BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Początki poczatków

Autor: sssss
28 marca, 15:00

U nas tęcza po burzy. Poziom wyczerpania już sięgał zenitu, nie wiedziałam jak pociągnąć pracę, milion nocnych pobudek, pierdyliard dokarmiań po kąpieli (czyli cały wieczór w plecy) i obowiązki domowe.
Czasem olewałam wszystko i kładłam się z Młoda na drzemkę.

A teraz jest lepiej.
Skróciła drzemki w dzień. tzn do południa czasy prześpij od 1 do 2,5 h i popołudniu od 20 minut do godziny. Ale zasypia wczesnym popołudniem.
Rano je kaszle z owocami lub owsianke/jaglankę, w środku dnia obiad i około 17-18 druga kaszke lub owoc/zależy.
I to się sprawdza, bo po kąpieli zasypia i w nocy są 2 pobudki. I to mega pozytywnie wpływa na moje samopoczucie, w końcu czuję że mam siły na cokolwiek. Oby tak zostało.
Rehabilitacja daje efekty, młodą jest stabilna, tzn w foteliku siedzi stabilnie i nie ma problemów z krzywdzeniem. Dlatego wprowadzam jej pieczywo. Zrobiłam jajecznicę, to porozrzucala, trochecwziela do buzi.
Dziś jadła sama podczas naszego śniadania. Przyznam, że miałam trochę obaw z uwagi na to obniżone napięcie ale jest ok. chociaż wg mojej teściowej to takie dzieci już cały chleb ze skorķa jedzą, bułkę z szynką itd. tja
Mile rady już chyba zostaną na zawsze.

Mała ustawia się w końcu do pozycji czworaczej. I giba na boki. czasu rusza głową jakby robiła minipogo. Ciągle gada mama, pewnie nieświadomie. Chociaż ciotki się zdziwił bo gdy nie chciała u nich na rękach być tobwołała pełnym żalu głosem "mama"

Jeszcze kwestia kup. czy wasze dzieci po rozszerzeniu diety też robią od 3 do 9vrazy dziennie? nie są rzadkie, ani zatwardniałe, normalne gniotki

Obiady gotuje, je różne mięsa, kaszę,warzywa. Sloiczkami się nie najada(mówię o tych duzych)

Wróciłam do ćwiczeń 3 razy w tygodniu po 30 minut. muszę poprawić kondycję, koordynację i refleks. ogólnie kondycję mam do bani.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca, 15:02

1 komentarz (pokaż)
28 marca, 17:48

Taak na dokładkę to Młoda nie może albo jogurtu naturalnego /białek mleka krowiego albo kaszek Holle bo po ich wprowadzeniu (pech, ze równolegle) wyskoczyły na twarzy zmiany, podobne do atopowych, pomogła maść ze sterydem (byliśmy u lekarza).

I jeszcze taka sprawa, jak ktoś jest z Katowic i używa pieluch pampres premium care to w aptece europejskiej w galeri libero jest promocja 29 zł za paczkę 52 sztuk (my kupiślmy rozmiar 4) a druga paczka połowę taniej (15 zł!). Zrobiliśmy zapas. Promocje są na wszystkie rozmiary.

0 komentarzy (pokaż)
7 kwietnia, 16:20

Młoda skończyła 8 miesięcy i jest ruchliwa, chociaż jeszcze nie raczkuje.

Asymetria prawie się cofnęła, zostało jeszcze obniżone napięcie ale i tak jest lepiej. O wiele.

Ściąga z szafki dvd i chce lizać. Nie interesuje się zabawkami, tylko rzeczami codziennego użytku. Dalej próbuje wylizać nogi od ławy. I kabinę prysznicową. Ucieka z maty i zawija się w dywanik.

Musimy kupić łóżeczko turystyczne.

Powątpiewałam w teorię soków rozwojowych, ale znów w nią wierzę. Ostatnie 3 dni to gehenna, nie mogłam nic zrobić, nigdzie się ruszyć bez niej a pracy pełno i w domu i z roboty. Byłam bliska szaleństwa. Nie chciała spać w dzień przez ostatnie 3 dni. Nic i nigdzie jej nie pasowało. Ręce jak macki ośmiornicy, wszystko wszędzie chwyta.
Dziś nad ranem zaniosłam ją Staremu, który sobie całą noc chrapał i powiedziałam: teraz to Twoje dziecko.
I zamknęłam się w sypialni, zasnęłam na 2 h. To uratowało mi życie.
Noce różnie, czasem spoko, raz przespała 6 h ciągiem. A czasem budzi się pierdyliard razy.
Je duże porcje. I potem zapija mlekiem przed drzemkami.
Ostatnio jest ciężko. Czasem myślę, czy to depresja, czy frustracja.
Tłumaczę sobie, że wszystko przemija :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia, 16:21

1 komentarz (pokaż)
10 kwietnia, 09:49

Dziewczyny, polecacie jakieś łóżeczko turystyczne?

2 komentarze (pokaż)
15 kwietnia, 11:08

Ostatnio latam jak z przysłowiowym kijek w tyłku i w okolicach niedzieli dopada mnie totalne wypalenie.

Dzięki za rady odnośnie łóżeczka, chcemy na stałe i na wyjazdy (póki co bardziej to pierwsze), łóżeczko przyda się w ogrodzie latem, lub w salonie/kuchni kiedy będę chciała coś zrobić i mieć Młodą na oku w bezpiecznym miejscu (boję się, że zapodzieje się gdzieś w domu i znam ją znajdę, to zrobi sobie krzywdę). Wczoraj zamówiliśmy łóżeczko z kinderkraft

Noce różnie, czasem wstaje co godzinę, possie chwilę i zasypia dalej... przytulać się chce. Dopiero około 3 nad ranem zjada porządną porcję. Podejrzewam, że to może być prganienie albo zęby. Marudzi cały dzień, krzyczy (!) ma takie decybele, że nikt mi nie uwierzył dopóki na własne uszy nie doświadczył... Głowa pęka, ale ja jej współczuję.
Psiekam Dentosept przed drzemkami (o ile są... wczoraj przez cały dzień spała raptem 20 minut a potrafi i 3 h ciągiem) a jak jest tragedia to dentonix. Ma opuchliznę w miejscu górnych jedynek i dwójek. Rano odrzuciła kaszki, woli kanapki (i dla mnie lepiej bo razem sobie jemy, dzisiaj na dokładkę wcinałyśmy mandarynki). Chleb wcina ładnie i sama, potrafi wtranżolić 2 kanapki z bieluchem (kroję w wagoniki). Lubi też awokado, jajecznice, w sumie co jej się poda. Sama sięga po bidon i wypija. I wypluwa część wody. Nie wiem, czy się tego jakoś oduczy. Uwielbia i doidy cup i bidon (który jest tak upierdzielony po posiłkach, że każdorazowo nadaje się do mycia). No ale pluje. Sporo wypija, bo dużo po tym sika i nie ma zaparć (początkowo była masakra po kaszy gryczanej).
Wieczorem/ późnym popołudniem wntranżala owsiąnkę z 3 łyżek płatków, banana i wiśni/truskawek. Dodaję też różdżki smaku od czary mamy dla urmzaicenie, testujemy różne kaszki.

Miałam spięcie z teściami. Znowu, tym razem tuż przed tym jak miałam podawać Małej obiad, chcieli jej wcisnąć kruszonkę (!) z ciasta drożdżowego. Po jakiego dzwona. Powiedziałam, że nie. Że cukru przed 1 rokiem życia nie podaje się niemowlętom. Teściowa zaczęła piskliwym głosem :a ty to co jadłaś jak byłaś mała? i żyjesz. Dla niej to są wymysły. Nie odezwałam się, bo byłam tak zmęczona, że wyszłam do kuchni zaparzyć sobie melisę, ponieważ wzbierała we mnie agresja, jak zaczęli gadać te swoje nieśmieszne żarciki typu "niedobra mama nie dała", nie pozwala mama jeść i ich ulubiony " nie dają dziecku jeść".
Jestem w niekomfortowej sytuacji bo wprost wyrzucić ich nie mogę. I powiedzieć wprost co wtedy myślę też. Mój mąż uważa oczywiście, że przesadzam. Była kłótnia. Bo ja uważam, że podważanie autorytetu matki/rodziców przy dziecku jest słabe. Może i jeszcze niewiele rozumie, ale wkrótce zacznie.
Ale po cholerę psuć słodyczami dziecko, które ładnie je tzn ma apetyt i zjada mi obiadki, kaszki, kanapki, warzywa.
Tak, czuję że będę prześladowana za to, że chcę dziecku wpoić zdrowe nawyki, nieprzetworzoną żywność, aby nie miała problemów z otyłością (mój mąż jako dziecko był otyły... co w tamtych czasach było rzadkością. Ciekawe czemu?).
Muszę zebrać w sobie siły, aby grzecznie, kulturalnie, acz dosadnie postawić temu kres.

No i problemu skórne. Nie wiem,czy to ma jakiś związek z jedzeniem, bo czy eliminuję pewne produkty, czy też nie to one cyklicznie wracają. Wizyta u dermatologa dopiero 6 maja (takie terminy...) i nie wiem, co zrobić. Smaruję kremem dermaveell póki co bo nie chcę ładować sterydu.
Zmiany pojawiają się na brodzie, w okolicach łokci i jedna plamka na plecach. Raz są bardziej czerwone, a raz ledwie pomarańczowe, czasem skóra jest sucha w tym miejscu. A czasem znikają bez śladu.
Kąpiemy od urodzenia w produktach z hippa... może po takim czasie coś ją uczulić?
Moja siostrzenica ma AZS, też jej się tak zaczynało, po zrobieniu panelu pokarmowego okazało się, że to nic z jedzenia, tylko kurz, kot i ... kwiatki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia, 11:09

1 komentarz (pokaż)
27 kwietnia, 10:56

Miałam już w 3/4 napisany wpis chwalebny, jak to moje dziecko zaczęło przesypiać noce (będąc nadal na piersi, bez zapychania butlą, mm z kaszką i takimi) ale mamy regres, po tym jak w środę poszłam do pracy i dziecko zostało z teściową (tak wyszło). Ładnie jadła, bawiła się, śmiała. Teściowa zachwycona jakie grzeczne dziecko, że o co nam chodzi, sama leży i się bawi itp. (bo jak jest ze mną i mnie widzi to krzyczy, ciągle domnie pełza, najchętniej byłaby cały czas ze mną na rękach lub bawiąc się) Jak wróciłam, byla też siostrzenica męża, tv z bajkami włączone non stop (ja staram się mocno ograniczać tv zwłaszcza przed wieczorną kąpielą), a mata z zabawkami obok tv, nikt jej nie przestawił.
Dziecko padnięte, wszyscy mówią że pośpi mi w nocy, i taką miałam nadzieję, że bo miałam długi, ciężki dzień i w pracy młyn.
W nocy wybudzała się z wrzaskiem, nawet śpiąc ze mną, chciała być cały czas przy piersi, w sumie to nie wiem ile razy przysnęłam na siedząco bo ciągle kryzys. No ale to nic.
Od rana odmawiała jedzenia, na widok łyżeczki zaciskała buzię i odwracała głowę, płakała już podczas wkładaania do fotelika. Nie chciała spróbować ani kęsa kaszki. Robiłam te kaszki kilka razy i NIC. Z obiadu zjadła tylko marchewkę w słupkach. udało się też podać trochę banana, ale tylko to co zjadła sama z rączki. Na widok łyżeczki histeria. Pić też nie chciała, ani z doidy ani z bidonu. Pierś od biedy ale mniej, niż zwykle.
Dzwoniłam do lekarki, kazała zrobić badanie moczu (wyszło ok), bo ani wymiotów, ani gorączki, nic. Po popołudniowej drzemce zjadła sporo pieczywa z bieluchem i pomidora (muci ile widzi).
Na drugi dzień apetyt wrócił, dziecko pogodne jak zwykle.
I tu się zastanawiam, czy nie wpływają na mnie moje emocje. Albo stres, że zostaje z kimś innym. Albo zaburzone rytuały i odreagowuje.
Ostatnio czuję się jak wrak. Moje poczucie wartości = zero. Wyglądam staro i zmęczenie. mam przesuszoną skórę pod oczami. Nie mam czasu dla siebie, nie odpoczywam poza moim prototypem snu (myślałam, że to ładne spanie już zostanie, czułam się jak młody bóg), bo albo sprzątam (i to biegiem), albo ogarniam przy dziecku, albo pracuję (bo praca z domu) i ciągle ktoś coś chce i to mnie przytłacza. Niezapowiedzane wizyty,ciągła nieprzewidywalność, nieliczenie się ze mną, moimi planami, kłótnie z mężem przy próbach rozmowy (ludzie chyba nie akceptują asertywności). No ale. Mam plan B.
Przepraszam za żółć, musiałam to gdzieś z siebie wyrzucić, żeby się otrzepać i ogarnąć życie od nowa.

3 komentarze (pokaż)
6 maja, 13:13

Minęło 9 miesięcy.
Wczoraj dostałam okres, i to bezbolesny (!) a Mała samodzielnie usiadła! Miała z tego taki ubaw, piszczała na głos i przebierała nogami. Siadła z pozycji czworaczej, przesuwając się do tyłu i tak manewrowała, że w końcu siadła i z każdym razem szło coraz szybciej. Siedzi w miarę prosto, ale nie idealnie. Potrzebuje wzmocnić plecy, co ponoć nastąpi podczas raczkowania.

Do tego jak coś zrzuci, to woła "bach". Chętnie woła tata, mama dalej tylko jak chce spać. Pewnie to jeszcze nie rozumne, chociaż rozumie, jak mówię: powiedz baba i powtarza, powiedz tata i też powtarza. Mama rzadko powtórzy. No i bach i "be". Pełźnie do ławy, wie, że kiedyś uderzyła się w nogę i mówi "bach, bach".
Nauczyła się "plumkać" językiem. Lubi jeść sama. Ma patent, chwyta pomidora/warzywa/pieczywo w piąstki i wyciska do buzi przez szczelinę pomiedzy kciukiem a resztą palców. Chodzi za rurą od odkurzacza centralnego. Interesuje się też gniazdkiem od odkurzacza i chce obgryzać schody.

Poza tym. Poobserwowałam trochę inne dzieci, starsze i uważam, że z niemowlakiem, nawet mobilnym to jeszcze nie jest tak przerąbane. Ruchliwi chłopcy, w wieku przedszkolnym to dopiero meksyk. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, szybko naciskają zabawki, zwłaszcza te grające, hałasują, wyrywają zabawki Małej, a kiedy dla bezpieczeństwa włożyłam ją do kojca, w sekundzie znaleźli się nad nią i zaczeli nad głowa wrzucać zabawki. To nie na moje nerwy.
Zastanawiam się, czy tu faktycznie słodycze + elektronika nie pobudza nadmiernie dzieci, bo rozumiem, ruchliwość itp. ale jest chyba jakaś granica między nadpobudliwością, a zdrowym zachowaniem.

1 komentarz (pokaż)
12 maja, 14:07

Jeżyku, nie mam pojęcia, czy zachowanie chłopców wynika z tego, że rodzice ich mniej dyscyplinują... nie mam pojęcia. Zauważyłam, że rodzice próbują dyscyplinować, lecz dzieci mają to w poważaniu. Głębokim. Może też od charakteru zależy, może od wychowania, może to mix.

U nas jest diagnoza: AZS. Mamy dietę eliminacyjną, b restrykcyjną. Dermatolog powiedziała, że to typowa pokarmówka, chociaż objawy się są jakoś bardzo nasilone - zmiany skórne na twarzy (zwłaszcza na brodzie, skóra mega czerwona, sucha), na łokciach i plecach. Na twarz dostała cortineff, a na resztę robioną maż z hydrokortyzonem. I z twarzy zmiany zeszły. Na łokociach prawie zniknęły, ale wczoraj znowu w jendym miejcu nasiliła się wysypka.

Z diety minął niecały tydzień, psychicznie mi ciężko, bo 3 razy dziennie jem mięso, żeby wyrobić się z zapotrzebowaniem na białko (wszystko potejcnalne alergeny mam wyeliminować na 3 tygodnie i potem co 4 dni robić prowokacje, obserwując dziecko), czyli nie jem drobiu, wołowiny, jajek, ryb, orzechów, nabiału, słodyczy,strączków, produktów przetorzonych. Mięsa indyk, schab piekę sama. Psychicznie ledwo to znosze, bo nie przepadam za miesem. U młodej też restrykcja, gotuje królika do dań ale póki co wiele dan i owoców ze słoiczków. Do kanapek gerberki (jako pasta) np królik z jarzynką.
U mnie też była zmiana skórna na zgięciu nadgarstka - skóra wyglądała na poparzoną. I zniknęła przy te diecie eliminacyjnej. A problem był od momentu ciąży.

0 komentarzy (pokaż)
24 maja, 17:32

Po krótce.
Byłyśmy trochę chore, ale przeszło (niby nic groźnego ale lejący katar 1,5 tyg czyt 1,5 tyg spanie jeszcze gorsze, niż było).
Nie wiem, czy to przez azs tak się budzi (?) Często. Zapisałam ją do alergologa. Wkurza mnie, że mimo ograniczonej diety po prawie 3 tyg zmiany na rękach wracają, chociaż twarz wygląda dużo lepiej niż przed wprowadzeniem eliminacji. Więc pewnie problem jest złożony. Albo to coś innego.

Robi nie raz taki numer, że budzi się przed północą i bawi się do po 1 (przy próbie dostawienia do piersi lub uśpienia drze się jakby ją zarzynali). Po czym rano wstaje przed 7. Tak odbija sobie znowu moje chodzenie do pracy.

I nie wiem, czy to lęk separacyjny czy jest hajnidem. Sama bawi się tylko jak ma kupę w pampersie. Ew. gdy stawia klocka. W innym wypadku raczkuje za mną, żałośnie wołając "mama". Gdy zostaje z mężem, robi to samo.
Żeby nie było, do mnie nie powie "mama" tylko "cycy". Raczkuje do mnie, pokazuje na bluzkę i mówi cycyc. W nocy budzi się i też woła cycy, tzn ona to mówi takim półszeptem. Chyba kojarzę się głownie z jedzeniem. Powtarza i rozumie proste słowa typu "bach" (celowo zrzuca przedmioty i tak mówi), oraz "nie ma".

Gdy leżymy w łóżku, idę do wc i zostaje z mężem - jest ryk.

W rozwoju ruchowym mamy progres: jak już siadła, to nagle zaczęła wstawać, wszędzie gdzie się da wspina się i raczkuje bardzo sprawnie.
Wpada do spiżarki i bawi się miotłą. W łazienkach przewraca kosze na śmieci. Zbiera paprochy. Krąży wokół krzesełka do karmienia i niemal zawsze wygrzebie w okolicy jakieś resztki jedzenia.
Wcale mnie to wspinanie nie cieszy.

2 komentarze (pokaż)
17 czerwca, 10:37

Niedawno stuknęło nam 10 wspólnych miesięcy.
Z tej okazji Mała rozbrykana na całego - raczkuje, czemu często towarzyszy radosny pisk. Mało tego, wszędzie się wspina, najbardziej lubi na krzesełko do karmienia i krzesła. Zwłaszcza pod stołem przemieszcza się wokół krzeseł. Tańczy gdy gram muzyka, lub jej śpiewamy. Lubi jak jej się śpiewa.
Ładnie woła tata, zaczepia męża takim pytającym tonem "tataaa?"
Mama standardowo, gdy jest rozżalona i chce spać.
Generalnie trzeba mieć oczy dookoła głowy. Zabawki średnio ją interesują. Wygląda pilotów, telefonów... wszystkiego co zakazane.
Przeraża mnie, że wie jak podświetlić telefon i że trzeba przesuwać palcem aby coś zobaczyć. Chyba z obserwacji.

Jemy razem. Obiady gotuję wspólnie, tylko jej nie solę. Radzi sobie z różnymi konsystencjami, nawet surówki pochłania (kocha marchewkę, jadła też kalarepę, białą rzodkiew). Lubi truskawki.

Upały dały w kość. Oszczedziłysmy ubrań i prania, bo biegała w samym pampersie. Korzystała z baseniku i nawet jej się podoba. Wczoraj wsadziliśmy ją do wanny z bąbelkami, i potem padla zmęczon o 19! dla mnie wybawienie.

Co do AZS.
Zrobiliśmy panel pediatryczny, nic praktycznie nie wyszło (jeden wynik wskazywał na skłonność do alergii na roztocza kurzu domowego). alergolog pozwoliła jeść wszystko, i o dziwo skóra lepsza. Smarujemy miejscowo balsamem avene. I jest super

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)