BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: pamietnik Jezyka

Autor: Hedgehog
7 stycznia, 10:34

Oooo szok....

Gość przekroczył właśnie linia środkową ciała. Prawą ręką złapał zabawkę wiszącą nad lewym barkiem. Ciekawe czy to jednorazowe czy będzie już teraz tak robił częściej.


A ja jeszcze tutaj przychodzę z pytaniem które kręci mi się w głowie od kilku dni. W zasadzie odkąd marti wrzuciła zdjęcie z kawusią i dzieciątkiem bawiącym się same w łóżeczku.
A więc. Ile czasu dziewczyny spędzacie na zabawie z dzieckiem. ja mam poczucie że powinnam siedzieć przy nim 100% czasu jeśli tylko on nie śpi. i pewnie właśnie dlatego nie mam za bardzo czasu cokolwiek zrobić w domu ugotować posprzątać poczytać gazetę itd.
jeśli dziecko nie śpi a bawi się samo na macie kocyku w łóżeczku to czy wy robicie swoje rzeczy czy siedzicie przy nim? Kiedy zobaczyłam zdjęcie Marti naszła mnie refleksja że może źle robię.

O drugi raz złapał zabawkę przekraczając linie środkową no no no


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia, 10:36

9 komentarzy (pokaż)
10 stycznia, 12:51

Środa minie tydzień zginie jak mówi powiedzonko.
To niech już zginie bo mam dość. Non stop marudzenie od poniedziałku. Skok? Bo ja wiem. Apka mówi że czwarty skok może trwać do 5 tygodni. No wykituje do tego czasu.

Uspokaja go jedynie jedzenie Ale przecież nie mogę mu dawać butelki co godzinę. Przy kp by chociaż na cycku wisiał a tak to cholera wie co mu zrobić żeby uciszyć to marudzenie. I właśnie w takich sytuacjach mm jest do dupy. A jeszcze na rękach w miarę cichnie to kwękanie.

A już abstrahując od skoku- wczoraj obudził się z ostatniej drzemki z krzykiem i krzyczał przez 2 godziny non stop a potem nie chciał usnąć. Aż był cały spocony z tego płaczu. Akurat teściowa była i aż zastanawiała się czy go na dyżur nie wieźć. Akurat dyżur miała nasza pediatra. Ale stwierdziliśmy że co niby mu zrobi. Gorączki nie miał, kupka była, kataru nie ma, gardło normalny kolor.... Dziś i tak się z nią pewnie skonsultuje w pracy. Bączków dużo szło i zwymiotował trochę więc prawie na pewno brzuch. Oby się nie powtórzyło.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia, 13:19

6 komentarzy (pokaż)
12 stycznia, 16:45

Co robi grupa chłopów na poligonie przez tydzień?
.....
Może trafiłyście. Ja akurat byłam zaskoczona. Okazuje się że gadają o dzieciach i pokazują sobie nawzajem fotki maluchów. Haha!! ;)

Mąż wrócił z całą masą informacji co które dziecko umie, je, jak śpi itp.
Wychodzi na to że mój malutki wypada całkiem nieźle na tle rówieśników. Jest zdecydowanie bardziej marudny w dzień niż inne dzieciaczki ale spokojny w nocy kiedy to dzieci kolegów szaleją. Umie też sporo.
Moj zły humor gdy Kubuś konczyl 3 miesiące był spowodowany zapisaniem się do grupy październikówek na fb gdzie to laski wymieniały się umiejętnościami jak przekładanie zabawki z rączki do rączki i pisaniem o 10:00 że dopiero wstają a dziecko spalo od 20 bez przerwy a na obiad ulepily pierogi i machnely Chodakowska i szkoda że dziecko takie wymagające bo zrobiłyby sto razy tyle....

Masakra. Dlaczego kobiety tak kłamią.

Niby wiedziałam że jest to lekko naciągane ale i tak podminowało mnie wtedy że ja tak niewiele robię a Kubuś jeszcze nie łapie się za stopy.... (Choć wiem że na 3miesiace to za wcześnie)

A w ogóle to stwierdziłam że chyba im coś dosypują do herbaty na tych poligonach bo wszyscy koledzy mają chłopców ;) ani jednej dziewczynki.

8 komentarzy (pokaż)
14 stycznia, 12:32

Oj tak ja niby wiedziałam że to jest naciągane co one wypisują ale wiecie jak się przeczyta 100 wypowiedzi że ktoś cię w domu nuuuudzi bo dziecko przecież sobie samo leży nic koło niego nie trzeba robić i inne bzdety co to niby już dzieci umieją, to jakoś to siada to na głowę.

Ja dzisiaj w zasadzie z dwoma rzeczami. Może zacznę od hmm krótki recenzji książki bobas lubi wybór którą skończyłam czytać wczoraj. Prawdę mówiąc nie rozumiem dlaczego jest tak zachwalana. Każdy podrozdział zakończony jest pseudo cytatem jakiejś matki. Wszystko jest takie cukierkowe różowe idealne i wspaniałe a dzieci mają super instynkt. "moje dziecko nigdy nie chciało jeść x a potem okazało się że ma na to alergie. Dzieci to wszystko wiedzą instynktownie". Taaa jasne
Przedstawiają BLW jako rozwiązanie na wszystkie możliwe problemy.
Mocno amerykańskie i dość sekciarskie w stylu. rozwalił mnie gdzieś fragment że zdrowe odżywianie to jedzenie wysoko przetworzonej żywności co najwyżej kilka razy w tygodniu. Jeśli dla nich taka jest definicja zdrowego jedzenia no to ja jestem superfit. Ale fakt że zachodnie społeczeństwa odżywiają się zupełnie inaczej niż nasza części świata. Pamiętam że nie mogłam wyjść ze zdziwienia kiedy jeszcze mieszkałam w Anglii i Angielki mówiły że jedzą tylko home made food. A co to było home made food???? A no na przykład gotowiec - jakiś kurczak na tacce obsypany przyprawami lub mrożnka którą tylko wkłada się do piekarnika. Jak dla mnie to żadne home made tylko fast food. Kiedy widziały jak wyciągam po prostu surowego fileta z lodówki to znowu one były w szoku i pytały czy pracowałam kiedyś w dobrej restauracji że umiem tak coś przyrządzić "from scratch". Ale wracając do tematu.
Nudziłam się strasznie, miałam wrażenie że czytam ciągle to samo tylko innymi słowami. jedyne co faktycznie było dla mnie interesujące i przydatne to informacja o potrzebach żywieniowych niemowląt np. że powinny dostawać pełnotłusty nabiał a nie chudy i wyjaśnienie dlaczego tak jest. Poza paplaniem oczekiwałam konkretnych wskazówek na przykład takich jakie marki ostatnio uwzględniła w swoim pamiętniku - t.j. Przykładowa rozpiska godzin jak wprowadzać pokarmy podmieniać stopniowo mleko na stałe posiłki. Czy podawać jedzenie przed po między mlekiem? Niestety nic takiego tam nie można znaleźć.

Druga sprawa to rozmyślałam nad rozszerzaniem diety które prawdopodobnie zaczniemy za jakieś 3-4 tygodnie jednak od przecierów. I niestety nasunęła się mi smutna refleksja. Kiedy dziecko marudzi nie jestem w stanie powiedzieć czego ode mnie potrzebuje. Nie wiem czy to marudzenie ze zmęczenia głodu czy nudy. Obserwowałam go przez kilka dni wyjątkowo wnikliwie i jak dla mnie to te style marudzenia się niczym nie różnią. Dziecku leci 15 tydzień a ja nadal działam po omacku..... I jest mi wstyd.
Wiem że jego okres aktywności wynosi około dwie godziny. jeśli chciałabym go położyć na drzemkę wcześniej to nie ma szans aby usunął ale często miają dwie godziny a on wcale nie wygląda na zmęczonego. Bawi się uśmiecha.... Nie trze oczu. Nie ziewa. Nie ma powolniejszych ruchów.. . wystarczy jednak bujnąć go 2 razy i oczy się same zamykają.... Zero oznak zmęczenia jak dla mnie.
Tak samo z jedzeniem. Dostaje butelkę mniej więcej co trzy godziny. Rzuca się na nią ale wcale według mnie nie daje wcześniej żadnych wyraźnych sygnałów że zrobił się głodny.

Jeśli podążamy schematem dwie godziny aktywności, drzemka trochę ponad pół godziny i karmienie zaraz po drzemce wszystko jest super. Ale jeśli z jakiegoś powodu nam się dzień rozjeżdża a on zaczyna marudzić to w żaden sposób nie jestem w stanie stwierdzić dlaczego. Pytałam męża jak z tym u niego. On też nie potrafi powiedzieć z jakiego powodu marudzi. Jak był malutki było łatwiej - piąstka w buzi czyli jedzenie, a teraz to non stop są ręce w buzi więc nie jest to żaden wyznacznik.


Pamiętam że Anakin kiedyś pisała mi że teraz to bezbłędnie rozpoznaje nastroje synka i momentalnie go pacyfikuje. Szukałam tego komentarza bo byłam ciekawa a w jakim wieku był wtedy Emilek ale nie jestem w stanie tego komentarza znaleźć.... Mam jednak dość mocne wrażenie że był w wieku lub nawet młodszy od Kubusia kiedy Anakin to pisała.

należy mi się niechlubny order najbardziej nierozgarniętej matki na świecie. I wcale nie jestem z tego dumna ale ja naprawdę nie wiem....

12 komentarzy (pokaż)
15 stycznia, 15:42

Ja jednak i tak mam wrażenie że powinnam już bardziej czytać z mojego dziecka niż z zegarka.... Chciałabym spojrzeć na niego i wiedzieć że "o jest gotowy do spania" zamiast. Marudzi ... Godzina 11.30 - aha minęły 2h od drzemki więc chodzi mu o spanie.chcialabym go już lepiej rozumieć - pewnie mąż ma rację że jestem strasznie niecierpliwa.
Marti to nie słabszy dzień ;) dni są po tamtym okresie marudzenia całkiem dobre. To tylko taka refleksja która siedzi mi w głowie od pewnego czasu. Mam jeszcze jedna refleksje ale chyba już nie zdążę na tej drzemce napisać.

Ps. Też znam niejadkow po blw. Albo takich co umyśla sobie tylko naleśniki i pomidorową. Albo takich co nie mają czasu jeść bo zabawa jest fajniejsza ;) i wtedy zawsze wjeżdża łyżeczka i karmienie jeśli ten stan zaczyna trwać zbyt długo.

Anakin nadal uważam że on jest taaaki malutki jak pisałam u ciebie w komentarzu kiedys. Ale zacznę koło połowy 4 miesiąca podawać inne smaki. Ciekawość mnie troszkę zżera :) chyba faktycznie niecierpliwa jestem.

Anemic - tak jestem w stanie określić porę snu nocnego. Okolo 19. Czasem marudzi już, po 18 ale nie chce żeby tak wcześnie szedł spać więc go przeciągam jak mogę.

2 komentarze (pokaż)
Dzisiaj, 09:37

No i zrozum tu dziecko. Mojego małego zawsze trzeba lulać do snu. Można mu dać smoczka, głaskać, śpiewać i nic. A wystarczy kilka razy zakolysac i już senny. A tu wczoraj gdy byłam na kursie urządził mężowi histerię w trakcie bujania. Cóż, mąż odłożył go do łożeczka i poszedł po mleko - bo może głodny... Za chwilę cisza. Patrzy... A Kubuś sobie kiwa głową i sam siebie usypia. I usnął.
Jedno jest pewne - przy dziecku nie ma nic pewnego :D

Wczoraj już nie zdążyłam z tym ostatnim narazie przemyśleniem (dużo ich ostatnio. To chyba zimowa aura tak działa) a może raczej postanowieniem.

Siadłam po prostu kiedyś z kalendarzem i policzyłam kiedy wypada mi powrót do pracy. A wypada dokładnie w wigilię tego roku. Ciulowo. No i tak myślałam... Może urlop bezpłatny do końca roku i powrót od stycznia.... i na chwilę przestałam nad tym myśleć no bo w końcu mam jeszcze kilka miesięcy zanim poinformuję pracodawcę o moim pomyśle. Ale potem przyszły śniegi. Mały budzi się wcześnie i tak stałam sobie w oknie obserwując sąsiadów z dziećmi, wyjeżdżających o świcie do pracy.

I myślę sobie tak.

Normalnie aby dotrzeć na 8 do pracy to wyjeżdżałam o 7 (pieprzone korki! Na drugą zmianę dojazd zajmuje o połowę mniej czasu!). Czyli wstawałam około 6.15.
Ale z dzieckiem musiałabym być w żłobku na 6.30 a jeszcze trzeba go rano ogarnac.... to chyba o 5 musiałabym wstawać. Haha wstawalabym razem z mężem który wychodzi z domu przed 6:00.
W lecie to chociaż świta już a w zimie to środek nocy.
Wiadomo trzebaby go ubrać a potem rozebrać z tych zimowych rzeczy w żłobku. A wszystko trwa. I moze nie chcieć zostawać tam na początku.

Oczami wyobraźni zobaczyłam też jak ciągnę roczniaka do auta. On wyje w zimnym aucie w foteliku a ja odśnieżam z obłędem w oczach. Bo przecież muszę zdążyć tu i tu na konkretną godzinę.

Plus choroby żłobkowe na początku. Wiecej by mnie w tej pracy nie było jak było. A i tak na pełen etat nie wracam.

No wiec postanowiłam po macierzyńskim przejść na chwilę na wychowawczy. Z mężem jeszcze nie rozmawiałam ale też i nie ma sensu póki co poruszać tego tematu. Poza tym sądzę że przyzna mi rację.

Nie żebym się tak rozkochała w byciu w domu. Co to to nie. Tęsknię za dorosłymi sprawami. Milionerami też nie jesteśmy. Moje zarobki to 50% budżetu. Jednak przez te kilka miesięcy do wiosny damy radę. No bo po co się szarpać jak nie muszę tylko mam normalnych kierowników w pracy.
Do żłobka i tak pojdzie ale przynajmniej wszystko będzie na spokojnie a nie stresie. No i będzie mógł zostawać na początku w żłobku tylko kilka godzin a nie od razu całe 9- 10 godzin. To jest w ogóle przykre z tymi żłobkami.... Ale i tak dobrze że są.


Wiadomość wyedytowana przez autora Dzisiaj, 09:39

5 komentarzy (pokaż)
Dzisiaj, 12:12

Lentilka najbardziej to się chorób boje. Dzieci dwóch koleżanek w pracy to w ciągu miesiąca od zaczęcia żłobka wylądowały w szpitalu. Synek trzeciej co chwilę miał zapalenie ucha. Ledwo poszedł do grupy to lądował potem na 3 tyg w domu. I tak przez pół roku chyba.

101015 wychowawczy jest bezpłatny chyba że twój dochód na członka rodziny się na świadczenia rodzinne. Ja się nie łapie. U mnie będzie 0zl.


Dziecko śpi mi już 1.5 godziny. A zawsze max 30min! Nastawiłam kapusniak. Mój pierwszy obiad zrobiony po ciąży!
Przeczytałam internety ;) trochę książki. Wrzuciłam pranie. A on dalej śpi. Nawet nie staralam się już być cicho otwierając paczkę.
Aż się zaczybam martwić.


Wiadomość wyedytowana przez autora Dzisiaj, 12:16

7 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)