dla Maksia i to nie że mam coś do używanych rzeczy czy cuś, po prostu jakoś mi się nie chciało grzebać w tych stertach :):) Ale zachęcona przez podboje i przeboje innych koleżanek z pamiętników stwierdziłam że i ja muszę spróbować, poszłam i wyszperałam cudeńka :

- Malusie dżinsy 56
- Ocieplane spodenki-dżinsy 62 w sam raz na zimę, i płócienne jasne 62
- Dresiki czarne h&m 68 - he he mój mąż ma identyczne krojem :D
- oraz koszulę elegancką w zieloną krateczkę 62
i to wszystko za 21,50 zł
normalnie jestem dumna jak paw:D


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:47

2 komentarze (pokaż)
8 września 2015, 15:05

26 TC (25t0d)

Ku pamięci wrzucam od razu fotkę moich zdobyczy z poprzedniego tygodnia dla Maksa w szmatkowym raju:

e543abc9a31db375med.jpg

Zerknęłam też na historię wpisów i dawno się nie mierzyliśmy/ważyliśmy :D a więc:

Waga 60,5 ( 7,5 kg na + od początku ciąży)
Biust 91 cm
Brzuszek w najszerszym msc 95,5 cm

czyli rośniemy w siłę i na masę :D

A teraz pamiętniczku mój kochany co się wydarzyło przez ostatni tydzień ? A no dużo. Czas zapitala jak szalony :-) i dobrze mi z tym. W piątek pobiegałam troszkę po sklepach, kupiłam książeczki do czytania dla Maksia. Lekturę uskuteczniamy już teraz, czytając do brzuszka a twarda okładka publikacji posłuży na dłużej jak już mały się urodzi :) Powiem Wam szczerze, że nie wiem jak mały słyszy opowieści "o Kotku" i "Koziołku fikołku" ale Nam czytanie przynosi niezłą frajdę. Wprawiamy się w rolę :) Mały za to w tym czasie ochoczo kopie, wierci się, przepływa :-)Tego samego dnia byłam przed południem na spacerku z moją szwagierką i jej synkiem. Niezłą sensację robiłyśmy na ulicy jedna z wózkiem, druga z brzuchem idzie jak kaczka :D Beka była. Szwagierka przegoniła mnie niezły kawał drogi, także że po powrocie miednica mnie nawalała. Ale to dobrze, Maks się mega dotlenił :) Później odwiedziła mnie jeszcze koleżanka z pracy. Cieszę się, że mimo rozpoczętego już tygodnia szkoły, znalazła dla mnie czas :) Miło było poplotkować o tym i o tamtym, posłuchać o jej planach związanych z jej M., myślałam ze będzie się przesadnie wypytywać o ciąże i Malucha ale było ok. Powiem szczerze, że jednak bite 4 mc siedzenia w domu i stagnacji zawodowej robią swoje i mimo, że stęskniłam się za nią i pracą to wizyta, goście sami w sobie są niestety dla mnie męczący. Taka leniwa i domatorska się zrobiłam :/

Sobota upłynęła pod znakiem sprzątania, gotowania, układania włosów itp na przyjazd kuzyna mojego P. z rodziną :) Miło było spędzić czas z kimś innym niż telewizor :)Posiedzielim, pogadalim. Trzeba było nadrobić stracony czas. Wcześniej spotykaliśmy się dosyć często, a ostatnio to nawet co miesiąc i potem prawie pół roku stagnacji. Kuzynostwo mają takiego synka 3,5 roku, myślałam, że się razem pobawimy, ale mały jest ewidentnie teraz w fazie wstydu i nie chciał przebywać w towarzystwie cioci :D grał w gierkę i oglądał filmiki w drugim pokoju ;)

W niedzielę z kolei powędrowaliśmy do mojej siostry mieszkającej nieopodal, poświętować i złożyć życzenia mojemu 8-letniemu siostrzeńcowi F. Były buziaczki na przywitanie, ciacho i wspólne zaleganie na kanapie :D czyli to co lubię ostatnio najbardziej. W ogóle to nie wiem czy wspominałam ale moja siostra też jest w ciąży od niedawna. Jakiś 8 tydzień teraz będzie, więc to dopiero początek. Relacje z siostrą nigdy nie były jakieś ciepłe/wylewne ale chyba ten temat nas zbliży...Z czego się cieszę. Cieszę się, że Maks będzie miał kuzyna/kuzynkę jako kompana do zabawy :)W poniedziałek z rańca za to musiałam się zerwać z wyrka, do długo wyczekiwanej wizyty u fryzjera. Wyglądałam już z lekka hehe obleśnie, odrosty na jakieś 6 cm i po rozdwajane końcówki :D Więc o jakieś 10:30 byłam już wypiękniona i doprowadzona do porządku :D Kolorek - głęboki blond popielaty Loreal'a ładnie pokrył odrosty i ku mojemu zdziwieniu zauważyłam że dzięki ciąży i hormonom moje siwe włosy straciły na sile, jest ich znacznie mniej niż kiedyś :) Super sprawa. Teraz mam króciutkiego boba, z tyłu mocno podciętego, tak jak prosiłam. Fryzurka jest lekka, zwiewana i łatwa w układaniu tak jak chciałam :) A nawet jak mi się nie będzie chciało układać to wystarczy dobrze wysuszyć i tez efekt będzie :)

Dziś za to był dzień pt. Wizyta u fotografa. Wybraliśmy się do Gdańska, do pani fotograf omówić szczegóły sesji brzuszkowej. Ogólne wrażenie dobre, nawet bardzo, jej dotychczasowe zdjęcia nam się podobają i mam nadzieje, że nasze też wyjdą przyzwoicie. Na wizycie, ja w swoim żywiole, od gadania dziób mi się nie zamykał, mój P. jak zwykle stonowany, dał mi pole do popisu. Kochany mój :-* W ogóle teraz P. ma kilka dni urlopu, siedzi obok mnie skleja sobie rekreacyjnie model jakiegoś auta, mam Go przy sobie, jest po prostu bosko :-)

Samopoczucie nadal dobre ;-) Pojawiają się coraz częściej zgagi ( których nie doświadczałam w I trymestrze ) jakieś bóle biodra, czy prawego nadgarstka, brzuch napina się kilka razy dziennie, czuję to, nawet boli, ale wiem że to macica trenuje i Maks się wypina. Tych razów jest znacznie mniej, (tak 3-4 czasem 5 ) niż w 18 tyg gdy się zaczęły a ja nie masuję brzucha, nie głaskam tylko jak już dotykam po prostu. Zostało nam jeszcze 3 dawki dupka i no-spy i na tym koniec. Mam przestać brać ten pierwszy a no-spę tylko doraźnie. Straszną mam nadzieje, że wszystko będzie ok. Ostatnio tylko złapał mnie jakiś dziwny ścisk na górze brzucha, tak zaraz nad pępkiem. Był mocny, napinający - nie wiem czy to skurcz - ale myślę, że to uczucie związane za pewne z moimi elektrolitami, tym ze za mało wypiłam albo za mało zjadłam :) Wsiadłam do auta, parę oddechów, uspokoiłam się, dojechałam do domu i klap na łóżko do pozycji leżącej. Na szczęście potem był spokój i się odpukać nie powtórzyło. Ciężej mi się tez oddycha, szczególnie po obiedzie, gdzie macica naciska jeszcze bardziej na żołądek i przeponę. Wszystko to jednak da się znieść. Wszystko dla mojego małego Królewicza :-* ♥ ♥ ♥ ♥ :-*


Do następnego klikania koleżanki :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:47

1 komentarz (pokaż)
14 września 2015, 11:03

♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ 100-DNIÓWKA ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥

26 TYDZIEŃ (25t6d)
Waga: 61,5 kg
65 % ciąży za Nami :)
Do porodu: już 99 dni :)

Wczoraj obchodziliśmy Naszą 100 dniówkę :):) Ostatnie dwa miesiące strasznie szybko Nam minęły :-) Czujemy się bardzo dobrze i rośniemy ;-) Z tej wyjątkowej okazji parę fotek robionych przez męża ♥ ♥ ♥


Przygotowania do Wielkiego Dnia idą pełną parą. Wyprawkę ciuszkową mam już chyba skompletowaną na rozmiar 56 i 62 full i trochę też na 68. Zakupiłam jeszcze ostatnio na olx od babeczki kombinezon r.56, biały obszyty polarkiem z bucikami i rękawiczkami. Właśnie do mnie już idzie ;-) Maks wróci w nim ze szpitala :D Ostatnio udało mi się jeszcze upolować pieluszki kolorowe 3 tetrowe i 2 flanelowe w śliczne wzroki, oraz taki gotowy wielorazowy podkład do przewijania.
Fotelik już mamy, łóżeczko stoi rozłożone – musi się troszkę wywietrzyć a potem mój P. je przemaluje na biało, leżaczek jest, wózek zamówiliśmy w czwartek. Czas oczekiwania 3-4 tygodnie. Wybraliśmy Babyactive Shell Eko 2in1 Deluxe, będzie miał kolor ciemny morski z białym.Ucieszyłam się strasznie bo dostaliśmy za niego niezły rabat :)
Później zamierzam zakupić materac, pościel, tekstylia i przewijak a z tych większych zakupów zostanie jeszcze szafa do pokoju, odmalowanie go i dekoracje na przyjście Maluszka, huśtawko-uspokajacz, podgrzewacz, laktator (zamierzam karmić piersią), karuzelka, termometr elek. Rzeczy dla mnie do szpitala, kosmetyki i jeszcze jakieś ewentualne pierdółki.

Wczoraj byliśmy też w szpitalu, w którym chcę rodzić, zrobić rekonesans co i jak. Na porodówkę niestety nas nie wpuścili bo mieli full porodów ;/ Ale wiem już jak tam dojechać, ile czasu nam to zajmuje - przy średnim natężeniu ruchu jakieś 35 min, więc nie jest źle :D Pod szpitalem jest normalny, nawet spory i niepłatny parking. Wiem gdzie są automaty z ciuchami i fartuchami jednorazowymi, oraz przekąskami ( niby bzdety, ale jakże ważne w ferworze porodowym) Odwiedziliśmy też izbę przyjęć, wiem jakie wyniki i rzeczy mam wziąć na porodówkę, znamy drogę na oddziały - porodówkę, patologię, poporodowy, położniczy i neonatologiczny. Wiemy gdzie jest dyżurka położnych. Szpital, jak to szpital, budynek stary, wręcz powiedziałabym ze zabytkowy, drewniane schody, zapach starości.... Ale jak się patrz na oddziały, za szklanymi drzwiami, zupełnie inny świat. Wszystko nowe. Mimo że nam się nie udało ich zwiedzić ani pogadać położnymi, wycieczka nawet udana i cenna. Na pewno tam jeszcze wrócę przed porodem. A właśnie dziewczyny jak udało Wam się zwiedzić wasze szpitale przed porodem ??? Mi kazali wcześniej dzwonić i za każdym razem było congo. Coś czuje że przy takim ruchu ciężko Nam będzie porozmawiać z jakąś położną osobiście...
Trochę się tym wczoraj też niepotrzebnie denerwowałam...P. Musiał mnie długo uspokajać :(

Nie mogę się już doczekać atrakcji tego tygodnia - zaczynamy Szkołę Rodzenia, potem wizyta kontrolna ( uff wreszcie po 4 tyg) zobaczę mojego Skarba a na koniec moje Bociankowe :):):)

Dziewczyny mam jeszcze takie pytanko odnośnie pieluszek 1 - jakie u Was się najlepiej sprawdziły po porodzie dla maluszka - Pampersy Premium Care ( słyszałam ze mają w sobie jakąś " siateczkę" która odparza pupkę) te zwykłe Pampersy 1 ( podobno lepsze dla noworodka, na rzadkie kupki ale niektórzy uważają ze mają " chemiczny" zapach) czy może Dada z biedry albo jakieś inne ? Poradźcie...Ile kupujecie też pieluszek tetrowych i flanelowych dla maluszka tak na start ???? Z góry dziękuję :):)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:47

3 komentarze (pokaż)
15 września 2015, 10:58

<3 <3 <3 <3 <3 <3 7 MIESIĄC ( 26t0d) czas start !!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 ( wg. Belly bo według mnie to dopiero jak będzie pełny 27 tc :-D ♥ ♥ ♥ )


Hejka Wam. Patrze tak na inne pamiętniki, coś tam podczytuje i podziwiam /nie zazdroszczę :P/ dziewczyny, którym udaje się zrobić kilka wpisów tygodniowo a nawet dziennie (jaaa). U mnie to jakoś tak nie działa, siedzę przecież od 4 miesięcy na zwolnieniu ale nie umiem się zebrać w sobie i zapisywać każdego wydarzenia/myśli/uczucia ciążowego czy też nie. Za to potem jak siadam do belly i próbuje sobie przypomnieć wydarzenia zeszłego tygodnia to ZONK hehe skleroza ciążowa nieźle daje się we znaki :P Postaram się nadrobić i więcej pisać, żeby była fajna pamiątka :)

Także tego dziś z rana musiałam się zerwać przed 7 i pognać na badania na czczo i bez euthyroxu do przychodni, dobrze że jest niedaleko a i pogoda o dziwo nie jakaś straszna to sobie spacerkiem podreptałam. Zawsze jakoś wcześniej to ogarnę, ale oczywiście tym razem plany wzięły w łeb, zapomniałam i dziś na spidzie bo jutro wizyta u ginki. Dobrze, że z wynikami nie ma problemów bo już po 12 są dostępne na necie ;) Trzy próbówy pobrane, siuśki oddane, nawet ukłucia nie czułam, jakoś tak położna delikatnie zrobiła - aż dziwne, bo kiedyś tak mnie urządziła, że krew się lała po ręcę i na podłogę strumieniami :/

Za oknem widzę pogoda robi się jeszcze lepsza, jakieś słoneczko się pojawia, chyba wybierzemy się na spacerek :-) Jak słoneczko świeci to aż chce się żyć i działać. Ostatnio hehe wyczytałam w artykule ciążowym o końcu 2 pocz. 3 trymestru "że mam się cieszyć bo od tej pory będzie już tylko gorzej" No to się cieszę i korzystam a raczej korzystamy ;-)W weekend mój kochany P. umył okno balkonowe na błysk, ja wczoraj zajęłam się balkonem i kwiatami w donicach, wysprzątałam na cycuś glansuś, zmopowałam całą podłogę w domku. Zaczęliśmy tez porządki generalne w szafie/szafkach/szufladach przed narodzinami Misia.W końcu będzie nas więcej i potrzebne dodatkowe miejsce ;-) Wiedziałam, że mamy sporo rzeczy nagromadzonych przez prawie siedem lat mieszkania razem ale nie, że aż tyle niepotrzebnych :-)Od trzech dni mężuś systematycznie wynosi śmieci na śmieci :)Zostały jeszcze porządki w dokumentach, moich rzeczach z pracy, lekach, umycie szkła w witrynach no i mycie szafek w kuchni. Także takie drobniejsze. Niedługo też trzeba się wziąć na porządki w piwnicy, bo taaam to dopiero może być sajgon :-)

Cieszę się jak diabli, że jestem moblina :D Udało mi się na ryneczku zakupić też sporo świeżyć i słodziutkich owoców, od szwagierki miałam słoiczki po obiadkach więc upichciłam Maksowi drugą już partię musów owocowych. Słoiki są te malusie - gerberki ale i takie większe ( najmniejsze jakie dostałam kupne) po 230g. A własnie jakby któraś z Was chciała robić jedzonko w słoiki po tych gotowych deserkach to nie radzę - słabo a raczej praktycznie się nie zamykają powtórnie. Nawet mimo mocnego dokręcania przez męża, gotowania w garze i stawiania do góry dnem. Szkoda waszej ciężkiej pracy ;-)Mi z tych gerberkowych 14 zamknęło się 7. Poradziłam sobie jednak inaczej, bo drugim najlepszym sposobem na przechowywanie po pasteryzacji w garze jest mrożenie. Siup więc słoiczki do zamrażalki i też da radę ;-) Naliczyłam, że za ok 30 zł gotówki włożonej w owoce mam jakieś 42,5 porcji musków dla Maksia. Oszczędność także jest spora ( gotowe koszt ponad 120 zł) a i satysfakcja, że sama robiłam, wyparzałam, gotowałam, wiem co tam jest - same owoce bez cukru - banany, jabłka, brzoskwinie. Tym bardziej, że nie ufam ani Gerberowi ani Bobovicie. Wystarczy poczytać składy, opinie i afery jakie te przedsiębiorstwa miały. Hipp i dania Babydream Eko z rossmanna wypadają chyba najkorzystniej jakościowo. Dostanę może jeszcze od siostry gruszek z działki i dokupię śliwek - bo je też można zamknąć w słoiczkach w postaci musu ;-) Maks wejdzie w wiek deserkowy mniej więcej na przełomie kwietnia i maja, więc będziemy smakować - nie wiem też jaki będzie miał charakterek i jak będę miała z czasem więc sięgnę tylko do szafeczki i gotowe :-D

Dziś szkoła rodzenia. Trzymajcie kciuki aby było ciekawie :)
Miłego dnia kochane ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2015, 17:32

2 komentarze (pokaż)
16 września 2015, 19:02

27 TC (26t1d)

Wrażenia ze szkoły rodzenia jak na pierwsze zajęcia - bardzo pozytywne :):) Pani położna b. sympatyczna, w zawodzie od 23 lat, prywatnie mama 9-letniego synka mówiła same konkrety i praktyczne rzeczy. Pierwsze zajęcia tematyczne dotyczyły porodu a dokładnie jego zwiastunów/początku, kiedy jechać do szpitala, dostaliśmy też szpitalną listę wyprawkową. Mój P. słuchał tego wszystkiego jak zaklęty, aż miło się na niego patrzyło :) W ogóle to mężulek bardzo się angażuje we wszystkie sprawy związane z ciążą i naszym Misiem. Patrząc co po niektórych parach z zajęć, siedzących od siebie w odległości kilometra i tatusiach niektórych słabo zainteresowanych tym co położna prawi - to ja mam DOBRZE z Nim :)Okazało się też że położna pracuje jeszcze w szpitalu, który wybrałam na poród i bez walenia ściemy opowiadała o warunkach i zasadach tam panujących, także to dodatkowy plus jak dla mnie. Podpytałam się przy okazji jak to jest z ochroną krocza i czy faktycznie tną każdą jak popadnie i czy studenci koniecznie muszą być obecni przy porodzie - bo jakoś mi się to nie widzi, szczególnie bycie atrakcją dla kilkunastu studentów medycyny. Uczulała nas też na sytuacje w której nie czujemy od jakiegoś dłuższego czasu ruchów maluszka, szczególnie jeśli w tych porach zawsze się ruszał a i na takie gwałtowne ruchy dziecka jakby szamotanie się " wyszarpywanie" bo to może oznaczać zapętlenie pępowiny. Byśmy nie zwlekały tylko jak najszybciej na IP. Także szkoła na duży +

Podglądanie mojego Syneczka udane - wszystko ok i nowa lekarka ( już trzeci egzemplarz w moim przypadku) całkiem całkiem. Maksiu rośnie, ma już całe 892 gramy cudownego ciałka. Moje kochane Pulpeciątko :* Zdjęcia mam tylko takie zwykłe, bo maluch zasłaniał się całymi rączkami i jeszcze pępowiną :):) Za to siusiaka prezentował w całej okazałości, hehe coś za bardzo lubi się prezentować koleżka jeden nooo :):) Łożysko nadal na ścianie tylniej, szyja długa zamknięta 38 mm czyli bez zmian, wody płodowe i przepływy ok, Synek nadal w położeniu główkowym. Wyniki mojej krwi ok, mam tylko za mało sodu :/

Doszedł też kombinezonik dla Maksa 56 biały, taki zaraz na wyjście ze szpitala. Jest taki malusi i śliczny, cały czas się nim zachwycam :D Dokupię jeszcze jakąś mniejszą czapeczkę na zimę 36-38 i temat wyprawki ciuszkowej na start dla Maksa uważam za zamknięty . Oto najnowszy zakup :

cb68beba67136d6fmed.jpg

Miłego wieczorku kochane :)

3 komentarze (pokaż)
21 września 2015, 16:25

Baby Shower <19.09.2015r>

Ach... takie imprezy mogłabym obchodzić codziennie :D Było zajefajnie/bombowo/słodko/ciekawie i przede wszystkim NIEBIESKO :D :D

Tak jak na początku ciąży wszystkiego się bałam i nie chciałam za dużo o niej rozmawiać tak teraz o moim stanie brzuszkowym mogę gadać, gadać i jeszcze raz gadać ;-)byleby ktoś słuchał. Dobrze że wymyślono takie party :-)Ploteczkom i chwaleniu się brzuszkiem, USG Maksa, zamówionym wózkiem, ciuszkami, planami na dekorację pokoju czy planami żłobkowymi względem mojego Misia nie było końca ;-)Kochane mam te koleżanki z pracy - byłych i obecnej. Sama jestem niby gadżeciara, ale dałam się zaskoczyć i dekoracjami i tortem i konkursami i upominkami dla Nas. Radości i śmiechom nie było końca. Każdej przyszłej mamie polecam taką imprezę ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:48

4 komentarze (pokaż)
24 września 2015, 08:40

28 TC (27t1d)

Waga 62,5 kg ( 9,5 na +)
Brzuszek 98 cm
Biust 90 cm
68 % ciąży za Nami
jeszcze 89 dni przed Nami :)

Wczoraj zadzwoniła do Nas pani ze sklepu w którym zamawialiśmy wózeczek dla Naszego Misia i ku mojej uciesze oznajmiła że już JEST. Haha mieliśmy czekać 4 tygodnie a wyrobili się w DWA :D Jednym słowem mogę go określić - CUDO :D, zresztą słyszałam jak Pani na zapleczu sama się nim zachwycała ;) Dostaliśmy na niego rabat 10 % i dodatkowo jak powiedziałam że w innym konkurencyjnym sklepie jest tańszy - cena spadła jeszcze w dół. Polecam Wam koleżanki taki " chwyt marketingowy " jeżeli znajdziecie gdzieś tańszy model Waszego wózka to nie wahajcie się negocjować ceny. Cały wieczór się zachwycaliśmy, składaliśmy i rozkładaliśmy go.

Ciążowe sprawy i objawy:
1. Bardzo boli mnie miednica z przodu/spojenie łonowe. Najbardziej jak zmieniam pozycję np z leżącej na siedzącą, jak wstaję z łóżka lub przekręcam się z boku na bok, podniesienie nóg przy ubieraniu butów/spodni też wywołuje cholerny ból :( Gadałam o tym z moją lekarką, przestraszyłam się, że to może być rozejście spojenia łonowego, które jest przeciwwskazaniem do porodu sn, ale obejrzała mnie przy badaniu, moje kości i powiedziała ze wszystko ze spojeniem jest ok. Podobno to bardzo rzadkie zjawisko wśród pierworódek, więc powiedzmy póki co mnie uspokoiła. Powiedziała jeszcze, że chrząskozrosty się rozchodzą-luzują przygotowując obręcz miednicową do porodu, że to naturalna kolej rzeczy i prócz spożywania więcej wapnia nie mogę nic poradzić :( :(

2. Zgaga naprawdę daje już się nieźle we znaki, po różnych posiłkach, o różnych godzinach i w przeróżnych pozycjach RURA PALI :/

3. Innych dolegliwości bólowych na szczęście brak :)

4. Siku jak zwykle często i przy każdej okazji, byleby toaleta była wolna :D

5. Śpię całkiem dobrze, z jedną-dwoma przerwami na toaletę. Instynktownie zasypiam na lewym boku - tak mi najwygodniej :)

6. Apetyt dopisuje, nadal jemy 5-6 posiłków dziennie i jakieś przegryzki, czyli tak jak od początku ciąży i rośniemy w szerz :D

7. Bardzo ciężko mi się już auto prowadzi, ciśnie brzuch i w ogóle mi niewygodnie. To już chyba ostatnie moje podrygi jako kierowcy.

8. Ewidentnie w pozycji pionowej moje stopy zniknęły. Nie mogę się już sama ogolić tam na dole, funkcje tą przejmuje mąż :) Mój pępek za to wyszedł na wierzch i śmieje się szyderczo :D

9. Dzielnie uczęszczamy na szkołę rodzenia, teoria - razem i gimnastyka - ja sama. Muszę tylko powiedzieć instruktorce że nie mogę wykonywać ćwiczeń napinających brzuch - ostatnio po nich cały mnie bolał.

10. Staramy się odpoczywać w ciągu dnia w pozycji leżącej jak najwięcej, stosując zalecenia położnej ze SR - Ile aktywności to co najmniej drugie tyle odpoczynku :)

11. Rozstępów na piersiach, brzuszku, boczkach, plecach, udach brak :):) te co są na pupie i po dwa na kolanach z czasów jeszcze dojrzewania nie powiększają się ani nic. Żyłki mega widoczne na piersiach (normalne) i trochę na nogach - miałam je zawsze a teraz po prostu są bardziej widoczne, do tego kilka małych pajączków się pojawiło. Skurczy i obrzęków brak :)

12. Dzięki hormonom ciążowym ewidentnie wzmocniły mi się paznokcie, włosy i jest już bardzo mało siwizny :) :) co było moją bolączką, ładniejsza jest cera na twarzy. Pojawił się delikatny cellulit na udach i boczkach, ale nie taki typowo pomarańczowy :)w końcu mam prawie 10 kg więcej to siłą rzeczy tłuszczyk się odkłada :) Mąż mówi że zrzucimy to szybciutko po porodzie :D

13. Zaczynamy powoli zmieniać garderobę i obuwie na jesienno-zimowe. Ciekawe w co się pomieszczę :D Temperatura za oknem nie sprzyja wyjściom i mam nadzieje że nie długo zaczną grzać :)

14. Samopoczucie i dobry humor nas nie opuszczają :)

A moja Dzidzia fika regularnie - rano budzi mnie koło 8, potem wierci się i kopie zaraz po moich kolejnych posiłkach - jak leżę, siedzę, nawet jak chodzę :D Cudownie przepływa w brzuchu i rozciąga się. Najaktywniejszy jest oczywiście wieczorem a nawet w nocy. Brzuszek przyjmuje przeróżne kształty i formy. Ostatnio wydaje mi się że wyczułam nawet plecki i nóżkę Maksa. Serduszko maluszka jest już do usłyszenia przez brzuch z czego Tata ochoczo korzysta każdego wieczora :)

To chyba u Nas tyle. Buziole dziewczyny :-*


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:49

3 komentarze (pokaż)
2 października 2015, 16:42

29 TYDZIEŃ (28t3d)

Witam się po tygodniu nieobecności :) Mąż zrobił sobie ałka w pracy i był tydzień na zwolnieniu, musiałam się zająć biedaczkiem, bo za bardzo nie miał jak chodzić z chorą nogą. Czasu dla siebie miałam mniej, więc nie pisałam, za to spędziliśmy go razem, najczęściej na kanapie :D
Muszę się Wam pożalić...Mimo, ze zawsze mam swoje zdanie na każdy temat, jestem asertywna i nie daję się przekabacić na czyjąś stronę to i mnie jednak " Złote rady " na temat porodu, wyprawki, wychowania i opieki nad dzieckiem dawane przez koleżanki, znajome a nawet ostatnio przez moją siostrę potrafią wyprowadzić z równowagi i nieziemsko wkurzyć. Moje dziecko, mój brzuch, wystarany i wychuchany i sorry bardzo ale będę Nimi rozporządzała wedle uznania !!!
Wiem, że niektóre z Was pisały o tym też w swoich pamiętnikach, więc liczę, że mnie zrozumiecie...Najbardziej wkurzają mnie pseudo-rady dziewczyn które nie rodziły jeszcze i straszenie np. przenoszeniem ciąży, urodzeniem po terminie albo wielogodzinnym porodem bo jestem pierworódką....A skąd one mają to wiedzieć skoro nie rodziły :/ grrr Do tego jeszcze moja siostra ( zresztą sama jest ciężarna, tylko że ok 10 tc)wypaliła do mnie dzisiaj z tekstem, że na nic te całe plany porodu, oglądanie porodówki, lekarz który w nim pracuje itp mni się zda jak i tak może się stać wszystko, mogą mnie do niego nie przyjąć z powodu braku miejsc, lekarz może być na urlopie i tak dalej i tak dalej... Wkurzyłam się...Nie wiem dlaczego ona mnie straszy... Przecież jestem świadoma, że może być różnie, ale liczy się pozytywne nastawienie moje, nie mogę widzieć wszystkiego w czarnych barwach i zakładać że nic nie pójdzie po mojej myśli. Mam zadanie do wykonania - sprowadzić na ten świat Mojego Ukochanego Synka zdrowego. To jest najważniejsze. I nie zamierzam panikować ani czarnowidzieć. Uważam, że kobiety w ciąży teraz, w tym 21 wieku są bardziej świadome swoich praw i możliwości, chcą lepiej poznać sytuację w której się znajdują i lepiej się przygotować do trudów porodu, macierzyństwa, bo nie ukrywajmy takowe też są. Jeżeli istnieje coś takiego jak plan porodu, możliwość obejrzenia porodówki, wynajęcia douli, ZZO, doradca laktacyjny, czy formy porodu aktywnego to dlaczego z tego nie korzystać ??? Zamiast tego co ? iść na żywioł ? Będzie co ma być ??? jak przysłowiowe ciele iść na ubój ??! Sorry za porównanie, ale rozmawiając z siostra tak się poczułam - nie ważne co zrobisz i tak czeka cię jadka zakrapiana mięsem... Ja wolą swój spokój, wiarę w to że będzie dobrze i planowanie każdego momentu tego ważnego wydarzenia. Ot cała ja ;)

A teraz z bardziej przyjemnych spraw. Odwiedziła mnie wczoraj koleżanka z byłej pracy ze swoim 1,5 rocznym synkiem. Obdarowała prezentami zarówno mnie jak i Syneczka mego :D Dawno się nie widziałyśmy, ostatnio jak była jeszcze w ciąży w 7 mc tak ja teraz więc trzeba było się nagadać. I powiem Wam szczerze, że nie widziałam jeszcze tak grzecznego dziecka w podobnym wieku (Z dziećmi mam do czynienia zawodowo więc porównanie jest) My piłyśmy kawkę a maluch sam zajmował się sobą, gadał po swojemu, bawił się paluszkami, przeglądał się w lusterku, po czym wszedł pod stół, położył się i bawił autkami :) No po prostu bajer... I nie chodzi o to że jestem zwolenniczką wychowania dzieci " samopas" ale o taką zdrową samodzielność dziecka, kreowaną już od maleńkości. Normalnie piałam z zachwytu jak synek słuchał A. i rozumiał, robił to o co go prosiła, nie wieszał się na szyi, nie gniótł na kolanach mamy tylko bawił się i zwiedzał moje mieszkanie :) A. chyba zaczarowała swojego synka i będę chodziła do Niej na korepetycje :D Chciałabym żeby mój maluch też był taki samodzielny :)

A Oto prezencik Maksia od cioci :

fb5dc79c712c4701med.jpg

tutaj drugi komplecik od innej cioteczki :

d9a211db05273bc6med.jpg

A mamusia kupiła synkowi takie o to śliczne pieluszki tetrowe (6), flanelowe (3) i jeden podkład wielokrotnego użytku:

f14cd1c84a729214med.jpg
Myślę, że pieluch wystarczy, najwyżej się dokupi później. Co do podkładów to dokupię jeszcze paczkę takich foliowych, pod materacyk do łóżeczka w razie niespodzianki maluszka :D

Uzbieraliśmy też z akcji promocyjnych takie oto gifty :

d91e8e2f48ad45a3med.jpg
Próbki kosmetyków dla mnie i dla Maksa na pewno się przydadzą ale i tak najlepsza jest butelka Aventu "0" za free :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2015, 16:55

1 komentarz (pokaż)
2 października 2015, 17:09

Mały ma już ciuszkową " strefę" wyprawki zabezpieczoną :D jak tak dalej pójdzie jeszcze z prezentami to Jego garderoba będzie obszerniejsza od naszych razem wziętych. Zamówiłam też przez neta komplet pościeli do łóżeczka, materacyk, przewijak i inne tekstylia, myślę, że poniedziałek-wtorek dotrą to się pochwalę :). Mama kupiła mi drugi komplet poszewek + prześcieradełko w niebieskie autka a po siostrzeńcach mam jeszcze dwa - w misie i i drobne granatowe kropeczki :)Także sporo rzeczy już mamy dla Naszego brzdąca, no ale w końcu już bliżej niż dalej do godziny "0"

Garderoba Maksa w pełnej krasie w stanie sprzed miesiąca bo teraz to już nie idzie się połapać :D :

rozm. 56
8aa376c51cf4720cmed.jpg

3a91c5670c43e3ddmed.jpg

44588309c73eb9famed.jpg
w liczbie:

6 bodziaków na kr. rękaw
11 bodziaków na dł. rękaw
5 kaftaników, 2 bluzeczki
4 pary półśpiochów
1 spodenki
9 czapeczek
2 kompleciki ( bluza + spodenki)
4 pary śpiochów
8 pajacyków
4 pary ciepłych skarpetek
4 pary paputków
1 śliniaczek imienny

i rozmiar 62:

a39e8ed820d220e5med.jpg
ba43d0d258720b21med.jpg
565d6b6cd85a2777med.jpg
6c85ddbb2cf932b0m.jpg
b56924764bca3b48m.jpg
67b4366e26b2ebccm.jpg
razem w rozm. 62:

9 bodziaków na kr. rękaw
9 bodziaków na dł. rękaw
3 bluzeczki
5 par półśpiochów
3 pary spodenek
9 par śpiochów
12 pajacyków
3 kompleciki ( bluza + spodenki)
4 czapeczki
4 pary cieńszych skarpetek
2 pary bucików
śliniaczek


Dzisiaj za to byłam na małych zakupach i zaczęłam kompletować swoją wyprawkę do szpitala. Póki co udało mi się upolować dwie koszule do karmienia, każda inna, szerokie ale powiem wam, że nie są jakieś szpetne :) no i jak co miesiąc musiałam dokupić sobie gaciorków, bo dupa rośnie i rośnie a końca nie widać :D

Oto zdobycze koszulowe :
522c0321a45415c5med.jpg

i też czas zacząć myśleć o praniu i prasowaniu ciuszków Synka więc dorwałam promocyjnie w Biedrze :

cd719210cef6a598med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2015, 17:55

2 komentarze (pokaż)
3 października 2015, 20:12

29 TYDZIEŃ (28t4d)

Waga 64,5 kg
Brzuszek 100 cm
Biust 92 cm
72 % ciąży za Nami
79 dni do TP wg. belly, 75 wg. ost. USG

Jejkuuu ale jestem szczęśliwa, udało się Nam wbić na porodówkę szpitala w którym chcę rodzić. I powiem Wam, że po prostu bajka. Czysto, przestronnie, nowy sprzęt, położna bardzo sympatyczna odpowiadał na wszystkie nasze pytania, nawet te najdziwniejsze :P A do tego jak tam cicho w ogóle jak nie w szpitalu...I widziałam tyle malutkich bobasków-noworodków przez szybkę :D aż trudno uwierzyć, że za niecałe trzy miesiące Nasz Kochany Maks też będzie jeździł w takim szpitalnym wózeczku, że będę mogła go ukochać, ucałować, przytulić, powąchać jego kochane ciałko...ach rozkleiłam się. Ale do sedna. Oto co się dowiedzieliśmy:

1. Przy przyjęciu do szpitala potrzebny jest wyniki grupy krwi i gbs, na szczęście nie muszę powielać hbs i wr, te z początku ciąży wystarczą
2. Położne jak najbardziej zapoznają się i starają się działać zgodnie z planem porodu
3. Sale porodowe oddzielne/ pojedyncze, nowoczesne regulowane łóżka, siedzonko dla taty obok, w sali prysznic i toaleta a zaraz obok pokoik noworodka z takim specjalnym łóżeczkiem podgrzewanym dla maluszka :-)
4. Rodzę w swojej koszuli, maluszek jest ubierany w Nasze ubranka, podgrzane wcześniej na tym właśnie specjalnym łóżeczku,
5. Podczas porodu można spojenie jeść i pić, podawana też są normalnie posiłki szpitalne,
6. Mąż może być przy każdym moim badaniu, jak maluszek się rodzi tata może przeciąż pępowinę ( gdy przestanie tętnić) a także być przy badaniach maluszka
7. Lewatywa i golenie na życzenie, wenflon zakładany jest tylko w razie potrzeby,
8. Na sali dostępna jest piłka do skakania i imersja, jak najbardziej wspierany jest poród aktywny,
9. Ewentualna indukcja porodu jest przez podanie oksytocyny, przebicie pęcherza płodowego. KTG podłączane jest na izbie przyjeć i jeżeli jest ok to na porodówce nie jestem podpięta cały czas,
10. Znieczulenie ZZO dostępne już przy 3 cm rozwarcia, nie trzeba wcześniej żadnych szkoleń z anestezjologiem, dostępny też gaz rozweselający a do tego nacinanie krocza i zszywanie robione jest też pod znieczuleniem miejscowym, ( TO MNIE MIŁO ZASKOCZYŁO)
11. Ochrona krocza jak najbardziej jest stosowana, ale bardzo ważne jest abym już teraz ćwiczyła mięśnie i masowała je sama w domu,
12. Kontakt skóra do skóry trwa do 2 godzin, jesteśmy na sali we troje, przystawiać do piersi pomagają zaraz po porodzie, na oddziale dostępny też jest doradca laktacyjny. Podczas porodu można przynieść swoją świeczkę zapachową i nawet posłuchać swojej muzyczki - Nie omieszkam skorzystać :)
13. Sale położnice są 2,3,4 i jedna 5-osobowa z łazienkami na korytarzu, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Najważniejszy jest bezpieczny poród i zdrowie Małego,
14. I na koniec niespodzianka - okazało się że odwiedziny na oddziale jednak są - co prawda trzy razy po godzinie ale i tak jestem prze szczęśliwa :)

Wyszliśmy tacy uradowani . Ja oczywiście się poryczałam. Mąż myślał, że ze strachu po obejrzeniu tego łóżka porodowego ale nie, ja płakałam ze szczęścia, że tego wszystkiego doświadczam, że jest mi to dane, że już nie mogę się doczekać naszego pierwszego spotkania :-* i nawet nie czuję strachu, no może ociupinkę ;-)

A tak z innej beczki, to wyskoczyłam wczoraj na zakupy i na chwilę obecną moja wyprawka do szpitala prezentuje się tak :

0b3460290666a37cmed.jpg

Tym pozytywnym akcentem kończę i życzę Wam kochane udanego weekendu :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2015, 16:10

3 komentarze (pokaż)
7 października 2015, 12:48

30 TYDZIEŃ (29t1d)

Brrr jak zimno. W moim pięknym mieście totalne ochłodzenie, słupek rtęci pokazuje 8-9 stopni i wieje jakby halnym :D słoneczko na szczęście dopisuje.
Euforia po sobotniej wizycie na porodówce trwa w najlepsze, humorek dopisuje, energia też. Szkoda tylko, że nie wysypiam się od jakiegoś 1,5 tyg. Wstaje w nocy do toalety w wiadomej sprawie ok. 0:00 - 1:00 w między czasie obieram kierunek na lodówkę również w wiadomym celu i jeszcze zasnę. Jednak po drugim-trzecim takim razie, np. koło 4:00 leżę ze ślepiami szeroko otwartymi jak gad i spać już nie mogę :/ Nie działa ani męczenie oczu, ani liczenie, za to natłok myśli i spraw zamiast snu ochoczo przychodzi do mnie ;] Poza podżeraniem i sikaniem w nocy nic mi nie jest, tzn boli miednica i pali spojenie łonowe jak się przekręcam albo wstaję, ciężej mi się tez oddycha bo Mały człowiek naciska już na przeponę, ale nie żebym się do tego nie przyzwyczaiła... Więc ja się kurde pytam sama siebie why nie mogę spać ??? Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na bezsenność w ciąży ??? Chętnie wypróbuję....

Dziś np. nie spałam od 4:10, a jak po 6 sen w końcu powolnymi kroczkami nadchodził to mój Kochany Synek stwierdził, że nie da się matce wyspać, no bo po co :D Gniótł się i przesmradzał po moich lędźwiach w te i we wte, fikał koziołki, boksował, badał każdy centymetr mego brzucha. Nie pomagało ani gadanie do niego, ani proszenia by zasnął, kołysanie biodrami, odsłanianie piżamy. Mały uparciuch nie dawał za wygraną ;-) He he ciekawe po kim On taki uparty jest. Mąż twierdzi, że wykapany tatuś ja śmiem dodać że mnie tez niczego nie brakuje w kwestii " uparciostwa" . Młody tak się zagalopował że wykorzystałam to i nagrałam filmik jak " miesza zupę w brzuszku mamy" :D Ostatnio też zauważyłam czkawkę u Maksa, takie śmieszne rytmiczne pukanie-stukanie w jednym miejscu. Dobrze że się ta czkawka przydarzyła, bo już myślałam że moje Dziecię nie ćwiczy oddychania i połykanie przed wielkim wyjściem ;)

Relacjonując dalej co u Nas to w poniedziałek pobawiliśmy się w modeli u jednej sympatycznej p. fotograf. Ja jak to ja wszystko musiałam wcześniej zaplanować, każdy detal ciuchy, akcesoria, makijaż, biżuterię nawet nasze pozycje - łącząc je w pewną "opowieść" że dziewczyna nie miała już zbytnio pola do popisu :D No może troszeczkę :D jej pozwoliłam. Za to zostałam pochwalona za super pomysły i przygotowanie :) :) Zawsze podobały mi się takie stylizowane sesje ciążowe w studio - oczywiście bez nadmiernych dziwactw. Marzyłam strasznie o takiej od daaawna ;-) Tym bardziej zważając na pogodę za oknem uważam, że to obecnie była najlepsza opcja dla Nas do wykorzystanie. Nie mniej jednak podziwiam Twoje zdjęcie nad morzem Fesia, od kiedy je wstawiłaś, za naturalność i swoisty urok - co jest za pewne zasługą pięknej modelki i p. fotograf rybkowej ;-)
Niektórzy może uznają sesje ciążowe za zwykłe fanaberie, dla mnie jednak to niesamowita pamiątka ciąży, tych wspaniałych chwil których tak bardzo wyczekiwaliśmy przez długie miesiące. Staraliśmy się o Nasze dziecko długo, wiele łez wylaliśmy, wiele nerwów straciliśmy, były kłótkie i trzaskanie drzwiami jednak nasza miłość trzymała Nas razem. I teraz Maks jest jej owocem. Dziękuję Ci Boże za Nasz Cud ....

To mała zapowiedź sesji , na resztę musimy troszkę poczekać ;)

Poza mizdrzeniem się do obiektywu pochłonięci jesteśmy wybieraniem dekoracji i farb do sypialni. Póki co Maks będzie spał z Nami w pokoju, więc trzeba go odświeżyć przez przybyciem małego Wiercipięty ;) Te drugie (farby) już mamy zakupione i czekają na wolną chwilę taty a dekoracje wciąż siedzą w mojej głowie i ewoluują :D Poza tym mój mężuś wziął się za renowacje i malowanie łóżeczka od siostry, stoi rozstawione od trzech dni w salonie, w domu syf, wszędzie coś się wala a no papier ścierny a to pędzel no ale cóż, efekt już teraz jest super. Jak wszystko powysycha, pochwalę się :)
Wczoraj też dotarła przesyłka z mega wypasioną pościelą ( jak na mój gust oczywiście ), tekstyliami, rogalem do karmienia, kocykiem, materacykiem i ślicznym przewijakiem na łóżeczko. Paka taka wielka, ze nie wiem jak ten biedny kurier ją udźwignął. Mężuś jak dostał mms ze zdjęciem zawartości to napisał, że nasz Misiek będzie miał łóżeczko jak Królewicz - a i owszem jest Naszym Skarbem i zasługuje na piękne rzeczy ;-) Udało mi się też wybrać do rossmanna i zakupić miniaturki kosmetyków do szpitala a w innym sklepie kapciuchy na moje drobne stópki. Z reguły w domu biegam na bosaka albo w skarpetkach ale na szpitalnych korytarzach i to w grudniu, może okazać się za chłodno na podobne hasanie. Problem kurcze mam ze znalezieniem klapek najlepiej japonek pod prysznic, moje te z lata już się nie nadają a w sklepach jak są to takie obleśne albo za wielkie na mnie :/ No nic będę szukać dalej, przekopie tez całe allegro a znajdę :D
Za nami też czwarte zajęcia teoretyczne SR i nadal mi się podobają. Było już o samym porodzie i jego fazach, o pozycjach aktywnych do porodu i nauce oddychania, które nawet nie wiedziałam ma być inne w fazie rozwierania szyjki a inne w fazie wypierania dziecka ;) A wczoraj rozmawialiśmy o tym co się dzieje na sali porodowej po wyjściu dziecka, o jego badaniach, szczepieniach, utracie wagi max do 10 % tej urodzeniowej, możliwych wysypkach i pozostałościach po hormonach mamy a także ( jakże groźnie to brzmiało) o skutkach ciężkiej drogi przez kanał rodny. Pani położna uczulała nas aby jak najszybciej obczaić lekarza pediatrę dla malucha i w 3-4 tyg. życia udać się na wizytę, porozmawiać o szczepieniach, wspominała tez o długich terminach oczekiwania na usg bioderek, wiec warto się jak najszybciej zapisać ( badanie teoretycznie powinno być przeprowadzone do 4 tyg życia dziecka) Także mnóstwo przydatnych informacji. Rozpisałam się chyba za bardzo ;) Wybaczcie. Uciekam coś zjeść :D

Buziaki


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:49

6 komentarzy (pokaż)
10 października 2015, 12:38

30 TC (29t4d)

Leniwa sobota...

Lubię lenistwo, ja, raczej pracoholik, niestwierdzone we wczesnym dzieciństwie ADHD, pani perfekcjonistka i wieczna planistka - oznajmiam po prawie 5 miesiącach przebywania na L4, że odkąd jestem w ciąży LUBIĘ LENISTWO. Lubię nigdzie się nie spieszyć, robić wszystko w swoim tempie.... I chociaż brakuje mi pracy, moich dzieci, codziennego szykowania się do wyjścia i przygotowywania materiałów na zajęcia to dobrze mi w stanie " ciążowym ". Jakże wszystko wywróci się znów do góry nogami gdy powitamy na świecie Małego Człowieka :D. Ciekawe jak to będzie ??? :) A póki co drugie śniadanko już zjedzone, naczynka pozmywane, pranie skończone i zaraz je wywieszę, cotygodniowe porządki wykonane, mąż jeszcze wyniósł śmieci i zrobił zakupy a ja delektuje się chwilą :) W sumie to nie ma nic innego do roboty bo trochę mi się przeziębiło ;/ Trzeci dzień nie wychodzę z domu, bo jest piorunśko zimno, wieje, nie chce się jeszcze bardziej doprawić. Raczę się domowymi sposobami, na szczęście nic mnie tfu tfu nie boli, w tym gardło, nie mam temperatury no może lekko 36,7 jedynie katar i zatkany nos mnie męczy. Co przy mojej krzywej przegrodzie i stanie ciążowym gdzie nos bardziej ukrwiony - jest potrójnie upierdliwe. Krople prenalen czy woda morska pomagają na chwilę. Najbardziej sprawdza się maść vick vapo rub i picie takich oto pysznych herbatek z imbirem, cytrynką, sokiem z malin i miodem :

5c2753f59bccb3cc.jpg

Sporo czasu wolnego spędzamy też z Maksem na czytaniu. Dla Niego :

d3b2aee98aee3360.jpg

a dla mnie:

70078f36b2ae5731.jpg

Trzydziesty tydzień Nam mija, brzuszek rośnie, Nasze Pierwsze spotkanie Syneczku coraz bliżej. Póki co wizyta kontrolna w środę na 9:00. Muszę się wypytać Pani doktor o kilka nowych spraw, które ostatnio zaprzątają mi głowę. Mianowicie w kwestii fizykalnej - chyba robi mi się hemoroid, tzn zawsze miałam " tam" taką małą żyłkę, która w ciąży zrobiła się bardziej widoczna ale teraz po załatwieniu się mam wrażenie, że jest monstrualna... Muszę się zapytać fachowca czy to jest TO i co mam z tym zrobić kurde :/ Druga sprawa muszę zorientować po badaniu czy wolno mi robić masaż krocza. Ostatnio sporo pozytywnych rzeczy się o tym naczytałam. I chciałabym spróbować od 34 tc, mam nadzieje, że nie zaszkodzi - nie wywoła skurczy a może uelastycznić skórę i mięśnie do porodu. Poszukałam w necie olejków do tego typu masażu - ze słodkich migdałów, jojoba czy kiełków pszenicy ale nawet oliwa z oliwek się podobno nadaje.
Feśka pamiętam, że Ty o tym pisałaś - nadal ćwiczysz i jaki olejek wybrałaś kochana ?

Patrzę siebie w lustrze, i stwierdzam, ze jestem już okrągła jak piłeczka. Mój mąż pieszczotliwie do mnie tak mówi.

Ze spraw wyprawkowych też się ostatnio poprawiliśmy. Przyszła paka z apteki i jeszcze do tego moja wizyta w rossmannie. Doszło do mojej wyprawki szpitalnej to :

c0e6c09b9f454808.jpg

Do mojej torby szpitalnej brakuje mi jeszcze:

* Stanika do karmienia ( postanowiłam się jeszcze wstrzymać z tym zakupem kilka tygodni,
żeby nie był za mały na grudzień)
* Klapek pod prysznic ( nadal szukam)
* Laktatora
Na sam koniec dorzucę rzeczy z domu:
* Szampon i żel pod prysznic w turystycznych opakowaniach
* Szczoteczkę do zębów i małe lusterko, gumkę do włosów
* Pomadkę do ust
* 2 ręczniki - duży i mały
* Koło poporodowe
* Poduszkę do karmienia Maksa
* Ręczniki papierowe - do osuszania krocza, miękki papier toaletowy i mokre chusteczki
* Wodę niegazowaną - 1 dużą i 1 małą z dziubkiem
* Batonik na porodówkę i cukierki np. Nim2 jak cukier będzie spadał z wysiłku
* Sztućce, mały talerzyk i kubek
* Świeczkę zapachową
* Oczywiście dokumenty, telefon, ładowarkę, aparat...

Maksa torbę właściwie mogłabym już spakować bo mam wybrane trzy komplety ciuszków, są i pieluszki tetrowe, kocyk, rożek, buteleczka ze smokiem "0" w razie czego. Poczekam jednak jeszcze troszkę i dokupię pampersy, chusteczki, kosmetyki i chyba paczkę mleka modyfikowanego w razie jakby laktacja nie ruszyła - żeby waga Małego nie spadła za bardzo...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:50

2 komentarze (pokaż)
14 października 2015, 18:46

31 TYDZIEŃ (30t1d) <3 <3 wg. Belly zaczynamy 8 miesiąc wg mnie dopiero jak minie 31 TC <3 <3

Dzisiejszy dzień rozpoczęłam od wizyty u Pani doktor. Z syneczkiem wszystko ok. Podczas badania nie spał i ślicznie się nam pokazał :) A najlepsza była jego stopa przy buźce :D Zwinięty w precelka mój malutki Skarbek, tzn już nie taki malutki bo waży 1382 g

Poza tym przepływy, poziom wód płodowych, inne wymiary Maluszka i moja szyjka OK. Morfologia, mocz, TSH i ft4 też ok, przeziębienie chyba odpuściło.
Strasznie się cieszę. Masaż krocza dozwolony a hemoroidów na szczęście nie mam :D Termin porodu zmieniony na 18 grudnia czyli coraz bliżej:-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:50

4 komentarze (pokaż)
15 października 2015, 12:36

31 TYDZIEŃ (30t2d)
Waga 65,4 kg
76 % ciąży za Nami
Do TP pozostało wg.USG 64 dni, wg. OM 68 dni

Wczorajsza wizyta kontrolna super mnie nastroiła do świata :D Zaczęłam rozsyłać fotki naszego Szkrabka siostrom i rodzicom, chwaląc się jaki jest już duży i śliczny i pytając do kogo jest podobny ??? He he i co ? Moje przypuszczenia się potwierdziły - Synciu robi się bardziej mamusiowy :) Siostra, mama a nawet tata potwierdzili to co mi pierwsze przyszło do głowy jak Go ujrzałam na monitorze...Nasz maluszek pewnie zmieni się jeszcze nie raz na buźce, wiem to ;) ale to b. miłe uczucie, że nie jest tylko tatusiowy :) Mąż śmieje się , że najważniejsze i tak ma po Nim :D Niech będzie :-D
Dla takich dni i takich momentów naprawdę warto żyć. 16 cykli starań, mnóstwo badań, leków, cudów na kiju potem po // nerwy, strach czy wszystko będzie dobrze, strach czy jest pęcherzyk i czy ciąża dobrze się umiejscowiła, czy beta dobrze przyrasta, czy bije serduszko... Strata jednego z Maluszków...., pierwsze przeziębienie w ciąży, pierwsze USG prenatalne,pierwsze ruchy w między czasie kilka wizyt na IP i chwile grozy aż w końcu człowiek trochę odetchnął i zaczął się cieszyć tą ciążą, w końcu upragnioną, ukochaną, jedyną, najlepszą i taką Maksową :)
Ech rozmarzyłam się... Kocham moje dziecko i kocham mojego męża. Tak bardzo mi dobrze z tym :)

Oczywiście, żeby nie było zbyt cukierkowo, to przy wczorajszych konwersacjach dot. Maksowej buziulki, moja waga ciążowa została porównywana do innych, " bo ja to przytyłam z 1 córką tyle i tyle " " To ty ze swoją wagą już mnie przebiłaś, bo ja przez całą ciążę miałam tylko tyle" szlag by normalnie trafił...Wiem, że mam już 12,4 kg na plusie a jestem dopiero w 31tc ale nie czułam się z tego powodu jakoś źle, tzn przynajmniej do tej pory :( Nikt też nie bierze pod uwagę mojej szczupłej sylwetki poniekąd spowodowanej niedoczynnością tarczycy i niedowagi z przed ciąży (53 kg przy wzroście 169 cm) że organizm musi to nadrobić by utrzymać ciążę - tak mi moja lekarz powiedziała. Dodatkowo też nie każdy w ciąży bierze hormony praktycznie przez jej połowę, i siedzi na L4, prowadząc b. oszczędny tryb życia i zmniejsza przez to swoją aktywność tak jak ja od 7tc. 29 lat to też już późno jak na pierwszą ciąże, organizm i siły już nie te. To wszystko wpływa na przyrost wagi... Ale weź tu tłumacz człowiekowi... No nic trochę przykro mi się zrobiło przez to wytykanie. Mąż wczoraj utulił, ukochał i przekonał, że ja jestem szczupaczkiem i że z pewnością wrócę do swojej sylwetki i wagi. Kochany mężczyzna :-*

Dziś za to postanowiłam coś zrobić dla siebie pysznego i dobrego. Przygotowałam o to takie śniadanko:

2bebe5e4fb31f925m.jpg

i udałam się na spacer po okolicy. Strasznie wiało, ale to nic. Opatuliłam się czapką i chustą :):) Postaram się znów wychodzić codziennie chociaż na pół godziny dla ruchu i odporności :):)

Miłego Dnia Kochane :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2015, 17:22

2 komentarze (pokaż)
20 października 2015, 17:20

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 8 MIESIĄC czas start <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

32 TC ( 31t0d)
Waga 65 kg ( jakiś delikatny spadek)
Brzuszek 102 cm
Biust 93 cm
78% ciąży za Nami
Do TP pozostało 59 dni wg. USG i 63 dni wg. OM



Wczoraj był dla mnie pracowity dzień. Standardowe obowiązki jak pranko, zmywanko czy gotowanko to jeszcze pikuś jak dla mnie, ale zachciało mi się jesiennych porządków w mym ogródku no i dziś jestem jak kapeć bez sił. Zanim zaszłam w ciążę, grzebanie w ziemi i sadzenie kwiatków było dla mnie swoistą odskocznią od problemów staraniowych, mega się dzięki temu wyciszyłam, odwróciłam swoją uwagę i szkoda mi teraz tych roślinek. Zawzięłam się zaczęłam pielić, grabić, przycinać na zimę, wykopywać cebulki mieczyków, dalii i irysów, czując się jak skowroneczek za to wieczorem zmęczenie dało się we znaki. Dodatkowo jeszcze byliśmy na cmentarzu, odwiedzić mamę mojego P., zapalić znicz, umyć pomnik i złożyć kwiaty - teraz, żeby się już nie pchać na 1 listopada i dziś jestem wyczerpana :/ Zaległam na kanapie i przed lapkiem na cały dzień. Pogoda jeszcze dodatkowo nie sprzyja do jakiejś aktywności, więc moim przyjacielem stała się antydepresyjna czekolada i kakao :-) Wieczorkiem 6 już spotkanko SR więc muszę się zacząć ogarniać.

ps. Poza zmęczeniem czujemy się dobrze, rośniemy i pozdrawiamy e-ciocie :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:51

3 komentarze (pokaż)
22 października 2015, 17:39

32 TC ( 31t2d)

Dzięki Kochane za miłe słowa i komplemenciochy :)

Wtorkowe zajęcia w szkole rodzenia były fajowe :) Położna przyniosła takie fajne bobasy, wielkości mniej więcej 3-mc dziecka i " uczyłyśmy się " przystawiać je do piersi. Pokazywała nam różne sposoby - klasyczny, krzyżowy ( przydaje się kiedy maluch opycha się od piersi i robi tzw. dzięciołka) spod pachy, a także na leżąco. Mówiła o diecie mamy karmiącej, aby nie przesadzać z ograniczaniem jedzenia, bo przecież dzieci wszystkie smaki znają już z czasu ciąży, aby powstrzymać się tylko od smażonego i potraw wzdymających, oraz czekolady a nie jeść kilogramami nabiału czy orzechów (to pierwsze z uwagi na możliwą nietolerancję laktozy a to drugie ze względu na ewentualne uczulenie) Przy czym stwierdziła, że prawie 90 % noworodków rodzi się z taką nietolerancją, tylko uaktywnia się ona u niektórych. Do końca nigdy nie wiadomo... Co tam jeszcze byłoooo... o minimalnym czasie karmienia 15 min po to by dziecko skosztowało każdego rodzaju naszego mleczka ( przez pierwsze 5 minut jest bardzo wodniste, potem leci takie z ogromną ilością przeciwciał a na końcu tłuste i sycące) hehe jak to p. Jola mówi te 15 min pozwala aby maluch się napił soczku, zjadł zupkę i drugie danie" A maksymalnie karmić do 40 min w systemie co 2,5-3h czyli tak samo jak proponuje moja ulubiona ostatnio autorka książek dziecięcych Tracy Hogg. Mówiła tez co robić kiedy maluch przysypia albo nie chce otworzyć paszczki do cycucha. To tyle w teorii. Strasznie się napaliłam na to cycusiowanie z Maksem i mam nadzieje, że nam się uda chociaż przez pierwsze 3 miesiące jego życia :)

W środę odpoczywałam na kanapie, zgodnie z zaleceniami szanownych koleżanek :-) Zrobiłam tylko mały półgodzinny spacerek po osiedlu no i oczywiście obiadek. Dzisiaj zaprosiłam też na dreptanie po okolicy nowo poznaną koleżankę - ze szkoły rodzenia ;-) Fajnie tak pobiadolić o tym samym, z osobą, która mnie rozumie. Sama długo starała się o dziecko i też od razu na zwolnienie w pracy poszła. Problemów ze zdrówkiem też jej nie brakowało...Większość moich koleżanek temat dziecka ma jeszcze daleko przed sobą i na co dzień pracuje jedna tylko się długo stara a dwie mają synków rocznych i też nie zawsze jest czas pogadać :) Ale nie narzekam, dobrych ludzi mam w około. Dziś jeszcze pokonwersowałam sobie z dziewczynami z pracy, tez zresztą obie zaszły. Jedna 7 mc a druga jakoś początek , 2 mc chyba. Jak zaszłam w ciążę, zniknęłam z pracy tak nagle, nie każdy wiedział why, nie spowiadałam się nikomu nie chcąc zapeszać bo bałam się o dzieci. Teraz zobaczyłam jak ludzie są życzliwi, jak się pytają co u mnie itp, więc odkryłam w sobie jakąś taką potrzebę wyjaśnienia wszystkiego pewnym osobom. Od razu lepiej się na serduszku zrobiło <3 W końcu życzliwość rodzi życzliwość ;-)

Ze spraw wyprawkowo -zadaniowych idziemy do przodu. Powstała nawet magiczna lista co trzeba jeszcze zrobić w domku przed pojawieniem się Maksa, mężuś zaakceptował, zawisła na lodowce i zakreślamy po troszku. Dostałam też od drugiej siostry podgrzewacz do butelek, co prawda taki starszy, ale działa i przyda się za jakiś czas. Wczoraj pół dnia grzaliśmy w nim wodę, potem wodę w butelce i mleko żeby zobaczyć jak chodzi i ile czasu mu to zajmuje. Okazał się sprawny a my zajarani na próbowaliśmy się mleka ze smoczka i na przedramieniu... He he świry normalnie. Człowiek cieszy się z każdej drobnostki.. Przyszły też zamówione dekoracje nad łóżeczko Malucha i może uda mi się męża zwerbować do działań w weekend. A teraz oczekuje paczki od mamy z piłką do ćwiczeń i pościelą dla wnusia ;-)

Buziaczki ;-*


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2015, 17:42

3 komentarze (pokaż)
25 października 2015, 22:03

32 TC ( 31t5d)

Aktywna Niedziela ;-)

Kocham takie dni, kiedy praktycznie "nie mieszkamy w domu" ciągle gdzieś, coś...Przypomina mi się wtedy czas przed ciążą kiedy wiecznie gdzieś latałam, coś załatwiałam, zawsze w ruchu i w pędzie hehe....

Oraz wyczekiwanego basenu. W naszym Aquaparku są fajne tanie poranki więc w końcu skorzystaliśmy z okazji. Kto wie kiedy znów będę mogła popływać. Obskoczyłam i tor długodystansowy i bicze wodne, nie zabrakło też jakuzzi. Na zjeżdżalnie i Dziką rzekę tym razem nie wolno mi było wejść :/ Fajnie się pływa w ciąży, nie czuć kilogramów i jest tak lekko. Na początku jak weszłam do wody, brzuszek się spiął, ale jak to mój mężuś mówi " chroniąc małego" potem się rozluźnił i było cudownie. W ogóle na basenie było sporo rodzin z maluchami, nie mogę się już doczekać kiedy zawitamy tam z Naszym Maksem :-) I fajnie jest być przepuszczanym w kolejce czy w przejściu - chyba częściej muszę paradować w stroju kąpielowym :D


Po powrocie musiałam uciąć sobie godzinną drzemkę, tak się w wodzie zmęczyłam :D Mężuś w tym czasie zrobił pyszny obiadek i posprzątał tak generalnie auto, z naciskiem na bagażnik :D gdzie będzie spoczywała bryka naszego Maksa. Odhaczył tym samym kolejny punkt na naszej magicznej liście zdań do wykonania ;-)

Popołudnie spędziliśmy u cioci mojego P. przy ciachu. Zebrało się sporo rodziny. Miło było posiedzieć i pobiadolić ;-)Pochwaliliśmy się też oczywiście zdjęciem naszego Szkrabika. Rodzinka zachwycona :D Potem oczywiście wybory, jak przystało na przykładnych obywateli. Pani z komisji tak słodko się gapiła na mój wystający z pod kurtki brzuszek, hehe pewnie cieszyła się, że przyprowadziłam Małego Obywatela :-P A ostatnim punktem programu okazały się zakupy. W lodówce znajdowało się już praktycznie tylko światło więc trzeba było zrobić maraton po sklepach :D

A co u Nas na froncie ciążowym... Czujemy się wspaniale, co by nie zapeszyć :D i wyglądamy chyba dobrze. Zgaga jakoś odpuściła, miednica przy wstawaniu boli jak bolała ale to już się przyzwyczaiłam. Ostatnio Maks wypchnął obie stópki z boku brzucha, tak mocno że tata nawet je poczuł :D Synek napina się i pręży ile wlezie, bardzo często ma czkawki a kopie już słabiej. I co raz częściej mój brzuszek wygląda jak karpatka :

fc1daf9e1b237b92m.jpg

Ostatnio zauważyłam też, że brzuszek może mi już robić za stoliczek, zarówno miseczkę jak i talerz mogę na nim postawić :D no i musiałam ściągnąć z palca obrączkę wraz z pierścionkiem zaręczynowym bo paluszki troszkę puchną :/ Śmiejemy się że jestem panną z dzieckiem :D Staramy się dużo razem odpoczywać i relaksować się, sporo czasu spędzamy na spacerkach. W sobotę podczas jednego z nich, tak pięknie świeciło słoneczko...

Padam z nóg. Dobranoc kochane :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 17:05

3 komentarze (pokaż)
27 października 2015, 14:42


<3 33 TYDZIEŃ CIĄŻY ( 32t0d) <3

Waga 66 kg
Brzuszek 102,5 cm
Biust 93 cm
80 % ciąży za Nami
do TP pozostało 52 dni wg. USG/ 56 dni wg. OM

Od jakiegoś czasu męczą mnie sny, dziwne sny.... Ostatnio śniło mi się,że wyszłam Z Maksem na spacer, była zima.. Maluch był odpowiednio ubrany i opatulony kocykiem ale nie założyłam pokrowca na wózek. Synek popłakiwał z zimna i wiatru a ja nad nim stałam i co... I nic tak się sen skończył :( Wyrodna matka ze mnie chyba będzie skoro nie potrafię zadbać o swe dziecko, o jego dobrostan :( Dziś za to śniło mi się, że byłam w jakiejś fabryce/magazynie - tak tak - takim szarym i pustym miejscu. Nagle pojawili się nie wiadomo skąd lekarze, położyli na mnie podkład do przewijania i zakomunikowali że rodzę.. Warunki kurde super na przywitanie mojego pierworodnego nie ma co, a ja myślałam tylko o czym ??? A no o tym że nie mam ciuszków na przywitanie Maksa, wykrzyczałam to lekarzowi a on na to że mąż dowiezie...I znów koniec snu..Porąbany był jak nie wiem co. Nie pamiętam skurczy, bólu ani wypierania Synka. Nic. Siada mi kurde na banię chyba i lekki stresik zaczyna się pojawiać przed nieznanym....Wiem jedno, pragnę Synku abyś był zdrowy ,<3 i nie chcę rodzić w opuszczonym magazynie :(

Po tych wrażeniach nocnych musiałam sobie poprawić jakoś humor i ukręciłam ciacho. Takie kruchutkie z gruszkami i pianką. Pychotka :

dd93dbe5778cd18b.jpg

Dobrze, że za tydzień kolejna wizyta u mojej Pani doktor, uspokoję się i upewnię że wszystko OK. Zamierzam teraz do niej chodzić co 3 tygodnie, a potem na KTG. Dziewczyny a jak często wy chodziłyście/chodzicie na wizyty w końcówce ciąży ???


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 21:02

3 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)