Walentynki w BellyBestFriend!

Aktywuj abonament BellyBestFriend od dziś do 21 lutego a otrzymasz od nas prezent:

1 miesiąc - otrzymasz 15 dni w prezencie!

3 miesiące - otrzymasz 1 miesiąc w prezencie!

12 miesiący - otrzymasz 2 miesiące w prezencie!


Z abonamentem BellyBestFriend możesz korzystać również z KidzFriend oraz OvuFriend!

Promocja trwa do 21.02.2019 roku.

Wykup abonament Zamknij
BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Niemożliwe??A jednak ♥Potrójne Szczęście ❤

Autor: Magic
31 grudnia 2014, 09:55

kochane Moje :)
d5e9fcb7386af795med.jpg
Dziś Sylwester :) bawcie się dobrze a Nowy Rok niech przyniesie Wam same dobre chwile, szczęśliwe dzieci, szybkie porody i dużo zdrowia :) szampańskiej zabawy - oczywiście bezalkoholowej ;)

Do Siego Roku!!!! :*

4 komentarze (pokaż)
1 stycznia 2015, 13:45

No i mamy 2015 :)
I mamy 23 tydzień <3
<3 22+1
55% <3
\
Patrzę na ten suwaczek i nie dowierzam. To 55%! Wiem, że będę mogła się podniecać jak będzie 90% ;) ale mam parę postanowień na nowy rok.
1. Przestaję się denerwować wszystkim co mnie otacza. Mądre powiedzenie "miej wyjebane a będzie Ci dane" jest jak najbardziej dla mnie.
2. Chcę zacząć remont pokoiku.
3. Chcę cieszyć się każdą chwilą w ciąży niż wciąż się martwić, powstrzymywać przed czymś. To jedyny moment by móc się cieszyć, mimo iz było pare przygód.
4. Przestaję jeść słodyczy lub chociaż je ograniczyć do minimum ;)
5. Więcej się ruszać :)

Zapewne będzie więcej takich postanowień, ale grunt, by na bieżąco sobie wyznaczać nowe cele i je realizować. Malutka przyznaje mi rację kopiąc mnie w bok ;) ha. Wczoraj była aktywna na imprezie, ale po fajerwerkach chyba się wystraszyła bo całą noc spała, ale to wynik tego, że tańczyłam, chodziłam, ogólnie bawiłam się :) niby było fajnie, ale kiedy jesteś jedyna osobą trzeźwą to zabawa już nie jest taka super. No ale była jeszcze jedna dziewczyna, która nie piła, bo jechała autem. Podzieliłam się Piccolo z nią ;) A głowa to mi pęka...ale od czego? Nie wyspania? Głośnej muzyki? Nie wiem, ale czuję się jakbym wypiła pare kieliszków wódki :)

I zaczynam czytać książkę "Język niemowląt". Lepiej zacząć wcześniej ;) bo patrząc na to jak ucieka nam tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem to zaraz obudze się na porodówce :) i wciąż mam dylemat w jakim szpitalu rodzić. Jutro na wizycie porozmawiam z ginekolog czy mogę wybrać jakiś szpital w Warszawie - tak na wszelki wypadek. Mój mąż nie chce bym rodziła tam gdzie moja gin przyjmuje. Niby nie jest zły ten szpital, ale nie mają specjalistycznego sprzętu. Wciąż chodzi mi po głowie Inflancka. Do szkoły rodzenia nie idziemy. Rozmawiałam ze znajomą, która ma półrocznego synka i nie chodziła do szkoły - musimy za takową płacić, i widziałam, że daje sobie świetnie radę a poród??Boże urodziła bez znieczulenia i mąż bardzo jej pomagał. Mi szkoła nie jest potrzebna, bo matka czuje instynkt i to wystarczy, ale dla mojego męża bym chciała, żeby wiedział jak to wygląda. Bo on nie zdaje sobie w z tego sprawy. W ogóle mężczyźni nie czują tego co my.Chcę go jakoś przygotować. Męczę go oglądaniem PORODÓWKI ;P każe mi przełączać a ja mu mówię " to rozumiem, że jak ja będę rodzic to powiesz - przełączcie to!" :D niby to co innego :)
Jutro mamy wizytę o 9:40 a potem jedziemy obejrzeć wózki i na Marywilską rozejrzeć się za łożeczkiem, pościelą, może jakąś komodą? Nie kupujemy. Wózek kupujemy dopiero w kwietniu, bo koleżanka z forum powiedziała, że w sklepie Pan jej powiedział, że lepiej kupić po targach w marcu wtedy będą tańsze zeszłoroczne modele ;) i tak zrobimy. Z wózkiem to nie ma co się śpieszyć, ale pokoik to ruszamy od zaraz :) zrobiłam listę to jest potrzebne i jedziemy :) mam już pomysł jak będzie to wyglądać ;) poza tym w poście powyżej jest mój misterny plan :)

Nie mogę się doczekać! To wszystko sprawia, że zdaję sobie sprawę, że zostało już tak niewiele...ach. Rozczulam się na każdym kroku, z każdym ruchem, kopnięciem coraz bardziej...
Kocham Cię Moje Małe Wielkie Szczęście! :* <3

TO JUŻ JUTRO! Znów Cię zobaczymy! rośnij zdrowo i kop coraz mocniej by tatus mógł Cie poczuć! :* <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:25

9 komentarzy (pokaż)
2 stycznia 2015, 14:48

OGŁASZAMY DROGIE CIOCIE!!!! :D
5fe0fe09890ff0b2med.jpg
Przedstawiamy Wam naszą wyczekaną, wymarzoną Liliankę <3
Oto moja buźka :*
7934fc54bfcfaab1med.jpg

No i jesteśmy po wizycie :) Lilianka została Lilianką :* <3 moja Maleńka , pięknie się nam pokazywała, a jaką buźkę ma słodką, oczka miała otwarte :* tak się cieszę!
Ma się dobrze, ruszała się niemiłosiernie ;) nie dała zmierzyć sobie serduszka :) dotykała się rączkami do buźki, pokazywała nam język ;) odpowiada wiekowi ciąży, wszystkie parametry są jak najbardziej w porządku. Mała leży wciąz główkowo i bardzo się cieszę :) bo przynajmniej nie będę mieć stresu przed porodem, że leży nie tak jak powinna :) Pytałam o wiele rzeczy, ale nie zapytałam ani o luteinę ani o seks...no trudno. Kolejna wizyta 8 lutego <3 czyli już w 7. miesiącu :* <3

Bylismy oglądać wózki.... i wiem już jaki kupimy :) niestety nie mam zdjęcia, firmy TAKO :) Ale to dopiero w kwietniu <3 mamy piękny typ :) teraz leżymy, obiadek zjedzony, piję sok z żurawiny i biorę urosept, bo bakterie nie chcą się odczepić. Za tydzień mam zrobić posiew moczu :( i od tego może mi twardnieć brzuch :( ahhh. No i pytałam o ból okresowy - TO JAK NAJBARDZIEJ NORMALNE, nawet odczuwany nisko w podbrzuszu oznacza, że macica rośnie. Niestety w ciąży macica rośnie ;)

Także mamy się dobrze i czekamy cierpilwie na kolejną wizytę :* <3

KOCHAM CIE CÓRECZKO! :* <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2015, 14:50

16 komentarzy (pokaż)
5 stycznia 2015, 14:45

No i babcia, czyli moja mama również zaszalała dla Małej ;)
zdj. 1. Pajac BORN IN 2014 ;) (moja mama nie zna ang więc stąd ten zakup;P),5 szt body długi rękaw roz.56, 5 szt body długi rękaw rozm.68
f4aa6ffdc316d23dm.jpg
zdj. 2. Body z falbanką roz. 62, spodenki w kwiatki rozm.62, jeansy z falbanką na pupie(słoooodkie <3 )rozm.56, 2 komplety bluzka plus leginsy rozm. 62
2897243ad4bd41bem.jpg

13 komentarzy (pokaż)
8 stycznia 2015, 16:03

Wkraczamy z hukiem w 24.tydzień
23+1
58% ciąży za nami :) <3

Mała tak sie rozpycha, że aż mam takie dziwne uczucie i mnie ciarki przechodzą po całym ciele :) uwielbiam jak się rusza. Wczoraj z tatusiem urządziliśmy Małej karuzele ;) tak dziwnie było, znaleźliśmy pozycję, przy której mnie nie boli muszelka ani nie piecze :) ale za często nie chcę <3, wciąż mam jakieś opory, obawy....
Postanowiłam wziąć się za siebie, bo staje u progu badania glukozą... postanowiłam jeść produkty o niskim i średnim indeksie glikemicznym, by nie paść na zawał jak będę czekać na wyniki. Stresuję się trochę. Boję się, że wyniki będą złe i będę musiała mieć specjalną dietę plus dodatkowe wizyty u dietetyka czy kogos z tego pokroju... ahhh.

Byłam, kupiłam i na tym na razie kończę :) na nowo zakupy zaczynam od marca :)
oto co dziś kupiłam :) za całe 56 zł :) mój wymarzony spiworek, zestaw bluzka plus spodnie, body roz.68 :)
c3bb463b863c3a4amed.jpg

Pozostało 31 dni do naszego następnego spotkania Malutka :*:* <3 rośnij zdrowo :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:25

15 komentarzy (pokaż)
15 stycznia 2015, 10:04

Mamy 25.tydzień naszej wspólnej drogi :) <3
24+1
60% ciąży za nami :)
Coraz bliżej do przytulenia mojej kochanej, małej Lilki :* <3
A to MY :)
]
25 tydzień zaczął się....wielkim, poważnym zakupem. Moja Ania zabrała mnie do komisu, by obejrzeć używane wózki i takie tam co ludzie mają po dzieciach a już z nich wyrosły :) weszłyśmy...no komis nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, a my przecież i tak mamy już wybrany wózeczek dla naszej córeczki :)
a ten typ to TAKO Omega Moonlight :) 3w1 z fotelikiem Maxi-Cosi CabrioFix
4fc165ff5e882ff2m.jpg
Poszłam, by w ogóle wyjść z domu i się dotlenić :) ale byłam zaskoczona, bo były dwa foteliki Maxi-Cosi używane, jeden różowo-lawendowy a drugi brązowo-szary. Ceny obu wachały się między 100 a 160zł. Ale tylko różowy miałm pełne wyposażenie, czyli wkładkę dla noworodka i daszek. Więc dopytałam o pare szczegółów sprzedawczynię i zapytałam czy mogłaby mi odłożyć ten różowy. Niestety, na drugi dzień oddawała wszystkie wózki, rowerki,foteliki i takie tam inne właścicielom, bo musiała opróżnić magazynek. Byłam zła, choć nie chciałąm na własną rękę brać tego różowego, bo KOnrad na każde ubranko dla Lilianki reagował "o rany wszystko zamierzasz różowe kupić?" więc się bałam :) Pani powiedziała, że da mi swój numer ja porozmawiam z mężem wieczorem i damy jej znać czy ma go jednak zostawić. Wyszłyśmy a ja....wciąż myślałam o tym foteliku. No widać, że jest używany, napis na rączce jest przetarty dość mocno, a wkładka do niego była poplamiona, ale kosztował 160zł a nie 500. Pokrowiec wyprałam i prezetnuje się jak nowy :)
4b6e74bbae2521d6m.jpg 85913e81f14fa925m.jpg
A i tak będę go używać max do 8-9 miesiąca choć to będzie zima więc nawet obstawiam, że max do 6 miesiąca! i co? Napisałam zaraz po wyjściu do męża, że widziałam fotelik używany za 160zł, dodałam, że jest różowy :) odpisał tylko, bym wypłaciła kasę i go wzięła. HAHAH! I co przez pół miasta mam go targać do domu? O nie. Zadzwoniłam po mojego tatę i zapytałam czy by po mnie nie przyjechał, opowiedziałam wszystko a on na hasło fotelik odparł "fotelik? dla wnusi?? gdzie jesteś? będę za 10 min" :) powiedział, że zapłaci za niego :) i oto takim sposobem mamy już fotelik dla Małej :) i wózek możemy kupić 2w1 :D kolejna oszczędność :) no adaptery jeszcze trzeba kupić, ale ona kosztują max 80zł ;)

My czujemy się dobrze, ba powiedziała bym,że Lilianka czuje się dobrze, bo mnie siły odeszły :( mam wielki problem by codziennie wstać z łóżka. Ale jak już wstanę to latam jak poparzona :) dziś celem jest spacer do tesco. Nic nie kupuje, ale muszę codziennie zacząć chodzić :) Mała daje mi nieźle popalić. Tak się rusza, przemieszcza, kopie i boksuje, że coraz bardziej uświadamiam sobie, że mamy w drodze dziecko! Mąż zachwycony, bo poczuł jej akrobacje tak bardzo, że się wzruszył i powiedział, że chciał by była już z nami :) no ja też, ale wiem, że wtedy to dopiero się zacznie. Ale i tak....wyczekuję tego dnia <3

Pozostało 24 dni do naszego kolejnego spotkania kochanie :* <3 dokazuj mamie i rośnij zdrowo! :* <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:26

15 komentarzy (pokaż)
15 stycznia 2015, 15:01

Postanowiłam odrestaurować fotelik, bo napis na rączce był mocno zniszczony :)
co widać na zdjęciu nr.1, zdjęcie nr.2 to druga strona również starta.Zdjęcie nr.3 i nr.4 to już po malowaniu :) okazało się, że farbka jaką kupiłam nie nadaje się, ale moje farbki to stylizacji paznokci - jak najbardziej ;)
zdj. nr.1 25fe753647825822m.jpg zdj.nr.2 9412128f116b4beem.jpg zdj.nr.3 11f255c1cdd17a4dm.jpg nr.4 c70f0f6ee68d094bm.jpg

Strasznie się wkręciłam w ten fotelik :D teraz to już zupełnie jak nówka!!! :)

18 komentarzy (pokaż)
21 stycznia 2015, 20:02

21.12.2006....

Ta data nigdy nie zniknie z mojej pamięci :)
Mnie mąż obdarował różą, co zdarza się rzadko, ale przynajmniej jak się trafi to się cieszę :)) a ja kupiłam parę pustych kalorii :)
2a7cc348696ffff9med.jpg

Jak co miesiąc, każdego 21. dnia wychodzimy z mężem na kolację :) z okazji...naszego związku. Oficjalnie jesteśmy od 21 grudnia 2006 roku parą :) pamiętam jak dziś... ten wieczór na ławce przy placu zabaw, mróz, my obok siebie a w ręku butelki z piwem ;) tak, w mróz piliśmy piwo, ale jak to młodzież z liceum co nas to obchodziło ;)) pamiętam. Miał na sobie tą grubą,zimową, jasną kurtkę z kapturem, który obszyty był miśkiem...łaskotał mnie w policzek... i ten pierwszy pocałunek.Achh.... na wspomnienia mnie wzięło. Nawet jutro zrobię sobie dzień lenia, kupie owoce i cały dzień będę oglądać płyty :) ze studniówki naszej, z wesela :) ostatnio u teściów układałam im zdjęcia w albumie. Wzruszam się z byle powodu... wzruszam sie kiedy widzę dzieci, a jak leci moja reklama z brzuszkiem falującym(reklama mleka nastepnego dla dzieci) to już ryczę...Napisałam dziś do Konrada smsa,że bardzo go kochamy - od dłuższego czasu zwracam się do niego w liczbie mnogiej i on też mówi do nas, a nie do mnie ;)- odpisał, że jesteśmy największym jego szczęściem w życiu... i znów ryczę...rany, co ta moja kochana Lilianka ze mną robi :)

Nie mogę się doczekać kolejnej wizyty...chciałabym ją znów zobaczyć, jak macha rekami, pokazuję nam język....no cudowny widok...gdyby miała film to bym ją non stop oglądała :)

Pozostało 18 dni do naszego kolejnego spotkania kochana córeczko :* <3 straaaaasznie mi się dłuży, ale czekam cierpliwie :* kochamy Cię :* <3

14 komentarzy (pokaż)
25 stycznia 2015, 23:46

Dziś bardzo spóźniony wpis :)
2w1
Po pierwsze....wg mojej aplikacji na telefonie :) dziś stukneło nam 180 dni naszej wspólnej drogi czyliiiiiii..... ZOSTAŁO 100 DNI DO PORODU! :D

Pamiętam jak dziś....ten szok, nie dowierzanie i wielki strach...ale i spokój i malutkie tlące się szczęście, które z każdym tygodniem, wizytą, miesiącem stawało się coraz większe...
Jakby to było wczoraj pamiętam ten szczęśliwy test :) <3
3ae9e467ef8e22b3med.jpg
A z każdym tygodniem widoczne zmiany zachodzące w sobie postanowiłam na pamiątkę uwieczniać na tym co uwielbiam- na zdjęciach :)
[
Pierwsze brzuszkowe święta <3

Bardzo szybko mineło i nie mogę doczekać się dnia, w którym przytulę swoją córeczkę <3
A w aktualnym tygodniu prezentujemy się coraz lepiej ;) brzusnio rośnie poza moimi wyobrażeniami :) otoczenie zwraca już uwagę, że brzuch bardzo przyśpieszył :)
W 26 tygodniu
25+4 - 64% ciąży za nami :))


Mała daje mi popalić, jest coraz bardziej regularna w swoich poczynaniach w brzuszku, a jej ulubiona godzina to właśnie między 23-24 ;) od 30 tygodnia będę w wykresie notować jej aktywność by poznać mniej więcej jej rytm dnia :) Bardzo bym chciała już móc ją mieć przy sobie, w ramionach, boję się wielu rzeczy, które nastąpią po urodzeniu sie Liliany, ale to naturalna kolej rzeczy, każdy rodzic to przeszedł i dał radę - kurde to ja nie dam?? Zaczynam od poniedziałku czytać książkę " Język niemowląt" nie lubie za bardzo czytać na laptopie, ale innej wersji obecnie nie mam :) Ale tymczasem odpuszczam czytanie, bo padam ze zmęczenia :)

Pozostało 14 dni do naszego kolejnego spotkania Malutka :* <3

Dobranoc Ciocie :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:26

20 komentarzy (pokaż)
30 stycznia 2015, 10:29

No i po glukozie wychodzi na to, że nie mam cukrzycy :)
Wyniki:
Na czczo-69
Po 1 godz.-67
Po 2 godz.-93

Ogólnie samo badanie męczące, bo trzeba siedzieć na dupie około 2 godziny(ja miałam do wypicia roztwór z 75g glukozą- nie takie złe,straszne) i niestety po godzinie strasznie słabo sie poczułam, mdliło mnie i miałam ochotę pójść spać ;) ale przetrwałam :D

DZIEWCZYNY nie ma się czego bać :) dla naszych Maluszków na pewno zrobimy wszystko :* <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2015, 10:30

8 komentarzy (pokaż)
30 stycznia 2015, 15:55

Zrobię wpis, bo nie chcę zapomnieć ;) a jestem do tego zdolna ;)
Witamy się w 27 tygodniu
26+2
66% - wg Belly ten tydzień jest pierwszym tygodniem 7 miesiąca, ale ja liczę wg mojej aplikacji oraz wg książki :) to ostatni tydzień 6 miesiąca :) a wyglądamy....coraz bardziej grubo :)
Nawet moja spuchnieta buzia się załapała ;)

Będąc za zakupach spożywczych, spotkałam mamę mojej koleżanki Pauliny, matki dwójki cudownych dzieci :) byliśmy na chrzcinach jej córeczki rok temu :) Panią Anię bardzo lubię, bo jest to bardzo życzliwa, ciepła i niesamowicie subtelna kobieta. Zobaczyła mnie dwie kasy od swojej i sie uśmiechneła, ja jej kiwnęłam na "dzień dobry" a ona puściła mi buziaka i pomachała :) ale mijając jej kasę wyskoczyła do mnie i zobaczyła brzuszek - miałam rozpietą kurtkę i zawołała:
-o rany Madziu, ale masz piękny brzuszek! W ogóle pięknie wyglądasz!
achom i ochom nie było końca ;) powiedziałam, że to dziwne, bo spodziewamy się córeczki, a ona to nie ważne co, a zaraz ja dodałam "najważniejsze by zdrowe było". Przytaknęła. Zapytała jeszcze o termin, a jak dowiedziała się, że na maj to puściła oczko, że super bo na wakacje będzie już ładna pogoda i będę smigać z wózeczkiem. Musiała uciekać do swoich zakupów. Pożegnałyśmny się, a ja szłam dalej w swoim kierunku i śmiałam się do siebie jak głupia :) bardzo budujące są słowa obcych ludzi, kiedy mówią, że pięknie wyglądasz... przez bardzo długi czas wspomniałam jej słowa i uśmiech sam wędrował mi na usta :)

Widzę się dziś z moimi dziewczynami :) będzie też Paulina :) cieszę się, bo w końcu wychodzi do ludzi :) jednak opieka nad 3 latkiem i roczną córką daje się jej we znaki, a do tego zajmuje się wielkim ponad 200 m domem...aaa i psem ;) także ładne homonto sobie na szyję założyła. Ale jak nasi rodzice dawali radę to my nie damy?:)

Zaczęłam czytać książkę " Język niemowląt". Jak na razie super książka, ciężko mi się ją czyta, bo mam wersje w pdf, ale daję radę :) robię sobie przerwy :) bardzo fajna książka i myślę, że jeszcze ze trzy razy ją przestudiuję, raz by zapoznać sie ogólnie z treścią, drugi by wiedzieć gdzie są jakie rozdziały i cenne rady, a trzeci by coś zapamiętać ;) niestety moja pamięć kuleje, nie tylko w ciąży :) choć w sytuacjach stresujących zalewa mnie fala olśnienia i wszystko wraca w pamięci ;) Małej chyba podoba się książka, bo kopała jak ją czytałam :) chcę kupić parę książek dla dzieci do czytania - wiem,że to za wcześnie, ale - wszystkie poradniki podpowiadają by czytać na głos :) a nóż, widelec jak Mała się urodzi to będę je czytać i przy tym będzie się jej lepiej spało? :) ach nie mogę sie doczekać tego dnia <3 jakoś strzeił ten styczeń, a 4 lutego wchodzimy w 7 miesiąc czyli III trymestr :) ostatnią prostą do cudu, jakim będzie nasza Mała Lilianka <3 :* aj jak zawsze się rozpisałam...:)

Pozostało 10 dni do naszego kolejnego spotkania :* dokazuj mamusi :* i rośnij zdrowo :*



Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:20

13 komentarzy (pokaż)
1 lutego 2015, 22:12

Od dwóch dni mam straszną depresje...wiem, że nie chcecie tego słuchać, ale może Wy mi jakoś pomożecie... bo ja już nie wiem zupełnie co robić... zacznę od poczatku.

Około 9 lat temu zmagała się z wagą. Za pewne każda kobieta kiedyś miała z nią problem. Mi kg zostały po toksycznym, dwuletnim związku. Miała wtedy przeszło 60kg na liczniku przy bardzo niskim, jak dla mnie wzroście-165cm. Wyglądałam niby normalnie, ale patrzą moimi oczami na siebie widziałam tłustą i brzydką dziewczynę. Dzięki byłemu mam uraz trwały na mózgu i nigdy nie zaakceptuje siebie. Po zerwaniu ogarnęłam dupę i schudłam 10kg... połowe dzięki depresji po zerwaniu a kolejne 5 dzięki imprezom i tańcu do rana... te wszystkie zmiany zaszły w wakacje między 2 a 3 klasą liceum. Po powrocie do szkoły nikt nie umiał mnie rozpoznać... z cichej, brzydkiej i szarej myszkiwyrosła odwaźna, głośna i szalona dziewczyna. Dobrze, że te zmiany zaszly, bo w innym wypadku nie pozała bym swojego obecnego męża :)

Nawiązując do mojego obecnego stanu... zaczęło się w sobote. Poranne ważenie sprawiło, że na każdym kroku widząc swoje odbicie płacze... myślałam, że magiczna, dwucyfrowa liczba pojawi się dopiero po 30tc. Niestety. Jest już ze mną....niby w ciągu tygodnia tylko 400g mi przyszło... ale był tydzien kiedy było 1,5kg na plus i???? O co ku***a chodz????? Przecież nie przejadam się., fast food istnieje tylko.okazjonalnie-max 3 razy w miesiącu. Jem 5-6 posilków dziennie, chodze na spacery min 40min dziennie i???? DUPA! Dupa rośnie w takim tempie, że mam nawet rozstęp na pośladku!!!! Płakać mi się chce, jestem wściekla na siebie bo nie zapanowała nad tym....ale najgorsze jest jednak to, że nie służy to Lilce.... co ja mam zrobić??? Głodzić się? Nie chce być tłusta a ludzie, na szczęście nie wszyscy, mówią " oj troche i dupka urosła", " nooo ja to przytyłam tylko 10kg w ciąży".... wczoraj teść dobił mojego gwoździa do trumny... teściowa kupiła mi spodnie ciążowe ale nie dość, że 3/4 nogawki to do tego w takim stylu, że moja babcia nawet w takich nie chodzi. Mówię jej, że za małe będą, na co teść" no Jola, przecież widać, że Madzi się przytyło to odrazu widać że będą małe".... musiałam.odwrócic wzrok bo mi łzy w oczach stanęły... nawet teraz...przymierzylam je.... nawet na tyłek.mi nie weszły.... jestem taka wściekła na siebie, że się spasłam... jakoś wszystkie.dziewczyny ładnie tyją w ciąźy a ja wyglądam jak ogr...każde spojrzenie w lustro kończy się płaczem...

Prosze Was o rady.... co zrobić... dieta jakaś? Bo z ćwiczeniami to raczej słabo bo mam złe przejscia i nie moge. Ale spacery tak.... wiem, że uznacie mnie za stuknietą bo tyle czekaliśmy na nasze dziecko, tyle przeszliśmy a ja przejmuje się wagą...ja bardzo kocham moją małą córeczke, która mnie kopie i się rozpycha w brzuszku.... macie jakieś swoje sposoby?? Bo ja już nie mam zupełnie pomysłu... czuje, że stoje pod ścianą bez wyjścia....zaczełam notować co jem i o jakiej godzinie. Jeden dzień w tyg mam dyspensy i mogę zjeśc coś dobrego np lody albo pączka. Nie jem późno, chyba, że owoc lub serek wiejski lub grecki.

Nie skarćcie mnie.... potrzebuje pomocy... świeżego i obiektywnego spojrzenia...




21 komentarzy (pokaż)
2 lutego 2015, 13:17

Bałam się, że mnie zjecie za to smęcenie i pominięcie faktu, że nie ja tu jestem najważniejsza. Dziś, po tym oczyszczającym poście, czuję się o niebo lepiej. Nie umiem wyrazić w słowach jak wiele znaczą dla mnie Wasze opinie. Czasami w naszych oczach wygląda coś źle, ale otoczenie widzi to jeszcze inaczej. Nie napisałam też wczoraj, że mąż "niechcący" wczoraj zapytał się mnie czy bluzka, którą miałam ubraną, nie jest za mała. Momentalnie łzy w oczach, a on zbladł. Bardzo mnie przepraszał( oczywiście w ramach tych przeprosin kupił mi mini pączusie - zjadłam 5), bo nie miał na myśli tego, że jestem gruba, tylko nasza Mała Lilianka tak się rozepchała, że mam duży brzuszek. Tulił i mówił, że kocha mnie taka jaka jestem, a wagą mam się nie przejmować, bo noszę nasze dziecko. On docenia to moje "poświęcenie", poświęcenie swojej figury, urody dla naszego cudu. I chyba rozmawiał z rodzicami swoimi bo w niedziele byli bardzo mili - teściowa zawsze jest miła i teść, ale uważali na słowa. Choć powiedziała, że bardzo ładnie wyglądam, bo mam taki okrągły brzuszek.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję, że mogę liczyć na każde słowo - dobre i złe - szanuje każde zdanie. Wiem, że nie jedna z Was toczyła tą samą nierówną walkę, ale postanowiłam po prostu nie jeść słodyczy, chyba, że okazjonalnie. Moja gin nigdy mi nie powiedziała, że za dużo tyję. Zawsze mnie karciła, że za chuda jestem i mogę mieć problemy w ciąży.
Kochane jesteście! i zawierzam się Waszym słowom, bo wiele z Was ma już za sobą poród i wiecie,że po nim następują jeszcze większe zmiany. Bardzo Wam dziękuję (bedę się powtarzać ;)) i koniec ze smutami. Przecież jestem w ciąży, w końcu. Jest wszystko dobrze a ja szukam zaczepki. Koniec. Teraz tylko same pozytywne myslenie i nastawienie :)

Pozostało 6 dni do naszego kolejnego spotkania :* <3 bardzo się cieszę, że jesteś i chcę już Cię znów zobaczyć! :*

12 komentarzy (pokaż)
4 lutego 2015, 10:13

I oto nastał 7 miesiąc naszej wspólnej drogi :) <3
28 tydzień
27+0

Wciąż będę powtarzać, że nie wierzę w to co się dzieje. Niby tak bardzo chciałam być już na tym etapie - i wielu innych ;)- a jak już jestem to widzę, jak czas ucieka mi między palcami...za miesiąc jedziemy zamówić dla Lilki wózeczek, pod koniec lutego bierzemy się za remont pokoiku, w lutym nic nie kupuję dla Małej :) jak już będzie pokoik i meble to dopiero wtedy zacznę szaleć :) mój ostatni zakup bardziej dotyczył mojej skromnej osoby :) a mianowicie kupiłam sobie (Oczywiście Lilki rzeczy też się zmieszczą :)) torbę do szpitala, która nie jest typową walizką, to zwykła torba sportowa,w którą zmieszczę podstawowe drobiazgi i rzeczy pierwszej potrzeby dla Małej :)
ba12b169a4480c4fmed.jpg
Wczoraj byłam u znajomej, mamy rocznego już Wojtka i 5-cioletniej Karolinki. Opowiadała mi wiele aspektów z porodu, także o tych mniej przyjemnych - dla nas, rodzących. Opowiadała z wielkim zażenowaniem, mimo iż jej nie naciskałam, ale chciałabym wiedziała, że każda ma ten problem i tej, której sie to przydarzy nie jest wyjątkiem. A mianowicie chodzi o....grubszą sprawę :) wiadomo, nie zawsze organizm ma możliwość się sam oczyścić a przy porodzie to różne scenariusze się zdarzają :) oczywiście mówiłam jej, że moim znajomym też się to przydarzyło i zaczęłam się zastanawiać jak to będzie ze mną... rany...ja wiem, że to normalna fizjologiczna sprawa, ale nie w obecności 5 czy więcej osób! Ale cóż, myślę, że jak już przyjdzie ten moment, czyli poród to mam wielką nadzieję, że będzie wszystko tak jak być powinno. Poród porodem, ale co będzie jak Lilka będzie już z nami??! Czuję motylki w brzuchu na samą myśl, że będziemy mieć domu małego człowieka, który będzie naszym odbiciem. A najgorsze jest to....że ja bardzo bardzo chciałabym móc zobaczyć jej twarz :) te malutkie rączki, które boksują mi podbrzusze <3 te malutkie stópki, które ugniatają mi boki pod żebrami <3
Ale zanim pojawi się na świecie, my, rodzice musimy nasze gniazdko przygotować do jej powitania. Mamy masę pracy, a niestety wiąże się to z kasą, z którą u nas krucho...najważniejsze, by zrobić pokój dla Małej. Mam genialny pomysł na ścianę oddzielającą jej pokój od garderoby.Zrobimy meeeega szafę wnękową z drzwiami przesuwnymi(widziałam taki bajer u znajomej) zamiast stawiania ścianki działowej z karton-gipsu. Na szczęście odchodzi nam kolejny wydatek pod nazwą ŁÓŻECZKO. Dostaniemy je od Pauliny, jej córka już ma inne łóżeczko więc to jest zbędne. Super :) 500zł w kieszeni :) ale zostaje jeszcze wymiana okna, dwie pary drzwi i gwóźdź programu SCHODY! Nasze schody są bardzo niebezpieczne więc postanowiliśmy kupić takie samonośne, fakt będą miały 70cm szerokości -teraz nasze mają prawie 100-ale bedą mieć barierkę i stopnie, na których zmieści się cała stopa. I nikt już nie spadnie :) bo chyba już każdy z nich zjechał :) a najgorszej Konrada siostra co skończyło się w szpitalu na Barskiej w Warszawie :) cud, że nie miała nic złamanego, ale krwią zalała nam ścianę i cały podest. Od tamtej pory nie upija się do nieprzytomności ;) jakieś plusy są :)
Dobra bo znowu sie rozpisałam :)
Także kochane zostają na 3 miesiące! :) Lileczko kochana posiedź do 37 tygodnia a potem wyskakuj migiem bo mamusia, a tym bardziej tatuś nie mogą się Ciebie doczekać! <3 :*

Pozostały tylko 4 dni!!!AAAAAA! To już tyko 4 dni, by znów Cię zobaczyć! KOCHAMY CIĘ! :* <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:20

14 komentarzy (pokaż)
8 lutego 2015, 18:42

Po wizycie :)

Uffff....Miałam stresa.... jak zawsze, ja chyba nigdy nie przestane drżeć przed wizytą :)
Mamy się dobrze, Pani doktor z przerażeniem widząc mój brzuch, stwierdziła, że wyglądam na 32 tydzień a nie 28 ;) no cóż, nie powiedziała, że moja waga jest zła, ale zaznaczyła, że od samego początku mój brzuszek był mocno widoczny ;) taki mam urok ;P dość o mnie. Najważniejsze!
-Szyjka- twarda, zamknieta i dłuuuga :) powiedziałam o tych kłuciach w środku, ale akurat w naszym przypadku to efekt rozszerzania się miednicy mniejszej :)
-wydzielina- normalna, bez zastrzeżeń, to nie wody ;P wody mamy w normie. Dziś nie miałam wkładki i wcale nie było tego duuużo jak miałam wrażenie.
-brzuch - gin zaciekawił nisko osadzony, podejrzenie ułożenia pośladkowego- nic z tych rzeczy ;) Lilka nadal główkowo :) <3
-Mała pokazywała nam wszystko co chcieliśmy :) widzieliśmy jej hamburgerka <3 buźkę przesłodką i oczka otwarte. Mamy zdjęcie buźki w 3D :) z profilu :)
92168a14d2fd9bd5med.jpg
-Ruchy - tu bałam się, że jak Malutka tak się wierci, że obwiąże się pepowiną, ale ma ją między nóżkami luźno :) uf, uf, uf :)
I gwóźdź programu....Malutka już nie taka malutka, bo 1200g :) jestem przerażona :D ale wiem, że należy brać poprawkę na te pomiary ;) ogólnie wizyta udana, nudna (całe szczęście, bo nie chciałabym aby coś się działo!) dużo pytań zadawałam. Pytałam o ten acard i z przerażeniem dowiedziałam się, że od 34 tc będę musiała robić sobie SAMA ZASTRZYKI!!!! O w życiu! Ale mąż zapowiedział, że on będzie mi robił :) acard mam brać, ale od 30 tc bedę brać co 4-5 dni tabletkę :)
Kolejna wizyta 9 marca :D na 9:40 :)

Pozdrawiamy Ciocie :*



20 komentarzy (pokaż)
16 lutego 2015, 10:35

Dziś będzie dłuuugi wpis ;)
Nadrabiamy zaległy tydzień :)
To my w 29 tygodniu
28+5

Oczywiście, kupiłam znów parę rzeczy i OBIECUJĘ PUBLICZNIE - koniec z ciuchowymi zakupami ;)
Oto co udało mi się upolować :)
1. Kocyk 75X100, mata wodoodporna do przewijania, 2 pary rajstopek 56/62 i 68/74, półśpiochy białe :)
91ab63580540cc9cm.jpg
2. To są zestawy: kurtka granatowa w białe kropki, bluzka z serduszkiem na długi rękaw roz.68, tunika z jelonkiem roz. 62, sukieneczka z majteczkami białymi(nie widać ich na zdjęciu)
1abb055167de9353m.jpg
3. Spodenki granatowe i różowe do zestawów, dresiki z pandą na pupie <3 zestaw tunika z legginsami
50bc98bc46fbc712m.jpg

Ogólnie czujemy się dobrze, choć czuję, że zaczynam się rozchodzić w podwoziu ;) pachwiny ciągną a Malutka się rozpycha :) jest bardzo grzeczna, daje mi znać, że jest jej dobrze ze mną <3 trochę bałam się wyjeżdżać, ale szczerze? Było cudownie! odpoczęłam, szkoda tylko, że nie mogłam korzystać z tych atrakcji co mój mąż, Eliza i Michał. Oni latali na seanse do sauny, a ja wylegiwałam dupkę z Lilą na leżaczku :) moczyłam sobie nogi w basenie :)
Mam w końcu pierwsze zdjęcie w ciąży z mężusiem <3

Po zdjęciach widzę jak bardzo się zmieniłam...okrągła twarz, widoczny duży brzuch...nie mogę się nadziwić. Zaraz wkroczymy w 30 tydzień i zostanie tylko 8 tygodni by nie drżeć każdego dnia o moja małą księżniczkę <3 z ręką na sercu mogę powiedzieć, że ciąża to cudowny stan, ale dla mnie z drugiej tej gorszej strony jest mega stresującym okresem i do tego bardzo długim :) ale ja się pytam kiedy minęły te tygodnie, miesiące? Bardzo się cieszę, że już nie długo będę mogła na nią patrzeć, zaopiekować się nią a najważniejsze...przytulić <3 ach...

Pozostało 21 dni do naszego kolejnego spotkania kochanie :* rośnij zdrowo,dokazuj mamie i siedź grzecznie w brzuszku :* <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:21

21 komentarzy (pokaż)
23 lutego 2015, 11:40

Magiczna 30-stka przekroczona :):)
Mamy 30 tydzień wspólnej drogi <3

Robię wpis, bo koleżanki twierdzą, że dawno mnie nie było ;) mamy nowe postanowienie. WPISY TYLKO W PONIEDZIAŁKI :) Bo niestety mamy coraz mniej czasu, więc wygospodaruję sobie jeden dzień na odwiedzenie Belly :)
Mamy się dobrze, mimo przygód...a to podczas wyjazdu, a to w czwartek IP ;) wciąż coś się dzieje, nie nudzimy się. Ale spokojnie - nie rodzę :) wciąż moja kochana córunia się gniecie w brzuszku :) szyjka niby trochę krótsza niż zwykle wychodziła w badaniu usg- choć moja gin dawno jej nie mierzyła- zawsze miałam ponad 4 cm, a teraz ma 3,6 albo 3,8 cm :) ale nadal długa, twarda i zamknięta. Pobyt na IP był z powodu bólu podbrzusza, nie ustępował po no-spie i 2 godzinach po jej wzięciu. Gin zaleciła wizytę w szpitali referencyjnym. OK. Pojechaliśmy na Inflancką, bo tam już wiem, że chcemy rodzić. Ogólnie super czysty szpital, mąż zachwycony, bo szpital powiatowy mojej ginekolog krótko mówiąc STRASZY:D IP to pamięta chyba czasy młodości Gierka. Podłączyli mnie pod KTG, Lila była bardzo niezadowolona, kopała w sondę i uciekała co powodowało alarm z powodu braku wyczucia tetna ;) Potem przyszła młoda bardzo fajna kobieta, lekarka, zaczęłam opisywać co mnie dręczy. Powiedziałam ból w dole brzucha, pachwiny i w kroku...uśmiechnęła się i powiedziała, że to zupełnie normalne, bo miednica mniejsza już zaczyna intensywny rozrost :) i dlatego no-spa nie pomogła :) zbadała mnie, zrobiła usg, wszystko superowo! :)powiedziała, że teraz już taki ból może sie pojawiać. Zapisała mi luteinę - nie wiem po co, i no-spę doraźnie, magnez i oszczędny tryb życia. Taaa.... a ja na drugi dzień latałam na szmacie ;) jestem okropna pacjentką, nie słucham się lekarza, bo uważam, że wdrożenie mi teraz luteiny dowcipnej to wręcz głupota, nawet moja gin tak uważa. Poza tym zaaplikowałam sobie 3 dni pod rząd i co? Nic :) brzusio twardnieje bezboleśnie a mam tylko zwiększony upław co mnie irytuje...na koniec wizyty w szpitalu Pani powiedziała, że jeśli coś się będzie działo to zaprasza i dodała, że jak będę rodzić po 34 tygodniu to oni już są w stanie pomóc Małej :) więc zostajemy przy tym szpitalu :) a dzięki Puelli, dała mi namiary na jej znajomą, która dwa tygodnie temu tam rodziła jestem utwierdzona w tym przekonaniu.

A teraz trochę mniej optymistycznie...wyprowadzamy się z mężem od moich rodziców. Oni na prawdę nam dużo pomagają, ale wiadomo coś za coś. Moja mama jest wspaniałą osobą, ale bardzo skromnie żyjącą i oszczędnie, ale....no właśnie...dokładamy się do rachunków - prąd teraz przyszedł prawie 700zł dopłaty za pół roku - niby nie dużo, ale kuwa weź zapłać jednorazowo 700zł! Skurwiele, nie moga podnieść nam proformy? Tylko my potem mamy zawał jak otwieramy list od PEGE...A nasza decyzja skłaniająca nas do wyprowadzki, ale dopiero po narodzinach Małej i dopiero przed sezonem zimowym następnej zimy, bo mamy problem z moją mamą i ogrzewaniem. Chodzi o to, że nasze mieszkania są ogrzewany gazem, piec jest zamontowany u rodziców w łazience. Oni mają swoje mieszkanie na parterze i mają 2 pokoje, kuchnię, łazienke i przedpokój. I maja ciepło. My mamy pietro dwa pomieszczenia-jeden pokój i duży salon z kuchnią oraz poddasze- nasza sypialnia i łazienki. I mamy 17* w domu...ja sie przyzwyczaiłam do chłodnych klimatów,ale mężowi to przeszkadza, że w łazience gdzie się kąpiemy mamy 16*! jak się myć w takich warunkach! Więc mamy piecyk elektryczny i włączamy na co najmniej godzinę przed kąpaniem by było przynajmniej 25* -odpowiednie do kąpania. Nie przeszkadzało mi to, mąż się wkurzał i trochę się sprzeczaliśmy o to. Ale wczoraj miałam jakiegoś doła...w nocy temp. spada poniżej zera, a piec włączony na 37* a u nas 17* dzięki takiemu "grzaniu". Ja muszę zejść do rodziców włączyć grzanie pieca na 45* byśmy mieli w sypialni 20*, ale łazienka dalej zimna... i wczoraj siedziałam sama w domu, czytałam jakiś artykuł i czuję, że mi marzną stopy...a ubranka byłam w bluzkę, bluzę, spodnie i skarpetki...dotykam grzejnika w salonie-zimny...już czuję przypływ irytacji.Siedzę dalej, ale ubzroiłam się dodatkowo w włochate kapcie. Od jakiegoś czasu mam manie ogladania domów i projektów. Marzy mi sie ciepły dom, taki NASZ dom, zrobiony jak chcemy-bo ten w którym mieszkamy nie jest ani nasz ani nawet mojej mamy, tylko babci. Siedzę i patrzę na te projekty pięknych domów i wzrasta moja złość. Czuję już mrownienie na głowie- a to już jest szczyt mojego wkurwu- wrócił mąż z siłowni, uradowany i standardowo dotyka grzejnika i mówi " no zimny-super" a ja powiedziałam tylko, że tak zimny i wybuchnęłam płaczem... mąż zbaraniał, bo bał się, że coś złego powiedział albo, że coś się stało jak jego nie było. Powiedziałam, że mam już dość życia tu, kocham swoich rodziców, ale sama myśl, że moje dziecko,malutkie i bezbronne ma żyć w tym chłodzie po prostu mnie zabijało.Beczałam jak głupia-hormony...Mąż powiedział, że się wyprowadzamy. On nie zamierza patrzeć jak się tu męczymy. Powiedział, że wynajmiemy mieszkanie a za 5 lat się budujemy...podziwiam go za jego...hmmm....pozytywne widzenie przyszłości, ale ja również uznaję zasadę WIZUALIZACJI swoich marzeń. Tulił mnie długo i prosił bym się nie denerwowała, bo Lila będzie niespokojna i da nam popalić jak się urodzi :) siedzieliśmy, piliśmy popołudniową kawe na wypoczynku i rozmawialiśmy, że szkoda tych wpieprzonych pieniędzy w ten dom - około 50-60 tyś... Mąż mówi, że jemu najbardziej szkoda kuchni bo jest jego wymarzoną... Wspólnie doszliśmy do wniosku, że jeszcze nie takie pieniądze w życiu przejebbiemy ;) i jakoś mi lżej, widzę naszą wspólna przyszłość w lepszych barwach... nie chcę żyć w mieszkaniu, ale wolę tak niż żyć w zimnym domu. Przeprowadzamy się dopiero po wakacjach...Powiedziała Konradowi byśmy ustalili datę, bo nie ma nic bardziej motywującego jak terminy ;)
Ja do pracy wróce dopiero po 8-10 miesiącach jak znajdę opieke dla Lili. Moi rodzice chcą nas ustrzec przed brutalnym życiem, ale my je chcemy wziąć za rogi i się zmierzyć...bo jak nie teraz to kiedy?
Obiecaliśmy sobie jedno - nigdy nie będziemy już zależni od kogoś. Bardzo chcemy w życiu dojść do czegoś sami. Wiem, że rodzice się obrażą-znowu- że nie chcemy z nimi mieszkać, bo tekst mojego ojca "taki wielki dom i pusty ma stać. Ja to dla Was stawiałem" tylko nie wziął pod uwagę tego, by ten dom był ciepły...

Wow ale się rozpisałam... przepraszam, ale musiałam to wyrzucić z siebie. Nie musicie czytać wszystkiego ;) każdy ma swoją historię życia i swój krzyż dźwiga. Ja dźwigam swój, prze chwilę mnie przygniótł, ale siłe do działania daje mi...moja malutka iskierka w brzuszku...wciąż wypinając się i wiercąc,wiem, że dla niej to ja sobie od gęby odejmę, by ona miała wszystko... <3

Pozostało 14 dni do naszego kolejnego spotkania :* zrób mamusi piękny prezent urodzinowy i daj zrobić sobie najpiękniejsze zdjęcie :*trzymaj się dzielnie i dokazuj :* <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:21

26 komentarzy (pokaż)
2 marca 2015, 10:45

Jesteśmy!!! Aj ten tydzień był szaalony!
Najważniejsze.
Przekroczyłyśmy 31 tydzień :D <3
77% na liczniku logowania ;)

Podobno brzusio na razie stanął ;) Małą, prowizoryczną sesję sobie zrobiłam, a co! :D

Wszystkie elementy na brzuszku namalowałam...konturówką do brwi(stópki) i do ust(serduszko) :)
Mamy się dobrze brzusio już nie boli, czasami tylko, ale sorry...to normalne w tych tygodniach. Wysypiam sie coraz gorzej - a tej nocy - to już jakieś apogeum! :D haha ale to wszystko przez to, że wczorajszy dzień mieliśmy tak szalony, że jak wpadliśmy do domu to jak tylko poczulismy poduszki to w 3 sek nas nie było :) a mi śniło się, że budujemy nasz domek, a to wszystko za sprawą znajomych, u których wczoraj byliśmy. Postawili sobie domek...taki piękny, malutki, 114m, 3 sypialnie, 2 łazienki i kuchnia z salonem :) oczywiście u nich było za ciepło dla mnie i musieli przykręcić kominek ;) no super...i tak dzięki tej wizycie miałam strasznie realistyczne sny :D będąc jeszcze wczoraj u rodziców mojego Konrada na kawie tylko, rozmawialiśmy o działce...nie lubie na kimś...hmmm wymuszać, że my czegoś od nich chcemy lub czegoś oczekujemy. Ja mężowi powtarzam, że lepiej nie liczyć na kogoś, że coś nam spadnie z nieba. Zawsze lepiej jest się miło zaskoczyć niz rozczarować. Ale teściowa jest zdania, że jak tylko jej matka podzieli działki to ona jedną - 5 tyś m, podzieloną na dwie części czyli po 2,5 tyś m i tą znów na pół dla nas i Konrada siostry. Czyli wychodzi po ponad 1200m na jedną działkę. Ona nam już by to odpisała, ale jej mama, jak to niektóre starsze osoby trzymają w garści wszystkich i nie chcą nic nikomu odpisać. Z resztą daleko szukać u nas też jest to samo...aj znów zbaczam z tematu ;)
Niestety nie udało sie przywieść łóżeczka booooo....nie weszło do naszej polówki ;) myślałam, że Konrada to uduszę - A NIE MÓWIŁAM! Ja bardzo często mam rację, ale on mnie nie słucha! Musi pożyczyć vectre kombi od wspólnika byśmy mogli łoże naszej córuni przywieść do domu :) nie mogę się doczekać, bo to tak poważny "zakup" :D taki przybliżający nas do przywitania naszej Małej dziewczynki :) <3 oczywiście miałam już NIC nie kupować, ale byłam w Pepco i były piękne body miętowe z balonikami i różowe body z napisem "córeczka tatusia" i do tego kupiłam legginsy w różowe kokardki :) i tak o! :D przyszły nam kocyki minky z podusią :D super, już mam wszystko dla Malutkiej, teraz czas na kosmetyki :) listę czas uruchomić :)
Lileczka po wczorajszym maratonie po gościach dziś i w nocy była bardzo aktywna! :D Haha a tak się rozpycha, że często mam kwadratowy brzuch ;) ach jak ja ją uwielbiam <3 a przecież przed nami najdłuższe 2 miesiące :) całe szczęście do wizyty już niedługo. Z tego wszystkiego mam coraz dziwniejsze sny. Ostatnio śniło mi się, że rodziłam i po dwóch dniach wyszłyśmy ze szpitala, który przypomniał wagon sypialniany :D i jak chodziłam to mnie w kroku ciągnęło...tzn szwy :) zaczynamy świrować :D ha
Całe szczęście, że marzec jest dla nas zawsze bardzo "szybkim" miesiącem. Same urodziny :) mojej teściowej, moje, mojego taty i Michała. Ach, żebym tylko ze wszystkim zdązyła :)

Do naszego spotkania córuniu kochana został tylko tydzień! Cieszę się, że będziemy mogli z tatusiem znów Cie zobaczyć jak do nas machasz i wiercisz się :* <3 bardzo Cię kocham <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:27

21 komentarzy (pokaż)
4 marca 2015, 16:29

http://youtu.be/AJtDXIazrMo
Love me like you do, lo-lo-love me like you do
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for?


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2015, 16:32

7 komentarzy (pokaż)
9 marca 2015, 11:40

Jesteśmy :)
Żyjemy pełnią życia, cieszymy się coraz piękniejszymi dniami, pogodą...
Czuć wiosenkę w powietrzu! :)
Oto my w 32 tygodniu :)

Piłeczka roooooośnie :) Nawet na dzisiejszej wizycie pani doktor stwierdziła, że brzusio zdecydowanie przoduje :) oczywiście same nudy, Mała super się rozwija, ma wszystko na swoim miejscu, bardzo dziś leniwa i wstydliwa, nie dała zrobić sobie ładnego zdjęcia dla mamci na jej urodzinki, trudno :) ale przynajmniej wiemy, że nic się nie zmieniło odnośnie płci :) a czemu znów mam wątpliwości? Wczoraj pan ochroniarz w sklepie podszedł i powiedział "będzie mieć pani syna", ja oczy w 5 zł, ale zaraz mówię, że niemożliwe, bo na 100% będzie dziewczynka :) a on, że nie, bo mam okrągły i nisko osadzony brzuch :D ach te babcine wróżby :D nie chcę żadnego chłopca! Nie teraz! następny będzie synek :) a teraz rośnie mi piękna i najukochańsza córunia! :D :* <3 Nawet Fionka już nie może się doczekać, włazi mi na brzuszek i się kłądzie. Nie ważne, że Lila daje jej znaki, że nie podoba jej się to, że ją uciska swoim ciałem - 8-miokilowym :D Fionka dostawała porządne kopniaki i prawy sierpowy :D ale niestrudzenie grzała mi m1 Lilusi :) <3
<3
Kolejny pozytywny aspekt jaki zawitał do nas ostatnio tooo....moja zwiększona chęć na seks! Aż jestem zdumiona, że mimo tego ile ważę(!!!!) i jak wyglądam mąż wciąż widzi we mnie kobietę seksowną i pociągającą :D a ja to wykorzystuję ;) wiadomo forma przytulania jest nieco inna i mniej erotyczna niż przed ciążą, ale nie jestem w stanie się opanować...śnią mi się takie rzeczy, że budzę się i zaraz męża :D ach...co się dzieje?? Wiosenka? :D
Niestety nie udało mi się kupić komody w Stonce, a była super, duża i tania, ale cóż... muszę szukać dalej. I oczywiście minęłam się z kurierem z poczty polskiej i moja paczka z rzeczami do szpitala leży gdzieś na pace transita... wrrr...trudno. Jutro odbiorę przed fryzjerem, bo umówiłam się na 12 :D przed urodzinkami chcę się trochę odrestaurować :) nic wielkiego nie robię, nie farbuję włosów, bo dopiero co zeszłam z blondu. Robię tylko brwi i podcięcie włosów, a raczej "wyprofilowanie" mojej grzywki :)
Ach no i na koniec najlepsze...przyszło mi pisemko z ZUSU :D odnośnie mojej nadpłaty za styczeń :) ale mężu musi to rozszyfrować, bo mój mózg ma....WOLNE! :D

Pozostało 21 dni do następnego spotkania Lilianko :* zrób tym razem nam piękny prezent i pokaż swoją śliczną buźkę! :* <3 <3



Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:27

17 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)