Promocja!

Wykup abonament z dostępem Premium do Twojego Kalendarza Ciąży od teraz do końca miesiąca, a otrzymasz od nas prezent!

Przy zakupie abonamentu Premium na:

1 miesiąc - otrzymasz 15 dni w prezencie

3 miesiące - otrzymasz 1 miesiąc w prezencie

12 miesiący - otrzymasz 2 miesiące w prezencie





Promocja trwa do 30.11.2018.

Wykup abonament Zamknij
BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Niemożliwe??A jednak ♥Potrójne Szczęście ❤

Autor: Magic
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

O mnie: Jestem szczęśliwa, ale spokojnie :) dopiero powiem, że jest ok po pierwszym usg :)

Moja ciąża: jest drugą ciążą i mam nadzieję, że tą ze szczęśliwym zakończeniem :) a po 7 miesiącach i 3 tygodniach mojego macierzyństwa ponownie ujrzałam dwie kreski :) w naszą 9. rocznice związku :) :) A w momencie kiedy zamkneliśmy temat dzieci niespodziewanie dla mnie i męża pojawia się ktoś jeszcze...załamanie i 3 miesiące wyjęte z życia. Ale moje 3 dziecko okazało się być dla mnie najwspanialszy co mogło mnie spotkać.

Chciałabym być mamą: Wyrozumiałą,otwartą i pozostać przyjaciółką dla moich dzieci aby mogły mówić mi o wszystkim.

Moje emocje: Nie dowierzenie, oszołomienie?? Nie wiem :) jestem zaskoczona nie spodziewałam się pozytywnego testu :) nie ciesze się nadmiernie, ale lekka radość we mnie zagościła i spokój :) musi być dobrze.

31 sierpnia 2014, 07:38

No cóż....nie wiedziałam o tym, że się udało. Poprzednia ciąża zapowiedziała mi się mega dużą ilością śluzu gęstego i kremowego, teraz było go jak na lekarstwo. Poza tym nie miałam przeczucia :) ale coś zaczynałam częściej się łapać za brzuch,zrobił się strasznie wydęty :) nie mam zaparć jak poprzednio. Nie wiem :) jak poszłam rano zrobić test, krople spadały na test a ja siedziałam i dokończyłam siusianie :) patrzyłam i nie wierzyłam jak różowy kolor przesuwał się po oknie testowym i od razu zarysowała się kreska, myślałam, że już oslepłam, ale ona ciemniała i to z każdą sekundką :) niemożliwe?? A jednak :) nie wierzę, nie dociera to do mnie w ogóle jeszcze. Mam wrażenie, że to sen :) idę spać dalej ;)

694018476650f9d4med.jpg
zdjęcie zaraz po wyjściu z wc :) ściemniała po 3 minutach :)



to jest fenomenalne....rany, jestem w ciąży... potrząsam głową, jakbym sama w to nie wierzyła. Mężowi położyłam na szafce nocnej malutkie buciki. Był na całonocnej imprezie urodzinowej i niby mu pokazałam test, ale był mocno wstawiony więc pewnie pomyśli, że to był sen :)

oto nasza lista majówek 2015 :)
https://docs.google.com/spreadsheets/d/1yTkYEkM-Et-ody4jL87Bsdn2DP8AguW9W_V_YP8Fn_I/edit?pli=1#gid=0


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2015, 12:39

16 komentarzy (pokaż)
1 września 2014, 09:17

4t 1d

No i zaczął się wrzesień...mój ulubiony miesiąc. Kojarzy mi się ze szkołą i piękną polską złotą jesienią. Czekam na te piękne słoneczne dni, aby rozkoszować się końcówka lata :) czujemy się dziś bardzo dobrze, wczoraj padłam jak mucha i nie wiem nawet kiedy zasnęłam :) rano o 7 już budzik - leki na tarczyce i próbowałam jeszcze spać u boku męża, ale sie nie udało ;) uwielbiam ten stan, kiedy mam siłę wstać o 7 :) wciąż ciężko mi uwierzyć, że się udało. Teraz buciki z testem leżą u mnie na szafce nocnej i dziś na nie zerknęłam. Boże...to się stało. Na razie nadmiernie nie myślę o tym, czy jest dobrze, czy będzie serduszko i w ogóle. Żyję dniem dzisiejszym :) a dziś? mam wolne od moim klientek :) ale za to wizyta u dentysty oraz wizyta u znajomej i jej maluszka, ma 7 miesięcy :) trochę się boję jechać, bo nie wiem jak zareaguję na niego, ale jestem dobrej myśli :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2014, 09:22

5 komentarzy (pokaż)
4 września 2014, 11:58

Mam sporo pracy, wizyta dopiero na 23 września, ale sama chciałam :) mogłam na 15.09 ale nie :) za wcześnie :) zaczynamy trenować naszą cierpliwość...bo dziecko wymaga cierpliwości od rodziców :)

19 dni do wizyty - phi szybko zleci :)

Mąz wieczorem , kiedy już leżelismy razem w łózku:
-Jestem bardzo szczęśliwy, a Ty?
-No Ty bardziej :)
-Jak to? Nie jesteś szczęśliwa, że mamy nasz malutki cudzik..
-Jestem, ale radość będzie większa kiedy urodzę ten malutki cudzik.

Rozumie, że moja obawa o nasze maleństwo jest zasadna i że dopiero na finishu będę spokojna :) nie. będę spokojna po 1 wizycie :)

Kocham Każdego Dnia Mocniej naszą małą rodzinkę :* <3

5 komentarzy (pokaż)
5 września 2014, 14:55

No i mam wyniki drugiej bety. Liczyłam na 2,5 tyś lub ponad 3.
Pierwsza - 991,3
Druga - 2159

Przyrost 117%...i czym się martwię?? Mój spokój galopem gdzieś spierdzielił... nawet zadzwoniłam do ginekolog, żeby się przepisać na wcześniej, ale nie ma nic... Co ma być to będzie. Nie mam czym się martwić :)

14 komentarzy (pokaż)
8 września 2014, 12:08

6 tydzień (5 t 1d)

Czujemy się bardzo dobrze, nic nam nie dolega :) prócz tych samych bóli lekkie brzucha, pachwin no i piersi bolą :) oto nasze zdjęcie z rana :) :*


Wróciliśmy z wyjazdu :) krótko, bo krótko, ale wypoczęłam :) chodziłam trochę na bieżni :) jedlismy przepyszny potrawy :) aż do tej pory mi ślinka cienkie na samą myśl :)) dziś mam wolne, ale tylko do 17, potem mam dwie klientki :) super, cały tydzień również zawalony pracą :) cieszę się, bo nie będę mieć czasu na głupie rozmyślania ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:21

5 komentarzy (pokaż)
10 września 2014, 09:31

kolejne dziewczyny wracają z wizyt z cudownymi wieściami...że jest serduszko, jest maleństwo albo dwa :) też bym chciała, ale cierpliwie czekam a swoją kolej :) bo wiem, że za wcześnie jak bym poszła bym się denerwowała :) jak narazie czuję się dobrze, zmniejszyłam dawkę luteiny z 2x1 100 na 1x1 100 :) nie widzę potrzeby brania większej dawki, bo u mnie progesteron jest na dobrym poziomie :) fakt, pobierałam krew po 4 dniach brania luteiny więc był wynik zaburzony :) ale zobaczymy :)

Pozostało 13 dni do naszego pierwszego spotkania <3 :*

4 komentarze (pokaż)
15 września 2014, 10:45

7 tydzień <3
(6t + 1d)


Jest dobrze. Czasami zdarzy się wymiotować, a mdłości są nasilone. Ale to nie są narzekania, ja wszystko zcierpię :) Nie mam czym się martwić, no może tylko tym, że brzuch mi odstaję :( a chcemy do końca października utrzymać w tajemnicy przed rodzinką.. chcę mieć pewność, by nie musi znów cierpieć. Pewnie nie będzie powodu, ale poprzednia ciąża mnie czegoś nauczyła. Strasznie pokorna, bez nadmiernej radości, nie myślę non stop, że jestem w ciąży. Tygodnie mijają szybciej niż myślałam. Za tydzień pierwsza nasza wizyta, nasze spotkanie. Jakoś chciałabym aby czas się zatrzymał :) ale to nieuniknione, byłoby to strasznie nieodpowiedzialne jakbym nie poszła.

8 dni do naszego pierwszego spotkania <3 :*



O ciąży powiedziałam ostatnio mojej koleżance-klientce, bo akurat była u mnie ze swoim synkiem i teściową, ale teściowa jej to dobra kol. z pracy mojej mamy więc siedziała u moich rodziców a my miałysmy spokój na rozmowe. Każdej swojej klientce, która robiła sobie u mnie pedicure napisałam info, że nie wykonuję go do odwołania. Iza była u mnie i oczywiście skłamałam czemu nie robie pedicuru...ale po chwili zapytałam się jej:
-Izuś, powiem Ci coś o ile zachowasz to dla siebie przez jakiś czas...
Zgodziła się, ale wzrok miała przejęty. Powiedziałam jej, że nie robie pedicuru ani nie szukam lokalu bo jestem w ciąży. Uśmiechnęła się i gdyby nie dzielił nas stół to pewnie by mnie uścisnęła :) powiedziała, że uwierzyła mi w moja bajkę rzekomej choroby kręgosłupa, ale nie mogła w to do końca uwierzyć. Oczywiście pogratulowała, ale właśnie ona mi powiedziała, żeby się nadmiernie nie cieszyła, żebym żyła normlanie, bez ekscytacji. Powiedziałam jej,że kiedy robiłam test jakoś nie wierzyłam i nie mogło to od mnie dotrzeć. Bo bałam się porażki. Ona mnie rozumie, bo sama przez to przeszła i wie, że ciąża po stracie nie jest juz tą radosną, bez zbędnych wybryków i przede wszystkim kupowania ubranek. Od kiedy wiem, że mam pod sercem życie nawet mi przez głowę nie przeszło by cos kupić...w zupełności wystarczą mi buciki i test... zacznę szaleć...nie wiem kiedy się odważę...


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:22

8 komentarzy (pokaż)
16 września 2014, 09:44

Czuję się odrzucona... chyba znowu zrobię sobie przerwę od belly... hormony szaleją... i mam wrażenie, że dziewczyny mnie olewają. Trudno. To mój czas, moje szczęście i nikt nie musi mnie w tym utwierdzać i krytykować, że mam inne podejście do tej ciąży... Będę prowadzic tylko pamiętnik, ale tylko dla siebie...i dla naszego malutkiego cudu <3

9 komentarzy (pokaż)
17 września 2014, 16:04

Nie nie kochane, mnie nie chodzi o każdą z Was... po prostu czuję się odrzucona od dziewczyn z którymi przechodziłam swoją osobistą tragedię, wydawało mi się, że teraz kiedy jesteśmy tu na fioletowej stronie będziemy się wspierać...olewają mnie i tez nie mówię o wszystkich. Amy, MartaAlvi, Agusia, nojaniewiem dziękuję za wszystko i miłe słowa :) może przesadzam, ale po prostu muszę odpocząć :) muszę za Wami zatęsknić.

Nigdy ale przenigdy nie zablokuję pamiętnika, no chyba, że coś mi się stanie w głowę :)

Niestety jestem osobą niby tak jak Agusia napisałam "zdecydowaną, mocną i pewną siebie", ale prawda jest taka, że wiecznie musiałam walczyć o pozycję w towarzystwie, może po prostu jestem taka, cicha, szara myszka, którą ktoś dostrzeże ja kogoś ugryzę :)

Jedno co mogę Wam kochane obiecać - że będę, będę słuzyć radą, dobrym słowem i oparciem. Po prostu muszę uspokoić hormony :)

Dziękuję...zawsze zainteresowanie utwierdza mnie w przekonaniu, że jestem zauważalna. To jest strasznie budujące dla mojej słabej osoby :)
kiss.gif

7 komentarzy (pokaż)
18 września 2014, 09:39

Miałam sen... aż się obudziłam i zastanawiałam się czy to prawda. Widziałam na monitorze malutkiego człowieka z bijącym serduszkiem... stres przed wizytą robi swoje... ehh <3

8 komentarzy (pokaż)
19 września 2014, 09:25

Boże....ten stres przed wizytą mnie wykończy... nie spałam pół nocy, pierw śniło mi się, że ktoś po domu chodzi (znowu!), jakieś schizy mam :( potem nie mogłam zasnąć i nasłuchiwałam.. kiedy już się udało. Sniło mi się, że pojechaliśmy do szpitala na Inflanckiej w Warszawie do lekarza na umówienie terminu porodu(????wtf???) i wiecie co? Wyznaczył mi termin na 11.05.2015 :) śmiać mi się chciało jak się obudziłam :) Zaczynam przeżywać tą ciążę...zaczyna do mnie docierać, że rośnie we mnie mały człowiek...stąd te dziwne sny...aż się boję co dzisiejszej nocy może mi sie przyśnić.

Pozostało tylko 4 dni do naszego pierwszego spotkania kochanie !! :* <3


ajajaj jutro cotygodniowe ważenie...ciekawe ile przytyłam... może po tych nudnościach nie dużo :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2014, 12:24

8 komentarzy (pokaż)
20 września 2014, 10:02

od 3 dni wymiotuję przynajmniej raz dziennie...od początku mnie mdliło, ale teraz jest taki stan, że wciąż czuję niesmak i od razu mnie cofa. Mam nadzieję, że to dobry objaw ;)

tylko 3 dni do naszego pierwszego spotkania kochanie <3 :*
tak szybko to zleciało nawet nie wiem kiedy :)

6 komentarzy (pokaż)
22 września 2014, 12:31

8 tydzień
7 t + 1 d


taaak...to już jutro. Jutro nasze pierwsze spotkanie <3 najgorsze, że będzie mi się bardziej dłużyć niż te 3 tygodnie. Oczyszczam umysł i żyję dalej. Nie mam na nic wpływu. Jutro się okaże wszystko :)

Nastrój mam dobry, może to zasługa wczorajszego meczu, wciąż nie wierzę, że Polacy zostali Mistrzami Świata :) popłakałam się jak zdobyli ostatni punkt! To było cudowne doświadczenie, móc patrzeć jak rodzi się historia! ehh :) ale było minęło, najlepsze jest to, że w sierpniu jak zaczynał się mundial to myślałam "o matko, ale to dużo czasu do tego finału" i chyba dzięki tym meczom tak szybko czas mi minął do wizyty :) bo skupiłam uwagę na czymś innym niż ciągłe myślenie o wizycie :) ale dzisiaj i jutro to tylko to mi po głowie będzie chodziło :)

Mam tydzień wolnego, tzn do czwartku i super!! odpocznę w te najgorsze dni :) ale z mdłościami już trochę spokój, ale wciąż są, czuje je za rogiem. Piersi są strasznie nabrzmiałe, bolące a ciężkie,że boję chodzić po schodach :) i powrócił ból w dole brzucha, kłucie i ciągnięcie w pachwinach :) czuję ten ból okresowy, ale on jakby jest po bokach nie na środku. Z resztą w mojej mądrej książce jest jasno napisane, że te bóle nie świadczą o niczym złym :) i nie są to bóle, których nie jestem w stanie wytrzymać :) ale ból piersi nie pozwala mi w pełni cieszyć się spaniem na brzuchu :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:22

9 komentarzy (pokaż)
23 września 2014, 17:53

Moja cierpliwość bardzo się opłaciła... widziałam naszego malucha z pulsującym sercem i je usłyszałam! :D bije 160u/min!! :D mały jest starszy niż to wychodzi z OM, ale tylko jeden dzień :)) ma 12mm i jest moim ukochanym Skarbem, które kocham mimo iż jeszcze go nie ma z nami tu na świecie :)) to jest miłość...matki do dziecka... myślałam, że będę płakać czy krzyczeć, ale nie :) mój spokój wciąż mnie zaskakuje :) popłakałam się dopiero w samochodzie. Zeszły emocje i ten strach czy jest mu dobrze u mnie :) jest jak najbardziej! mam do porobienia parę badań, ale to na wizytę za 4 tygodnie! :D

A to mój już największy Skarb na świecie! <3 nasz mały Miś Haribbo :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:22

26 komentarzy (pokaż)
24 września 2014, 11:41

Dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa! :)

Mam dziś więcej energii, to posprzątałam kuchnię i chcę wybrać się na zakupy :) ale poprosze ojca, bo Kondziu pracuje dużo, bo jego wspólnik jest na urlopie :) więc odejdzie mu jeżdzenie ze mną na zakupy, a musze kupić zgrzewkę wody :) więc muszę miec tragaża ;)

Miłego dnia Wam życzymy! <3 :*

3 komentarze (pokaż)
25 września 2014, 16:54

Coraz więcej myśli krąży wokół naszego maleństwa :) patrzę na te małe buciki i myślę, jeju to jest fakt! To nie sen, to rzeczywistość :) rodzicom powiedziałam w dniu wizyty, oczywiście pokazałam zdjęcie i poprosiłam o nie otwieranie jeszcze szampana ;) będzie na to czas, widzę, że mój tata, który bardzo poprzednio przejął się tym, że jestem w ciąży i rozpowiadał na około wszystkim, że będzie dziadkiem teraz opanował się :) powtarzam mu wciąż, że będzie czas na radość stukrotnie większą :) Wczoraj powiedział:
- No to pokoik trzeba szykować.
Ja - Tato, spokojnie, będzie czas :) do maja jest dużo czasu i myślę, że w lutym możemy się za to zabrać :)
Wciąż muszę go trzymać w pionie :) ma odchyły, ale nie dziwie się. Po prostu się cieszy :) ja i Konrad też bardzo się cieszymy :) ale na takie sprawy zostawiamy na koniec :) na wszystko będzie czas, w odpowiednim momencie :) przypadkiem też powiedziałam siostrze mojego męża, ale nakazałam trzymanie języka za zębami bo nakopie do tyłka. Boje się spotkań z moimi dziewczynami... wciąż muszę coś wymyślać czemu nie piję...ale bardziej mnie przeraża to, że jestem mega senna i o 21 to mi się oczy zamykają... nie wiem jak długo jeszcze mi uda się to przed nimi ukryć.

5 komentarzy (pokaż)
26 września 2014, 10:04

Ne wierzę... 20% ciąży za mną...ale kiedy?jak? :) leci ten czas nie ubłaganie :)

hmm...jutro sądny dzień...WAŻENIE, co tydzień w sobotę rano wskakuję na wagę :) u Gin ważyłam 57,3 czyli 300g mi przyszło :) zobaczymy co jutro pokazę

7 komentarzy (pokaż)
28 września 2014, 10:25

Mdłości, mdłości, puchnięcie....ehhh... zatrzymało mi się 2 kg wody :( nie wiem jak się jej pozbyć... moja waga zwariowała...we wtorek 57,3kg pod wieczór(ważenie u gin),w sobote RANO 58,2 a po południu 59,2...nie podoba mi się to. Oby to nie były moje chore nerki...

5 komentarzy (pokaż)
29 września 2014, 09:20

9 tydzień
8+2



21% ciąży za mną...mało, ale szybko zleciało :P
Walczę z bakteriami w moczu... pół nocy nie spałam, bo miałam jakieś dziwne myśli i plecy mnie bolały na wysokości nerek...bosh żebym tylko sobie nic nie wmawiała.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:22

11 komentarzy (pokaż)
4 października 2014, 09:39

10 tydzień ciąży
9+0 - 23% :) <3


I tak jak myślałam :) moja waga poprzednio albo zwariowała albo aż tyle kg wody mi się zatrzymało, boooo dziś na wadze mam 57,5 kg czyli 0,5 kg od początku ciąży mi doszło :) no czasami ważyłam nawet 55,8, ale najczęściej było to 56-57 kg. Od wizyty 300g :) jest mnie więcej :)
Macie racje dziewczyny, waga to waga, ważne by dziecko było zdrowe :) ale nie chcę też pobić jakiegoś rekordu tycia w ciąży. Moja znajoma, bardzo dobra znajoma w pierwszej ciąży przytyła UWAGA 42KG! z jednym dzieckiem :) nie chcę aż tak się zmienić...chciałabym przytyć tyle ile mam w widełkach 9-12 kg i tak na prawdę to wszystko zależy ode mnie. Przyrzekłam sobie, że od dziś jeden mój posiłek - zapewne kolacja- to będzie sałatka :) wczoraj do rybki zrobiłam taką, że aż Konrad ją zachwalał ;) tzn on lubi moje obiady,a raczej obiado-kolacje bo jem ją zazwyczaj koło 20 ;) postanowiłam też, że raz na dwa tygodnie bedę jeść coś niedozwolonego ;) tzn FAST FOODY :) bo o słodyczach to nawet nie wspomnę, bo w ogóle mi sie ich nie chce :) znów wmówiłam sobie, że to są bezwartościowe śmieci, które mojemu dziecku nic nie dają :) i znowu się udało :) za to jem więcej owoców, zawłaszcza jabłek, kiwi(ooooosz moje ulubione, szkoda, że takie drogie-1,49zł za szt ;/)pomarańcze, winogrona, a jem przynajmniej raz dziennie :) także mam ambitny plan, zobaczymy jak się to ułoży ;)

Miłego weekendu!! :* <3

Pozostało 16 dni do naszego drugiego spotkania kochanie :* nie mogę się doczekać! <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2014, 09:45

8 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)