BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: BABY BOOM-synek :)

Autor: maxi
27 grudnia 2016, 15:23

bab8bc54f3e6e72cmed.jpg

aaa pochwale sie jeszcze swoim przystojniakiem :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2016, 15:21

4 komentarze (pokaż)
4 stycznia, 16:13

1 cykl staran....
ale tylko z nazwy, bo moj maz chodzi taki wkurzony, nerwowy, ze bez kija nie podchodz...wiec mamy zero serduszek na tym wykresie, a to juz polowa cyklu!!! do tego za 3 dni lece!!! prawie jak w kosmos...i zyje tylko do dnia wyjazdu jakby pozniej juz nic mialo nie nastapic...(ostatnio tak zylam do dnia terminu porodu)
Czytam rozne teksty o zabieganych mamach, ale sie nie wpisuje w zadna z rol...ani w perfekcyjna pania domu, ktor robi to kosztem samej siebie, ani w ta szczesliwa nieiedalna mame, ktora czasem wyskoczy z kolezankami na wino, poczyta ksiazke kosztem mycia okien na swieta i szorowaniem podlog...No wiec u mnie jest taki miks, ze ani nie myje okien, tym bardziej nie szoruje podlog, mam wieczny syf w domu, ale szczescia ni widu ni slychu ;) do tego pomimo zaniedbywania sporej czesci obowiazkow i tak nie mam czasu dla siebie....
A z tym proszeniem o pomoc...to troche glupio, bo przeciez nie tylko ja choruje na brak czasu, ale wszyscy naokolo...wszyscy uginaja sie od fali obowiazkow, pracy, problemow sercowych i domowych, czasami zmagaja sie z wiekszymi smutkami niz moje...
Olewam to wszystko, lece do Indii!!! ale nie po to by zwiedzac, ani by cwiczyc yoge....ale aby zaszyc sie pod koldre i miec swiety spokoj...czekam na dom pelen ludzi, ktorzy beda mnie wyreczac w opiece nad dzieckiem, w gotowaniu i w ogole we wszystkim, tak abym nie musialam podejmowac najmniejszej decyzji, nawet typu ´´co dzis robimy´´ chce chodzic za wszystkim w rzedzie ´´jak te ciele´´ i wyluzowac
Uda sie....? Pewnie nie znajac zycie hahaha


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia, 16:11

6 komentarzy (pokaż)
12 stycznia, 11:37

Namaste!!☺
Dotarlismy..podroz byla dluuuuga i meczaca.obiecalismy sobie z mezem ze zadnych wiecej lotow z przesiadka. Gabi przez pierwszs dobe drogi spal moze 4godziny. Podekscytowany byl bardzo i jazda autobusem i samolotami...malo tez jadl.na szczescie moglam zabrac mleko w malych kartonikach (do 3 lat mozna brac wszystkie plyny dla dziecka)chociaz butle ciagnal. Robil cyrk w momencie lotu i startu bo chcial byc na kolanach a kazali mu siedziec na swoim fotelu zapietym w pasach...coz troche udawalismy a pozniej lamalismy regulamin i bralismy na kolana...za zmeczeni bylismy na szarpanie sie z mlodym...
PIerwsze wrazenie
Gabi byl w szoku... jakby umial to by zapytal gdzie do cholery go zabralismy..widac bylo ogromne zmeczenie i ze marzy o swoim lozku...a tu bylo jeszcze 7 godzin drogi samochodem przed nami...na szczescie mogl byc na kolanach ;) w indiach nie obowiazuja foteliki samochodowe...ha ha co wiecej nawet pasy nie do konca obowiazuja w naszym samochodzie na tylnich siedzeniach nawet ich nie bylo...nie byly tam nigdy zamontowane...
Cdn....

2 komentarze (pokaż)
12 stycznia, 12:28

Zdjecia beda pozniej bo pisze z telefonu...
Chciaam wam jeszcze napisac ze po podrozy padlismy i wszyscy spalismy rowne 14 godzin...
Najczesciej powtarzane slowo przez gabiego to..SMIECI...coz...trafna uwaga...indie to jedno wielkie wysypisko z malymi wyspami czystosci...co co czystosci lekko nie jest...chce aby czesto myl rece chodz nie zawsze nam wychodzi...wszedzie jest wzgledny kurz i brudne psy ktore namietnie glaszczemy..brudnymi ubraniami nawet nie zawracam sobie glowy...
DZIADKOWIE
Zakochani we wnuku...powitali nas tortem i balonami...kupili pilke i ciezarowke czyli to co gabi lubi najbardziej, a nawet dostal rower!! Chodz jestesmy tu tylko miesiac to nie pozalowali..przyozdobili dom niczym na wesele tudzie po naszemu na boze narodzenie ;)kolorowymi swiatelkami...mlody zachwycony chodz z nikim nie chce isc sam.wszystko fajnie pod warunkiem ze mama i tata sa w poblizu pod tym wzgledem nic sie nie zmienilo...gabi ma tu cala mase atrakcji..dzieciaki pelno pojazdow kuzyn o 7 lat starszy swietnie sie nim zajmuje...maly pod wplywem wrazen dalej nic nie je..nie liczac mleka i slodyczy...
Cdn..

7 komentarzy (pokaż)
15 stycznia, 06:18

Idzie trojka dzieciakow...wygladaja jak 7 nieszczesc..gabi co prawda tez unika prysznica...raptem 2 razy go wykapalam od wyjazdu,ale ci to chyba z miesiac mydla nie widzieli.I ten nahmlodszy,w wieku Gabrysia w umorusanym dresie i boso...az mnie scisnelo...pobieglam do domu wyciagnelam gabiego sandalki i mu zalozylam na nogi.Jak ulal...ehhh..taki fajny ufny chlopaczek...
Jutro jedziemy na wycieczke..19 godzin pociagiem...gabi pewnie bedzie zachwycony,a ja...zaliczylam moje pierwsze zatrucie pokarmowe...caly wczorajszy dzien zdychalam..


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia, 06:17

6 komentarzy (pokaż)
20 stycznia, 07:03

Jestesmy w drodze.
Jestem zadowolona ale nie ukrywam ze czasem mam watpliwosci czy aby nie porwalam sie w ta hipsterska podroz sila dawnego rozpedu...wiecie kiedys to bylo kiedys a dzis..gabi szybko sie meczy trzeba go nosic i pilnowac jak oka w glowie co by mi nie zginal w tym tlumie.z mlekiem czesto jest problem bo brak lodowki i tesc przynosi po szklance w plastikowym worku dwa trzy razy dziennie.gabi nie chce sie myc bo tu nie ma wanny tylko wiadro z woda i garnuszek do polewania wiec chodzi umorusany jak inne dzieciaki...na szczescie jest cieplo bo zimna w tym warunkach bym nie zniosla...jutro znowu pociag..24h...
Ps.dziecko ktoremu podarowalam buty nastepnego dnia tez bylo boso...okazuje sie ze on po prostu lubi chodzic boso..a rodzice nie panikuja pomimo tego ze pelno smieci do okolo w tym szkla itp...coz lekcja dla mnie ze nie kazde brudne i bose dziecko to "biedne"dziecko...powinnam juz to wiedziec a jednak..


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia, 07:09

4 komentarze (pokaż)
29 stycznia, 15:12

Gabi czuje sie tu jak ryba w wodzie...uwielbia jazde motorem,dziadkow,kuzyna.Juz dawno zauwazylismy ze dobrze sie czuje wsrod duzej rodziny...wszedzie pelno dzieciakow-chlopakow...od kiedy moj synek sie buja po podworzu z rekami w kieszeniach kurtki z grupa chlopakow w wieku 2-22 ...?uwielbia meskie towarzystwo to widac ewidentnie...i tak jakby slownictwo mu sie zwiekszylo..zaczyna zmieniac jezyki..do mamy po polsku do kuzyna po angielsku..wczoraj posadzilismy go na konia...myslalam ze bedzie to 5 sekund ale podobalo mu sie...mialam to juz w planach,odwiedziny w stadninie koni...po powrocie sie wybierzemy..chce zarazic syna miloscia do zwierzat a przy tym poprobowac sama tych wszystkich rzeczy ktore chcialam a jakos sie do tej pory nie zlozylo...
Widze tez zainteresowanie instumentami,zwlaszcza bebnami...bardzo sie do nich garnie..
Gabi dalej malo je,a jesli w ogole to smieciowe jedzenie,nie jestem w stanie tego kontrolowac bo on sie ciagle z kims prowadza (jest w stanie isc z dziadkami bez mamy i taty...z obcymi tez by poszedl)dalej sie nie myje,zaliczamy max jedna kapiel w tygodniu...a za tydzien juz powrot...mysle ze bedzie tesknil...a dziadkowie...chyba sie zaplacza


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia, 15:10

5 komentarzy (pokaż)
4 lutego, 05:36

Jutro wracamy..

Bede tesknic za nierobstwem...swiezo wyciskanym sokiem...i za shoppingiem,wciagam sie tu w kolory,tasiemki a nawet swiecidelka za kazdym razem co raz bardziej podazajac w strone kiczu ;p
Pozniej bedac w domu wyciagajc te wszystkie szmaty ktore tak mi sie podobaly odkrywam ze nic nie pasuje to obecnej rzeczywistosci..ale..moze przyda sie za rok...wstepnie plany na kolejne indie sa na luty 2018....siostra meza z wloch chce przyjechac z coreczka (termin cc na 28.marzec)
Chyba ze cos nas zasoczy (bo to tez plan) tylko tak na rozum sie staram o to drugie dziecko...chce aby Gabi nie byl sam, to wazne...ale ochoty na ciaze nie mam...ani na nieprzespane noce...ani na tycie i galaretowate cialo..ani na bycie bezrobotna po 4 miesiacach macierzynskiego...ehh magia 2 lat amoku ciazowego minela..
A tak bardzo tego pragnelam wczesniej..pamietam jak kazd za male ubranko gabrysia skladalam z mysla o nastepnym dziecku..dzis chetnie pozbylabym sie tych zakurzonych workow..co zreszta zrobie bo kolezanka w ciazy i obiecalam jej oddac..termin ma na czerwiec...
Jestesmy w 2 cyklu...wydaje ze tym razem trafilismy na owulacje...poprzednio sie spoznilismy zaskoczyla mnie dosc szybko...mam przeczucia ze jesli teraz sie nie uda to czekaja mnie dlugie starania...


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego, 05:34

4 komentarze (pokaż)
9 lutego, 22:23

w domu jestesmy....
od dzis to juz nawet pracujemy, energii mam sporo, odpoczelam, wstalam przed budzikiem, a po pracy nie bylam zmeczona(juz nie pamietalam tego uczucia) tylko....mam dola, bo pierwszy dzien tego zycia mnie dobija...ja do 17.30 w pracy,on od 18...jak dlugo mozna tak zyc? jak dlugo mozna mijac sie w drzwiach....rozmawiac 15 minut w samochodzie jak razem jedziemy miedzy 17:30-18ta? i to czesto w 15 minut omawiamy caly dzien, i sie klocimy (przewaznie) mysle, ze kolejny taki rok i nie wiem co zostanie z naszego zwiazku....ja zaczynam sie ogladac za innymi....ewidentnie widze, ze cos sie ze mna dzieje w tym temacie...(i to nie od dzis....po raz pierwszy wizelo mnie w wakacje...myslalam, ze przejdzie...a juz po miesiecznym wspolnym urlopie to w ogole, ale nie przeszlo) nie mam tu na mysli konkretnego mezczyzny, raczej jakiegokowiel...potrzebuje zainteresowania, bliskosci,obecnosci....
ehhh bo....nawet wiem sad to pochodzi....czulam macierzynski instynk wyrazne, ale maz nawet nie chcial rozmawiac o kolejnym dziecku, dobijala mnie mysl wiecznego czekania, stwierdzilam, ze musze sie czegos uczepic by o tym nie myslec, by wrecz tego nie chciec...bo inaczej zwarjuje...pomyslalam, ze schudne, ze bede ladnie wygladac...tylo po co? aby sie podobac....a jak poczulam, ze zaczelam sie podobac...to odechcialo mi sie dziecka, nie chce zamkniecia w domu w powyciaganych ciuchach, mniejszych dochodow i wiekszej ilosci klotni...
jesli teraz nie jestem juz w ciazy to watpie abym w niej byla...bo czasu na zrobienie dzieca nie bedzie do przyszlego roku...
mam dola!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego, 10:21

4 komentarze (pokaż)
11 lutego, 15:11

zdjecia....napier z weekendu...
bylismy w stadninie i bylo fajnie!!! i chodz Gabi swietnie siedzial w siodle to moze zrobilismy tylko 2,5 okraznia, chcial zejsc,wiec bez zmuszania...w tym wieku niczgo sie jeszcze nie nauczy, ale niech sie oswaja...mysle ze za rok bede mogla go zapisac na regularne zajecia, tymczasem w nastepnym tygodniu pojde na pierwsza lekcj ja!! i gabi na szczotkowanie AAAAAAA
c4cde989c55f9c1fmed.jpg

bylismy tez wczoraj w kinie...pierwszy seans Gabrysia i wyobrazcie sobie, ze wysiedzial cale 1,5h filmu!!! bylismy w szkoku myslelismy ze wyjdziemy z tego batmana lego po 15 minutach ;) ale zostalismy do konca!!! Gabi byl podekscytowany...jak to on...troche marudzil jak sie pocorn skonczyl po 45 minutach, pod koniec juz sie krecil, ale caly czas w dobrym humorze!!

indie...
nie wiem co wybrac...tyle bylo atrakcji...
1.mototry!!
65c6426731141584med.jpg
2.palenie ognia przed domem i kuzyni
d331d3849747473bmed.jpg
3.Ganga
828b49916c909509med.jpg
fa0f4e3cd02a93c5med.jpg
4.tesciowie

33de769a0dbe3bc4med.jpg
5.latawce...w indiach to niemalze sport narodowy
82387930612e7fbdmed.jpg
6.shopping
86cbb4c2f1ba3ademed.jpg
[URL=http://www.fotosik.pl/zdjecie/1
18353a06c70c00edmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego, 15:15

6 komentarzy (pokaż)
14 lutego, 13:18

2dc...zalala mnie krew...
nie tylko krew, ale i jakas depresja pourlopowa...nie moge wpasc w rytm ;)Nie chce mi sie pracowac, maz ma o dziwo wiecej wolnego niz przed wyjazdem, co mnie raczej denerwuje niz cieszy...
na szczescie mam sile i plany na weekend aktywne, znowu konie w sobote(tym razem ja, trzymajcie za mnie w kciuki, to moj pierwszy raz ;) )a w niedziele goscie sie zapowiedzieli, wiec musze cos przygotowac, jakies ciasto czy cos ;)
Ciuszki po gabrysiu i sprzety wydane...
Belly sie troche wypalilo, przynajmniej´´moja ekipa´´ co raz mniej wpisow umieszcza...a pod moim wykresem tylko jedna gosia81 :* sie odzywa....ehh moj entuzjazm do staran tez sie wypalil....nie wiem czy tego teraz chce, jestem gotowa zawiesci starania...
Mam jakis kryzys, nie tylko w zwiazku, ale i macierzynski...maly mnie irytuje,mam juz dosc tego praca-dom-praca-dom-zakupy-sprzatanie-szorowanie....tego mamamamamama, chcialabym byc totalnie sama!!! oczywiscie zaden samotny wyjazd nie wchodzi w gre (dopiero mialam miesiac wolnego) moje serce ciagnie do malego jak go nie widze, ale jak jestem z nim, to po prostu autentycznie NIE MOGE nie mam serca do staran, nie chce przechodzic kolejnych takich lat....
Nie wiem co robic...odlozyc starani? bede zalowac? w ciaze nie zachodzi sie od razu, co juz ostatnie 2 moje cykle mi udowodnili...a moze zdac sie na los?nie wiem czy umiem grac w taka ruletke...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego, 13:15

9 komentarzy (pokaż)
16 lutego, 14:03

wracajac do indii...chcialam wam jeszcze opowiedziec o zyciu codziennym...o mojej tesciowej...
zycie w indiach jest ciezkie! to wiemy wszyscy, wieczny tlok, halas, korki...przemieszczanie sie bywa meczace....gdybym miala tak codziennie to bym nie dala rady...do tego jedziesz w rikszy albo na motorze(a nie wygodnie w aucie) kurz sie wdziera doslownie w cialo, nie tylko w ubrania...i smierdzi moczem...nie egzotycznymi przyprawami tylko moczem...
wrazliwi na los zwierzat, w wegetarianskim swiecie hinduizmu tez swoje przejda..psy i krowy laza po ulicahc jak chca, spia przy drodze, czesto sa potracane przez samochody...nie ma weterynarza aby uspil takie zwierze po wypadku...nie zastrzelisz bo nie ma czym, lopata psa tez nie dobijesz...wiec sie czeka az umrze...w indiach nie dosatniesz miesa innego niz to z kurczaka badz z kozy...kurczaki w strasznych klatkach siedza, wygladaja jeszcze za zycia jak trupy(chodz nigdy nie widzialam w sklepiej wiecej niz 10 sztuk, to jednak nie jest masowka jak w KFC)...a mieso kozie wisi na haku tuz przy zakurzonej ulicy wsrod spalin (smacznego) jadlam mieso ze 2 razy przez ten miesiac, w tym raz w macku...gdzie jest duzo veg burgerow!
Miasto to tez inna historia, a wioska to inna...tam gdzie mieszkalismy nie bylo supermakretu, wszystko z ryneczku...mleko, jajka, maslo tesciowa robi sama, podobnie jak smietane czy yogurt(czyli zsiadle mleko)szpinak...bardzo w indiach popularny...przynosi sie w lisciach, ktore trzeba obrac, posiekac, ugotowac...wychodzi ze 2 wiadra szpinaku, ktory sie dzieli miedzy tesciowa sasiadke itp...
Tesciowa wyszla za maz w wieku okolo 17...hmmm (sama nie wie ile ma lat)tesc starszy o jakies 2-3 lata, tez nie zna dokladnie swojego wieku (chodz w paszportach maja tam powpisywane cos) mieli malzentwso aranzowane (jak wszystkie siostry mojego meza) tylko wtedy bylo jeszcze bardziej radykalnie, bo nawet sie przed slubem nie widzieli....tesciowa miala calkowicie zakryta twarz na slubie...a ceremonia trwa i trwa...tesciu ujrzal ja dopiero po 2 dniach!!! tesciowa opowiadala, ze matka ja karcila nawet jak jej dlonie wystawaly spod ubran, trzeba bylo byc zakryta...tesciowie mieli 6 dzieci, 4 corki i 2 synow...tylko jedna corka jeszcze za maz nie wyszla, najmlodsza...wszystkie widzialy swoich mezow, mogly zaakceptowac badz zanegowac wybory...zreszta tak tez sie dzialo...chodz to pokolenie jeszcze mlodsze od nas,20latkow...oni to juz ida w tango rowno!!!!
to co opowiadal nasz 21 sasiad mojemu mezowi (moj maz lubi taki kolegow w tym wieku) wszyscy sie umawiaja i rzna rowno!! w czasach fejsa i whatappa szybko mozna sie zgadac bez wychodzenia po nocach z domu(to dalej nie jest mile widziane) co prawda w indiach nie ma dyskotek i barow dla mlodziezy, ale sa uniwerki...parki z lawkami...i tam sie wszyscy sciskaja...niestety ma to swoje konsekwencje, jak rodzina odkryje ze corka ma chlopaka na studiach to czesto zabieraja ja z tych studiow, aby siedziala w domu...sa tez i takie rodziny, w ktorych dziewczynom nie wolno nosic spodni dzinsowych...(chodz teraz widzialam duzo wiecej niz 8-5 lat temu) Domyslam sie, ze dla tesciow wspolczesny swiat moze byc ciezki do zaakceptowania....syn wraca z europy z biala zona i z bialym synem!!! corka z australii w ogole sie nie slucha (coz sama zyje, sama zarabia, nie jest zalezna, a respekt gdzies schowala do walizki i nosi spodnie z dziurami ;P ) ale jakos przelykaja to wszystko i sa zawsze happy!!!! to rozni moja rodzine od meza rodziny!!! oni sa wiecznie zadowolenii....tesciowa wiecznie usmiechnieta, 6 dzieci w domu urodzila, zyla bez pralki (nawet bez franii) maz pil...(tu pomine bo nie chce mi sie rozwijac tego watku) nauczynia do tej pory myje w zimnej wodzie...ale happy!!! onia sa tak pogodni...urzeka mnie ich delikatnosc, lagodnosc...usmiech...to urzeklo mnie tez w mezu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego, 15:56

7 komentarzy (pokaż)
22 lutego, 21:32

zawieszam starania...do grudnia przynajmniej...
nie wiem, opuscil mnie instynk, opuscilam mnie cierpliwosc...opuscila mnie ochota, skupiam sie na sobie, brakuje mi siebie...wielu rzeczy mi brakuje....
nie jestem w stanie myslec o ciazy, dziecku...to juz nie jest mi po drodze...
rodzenstwo dla garbrysia, na pewno nie zrobie tego tylko dla rodzenstwa ...sama jestm jedynaczka i nie czuje zadnego braku z tego powodu...przyjaciele potrafia zastapic najlepszego brata badz siostre...czasem nawt lepiej...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego, 21:30

8 komentarzy (pokaż)
24 lutego, 12:29

Body pump to jest to!
Kiedys nawet dawno dawno temu zanim bylam jeszcze potrzebna wszystkim na tym swiecie 24h na dobre...chodzilam...i zapomnialam jakie to fajne jest!
Ostatnio ogolnie ciagle cos wymyslam, w weeknd ide na Yoge na plaze, a w nastepnym tygodniu znowu konie!!! oczywiscie latem chce wrocic na deske...i mam sporo energii aby planowac!!
Niesmialo myslimy o kolejnej podrozy do Indii....w lutym za rok. Cala rodzina sie zjerzdza...z wloch, australii....no ciagnie nas....do nowego auta tez mnie ciagnie...ale...(to czym sie jezdzilo xx lat temu raczej sie nie wspomina ;) )
Tymczasem dzis kupilam bilety do polski na wielkanoc...nie bylam na wiosne w Pl od...2013 roku!
Jestem podekscytowana...tym razem lecimy z Gabrysiem sami!!!! o lot sie nie martwie, ale o to, ze bedzie to pierwszy raz bez taty dla mlodego i to caly tydzien!! Do tej pory zawsze bylismy razem....od kiedy urodzil sie Gabi, ja spedzilam tylko 1 noc poza domem (jadac po paszport dla niego, a maz jeszcze zadnej...jasne zdarzaly sie pozne powroty...ale wstawalismy zawsze razem!!!! Czas na nowe!! i zapisy do przedszkola...na dniach!!!
ps. gabiemu po nocach snia sie lody ;) czesto przez sen o nich mowi hahaha

4 komentarze (pokaż)
8 marca, 14:47

Wszystko idzie ku dobremu!!!
Rozpamietujac dawne zyciowe cele....krok po kroku sie realizuja....jasne, nie dzieje sie to zbyt szybko,cele z 2012 rozbily sie az na 5 lat! Ale najwazniejsze, ze jest moc, jest sprawczosc, ze dzieje sie!!
Dlatego nie naciskam sie z ta ciaza, daje sobie czas...wroci mi chota,nie wroci...nie wazne...mam jeszcze czas (moze nie za duzo, ale jest) do konca roku na pewno!
Ciaz w moim otoczeniu przybywa, a ja.. nie zazdroszcze nikomu (czasami to nawet wspolczuje) ale oczywiscie ciesze sie bardzo ich szczesciem,bo mam je jeszcze w pamieci, i wiem jakie to uczucie gdy cos dzieje sie o czasie....tymczasem obmyslam weekend w polsce (bez meza i dziecka)z kolezankami coz...dzis taki wyjatkowy dzien, ze moja manifa polega na calowitym egoizmie....okres na majtkach mnie nie interesuje ;P


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca, 23:43

5 komentarzy (pokaż)
8 marca, 23:35

Gabi bawi sie w pakowanie walizek...i wyruszanie na samolot :)
Robi mi ´´BYe bye mama!!!´´ i macha raczka, pozniej wymienia imie kuzyna, pozniej powtarza , ze do BABY jedzie,i ze idzie na samolot. Stoi w drzwia z walizka na kolkach...i czeka az mu otworze drzwi....ehh juz niedlugo synek, jeszcze miesiac i lecimy!!do baby...
Ps....mam wiosne w sercu...jakbym sie zakochala... ;) moze sie zakochalam ;P w sobie, w swoje wolnosci, ktora czuje przez skore, ze nadchodzi....


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca, 23:46

5 komentarzy (pokaż)
17 marca, 10:58

i znowu dol...
w pracy do dupy, w domu do dupy....nie ma gdzie sie schowac.....
czas na zmiany??


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca, 10:52

3 komentarze (pokaż)
20 marca, 16:38

znacie mnie juz troche i wiecie, ze moje skoki eneretyczne sa naprzemienne z dolinami...tylko niestety w tych dolinach trwam dluzej niza na wyzynach....coz, taka moja uroda, chodz moze ciezko z tego powodu ze mna wytrzymac, moze dlatego moj maz zrobil sie taki opryskliwy w stosunku do mnie, ciezko nam razem wytrzymac, cieszylam sie na wyjazd tylko z Gabim do Polski, a ten nagle wyskakuje, ze tez chce jechac....hmm...szczerze, to nie mam ochoty na jego towarzystwo....wszystkie nasze wspolne wolne dni koncza sie jakims kwasem...
Moze jeszcze sie rozmysli...
Potrzebuje jakiejs przerwy od niego....to chyba dopiero brzmi groznie?
W te wakacje stuknie nam 10 lat....


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca, 16:36

7 komentarzy (pokaż)
20 marca, 22:49

to sobie wykrakalam zmiany, wlasnie wylecialam z roboty...ehhh
za miesiac byloby 2 lata...
najsmieszniejsze jest to ze planowalam odejsc wlasnie po 2 latach...tak to sobie obmyslilam....tylko chcialam odchodzac byc w ciazy...
tymczasem ani pracy, ani ciazy.....
jestem zagubiona, nie takie zmiany mialam na mysli...chodz czulam, ze cos sie swieci...


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca, 00:53

4 komentarze (pokaż)
23 marca, 00:14

jestem w dalszym ciagu zagubiona...
plan mam taki, ze najpierw musze uprzatnac mieszkanie, odgruzowac samochod...pochodzic na plaze i na silownie...i moze pozniej pomysle, moze w przyszlym tygodniu...na dzien dzisiejszy nic mi nie przychodzi do glowy....
dzisiaj zachlalam...
za 3 tygodnie lece do polski..
ten rok obfituje w emocje i wydarzenia na skale zyciowa!!! a to dopiero marzec!! byla podroz do indii, mialy byc starania, starnia odwolane, zaczynam nawet godzic sie z mysla, ze bede wychowywac jedynaka...
mialam pracowac i myslec co tu zrobic dalej, ale pracy juz nie ma, wiec jakby proces myslenia musze przyspieszyc...
na razie plan mam jeden...
zadnej wiecej pracy typu ´´poczekalnia´´ takiej na juz, na teraz, cokolwiek, co sie nawinie...
musze przetrzymac ten moment i pomysle dokladnie co chce robic i do tego dazyc...nawet jesli bede musiala sie przeprowadzic, to to zrobie! nawet jesli status bezrobotnej bedzie sie niepokojaco przedluzac...wytrzymam!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca, 00:09

6 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK