BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Cuda. Cudzie trwaj!

Autor: Peggie
7 maja 2018, 09:55

Na 19 jedziemy do szpitala. Okaże się czy wywołujemy. Boże, przerażona jestem!

2 komentarze (pokaż)
9 maja 2018, 21:15

Ciąża zakończona 8 maja 2018


W końcu mam chwilę, żeby naskrobać kilka słów :)
Tosia przyszła na świat 8 maja, 25 minut po północy. W dzień urodzin swojego dziadka :D O 18 przyjechaliśmy do szpitala, gdzie zbadał nas lekarz, zrobił masaż szyjki i stwierdził, że idziemy na porodówkę, mimo iż nie było żadnych skurczy, ale rozwarcie było ładne i jak trafiłam na porodówkę to było już 4 cm :D Podłączyli mi kroplówkę koło godziny 20. Rozwarcie postępowało pięknie, ale na ból reagowałam niestety silnymi drgawkami. Bez męża bym sobie chyba nie poradziła. Położna przebiła mi wody i od tamtej pory zaczęły się silniejsze skurcze. Ale szczerze powiedziawszy myślałam, że będzie gorzej :D Nie uczyłam się co prawda oddychania podczas porodu, ale jakoś mi szło. Na skurczach starałam się nie krzyczeć, ani nie ściskać ręki męża (który stwierdził, że wcale nawet nie krzyczałam :D), tylko się rozluźnić. Poprosiłam jednak o znieczulenie i może to był błąd, bo dali mi taką dawkę, że znieczuliło mnie od pasa w dół i na skurczach partych nie miałam już w ogóle czucia i musieli dzwonić po lekarza, który na skurczach uciskał mi brzuch i w sumie wypchnął ze mnie Tosie. Wbrew pozorom nie było to takie straszne, a lekarz - o ile można tak powiedzieć - delikatny. Z łóżka porodowego musiał mnie ściagnąć na wózek mąż, bo nie czułam nóg :D Odzyskałam czucie dopiero koło godziny 10 rano, a o 0:25 urodziłam! Cały dzień mdlałam i mogłam wstać.
W każdym razie Tosia dostała 10/10 punktów :) 2880g i 51 cm szczęścia :)
Tylko mamy problem z cycem i jesteśmy na mm.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2018, 19:57

1 komentarz (pokaż)
14 maja 2018, 10:47

6 dzień życia naszego Okruszka. Jakoś dajemy sobie radę, choć nie ukrywam, że mam lekkiego baby bluesa. Myślę, że to przez karmienie. Próbujemy się cycować, bo mleko w piersiach jest, ale słabo nam idzie. Tosia ma problemy z chwytaniem cyca (chyba już się przyzwyczaiła do butli), strasznie się denerwuje, a jak już złapie potrafi wisieć na jednym cycku godzinę, na drugim godzinę i właściwie po tych 2h jest ryk, szukanie cycka i histeryczny płacz, który mija dopiero jak dostanie butle z mm. Ostatnio próbowałam ją uspokoić 3h... Nie mogę patrzeć jak tak się męczy i mam wrażenie, że ją głodzę. I czuję wielkie wyrzuty sumienia, że jest na mm, a jeszcze większe przez to, że chcę żeby na mm była. Ryczę przez to co najmniej dwa razy dziennie. Próbuję odciągać laktatorem i dawać jej z butli...

3 komentarze (pokaż)
19 maja 2018, 14:44

Ciąg dalszy baby bluesa. Coś ze mną jest zdecydowanie nie tak. Czuję wyrzuty sumienia i wstyd. Wstyd o to, że w głębi ducha chciałabym nie mieć pokarmu. Nie byłoby wtedy problemu i mogłabym karmić mm. Odciągam swoje mleczko i daję Tośce butle. Czasem wisi na cycu, ale więcej w tym darcia niż jedzenia. Z cycka robi sobie smoczek i wkurza się, że jej mleczko leci. Czuję się zmęczona, smutna i czuję się beznadziejną matką. Do tego dostałam zapalenia zęba i boli jak skurwysyn. Ledwo żyję. Mój dentysta wczoraj nie chciał mnie przyjąć i musiałam dzwonić do dentystki mojej siostry. 20 km od mojego domu. Ha, domu... nadal nie czuję się tu jak w domu. Ostatnio teść robił aferę, bo mąż wrzucił do pralki kilka bodziaków Tośki i kilka zesikanych spodenek... Marnotrawstwo wody i pieniędzy! W rękach mamy to prać! I złote rady teściowej i jej siostry. Że muszę uważać co jem, że Tośka ma na pewno kolki, bo śpi niespokojnie, że to muszę zrobić tak, a to tak... nie noś, bo przyzwyczaisz. Jak nauczycie tak będziecie mieli... Złote rady teścia, że piersią trzeba karmić... A ciekawe bardzo co mam zrobić jak mała płacze? Położyć ją do kołyski i dać się kurwa wypłakać?! No logiczne, że ją wtedy noszę i przytulam i próbuję uspokoić!
Dzisiaj ryczę pół dnia. I z bólu i z sama nie wiem czego. Wczoraj mąż poszedł na "piwo", bo koledzy się upominali o pępkowe. Obiecał, że wypiją po 3 piwka i spokój. Wrócił po trzech godzinach pijany na amen. Ja ledwo żywa, ząb bolał jak cholera. Do trzeciej rano Tośka na mnie wisiała, charczała jak zawodowy palacz. Prosiłam męża, żeby nawilżacz włączył to usiadł na łóżku i padł z powrotem. Poszedł rzygać i zasnął na amen... Może z dwie godzinki się zdrzemnęłam. Teraz mąż znowu poszedł grać w piłkę. Potem idzie na impreze urodzinową do synka od kuzyna... na chwilę. A ja czuję się chujową żoną i matką, bo on sobie nadal gra w piłkę dwa albo trzy razy w tygodniu, chodzi z kolegami na piwo... a ja siedzę i ryczę, bo nie umiem przystawić Tośki co cyca i cholera nawet nie chce, ale jak mogę nie chcieć? Przecież nic mnie nie boli jak ciagnie, brodawki nie krwawią... Mam wyrzuty sumienia, że mąż prawie nie poszedł na piłkę, bo jak to powiedział "dobra, zostaję bo będziesz mieć pretensje". A ja bym chciała, żeby został, bo go potrzebuję. Bo potrzebuję nie siedzieć tu sama i nie ryczeć. Czuję wstyd za to, że się tak czuję... To nie tak, że mąż mnie nie wspiera. Wstaje zrobić młodej butle w nocy i przebiera jej pampersy, ale mimo to nie czuję wystarczającego wsparcia... i z tym też czuję się źle, bo to powinno wystarczyć. Chciałabym, żeby usiadł i mnie przytulił. Powiedział, że będzie dobrze, że sobie dam radę, że możemy przeanalizować całą sytuacje... Że możemy porozmawiać, ale nie tak jak on to proponuje... "kochanie, porozmawiajmy", a potem ja mówię, wylewam swoje żale, a na koniec nie dostaję ŻADNEJ odpowiedzi, nawet głupiego "aha". Tylko milczenie, bo on nie wie co powiedzieć.
Zaraz pewnie teść przyjdzie na górę, popatrzeć na wnusie, a ja siedzę zaryczana. NAwet poryczeć nie można we "własnym" domu. Ciekawe czy kiedyś poczuję się tu jak u siebie...

EDIT: Ha, mowiłam, że teść przyjdzie... Przyszedł,


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2018, 14:49

2 komentarze (pokaż)
23 maja 2018, 20:12



15 dzień życia tego małego szoguna.

Dzisiaj poryczałam się tylko raz, kiedy przemoczyłam mlekiem dwie koszule. Mąż ma mnie za wariatkę, bo ryczę przez to, że mi mleko leci. A ja chcę żeby przestało, bo czuję się obrzydliwie. Trochę odciągam i jestem coraz bardziej przekonana do tego, żeby dawać Tosi tylko mm. Niech sobie ludzie mówią co chcą, chcę się czuć dobrze sama ze sobą.

Mąż poszedł grać w nogę, a ja próbuję uśpić Tosię. Już myślałam, że mi się udało, bo po 30 minutach spania mi na cyckach, udało mi się odłożyć ją do łóżeczka. Ale Tośka to jest mały szogun i wyczuwa słabości. Poszłam do salonu, z wcześniej przygotowaną bułką i kawą i co? I ryk... Na razie chyba się usypia na przewijaku (uwielbia w nim spać. Kładę przewijak na kanapie i nie potrzebne nam żadne kokony :D Tośka polubiła smoczek, ale tylko wieczorem do zasypiania, to chyba w sumie dobrze. Ciągle jej ropieje oczko :( W szpitalu miała niemowlęce zapalenie spojówki i do teraz ją trzyma, bo idioci w szpitalu podawali jej lekarstwo tylko dwa dni (bo tyle w sumie byłyśmy na oddziale), a jak wróciliśmy do domu, bo zapalenie wróciło. Pediatra dała nam znowu ten sam lek, ale mówiła, że jak za wcześnie przerwali podawanie, to teraz będzie gorzej działać. Muszę więcej przemywać rumiankiem :/

Kolejna sprawa, która brzmi fajnie, ale na pewno nie wypali. A mianowicie miejsce zamieszkania. Jak wiadomo obecnie mieszkamy z moimi teściami. Oni mają dół, my pięto (kuchnia, łazienka, salon i sypialnia). Mamy to samo wejście i brak ogródka, i jak dla mnie mało prywatności. Ogólnie nie lubię tu mieszkać i chociaż mieszkam już prawie rok, nadal nie czuję się tu dobrze i swobodnie. Jest propozycja, żebyśmy zamieszkali w moim rodzinnym domu. Dom należy do babci. Obecnie mieszkają tam moi rodzice i babcia. Babcia zgodziła się przepisać dom na mnie. Są tam większe możliwości, duży ogródek i dużo miejsc do spacerowania z dziećmi. Jest zrobiony nowy dach, więc na poddaszu można remontować. Rodzice mogą przenieść się na dół, zostawiając nam 3 pokoje i łazienkę + poddasze. Do tego jest jeszcze piwnica, gdzie też wychodzą trzy pomieszczenia. Z tym, że w remont trzeba włożyć kupę kasy... Zamienić kuchnię na sypialnie, wyremontować łazienkę, zrobić kuchnie na poddaszu...
Chciałabym, żeby ta opcja wypaliła, ale na 90% wiem, że nie wypali. Mąż się pewnie na to nie zgodzi, bo mu wygodnie tu gdzie mieszkamy. Tylko ja nie wiem, czy tutaj nie zwariuję. Siedzę sama z dzieckiem, nie mam tu nikogo, nawet na spacer nie mam gdzie iść, czy posiedzieć na ogródku :/ Przez całą ciąże siedziałam sama, zamknięta w domu i myślałam, że oszaleję. Teraz siedzę z Tośką...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2018, 20:12

0 komentarzy (pokaż)
6 czerwca 2018, 20:27

W piątek będzie równy miesiąc od narodzin Tośki :)

Powoli zaczynam ogarniać, choć właściwie kiedy myślę, że zaczynam ogarniać i w końcu mamy jakąś rutynę, coś się sypie. Tośka od jakichś 3 dni ma problemy ze snem. Ciotki dobre rady mówią, że to kolki. Ale kurczę czy przy kolkach nie powinna płakać jak głupia? Mieć problem z kupką? Robi z dwie dziennie, więc chyba nie ma źle. Nie płacze, nie pręży się. Pierdzi jak potłuczona, czyli chyba się odgazowuje, prawda? Po porostu nie potrafi zasnąć, nie wiem co ją męczy. Powieki ma czerwone, oczka lecą, drzemnie z 2 min i znowu oczy jak pięciozłotówy.

Mąż poszedł grać w piłkę, a ja mam wrażenie, że dzisiaj nawet nie usiadłam. Rano cały czas miałam Tośkę na rękach, bo się cyc maminy robi i nie da się jej odłożyć :/ Potem musiałam jechać do szkoły, po kartę ocen i oddać porozumienie na praktyki. Oczywiście z Tośką, a fotelik + Tośka to niezły ciężar do noszenia :| Przyjechałam, to mały szogun był niespokojny (była 12 a ona od 8 oka nie zmrużyła), musiałam wziąć ją na spacer. Pospacerowałyśmy z 1,5h z czego godzine przespała, przyszłyśmy do domu i musiałam znowu jechać na uczelnie, wróciłam z godzinę temu i dopiero teraz usiadłam...

Wychodzi na to, że tylko narzekam :O Tośka jest na mm i jak na razie jest chyba wszystko ok.

2 komentarze (pokaż)
20 lipca 2018, 11:38

Tośka ma 2 miesiące 1 tydzień i 5 dni według suwaczka :D
Kiedy to zleciało?! :O Tośka jest już coraz bardziej ogarnięta, albo to ja po prostu lepiej sobie radzę :D Wyjścia nie ma, bo całymi dniami siedzą z nią praktycznie sama. Mąż pracuje od 9 do 17, więc jak przyjedzie to ogarnie się i zaraz młodą trzeba kąpać i do spania... A jak nie pracuje do 17, to wymyślił sobie siłownie, więc nawet w weekendy siedzę sama. A jutro jeszcze na parapetówkę do kumpla idzie. Staram się nie robić mu wyrzutów i nie mieć mu tego za złe, ale czasem czuję się trochę samomtna z Tośką. Wysiadają mi przy tym kolana i plecy :/

Z pozytywów! Tośka jest małym śmieszkiem! I w sumie bardzzo grzecznym dzieckiem... I bardzo wygadanym! Gada po swojemu cały czas! :D A dziś pierwszy raz udało jej się odwrócić z brzucha na plecki! Moja mała siłaczka <3

Marti rana zaczęła się babrać jakoś w 3 tygodniu chyba. A adaptery mam, ale wózka niestety po schodach sama nie wniosę ;)

0 komentarzy (pokaż)
31 lipca 2018, 16:46

Nie daje rady... po prostu nie daje rady. Tośka ma alergie na mleko. Jesteśmy na nutramigenie. Tośka jest w miarę grzeczna. Płacze tylko jak jest głośna... przeważnie. Ale od rana do 17 z minutami jestem sama. A nawet jeśli mąż kończy prace wcześniej to 3 razy w tyg jeździ na siłownie. Nawet na domówkę raz poszedł. A ja nie mam siły psychicznie i fizycznie. Mąż nic nie rozumie... na seks tez nie mam w ogóle ochoty. Mógłby nie istnieć. Staram się jak mogę... a teraz okazuje się ze Toska ma słaba prawa rączkę i słabo trzyma główkę i ze to wszystko moja wina... złe ją podnoszę złe przebieram... Mąż mówi ze przecież lekarka powiedziała ze pochodzi na rehabilitacje i będzie dobrze. Nie rozumie mnie w ogóle. Teraz siedzę w łazience i ryczy od dobrych 30 min. Ale to chyba tez ma gdzieś. Przynajmniej młoda nakarmi... na rehabilitacje mamy jeździć do Tychów. Ja mam jeździć.... a za cholerę nie umiem jeździć po Tychach. Ogarnia mnie panika bo słaby ze mnie kierowca... a zaparkować tam już kompletnie nie umiem. Ale muszę dać radę, bo jakby chodziło o to żeby mąż miał wyjść z pracy wcześniej bo to mecz to siłownia czy cokolwiek co dla niego ważne to by dał radę... ale przecież jak to stwierdził co to za problem dla mnie jechać sama... i oczywiście na mnie ciąży odpowiedzialność za udana rehabilitacje i sposób zajmowania się dzieckiem. Ale skoro to moja wina to może i ok. Od niego przecież się tego nie wymaga.

3 komentarze (pokaż)
8 sierpnia 2018, 11:14

Tonia kończy dzisiaj 3 miesiące! <3 Słoneczko mamusi <3 Jak zwykle śpi na cyckach, więc nie bardzo dostaję do klawiatury :D

2 komentarze (pokaż)
22 sierpnia 2018, 16:09

Tonia ma 3 miesiące i 2 tygodnie! :)

Wychodzimy chyba na prostą. Tak mi się wydaje :D Tonia uczy się spać inaczej niż na rękach. Co prawda nie zaśnie tak jak jej nowy kolega, na macie, po zabawie, ale udaje mi się ją przytulić w naszym łóżku i zasypia, a ja wstaję i mam chwilę dla siebie. Dzisiaj to już jej trzecia taka drzemka! Pierwsza trwała od godziny ok. 9 do 11, także jestem bardzo zadowolona. Myślę, że bardzo mi pomogły praktyki w domu kultury, kontakt z ludźmi i wychodzenie z domu. A i Tosia jest bardziej komunikatywna i aż serce rośnie kiedy się cieszy. A że to bardzo szczęśliwe dziecko, to cieszy się praktycznie cały dzień. Noce nadal przesypia z jedną pobudką, także nie ma źle. Ze złych wieści... Tosia jest alergikiem po tacie :/ Niestety nie wiemy na co jest uczulona i możemy tylko strzelać... Pani doktor mówi, że to alergia kontaktowa. Uczula ją coś na czym leży, bo ma całe plecki w wielkich liszajach :/ Zdarza się też na zgięciach i przy uchu :| bidulka moja mała. Kupki nadal robi zielone i nadal śluzowate, ale mamy nadal karmić ją nutramigenem. Dostaliśmy maści robione do smarowania... I możemy się z tym azs bujać do 3 roku zycia...
Chodzimy na rehabilitację, chociaż nie bardzo wiem dalczego. Pani rehabilitantka chyba też nie, ale główna pani doktor w tym ośrodku nas wysłała, mówiąc mi, że nie umimem się dzieckiem zajmować :/ Ah młoda się budzi, to edytuję potem :D

3 komentarze (pokaż)
2 września 2018, 21:30

Za 6 dni ten mój mały cud skończy 4 miesiące! Ja się pytam jak?! Dzisiaj pierwszy raz Tonia zaśmiała się w głos! Boziu, myślałam, że się popłaczę! :D Zauważam, że mąż chętniej się nią zajmuje. To chyba dzięki temu, że mała jest już taka komunikatywna i w końcu udało mu się nawiązać z nią jakąś głębszą więź. Facetom chyba przychodzi to trudniej.
Pod koniec września planuję powolutku zacząć rozszerzać dietę. A jutro prawdopodobnie wybiorę się z młodą do przychodni, bo coś ją pokasłuje :( I chcę pogadać z lekarką o szczepieniach. Za radą alergolog, chcę kolejną szczepionkę podać oczyszczoną. Jak się pipa nie zgodzi (nie mam zaufania do pediatry w przychodni u nas w mieście), to nie szczepie, przepisuję małą!

0 komentarzy (pokaż)
16 września 2018, 12:38

Nadal Tonia nie jest zaszczepiona. Czy tylko ja jestem taką panikarą, jeśli o szczepienia chodzi? Chyba tak. Kaszlała trochę i w sumie nadal jej nie przeszło, więc przesunęłam szczepienie, bo wiem, że szanowna pani pediatra i tak by ją wysłała na szczepienie. Teście ukradli mi młodą (:O) więc siedzę w bałaganie i czekam, aż mąż przyjdzie :D No, ale ziemniaki obrałam!
Tonia fika cały czas z plecków na brzuszek i odwrotnie. Nie da się jej niż zostawić nigdzie indziej tylko w łóżeczku i na macie. Śmieszek mały rośnie :)
Lecę przeszukiwać ali w poszukiwaniu skarbów :D

0 komentarzy (pokaż)
12 października 2018, 11:24

5miesięczna Tonia jest już zaszczepiona. Świetnie to zniosła ;) Właśnie rozmawia, ale to nic nowego. I próbuje wszystko zjeść. Nawet klamki... Ah, te zęby, niech sie w końcu przebiją, bo wszyscy zwariujemy. Nie da się tego dziecka nigdzie zostawić, nawet na 5 minut, bo albo jej się mata kończy, albo nagle jest na środku pokoju, bo ciągle tylko pley brzuch plecy brzuch... I zjadanie pięści :D Słodki kurczak :D Pokazałabym fotkę, ale kogo to w sumie obchodzi :D A zdjęć już ponad 200 wywołałam :D Zaraz muszę się zbierać na uczelnie. A na weekend jedziemy z Tonią do moich rodziców, bo stary w szkole od rana do wieczora. Dzisiaj do 21 sama z młodą siedzę (nie licząc tych 3h na uczelni). Jakoś trzeba dać radę ;)
22.10 - wizyta u alergologa ;)

1 komentarz (pokaż)
23 października 2018, 15:03

Tosia miała wczoraj krewkę pobieraną z żyły :( Bidulka moja, ale dzielna była a bardzo, ale to bardzo niesympatyczna pani pielęgniarka, na szczęście zrobiła to super sprawnie. Ufff... Zrobią jej 20 alergenów, we wtorek wyniki, zobaczymy czy coś wyjdzie :/
Między 15 a 16:30 muszę być na uczelni, bo dostałam negatywna decyzję w sprawie indywidualnego toku studiów (wymagana obecność przy its to 50%) i chcę zapytać dlaczego... Problem jest taki, że dość nerwowa jestem i mam nadzieję, że załatwię to w miarę kulturalnie, bo dyrektorka instytutu, która tę decyzję podejmuje jest również moją promotorką... Kobieta mnie nie lubi, wiadomo nie od dziś. Od kiedy dowiedziała się, że jestem w ciąży robi jakieś fochy i problemy :| Nie mam się jak odwołać :/ Jeszcze w zeszłym roku mieliśmy super dyrektora zawsze można było się do niego zgłosić z problemem i zawsze znalazł się jakiś sposób rozwiązania, a teraz? :/ Poskarżę się potem dyrektorce na promotorkę? Skoro to to samo... A nie mam rady być na wszystkich zajęciach i tak gonię się jak głupia i nie wyrabiam. Mąż od 9 do 17 w pracy, weekendy od rana do wieczora w szkole, a ja co prawda w tym semestrze mam tylko zajęcia w pon, wt i pt, ale w przyszłym dojdzie 140h, bo teraz mam 140h praktyk... które nie wiem jak zrobię. Nie wyobrażam sobie zatrudnić opiekunki (co też kosztuje), na żłobek też mnie nie stać i nie chcę oddawać Toni do żłobka, co moja siostra uważa za dziwne... Bo jej koleżanka oddała i suuuuper! Wszystkie problemy zniknęły. ych :/ Jak znacie historię mojej relacji z siostrą, to nie powinno to dziwić.
I........ Młoda jak na złość śpi... Zawsze śpi 40 minut i właśnie 40 minut mija, a ona dalej śpi! A musimy jechać, żeby zdążyć przed 16:30! Bo jak wyjdzie ta głupia baba wcześniej to se w łeb strzelę :)

Tonia powoli się garnie do raczkowania, ale to powoli, bo jest leniwa jak mamusia :) Podnosi się albo na rękach albo dźwiga pupę i pełza do przodu. Często znajduję ją na środku pokoju... No bo wiecie, mata jest dla głupich!

3 komentarze (pokaż)
25 listopada 2018, 15:35

Dzień dobry! Niby dopiero po 15, a mnie się wydaje że już dochodził z 19! :O Toniek na spacerze z tatą, więc matka ma z 40 min dla siebie! Szaleństwo! Napiję się ciepłej kawy :D Nie no, nie ma tak źle. Albo się juz przyzwyczaiłam ;) Co prawda już drugi dzień Tonia rezygnuje z trzeciej drzemki, ale daję radę... Czyli w ciągu dnia śpi... uwaga... godzinę i dwadzieścia minut! Czytałam, że po 6 miesiącu trzecia drzemka zazwyczaj odpada, ale kurczę pisało tam też, że te trzy drzemki to niby trwają 1,5-2h. Tia moje dziecko tyle spać... dobre sobie :D Na szczęście noce są w miarę ok, choć ostatnio zamiast budzić się tylko raz na mleczko i zaraz potem zasypiać, to Tonia budzi się, a właściwie nie budzi tylko marudzi na śpiocha z dwa dodatkowe razy i z godzinę/dwie śpi ze mną w łóżku. I to na cyckach! A waży już ponad 7kg.
Tosia prawie już raczkuje... Prawie, bo przybiera pozycję do czworakowania i tak się kiwa przód tył, raczej robi żabki, dwoma nóżkami, a czasem jedną nożkę do przodu wysuwa. Na szczęście głowę ma twardą, choć matka dziś zawał prawie zaliczyła. A dlaczego? Bo moje dziecko próbowało usiąść... Z podparcie obiema rękami, ale siedziała... dopóki nie stracila równowagi i nie uderzyła głową w podłogę... Huknęło, że hej... Ale o dziwo zakwiliła tylko trochę, pokazałam jej zabawkę i ucałowałam, więc olała sprawę i poszła dalej. A chwilę wcześniej w to samo miejsce się uderzyła, próbując ominąć nogę od stołu. Chyba kask jej kupię! :D Tosia ładnie je, nawet specjalnie nie wybrzydza, ale brokuła i pomidorowej nie lubi... łososia chyba też, a może to jednak pomidory :D Nadal walczymy z AZS. Teraz jest już nawet dobrze. Tak dobrze dawno nie było ;)

Tośka prawdopodobnie nie będzie mieć rodzeństwa. Mąż jest stanowczo na nie i mówi, że jak zajdę w ciąże to leci do Meksyku. A ja po tych moich rewolucjach baby bluesach też nie wiem, czy dałabym radę ;) Ale to temat na dużo późniejszy czas. Choć wiem, że różnica powyżej 5 czy tam 6 lat sprawia, że dzieci nie wychowują się już praktycznie jak rodzeństwo, nie mają ze sobą wiele wspólnego...
Chciałabym ruszyć z fotografią, ale za dużo musiałabym zainwestować w studio, a nie wiadomo komu babcia przepisze dom. A tam chciałam remontować piwnicę. W przyszłym roku i tak mam robić reportaż ślubny i już się stresuję czy dam radę! A muszę, bo akurat ślubu nie można powtórzyć :D A wiem, jakie to ważnie mieć fajne zdjęcia ze ślubu, bo sama mam chujowe.

Lecę napić się ciepłej kawy zanim wrócą!

1 komentarz (pokaż)
8 stycznia, 13:04

Tosia ma dziś 8 miesięcy!!! Zaraz będzie rok! Boże, no nie wierzę! Siedzi już od dawna, raczkuje od dawna i od dawna próbuje się wspinać, ale na razie tylko na kolankach :D Ładnie je, ale tylko to co lubi :D Z dużymi kawałkami radzi sobie znakomicie, chociaż nadal boję się, że się zakrztusi :( Teraz bawi się na macie. Nawet potrafi się zabawić sama, ale oczywiście ktoś musi być w pokoju. Z drzemkami w ciągu dnia mamy nadal problem... Co prawda zdarza się, że pośpi 2h ciągiem, jak wczoraj, ale oczywiście na rękach :/ nie wiem jak ją tego oduczyć... Macie jakieś złote rady? Nocy nadal nie przesypiamy, ale nie ma źle. Raz w nocy Tosia je mleczko, a zazwyczaj raz/dwa się przebudza i muszę ją wziąć na chwilę do łóżka. Śpi zazwyczaj do 8/9 ;) lubi się bawić wszystkimi paściami i notorycznie wyciąga nam narożniki z listew przypodłogowych :D
Samotnie mi tylko czasami, bo nie mam tu nikogo, a mąż 3 razy w tygodniu do 17, w piątki nie widzimy się prawie w ogóle, bo mąż jeszcze studiuje. Weekendy też spędzamy same z Tosią :/ Dzisiaj mąż rozmawiał z kolegą, żeby się zamienili w środy, żeby mąż przychodził o 14, ale nie ma szans. Dostał tylko zjebkę, a kolega się obrazil, bo on tez ma dziecko i musi je odbierać ze świetlicy. Nie ma znaczenia, że przez ostatni rok, albo i dłużej 3 razy w tygodniu chodzi na rano, a R. do tej 17... i to, że ich dziecko ma 8 czy tam 9 lat. A ja też mam szkolę, mam praktyki w podstawówce i też mam egzaminy i sesję. Ale kogo to obchodzi ;)

Tośka właśnie ściąga książki z półki, więc trzeba interweniować. <3

0 komentarzy (pokaż)
18 marca, 17:02

10 dni temu Antonina skończyła 10 miesięcy! Boże, za chwilę będzie rok.
Szogun taki z niej się robi (chyba zawsze był), że masakra. Jak raczkowała było jeszcze spoko, bo się bawiła ładnie na macie i mogłam coś zrobić, ale odkąd zaczęła wszędzie wstawać i chodzić przy meblach to armagedon! Na stoliku nic nie może być, na półkach też, bo ciągle ściąga. Od jakiegoś miesiąca wszystko jest "mama", nawet tata to mama. Czasem zdarzy jej się powiedzieć baba, kilka razy nawet tata było :D Ale mama i "ama" (kiedy chce jeść) rządzi. Ładnie pokazuje na zdjęciach gdzie kto jest, wie gdzie jest ucho, nos... wie jak nazywają się zabawki i chętnie po nie idzie jak się ją poprosi.
Kupiłam nocnik, bo nie mam już siły zmieniać pampersów! Jest taka histeria, takie zanoszenie się płaczem, że nawet na szczepieniu tak nie ma! Serio, nie mam pojęcia o co chodzi.Dzisiaj udało jej się nawet nasikać obok nocnika. Nie bardzo chce na nim siedzieć, ale myślę, że nie o nocnik chodzi tylko o samo siedzenie, bo to jest taka wariatka, że nie posiedzi nigdzie! W chrzestną się chyba wdała, bo my z mężem spokojni ludzie! Zobaczymy co będzie z tego odpieluchowania. Gdyby nie to, że dość często robi luźne kupki, to ściągnęłabym pampersa i sprzątałabym bobki, a tak :D no nie da się.
Dobra lecę zrobić mężowi frytki z batatów, bo zaraz pewnie wstaną z młodą :D

0 komentarzy (pokaż)
23 marca, 11:09

Ok, muszę się wyżalić, bo zwariuję, a pogadać nie mam z kim.
Z mężem nam się chyba nie układa. Kocham go, jasne. Nawet bardzo, ale po prostu się nie układa. On po prostu nie czuje się w roli ojca. W ogóle... owszem, kocha Tośkę, ale to tyle. A ja nie umiem przestać mieć do niego o to pretensji. Tosia jest mamowa. Tylko mama może uspać,mama jest najlepsza. I nawet mi z tym ok, ale bywają dni, kiedy mam masę roboty na uczelnie, której nie mam kiedy zrobić. Z magisterką jestem w czarnej dupie i czeka mnie wrzesień, jeśli uda mi się ją napisać. A pewnie się nie uda, no bo i kiedy. Ale jak miałam napisać mężowi rozdział inżynierki, to jakoś się dało. Chciałam pisać teraz, bo mąż nie pojechał na uczelnie, bo go boli gardło, to próbował uspać młodą, a kiedy ta nie chciała, co zrobił? Zaczął po niej warczeć, a ona jeszcze bardziej płakać. I tak jest zawsze... Ma zmienić pampersa? Przytrzyma ją za mocno i zacznie się wściekać... I od tej pory mamy bunt pampersowy. Tosia nie położy się nawet na plecach, bo jest HISTERIA! Chciałabym po prostu czasami, chociaż czasami, żeby mógł się nią zająć, jak np. kiedy mam okres i zdycham, naprawdę zdycham i usypiam młodą, rycząc. Albo kiedy mam ponad 38 stopni gorączki i takie dreszcze, że ledwo dam radę utrzymać małą w ramionach.
Często się ostatnio kłócimy. Zazwyczaj to moja wina... Seksu też prawie nie uprawiamy, bo jak młodą uśpię (kręgosłup mi pęka, fizjoterapeuta stwierdził, że u mnie tragedia, nie mam nic prostego na tym górnym odcinku), to naprawdę nie mam siły i chcę iść spać. Tosia jest grzeczna ok, ale potrzebuję zrobić coś czasem dla siebie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam sama. No nie licząc uczelni, ale to też zawsze mąż jęczy żebym szybko wracała. A nawet jak jadę na uczelnie, to niby mąż zostaje z młodą, a i tak głównie zajmuje się nią teściowa.
Chciałabym coś popisać (mam pierdyliard zaczętych książek, które leżą od ponad roku i których nigdy nie napiszę), chciałabym coś narysować, bo tylko tak umiem naladować baterię).
Czy Wy też jesteście same w macierzyństwie? Każda sprawa związana z dzieckiem jest na mojej głowie. No, mąż kupuje pampersy, bo zazwyczaj on robi duże zakupy.
Mam tak zjebany humor, że dzisiaj nic już pewnie nie napiszę... Muszę iść uspać młodą, bo stary nie da rady... teraz się chichrają, a 10 min temu, już ze mną spała, ale chciałam ją przekazać ojcu i już ryk...

2 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)