BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: pamietnik Jezyka

Autor: Hedgehog
9 kwietnia 2019, 14:20

To jest szaleństwo. Istne szaleństwo. ledwo 4 dni temu robiłam podsumowanie a on w tym czasie zaczął raczkować jak szalony po całym mieszkaniu, usiadł i próbuję się wspinać. Na razie jest w stanie się wspiąć do pozycji klęczącej.

Wybieram się właśnie na spacer w nosidle. Konieczne w nosidle bo przez te zęby jest strasznym marudą. Chociaż dała mu właśnie pracetamol to powinnam mieć chwilę spokoju. korzystam z pogody póki mogę bo patrząc na prognozy wygląda na to że od jutra będziemy uziemieni na kilka dni. I nawet jeśli spacerów nie znoszę to wytrzymanie w domu z takim malym rozrabiaką jest gorsze niż spacer ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2019, 14:21

4 komentarze (pokaż)
16 kwietnia 2019, 10:00

27 tygodni

Byłam wczoraj w pracy załatwić jedną drobna rzecz i zaglądnelam do mojego działu. wszyscy myśleli że już wracam i że strasznie długo mnie już nie ma. A to dopiero pół roku macierzyńskiego, choć razem z chorobowym to już rok i miesiąc. I pewnie jeszcze rok mnie nie będzie. Miło było zobaczyć te moje mordki choć niestety nie udało mi się zobaczyć wszystkich których chciałam.

Po wizycie w pracy wybrałam się do galerii na shopping. nie było mnie tam już prawie rok więc chciałam sobie pochodzić po sklepach ale jak przyszło co do czego to stwierdziłam że nie mam za czym chodzi i szkoda marnować czas. Przymierzyłam tylko jeansy w h&m i okazało się że noszę rozmiar 42.... nie wiem jaki miałam przed ciążą w hm bo nigdy nie nosiłam spodni z tegi sklepu ale w innych oscylowałam w okolicy 38. Naprawdę trzeba się wziąć ze swoją dupę. Ja doskonale wiem jaki błąd popełniłam. w końcu do wagi sprzed ciąży wróciłam w jakieś dwa-trzy tygodnie po porodzie, utyłam później. niestety przy trudnym noworodku nie było czasu jeść ,więc wpierdzielalam czekoladę przez cały dzień a dopiero jak mąż przyszedł zjadłam cokolwiek ciepłego. Albo i nie.
nawet koleżanki w pracy mówiły że fajnie jest dzieć jest mały i tak się tylko patrzy jak leży i śpi a potem się zaczyna.... Tyle że ja takiego momentu że leży i śpi Nie miałam nigdy. Jak czasem czytam czy słyszę że ktoś miał taki błogi początek macierzyństwa to ciężko mi uwierzyć że tak może być. I - to wyjdzie trochę brzydka cecha mojego charakteru - po cichu życzę im kilku dni takich jak ja miałam ponad 3 miesiące. Tylko po to żeby zrozumieli....

A potem pojawiły się zaburzenia snu o których tutaj nie pisałam. W każdym razie włączył mi się między innymi tryb najedzenia się na noc, bo jak się nie dopcham do granic możliwości to budzę się z wilczym głodem po kilka razy w nocy a potem następnego dnia jestem nie do życia. Liczyłam sobie kalorie przez kilka dni. Na kolację potrafie wtrynic ich nawet 2000, więc to że w miarę dobrze jem w ciągu dnia nie ma żadnego znaczenia bo wszystko psuje wieczór.

Nie było mnie w domu ponad 5 godzin. To pierwszy raz kiedy nastawiłam dziecko na tak długo. Tak naprawdę wcale nie tęskniłam. Okej miło dostać zdjęcie od męża jak się bawi i nawet przez chwilę się nad nim rozpłynęłam. Ale przez cały ten czas w zasadzie nie myślałam co oni tam robią.

dziecko znowu daje w kość. Nie chce leżeć na plecach nawet przez pół minuty. Przebranie pieluchy czy ubranie go graniczy z cudem. Wrzeszczy przy tym jak oparzony. nawet zabawka w ręce nie jest już w stanie go zainteresować. Krzyczy przy wkładaniu do bujaczka albo do wózka. tylko dlatego że przez chwilę musi być w pozycji leżącej żebym zapieła pasy. Wygina się, wyje. Strach otworzyć okno bo by sąsiedzi mops wołali jakby to usłyszeli. na spacer mogę iść tylko na drzemkę i ewentualnie jeszcze chwilkę po drzemce mogę spacerować bo nie usiedzi. On ma w nosie oglądanie drzewek i samochodów musi sam się ruszać. Próbuje się wspinać na wszystko. Na mnie, na kanapę, na meble... Czasem nawet wstaję i czasem nawet robi to poprawnie. Staram się mu na to Nie pozwalać ale na niewielkiej powierzchni mieszkania jest to trudne bo gdzie się nie obrócić tam jest jakiś mebel. Kapiel to jest w ogóle inna kategoria hardcoru. Wczoraj skończyło się na rozbitym łokciu - na szczęście męża. Poprosił mnie aby mu pomagać przy kąpieli bo choć wie że ja w tym czasie nie leżę tylko robi swoją robotę - sprzątam lub gotuje - to on nie jest już w stanie ogarnąć go w kąpieli.

Wykosztowałam sie na bidon b box i chyba w końcu coś zaskoczyło bo upija po kilka mililitrów.

Ale martwię się jedzeniem. Tyle że w drugą stronę. Martwię się że je za dużo. Ja wiem że jest ruchliwy i musi jeść więcej, może nawet więcej niż przeciętne dziecko w jego wieku ale on nigdy ale to nigdy nie odmawia jedzenia.

Na śniadanie zjada 200 gram kaszki i dalej otwiera szeroko buzię.
Drugie śniadanie 150 mleka
Obiad 250 gram zupy. Kiedys ugotowalo mi się za dużo i postanowiłam zrobić eksperyment. Zjadł ponad 300 g zupy krem - to tyle ile ja zjadam - i dalej otwierał buzię.
Podwieczorek 150 mleka
I kolacja 200 mleka
I potem jeszcze w nocy 150

Ja nie wiem czy on ma brzuch bez dna?
po świętach szczepienie muszę o tym porozmawiać z lekarzem.

A tak w ogóle to co powinnam teraz zastąpić następna rozszerzaniu diety? Chyba kolację, tak? Ale nie chciałabym dawać kaszy/owsianki na śniadanie i na kolację chociażby z tego powodu że go zatwardzi. nie wiem co innego mogę mu dawać na śniadanie Jeśli jeszcze kanapy w nie jada. Przecież nie będzie jadl codziennie jajecznicy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2019, 10:41

4 komentarze (pokaż)
18 kwietnia 2019, 11:26

Niestety to nie skok. Już jest po skoku :( tak myślę przynajmniej.

Jeśli chodzi o jedzenie to tak jak napisałam nadal otwiera buzię po takiej porcji. Gdybym czekała aż przestanie otwierać buzię to ja nie wiem ile on by w końcu zjadł. Muszę mu niestety kontrolować objętość porcji żeby go nie przekarmiac.

Sugar w ciąży przytyłam 16 albo 18 kg już nie pamiętam, natomiast to była głównie woda nie tłuszcz więc wszystko ze mnie zeszło krótka po porodzie.

Tak do kaszy daje owoce. Porcja 200 g to już z owocem. Do zupki do tej pory dawałam mannę ale już przygotowałam sobie zupki z ryżem i kaszą jaglaną tyle że na razie poporcjawałam i zamroziłam. Jeszcze mu ich nie dawałam. Do zupki daje też już indyka, dorsza, mintaja i żółtko. Raz dałam całe jajko ale go wysypało. Nie jestem pewna czy to potówki czy reakcja na białko. Mogą być potówki bo tylko kark i troszkę buzia. Zrobię test za kilka dni jak wszystkie krostki zejdą. Cielęciny i królika niestety nie jestem w stanie mu kupić. Musiałabym brać na zamówienie większą ilość więc pewnie będziemy lecieć na samym indyku. Ewentualnie czasem kupię słoiczek z innym mięsem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2019, 11:28

2 komentarze (pokaż)
24 kwietnia 2019, 10:47

Święta. Były, minęły. Zero nastroju świątecznego u nas. Za to super kiedy mąż jest w domu. Kubuś uwielbia swojego tatę. Micha mu się cieszy i śmieje się na głos gdy tylko go widzi. Chyba powinnam być zazdrosna ;)

Pogoda była piękna i chcieliśmy dużo spacerować niestety akurat trafiło na bunt wózkowy. Spacery kończyły się wobec tego różnie. Ale byliśmy nawet na placu zabaw i Kubuś pierwszy raz się huśtał. Nie zrobiło to na nim większego wrażenia - pewnie jeszcze jest za mały.

Byliśmy we trójkę poświęcić koszyczek i niestety Kubuś nie miał cierpliwość i siedzieć w wózku w kościele te dziesięć minut. Zaczął płakać i musiał wylądować na rękach. Z tej perspektywy chętnie oglądał co się dzieje, ale jeszcze bardziej interesowały go inne dzieci. Zwłaszcza te które już chodziły. Nie mógł oderwać od nich oczu.

Pierwszy dzień świąt u teściowej - tragedia. Płacz, histeria. Aż szkoda opisywać. A ostatnio jak nas odwiedzała to przecież się z nią bawił, pozwolił wziąć na ręce i się chichrali.

Drugi dzień świąt u moich rodziców. Początkowo nieśmiały, wtulał się, troszkę tylko płakał ale zaraz potem się rozszalał i zaczął eksplorować salon wspinając się na wszystko co możliwe. Bawił się, śmiał piszczał.
Ja już naprawdę nie wiem od czego to zależy że raz się panicznie boi a raz nie.
Szkoda mi kobiety bo ona naprawdę się bardzo stara i widzę że bardzo kocha wnuczkę a on na jej widok uderza od razu w płacz.

Obecnie czekam na majówkę, mąż będzie miał wolne to będziemy spotykać się z teściową trochę częściej. Planujemy też zrobić sobie piknik u niej na działce. Mam nadzieję że pogoda dopisze.


Anemic - to samo powtarza moja sąsiadka, matka trójki dzieci. Mówi że jej drugie było bardzo spokojnym niemowlakiem a teraz jej daje w kość najbardziej ze wszystkich. Sama ma teraz 11 miesięczną wymagającą córkę i ma nadzieję że jak się "wyszaleje" jako niemowlak to potem będzie łatwiej ;)

3 komentarze (pokaż)
30 kwietnia 2019, 14:03

29 tygodni

Ostatnio stwierdziłam że całe moje macierzyństwo upływa mi na niecierpliwym wyczekiwaniu, skreślaniu dni w kalendarzu.
Czekam, ciągle czekam. Już w pierwszych dniach jego życia pisałam że chciałabym aby był starszy. I ten stan trwa do dzisiaj.

Najpierw czekałam aż przestanie być noworodkiem. Potem czekałam az będzie jadł trochę rzadziej niż co 15 minut. Czekałam aż miną kolki. Czyli w sumie to czekałam aż skończy 3 miesiące.

Było lepiej ale żadna magia się nie stała przecież.
Zagryzałam zęby i czekałam.

Gdy skończył 3 miesiące nie mogłam się doczekać aż skończy 6. w sumie nie wiem dlaczego na to czekalam i co miało sie wtedy wydarzyć ;)
pół roku.... Taki poważny wiek. Może o to chodziło.

Czekam na weekend, czekam aż maz wróci z pracy, czekam aż wróci z wyjazdu, czekam na długi weekend.

Teraz będę czekac aż skończy 9 miesięcy. Tu akurat przyczyna jest prosta. Mąż będzie miał wtedy bardzo, bardzo długi urlop. Razem 7 tygodni. Czekam z niecierpliwością aż będę mieć pomoc na co dzień.

Czekam też na roczek. Bo roczne dzieci są już bardzo komunikatywne.

I tak całe niemowlęctwo płynie mi na czekaniu.

I z każdym kolejnym kamieniem milowym jestem coraz bardziej zadowolona że mam to coraz bardziej ze sobą.

Lubię wracac do zdjęć kiedy był taaaaki malutki, ale to tylko zdjęcia robione w momentach kiedy było dobrze a nie w nieskończonych godzinach płaczu. Nie chciałbym aby ten czas kiedy był taki malutki wrócił. Większość kobiet mówi ze łatwo jest z maluszkiem a dopiero potem się zaczyna. Mnie jest tym łatwiej im jest starszy. Problemy są, ale inne. I mimo że nadal zdarza się że mi ręce opadają, że uronie kilka łez z bezsilności to wolę re obecne problemy niż to co już przeszłam.

9 komentarzy (pokaż)
4 maja 2019, 22:06


Minął siódmy miesiąc razem. Maluch nadal nie umie gryźć swojej stopy ani przewrócić się z brzucha na plecy i pewnie już tych umiejętności "oficjalnie" nie zdobędzie.
Przede wszystkim leżenie na plecach to najstraszniejsza tortura, a poza tym który maluch by się tym zajmował skoro jest zajęty trenowaniem ciekawszych dla niego umiejętności:

-stoi przy meblach. Podciąga się rękami lub wybija z nogi. Czasem wstanie w pewnej odległości od mebla i potrafi wtedy zrobic kroczek aby byc bliżej mebla. Co więcej stoi na tyle stabilnie że potrafi się bawić na stojąco i obiema rękami czymś co znalazł na sofie.

- Przy ścianie potrafi wstać do pozycji klęczącej.

-pojawił się ruch wspinający kolanem. Gdybyśmy mieli schody to na pewno próbował by się na nie wspinac. czasem wstanie a potem wspina się wyżej zarzucając kolanko na moje udo.

- jeśli stanie w rogu łóżeczka czy kanapy (mamy sofę w kształcie litery L) potrafi przejsc/obrócić się do sąsiedniej ścianki. To pewnie wstęp do chodzenia przy meblach.

- uczy się bezpiecznie robić "bam"na pupę. I już prawie zawsze się udaje.

- Usiadł i siedzi stabilnie

-uczy się przewracać strony w kartonowych książeczkach

- stał się małym śmieszkiem. Chichra się cały dzień.

-Potrafi głaskać całą dłonią. już wcześniej głaskał ale wtedy to głaskanie polegało na wbijaniu pazurków szczypaniu i drapaniu. Teraz umie to zrobić delikatnie.

-Być może rozponaje już swoje imię. Nie jestem pewna

- Mówi ammmm kiedy je zupkę która mu bardzo smakuje

- Mówi Aaaaaa z różną intonacją, wyrywają mu się różne sylaby głównie z literką M : me mi ma

-Potrafi przekładać przedmiot z ręki do ręki

- potrafi bawić się na siedząco i ostatnio to bardzo polubił

Czy miesiąc temu mówiłam że ciężko zmienić pieluchę? Myliłam sie. Zmiana pieluchy stała się niezłym wyzwaniem. Nie wygłupiam się nawet z kładzeniem na plecy bo nie udaje się a ten wrzask słyszy wtedy cały blok. Opanowałam już zmianę gdy dziecko jest w pozycji czworaczej, nawet gdy ucieka oraz w pozycji stojącej. Obecnie wyzwaniem jest nieprzewidziane przejście do siadu. Siku to pikuś , ale dwojeczka wymaga niemalego sprytu żeby uniknac wsmarowania wszystkiego w dywan.

Ulubione zabawy:
Ganianie piłki lub innego przedmiotu po całym mieszkaniu rzucanie go przed siebie
Uwielbia kręcące się kulki i koła
Wyciąganie przedmiotów z pudełka na zabawki
O dziwo grzechotki przeżywają renesans. Lubi wydawać nimi dźwięki i bada je dużo dokładniej niż wcześniej
Zabawa w konika (na kolankach) i samolot(udajemy że lata) , akuku
Uderzanie przedmiotem w podłogę
Upuszczanie przedmiotów
burzenie wieży z gumowych klocków
wyciąganie kształtów Z układanki o dopasowywaniu kształtów ;)
Materiałowe książeczki z wystającymi ogonami o różnych fakturach
Książeczki wydające różne odgłosy z serii Poznajemy dźwięki


Zeby: nadal 2

Ubranka: 74

Waga i wzrost: 8.3kg 73cm

Sen: 3 drzemki z czego pierwsza najczęściej dłuższa - tak max 1.5h, pozostałe drzemki około 30-40 min.
Czasem 2 drzemki.
Sen nocny uległ ..... skróceniu o godzinę
Śpi 20 - 6 (9h-bo karmienie)
1 karmienie - choć było kilka nocy bez karmienia, ale wtedy pobudka po 5 :/
Na dobę już tylko ~12h

Jedzenie: bez zmian. Śniadanie kaszka z owocem, obiad zupka z mięsem lub jajkiem z grudkami. Spróbował jogurtu, naleśnika, chleba.
Wprowadzam podwieczorek. Narazie jogurt z owocem i płatkami jaglanymi/otrębami/musli?/biszkoptem? I nie codziennie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2019, 22:07

2 komentarze (pokaż)
13 maja 2019, 12:40

Maj w tym roku nie rozpieszcza pogodą. Połowa miesiąca a słonecznych dni było może 4. Rok temu o tej porze już była pełnia lata. Kwitły mi pomidory, cały balkon miałam w kwiatach. Chodziliśmy z mężem na spacery - rzadko bo oboje nie lubimy, ale jednak. Byliśmy kilka razy w Krakowie na wycieczkach. Oprócz tego chodziliśmy do teściowej na działkę zrobić sobie grilla, mąż podlewal jej kwiatki, robil taką instalację żeby zbierać deszczówkę do podlewania, kosił trawę .
W tym roku przez pogodę cała majówkę spędziliśmy w domu. Balkon jest pusty, nie ma kwiatów, nie ma pomidorów.
Z to jest mały bąbel który wędruje sobie wzdłuż kanapy i próbuję wydrzeć mi telefon kiedy to pisze. ;)
Staraliśmy się wykorzystać wszystkie słoneczne dni maja. To znaczy że byliśmy na dwóch spacerach, jeden raz u teściowej i jeden raz na działce. Biednie. Ale co zrobić jak albo leje albo wichura.
Ostatnio młody nie reaguje już płaczem na widok nowych twarzy, w tym babć. Nie wiem jak długo ten stan potrwa. Oby już na zawsze ;) na działce nawet bawił się ze swoimi kuzynami 2,5 i 6 lat. Bawił to może za dużo powiedziane. No ale siedzieli razem na kocyku. Dość długo był nieśmiały, tylko siedział cichutko i obserwował. Dopiero później zaczął wydawać pierdzące odgłosy buzią i śmiać się na huśtawce. Czyli się zaaklimatyzował.

Młody nie chce pić mleka na drugie śniadanie. Do tej pory zjadał 150. Teraz ledwo wciska 100. Obserwuję. Albo drugie śniadanie będziemy dawać później albo zmniejszymy mleko do 100 (w zasadzie do 120 , najwyżej będzie zostawiał) i obiad będzie wcześniej.
Oprócz tego coraz częściej nie śpi już trzeci raz po południu.
Dziś przy śniadaniu młody capnał mi kanapkę. Ale mu ten chleb z masłem smakował! Wziął przy tym tak dużego gryza że spanikowałam, ale on dał sobie radę niemal koncertowo.

Na dzień dziecka kupiłam mu kostkę edukacyjna. Przeszukałam oferty i pokazałam kilka modeli mężowi. Ostatecznie wybraliśmy taką samą jak Marti. dostanie prezent troszkę wcześniej bo widzę że to co ma już go zaczyna nudzić, a zresztą jak go zasypia prezenty na pierwszego czerwca to będzie miał za dużo na raz. Muszę mu jeszcze coś do wózka kupić bo to co ma teraz średnio się nadaje. Uparłam się na taką poprzeczkę/sznurek z zabawkami rozwieszony między rączkami. Cos znalazłam ale jest mały wybór tego typu zabawek, teraz widzę Albo zawieszki albo łuki z zabawkami.

Eh kolejny deszczowy dzień w domu ze wstającym maluchem. Co tu robić....



Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2019, 12:40

2 komentarze (pokaż)
13 maja 2019, 17:05

E tam ja i tak jestem drugą najczęściej spacerującą osobą na osiedlu w kategorii "dzieci za małe na plac zabaw". częściej wychodzi tylko sąsiadka z parteru ale to tylko dlatego że musi odprowadzić starsze do szkoły. Większość wychodzi tylko w niedzielę i to często nawet nie na uczciwy spacer a po prostu do rodziców i z powrotem.
Ja nie lubię spacerów ale jak tylko pogoda sprzyja to idę bo wolę spacer niż wymyślanie milion zabaw na minutę. Tak poza tym to w domu się nie nudzę, nigdy się nie nudziłam ;) no i trochę jednak zawsze mam nadzieję że spotkam jakąś dorosłą osobę do rozmowy. Zazwyczaj nie ;)

Fajnie masz ze śniadaniem Anemic. Jaśnie panicz Kuba wszystkim co dostanie do ręki rzuca. "Pani matko co pani wyrabia, rączki są od zabawy a jedzonko proszę wkładać tu aaaaa(otwarta buzia)" ;)
Owoc nie, bo był za mało mleka pil. Zależy mi żeby było mleko, nawet jeśli mała porcja. Jemu by to nie przeszkadzało. Ostatnio całkiem przypadkiem nie dostał mleka przez cały dzień i wcale za nim nie płakal.

Coś czuję że wszystkie będziemy mieć tą samą kostkę haha :D

1 komentarz (pokaż)
15 maja 2019, 12:39

Młody robi się coraz bardziej świadomy. Nigdy nie ukrywałam się kiedy wychodziłam z domu. Widział że się ubieram i znikan za drzwiami. Wczoraj gdy zakładam apaszkę młody doraczkował do korytarza I zaskomlał smutno. Wiem że tak nie powinno się robić ale odniosłam go mężowi i kazałam przypilnować. Bałam się że zrobi histerie jak zaczne wychodzić.
Mąż mówił że histerii nie było, nawet przy usypianiu ale młody mnie szukał. Doraczkował po ciemku aż do sypialni (jeszcze nigdy tam się nie zapuścił sam/sypialnie mamy zaraz obok drzwi wejściowych) i patrzył czy może tam jestem.

Przytula się. Zaciska rączki na moich ramionach mocniej w sytuacji stresowej lub kiedy odchyla się i boi się że spadnie.

Czasem podchodzi do nas tylko po to żeby zrobić nam cacy. A potem wraca do swojej zabawy lub do chodzenia wzdłuż sofy.

Kiedy mąż wraca z pracy młody piszcxy i cały się trzęsie z radości.
A będzie tylko fajniej, prawda?


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2019, 12:40

1 komentarz (pokaż)
20 maja 2019, 10:37

Czasem próbuję sobie wyobrazić jak by to było gdybym oprócz mojego malucha miała jeszcze drugie dziecko. Zazwyczaj wyobrażam sobie że mam mojego 7.5 miesięcznego i drugie starsze, tak 3-4 letnie.
No byłaby masakra. Dziś młody płakał w środku nocy - chyba zęby- obudziłby rodzeństwo. Zamiast spokojnego (no dobra nie jest takie spokojne ale przynajmniej nie jest "na czas") śniadania - bieg do przedszkola. Zamiast odpoczynku - zabawa ze starszym które już nie śpi w dzień. Starszy a jednak mały... Który nie zawsze rozumie, że musi być cicho i budzi niemowlaka. I to wszystko na kilku metrach kwadratowych w bloku. Pewnie większość kiedyś spotkała się z opinią że mieć jedno dziecko to plaża i wygodnictwo. Może (w sumie prawie na pewno)to prawda. Ale też dziecko dziecku nierówne.

Weszłam na grupę mamy z miasta x i okolic. Jestem w tej grupie od dawna. Kobiety raczej dyskutują o konkretach. Który lekarz ma jakie terminy, gdzie coś szybko załatwić, dlatego grupa jest przydatna. Jedna z pań zadała nietypowe pytanie jak na tę grupę, ponieważ napisała że jej mąż wkrótce wyjeżdża do pracy i zostanie sama z 3 miesięcznym dzieckiem. Pisała, że się boi jak sobie poradzi i jakie rady mogłyby jej dać inne mamuśki.

Oczywiście zasypało ją mnóstwo komentarzy, że chyba zwariowała jeśli uważa że nie da sobie rady, bo one dają sobie radę z dwójką, trójką..... A babcia to w ogóle miała siódemkę na wsi i całą gospodarkę na głowie, a ona panikuję że nie da rady zrobić obiadu przy jednym 3 miesięcznym dziecku który tylko śpi cały dzień. Idealne matki z idealnymi dziecmi które "przecież można położyć gdzieś tam i zająć się swoimi sprawami".

Co do tego czy kobiety kiedyś aż tyle ogarnialy. Jak ktoś ma np babcie która nie boi się powiedzieć prawdy to warto posłuchać. Ewentualnie przeczytać stare książki. Tyle że można się nieco zdziwić co to za metody miały.....

Że z dwójką jest trudniej jak z jednym? Pewnie tak. Że z trójką jest trudniej jak z dwójką? Pewnie tak. Że z czwórką jest trudniej jak z trójką? Może tak, A może najstarsze już jest na tyle duże że zabawi, zmieni pieluchę, nakarmi... W każdym razie po co się licytować

A że 3 miesięczne dziecko śpi cały dzień.... Cóż... Mój mając 3 miesiące i mniej czasem spal ładnie. Czasem. Bo przeważnie spał 9 - 10 godzin na dobę. Nie nie pomyliłam się. 9 - 10 na dobę. A czasem tylko 6. A czasem aż 13. Bardzo rzadko aż 13. Mam wszystko w apce. Ku pamięci.

Czytałam kiedyś wywiad. Nie pamiętam gdzie i z kim. Pamiętam że padło pytanie co cie najbardziej rozczarowało w macierzyństwie. Odpowiedź była bardzo wymowna : inne matki.

8 komentarzy (pokaż)
22 maja 2019, 10:22

Ja pierdzielę. Ostaty narzekałam że maj jest okropny. Dzisiaj to już mamy stan przedpowodziowy. Woda ponoć sięga już samego mostu pomimo że koryto u nas jest bardzo głębokie. Mieszkam na gorce więc mnie osobiście problem nie dotknie Ale jedną powódź już tu widziałam. Wolałabym żeby się nie powtórzyła. A nadal leje i zapowiadają deszcz jeszcze na przynajmniej kolejne 2 dni.
Dla nas oznacza to tyle że jesteśmy nadal uziemieni w mieszkaniu.

Szykujemy się do chrztu. Proboszcz skądś powiedział że mój brat który miał być chrzestnym mieszka zagranica. Chociaż zameldowany jest tutaj. Zażyczył sobie więc zaświadczenie z zagranicy że brat jest praktykującym chrześcijaninem.
Facepalm
Nie będę ściemniać brat do kościoła nie chodzi. Zresztą my też nie. No ale nie o samo chodzenie chodzi, bo nie to czyni katolika tylko o wartości. Zresztą nie będę się rozwijać na ten temat.
Nie mieszka też w UK gdzie lokalni księża przyzwyczaili się do tych głupich wymogów u nas. Jestem pewna że lokalny ksiądz będzie miał go za wariata I nie będzie wiedział o jaki rodzaj papierka mu chodzi i po kij mu w ogóle coś takiego. Oni nie mają tam nawet czegoś takiego jak rejestr wiernych w parafii a z twarzy nie dawno stanie ludzi kojarzyć. To ogromne miasto. Zresztą na jakiej niby podstawie mieliby mu coś takiego wystawiać jak wszystkie sakramenty mial tutaj.
na jego miejscu chyba nawet nie chciałabym z siebie robić wariata i iść pytać.
Polski kościół o dziwo prawie nie istnieje - to znaczy jest jakieś miejsce gdzie są msze dla Polonii ale w ciul daleko. No i tam też go nie znają.
No i na krótko przed chrztem zostaliśmy bez chrzestnego. U mnie w rodzinie Nie ma nikogo kogo mogłabym prosić. Zresztą przyjęcie miało być w domu i teraz zaproszenie dodatkowych osób oznaczałoby konieczność szukania lokalu i cateringu (ja gotuję obiad według teraźniejszego planu) na kilka dni przed chrztem. W dodatku zaprasza na osobę od razu zorientowała by się że jest zaproszona na ostatnią chwilę z braku laku. Nieładnie.
Chrzestna będzie szwagierka moglibyśmy poprosić jej męża żeby był też chrzestnym i wtedy oboje chrześni będą od strony męża. W dodatku liczba gości się nie zmieni.
Jest rozwiązanie, wiem. Ale nie tak to sobie wyobrażałam. prawdę mówiąc wszystkiego mi się odechciało już robić.
Nawet nie mam młodego w co ubrać. Wyprzedali mi komplet który miałam upatrzony w hm i nie mam siły szukać nowego. Siebie też nie mam w co ubrać bo sie w cyckach nie mieszczę w żadną sukienkę ani koszulę.

Ogarniemy. Wiem że ogarniemy wszystko. Ale ręce opadają. Jeszcze ta pogoda....


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2019, 10:45

8 komentarzy (pokaż)
31 maja 2019, 09:59

Lentilko czy praktykowanie oznacza tylko chodzenie do kościoła? ;) Bo ja myślę że nie tylko. Myślę że to coś więcej. A nawet uważam że można nie chodzić do kościoła i być praktykującym. ;)


No ogarnęliśmy. Potrzebowałam tylko jeden dzień sobie poleżeć pod kocem, a potem wzięłam się w garść (przygbiotlo mnie troszkę więcej niż sam chrzest, ale już ok;) ) Chrzest się odbędzie z jednym chrzestnym. Ubranko dla młodego znalazłam w smyku, na przymierzone milion sukienek w szafie znalazłam jedną którą się mieszcze. Ewentualnie spódnica plus bluzka.

Muszę się tylko poradzić w sprawie menu. Potrzebuję opcje wegańska. Zupa i drugie danie to nie problem. Z tortem mam się nie bawić tylko zrobić normalny. Oprócz tego z ciast będzie sernik a'la rees i znalazłam na kwestia smaku wegańskie muffinki jabłkowe. Brakuje mi jeszcze jednego ciasta najlepiej wegańskiego (lubię żeby były trzy opcje do wyboru). Oprócz tego sałatka gyros , standardowe przekąski typu szynka ,ogóreczki itd.

No i tu pojawia się największy problem. Nie wiem jaką mogę zrobić drugą sałatkę, wegańską.
Drugi problem ciasto wegańskie do kawy (musi być takie żeby mogło stać na stole i nie popłynęło)
No i trzeci, najmniejszy ;) nie mogę się zdecydować na smak tortu. Po głowie chodzi mi kokos plus truskawka. (to znaczy chętnie zrobiłbym czekoladowo-kawowy z wiśniami w likierze ale dzieci nie zjedzą;) )

No chyba że jako sałatkę wegańską zrobić po prostu zwykłą grecką minus feta....

No nie wiem. Potrzebuję coś z"normalnych" składników i nieskomplikowane do zrobienia bo jak wiecie czas na gotowanie przy dziecku (nawet jak mąż je przejmie) nie jest zbyt duży.
Znacie jakieś prostu przepisy wegańskie?


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2019, 10:02

10 komentarzy (pokaż)
3 czerwca 2019, 09:34

Byliśmy wczoraj u teściowej na obiedzie. Oprócz nas wpadła szwagierka z rodziną i niezapowiedziana na chwilę taka daleka kuzynka. Łącznie było 6 "obcych" ludzi A Kubuś nawet nie pisknął. Siedział dość długo nieruchomo, najpierw na rękach potem na dywanie, a potem zadomowił się tak bardzo że zaczął szaleć, piszczeć, wspinać się, gryźć meble, rozrzucać zabawki.
Nie chcę jeszcze odtrąbić sukcesu ale nadzieja w sercu rośnie.

Marti znam leśny mech :) to moje sztampowe ciasto na Wielkanoc :)

Sugar to dla mnie żadne poświęcenia. Ja uwielbiam gotować i bardzo mi tego brakuje. Zdarzały się weekend w zamykałam się na całej godziny w kuchni. Ach to były czasy. Zwłaszcza w porównaniu to z tym "gównem" które teraz jadam. Byle co byle szybko. ugotować. To nawet nie chodzi o gotowce tylko
bardziej o brak finezji ;)

2 komentarze (pokaż)
6 czerwca 2019, 17:18

Maleństwo kończy 8 miesięcy.
Z podsumowaniami.mam taki problem od kilku miesięcy, że Kubuś zasiedział się jakieś 1.5 tyg w brzuchu i prawdę mówiąc to widać. Około tygodnia przed skończeniem miesiąca zawsze zmienia pewne istotne rzeczy. W tym miesiącu np. Spanie. Ale jakoś to uśrednie, jak zawsze.

- chodzi wzdłuż mebli i to szybko
- potrafi wstać przy gładkiej powierzchni na przykład przy ścianie lub drzwiach balkonowych
- potrafi chodzić przy ścianie, choć powoli
- czasem używa pojemnika na zabawki jako pchacza. Narazie raczej nie pozwalam, chyba że tylko chwileczkę
- potrafi się wspiąć na coś np. na pojemnik z zabawkami lub wykorzystać moja nogę żeby wejść na sofę
- trenuje kucanie przy meblach. Wygląda to trochę jak ćwiczenia baleriny.
- koncentruje się chwilkę na bajce
- zaczyna się przytulać. Na razie tylko gdy mu źle lub się uderzy, ale to już jakiś początek
- cieszy się, cały trzęsie i piszczy kiedy maz wraca z pracy
- jak tylko się ruszymy to biega za nami od pokoju do pokoju. Najbardziej kocha łazienkę i pralkę. Wiesza się na drzwiach :/ muszę trzymać zamknięte :/
- dużo się śmieje i piszczy radośnie (a czasem jęcząco) aż uszy bolą
- zaczyna protestować krzykiem lub płaczem gdy coś jest nie tak jakby chciał, zaczyna się wymuszanie.
- jeśli zabawka wpada w zakamarek to pamięta że ona tam jest i próbuje ja wyciągnąć zamiast brać kolejna.
- sam je chrupka kukurydzianego. Gryzie piętkę chleba - dla mnie to sukces że coś sam wkłada do buzi
- dotyka jedzenia położonego przed nim. Ale nie ma mowy o próbie zjedzenia czy włożenia do piąstki. Nadal łyżeczka lub ja trzymam kawałek np. arbuza a on przybliża głowę i odgryza.
- wszystko jest interesujące wszystkiego trzeba dotknąć pomacać spróbować ugryźc. Nawet jeśli to szczotka do butelek ;) a bulgoczące gary to jest szał :D
- jeśli widzi że ktoś je to zaraz jest przy nodze i otwiera buzię "ja też chcę" .
- mówi ti ,pu, bu, me czasem powtarza dźwięki - zwłaszcza ti - na zawołanie.
- zdarzyło mu się skleić dźwięki w takie wyrazy jak hejka mame tate cycy baboon (ang. Pawian) oczywiście przypadkowo.

Ulubione zabawy:
W zasadzie bez zmian. Rzucanie, wyciąganie rzeczy z pojemnika, kręcenie różnymi kółkami (na dzień dziecka dostał od dziadków 2 betoniarki bo oprócz kółek kręci się jeszcze gruszka (?) ) jest zachwycony. Oprócz tego lubi lizać szyby w drzwiach balkonowych i patrzeć na kolorowy wiatraczek (wbiłam w doniczkę z kwiatkami na balkonie)

Zęby: 2.5 dopiero co przebiła się górna dwójka. Jeszcze trochę zanim całkiem wyjdzie

Jedzenie (godziny w przybliżeniu):
7.00 kaszka (pół kaszka dla niemowląt a pół zwykłe płatki owsiane błyskawiczne- nauka gryzienia) z owocem najczęściej ze słoiczka. w soboty wprowadziłam jajecznice z drobno krojonym pomidorem i małą kanapkę z masłem.

10.30 -11 mleko 150

13-14 obiad zupka około 250 g, połowa warzyw gnieciona. Dodatek kasz, ryżu, drobnego makaronu. Wprowadzam trudniejsza pokarmy jak np. kuskus z gniecionymi warzywami

16-17 w drugiej połowie miesiąca zastąpiliśmy ten posiłek i teraz dostaje tutaj najczęściej jogurt z owocami świeżymi i płatkami jaglanymi. Oraz gdy maz jest w domu/ma drzemkę o odpowiedniej porze , to dostaje na przykład kisiel z tartego jabłka, ryż z jabłkami, kasza jaglana z jabłkami (lub gruszka), jeden raz był budyń. Tak wiem dużo jabłka... Ale już jest sezon więc będzie np.ryż z truskawkami ;) albo kisiel z innych owoców. Około 150g. Planuję tu ambitniejsze dania np. placuszki. Niech chłopak gryzie :)

19.30 mleko 230

Picie
W końcu potrafi ładnie pić z doidy.... Jeśli chce. Bo jeśli nie chce to teatralnie odtrąca moją rękę. Uczy się bidonu.

Sen
No powiedzmy że około 12 godzin na dobę. Zasypia około 20:30 i budzi się przed 6:00. Jedna karmienie nocne. W ciągu dnia nadal często utrzymuje trzy drzemki po 30min. Ale zdarzają się też dni z 2 drzemkami. A już było tak ładnie.... Cały poprzedni miesiąc spał przynajmniej 1h15 przynajmniej raz. No i wrócił do 3x30.

Waga prawie 9kg
Wzrost 74cm

1 komentarz (pokaż)
6 czerwca 2019, 17:18

Maleństwo kończy 8 miesięcy.
Z podsumowaniami.mam taki problem od kilku miesięcy, że Kubuś zasiedział się jakieś 1.5 tyg w brzuchu i prawdę mówiąc to widać. Około tygodnia przed skończeniem miesiąca zawsze zmienia pewne istotne rzeczy. W tym miesiącu np. Spanie. Ale jakoś to uśrednie, jak zawsze.

- chodzi wzdłuż mebli i to szybko
- potrafi wstać przy gładkiej powierzchni na przykład przy ścianie lub drzwiach balkonowych
- potrafi chodzić przy ścianie, choć powoli
- czasem używa pojemnika na zabawki jako pchacza. Narazie raczej nie pozwalam, chyba że tylko chwileczkę
- potrafi się wspiąć na coś np. na pojemnik z zabawkami lub wykorzystać moja nogę żeby wejść na sofę
- trenuje kucanie przy meblach. Wygląda to trochę jak ćwiczenia baleriny.
- koncentruje się chwilkę na bajce
- zaczyna się przytulać. Na razie tylko gdy mu źle lub się uderzy, ale to już jakiś początek
- cieszy się, cały trzęsie i piszczy kiedy maz wraca z pracy
- jak tylko się ruszymy to biega za nami od pokoju do pokoju. Najbardziej kocha łazienkę i pralkę. Wiesza się na drzwiach :/ muszę trzymać zamknięte :/
- dużo się śmieje i piszczy radośnie (a czasem jęcząco) aż uszy bolą
- zaczyna protestować krzykiem lub płaczem gdy coś jest nie tak jakby chciał, zaczyna się wymuszanie.
- jeśli zabawka wpada w zakamarek to pamięta że ona tam jest i próbuje ja wyciągnąć zamiast brać kolejna.
- sam je chrupka kukurydzianego. Gryzie piętkę chleba - dla mnie to sukces że coś sam wkłada do buzi
- dotyka jedzenia położonego przed nim. Ale nie ma mowy o próbie zjedzenia czy włożenia do piąstki. Nadal łyżeczka lub ja trzymam kawałek np. arbuza a on przybliża głowę i odgryza.
- wszystko jest interesujące wszystkiego trzeba dotknąć pomacać spróbować ugryźc. Nawet jeśli to szczotka do butelek ;) a bulgoczące gary to jest szał :D
- jeśli widzi że ktoś je to zaraz jest przy nodze i otwiera buzię "ja też chcę" .
- mówi ti ,pu, bu, me czasem powtarza dźwięki - zwłaszcza ti - na zawołanie.
- zdarzyło mu się skleić dźwięki w takie wyrazy jak hejka mame tate cycy baboon (ang. Pawian) oczywiście przypadkowo.

Ulubione zabawy:
W zasadzie bez zmian. Rzucanie, wyciąganie rzeczy z pojemnika, kręcenie różnymi kółkami (na dzień dziecka dostał od dziadków 2 betoniarki bo oprócz kółek kręci się jeszcze gruszka (?) ) jest zachwycony. Oprócz tego lubi lizać szyby w drzwiach balkonowych i patrzeć na kolorowy wiatraczek (wbiłam w doniczkę z kwiatkami na balkonie)

Zęby: 2.5 dopiero co przebiła się górna dwójka. Jeszcze trochę zanim całkiem wyjdzie

Jedzenie (godziny w przybliżeniu):
7.00 kaszka (pół kaszka dla niemowląt a pół zwykłe płatki owsiane błyskawiczne- nauka gryzienia) z owocem najczęściej ze słoiczka. w soboty wprowadziłam jajecznice z drobno krojonym pomidorem i małą kanapkę z masłem.

10.30 -11 mleko 150

13-14 obiad zupka około 250 g, połowa warzyw gnieciona. Dodatek kasz, ryżu, drobnego makaronu. Wprowadzam trudniejsza pokarmy jak np. kuskus z gniecionymi warzywami

16-17 w drugiej połowie miesiąca zastąpiliśmy ten posiłek i teraz dostaje tutaj najczęściej jogurt z owocami świeżymi i płatkami jaglanymi. Oraz gdy maz jest w domu/ma drzemkę o odpowiedniej porze , to dostaje na przykład kisiel z tartego jabłka, ryż z jabłkami, kasza jaglana z jabłkami (lub gruszka), jeden raz był budyń. Tak wiem dużo jabłka... Ale już jest sezon więc będzie np.ryż z truskawkami ;) albo kisiel z innych owoców. Około 150g. Planuję tu ambitniejsze dania np. placuszki. Niech chłopak gryzie :)

19.30 mleko 230

Picie
W końcu potrafi ładnie pić z doidy.... Jeśli chce. Bo jeśli nie chce to teatralnie odtrąca moją rękę. Uczy się bidonu.

Sen
No powiedzmy że około 12 godzin na dobę. Zasypia około 20:30 i budzi się przed 6:00. Jedna karmienie nocne. W ciągu dnia nadal często utrzymuje trzy drzemki po 30min. Ale zdarzają się też dni z 2 drzemkami. A już było tak ładnie.... Cały poprzedni miesiąc spał przynajmniej 1h15 przynajmniej raz. No i wrócił do 3x30.

Waga prawie 9kg
Wzrost 74cm

2 komentarze (pokaż)
12 czerwca 2019, 16:12

Upały po 36 stopni i wyżynające się 3 zęby na raz to nie jest fajne combo. Ehhh

2 komentarze (pokaż)
16 czerwca 2019, 10:41

Na szybko. Dzieje się dużo a zęby chyba jednak idą 4. Dziecko dostaje "wsciku dupy".
Dzieje się źle i bardzo se martwię :(

Ale nadróbmy chrzciny. Udały się wyśmienicie. Cała sobotę spędziłam w kuchni. Nie obyło się oczywiście bez momentu grozy. A dokładnie nie chciała mi siąść masa w torcie. Musiałam bja dwa razy ściągać i ratować. Drugi raz już koło 20:00 :/. Krojenie tortu było później mega stresem ale na szczęście tort nie popłynął, uffff. A mimo ratowania masy i tak była "leciutka". Z pozostałymi potrawami nie było problemu, ale też nie robiłam żadnych nowości tylko rzeczy które raczej od czasu do czasu robię na obiad, tylko podane w bardziej wyjwintnej formie.
W kościele młody zachowywał się wzorowo. Siedział na kolankach, uważnie przyglądał się ludziom i wszystkiemu co się dzieje. Wyglądał nawet tak jakby z pełną powagą słuchał kazania :D
Zauważyłam że rozpoznaje ludzi. Dziadek stał za nami. Dziecko wypatrzyło go w tym tłumie, przyglądało się chwilkę "to ty czy nie ty?" , A potem szeroko się uśmiechnął gdy stwierdził że to jednak dziadek.
W domu nie przeszkadzało mu że jest dużo gości i bardzo głośno. Bawił się, przyglądał i piszczał radośnie. A kiedy się zmęczyl poszedł spać do swojego łóżeczka i usnął raz dwa i spał pomimo hałasu. No bo jednak trzylatkowi ciężko wytłumaczyć że ma aż pół godziny próbować bawić się ciszej ;) więc hałas w postaci ryczenia jak dinozaur był. O 19:00 jednak wszystkim oznajmil że już dość tej zabawy i może by tak go wreszcie wykąpać. W każdym razie impreza udała się super i cieszę się że chrzciliśmy młodego "tak późno".
Zastanawialiśmy się czy odreaguje impreze w nocy ale na szczęście noc nie różniła się od innych.

O reszcie już nie zdążę dzisiaj napisać więc jeszcze wrócę z moim zmartwieniami Jak tylko znajdę trochę czasu. Napiszę tylko na szybko niestety chodzimy na rehabilitację ;(

3 komentarze (pokaż)
18 czerwca 2019, 08:07

Dzidziuś obudził się dzisiaj o 6:00 (co w sumie jest norma) w wyśmienitym humorze usiadł sobie i machał radośnie nóżkami. Obok leżałam ja i ledwo otwieralm jedno oko. Dzidziuś popatrzył, zmarszczył czoło i.... Lłynnym szybkim ruchem wpakował mi smoczek do buzi, tak jak ja to robię nad ranem kiedy młody się prawie wybudza a chcę żeby jeszcze sobie pospał.
Po pierwszym momencie szoku po ruszała ustami tak jakbym ssala smoczka co wywołało u dzidziusia radośc i głośny śmiech.
Ale to dziecko już jest kumate.... Słodziak.

A wczoraj byłam na spotkaniu organizacyjnym do żłobka. Wyszłam trochę podkurwiona. spotkałam tam dziewczynę z którą chodziłam do szkoły podstawowej i liceum. Ona akurat była zachwycona... No cóż, każdy z nas ma różne oczekiwania. Jednak bardziej zaskoczyło mnie to że obecnie mieszka na moim dawnym osiedlu, gdzie przychodze spacerować prawie codziennie, a nigdy jej nie spotkałam.
A ze żłobkiem zobaczymy jak to będzie na dniach otwartych wkrótce.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2019, 08:09

2 komentarze (pokaż)
23 czerwca 2019, 22:57

....


Niestety znowu na szybko. Dni zapierdzielaja, zwłaszcza że czasem wypadnie rehabilitacja dwa razy dziennie.
Jakiś czas temu teściowa zauważyła że jeden policzek młodego jest nieco inny. Chwilę potem miałam kilka spraw do lekarza. A to receptę, a to jakieś plamki na klatce, a to pępek zrobił się wystający i jeszcze ten policzek. Wszystko prawie na raz. Nazbierało się więc poszlam.
Ledwo powiedziałam dzień dobry a babka wykrzyknęła "o boże on krzywi głowę!". Pilne skierowanie na rehabilitację. Przyjęli nas na terapię manualna w chyba mniej niż tydzień. Fizjo już od pierwszego dotknięcia mięśnia czuł że jest mocno spięty. Zapytałam o konsekwencje. No to oprócz asymetri twarzy może to mieć wpływ na słuch wzrok i kręgosłup. Chyba miałam kiepska minę bo zaczął rozluźniać atmosferę i zapewniać że można to z moim wyprowadzic jeszcze w tym wieku.
Wogole to spięły się mocno przynajmniej dwa miesnie, ale dowiedziałam się o tym przypadkiem. Myślałam że jeden. Teściowa, szwagierka, lekarka, fizjo - wszyscy się znają i wszyscy zapewniali że da się to wyprowadzić, jednocześnie nie do końca mówiąc mi wszystko żeby mnie aż tak nie martwić. Czułam że coś jest nie tak.bo niby mowili że to "tylko' spięty mięsień a jednak kazali.dzialac jak najszybciej. Nawet chyba nie mam tego za złe. Mniej wiesz, lepiej śpisz. A jakbym dowiedziała się dokładnie o wszystkim to bym się wykończyła z nerwów i wyrzutów sumienia.

Oprócz tego mamy bobath ale narazie prywatnie, choć stoimy w kolejce na NFZ. Również z bardzo pilnym skierowaniem. Jakoś sierpień/wrzesień chyba będzie.

Asymetrii nie ma, napięcie dobre. Tylko te miesnie szyjne postanowiły nagle stwardnieć i się skrzywić :(

Jest już poprawa. Asymetria twarzy się zaciera. Kubuś jest dzielny na masażu i krzyczy na bobath, patrząc na mnie z wyrzutem że pozwalam żeby mu to robić :(

Przez to znów odnawia się lęk przed innymi ludźmi. Nie pozwala już nikomu wziąć się na ręce a jeszcze niedawno nie miał z tym problemu. Ale zdrowie ważniejsze. Z lekiem sobie poradzimy.

Upały spowodowały tez plamy na klatce. Mamy stwierdzone lekkie AZS. Bardzo drapie się przy usypianiu, aż do krwi. A to lekkie AZS,nie chce myśleć jak wygląda ciężki przypadek :(

O żłobku wkrotce. W tym tygodniu dni otwarte.

6 komentarzy (pokaż)
29 czerwca 2019, 07:16

Od kilku nocy rzucanie się po łóżku. Nocne pobudki na imprezowanie po 3h (nie robił tak nawet jako noworodek) , nocna kupa ( też rzecz niespotykaną), płacze, histeria, wyginanie się w łuk, dla nas spanie po 2-3h. Pierwsza gorączka. Dziś było apogeum. Ząb jest. Ufff to już ostatni z pakietu kilku na raZ.

Edit: pojechaliśmy do lekarza bo zauważyłam opuchnięty palec u stopy i ropa pod paznokciem. Musiał urazić sobie paznokieć przy chodzeniu lub raczkowaniu. Gorączka niekoniecznie musiał być od zęba. Dodatkowo zaczerwienione gardło. Może po dniach otwartych w żłobku? Eh :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2019, 10:51

4 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)