BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Początki poczatków

Autor: sssss
20 marca, 11:12

Dziwny czas nastał.
Miesiąc temu byliśmy w górach i swobodnie przemieszczaliśmy się gdzie nas poniosło, a teraz siedzimy odizolowani. Tzn ja z Małą, bo Mąż ma taką pracę że musi wychodzić... i to na cały dzień.
Musiałam przejść na pracę zdalną. Miałam sporo obaw - czy ludzie będą chcieli korzystać z moich usług, skoro szykuje się kryzys a to raczej sektor premium? Jak zorganizować pracę, kiedy jestem sama z dzieckiem.
Im bardziej się stresowałam, tym bardziej Młoda była marudna, przylepna i nie chciała zasnąć - czy to na noc czy na drzemkę. I w końcu swierdziłam stop, zdystansowałam się, trochę wyluzowałam i nagle mam zupełnie inne dziecko...

Ale nie jest źle. Jaki pisał Jeżyk, wiele mam żyje w podobnej izolacji. U nas tyle lepiej, że dom jest duży, mamy podwórko na odludziu. Mała dużo mówi i można z nią porozmawiać, często swoimi tekstami i komentarzami rozładowuje napięcie :)
Odmienia wyrazy, używa liczby mnogiej w większości poprawne. Ma lekką mowę, powtarza wszystko co usłyszy. Umie nazwać podstawowe kolory. I owoce, warzywa, zwierzęta. Wyraża potrzeby, np. oddaje mi bidon z ciepłą herbatą i mówi: weź, daj wodę ZIMNĄ!
Wszystko zdrabnia, mówi np. mamusia, tatuś, motylek, delfinek, kotek, piesek, kwiatuszek, słoneczko
Ogarnęła samodzielne picie z doidy cup, ale zdarza się, że narobi szkody.

Zamówiłam jej na allegro naklejki wielorazowe, bo jeden zestaw zwykłych bardzo jej się spodobał. Trzymam na czarną godzinę książkę z okienkami Kicia Kocia i Nunuś - jak już braknie mi weny na dodatkowe zabawy.

A co tam u Was, jak sobie radzicie?

4 komentarze (pokaż)
18 kwietnia, 21:34

Prawie miesiąc nie pisałam.

Siedzimy w domu. Próbuje pracować z dzieckiem, ale to jakaś partyzantka. Z to drzemki pomijała, A to nie chciała chodzić spać, a to coś sobie ubzdurała w nocy o wzbudzała się z krzykiem banana, wózek czy coś.

Może to jakiś skok czy kamień milowy by zaczęła więcej gadać. Czasem to ułatwia, czasem utrudnia pewne sprawy.
Trochę mi miłej bo jest do kogo gębę otworzyć jak męża nie ma, ale druga strona medalu jest taka, że komunikuje swoje zadania, czasem absurdalne.

Od jakiegoś czasu mówi do mnie "mamusia"albo "mamusia ukochana"
Jak zje pierś to mówi "schowany, przykryjemy"
Po 5 sekundach mycia zębów oznajmia "umyte"

Kopara nam opadła gdy powiedziała pełne zdanie: kredki rozsypały się na podłogę. Serce rośnie wtedy.
Wg mnie ładnie buduje zdania np
"To jest niebieskie" "gdzie jest zajączek" albo hit "ojciec wyniósł kamienie"
Uwielbia kwiatki, gada do tych co mamy w domu, przytula doniczki,mówi im że są piękne.

Puzzle i sortery ogarnęła dopiero teraz w wieku 20 mięs.nic na siłę
Nocnikiem nie jest zainteresowana

Czasem je wybiórczo, jak czegoś nie chce to mi podaje i mowi: "mamusia zje"
Przez całe święta domagała się kanapek z czekoladowym zajaczkiem.

Naklejki wielorazowe są wszędzie.raz mi się do tyłka przykleiło.

Zamówiłam nowe partie kici koci, bo już fiksuje czytając to samo. I nowego picia, szczęść co opowiada (Chyba za trudną dla nas jeszcze)

Zauważyłam, że jak mam mniej pracy to jestem bardziej cierpliwa. A cierpliwości trzeba mieć czasem dużo, mąż twierdzi że mnie podziwia. No ale święta nie jestem. Krzyknelam kilka razy w bezsilności
Czasem puszczę bajke o zajacu Bingu. Mloda opowiada potem swoimi slowami co on tam robil,pamieta imiona wiekszosci bohaterow.

Mam nadzieję, że nie narobiłaś błędów bo pisze z tel
Co tam u Was?





.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia, 21:38

2 komentarze (pokaż)
14 lipca, 21:54

Widzę, że od kwietnia nie pisałem. Nadrobie troche, bo Młoda właśnie zasypia... Na mnie. Zaraz skończy 2 lata A dalej uwielbia być blisko, podobnie jak w szpitalu pielęgniarki mi ja przyniosły w środku nocy bo mimo, że nakarmiona nie chciała spać.

Moje dziecko bardzo dobrze śpi... gdy jestem obok. To potrafi nawet do 10.
Pół nocy śpi w łóżeczku, potem się budzi i wola"chce do mamy" i ładuje u nas w łóżku. Na piersi jeszcze... Na szczęście głównie w nocy i nie dobiera mi się publicznie do biustu. Bardzo powoli to ograniczamy. Nie wiem czy się sama odstawi.
Chwilowo pracowalam zdalnie i planowałem wstawać wcześniej przed nią...zaraz wyczuwsla moja nieobecność i kaplica. Jak ja wstałam o 5 to ona też. Niewyspana. Marudząca. Było trochę frustracji, oj było... rzekłbym, ze mnostwo. Było, minęło.

"Bunt dwulatka" i podkreślenie autonomii w rozkwicie. Teraz juz jest troche lepiej. Wymagało to sporo zasobów i kreatywności by jakoś ograniczyć te wybuchy i awantury. Zły kolor kubka, słomki. Nie chce się kompac A potem nie chce wyjść z kąpieli. Ale wzielam ja sposobem typu zamiast "polz sie" mowilam "pokaz jak umiesz lezec"

Dziś byłyśmy na zaległym szczepieniu. Pielęgniarki pytały czy Mała chodzi do żłobka bo tak ładnie mówi. I przepis na jest. Kto jej.mowi "dziendobry" A ona "nie dzień dobry" i "wszystko na nie" a za chwilę zmienia w slodziaka opowiadajacego "O motylek na scianie, tu niebieski, biały, czerwony lata do nieba" itp

No i człowiek może się wsciekac A potem przychodzi ona, przytula i mówi "kocham mamę całym serduchem" albo przynosi rysunek i podaje "proszę, to dla Ciebie mama"
Uwielbia zupy i jak je to mowi"ta zupa jest znakomita" ( spodobało jej się z kici koci)
Uwielbia jeść owoce, mówi że wszystkie są ulubione. Muszę je chować. Teściowa spytała co ma jej przywieźć to Młoda odpowiedziała "kefira i banany"
No bo kefir i zsiadłe mleko uwielbia.
Nienawidzi lalek dalej, nie toleruje ich, rzuca nimi. Woli auta, puzzle układa jak się wcisnie A nie jak powinna pasować ale szczegół.

Czasem puszczam jej Binga i kicie kocie ( jest jeden odcinek na youtube) potem mloda mi opowiada imiona bohaterow, tlumaczy " nie sikamy do basenu, bing tak powiedzial" albo mówi że jest księżniczka kokolina i jest "zaszczycoba" chociaż od niej to brzmi jak "zawstydzona"

Czasem zadziwia mnie. Zna wiele warzyw np mówi "znalazłam groszek w zupie" albo jedząc gołąbki mówi że to jest kapusta A nie sałata, a w środku jest ryż.

Trochę się boję jak zacznie pyskowac
Bo jest szansa, że nas przegada

Przymierzam się do odpieluchowania. Pasowało by odstawić też od piersi. I smoczka ( chociaż jak zaśnie to wypluwa)

Tak mnie ostatnio naszło na przemyślenia i doszłam do wniosku, że początki macierzyństwa byłyby dla mnie łatwiejsze gdybym miała więcej rzeczy w dupie. Stawiała jasne granice. Nie czuła się gorsza. Nie pozwoliłaby sobie umniejszac
Więcej rzeczy bym odpuszczają niż na siłę za wszelką cenę sprzedała, nie rezygnowala ze snu. Czasu nie cofne.

1 komentarz (pokaż)
7 sierpnia, 23:08

Wczoraj minęły 2 lata. Wow

Odpieluchowujemy Młoda. Początku były super. Potem był bunt Nocnikowy- 1 dziecko na 5 przechodzi i to jest moje. Myśleliśmy czy nie przerwać.
. A teraz znowu w miarę ok. Jak zapomni to robi klocki w majtki (robienie kupy zajmuje jej 3 sekundy więc trzeba szybko reagowac)

Raz mielismy wyjazd i musiałam założyć pampersa - nie skorzystała! To sukces.
Jak robi kupę to mówi "zobacz mama jak się skasztanilam"
I sama wynosi i wrzuca do toalety, potem myje ręce (Tak ja uczymy)

Kilka nocy było ciężkich ale to chyba skok rozwojowym bo zaczęła po tym mówić biegle.

I to do tego stopnia że padło pytanie: "wytłumacz mi, co to znaczy gowno mamo"
No co to za słowo?

To tak w skrócie.

2 komentarze (pokaż)
14 sierpnia, 22:15

Bunt 2 latka w pełni. Myślałam, że trochę się uspokoiło A tu jednak dupa.

Do tego klasycznie przy ludziach dziecko bezobsługowe A przy mnie masakra: najlepiej gdybym zajmowała się tylko nią.

Stoi przy mnie i wrzeszczy: mama, nie zmywaj!
Nawet bajką jej nie zajmę bo nie chce oglądać. Tzn chciałaby ale najlepiej ze mną.

I przekorna jest. Z tym odpieluchowaniem to Staremu troche nerwy puściły. Pytał się jej czy chce sikać to mówi że nie, po czym ostentacyjnie się rozkracza i oddaje mocz na pół salonu, obejmując ławę. Stary coś przklinał pod nosem a ona rozbrajajaco rzekła: przepraszam, zrobiłam to niechcący.
Trochę nas to zaskoczyło.

Po imprezie urodzinowej trochę się rozregulowała z Nocnikiem i nawet chcieliśmy wracać do pampersow ( bo z wrażenia zapomniała się bardzo czesto)ale juz jest lepiej


Tak jak w kuchni zmywam, Młoda je jabłko, patrzy mi głęboko w oczy i wali wprost: mama, ile płaciłaś za jabłka?
A mi gały na wierzch.
Muszę założyć jakiś zeszyt z jej przemyśleniami.

Trochę więcej była pod opieką babć, miała kontakt z innymi dziećmi, potem na imprezie pojadla trochę słodyczy i bardzo popsuła się z jedzeniem.

Jednym słowem przez tydzień byłam w neofobicznej czarnej dupie i podziwiam wszystkie matki które to wytrzymują.

Na śniadanie chciała jadać głównie borówki. Najlepiej z krzaka.

Do picia ciągle domagała się kompotu (bo babcia dawała) i zaczęła wyjeżdzać na obiad "ja nie lubię tego sosu" itp. Nie wiem czy nie poobserwowala innych dzieci.


Teraz koniec końców jest trochę lepiej choć nie idealnie. Na kolację zjada więcej niż na śniadanie. Ciągle by chciała owoce.bananow ile widzi tyle zje.

Myślę, że gdyby nie te jazdy to byłoby super spoko :) bo te histerię, awantury, kłótnie testują moja cierpliwość. I to bardzo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia, 22:18

4 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)