BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Cuda. Cudzie trwaj!

Autor: Peggie
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

O mnie: Wera, 24 letnia artystka przez małe "a".

Moja ciąża: to cud. Udało się w 20 cyklu.

Chciałabym być mamą: Najlepszą jaką potrafię.

28 września 2017, 19:37

Chciałam przenieść się tutaj dopiero po usłyszeniu serduszka i wreszcie jest! Od samego początku ciąży czuję więcej strachu niż radości, a wydawać by się mogło, że po prawie dwóch latach starania, będę skakać pod sufit. Ciąża młodsza o dwa tygodnie i ciągłe plamienia. Już trzeci raz mi się zdarzają i trwają po kilka dni. Świruję i odchodzę od zmysłów chociaż, wiem że to nie pomaga.
Boże, proszę Cię daj siłę naszej Fasolce. Błagam pozwól nam przytulić ją w maju.

2 komentarze (pokaż)
21 października 2017, 18:16

Przydałoby się coś w końcu napisać. Nasz groszek został nazwany przeze mnie Tośką (ku rozpaczy R. ;) i ma już 4 cm! :) Według belly zaczynamy dzisiaj 12tc! Staram się na nic nie narzekać, ale Tośka daje mi się we znaki i mam nadzieję, że drugi trymestr przyniesie ulgę. Dzisiaj pierwszy raz od naprawdę dłuższego czasu nie wymiotowałam, ale mimo to cały czas mnie naciąga. Cieszę się jednak, bo zaczęłam coś w końcu jeść. Ciężko z tym było i moja waga spadła do 43,8 :| Ale dajemy radę :) Całe szczęście, że mogę całymi dniami leżeć na kanapie, bo nie wiem jak dałabym radę funkcjonować. Muszę być w pobliżu kibelka, bo nigdy nie wiadomo kiedy nadejdzie paw. Albo pawie...
Ślub musieliśmy przesunąć i zostanę żoną mojego R. już w styczniu! :O Mieliśmy do wyboru albo zrobić wcześniej (termin porodu mam na połowę maja, a termin ślubu od 1,5 roku ustalony na 9.06) albo jak Tośka już się urodzi, ale nie chcieliśmy robić jak będzie malutka, więc musielibyśmy czekać z dwa, trzy lata i podejrzewam, że byśmy olali sprawę ;)
Chcieliśmy utrzymać ciąże w tajemnicy, ale jak to w rodzinie R. bywa wieści szybko się niosą. I tak ciotka R. rozmawiała z kobietą u której mamy katering i ta mimochodem jej powiedziała, że mamy imprezę w styczniu, więc ciotka dodała dwa do dwóch. Całe szczęście nikomu nie powiedziała, ale...
R. powiedział kilku kolegom, bo musiał mieć wymówkę, żeby nie jechać do Opola na dyskotekę... i ktoś się wygadał, choć zapewniali, że nic nie powiedzą (podejrzewam, że to "laska" jednego z nich, bo koleguje się z żoną kuzyna R.) i takim oto sposobem wiedzą już wszyscy, bo jak żona kuzyna wie, to oczywiście musiała głupia pipa obdzwonić całą rodzinę :| Jakby nie przyszło jej kuźwa do głowy, że skoro nic nie mówiliśmy, to może nie chcemy, żeby wszyscy już wiedzieli!
Kolejna nowina... okazało się, że moja siostra również jej w ciązy i to tylko o 3 tygodnie młodszej niż nasza Tośka :D Rodzice narzekali, że wnuków nie mogą się doczekać, więc mają :D
3.11 idziemy na prenatalne i już zaczynam się trochę stresować!

0 komentarzy (pokaż)
6 listopada 2017, 10:36

Powoli i do przodu. I takim cudem mamy 13+5.
Mdłości powoli przechodzą, co prawda dalej mnie muli i zdarza mi się przytulić z toaletą, ale jest zdecydowanie lepiej niż kilka tygodni temu. A już się bałam, że drugi trymestr i lepsze samopoczucie to jakieś bajki dla naiwnych :D prenatalne mieliśmy jednak 31.10 ku mojemu wkurzeniu. R specjalnie wziął wolne na piątek, a tu w pon dzwonię bo zapomniałam na którą godzinę, a kobieta mi mowi, ze jestem wykreślona i nikt nie wie dlaczego :/ wcisnęli mnie na wtorek na 20.10, weszłam moze po 21 :/ ale całe szczęście z naszym Kociopełkiem wszystko dobrze :) i na 80% bedzie córa :) niby od początku tak czuje, ale wiem ze to nic pewnego ;) teść szczęśliwy bo zawsze chciał córkę, to moze chociaż teraz bedzie mieć wnuczkę ;)
Ze smutnych wieści... niestety moja siostra nie cieszyła sie swoją ciąża długo :(

0 komentarzy (pokaż)
9 listopada 2017, 09:40

14+0 czyli według belly zaczynamy 15 tydzień. Nie rozkmniniam tego. Dla mnie to jak nic po prostu 14 tydzień. Dziś niestety czuję się... źle. Zwymiotowałam wodę i suchą bułkę, więc po prostu super. Cały czas mi niedobrze, a o 12 mam jechać do siostry i mamy iść na zakupy. Czarno to widzę. Wiem jednak, że jeśli powiem, że nie dam rady to się śmiertelnie obrazi i zwyzywa mnie od najgorszych. ych.. może do 12 mi coś przejdzie.
Wczoraj spotkałam się z koleżanką z gimnazjum. Dziwnie się tak spotkać po tylu latach. A zaczęło się od tego, że przyjęła mnie do grupy dla ciężarnych na fb :D Całkiem fajnie nam się gadało :)
Trzymajcie kciuki, żebym nie zwróciła twarożku.

0 komentarzy (pokaż)
12 listopada 2017, 09:55

Już prawie 10, a ja dalej w łóżku. Wiem, ze jak tylko wstanę to bedzie bieg do łazienki :/ zresztą nie mamy jeszcze do końca zrobionej kuchni i muszę schodzić na dół do teściów, a R dzisiaj w pracy i jakos mi sie nie uśmiecha. Ych... kiedy te mdłości i rzyganko przejdą? Ostatnio zdarzyło sie ze cos mnie w brzuchu zakuło i trochę panikuje. Nie wiem czy iść wcześniej do lekarza czy nie :|

2 komentarze (pokaż)
16 listopada 2017, 09:00

15+0 a po mnie nic jeszcze nie widać. Chociaż wczoraj wieczorem R stwierdził ze brzuch zaczyna mi odstawać. Ale to raczej wieczorne wzdęcia, bo w ciągu dnia nic nie widać.
Dzisiaj sie widzimy z naszym Tośkiem!!! A ja dalej rzygam, a na dodatek zdarza mi się troszkę zasłabnąć :( cos średnio znoszę ciąże, ale dla Tośki wszystko :)

2 komentarze (pokaż)
17 listopada 2017, 10:47

ehxg8y.jpg

To my z wczoraj, czyli 15tc :) Wczoraj byliśmy tez u lekarza i pan doktor zaskoczony, bo rzadko mu się zdarza na tak wczesnym etapie widzieć płeć. Jak na razie potwierdza to co mowil lekarz na prenatalnych, czyli że dziewczynka :) ja i teść bardzo sie cieszymy :D wszystko z Tośką dobrze, ma już 8,2cm! <3 niestety nie wzięłam zdjęcia malutkiej :( myślałam ze mam a tu sie okazało, ze taka sierotka ze mnie. Kolejna wizyta za miesiac :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2017, 12:56

1 komentarz (pokaż)
23 listopada 2017, 11:18

23sy736.jpg

5 września dowiedziałam się, że jestem w ciąży, a dziś już albo dopiero 16 tydzień! Brzuszek powoli zaczyna się pokazywać, ale jakby ktoś nie wiedział o ciąży, to by pomyślał, że zjadłam dużego kebsa :D Przygotowania do ślubu idą pełną parą, już praktycznie wszystko gotowe. Wczoraj wydrukowałam pierwszą partię wizytówek :D Werku w swoim żywiole!Aż się pochwalę :D

27zvj0g.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2017, 11:19

0 komentarzy (pokaż)
2 grudnia 2017, 12:29

2rqj72o.png

Witamy w 17 tygodniu :) a dokładnie 17+3 :) mdłości powoli przechodzą, a przynajmniej wymioty. Przynajmniej czasami czuję się jak człowiek! :D Dzisiaj mam lenia jakich mało, a tu trzeba podłogi umyć i kurze podcierać. Mam nadzieje, że teściowa nie bedzie chciała mi okien myć. Nudzi mi sie strasznie. R. na uczelni od rana do 17:30 :/ Ych... ślub za 41 dni i powoli zaczynam sie stresować. Najbardziej pierwszym tańcem! :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2017, 14:08

0 komentarzy (pokaż)
7 grudnia 2017, 14:14

oft0li.png

Dzisiaj belly podpowiada, że jesteśmy w 19 tygodniu (18+0), ale dla mnie to nadal 18, no nie rozkminiam :D Przyjechałam dzisiaj do rodziców, bo co będę sama siedzieć w domu, a na dodatek na 17 mam fryzurę próbną, a od rodziców bliżej :P Wypiłam z babcią kawę i robię mamie obiad, bo ona w pracy, a tata remontuje klatkę schodową. Siostra też przyjechała, ale siedzi w babcią, może to i lepiej :P Z ciążowych nowości (hmm nie takie nowe), jak tylko wstanę idę sikać... Jakim cudem? Skąd tyle siuśków ja się pytam?! No skąd?! Ciekawych rzeczy się człowiek dowiaduje o pojemności i możliwościach swojego pęcherza :D Dostałam od koleżanki śliczne różowe śpioszki, ale zostały w domu, więc wam nie pokażę :D Mam chwilę, to porobię zawieszki na alkohol na wesele :D

Moja piękna talio, mam nadzieję, że po porodzie do mnie wrócisz!


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2017, 14:14

1 komentarz (pokaż)
12 lutego 2018, 11:54

2zxv6t0.png

od tego 18 tygodnia powyżej niewiele się zmieniło jeśli chodzi o mój brzuchol ;) Tocha, gdzie Ty się tam mieścisz? Co prawda nie da się ukryć, że jestem w ciąży, ale wszyscy są zdziwieni, kiedy mówię, który tydzień/miesiąc. Nowości? Cóż, trochę się ich nazbierało od 7 grudnia. Nowość nr 1 - mam nowe nazwisko. Nowość nr 2 - Tośka szaleje w brzuchu jak mały bokser, chociaż ostatnio miała leniwe dni i nie powiem martwiłam się jak głupia! Niby mówią, że ciąża to taki wspaniały stan, pełen radości i szczęścia, no i owszem jest radość, ale ja w większej mierze się martwię. Ok, nie umartwiam się całymi dniami i nie ryczę po kątach, ale odczuwam taki jakiś mały lęk o to dzieciątko... Czy wszystko jest w porządku, żeby nic się nie stało. Coraz bardziej boję się porodu, nawet się do szkoły rodzenia nie zapisaliśmy! R. trąbi mi o tym od kilku tygodni, ale jakoś zawsze zapominam, żeby zadzwonić!

Ha, byłam na glukozie! Bałam się jak skur...czybyk. Nastraszyli mnie mdłościami, omdleniami itd., a ja cudak jestem straszny, więc byłam pewna, że nawet tego nie wypiję! Po zwykłym syropie na kaszel mnie dźwiga, a tu? Pełen luz! Glukoza z cytryną okazała się pycha! 2 godziny w przychodni zleciały szybciutko i ani razu niedobrze mi się nie zrobiło! :D Kto by pomyślał!

Nie wiem kiedy zabrać się za kompletowanie wyprawki. Osobiście juz bym coś powoli kupowała (mamy tylko kilka ciuszków, które kupiła moja mama i w większości są w większych rozmiarach, bo likwidowali sklep i piękne kurteczki i sukieneczki były po kilka złotych. Wiadomo, że mogą poleżeć i poczekać, aż Tosia w nich nie utonie :D). Teściowa popukała się w czoło, jak usłyszała, że chcemy już kupować rzeczy. Przecież wózek i kołyske kupuje się po porodzie! Ehe jasne... Bo przecież R. będzie mieć całe 3 dni, zanim wrócę z Tosią ze szpitala! Ehe... Pogadaj sobie. Przez ten mój malutki brzuszek samej mi się wydaje, że jeszcze tyle czasu do porodu! :O Jutro muszę wstawić zdjęcie :D

2 komentarze (pokaż)
19 lutego 2018, 16:34

1zxl7jp.png

Tak wyglądamy dzisiaj :) Tosia robi jakieś wygibasy (coraz boleśniejsze), a dziś w nocy podobno ojca skopała. O dziwo nawet nie wiem, bo jak czuję bolesne kopniaki w nocy to staram się jak najszybciej zasnąć, bo potem jest ciężko ;) Zapełniłam koszyk na allegro wyprawkowymi rzeczami i znalazłam fajną komodę. Komoda jest konieczna, bo powoli kolekcjonujemy ciuszki i nie mam gdzie ich trzymać!

Jestem trochę na siebie zła, że nie zmieniłam lekarza prowadzącego i na 100% wiem, że jeśli będzie mi dane być jeszcze kiedyś w ciąży, to na pewno tego lekarza nie wybiorę. Niby wszystko ok, ale po każdej wizycie nic nie wiem. Ani razu nie zbadał mi szyjki, a na pytania nigdy nie odpowiada prosto i nic nigdy nie rozumiem. Nawet R. przyznał mi racje, bo juz myślałam, że jestem przewrażliwiona. W ogóle nie czuję się zaopiekowana :/ jeszcze przyplątała się do mnie infekcja, więc poszłam do innego ginekologa, w moim rodzinnym mieście, gdzie chodziłam przed przeprowadzką. Uspokoił mnie jak nigdy, zrobił USG przez brzuch i pochwę, sprawdził szyjkę, postukał Młodą, bo martwiłam się, że jest jakaś mało ruchliwa ostatnio (mój lekarz mnie zbył totalnie). Wysłałam mojemu lekarzowi w piątek wyniki krwi, bo miałam niektóre zawyżone, niektóre zaniżone i na odpowiedź czekam nadal na jakąś odpowiedź z jego strony. Cisza... Mam nadzieję, że te wyniki nie są jakieś tragiczne i nie mają wpływu na Tosie. Ostatnio nawet zaczęłam się bać, że Tosia będzie chłopcem! Bo lekarz sprzęt ma słaby, a o drugich prenatalnych/połówkowych nic nie mówił, a na ostatniej wizycie nie mógł nic zobaczyć, bo Tocha się zasłaniała. Dlatego na 13 marca umówiłam się na trzecie prenatalne... Niby trochę drogie, ale gdyby lekarz prowadzący był inny to bym nie szła. Boję się, że coś jest nie tak, bo wymmiary Tosi zawsze są jakieś mniejsze, niż na internetach i Tocha ma dziwny kształt głowy, splaszony jak piłka do rugby i lekarzowi wychodzą złe wymiary :/ mówi, że taka uroda (też mam trochę taki łeb :D ), ale mimo to się martwię ych... Kurdę no jestem na siebie taka zła, że nie zmieniłam lekarza... Już samo to, że na początku ciąży cały czas plamiłam, a on to ignorował powinien dać mi do myślenia... Dobrze, że miałam zapas luteiny i powiedziałam, że biorę, bo tak to by mi pewnie nawet nie przepisał kolejnej dawki :/

AAaaa! Już tyle godziny, mąż za 30 min z pracy przychodzi, a ja obiadu nie zrobiłam jeszcze! Lecę!

1 komentarz (pokaż)
2 marca 2018, 10:39

30tc

2qk3x1c.png


Od początku roku nie mogę pozbyć się przeziębienia :/ byłam już na antybiotyku i względnie przeszło, a teraz znowu od początku. Katar, kaszel, zapchany nos... do tego pęka mi głowa.
Powoli ogarniamy temat wyprawki dla Tośki i moją torbę do szpitala. Byliśmy nawet w szkole rodzenia ;) Było całkiem ok, na następnych zajęciach zaczynamy temat porodu. Coraz bardziej się stresuję, ale cóż zrobić :D Teściowa uruchomiła kontakty, przez co zdecydowałam się na szpital. Co prawda wiele osób go nie wybiera, ale skoro będę pod opieką położnej sąsiadki, a w razie gdyby coś się zmieniło i sąsiadki nie było w szpitalu, to ma ona powiadomić swoje koleżanki. Warunków pięciogwiazdkowych mieć nie muszę, bo nie jadę tam na wakacje. Ważne żeby personel był odpowiedni. W przyszłym tygodniu idziemy na wizytę, a 13.03 na III prenatalne :) Już nie mogę się doczekać, chociaż jak zwykle trochę się stresuje :D
Kiedy te 30 tygodni minęło?! :O


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2018, 10:48

1 komentarz (pokaż)
9 marca 2018, 10:40

30+3 tc i skracająca się szyjka. Jeszcze więcej leżenia. Oszaleję!

0 komentarzy (pokaż)
15 marca 2018, 12:59

23w42rn.jpg

Wzięło mnie na przemyślenia. Tyle czasu minęło od tych dwóch kresek na teście. Bo od tego się wszystko zaczyna, prawda? Nigdy nie sądziłam, że u nas to wszystko tak się zacznie. Byłam przygotowana na długą i zaciekłą walkę. Na brak intymności. Na badania. Na wydanie kupy forsy. Byłam przygotowana na to, że ciąża nas nie zaskoczy. No bo jakim prawem? Dwa lata bez antykoncepcji, dwa lata w czasie których pogodziliśmy się z tym, że nie będzie łatwo, że nie doświadczymy wpadki. Boże, nienawidzę tego słowa - wpadka. Tosia nie jest wpadką, Tośka jest cudem. Naszym małym cudem.
Przedwczoraj pokłóciliśmy się z R. i poszłam spać na kanapę. Czemu? Byłam przybita po III badaniu prenatalnym, na którym uświadomiliśmy sobie już dobitnie, jakim niewypałem jest nasz ginekolog prowadzący. Nie dość, że całkiem zignorował moją skracającą się szyjkę, to okazuje się, że Tosia ma za mały brzuszek i za dwa tygodnie musimy to skontrolować i sprawdzić przepływy. Ustaliliśmy, że zmieniamy lekarza, na tego który robił nam badania prenatalne. Problem jest taki, że owy lekarz nie pracuje w szpitalu w naszym mieście, a tutaj chcielibyśmy rodzić, bo będziemy mieć zapewnioną położną (sąsiadka jest położną, co prawda na urlopie, ale ma załatwić nam swoją koleżankę, żeby się nami dobrze zajęła). Obecny lekarz pracuje i mam nadzieję, że nie będzie na dyżurze, kiedy będę rodzić. Chociaż teraz już mi wszystko jedno, czy będzie czy nie. Skoro ma olewające podejście do ciąży to niech spada. Tosia jest najważniejsza, a nie jego fochy. W każdym razie byłam przybita, bo okazuje się, że w 31tc nie mamy lekarza prowadzącego. Szyjka jest skrócona, a Tosia ułożyła się tak nisko, że nawet nie dało się zbadać dokładnie główki, i na dodatek ledwo mieścimy się w tej całej siatce centylowej. Lekarz, oczywiście ten z prenatalnych, kazał zwracać uwagę na ruchy. I oczywiście nasz mała królewna strzeliła focha i tego wieczora postanowiła być wyjątkowo cicha i delikatna, więc ledwo co muskała, wystraszoną matkę. A zawsze wieczorami ma takie szaleństwa, że aż skręcam sie z bólu. N i oczywiście tatuś zamiast nas uspokoić, to się obraził, bo na niego burknęłam. Biedny królewicz, bo przecież jego samopoczucie jest najważniejsze. Poszłam spać na kanapę. Teraz jest już ok.
Wracając jeszcze do lekarza prowadzącego, to nawet dwie położne ze szkoły rodzenia, odradzały nam obecnego :| Więc coś jest jednak na rzeczy. Ych pod koniec tyle stresów :( Oby z Tosią wszystko było dobrze i żeby tego 30 marca wszystko było ok.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2018, 13:10

2 komentarze (pokaż)
3 kwietnia 2018, 11:36

34+6

Wiadomo, że u nas nie może być spokojnie. Zmieniliśmy lekarza prowadzącego i to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęliśmy. Wszystko sprawdzone, przepływy, ilość płynu, szyjka... No i za dobrze nie ma. Co prawda przepływy dobre. Łożysko nie jest gorsze, cały czas utrzymuje się na tym samym poziomie, co też daje nadzieję, ale... Właśnie, jak zawsze ale... Tosia nadal ma mały brzuszek. I to już nie o 2 tygodnie za mały, ale o prawie 5 tygodni. Dlaczego? Nie wiadomo... Do tego jest malutka, szacowana waga na 34 tydzień to zaledwie 1800g. Pan doktor stwierdził, że nie dobijemy do 2500, niestety. Kazał mieć torbę spakowaną, bo szyjka ma zaledwie 18mm, a na dodatek mamy już rozwarcie w zewnątrz i wewnątrz... Co prawda nie duże, bo na palec, ale jest... 10.04 wizyta i okaże się czy dostaniemy skierowanie do szpitala, zastrzyk na płucka i możliwe, że będziemy wywoływać poród. Wszyscy wróżyli, że nie dotrzymamy do terminu no i prawdopodobne, że wywróżyli.
Dostałam luteinę i zalecenie picia nutridrinków proteinowych... W smaku niezbyt dobre, ale da się przeżyć. Brzoskwiniowe tragedia, ale truskawkowe da się przełknąć. Oby pomogły i dostarczyły Tośce trochę masy... Trzymajcie kciuki za naszą Kruszynkę.

Dzisiaj chyba jedziemy po wózek.

0 komentarzy (pokaż)
7 kwietnia 2018, 07:43

35+3

Wózek zamówiony, a my z Tochą w szpitalu. Mamy nadzieję, że dzis wychodzimy. Przyjechaliśmy, bo słabo czułam ruchy. Na szczęście wszystko jest dobrze. Tylko na ktg wychodzą lekkie skurcze(ja tam nic nie czuje). We wtorek tak czy siak dostaniemy skierowanie do szpitala, wiec tu wrócimy, ale dzisiaj wolałabym jeszcze iść do domu. Bo jak nie to siedzimy tu do rozwiązania. A wtedy zwariuje... juz miałam napady paniki wczoraj, bo ja po prostu nienawidzę szpitali...

0 komentarzy (pokaż)
11 kwietnia 2018, 09:27

35+6

Wczoraj byliśmy na wizycie u nowego prowadzącego (jeśli jeszcze kiedyś będę w ciąży, zdecydowanie będę chodzić do niego! Bez porównania z poprzednim prowadzącym!). Jest postęp. Tośka nieco przybrała od ostatniej wizyty, także do szpitala na razie się nie wybieramy, całe szczęście. Mamy dać szansę kruszynce urosnąć, więc lekarz cofa poprzednie słowa i na razie nie będziemy wywoływać wcześniej porodu. Także obecna waga Tosinki to 2050g :) Osiągnęliśmy dwójkę z przodu :) Pan doktor mówił, że gdyby nie ta mała waga, to nie przejmowałby się moją szyjką, która ma tylko 16mm i rozwarcie na palec, bo gdyby Tośka ważyła te 2,5kg to mogłabym już rodzić. A tak, to krzyżować nogi i trzymać jak najdłużej :D Czyli leżę jeszcze więcej niż do tej pory. Też myślałam, że się nie da, a jednak. Ostatni miesiąc spędzimy w domu, a pogoda taka ładna się robi. Ale lepiej w domu niż w szpitalu. Następną wizytę mamy właśnie w szpitalu, bo lekarz nie miał nas już gdzie wcisnąć w gabinecie, bo jesteśmy na dostawkę. Także 23.04 jedziemy do Chorzowa. Boję się tego Chorzowa jak cholera. Daleko trochę :/

0 komentarzy (pokaż)
25 kwietnia 2018, 10:29

Czas na krótkie podsumowanie. Jesteśmy już na końcówce i podejrzewam, że to ostatni wpis jako ciężarnej :D Jutro zaczynamy 38tc. Zleciało to tak cholernie szybko, że nadal nie mogę w to uwierzyć. Dopiero co był wrzesień, dopiero co zobaczyłam dwie kreski i bałam się o tę fasolkę jak cholera (i dalej się boję, ale podejrzewam, że ten lęk zostanie ze mną do końca życia). Prawdopodobnie będziemy rodzić jednak w Katowicach (zmieniam decyzje jak baba w ciąży :D), zależy od tego czy dotrzymamy do soboty. Bo w sobotę mamy się spotkać z prywatną położną. Tak sobie uwidziałam. Kobieta polecona, przez telefon złota kobieta, mam nadzieję, że nas gdzieś wciśnie, bo mam już cały lipiec i sierpień nawet zawalony, a ja dzwonie na dwa tygodnie przed terminem porodu :D Ale wcześniej się nie dało, bo myśleliśmy, że prowadzący będzie chciał ciąże rozwiązywać wcześniej, jeśli mała by nie rosła. Ale dostaliśmy zielone światło, można rodzić. Wreszcie mój szlaban zdjęty. Nawet jakbym miała zapłacić położnej z tysiaka, to i tak się na to decyduję.
Sprawa imienia rozwiązana na 100%, w końcu. Będzie Antonina Wiktoria :) Nasz Tośka, Ninka :D Teściom nie musi się podobać, a nawet skłaniam się przez to bardziej, bo ja wredna baba jestem :D Sprawa druga... w pon. nasza królewna ważyła 2470g :D Także jest bardzo dobrze! :D W dwa tyg. przybrała 400g! :O Jak tak dalej później to przecież z 3kg będzie :D Muszę kupić większe pieluchy :D A z zaraz wstawić jeszcze prawie z pościelą tośkową :D Dzisiaj powinien w końcu przyjść wózek i fotelik. Łóżeczko poskłada mąż jak będę w szpitalu z Tochą (podejrzewam, że teść albo teściowa będą w większej mierze składać, bo mąż to mi za niedługo zejdzie na zawał, bo już się chyba wrzodów nabawił).
Od początku ciąży przytyłam 10kg no może 11kg, także nie ma źle :) Brzuch nie jest gigantyczny, rozstępów na razie nie ma i mam nadzieję, że już się nie pokażą :)
Ciąża nie była dla mnie super stanem, tęczami i jednorożcami. Nie znoszę ciąży zbyt dobrze, ale cóż... Może chociaż poród będzie łatwiejszy :D Oh, ty naiwna... Ciągle czasami przyłapuję się na tym, że nie mogę uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę i że najpóźniej za jakieś 2/3 tyg. naprawdę będę miała córeczkę, tak już na rękach, tak przy mnie, tak naprawdę ją zobaczę...

0 komentarzy (pokaż)
1 maja 2018, 20:57

Miał być już wpis po rozpakowaniu, ale mi się nudzi, to coś naskrobię ;) Zostało 9 dni do terminu porodu! :O jakim cudem?!Gdzie te wszystkie miesiące, tygodnie?! Gdzie ten czas się podział?! :O
Jutro jedziemy do położnej, żeby nas zobaczyła. Zaszalałam i załatwiłam sobie prywatną położną. A co... co prawda możliwe, że będzie nas to kosztować 810zł, ale pierniczę... Obgadaliśmy sprawę i skoro nas na to stać, to chcę. Czuję się pewniej i spokojniej. Kobieta bardzo sympatyczna i polecona przez znajomą. Mam nadzieję, że dzięki niej poród będzie choć trochę łatwiejszy. Jutro jeszcze muszę w szpitalu złapać anestezjologa, bo muszę obgadać sprawę ze znieczuleniem. Mam nadzieję, że się uda, bo chce już mieć to z głowy i wreszcie się rozpakować. Choć przyznam, że ta końcówka ciąży jest dla mnie nad wyraz łaskawa. Po czterech miesiącach rzygania, po stresie w drugim trymestrze i trzecim, wreszcie na spokojnie cieszę się ciążą. Kij z tym, że to może z dwa tygodnie! Na szczęście Tośka jest ruchliwa, także się nie martwię :)
Chciałabym urodzić przez 6 maja, bo wtedy jak coś mamy wizytę u prowadzącego. A to znaczy, że musimy jechać znowu do szpitala na Chorzów i wysiedzieć się tam z 4 godziny... A rodzimy w innym szpitalu :D
Tak wszyscy straszyli tym wcześniejszym rozwiazaniem, a tu pewnie się okaże, że urodzimy po terminie!

1 komentarz (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)