BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Rocznicowy prezent. Czekamy :)

Autor: Biała Azlia
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

Moja ciąża: Długo wyczekana, wymodlona, no i słodka.

Moje emocje: Ciągle nie mogę uwierzyć w to, że jestem w ciąży.

4 października 2018, 17:38

Jutro zaczynam tydzień 10 a dopiero pierwszy wpis. Wszystko dlatego, że chyba to do mnie nie dociera, chodź już brzuszek się zaokrągla :)
Jak się czuję? To najczęstsze zadawane mi pytanie ostatnio :) Czuję się dobrze. Wcześniej dokuczały mi mdłości i ogólne osłabienie, teraz mam więcej energii. Nie przesypiam już całych dni, nawet mnie na drzemki nie bierze. Jestem na zwolnieniu i głównym moim zajęciem jest jedzenie, wymyślanie i przygotowywanie sobie posiłków. Okazało się, że mam cukrzycę ciążową i muszę dbać o dobre odżywianie. Może dzięki tej diecie zaczęłam się dobrze czuć. Z jednej strony to dobrze, bo w końcu wiem co powinnam jeść. Wcześniej moje odżywianie było masakryczne. Jadłam to na co miałam ochotę w danej chwili i co było pod ręką. Może dlatego ten cukier był kiepski. Teraz glukometr wskazuje poziom cukru w normie. Jutro idę do dr diabetolog, zobaczę co mi powie.

2 komentarze (pokaż)
5 października 2018, 14:57

Dziś byłam u diabetologa. Bardzo miła pani doktor, wszystko mi wyjaśniła i powiedziała konkretnie jak mam jeść i co. W końcu jakoś to sobie poukładałam. Będziemy się starać dietą utrzymywać glukozę w normie, żeby nie trzeba było przyjmować insuliny. Jakoś muszę dać radę dla dobra maleństwa :)
Rozmawiałam dziś z koleżanką z pracy. Jestem rozczarowana moimi koleżankami. Niby są matkami, powinny zrozumieć, że ciąża i co się z tym wiąże, a parę z nich było złe, że musiały mi pomagać w ciężkich pracach, zanim poszłam na zwolnienie. Nie rozumiem tego. Nigdy nic nikomu nie zrobiłam, pracowałam, pomagałam a tu takie coś. Zazdrość, bo inaczej nie umiem tego wytłumaczyć. zazdrość o moje stanowisko, o dobre kontakty z kierownictwem, dobre kontakty z pracownikami, o to że praktycznie każdy mnie lubi. Jeju, jestem taka naiwna. Myślałam, że każdy mnie lubi. ehh. Teraz między sobą się gryzą, kto po mnie przejmie stanowisko. Masakra. Atmosfera tam okropna. Nie wrócę tam. Ale nie żałuję, że powiedziałam od razu o ciąży. Za długo na to czekałam, żeby się przejmować fochami fałszywych bab.

3 komentarze (pokaż)
9 października 2018, 12:14

Jem co 2 godziny a i tak jestem głodna. Do obiadu jest najprzyjemniejsza cześć dnia: mogę zjeść dwie przekąski w postaci sałatki owocowej :D :D Po obiedzie diabetolog zabroniła mi jeść owoce... Przez ostatnie 2 dni mam dziwne cukry. Rano i po kolacji wysokie. Wczoraj normy przekroczone (pierwszy raz) a dziś już w normie. nie wiem czy to z powodu zaburzeń snu czy po tych niedzielnych urodzinkach mojej chrześnicy ;) no nie żałowałam sobie. Wtedy nie miałam pasków, nie mierzyłam cukru. ale pani dr powiedziała, że jak raz na jakiś czas cukier wzrośnie to nic złego, najgorzej to stale za wysoko utrzymujący się cukier.
Mój dzień obecnie wygląda tak, ze skupiam się na wymyślaniu i robieniu jedzenia, no i jedzeniu :)
8.00 - śniadanie: 2 kanapki z chleba żytniego + wędlina + warzywka
10.00 - sałatka owocowa z jogurtem naturalnym, otrębami i migdałami
12.00 - to samo :D :D :D
14.00 - obiad :makaron/kasz/ryż + mięsko + surówka
17.00 - sałatka warzywna + mięsko/jajko/ser feta
19.00 - kolacja: jajecznica/ kanapki/ sałatka
21.30 - kanapka z wędliną na noc

Jakoś się przyzwyczaję. Mam nadzieję, że uda się bez insuliny.

0 komentarzy (pokaż)
11 października 2018, 10:18

Dziś się od rana wkurzyłam... nie dość, że na czczo mam 94 cukier, to po śniadaniu wywalony w kosmos 167 !!! co robię nie tak? jem co mi kazała doktorka. Już mnie to irytuje... na początku mieściłam się w normach a teraz coraz gorzej. Wrrrrrr!!!!!

3 komentarze (pokaż)
16 października 2018, 21:35

10 tydzień 4 dzień :D
Miałam dziś wizytę u diab. Walczymy dalej bez insuliny o poprawę wyników na czczo. Jaka ulgę poczułam. Jakoś nie chcę tej insuliny. Cały dzień mam ładne wyniki, tylko rano szwankują. Zobaczymy jutro. Mam zamienić ciemny chleb na pszenny, gdy jem kanapkę na sen. Oby to pomogło jakoś.
Poza tym pozytywnie się zdziwiłam, bo nie czekałam długo pod gabinetem. Miałam na 10.00, a przez jakieś opóźnienia w kolejce były osoby z godzin wcześniejszych, nawet pani w widocznej ciąży. Weszłam przed nimi. Na poprzedniej wizycie też tak miałam. Nie wiem, czy to przywilej cukrzycy we wczesnej ciąży czy co? no ale, nie narzekam :D Następna wizyta za tydzień, z wynikami hemoglobiny glikowanej. Tego się boję, nie wiem czemu.
A, i jakoś mi szybko czas leci :) myślałam, że się będzie dłużył na zwolnieniu.

2 komentarze (pokaż)
25 października 2018, 08:19

11 tydzień 6 dzień :)

Rzutem na taśmę załapię się na przedłużenie umowy do dnia porodu. 31 października kończy mi się umowa. Następna miała być już na stałe wg prawa. Na ten dzień będę w 12 tygodniu i 5 dniu, więc rozumiem, że już pracodawca zobowiązany jest do przedłużenia umowy do porodu. Przeraża mnie to, że tylko kilka dni i po trzech latach pracy w tej firmie zostałabym z niczym. Oczywiście, dziecko jest dla mnie najważniejsze, tyle czasu na nie czekałam, ale warunki finansowe w takiej sytuacji tez są ważne. Niby nie powinnam się stresować, ale jak sobie pomyślę jak to by było... Prawo nie jest sprawiedliwe. Kobiety przed skończonym 12 tyg ciąży nie są chronione, gdy kończy się umowa. Co innego, gdy ktoś dopiero zaczął pracę, ale ja tam jestem 3 lata. Trudno to pojąć. Druga kwestia to podejście firmy. Przecież mogą przedłużyć, jakby chcieli, no ale taką mają politykę i ich nie obchodzi staż, nienaganna praca i dobre wyniki. Przykre to. Brak szacunku do pracowników po prostu. Jesteśmy tam tylko taką szara masą. Rozstanę się z tą firmą bez żalu. Jakoś to będzie. Aby dzidziuś był zdrowy, reszta się poukłada :)

0 komentarzy (pokaż)
6 listopada 2018, 21:31

13 tydzień 4 dzień :)

Robiliśmy dziś usg. Tak się bałam. Jednak wszystko jest dobrze. Najprawdopodobniej będzie synek. Doktor kazał nie nastawiać się na 100 %. Wiadomo, że to jeszcze wcześnie, ale ja od początku czuję, że to synuś :) Najważniejsze, że zdrowy. Mąż obserwował, wyglądał na spokojnego. Potem powiedział, że się bał, czy wszystko ma. I zauważył na przykład, że mały łapał rączkami za nózki :) ja tego nie widziałam. Ale całe usg miałam uśmiech na buzi, nie mogłam sie powstrzymać. To takie cudowne uczucie, jeju. Rośnij zdrowy i silny syneczku :*

Miałam też dziś wizytę u diabetologa. Pochwaliła mnie za ładne cukry. Nastepna wizyta dopiero za miesiąc. Super, bo juz mam dość latania po tych lekarzach. Jednak to stresujące jest. Muszę się trochę podleczyć, bo sie przeziębiłam.

Dobry dzień dzis był. Jeszcze tylko kanapka na sen i spać :)

4 komentarze (pokaż)
14 grudnia 2018, 18:26

20 tydzień :O
Kiedy to zleciało ja się pytam? Zaraz święta a potem usg połówkowe. Pamiętam jak we wrześniu zapisywałam się na to usg i myślałam, ze to jeszcze tak długo i aby szczęśliwie przetrwać, i że potem to już zleci. A to juz zaraz połowa. Brzunio rośnie, taka mała piłeczka :) Codziennie sobie tam malutkie fika i się zastanawiam co ono tam robi. Niech fika, wiem wtedy, że wszystko ok :)
Cukry się w miarę ustabilizowały. Jem w sumie normalnie, unikam niektórych rzeczy, np. placków ziemniaczanych, frytek, chipsów. Nie jem za dużych porcji, tylko niewiele i często. Chyba o to chodzi, żeby za bardzo cukier nie skakał i nie spadał. Nie obżeram się słodyczami jak to miałam w zwyczaju, nie piję słodkich napoi, niestety nie mogę żadnych bułek i tym podobnych, czyli bagietek, cebularzy i mojego kochanego palucha pikantnego :( Za to pizzę z pizzerii ostatnio zjadłam pół z wielkim smakiem i cukier super. Sprawdzałam kilka razy. Odkąd jestem na tej swojej diecie udało mi się przytyć. Ketonów nie mam, na czczo cukier poniżej 90. Wysypiam się, nie wstaję z zegarkiem przed 8 na śniadanie. Po prostu zakończyłam ten cukrzycowy terror i jest lepiej. Nie rozumiem tego wciskania siłowego insuliny, aby tylko jeść wszystko zgodnie z dietą. Skoro najadam się tym co uważam, i co lubię i mi smakuje, cukier jest ok i ketonów brak, to nie mam potrzeby rygorystycznego przestrzegania diety. Chodziłam wtedy zestresowana, głodna i schudłam. Pomogło mi przeczytanie forum o cukrzycy ciążowej tu na belly. Cieszę się, że na nie trafiłam. Nie udzielam się, bo nie jestem forumowa, ale szczęśliwe rozwiązania dziewczyn, które miały gorsze przypadki niż ja, napawa mnie optymizmem. Oczywiście nie przesadzam, pilnuję się, boję się skoków, ale mam to mniej więcej opanowane. Mam nadzieję, że usg potwierdzi, że jest dobrze.
Powoli sobie sprzątam na święta. Bardzo powoli. Nie chcę się nadwyrężać, ale coś musze robić, bo za dużo siedzę. Trzeba się troszkę ruszyć :)

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)