BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Starania i ciąża w Tajlandii...

Autor: Chiang Mai
22 listopada 2016, 00:45

U nas tendencja zwyżkowa.

Gaja śpi już samodzielnie - ok jest jeszcze chodzenie do niej co jakiś, bo woła "przytul" no ale to nie problem, bo przecież bliskości i poczucia bezpieczeństwa nie chcę jej zabierać.

Tydzień obchodów urodzin został zakończony - 33 lata i 3 dni ostrego imprezowania! Nieźle :P
W sobotę przybyło 12 osób i musiałam pożyczać krzesła ale co tam, ważne że przyjaciele są Ci sami od lat i pojawiają cię nowi - np partnerzy dotychczasowych singli :)

W sobotę prowadziłam też warsztaty z robienia albumów - na tyle udane, że za dwa tygodnie powtórka z rozrywki tylko, że w wersji świątecznej. Robię więc teraz wieczorami albumy by zrobić im zdjęcia do plakatu promocyjnego :P

W sobotę ostatnie spotkanie kursowe i start strony "NaKsiężu" - do soboty muszę napisać i zedytować wg standardu 4 artykuły. Potem jestem moderatorką strony i co tydzień muszę pisać co najmniej jeden artykuł i tak to leci :) Jest sporo pracy i 0 kasy bo to wolontariat ale fajnie integrować osiedle :)

Zaczynam też biznesik PL-TL - na razie tylko grzecznościowo będę przeszukiwać nasz rynek i orientować się co do możliwości współpracy, ale Andrzej kusi mnie, oj kusi, żebym tylko tam przyjechała - brakuje mu uczciwych współpracowników. Ok muszę przyznać, że kompetencji nie mam ani trochę, ale faktycznie na pieniądze nikogo nigdy nie oszukałam i nie mam takiego zamiaru. Wydaje się oczywiste a jednak... sama już nieźle swego czasu na biznesach popłynęłam :/

No to tak leci :)
A taki sobie kącik przytulny ostatnio stworzyłam :) Grubiutkie zasłonki w krateczkę i sówka w sweterku - idealne na zimę :)
b729705f34f7.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2016, 00:46

3 komentarze (pokaż)
24 listopada 2016, 12:59

Dużo mam ostatnio pracy, ale się cieszę :)
Kto chce nauczyć się robić słodziaczki? A kto potrzebuje czegoś papierkowego na święta lub na prezenty?

da0f61641220.jpg

A tak przyjemnie spędzam sobie czas wieczorami :) Gajka zwykle u mnie na kolanach - nie jest lekko, bo wiele błędów przez to robię i sporo zniszczeń :P No ale trzeba wspierać dziecięce zainteresowania :P

0aeb4468f4eb.jpg

6 komentarzy (pokaż)
29 listopada 2016, 23:41

Fakty stały się nudne, zaczął się etap totalnego wymyślania, a że ma robale w paznokciu, a że zapomniała zabrać schody takie duże różowe... Jest ciężko, próbuję zachować powagę ale parskam śmiechem co 3 minuty. Nawet na samo wspomnienie parsknięcie mi się wymsknęło :)

Do tego jest taka samodzielna :P wszędzie targa ze sobą krzesełko i wszystko robi sama np: zaczyna od przyłożenia sobie krzesełka by zapalić światło i sięgnąć klamki drzwi do łazienki, potem krzesełko ląduje koło kibelka by sama sobie nałożyła podkładkę i sama usiadła. Potem przesuwa kosz na pranie by wdrapać się na niego i sięgnąć umywalki, po czym sama odkręca pastę, myje zęby, schodzi, wyciera się ręcznikiem. Myszunia słodka... Ok jest jeden problem - gdy są body - nie umie ich potem zapiąć, ani założyć rajstopek, ani... ale co tam i tak pękam z dumy:P

55efa5e014c7.jpg

P.S. na razie wszystko się układa mimo obiektywnego chaosu totalnego :P, odnajduję jednak w tym spokój i jakąś harmonię i jestem szczęśliwa. :)

5 komentarzy (pokaż)
8 grudnia 2016, 00:07

Bycie mamą... bezcenne - czekamy na Miekołaja :)

Tego co chowa prezenty pod poduszką!
c19ab2a149af.jpg

I tego co odwiedza żłobki :)
da447aacdb7f.jpg

Był był...
2a00e95de2db.jpg

A ja mam doła przedświątecznego... Niby wszystko super, ale ściska mnie w dołku że nie mamy z kim (o mężczyznę mi chodzi) ubierać choinki...


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2016, 00:05

8 komentarzy (pokaż)
10 grudnia 2016, 14:29

6 lat temu, po 2 letniej walce z chorobą zmarł mój tata. Co tu dużo mówić, miałam szczęście mieć super tatę i być "córeczką tatusia". Do dziś wypieram tą stratę.

Mój tata nie był znanym człowiekiem,raczej introwertycznym, absolutnie bez parcia na szkło... ale bardzo wiele osób go lubiło - za trafne uwagi i dowcipy, za uczciwość i spokój jakim emanował. Do dziś pamiętam jak podczas jego pogrzebu było chyba z -15C, a na małym cmentarzyku mimo tego przerażającego mrozu było ponad 100 osób...

Ale nadal czuję "odgórne" wsparcie i codziennie z tata rozmawiam :) -zwłaszcza jak coś zgubię - "no tato, gdzie ja znów posiałam klucze..." :P

f974a01d71af.jpg

Ech... do kitu, cały tydzień przechlipkowałam...


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2016, 14:49

7 komentarzy (pokaż)
13 grudnia 2016, 17:44

Myślałam, że już w tym tygodniu będzie ok. I fakt psychicznie dużo mi lepiej. Niesamowicie dużo mi daje oglądanie buddyjskich wykładów w ramach 15 min dziennej porcji rozwoju osobistego - a ten kwadrans rozwoju to z kursu o samodyscyplinie, który nadal przerabiam (jeszcze 8 mies :)

Niestety tym razem Gaja przytargała ze żłobaka coś, co wykorzystało mój gorsy czas i mnie rozłożyło i tak oto od wczoraj zamiast nadrabiać, sprzątać, pracować, kupować prezenty, pakować je i szykować się na święta...
Leżę i zdycham :P

86740b73e62c.jpg

A cholera zaległości i syf w domu którego ciągle nie mogę opanować nie wpływają na mnie optymistycznie :/

Do czwartku muszę dojść do formy, bo do niedzieli znów gorący czas wyjść, kursów i imprez...

1 komentarz (pokaż)
15 grudnia 2016, 15:32

Dzisiejsze plany odwołane - a szkoda bo zapowiadał się bardzo fajny wykład a potem warsztat na SWPS, i będę żałowała, że się nie spięłam. To już nawet nie choroba, to znów śpiączka afrykańska.
Od poniedziałku: wstaję zawożę Gaję, wracam jem śniadanie idę spać. Wstaje o 15.00 i o 16.30 jadę po Gaję!!! Z nią robię obiad coś tam pracuje ale nie oszukujmy się głównie się snuję - syf w mieszkaniu jak diabli :/ Gaja idzie spać o 24.00 ja też...

I tak już dzień 4 :/

Jutro mamy pieczenie pierniczków u koleżanki na drugim końcu miasta a w sobotę wigilie dla przyjaciół i mam upiec babeczki wg eksperymentalnego przepisu.

No nie chcę zawalić tego :/

Gaja: wraca z Kubą, umorusana łobuziara jedna - wskakuje mi na plecy i woła "Mamusiu tak bardzo tęskniłam"
e10d4db41146.jpg

To jej bardzo częste: "Mogę się przytulić?" "Kocham Cię mamusiu" "Mamusiu bardzo Cię kocham"

Mamy które już się doczekały widzą - na takie słowa reakcja jest jedna: miękkie nogi, zaburzony oddech i łzy w oczach - orgazm duszy :)
Pozostałym mamom, życzę jak najszybszego doznania tych momentów :)

9 komentarzy (pokaż)
20 grudnia 2016, 10:37

Piątek, sobotę i niedzielę miałyśmy bardzo udane..
Niesyty w niedzielę wieczorem coś mnie nagle ale totalnie złapało i całą noc nie spalam z powodu zalewającego mnie kaszlu i kataru.

No i czuję się okropnie ale tym razem w łóżku mało leże bo jutro mam termin oddani sporego przedświątecznego zlecenia delikatnie mówiąc mam jeszcze sporo pracy. Do tego ten bałgan, który już nas zasypuje.

Ale weekend był taki uroczy!
5aad134fee23.png

A kiedy tej mojej córeczce tak nogi urosły???

Wczoraj też mieliśmy okazję sprawdzić nasze założenie słuszności mieszkania na tym samym osiedlu. Zezwalam Kubę po 22.00 do nas, bo Gaja włożyła sobie gotowany groszek z obiadu do nosa (skubana znalazła go gdzieś pod zabawką :/) no i sama nie mogłam go wyjąć.
Faktycznie, Kuba przybył w 15 min (na rowerze). Razem szybko i sprawnie (choć nie obyło się bez wrzasków i awantury) wyjęliśmy zieloną kuleczkę z nosa.

A dziś zawiózł ją i odbierze ze żłobka. Widać mój gruźliczy kaszel i zalewający mnie wywołuje sporą falę współczucia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2016, 10:41

4 komentarze (pokaż)
21 grudnia 2016, 23:09

Spierniczone...
2c87239a2dac.jpg
d25fdcadd0f7.jpg

Strasznie fajne te moje czarownice. W tym roku spotkałyśmy się regularnie co jakieś 2 tygodnie!

Ach jak tak patrze na mój projekt life, czy powstający grudniownik to muszę przyznać, że jednak dość ciekawe to nasze życie i mało w nim nudy :P

To zdjęcia z piątku, bo tak ogólnie to nadal jestem chora, ale jutro Gaja nie idzie już do żłoba, bo dziś wychodząc usłyszałam o temperaturach i rzadkich kupach u wielu dzieci. Cholera Gaja w domu też zrobiła dość rzadką kupę! Nie mogę ryzykować jelitkowski wiec zostaje w domu... o ile już jej nie załapała :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2016, 01:02

1 komentarz (pokaż)
27 grudnia 2016, 17:16

Czas Świąt uważam za bardzo udany :) Jelitówka nas ominęła ale przeziębienie wcale mnie nie puszcza! Ale co tam :P W ogólne mam szczęście w życiu :) Rok 2016 uznaje za udany i mam dużo planów na kolejny rok :) Generalnie pełen entuzjazm :) Gadam jak zakochana? W Gajce - po uszy! I właśnie tu wpadłam, żeby się tym podzielić :P A jak u Was kochane? Stęskniłam się!

25741128d30e.jpg

bfd7127a8967.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2016, 17:15

1 komentarz (pokaż)
7 stycznia, 15:43

Nowy rok - nowe postanowienia i nowa energia. Duuuużo tego sobie nabrałam :P

Tylko cholera "chłopa" coraz bardziej mi brak. Zapisałam się na portale randkowe... Coś tam się dzieje, ale bez szału emocjonalnego i na razie tylko klikanie. No nic, trudno oczekiwać, że książę z bajki spadnie z nieba ale przynajmniej jest motywacja by jakoś być kobietą nie tylko mamą :)

Kupuje nowe ubrania, przeprowadzam kolejną kuracje twarzy i regenerację włosów, maluję paznokcie... A najważniejsze, w końcu chyba wygrzebałam się z przeziębienia, choć nadal jestem "pociągająca" szkoda, że nosem :P (wybaczcie ten suchar)

Zmykam myć włosy. Kuba dziś ma wieczorny dyżur z Gajką a ja jadę na urodziny przyjaciółki. Wczoraj pyszny obiad rodziną i z przyjaciółmi rodziny i ich dzieciakami, a potem planszówki. Ach... muszę przyznać, że życie społeczne i rodzinne mamy bardzo fajne i takie wspierająco budujące :)

ad31eaf4d9fb.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia, 16:06

8 komentarzy (pokaż)
8 stycznia, 15:45

Tak ładnie żarło i zdechło.... nagle temp 39C innych objawów brak. No może sporadyczny kaszel ale to już znamy go od miesięcy.

2 komentarze (pokaż)
11 stycznia, 21:38

no wiec u nas degrengolady część kolejna. Z Gajką już lepiej choć był groźny moment bo wysoka temperatura dorwała ją także kolejnego dni.
abb0e1a221ae.jpg

Powiem wam, że podczas tej choroby dala mi poplalić. Niedziel, pon cały dzień na rekach a wczoraj i dziś do 14.00 totalna histeria i bunt. Nawet zaczęła mnie bić i kopać!!! Tupie, wrzeszczy no masakra jakaś. Choroba, faza buntu czy zrąbałam wychowanie?

Teraz Gaja od 14.00 jest u mojej mamy bo ja dostałam wczoraj wieczorem 40C i tak mnie trzyma do dziś. Zbijam tylko na krótką chwilę. Kuba ma to samo.
Wezwałam lekarza no ale co wirusowka - leki przeciwwirusowe i tyle. Oraz jakby nie zrobiło się lepiej to antybiotyk.
Jednak wniosek jest jeden, należy przeprowadzić gruntowna zmianę diety bo widać, że olewanie tematu jedzenia mi nie służy i wiecznie choruję.

Z miłych rzeczy - napisali do mnie z Twarze.pl i Gaja dostała zaproszenie na sesje zdjęciową - miałaby reklamować sukieneczki do chrztu :P oczywiście nie pojedziemy do Warszawy, no ale moja próżność została mile połechtana :P



Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia, 22:00

2 komentarze (pokaż)
13 stycznia, 16:38

Diś po raz pierwszy temp rośnie do 39,5C a tak wcześniej 40C - -biorę leki i aspiryny na zbicie ale ile można tego?

Jestem wyczerpana i mózg mam jak gąbka. W końcu musi puścić!
f3795e5fef4d.jpg

3 komentarze (pokaż)
17 stycznia, 16:55

Dobra, żyję nadal w łóżku ale temperatura ustąpiła. Choć w sobotę wieczorem myślałam, że już tego nie przeżyję i wzywałam ponownie lekarza w nocy bo non stop to 40C i zbić się cholerstwo nie dało. Na szczęście przyjaciółka farmaceutka poleciała mi lek, lekarz zezwolił na spora dawkę i poszło!

No i antybiotyk chyba działa choć nadal prawie nie mówię od chrypy, kaszle, pluję, smarkam i boli mnie gardło. Głównie aktualnie śpię i jem, staram się też trochę ponarozrabiać zaległości i posprzątać, ale jednak głównie śpię.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia, 19:38

0 komentarzy (pokaż)
18 stycznia, 17:33

Ale mnie przemaglowało. Wchodzę dziś na wagę a tam 45,2kg! Rozumiem, mam tylko 155cm ale, żeby aż tak spaść! Na szczęście apetyt mam, więc powinnam szybko nadrobić. Gorzej, że z siłami ciągle krucho. Dziś sprzątałam trochę, a potem jak mnie ścięło tak spałam 1,5h i tak na zmianę - chwila aktywności, po której następuje 2x dłuższy sen. Ech...

11 komentarzy (pokaż)
19 stycznia, 16:54

Tak Gaja jest u mojej mamy, jutro rano wraca.
No jasne, że kusi mnie powrót do ciepłych krajów, bo to nie jest klimat dla mnie, no ale co sama z maluchem nie pojadę na drugi koniec świata... a jakby mi się coś stało tam, albo jej?

Muszę najpierw znaleźć kogoś z kim będę mogła wyjechać.

0 komentarzy (pokaż)
25 stycznia, 10:42

Od soboty wróciłyśmy do normalnego życia. Wprawdzie katar i kaszel nie odpuszczają ale w porównaniu to żaden problem :)

1 komentarz (pokaż)
29 stycznia, 18:35

Nienawidzę belly za te znikające wpisy!!!!!!!!!!!!!! Ej administracja - szkice! Zróbcie szkice, automatycznie się zapisujące!

Wracając do tematu.

Minął tydzień odkąd wróciłyśmy do życia. Z kaszlem i katarem ale żyjemy aktywnie - znów dużo wychodzimy i spędzamy aktywnie czas. Ja nawet sporadycznie randkuję. Jeśli wszystko dobrze pójdzie w czwartek pójdę na koncert.

Wczoraj Gaja po rz pierwszy była na spontancznym piżama party. Byłyśmy o dwóch bliźniaczek 7 letnich i Gaja za chiny nie chciała wrócić do domu, więc została i cóż pełen sukces! Była grzeczna, bawiła się z dziećmi do późna jak na piżama party przystało, a potem padła i spała całą noc. Rano zjadła podwójne śniadanie i została odwieziona do domu.

Ech dzieci tak szybko dorastają :P

Aaaa poza tym w domu i jak jest ze mną to ma jakiś totalny bunt i wytrzymać się z nią nie da!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia, 18:32

2 komentarze (pokaż)
1 lutego, 12:43

No i Gaj ma 34m!
Co u niej. Zwarcie systemu nerwowego w pełni. Już nawet budzi się z rykiem. Sprawa jest nie do wygrania bo wpada w panikę i histerię o coś co już ma. Np dziś o 7.00 zanosiła się z powodu tego, że chce królika tylko problem w tym, że trzymała do pod pachą. I nie można jej tego uświadomić, wyje i wyje, że chce królika. Analogicznie jest z piciem, gdy stoi przed kubkiem z sokiem, że chce siku, a stoi przed nocnikiem, że chcę baje a lecą przed jej oczami. Czuje się jak w wariatkowie walcząc o rozwiązywanie nieistniejących problemów.

No i w poniedziałek miałam "randkę" nr 2 (obiektywnie facet wizualnie średni, ale cholera zupełnie mi to nie przeszkadza i na prawdę z niewyjaśnionych przyczyn mocno go lubię i zależy mi, żeby bliżej go poznać) i co... Gaja zrobiła przy facecie taki popis, że myślałam, że i ja się poryczę jak ona. 60 min histerii najpierw w drodze, potem na środku galerii handlowej (mieliśmy iść coś zjeść i na placyk zabaw), zbiegowisko ludzi co się dzieje, porady albo jakieś uszczypliwe uwagi, Gaja w szale na podłodze miota się wali nogami, ja próbują do niej bezskutecznie dotrzeć, facet ma minę taką jakby chciał uciec i nigdy nie wrócić. No dramat...

Ale zaprzenia na jutrzejszy koncert nie odwołał :P "Randka" nr 3 - bez dziecka :P


A wczoraj odwiedziła nas w końcu zima!

162159630950.jpg

7 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK