BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: pamietnik Jezyka

Autor: Hedgehog
4 października 2020, 23:58

No i pojechał. Dałam kolację i położyłam spać. Zostaliśmy sami prawie do Mikołaja.
Trochę podpatrzyłam sąsiadkę i zrobiłam mały magazyn w piwnicy. Mleko uht, puszki pomidorów, makaron, zamroziłam mięso i takie tam. Do sklepu będę mogła chodzić tylko po warzywa. To dość istotne gdy ma się dziecko które nienawidzi sklepów i nawet szybkie zakupy są wyczynem okupionym wyrzaskami i szarpaniem.
Ale i tak jest łatwiej niż wcześniej. Kiedy miał ledwo parę tygodni i mąż pojechał na poligon Nie miałam nawet jak wynieść śmieci. Teraz to dziecko wynosi śmieci a ja tylko pomagam nieść worek ;)
Piekarnia zrobiła okienko. Nie muszę iść po chleb do marketu, wystarczy podjechać pod budynek a odległość jest taka że raczej w wózku wysiedzi. 2 lata temu nie było by szans na spacer dłuższy niż 10minut. O ile wogole dałby się położyć do wózka.

Restauracja rodzinna z dobrym jakościowo jedzeniem zaczęła dowozić. Mogę zamówić tam obiad. Drogo, ale jest to jakaś opcja i pewnie ze 2 razy się skuszę. 2 lata temu na dowóz była tylko pizza i to dopiero po 18:00. Jadłam więc suchy chleb tostowy i czekoladę. I to co przyniosła teściowa raz na kilka dni

Rossmann wprowadził opcje odbierania gotowych zamówień więc mogę kliknąć zamówienie w apce i odebrać gotowy pakiet.
Jest łatwiej, chodć samemu i tak trudno. Przede wszystkim jeszcze nigdy, nawet przed dzieckiem, nie wyjeżdżał na tak długo.

A Kuba akurat jutro kończy 2 lata. Świętowaliśmy tydzień temu.
Kiedy to minęło.... Drugi rok przeleciał mi zdecydowanie szybciej niż pierwszy. Mimo to drugi rok życia nie był przełomowy. W zasadzie był nudny jak flaki z olejem, dzień w dzień to samo. W pierwszym roku każdy tydzień to była jakaś nowa umiejętność. Z każdym miesiącem dziecko się rozwijało. W drugim roku żadnych ogromnych zmian nie widzę. Pewnie jak ktoś ma dwulatka który dobrze mówi to ma inne zdanie.
Kuba w tym miesiącu nauczył się tylko 5 słów: kickic, myju myju, am ,dym, tam. A podobno jak już dziecko Zacznie to leeeeci i codziennie jest jakieś nowe słowo. Chciałabym ale nie :( Kuba ma 4-8 słów na miesiąc (zapisuje). Niezmiennie martwię się mową choć wszyscy uspokajają że ich w tym wieku nawet tyle nie mówiło. Pod tym względem szkoda że nie chodzi do żłobka. Przebywanie tylko że mną tygodniami nie jest stymulujące.

W każdym razie myślę że ten trzeci rok będzie bardziej przełomowy.

Kuba jest śmieszkiem. Lubi robić psikusy i żartować. Lubi jeść, zwłaszcza jeśli jedzenie ma kolor zielony :D . Lubi doświadczenia ekstremalne: jak zjeżdżać z górki na rowerku to z największej z nogami w górze. Jest bardzo pomocny, odnosi kubki do kuchni rozładowuje zmywarkę robi i wiesza pranie.sam chce. Lubi to. Przy tym wszystkim jest strasznie nie usłuchliwy. Ma swoje zdanie I choćbym 100 razy mówiła,krzyczala to nie zrobi tego o co proszę. Ma być tak jak on chce i to ja mam się podporządkować, inaczej są wrzaski tarzanie po podłodze piski rzucanie przedmiotami. Żadne metody z książek nie działają.... wydaje mi się że niestety ale wszystkie te metody są dla dzieci już mówiących (nawet z tej różowej książki "jak mówić..")
Ostatnio zaczął sikać na nocnik ale tylko od czasu do czasu, kiedy on ma na to ochotę. A jak już zachce to nie wystarczy że raz zrobi siku. Siedźi siedzi i siedzi i próbuje wycisnąć jak najwięcej. Żadne prośby że może już dość i nie ma już Sisi nie dzialaja. eh takie parcie na pusto też ponoć nie za dobre.
Będę powoli ruszać z odpieluchowaniem, majteczki już, kupione. Tylko dwójki wgniecionej w dywan się boję haha . Potem zajmiemy się smoczkiem , zależy kiedy wychodzące piątki pozwolą . Choć i tak smoczek od zawsze tylko do spania



Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2020, 08:32

5 komentarzy (pokaż)
2 listopada 2020, 16:28

Już miesiąc jak siedzimy sami w domu. Totalnie sami. Wszycy albo chorzy albo w kwarantannie.maz też chory, wywieźli go w pracy w inne miejsce na odizolowanie. Tylko my się trzymamy.
Zapasy zrobiłam wzorowo. Tylko raz potrzebowałam zakupów jak do tej pory. A tak to tylko do okienka do piekarni chodzimy.
Na podwórku zero dzieci. Przez ostatni miesiąc tylko 2razy spotkaliśmy dzieci z którymi mógł się pobawić. Serce boli kiedy wychodzimy, rozgląda się i mówi smutno "dzidzi nie". A jak już jakieś spotkany to chodzi za nim jak pies przy nodze tak pragnie się bawic :( i nawet wszystkie swoje zebrane liście odda :(

Smutno mi że jedyną gębę jaka ogląda jest moja. Jest to też obciążające dla mnie no i żadna stymulacja dla niego. Czekam niecierpliwie aż mąż wróci do domu i choć popołudniami to on będzie się z nim bawił a nie cały czas ja. No ale to jeszcze prawie miesiąc. Poza tym bunty bez zmian. Buczy bo chce pić, buczy bo dostał pić, buczy bo chce inny bidon, buczy bo przelalam do innego bidonu i takie tam. Ostatnio ledwo wstał o 5 i tak o wszystko krzyczał 2godziby. Czasem już ledwo wytrzymuje . A czesto nie wytrzymuje i potem sobie wyrzucam. Jestem w końcu introwertykiem a dwulatek żąda ciągłej interakcji. Psychicznie jestem wyżuta.... A to półmetek eh.

Ale tak bardziej poważnie to jest bardzo wesoły chłopaczkiem. I gdyby nie to wydziwianie to byłby dzieckiem idealnym. Chętnie je i dużo, śpi w nocy bez żadnej pobudki, ma przewidywalny rytm dnia. Jest pomocny , dość chętnie się dzieli (no chyba że to auto to nie), kkocha wszystkie zwierzątka i wszystkie inne dzieci, grzecznie obcina włosy itd.

W tym miesiącu 18 nowych słów ale i tak nadal się martwię. No nic na to nie poradzę. Dopóki rozmowa nie zacznie przypominać normalna to pewnie tak będzie. Czasem ciężko odróżnić te słowa np. cie chce , dzie gdzie, dje dwa, bziebzie dobrze. Ale są też normalniejsze jak mniam, tsy trzy, Daj(czasem dań) , dzidzi.
Zdania skada wielowyrazowe już dłuższy czas. Tylko ta ilość i jakość słów.a
Dużo gotujemy razem. To spora odmiana bo przez te 2 lata nie byłam w stanie przy nim zrobić zupełnie nic w kuchni a teraz na jego drzemce mogę wypoczywać a obiadem zajmiemy się jak wstanie.
Odpieluchowanie bez zmian. Czasem jest nocnik czasem nie. Nie mam siły się za to zabrać poważniej póki co.
Z nowych zabaw to lubi ostatnio memłac ciastolinę ale zabawy logiczne typu puzzle to nadal zero zainteresowania. Próbowałam ostatnio zdjęcia pociąć (taką metodę wyczytałam) ale też go nie zachęciło do tego typu zabaw. A wiadomo puzzle=lewa półkula=mowa. Choć może ja mam po prostu zbyt wysokie wymagania co do tego mówienia

Hasłem miesiąca jest zdecydowanie "ja siam". Wszystko siam :)

Edit: pierwszy wyraz 3sylabowy : kakao :)
A chłop powinien być jednak w domu trochę szybciej


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2020, 11:00

4 komentarze (pokaż)
8 grudnia 2020, 13:40

Staram się tu coś napisać przynajmniej raz w miesiącu, tak trochę na pamiątkę. Żeby nie robić sobie zbyt dużych dziur.
Po poligonie wszystko wróciło do normy, czyli znów dla dziecka istnieje tylko tata. Tylko tata może przebrać, nakarmić, uśpić, bawić się razem. Ja nie. Ja jestem odpychana. Ewentualnie wyganiana do kuchni robić am.
Zła jestem o to. I choć mam dość wiedzy psych by się bronić przed tym uczuciem i wiedzieć że to nie tak....to pomimo to, zaczyna mnie ogarniać złość na brak "wdzięczności" za wszystko co musiałam poświęcić. A tata wystarczy że się pojawi na te 3h przed snem i jest najlepszy.
Tak kiedyś się śmiałam, korzystalam i wypoczywałam po całym dniu skakania wokół dziecka. Ale po kilku miesiącach odpychania emocje się zmieniają.....
Nie żeby całkiem. Jak się uderzy czy boi to leci do mnie nawet jak jestem dalej ale tak poza tym o ile na wybór to woli tatę.

Mówi już całkiem sporo. Ostro klikło w momencie jak tata stanął w drzwiach po poligonie. Dosłownie w tej sekundzie, jakby odblokowało. Przestałam prowadzić dzienniczek słówek bo nie jestem w stanie spamiętać wszystkich nowych wyrazów. Może gdybym spisywała he bardziej regularnie.... :D a jak siądę raz na jakiś czas to już nie wiem kiedy przestał mówić bumbum a a zaczal.auto. w tym miesiącu? Czy jeszcze w listopadzie?
Odmienia też końcówki. Ma nadal sporo swoich wymyślonych wyrazów oczywiście, ale już normalnie można się z nim dogadać.

Ruszyliśmy z odpieluchowaniem i po dwóch dniach chciałam się poddać ale zagryzlam zęby. Po tygodniu jest tak że wytrzymuje dłużej bez siku. Wcześniej co 20 minut była przebierka a teraz potrafi nawet ponad godzinę nie sikać. Kupa raz poszła na nocnik a tak to w majtki. Często odpowiada że nie chce siiii a zaraz potem siada na nocnik w ubraniu. W weekend myślałam że był przełom. Wołał siku i była tą kupą na nocnik. Oczywiście tylko tata mógł mu pomóc się rozebrać i ubrać do nocnika.
Ale widzę że nie.... Po weekendzie znów nie woła. Jak trafię i zaproponuje nocnik akurat jak mu się chce to spoko- zrobi- ale ogólnie wykorzystuje każdą okazję jak tylko chwilę jest sam. biegnie na nocnik i robi siku w ubraniu. Chyba chce być samodzielny...
No i te kupy w majty. Oczywiście najlepiej minutę po puszczeniu pralki eh (bo wykorzystał moment że wyszłam z pokoju na tą chwilę)
I nie wiem co z tym fantem zrobić. Czy to wogole kontynuować.

O i łóżko dorosłe kupujemy. Tzn już dawno kupujemy haha ale w końcu wybraliśmy model. No i sprzedałam komodę i nie mam gdzie trzymać ubran młodego to łóżko z szufladą y się przydało. Więc chyba kupujemy. Nad resztą mebli pomyślimy później. Dywan bedzie na pewno w drogi ale to w naszym tempie do dnia dziecka nam zejdzie.

A ja. Ja sporo czytałam ostatnio. W zasadzie słuchałam audiobooków. A przy tym dziubie na drutach. Ale nie za wiele bo ostatnio późno chodzi spać, jakoś po 21 a wtedy nim się ogarnę to już jest taka godzina że mi głową nie bardzo pracuje. I tak mi leci. O i latam na szmacie całymi dniami. Sama się zastanawiam co ja tak cały czas sprzątam... A i tak ciągle brud widzę. Ale to chyba dlatego że na raty robię i tak się wydaje po prostu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2020, 13:42

3 komentarze (pokaż)
21 stycznia, 09:22

minęło raptem 1.5 miesiąca od poprzedniego wpisu a u Kuby nastąpił niesamowity progres w ciągu tych zaledwie kilku tygodni.
Odpieluchowanie zaskoczyło szybko. Pieluszki mamy juz tylko do spania i tak pewnie długi czas będzie. Jeśli chodzi o dwójkę to poszło nam to w stronę zaparć, ale szybko zadziałałam czopkami i potrawami wspomagającymi ruch jelit i daliśmy sobie z tym radę.

Mowa jest już niesamowita. Potrafi lub przynajmniej proboje powtórzyć wszystko. Trzy sylabowe wyrazy to już norma. Mówi zdaniami, powtarza pierwsze wierszyki, zna niesamowite słowa. Nawet nie wiem skad. Naśladuje nas w różnych nawet drobnych gestach. to dziwne uczucie zobaczyć siebie samą w takim małym człowieczku. Kiedy mówi "jest git" , kiedy miesza w garnkach zabawkowe owoce, uderza dwa razy w kant garnka i odkłada łyżkę w charakterystyczny sposób - wszystko kropka w kropkę dokładnie tak jak ja. Lub przeciera szmatką swój zabawkowy zlew gdy skończy zmywać i sam mówi "tak jak tata".
Z zabaw lubi jeszcze krojenie plasteliny, puzzle (dopiero od niedawna więc jesteśmy "aż" na 6 kawałkach ;) ). Sanki robią niesamowita furorę. Mógłby tak pewnie cały dzień jechać. Gdyby choć w połowie tak lubił wózek jak pokochał sanki to te dwa lata byłyby znośne (bo że wspominam niemowlęctwo jako niekończący sie koszmar pisałam nie raz i nie odwołuje tego) .
Bez grymasów ubiera wszystkie zimowe warstwy . A nawet wymienia co jeszcze należy mu założyć. No w końcu idzie się z chłopaczkiem dogadać, ustalić . Jest z niego przemodel jak się okazuje. Śmieszek, psotnik, żartowniś, gwiazda parkietu i dusza towarzystwa. Nic a nic się nie wstydzi. Jak pomyślę że pierwsze 8 miesięcy zapominal oddychać ze strachu gdy ktoś na niego spojrzał.....
Święta po raz pierwszy od dawna były przyjemnością.
Najświeższa nowością jest duże łóżeczko. Plan był taki że będą tam drzemki (choć usypianie miało być w naszej sypialni) , a w nocy nadal mial spac w starym łóżeczku z nami w pokoju. Głównie po to żeby nie spadł ani nie wędrował w nocy nie wiadomo gdzie. A tu łóżeczko okazLo się tak ukochane że nigdzie indziej już nie chce spać. Przeniesienie w nocy nie ma racji bytu bo rano robi awanturę że nie jest u siebie. Nawetg w ciągu dnia idzie czasem się położyć o odpocząć na 2-3 minutki. A to się nigdy nie zdarzało żeby sam z własnej woli położył się na czymkolwiek. Już jak miał 5miesuecy to przebierałam pieluchę na brzuchu bo on nie będzie leżał na plecach i tyle....
Szkoda tylko że poza kącikiem reszta pokoju była turbo graciarnia.... Ogarniamy w trybie przyspieszonym! Mega słodkie jest jak stoi z misiem i mówi wszystkim swoim zabawkom papa. Czasem nawet trafiają się takie abstrakcje jak papa fuga :D
A jak się uda sprzedać biurko męża to i o reszcie mebli pomyślimy. I o dywanie w drogi.

Brzmi to wszystko trochę jak cukierkowa bajka. Nieeee. Jasne że nie. Nadal potrafi mnie tak wyprowadzić z równowagi że aż z tłumionej złości miewam bóle za mostkiem ale staram się nie wybuchac bo wiem że nie robi tego że złośliwości itp.

A jeszxzs jedzenie. Jako że nigdy nie mam nic naszykowane na śniadanie i kolacje to myślałam że będzie łatwiej jak już będzie mówił co chce. Cóż.... Chce tylko parówki i sporadycznie płatki lub owsiankę :D a z owoców to rujnuje się na borówki. 40-50zl za kg a u nas tygodniowo idzie tego jakieś 2kg. Z zup ukochany jest rosół a z obiadów rzeczy mączne (pierogi, kopytka) i mięsa w sosie. Chyba typowo jak dla dziecka. Kategorycznie odmawia chyba tylko ryżu i cukini, a niechętnie je wszelkie placki więc nie jest źle.



Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia, 09:25

0 komentarzy (pokaż)
22 marca, 23:49

Czas szybko leci nie wiem kiedy minęły te 2 miesiące.
Czasu brak.ciagle wszystko w biegu mając w głowie 10 innych rzeczy które trzeba dopilnować/sprawdzić/zrobić. Codziennie kładę się po północy i wstaje około 6. Nierzadko o 5 , również w weekendy bo Kuba oczywiście nie pojmuje konceptu odsypoania, a i tak nie ma kiedy się obronić że wszystkim. Również dlatego że w późnych godzinach głową już nie ta.
W telegraficznym skrócie.
Kuba dostał się do przedszkola. Chyba znalezlisny działkę budowlaną która chcemy kupić. A ja odebrałam zwolnienia grupowe z powodu covid. O i tak. Pocieszam się że nie ja jedna. W tej fali u nas poleciało 400osob. W zasadzie są chyba blisko upadłości. Wszedz6 w okolicznych firmach zresztą jest tak samo. Wszędzie kolejne fale zwonien i kolejne setki osób z wypowiedzeniem (czasem urlop bezpłatny )
Ah no tak. Tv narodowe mówiło że pandemia ogarniana jest wzorcowo i najlepiej w Europie wiec to chyba tylko u nas tak.... ;)
Jeszcze nie szukam ale już przeglądałam ogłoszenia dla rozeznania się w sytuacji. Jest fatalnie. Albo nic albo jakies pojedyncze ogłoszenia tylko zmiany nocne - współpraca z USA.

Kuba rośnie sobie, gada gada gada gada aż z mózgu robi się kisiel od tej cieplej paplaniny. Ma swoje zabawne teksty i kocha wszystkie pluszaki. Zabawy w odgrywanie ról już uszami wychodzą. Oj charakterek jaki miał od noworodka to ma i teraz. Szykuje się przedszkolny rozrabiaka eh.

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)