BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Mój mały, wielki świat - synuś 11 sierpnia 2015 r. i drugi synek w brzuszku ❤

Autor: małaMyszka
20 września 2015, 17:27

Mamy 40 dni

Zaniedbałam wszystko, co było dla mnie ważne... forum chyba za 100 lat nie nadrobię. Jest mi wstyd z tego powodu, bo obiecałam wszem i wobec, że nie zaniedbam moich Kochanych Gwiazdeczek i co zrobiłam? Mam jednak nadzieję, że mi wybaczycie. Nie poddaję się i biorę się za nadrabianie...

W poniedziałek 14 września miałam wizytę kontrolną po CC. Dla mojej gin też zrobiłam paczuszkę słodkości i dodatkowo kupiłam długopis Parkera z grawerem... wiem, że to takie prostackie i dawno, dawno temu robiło się takie prezenty, ale wydawał mi się najlepszym sposobem, żeby wyrazić jedynie w jednej milionowej części podziękowanie. To co dla nas zrobiła, jak się zachowała, pomagała, wspierała jest bezcenna, ale chociaż drobiazgiem wyrazimy swoją wdzięczność.

Na wizytę pojechaliśmy w trójkę. Charakterystyczny błysk w oku gin był najlepszym dowodem na to, że to dzięki niej jesteśmy rodziną. Nie mogła się napatrzeć :D

Pogadałyśmy trochę przed badaniem. Nie obyło się bez łez. I moich i jej... Powiedziała, że jest jej przykro, że była w tym czasie na urlopie, ale teraz już wiem, że to dobrze, że jej nie było. Nie chciałabym, żeby miała nieprzyjemności z szefem, bo wiedząc jaka jest sytuacja mogłaby się narazić...
i tak odeszłam z oddziału. Całe szczęście, że przyjmuje w mojej poradni i nie będę jeździć za nią gdzieś po świecie. Z resztą sama jej powiedziałam, że jakby jej nie było u nas to pojadę za nią na koniec świata...

Badanie na samolocie. Jeszcze plamiłam, ale to nic dziwnego. W końcu trzeba się oczyścić do końca. Zrobiła USG. Było wszystko w porządku. Mąż powiedział, że to take dziwne, jak dr nie woła go, żeby posłuchał serduszka i podglądał małego na monitorze... hhehehe powiedziałam mu, że serduszko trzyma właśnie na rękach :D i oczywiście oczy w mokrym miejscu...

Dostałam globulki. Przyjmować przez 6 dni po jednej, potem raz w tygodniu jedną. Zapytała o antykoncepcję. Na co odpowiedziałam, jak to wygląda teraz po CC? Powiedziała, że ze względu na cięcie proponuje odczekać rok i zacząć się starać o drugie, bo już nie może się doczekać kiedy znowu ją odwiedzimy :D Więc jest zielone światło na drugie. Powiedziała też, że wcale nie jest powiedziane, że nie zaskoczymy w pierwszym cyklu starań, bo odblokowaliśmy się psychicznie mając małego. Cieszę się, bo miałam taki plan, że przez najbliższe 5-6 lat nie wrócę do pracy. Może się spełni kolejne marzenie.
Dostałam tabletki anty. Niby nie chciałam brać antykoncepcji, byłam wręcz przeciwna takiej metodzie, ale teraz stwierdziłam, że tacy wyposzczeni jesteśmy, że może zdarzyć się false starcik... LOL heheeheh teraz było by nieciekawie, bo rana świeża i mimo tego, że czuję się świetnie, to w środku jeszcze nie jest po remoncie :D

Mały śpi to biorę się za nadrabianie forum...


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2015, 09:20

1 komentarz (pokaż)
1 października 2015, 15:13

Mamy 51 dni

Wczoraj mieliśmy szczepienie. Mały przespał cały dzień, a dzisiaj marudny. Wzięłam go na spacerek i śpi już 3 godzinę! Mały cwaniak, czuje, że o nim wspominam i już się wybudza...

A ja co? Zamiast odpoczywać, to nadrabiam zaległości na forum, uzupełniam wykres, czytam pamiętniki, zaglądam tu i tam...

Od wczoraj odczuwam ból podbrzusza. Mam wrażenie, że jajnik mi coś ściska i przyszpila do macicy! Fatalne uczucie. M. chciał mnie wczoraj zawieźć na SOR, ale jak pomyślałam, że tyle godzin w mało ciekawym miejscu z małym, to wolę przecierpieć i wykorzystać ten czas w weekend na jakimś spacerku nad morzem czy gdzieś...

Obiad? Co na obiad?
Chyba nie pozostaje mi nic innego jak ciasto francuskie z parówką. Szybko, tanio, smacznie. A na deser - ciasto francuskie z jabłkiem hahahahahahaahah jeszcze chwila, a będę mówić czystym francuskim hahahaahahah

No i oczywiście miałam poprasować, ale poczekam jak M wróci z pracy, bo teraz to już za późno. Mały się wybudza. Chociaż może...
Biorę się za robotę!

0 komentarzy (pokaż)
1 października 2015, 16:12

jestem super extra świetna...
pranie poprasowane, obiad przygotowany, mały ogarnięty, je obiadek ;-)

0 komentarzy (pokaż)
8 października 2015, 16:00

Mamy 58 dni!!!

Jestem szczęśliwa!!!
Dzień powoli się normuje. Pobudka 5-6 karmienie, drzemka. Później ok. 9 karmienie i druga drzemka. Do 12-13 jesteśmy aktywni. Mały leży w bujaczku i sobie gada, a ja mam czas na posprzątanie, popranie, przygotowanie obiadu.

Jak płacze to albo jest głodny, albo ma mokro lub po prostu jest śpiący. Coraz lepiej się dogadujemy.

Nie myślałam, że nie będę chciała wracać do pracy. Wiem, to jeszcze 10 miesięcy, które mogę wydłużyć urlopem o jakieś 32 dni, ale jakoś nie chcę tracić najpiękniejszych chwil z synem. Już przestałam być pracoholiczką. Jednym słowem, mam w nosie co tam się dzieje. Nie ukrywam, że jak jedzie karetka, to zaczynam tęsknić, ale to trwa chwilę, jeden moment i patrzę na mojego szkraba i mówię, co się dzieje kto jedzie i dlaczego, a potem myślę jeszcze przez sekundę, czy u nich wszystko ok i wracam do życia...

W sobotę mieliśmy pierwszą, masakryczną i brutalną kłótnię. Nie była ona spowodowana tym, że jest dziecko, są zmiany, tylko tym, że oboje mieliśmy chcicę i wyładowaliśmy się na sobie, a ucierpiał przy okazji mały.

Teraz na szczęście jest ok. Mąż chyba jest ciut zazdrosny o małego, bo każdą wolną minutę jemu poświęcam. Czasami nawet nie mamy chwili żeby porozmawiać, chociaż codziennie wieczorem oglądamy razem film i jest ok.

Właśnie przed chwilą po raz pierwszy włączyłam kołysanki, żeby ululać małego. To nasze pierwsze kołysanki, które kupiliśmy dokładnie 6 lat temu, dla naszego pierwszego fasola... Lulałam syna i płakałam jak stara beksa.
Wszystko wróciło jakby to było wczoraj. Tak patrzę na moje cudo i uwierzyć się nie da, że taki okruszek jest śliczny i kochany

4 komentarze (pokaż)
11 października 2015, 02:06

Mamy dwa miesiące!!!

0 komentarzy (pokaż)
28 października 2015, 12:06

Mamy 78 dni

Długo nie pisałam co u nas.

Mały rośnie jak na drożdżach. Jest kochany! Porozumiewamy się za pomocą "słów": eeeeee, yyyyyyyy, ejjj, nieeeeee, leeeeee, laaaaaaaaaaa i ech...
Cudownie jest patrzeć na cud, który rośnie, śmieje się, płacze i czasami krzyczy.

Nadal nie mogę uwierzyć w swoje szczęście. Pięć lat to długo za długo. Teraz nie mam zamiaru czekać. Nie mam na co. Do pracy wrócę albo i nie. Póki co uzgodniliśmy, że wykorzystam urlop wychowawczy i niczym nie będziemy się martwić. Jaki jest sens wracać na 1/2 etatu tylko po to, żeby całą pensję przeznaczyć na żłobek czy przedszkole, a przy tym bym wracała wściekła, zmęczona, głodna i zapewne zamiast poświęcić się małemu, przynosiłabym same negatywne emocje. Po co mi to?

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to skończę brać antyki w kwietniu lub w maju, poczekam na cykl, żeby zobaczyć czy wszystko wróciło do normy i może latem zaczniemy działać :D hehehe po moim wykresie na ovu widać, że sobie nie żałujemy w weekendy heheheheheeh

Macierzyństwo - to piękny stan. Rano wstaję, dostaję miliony uśmiechów od synka, który leży sobie w łóżeczku albo w leżaczku. Gada sobie, śmieje się, zajmuje się poznawaniem nowych rzeczy.
Nie wiem co to nieprzespana noc, nie licząc oczywiście tych w szpitalu, bo musiałam się napatrzeć i czuwać przy małym.
Karmienie jest tak wspaniałe, że nie umiem wyrazić tego słowami. Szczególnie masowanie piersi małą rączką, która wyraźnie domaga się mleczka. Wygląda to tak zabawnie a jednocześnie tak wzrusza...

Powoli szykuje ciuszki do odsprzedania, bo za rok skompletuje nowe skarpetki być może różowe, chociaż przyznam, że marzy mi się drugi chłopak.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 12:12

1 komentarz (pokaż)
11 listopada 2015, 09:11

Mamy 3 miesiące!
Dzisiaj mamy święto narodowe i nasze małe prywatne święto! Mamy trzy miesiące!
Jestem tak dumna z siebie, że chodzę jak paw i podziwiam moje małe cudo.
Wiem, wiem już wcale nie takie małe he he he

Ogromnie się cieszę, że nadal karmię piersią. Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby przejść na mm. Fakt, po przespanej całej nocy mały jest na cycku co 1,5 godziny do ok. 13-14, ale co to ma za znaczenie, skoro my jesteśmy wyspani, a mały budzi się z uśmiechem.
Potem gadamy sobie przez 10-15 min i w ten sposób upewniamy się, że siusiu zrobione ;-)

Wczoraj było 1:0 dla Sebastiana. Osikał tacie nogawki, cały przewijak i siebie heheheeheh śmiechu było tyle, że ze łzami w oczach myłam podłogę i prawie sama się posikałam z całej sytuacji.

Decyzja o moim powrocie do pracy została podjęta. Przynajmniej przez 5 lat nie wrócę do firmy. Licząc, że 8 sierpnia kończy mi się urlop macierzyński, wezmę urlop wypoczynkowy, czyli będę miała jakieś dwa miesiące, a jeśli się uda, to położe L4 na kolejnych dziewięć miesięcy:)
W końcu syn musi mieć towarzystwo. Nie chcę żeby był sam...


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2015, 09:11

0 komentarzy (pokaż)
19 listopada 2015, 16:56

Mamy 1OO dni

Mój mały, wielki świat ma 100 dni!

Jeszcze nie tak dawno miałam studniówkę w ciąży, a teraz trzymam w rękach cud. Długo się o niego staraliśmy, długo dojrzewaliśmy do tej decyzji, długo byliśmy sami. To wszystko za długo, zdecydowanie długo za długo...


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2015, 07:46

0 komentarzy (pokaż)
29 listopada 2015, 12:41

Mamy 110 dni

0 komentarzy (pokaż)
1 grudnia 2015, 08:40

Dzisiaj dokładnie rok temu koleżanka z biura na wspólnym dyżurze oznajmiła mi, że jest w ciąży.

Dokładnie rok temu ogarnęła mnie złość, nienawiść, poczucie niesprawiedliwości, żal, rozpacz i wstyd.

Chęć zajścia w ciążę była u mnie tak silna, że 7 listopada 2014 r. kiedy przyszła zołza @ wpadłam w rozpacz i się poddałam. Było mi wszystko jedno. Byłam obojętna dla wszystkich i wszystkiego...

Tego dnia rok temu zjadłam na śniadanie w pracy jogurt z musli, który był tak ochydny, że po dwóch łyżeczkach wyrzuciłam go do śmieci. A tak miałam na niego ochotę!!!!
Coś mi nie pasowało, tym bardziej, że jutro rok temu miała być @, tyle że w mojej obojętności nawet nie pomyślałam, że ten jogurt to znak


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2015, 10:37

0 komentarzy (pokaż)
5 grudnia 2015, 22:07

Mamy 116 dni

Czas na szaleństwo...
Kilka suwaczków na koniec roku
40111a49b1.png

a0b3a9c34c.png

8f41f2dad3.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2015, 22:32

0 komentarzy (pokaż)
11 grudnia 2015, 09:43

Mamy 4 miesiące
Kiedy to minęło?

Właśnie karmię ten mój upragniony cud i nadziwić się nie mogę.
Czasami popłacze jak mamusia nie da cyca na czas hehehehe

Mamy od jakiegoś czasu zmiany na skórze. Walczymy, żeby się zagoiły. Wykupiłam pół apteki to musi pomóc.
Rozwijamy się prawidłowo. Przynajmniej nie widać jakichś patologii. Ostatnie szczepienia były dość bolesne i mały płakał płakał dwa dni.
Teraz mamy 30 grudnia to mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej :-)
Zaczynam brać witaminy prenatalne.
Dostałam kolejne 4 opakowania antyków. Zjem, odstawiam i zaczynam obserwację cyklu :-)

1 komentarz (pokaż)
24 grudnia 2015, 21:26

Pierwsza wspólna wigilia <3
Najwspanialsza...
Najpiękniejsza...
Prawdziwa...
Wyczekiwana...
Spokojna...
Cudowna!!!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 grudnia 2015, 21:28

1 komentarz (pokaż)
31 grudnia 2015, 20:14

31 grudnia 2015 r. Ostatni dzień roku, Sylwester, pierwszy spędzony razem :-) Sebastian ma 21 tygodni


A takie życzenia wysłałam rodzinie i znajomym <3

Roczek mija...
Był zły czy dobry?
Teraz to nie ma znaczenia.
To przeszłość...
Od północy przyjdzie wspaniały i piękny czas... W Nowym Roku życzymy wszelkiej pomyślności; Słońca i ciepła co dnia. Spełnienia każdego marzenia, tego malutkiego i tego naprawdę ogromnego. Zdrowia przede wszystkim, bo za wszystko inne można zapłacić karta MasterCard ;-) Dużo, ale to dużo miłości. Niezastąpionych i jedynych w swoim rodzaju przyjaciół. Więcej czasu spędzonego z rodziną i prawdziwych, niesamowitych i niezapomnianych wakacji!!!!! Życzymy tego my! W.! Te duże i ten malutki hehehe


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2015, 20:14

0 komentarzy (pokaż)
12 stycznia 2016, 13:19

Wczoraj mały miał 5 miesięcy, a ja 30 lat :D

1 komentarz (pokaż)
13 stycznia 2016, 09:25

Mam 30 lat i dwa dni, a Sebastian ma 5 miesięcy i dwa dni

Tydzień temu byli teściowie na "kawie". Na do widzenia, teściowa powiedziała: "to w poniedziałek przyjdziemy na kawę..."
A ja: "a co jest w poniedziałek"
Ostatecznie się zgodziłam. I to był największy błąd...

Zanim zatrybiłam, było za późno. Teść wraca z pracy po 17, zanim zje obiad, 17:30, nim przyjadą 18, a ok. 19:30-20:00 kąpiemy małego. No, ale miała być kawa, ciasto i do widzenia. Nic bardziej mylnego.

W sobotę zapytałam tatę, o której będzie wracał z pracy, w końcu w poniedziałek to jakby nasze wspólne święto :D
Powiedziałam, że teściowie też będą ok 18, ale nie było zdziwienia.

W pamiętny poniedziałek, mały wyjątkowo nie mógł zasnąć. Wzięłam go do sypialni przed 17, prawie zasnął, zadzwonił domofon - rodzice, pies zaczął się drzeć, mały się przestraszył i tyle było z jego spania. Krzyk, płacz, szok, nie mógł się uspokoić.

Zrobiłam kawę,upiekłam ciasto, więc jeszcze cieplutkie postawiłam na stole, chwilkę pogadaliśmy i przyszli teściowie. W korytarzu okazało się, że szwagierka będzie ze swoim partnerem o.O - jego się nie spodziewałam i od razu humor gorszy, tym bardziej, że mały ciągle był nerwowy. Mina teściowej na widok moich rodziców siedzących na kanapie - nie do opisania. Wręcz zaniemówiła. I co? Zamiast usiąść, stała w korytarzu pod ścianą i obserwowała.
Na nasze prośby, żeby usiadła, odpowiadała, że woli postać, więc pomyślałam - to nie, bez łaski.

Na 34 m2 ciężko było wszystkich posadzić, a jeszcze co chwilę widziałam focha.
W końcu się wkurzyłam i wzrokiem poinformowałam męża, żeby nikomu nie dawał dziecka, bo zanim zdjęli płaszcze, to już lecieli do małego z tym całym zimnym powietrzem. Wkurza mnie to niesamowicie. Zawsze to samo. Na nic proszenie, upominanie i krzyk, żeby się najpierw ogrzali. Ba! nawet nie wspomnę o umyciu rąk zanim podejdą do małego!!! Ale nie będę już taka wrażliwa i sterylna. Chociaż coraz bardziej zastanawiam się, czy właśnie nie zwrócić na to uwagi.

Przyszła szwagierka ze swoim. Dostałam torebkę z prezentem, wszystko odłożyłam w jedno miejsce i zajęłam się kawą.
Ciumkania i ciuciania nie było końca. Co 30 sekund było a jeja, a jeja, a jeja, a jeja, a jeja, potem zmiana, ooooooooooooo, oooooooooooo, oooooooooooooo, ooooooooooo, i znowu a jeja, a jeja, a jeja. Jeszcze tak mnie to nie drażniło.
Wściekłam się jeszcze bardziej, jak teść bezczelnie usiadł sobie na podłodze, i tak pił kawę.Wiem, że warunków jako tako nie było, ale to była gruba przesada, bo fotel bujany był wolny i ja zrezygnowałam z siedzenia, żeby mogli spokojnie napić się kawy i zjeść ciasto.
Jednym słowem wkruwiali mnie jak nigdy!
Moi rodzice chwilę po 18 wyszli, no i grzecznie bez zwracania uwagi, że robi się późno czekaliśmy, aż się zorientują, że trzeba małego wykąpać.
Po 19 zasugerowaliśmy, że małego by trzeba wykąpać, to teściowa powiedziała: to teraz go wykąpcie!
Na co M., że chyba jest niepoważna, przy takiej różnicy temperatury, zimno ciepło. I na taki pomysł wpadła najbardziej doświadczona osoba w towarzystwie. Przynajmniej tak mi się wydawało. W ogóle coś się stało jak mały się urodził i teściowa zupełnie się zmieniła. Jestem w szoku, na jakie pomysły wpada. No i tak siedzieli. Teściowa zażądała Sebastiana, więc jej go dałam. M trzy razy mówił jej, że on tak nie lubi siedzieć, że nie lubi jak się go tak trzyma i boi się jak tak sięz nim robi, a ona nic, powtarzała tylko jak nie lubi, jak nie lubi, babci nie lubi? I w tym momencie zaczął się taki płacz, że pierwsze co zrobiła to chciała oddać go M, ale ja podleciałam, wyrwałam jej małego i zaczęłam go uspokajać... Oczywiście obraza na maxa, bo jak on mógł u niej zapłakać...
Minęła 20...
Wreszcie teściowie się zebrali, a na odchodne usłyszałam jak teściowa mówi do szwagierki i jej mena: to my już jedziemy, a Wy sobie posiedźcie.

Że co ku*wa???????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dziecko mi płacze, ja cała w nerwach, mały niewykąpany, nienakarmiony, zmęczony, ja ledwo stoję, a ona to Wy sobie posiedźcie?????????????!!!!!!!!!!!! Ciekawe, może jeszcze kurwać na noc zostańcie?
Po ich wyjściu i naszym całkowitym olaniu szwagierki i tego ten, chyba się zorientowali, że 21 to dobry moment,żeby wstać i się pożegnać...
Mało tego, ten tego podszedł do moich prezentów, wziął ten od siebie, rozpakował go i mi pokazał. Bo jak to szwagierka powiedziała: No P się nie doczeka, aż obejrzysz prezenty, to sam Ci pokaże!
Że co ku*wa???????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

No dobra fajny kubek, podziękowałam i co widzę? Szwagierka na spokojnie, bez pośpiechu, wzięła kozaki, usiadła wygodnie, zaczęła je ubierać, potem wstała podeszła do lustra, trzy razu poprawiała szalik, dwa razy oglądała berecik, czy dobrze zakłada, zaczęła coś opowiadać, zapięła jeden guzik od płaszcza, potem drugi, ostatni... w pokoju już niesamowity wrzask małego, a ona no to jeszcze raz wszystkiego dobrego, a jeja jaki on zmęczony, ojojjojjjojojo i dopiero wyszli oglądając się jeszcze pięć razy!

Wiem, że to nie są problemy... Wiem, że to moje narzekanie... Wiem, że się czepiam... Ale jedno czego nie potrafię zrozumieć to to, że osoby, które powinny mieć trochę wyczucia i taktu, były od początku do końca z nami, pomagali jak mogli, zachowują się jakby nic się nie zmieniło, nadal można u kogoś siedzieć do nocy, nie zważając na zmęczenie i późniejsze problemy z ustabilizowaniem i przywróceniem normalnego dnia dziecku.

Ostatnio teściowa powiedziała, że jej ktoś tam dzwonił i pytał jak wnuczek, to odpowiedziała, że Sebastian ma tak zaborczych rodziców, że nikogo do niego nie dopuszczają.
A dlaczego mam go jej zostawiać, skoro nic do nich nie dociera, że on już ma swoje nawyki, czegoś może nie lubić, czegoś może się bać. Traktują go jak uniwersalne dziecko, z którym można wszystko zrobić. Dopóki tego nie zrozumieją, to wątpię, żebym pozwoliła nawet na godzinę opieki u nich. Jak wszyscy do niego doskakują, jak zapłacze, to wszyscy są wokół niego i ojejkają... a biedny chłopczyk, a biedne dziecko, a płacze, a jeja, a jeja, a jeja i dotykają go, przytrzymują za rączki, głaskają po plecach itp.

Matko, wku*wiona jestem niemożliwie...
Jeśli uda się z papierami, to się budujemy. W niedzielę teść ma urodziny i mamy przyjść na obiad, całe szczęście, że do knajpki, to podczas obiadu ustalimy warunki tej inwestycji. Koniec z kupowaniem wszystkiego co im się podoba, bo u nas będzie ładnie, zero urządzania i wpieprzania się w nasz dom. Jeśli tego nie zaakceptują, to rezygnujemy i szukamy innego wyjścia z sytuacji...

1 komentarz (pokaż)
11 lutego 2016, 07:52

Mamy pół roku:-)

1 komentarz (pokaż)
2 marca 2016, 10:08

Zaniedbałam wszystko i wszystkich.
Dzisiaj postanowiłam! Wracam na forum. Jesteście dla mnie bardzo ważne, jest mi strasznie wstyd, że doprowadziłam do takich zaległości.

Mam nadzieję, że u każdej z osobna jest wszystko ok.

Co u nas?

Ostatni miesiąc był dla nas bardzo trudny, ale nie będę pisać, bo szkoda czasu, nerwów i nie chcę do tego wracać.


Zaliczkę na dom wpłaciliśmy. Będziemy mieć dom. Prawdą jest, że na jednej działce z teściami, ale myślę, że jestem w stanie to olać i dać synowi kąt i trochę zieleni. Piesa też będzie szczęśliwa. Od rana do wieczora na trawce.


Co u małego?

Rośnie jak na drożdżach. Maruda z niego kochana. Nie odpuszcza mnie na krok. Jest kochany i słodki. Taki do całowania i przytulania.

Co u mnie?

Samopoczucie? Nie zbyt dobre. Ciągle chodzę zdołowana i przybita. Nie sypiam. Nie pamiętam kiedy ostatnio przespałam 3-4 godziny. Mały śpi do 6-7, a ja podsypiam i budzę się po 15-20 min non stop.
Niestety zaczęłam popalać. Palę max 2-3 dziennie, ale i tak wiem, że jestem złą matką i nie mam serca. Przerosły mnie wydarzenia. Jestem słaba i nie radzę sobie z sytuacją.

Pozytywne jest to, że w poniedziałek odebrałam od blacharza auto!!! Jestem tak zajarana, że odzyskałam niezależność, że wczoraj z radości upiekłam ciasto heheehhehe
Teraz tylko potrzebuję dobrego mechanika i będzie moja pszczółka wszędzie mnie wozić. Gdzie zechcę, gdzie będę miała ochotę, wszędzie, zawsze, w końcu odżyje i będę szczęśliwa.

2 komentarze (pokaż)
8 kwietnia 2016, 16:33

Ciąża zakończona 8 kwietnia 2016

0 komentarzy (pokaż)
14 sierpnia 2016, 15:46

Ciąża zakończona 11 sierpnia 2015
Sebastian, 3370 g, 55 cm, 10 pkt


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia, 20:25

0 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK