BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Niemożliwe??A jednak ♥Potrójne Szczęście ❤

Autor: Magic
28 marca, 20:57

Jestem po obciążeniu glukozą ;) jednak opłaca sie jedzenie słodyczy :D na czczo mam 73,pp 1h mam 76.4 a po 2h 69 o.O w piątek wizyta! :*

Pozostały 2 dni do naszego kolejnego spotkania kochanie :*

0 komentarzy (pokaż)
30 marca, 21:00

25 tydzień,24+6 61% na liczniku :)

Dziś była wizyta. Jedyny stres jaki miałam to czy moja gin mnie zbeszta za wagę-11kg na plus. O młpdego byłam i jestem spokojna,wyniki mam super. I tak jak myslałam mam przykaz by trochę sfolgować z tyciem bo źle sie to skończy ;D no nic. na świeta i tak nie pojem bo man taką masakrycznà zgagę,że aż zieje ogniem. Ale nie o mnie mam przrcież pisać:D mój syn zostaje synem niezmiennie choc pare osób nie jest do kónca przekonanych do płci ;) ale nie pociesze ich-jajca jak malowane ;) Ma cudną twarz zakrywał się rączkami ale nosek ma jak Lilcia ❤ waży już 760g. Wszystko ma na miejscu a ułożony już główkowo. Ledwo odczuwam ruchy ;) oplacalo sie odstawić parzoną kawę ;) szyjka powoli się skraca bo ma już 3.22 ;)
Narazie mamy nadal intensywny czas więc mało mam czasu na wszystko. Ale czekam na kilka dni spokoju ;) czyli na oddziale położniczyn ;D
Korzystajac z okazji skladam Wam życzenia świąteczne:* wesołych i radosnych świąt i abyśmy sobie pojadły :D buziaki!

2 komentarze (pokaż)
5 kwietnia, 14:20

U nas dziś Studniówka :) a myślałam, że jesr wczoraj. Ale nie. TO dziś! :)

100 dni do porodu,do godziny zero,do zobaczenia Cie synku :) :*❤

2 komentarze (pokaż)
6 kwietnia, 09:33

25+6,26 tydzień...65%.
Mamy 99 dni do porodu choć wiadomo ;) tp tylko orientacyjny termin.
Ja od paru dni jetsem na"diecie" nienawidzę tego określenia, ale jak lekarz kazał to tak ma być :) zaraz jade do przedszkola zobaczyc wynik rekrutacji i jade na zakupy. Musze sobie kupic jakis żagiel na urodzinki Lilci,dla niej jakąś parkę,dla najmłodszego kilka szt spodenek. Mamy ogarnięte unranka dla niego i okazało się,że ma tylko 4szt spodenek. Moze buty dla Lilki. muszę sobie zapisać bo zapomnę jak pojadę ;)
Dzis luzik dzień. chyba daruję sobie obiad. w sensie robienie go ;) bo zjeść coś muszę. trzymam sie godzin wyznaczonych do jedzenie i zobaczymy efekt za 3tyg. Ppza tym odstawilam witaminy-obstawiam że dzieki nim tak przytyłam. Zobaczymy :)
Buziaki Brzuchatki :*

3 komentarze (pokaż)
16 kwietnia, 09:13

26+2, 28 tydzień na liczinku mamy 68%...
Ostatni czas jest bardzo intensywny, piękna pogoda zaprasza na szaleńcze zabawy do wieczora na podwórku/placu zabaw. Dzieci moje śpią jak zabite! w końcu. to działa. Ganiać ich,a oni potem po 20min kąpieli sami prosze o spanie ;) piją kakao,zjedza kolację, bo po takich wojażach to aż dziwne by było jakby nie chcieli jeść.
Powoli szukuję Misia do odpieluchowania. Ma 20 miesięcy i liczę,że uda się nam go odpieluchować...pierwszy weekend był niezły. Bardzo pilnowałam sadzania go na nocnik-przekonał się do niego-zmoczył tylko jeden komplet ubrań ;) pptem już czekałam aż sam sygnalizuje potrzebe,ale nic z tego ;) efekt był mokry :D ale nic. Kolejny weekend znowu pilnowałam jego sikania i było lepiej. Nawet podróż autem bez awarii-1,5h- ale jak wysiadł to pod domem sie posikał a matka zaponniala go wysadzić ;) no nic. Ten weeeknd już też bardzo zasikany. Ale!!! widzę,że pieluchanienal sucha. Po nocy np dziś juz była mokra ale jak wstaliśmy to w
sadzam go i już sika na nocnik ;) długa droga orzed nami ale narazie niechcę w żłobku mówić,że go odpieluchuje bo wydahe mi się,że Panie by sie nie zgodziły. Ale w czerwcy już powiem,że chcemy sie pozbyć pieluch i niech nam pomogą.
Lilka zaczeła ładnie spać! od lutego tego roku jak zaczęła płakać w nocy tak do kwietnia się glowiłam o co chodzi. Pytałwm się czy jej sie coś wtedy śni,czy sie boi spać sama...nic. Znowu śpimy w jednej sypialni a Lilki łóżko przystawione jest do naszego. Ale jest progres przestała wymagać spania z nami. Jak idziemy spać to ona idzie do siebie jak sie kłade do siebie. Z czasem bedę odstawiać łózko dalej. Albo ja z najmłodszym wyląduję w pokoju na górze... bo nie zmieścimt sie wszyscy.
W sobotę zaczeliśmy w bbf 3 trymestr,7 miesiąc. Brzmi to tak poważnir,że aż mam ciarki :( dziś jade z wizytą do znajomej,która w marcu urodziła trzecie swoje dziecko. Ja pisałyśmy to łatwo bie jest ale ona jest ru sama bez pomocy i dziadków. Więc ja jie bede mieć źle a i tak się boje...
Mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Lilka dostała sie do państwowego przedszkola a Oliśko czekam na info odbośnie dofinansowania do prywatnego. Jal by sie udało to za niecałe 800zł mam dwójkę ulokowaną.
Trwają przygotowania do 3.urodzin Lilci. Mamy juz balony,napis. Dziś bede kontaktowac sie z Panią od tortu bo nasza ma w majówkę wolne... szkoda.
Trzymajcie sie brzuchatki :*

0 komentarzy (pokaż)
16 kwietnia, 09:15

a to my ❤
1ba07302ffed.jpg

0 komentarzy (pokaż)
17 kwietnia, 09:36

poczytałam trochę kwietniówki i....rozmarzyłam się. Wizyta u znajomej z maluchem 6tyg również dała mi wiele emocji i uczuć. Niby się boję. Boję się jak to będzie z takim maluchem nr 3. Ale z drugieh strony nie mogę się doczekać :) nie ważne,że nie mamy imienia-jednak Maksio nam nie podpasował. Ja się nastawiam na zupełny spontan... poczekamy aż sie urodzi. Mamy pare imion tj Nikoś, Julek-choc to takie starodawne i nie pasuje do reszty rodzeństwa- Gracjan czy Kordian. Mi strasznie pdoba sie zdrobnienie Kostek ale Konstanty już nie :( i tak oto poerwszy raz nie mówimy do brzuszka w"imieniu". Męczy mnie to. Ale mam dziwne przeczucie albo bliżej niezidentyfikowaną obawe,że to nie bedzue chłopiec.... niby na usg widać co widać,ale pomyłki sie zdarzają.... nie wiem :( póki co siedzimy i glowimy sie nad imieniem...
buziaki :)

3 komentarze (pokaż)
27 kwietnia, 15:11

29+3 , 30 tydzień. 72% na liczniku ❤

Mamy Trójkę z przodu :) dieta i zmiana dawki leków dała efekt. Mam tylko 1kg nawet nie caĺy do przodu. Czyli mamy 12kg na plus. Dziś była wizyta :) widziałam maluszka. Nasz synek ma sie dobrze,leniwie się rusza,a jaki nam sprzęt pokazał!!!ohoho ;) waży 1360g i ma około 37cm. Jak tak dalej będzie szedł to bedzie wielkosciowo jak Olisio :) ogólnie wszystko ok. Nudy. Szyjka ok wbrew moim obawom,także mogę latać dalej ;) tym bardziej, że znowu mąż jest po operacji-trzeciej już-ale szybko wraca do siebie. Ja znowu mam wszystko na swojej głowie a za pasem urodziny Lilki. Kolejna wizyta w naszą rocznice i następa 22 czerwca....i szykujemy sie do przywitania drugiego synka :) mamy dwa typy imion-Kordian i Kornel :) także jest progres :D
Ja mam szał zakupów-o jezusie zabierzcie mi gotówkę i kartę! :D dziś znowu pękło ;) ale kocham ich ubierać :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia, 15:14

4 komentarze (pokaż)
1 maja, 20:55

Tak.... to dziś. Dziś o 20.55 mija dokładnie 3 lata jak zostałam mamą poraz pierwszy. W końcu.Z niepokpjnem oczekiwałam na to co każda kobieta czeka...na ten krzyk. A jak zaczełaś krzyczeć to i ja krzyczałam i płakałam razem z tatą... Lilcia jest spełnieniem marzeń dla nas. Dała i daje nam wiele dobrego,uczymy sie nadal-poznawanie sobie tewa o wiele dłużej niż może się wydawać. Moja córcia konczy 3 latka. Sporo? Na pewno zmian, czekam na kolejną jeszcze większą.
Lilka bardzo mnie doświadczyła,pokazuje mi różne strony rodzicielstwa. Ale szczerze? Mimo,że bywaja dni kiedy mam ochote krzyczeć i lać ;) ale nigdy,przenigdy bym nie zamieniła tych 3 lat jej bycia z nami :) mam nadzieje,że kiedyś jej pokaże mój pamiętnik i Bedzie mogła poczytać jak mamie czasami dawała do wiwatu :)
Córuniu kochana... może nigdy tego nie powiem choć bedzie wiele okazji... bardzo Cię kocham i mimo mojej zmniejszonej cierpliwości oddałabym wszystko avyś była szczęśliwa. Staram się by Twoje dzieciństwo było szczęśliwe,beztroskie i pełne niespodzianek. Bo jesteś moim cudem,słonkiem na niebie... często nie dowierzam,że mam Ciebie. Nie kesteś marzeniem ,jesteś życiem :* dziękuję Bogu zs każdy dzień,że dał nam Ciebie. Zanim do nas przybyłaś sporo musieliśmy przejść by mocno doceniać każdą wspólną chwile.

Kocham nad życie!:*

2 komentarze (pokaż)
7 maja, 10:31

30+5, 31 tydzień....
Majówka mineła.... miałam wrażenie, że niw dotrwam do jej końca. Strasznie sie męczę w tej ciąży i wkurza mnie to,że czuję sję jak niepełnosprawna z brzuchem,który jak narazie nie rośnie-ufff-dalej ma 106cm w pępku. Waga trochę poszalała po jedzeniu rakże ruszam z dietą znowu ;)
Dzieci oddelegowane do żłobka-dziś Lilka ma urodziny w żłobku. Zawiozłam domowej roboty ciasto z owocami i babeczki :) chyba to wystarczy :)

4 komentarze (pokaż)
15 maja, 11:26

31+6,koniec 32 tygodnia do porodu zostało...57 dni. O matko. Im częściej zdsje sobie sprawę jak to blisko to mnie to przeraża,ale i bardzo ekscytuje :) dla Kordianka mam nowy wózek-używany,ale inny niz ten to co kupiłam w styczniu-odziwdział mi się. Ten nowyma piękny chabrowy kolor i szare elementy ❤ także ten ponaranczowo-czarny sprzedaję. Zrobiłam juz pierwsze dwa prania dla Kordianka-ubrankana 50 i 56,pieluchy,czapeczki i masa kocycków :) mam jeszcze do uprania rzeczy na 56,62 i dalej :) i zorientowałam się,że moja koszula do spzitala z rozcięciami gdzieś albo ją oddałam albo sie zagubiła i muszę zakupić nowe :/ z dwie na pewno. szlafrok do szpitala musze wyprać i zamowoć wkładkę do fotelika dla noworodkow :) musze na kartce spisać co mi jeszcze potrzebne jest bo zapomnę. Zamawiamy tez komode dla Lilci-chlopaki bedą mieć wspólną a Lilka osobną.
Jesli chodzi o dzieciaki to jest nawet ok. Ja mam okropnego nerwa ostatnio i lepiej ze mną nie podejmować dyskuji bo zjadan żywcem. Lilka znowu ma faze na spanie z nami :( ale mam misterny plan. Niebaeem rezygbuję z pracy i wezmę się za porządki w garderobie i zrobię miejsce na rzeczy z pojemnika na pościel, rozmontuje nasze łoże, zafoliuje i poczeka sobie na lepsze czasy a Oni bedą mieć pokój z naszej sypialni a my w salonie na narożniku będziemy spać z najmłodszym. tzn Kordi bedzie spał w kołysce. taki mam plan zobaczyny co z niego wyjdzie. A wracają do dzieci to chodzą do żłobka dają mi się zregenerować, gorzej na wieczór,bo ich usypianie mnie czasami drażni. Trwa to za długo. Ale nic. dzisiaj ubieram ich ciepło bo mamy 20 stopni i buszują do 19 na dworzu. Mają sie wyszaleć. Oliś dalej ledwo mówi,najlepiej idzie mu słowo koło i pi(śpi),papa, i ciuciu(ciuchciuch) :) ale pokaże,gdzir jest mama,tata,Lilka,babcia,dziadek,tv ;)widać,żr jest z nim kontakt,ale nie mówi... zaczynam sie stresować i znowu muszę przysiąść przy nim. Lilka ma okropną fazę i wszystkiego się boi. Masakra :( gdyby mój mąż byl w pełni sprawny to byn się nie denerwowała,ale za dużo jest na mojej głowie :(
Staram się nie zagłębiać w temat jego powrotu do sprawności,bo wiem,że jak ja bede na wylocie to on bedzie juz sprawny....oby.
Buziaki

5 komentarzy (pokaż)
22 maja, 15:52

32+6,33 tydzień....
Mam już poprane wszystko. Zostały mi rzeczy na 62 i 68 do prasowania,komoda zakupiona. Jutro jadę z żelazkiem ;) mnie dopada gorszy czas. Mecze się. Noce coraz gorsze,nie mogę spać na lewym boku bo biordo mnie boli :( siara moczy mi piżame...masakra. Może jutro bedzie lepszy dzień... zaczynam sie stresować porodem i tym czy zdąrzymy. 1 czerwca wizyta... a jeszcze mamy komunie 3 czerwcai musze coś kupić dla Hani.... a ja mam pustkę w głowie. Wózek sie nie sprzedaje, z wystawuonych rzeczy nic nie idzie. I sie wkurzam :(
Jade po dzieci. .a pogoda zacna. Właśnie przestało padać.

Buziaki

1 komentarz (pokaż)
25 maja, 15:50

Musze wyrzucić z siebie złe emocje...Wiem
,że powinno być tak,że siadamy do stołu i prowadzimy rozmowe mającą na celu oczyśzczenie atmosfery...ale ani ja ani On nie chcemy wyjść z inicjatywą. Efekt? Mało przyjemnie jest. Ale do rzeczy.
Ja wiadomo od stycznia miało być lepiej z jego kolanem a było coraz gorzej. Do momentu 3 operacji..jest ciut lepiej,ma powiększone zgęcie,ale reha jest okrutnie szczery"Pan nigdy nie usiądzie w kucki"....jakbym dostała w twarz, pptem znowu"bardzo długa droga przed Wami"....mam łzy w oczach i narasta we mnie złość...czemu my? Czemu akurat teraz? Kiedy ja ledwo wykonuję podstawowe czynności, jestem w trzeciej ciąży za okolo 1.5 miesiąca przyjdzie na świat nasz drugi syn...a my dalej w czarnej dupie :) uśmiecham się...przez łzy. Wczoraj dostrzegłam coś co mnie dobiło i sprawiłp,że utwierdzilam sie w przekonaniu,że jestem sama na tym statku ze wszystkimi obowiązkami na głowie. Jak co wieczór On wraca do domu,torba zakupowa z Żabki...browarki,chipsy,czasami cos dla mnie sie trafi. Siada Pan na ogródku z moim bratem,wujkiem,czasami jest tez większe towarzystwo i se pije... a ja umordowana,z bolacym brzuchem z mamą,która nigdy nie narzeka latam za dzieciakami. Patrze na ten obrazek i....podjęłam decyzję. Albo postawię Jaśnie Panu kawę na ławę albo zadusze w sobie to co we mnie wzrasta i narasta z takim impetem,żr nawer jadąć autem czy w domu to jestem zalana łzami. Czy na prawdę On jest taki ślepy i nie widzi? Nie chce? Czy co? Bo nie rozumiem ja. Widzi jak zapierdalam od tylu miesięcy...narzekałam,ze sil nie mam ale i tak zapieprzam. Jak ja go kiedyś zostawię samego z dziećmi to sie zdziwi...dziś po odstawieniu dzieci do żłobka i wpisaniu ich na listę na 1ego czerwca uswiadomiłam sobie,że on jest głupi...niedowierzam ile ja mogłam być zwodzona. Tlumiona. Zdziwiony pyta czemy ich wpisuję... dobrze,że byliśmy w miejscu publicznym bo byn mu pocisneła...Żal mi samej siebie jak tak mogłam skończyć. z facetem bez wyrozumiałości. Ja już nie chce mu tłumaczyć, prosić, płakać krzyczeć. Ja bedę cicho. Odsuwam się od Niego. Nie chce widzieć ja też. Juz dawno hyło chłodno miedzy nami. Teraz to tylko kwestia czasu. Strasznego mam doła. I zauważyłam ogromne skoki nastrojów. Dziś dzwonie odmówić nasza obecność na komunii. Nie protestował. Szczerze? to ja jako jedyna sprawna w tym związku podejmuje decyzję o wszelkich wyjsciach. Bo to JA zapieprzsm za dziećmi, On siedzi głównie.
Wyć mi sie chce.
Bardzo.
Chciałabym cofnąć czas....gdybym mogła.

2 komentarze (pokaż)
3 czerwca, 13:06

34+4,35 tydzień... jeszcze tylko 6 TYGODNI. Nie kiesiecy, tygodni. Ja dzis fatalnie sie czuję,bo wymiotuję a co zjem to mnie zgaga dusi :/ a noc to juz wogóle armagedon. Nie spałam pół nocy,bylam.w wc dwa razy mam nadzieje,że to nie rota. Jakoś dsień zleci,są rodzice także ja mocze nogi w zkinej wodzie-okropnie puchne.
W piątek byla wizyta. Mały już ma 2545g i leży nisko nisko,że chodze siku co 10min. Szyjka trzyma-wolałabym by sie juz powoli skracała ale nic z twgo. Wody w normie,przepływy i moja waga także. Rusza sie leniwie ale jak sie wypnie lub rozciągnie to az boli. Czekamy na Koridanka jak na szpilkach. Mąż nieco lepiej. Zaczynamy piąć sie do góry :) jest jeszcze jedna sprawa,ale nie chce zdradzać i zspeszać ale jak wyjdzie to dam znać :)
Tymczasem wracam do leniuchowania :D buziaki

2 komentarze (pokaż)
11 czerwca, 09:52

35+5, 36tydzień leci, a raczej się kończy.

Bardzo się denerwuję...nie pokazuję tego pp sobie,ale mam już sraczkę na myśl o tym co mnie czeka. To jest najgorsze... pierwszy poród to taka niewiadoma,ale każdy kolejny to już zbiór doświadczeń z poprzednich.. Siedzę i myślę. Czy uda mi się urodzić samej,czy szyjką sie skrociła i jest przygotowanie. Wizyta dopiero za 11 dni. Czuję ucisk w dole i non stop latam siku. Widze,że brsuch zmalał i opadł ale co z tego. Latam za dziećmi i wtedy dopiero czuję ból i krzyż. Modlę sie by zaczeła sie akcja pp 22 czerwca...bo potem nie mam co liczyć na pomoc.
Moje dzieciaki są w żłobku,ja zalegam na kanapie. Mimo że ledwo co sie czuję to staram się dotrzymać im kroku,by mogły z mamą sie bawić. Lilka sporo rozumie i przychodzi i przytula się do brzuszka i mówi,żr kocha swojego drugiego brata :) rozwala mnie tym całkowicie. Oliś to nie rozumie mimo iż zaraz ma 2 lata. Jego mowa...lekkosie rusza. Musze znowu przysiąsć przy nim.
Jest jedna sprawa,ktora mnie pochłania od tygodnia. Być może mamy już nasz wymarzony domek. Tzn źle sie wyraziłam. Mamy nasz wymarzony domek, bo schody robią sie przy kredycie. Byłam naiwna myśląc, że stać nas na nieruchomość wartą 500tyś....HAHAHAHAHHA :D naiwna ja. Oczywiście, ze nie. Tym bardziej,że ja jestem już na l4,a Konrad ma społkę. Dwoje na działalności? To bedzie hit jak dostaniemy ten cholerny kredyt. Nasz wymarzony domek ma 140m plus 20m garaż,segment skrajny,stan deweloperski 429tyś. Mimo wkładu 20% mamy problem...ja już się ppdłamałam,ale nie odpuszcze bo to mój wymarzony dom. Dla nas idealny! Jutro jedziemy do dewelopwra podpisać umowę rezerwacyjną i jedziemy. Postaramy sie jakoś z nim dogadać. Może wyciągnie dp nas pomocną dłoń. Jutro sie okaże :)

3 komentarze (pokaż)
18 czerwca, 09:58

36+5, 37 tydzień

Chyba w żadnej ciąży nie byłam taka niezdecydowana... nasze biedne dziecko nadal nie ma imienia :) Kordian ro bardzo oryginalne imię,ale ma takie brzydkie zdrobnienia. Także zostawiamy decyzję na dzień porodu :) ja mam torbę spakowaną,dorzucam dziś chusteczki nawilżone i jestem gotowa :) w srode ide na badania i w piątek wizyta :) ostatnia. Potem tylko ktg. Ale od paru dni ppbolewa mnie brzuch-okresowo, rozpieranie u dołu i mnie przeczyszcza codziennie. Czasami boje sie jak coś przeocze i urodze na ulicy albo w domu. Ale to nie pierwszy mój raz wiec sobie poradze. Poki co walcze z opuchlizną,okropną aż boli. nie moge zginać stóp i dłoni :/ mniej jem za to wiecej pije bo zgaga już daje mi popalic ostro. Jak ja to mówię "dobrze to juz było". Czekamy na drugiego synka :)
Moje dzieciaki nie mają litości. Maja tyle energii,że ja wysiadam. Myślę czasami"urodze ro bedzie lepiej" zapomnijacą,że poza brzuchem Młody da mi o sobie znać juz inaczej. Jak ja to pogodzę? Lilxia bardzo cieszy sie na brata. Oliś mało rozumie ale ciekawi mnie bardzo jak to będzie z nimi wszystkimi. Na pewno na nudę nie bedę narzekać. Póki co staram się dotrwać do wieczora, każdego dnia. Choć jak sa w żłobku to mam czas na odpoczynek. Przeczytałam jedna książke i wzięłam się za drugą :) sprzedałam wózek i pare ubranek po Lilce :) także sie dzieje :)
Czasami bardzo bym chciała by najmłodszy już sie urodził :) ciekawi mnie jak się zacznie,ile potrwa bo kiedy to jest największa zagadką :) jak wygląda :) chciałabym juz go przytulić :) pokazać rodzeństwu... ale sam wybierze najlepszy moment :)
Czekamy czekamy :)

0 komentarzy (pokaż)
23 czerwca, 09:13

37+3,38 tydzień :)

Wieści z wizyty poczatkowo dobre,bo okazuje soę,że za tydzień urodze :) takie mamy przygotowanie. Ale wszystko zmienia sie podczas usg... wyrok. Małowodzie i to jakie! afi 4 gdzie w kieszeniach z wodami wszędzie jest pępowina :/ dostałam skierownaie na szpital. ALE NASZA UMOWA NA SEGMENT! Zadzowna Magda-agentka,że właściciele chcą aneks na części pieniędzy. I muszą to przygotować więc czekamy. Pojechaliśmy na spokojnie do domu, dopakowałam torbę i ruszyliśmy. Ja zapomniałam z domu grupy krwi :/ maskara jak mi głupio było... ale zapadła decyzja. Zostaję. Myślę ok. Spoko alurat weekend nix sie nie wydarzy i wyjde w poniedziałek. No nie. Bo podjeli decyzję że wywołują. Założyli mi balonik o 15 i dostałam 1 dawke antybiotyku na gbs-wyniku także nie mam bo dopiero na wizycie pobrałysmy. Wstepne badnaia porobili i czekamy. Skurcze przy baloniku nabiwrały siły,ale myślę sobie juz? od tak? ale do wieczora nie wypadł i sie wyciszyły. Bynajmniej w nocy mogłam zebrać siły na to co mnie czeka....


C.D.N

4 komentarze (pokaż)
23 czerwca, 18:48

Ciąża zakończona 23 czerwca 2018
W dni dzisiejszym 23.06.2018 r o godz.11.42 przywitaliśmy Kornela :) maluszek z niego,dostał 10pkt, ma 47cm i 2870g:)
Co do porodu.
Ujmę to w jednym zdaniu.
Byłoooo hardcorowo :) ból ogromny.
Rano jak obudzila mnie położna na ciśnienie i posłuchanie Malucha juz niw usnęłam. Była 6. Ale ok. Skończyłam książkę i poszłam by wyjeli mi balonik. Po pprannym obchodzie. Weszłam zbadali,decyzja przewozimy na porodówke. Ale.jak.to?! dlaczego. "no rodzi Pani" myślę "z tych marnych skurczy z ktg? ok. Spakowałam rzeczy i czekałam na Konrada. Ale Pani mnie przewiozła i na sali porodowej mnie zastał. Myśle to ile tych cm mam skoro juz rodzę? no całe 2....myśle fuck do jutra nie urodze... Przyszedl pan dr z położną jedną,drugą. Coś tam gadali,śmiali się a ja jakby otepiała. Położna do mnie"kochanie urodzisz do 12".... az mnie zmrozilo bo byla 9.30. Ale jak? a no oxy :) i co jakis czas zwiększali dawki a ja czułam rosnący ból. Ale luzik. Przy 5-6cm wpadł pan i pyta sie o znieczulenie. Mówię ze dziekuję bo dam rade-goowno dam a nie rade :D-ale przykazał nie zgrywać bohaterki i brać jakby co. ok. Kolejne skurcze mega nieznośnie,az czuje parcie. Wołam do Konrada by kogoś zawołał. Przyszła przemiła położna i zaczyna badać-8cm.i szlag trafił moją szanse na znieczulenie ;) no nic. jade dalej ta kolejką. Skurcz za skurczem, omdlewalam od za pewne złego oddychania,ale poprawiłam się. Przy skurczu parłam bo czulam ulgę. Znowu wzywamy położną. Bada-rodzimy. Naszykowała zestaw,ubrała się,przygotowała mi podnóżki. Ból-niezmiemski,blagałam o cc,błagałam Boga i litość. Wiedziałam co mnie czeka,ackaj nie była zbyt prędka bo Neliś źle sie ustawił-rodziłam go twarzą do.l góry a nie jak powinno-buzia w str kręgosłupa. I tu dopadł mnie lęk,straszny. Że nie dam rady. Jak musiałam przec wiedziałam,że zaraz zemdleje. Ale położna mnie zdopingowała. Wypchniecie maleńkiej głowki zajęły mi 3 skucze,cholernie długie i bolesne rozrywnaie. ale wyszła. Poparałam lekko i już był z nami. Maleńki, róznowo-biały i miauczacuy. Ja odczulam ulge nie do opisania...Konrad blady jak ściana miał lzy w oczach. Najlepszy prezent dla niego-na Dzien Ojca. Dziekowalam wszystkim. Wiem,że lekko krzyczałam,ale podobno nikt spoza sali nie słyszał-moja sasiadka teraz z sali potwierdza bo urodzila 10min po mnie. Zero nacięcia, zero szycia. Trzymałam go w ramionach i nie wierzyłam. Jest. Jest z nami. Kornel sie urodził cały i zdrowy,mimo 37tygodnia dostał 10pkt. Po 40min przystawiłam go. Dostałam obiad,zjadłam kanapkę i odżyłam. Do kompletu brakowało mi kawy... takiej parzonej z mlekiem :) jutro sie jej napije ;) Tymczasem jesteśmy już od paru h na położniczym. Mały jadł już tu 2 razy.Musze go ogrzewać swoim ciałem bo ma lekkie problemy z ciepłotą ciała. Jutro ma mi przywieźć kocycki grubsze bo mam dwa cienkie :) wszystko co wzięłam jest za duze!
Ja czuję sie dobrze,dupka boli,brzuch trochę ale spac mi się chce. Okrutnie ;) bardziej boli mnie wideorozmowa z dzieciakami... dadzą radę. Muszą. A mnie omineła własna impreza-babyshower :) dziewczyny się zjechały a mnie nie ma ;) bo nikt nie wiedział,ze jade rodzić. Tak chciałam. Bez miliona telefonów,dopytywań czy już... jeat po i rozesłalismy info :)
Póki co staram się zdrzemnać ale mój babel zrobił dwójkę więc ;)
Buziaki :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca, 19:15

9 komentarzy (pokaż)
25 czerwca, 18:10

Dziękuję:) kochane Kornelek jeat kochany,taki tyci że boje sie go dotykać,przewijać :) ale jwat caly czas ze mną. Nie umiem sie odessać od niego :)mam taka ogromną chęć ochrony go przed całym złem tego swiata :) pięknie je, rozhulał mi laktację. Cyciusie mrowieją. Ochy i achy.
Jednak jest nie koniecznie gorsza strona medalu...zostaniemy póki co w szpitalu do seosy3minimum bo Nelcio ma żóltaczke. Dzis zaczynamy naświetlania,które maja trwać 48h... sonrze,bo mamy taką na której leży więc mam łatwy dostęp do niego i jednocześnie się naswietla i go karmie. Zaczyna robic normalne kupki więc kest spora szansa,że wyjdziemy w tym tyg :) Mały spadł do 2640g.
Ja czuję sie super :) i psychicznie i fizycznie. Kestem nastawiona mega pozytywnie i wiem,ze wiecznie nas nie beda trzymać :)
Trzymajcie ciocie kciuki za mojego Okruszka :)
Buziaki.

5 komentarzy (pokaż)
30 czerwca, 12:17

Kornelcio ma tydzień:)
Tydzień temu o tej porze tuliłam go od ponad 20min...Taki Malutki,drzałam o niego,bo urodzony na garncy wczesniactwa i dojrzałości. Ale to mój mały rycerz :) dzielnie znosilismy wszystko,bo moje nastawienie psychiczne było bardzo dobre. Nie zalamywałam się kolejnymi "wyrokami". Teraz, od 3 dni jesteśmy w domu. Niespodziewnaie w środę oznajmili,że bilirubina z krwi spadła do 9.2 :) cudnie! Choć bolało mnie serce,że Karolina zostaje,ale oni mieli poważny problem także tak musiał być. Bardzo ciepło sie pożegnaliśmy i zyczylyśmy sobie wszystkiego dobrego w nowej roli :) ale strach powortu zjawil sie w momencie zamontowania fotelika z Konrelciem w aucie. Pocilam się na samą myśl. Jak mnie przyjmą dzieci, jak kornelcia. Mieliśmy drobne prezenty dla nich od niego. To powinno wystaczyc-mowiłam sama sobie. Ścisk żołądka nastąpil jak zaparkowaliśmy pod domem.... wypatrywali nas. Jak szliśmy ulicą moj brak Kuba stał i sie cieszył jakby wrócila z bardzo długiej podróży:) i nagle wyleciały dzieci. Biegła do mnie Lilka i Oliś, ta mało zębów mi nie wybiła tak sie rzuciła na mnie ! a Oliś olał :D szedł do mnie ale zaraz coś go zainteresowalo i tyle :D ucalowalam go :) pokazaliśmy brata :) są zachwceni :)
Kornelcio w dniu wypisu miał 2710g albo wiecej bo juz sie pogubiłam! Ale tyje mi ok.50g na dobe co podobno jest fenomenalne :) ale karmie go jak najczęściej. By mi urósł maluszek mój kochany :)
póki co dajemy rade z naszą trójką. Choć najwiekszy problem mamy z Olisirm bo przywykł do babci i dziadka i nie wypusci ich od nas-taki robi krzyk. Ale nie wolno mu ustąpić także bedziemy walczyc o to by spał z nami.Dsie noce byly ok, na tą usypiał go dziadek... Dzieci bardzo kochają Nelcia bo ciagle go calują i sxiskają :)
A ja...czuje sie rewelacyjnie,powoli odsypiam szpital. Waga leci w doł. wczoraj miałam 72.7 a do porodu miałam 79.7 :) także jeszcze troche mnie czeka zrzucsnia :)

2 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)