BellyBestFriend
Odpowiedz
Forum > W ciąży - ogólne > Ciąża po IVF, rodzimy w 2022! :)
Rozpocznij swój osobisty, inteligentny kalendarz ciąży BellyBestFriend!
Oceń ten wątek:
AUTOR
WIADOMOŚĆ

aganieszkam
Autorytet
Postów: 4578
4012

Wysłany: 26 czerwca, 10:22
Cytuj | (1) | Zgłoś
Jeśli chodzi o wózki to polecam grupę na fb "wózkowe porady"

kid_aa lubi tę wiadomość

Krzyś 26.07.2021 💙
d72351b730.png
Madzia 13.12.2019 💓
ed4ed0f0a6.png

21dpt USG- 2,5mm szczęścia, mamy ♥️😍
6dpt pozytywny test, beta-46,8; 8dpt beta-132,3; 10dpt beta-393,7 🍀
02.12.2020 - Transfer blastki 6cio dniowej 6BA (została 1❄️)
11.2020 - wracamy po ❄️

23dpt jest ♥️
Beta: 6dpt- 47,16, 8dpt-140,50, 10dpt-361,70, 16dpt-6550
26.03.2019r.-Transfer blastka 4BB
21.03.2019r.-Punkcja (pICSI)
01.2019r. Laparoskopia - niedrożne jajowody
Starania od 10.2016r.

AnnaMD
Autorytet
Postów: 1618
1751

Wysłany: 26 czerwca, 12:44
Cytuj | (21) | Zgłoś
Również dam znak życia ;) ciężko mi na fiolecie pisać z telefonu, uzupełnię pierwsza stronę jak dojdę do kompa :)

18.06.2022 przyszedł na świat Kazik 3560g 56cm 10/10 punktów.
Rodziłam właściwie cały długi weekend… zaczęło się od spaceru i nieregularnych skurczów w czwartek, wieczor i połowę nocy spędziłam na piłce, chodząc po mieszkaniu i prawie nie śpiąc, pojawił się też różowy śluz, delikatne podkrwawianie. W piątek rano skurcze były dość regularne a ja byłam bardzo zmęczona, pojechaliśmy na IP, tam po badaniu szyjka zamknięta, jeszcze niegotowa do porodu. Miałam z moim lekarzem kontaktować się w poniedziałek, wtedy byłoby tydzień po terminie i być może musiałabym zgłosić się do szpitala. Zostałam odesłana do domu. Niestety skurcze męczyły co chwila jeszcze do kolejnego poranka i miałam już pisać do lekarza co mam robić bo nie wyobrażałam sobie spędzić tak kolejnych długich godzin. Wstając z łóżka odeszły mi wody i szczerze to odetchnęłam z ulgą, że się zaczęło.
Pojechaliśmy na IP o 9:30, szyjka ok 3 cm rozwarcia, gładka. Wodami zalałam jeszcze gabinet 😅 O 10 byłam już na sali porodowej, podłączono mi ktg bezprzewodowe, spędziłam w wannie kilka godzin w różnych pozycjach, rozwarcie doszło do 6cm i sie zatrzymało. Skurcze zrobiły się lżejsze, były rzadziej. Położna powiedziała, że podłączamy oksytocynę, ja poprosiłam o znieczulenie bo nie miałam już siły. Przed porodem liczyłam na to, że uda się bez, ale po tylu godzinach musiałam jeszcze zebrać siły na kolejny etap.
Moment zzo był super, uczucie ulgi, oksy podkręcona, skurcze na ktg pisały sie jeden za drugim a ja czułam je lekko, mogłam też chodzić. W 2h rozwarcie zrobiło się porządne na 10 cm.
Niestety mały był trochę krzywo wstawiony, jakoś bokiem i trzeba było kombinować z pozycjami porodowymi żeby go dobrze ustawić.
Faza parta długa i wykańczająca. Nie chciałam cesarki, byliśmy już blisko a z drugiej strony miałam wrażenie, że to trwa wieki. Że kolejne parcie da mi poczucie, że coś sie dzieje, ale czułam tylko nacisk na kość krzyżową i skurcz i mogłam polegać na tym co mówiły położne i mąż - że idzie i to idzie dobrze. Położne kombinowali z pozycjami (bo w końcu przyszła druga położna do pomocy) - rodziłam na siedząco, na leżąco, w kucki, na kolanach, z liną z sufitu. Udało sie w pozycji siedzącej na skraju łóżka i przy skurczu ciągnęła mnie położna za ręce 😉 Ostatecznie po 3 godzinach parcia udało sie. W trakcie wymiotowałam i prawie straciłam przytomność, ale poziom adrenaliny szybko rozbudza, to niesamowite jak hormony działają. Dotykając w trakcie porodu główki dostałam nowych sił i udało sie urodzin SN o godzinie 22:57.
Ochrona krocza na medal, nie nacinali mnie żeby było szybciej za co jestem bardzo wdzięczna, bo pękła mi tylko skóra i kawałek błony śluzowej. Goi się ok a ja oprócz lekkiego ciągnięcia szwów nie odczuwam dyskomfortu.
2h kangurowania skóra do skory, przystawiania do cycka. Mąż był ciagle ze mną, do sali porodowej doszłam ok 3 w nocy. Oczywiście nie spałam ;)
Kolejny dzień ciężki dla synka, szczepienia, witamina K, pobranie krwi, badania. Ja nie umiałam przystawiać go do piersi, bardzo się wił i miał mocne odruchy niemowlęce przez co uderzał sie w głowę rączkami i wybudzał. Noc była fatalna, ciągły płacz, nosiłam, tulilam ale byłam wykończona. Nawet poprosiłam położne o podanie mm bo myślałam ze jest głodny a ja nie mogę go nakarmić, ale po mm tylko ulał i wcale nie było lepiej. Rano go owinełam mocniej w pieluchę i zaczęłam ćwiczyć przystawianie jak nie machał tak łapkami. Położne mi pomagały i zaczęło sie udawać, laktacja sie rozkreca cały czas, mały wisi na cycku i stymuluje 😁 jesteśmy już kilka dni w domu, wczoraj pierwszy spacer, na razie wszystko ok, już zdążył nas obsikać, obsrać :D

Makt, Paulina12345, aga12345, GorzkoGorzko, mt30, Morska, aganieszkam, kid_aa, karioka84, Tymianek, la.kami, Asia11, Altair, Kejtusia, Mokka, Ewelka02, Ania 181, kluseczka88, 910608, Agulek24, MyŚliwa lubią tę wiadomość

starania od 12.2019
31&35 lat
3x IUI kwiecień-czerwiec 2021 nieudane
Czynnik męski

Lipiec start IVF ICSI, 2 ❄️❄️
30.08.21 I transfer 3.1.3 + embryoglue 10 dpt beta <0,2 mIU/ml
27.09.21 II transfer 4.2.3 + AH + encorton
8dpt II; 9dpt beta 45,5; 11dpt beta 131; 15 dpt beta 799 prog 31
21 dpt pęcherzyk ciążowy i 2,5 mm zarodek
29 dpt 6 mm zarodek i <3 (6+3)
9+3 2,8 cm człowieka :)
12+3 5,9 cm, prenatalne ok i Nifty ok
23+2 połówkowe 523g chłopca :)
27+2 1100 g
30+2 1600 g
33+2 2200 g
36+2 3200 g :O
39+0 3600 g
40+4 poród SN 3560 g ❤️

AnnaMD
Autorytet
Postów: 1618
1751

Wysłany: 26 czerwca, 12:44
Cytuj | (1) | Zgłoś
Makt gratulacje, super ze udało się SN po cc :)

Makt lubi tę wiadomość

starania od 12.2019
31&35 lat
3x IUI kwiecień-czerwiec 2021 nieudane
Czynnik męski

Lipiec start IVF ICSI, 2 ❄️❄️
30.08.21 I transfer 3.1.3 + embryoglue 10 dpt beta <0,2 mIU/ml
27.09.21 II transfer 4.2.3 + AH + encorton
8dpt II; 9dpt beta 45,5; 11dpt beta 131; 15 dpt beta 799 prog 31
21 dpt pęcherzyk ciążowy i 2,5 mm zarodek
29 dpt 6 mm zarodek i <3 (6+3)
9+3 2,8 cm człowieka :)
12+3 5,9 cm, prenatalne ok i Nifty ok
23+2 połówkowe 523g chłopca :)
27+2 1100 g
30+2 1600 g
33+2 2200 g
36+2 3200 g :O
39+0 3600 g
40+4 poród SN 3560 g ❤️

Makt
Autorytet
Postów: 17126
15123

Wysłany: 26 czerwca, 12:55
Cytuj | (1) | Zgłoś
AnnaMD wrote:
Również dam znak życia ;) ciężko mi na fiolecie pisać z telefonu, uzupełnię pierwsza stronę jak dojdę do kompa :)

18.06.2022 przyszedł na świat Kazik 3560g 56cm 10/10 punktów.
Rodziłam właściwie cały długi weekend… zaczęło się od spaceru i nieregularnych skurczów w czwartek, wieczor i połowę nocy spędziłam na piłce, chodząc po mieszkaniu i prawie nie śpiąc, pojawił się też różowy śluz, delikatne podkrwawianie. W piątek rano skurcze były dość regularne a ja byłam bardzo zmęczona, pojechaliśmy na IP, tam po badaniu szyjka zamknięta, jeszcze niegotowa do porodu. Miałam z moim lekarzem kontaktować się w poniedziałek, wtedy byłoby tydzień po terminie i być może musiałabym zgłosić się do szpitala. Zostałam odesłana do domu. Niestety skurcze męczyły co chwila jeszcze do kolejnego poranka i miałam już pisać do lekarza co mam robić bo nie wyobrażałam sobie spędzić tak kolejnych długich godzin. Wstając z łóżka odeszły mi wody i szczerze to odetchnęłam z ulgą, że się zaczęło.
Pojechaliśmy na IP o 9:30, szyjka ok 3 cm rozwarcia, gładka. Wodami zalałam jeszcze gabinet 😅 O 10 byłam już na sali porodowej, podłączono mi ktg bezprzewodowe, spędziłam w wannie kilka godzin w różnych pozycjach, rozwarcie doszło do 6cm i sie zatrzymało. Skurcze zrobiły się lżejsze, były rzadziej. Położna powiedziała, że podłączamy oksytocynę, ja poprosiłam o znieczulenie bo nie miałam już siły. Przed porodem liczyłam na to, że uda się bez, ale po tylu godzinach musiałam jeszcze zebrać siły na kolejny etap.
Moment zzo był super, uczucie ulgi, oksy podkręcona, skurcze na ktg pisały sie jeden za drugim a ja czułam je lekko, mogłam też chodzić. W 2h rozwarcie zrobiło się porządne na 10 cm.
Niestety mały był trochę krzywo wstawiony, jakoś bokiem i trzeba było kombinować z pozycjami porodowymi żeby go dobrze ustawić.
Faza parta długa i wykańczająca. Nie chciałam cesarki, byliśmy już blisko a z drugiej strony miałam wrażenie, że to trwa wieki. Że kolejne parcie da mi poczucie, że coś sie dzieje, ale czułam tylko nacisk na kość krzyżową i skurcz i mogłam polegać na tym co mówiły położne i mąż - że idzie i to idzie dobrze. Położne kombinowali z pozycjami (bo w końcu przyszła druga położna do pomocy) - rodziłam na siedząco, na leżąco, w kucki, na kolanach, z liną z sufitu. Udało sie w pozycji siedzącej na skraju łóżka i przy skurczu ciągnęła mnie położna za ręce 😉 Ostatecznie po 3 godzinach parcia udało sie. W trakcie wymiotowałam i prawie straciłam przytomność, ale poziom adrenaliny szybko rozbudza, to niesamowite jak hormony działają. Dotykając w trakcie porodu główki dostałam nowych sił i udało sie urodzin SN o godzinie 22:57.
Ochrona krocza na medal, nie nacinali mnie żeby było szybciej za co jestem bardzo wdzięczna, bo pękła mi tylko skóra i kawałek błony śluzowej. Goi się ok a ja oprócz lekkiego ciągnięcia szwów nie odczuwam dyskomfortu.
2h kangurowania skóra do skory, przystawiania do cycka. Mąż był ciagle ze mną, do sali porodowej doszłam ok 3 w nocy. Oczywiście nie spałam ;)
Kolejny dzień ciężki dla synka, szczepienia, witamina K, pobranie krwi, badania. Ja nie umiałam przystawiać go do piersi, bardzo się wił i miał mocne odruchy niemowlęce przez co uderzał sie w głowę rączkami i wybudzał. Noc była fatalna, ciągły płacz, nosiłam, tulilam ale byłam wykończona. Nawet poprosiłam położne o podanie mm bo myślałam ze jest głodny a ja nie mogę go nakarmić, ale po mm tylko ulał i wcale nie było lepiej. Rano go owinełam mocniej w pieluchę i zaczęłam ćwiczyć przystawianie jak nie machał tak łapkami. Położne mi pomagały i zaczęło sie udawać, laktacja sie rozkreca cały czas, mały wisi na cycku i stymuluje 😁 jesteśmy już kilka dni w domu, wczoraj pierwszy spacer, na razie wszystko ok, już zdążył nas obsikać, obsrać :D

Współczuje ze tyle się wymeczylas ale poród i mamusia na medal! 🥰😘 ja jak się trochę zbiorę w sobie to opisze tez swój 😁 ale znajduje dużo wspólnych punktów ;)
Brawa tez dla zespołu! Wg mnie w położnych połowa sukcesu! :)

Ps. Widzę ze nawet suwaczek wybrałyśmy podobny 😁

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca, 12:56

AnnaMD lubi tę wiadomość

0y0mp2.png
24.06.2022 (39+1), SN, 9:55, 2985g, 52 cm
nqjrp1.png
19.03.2020 (39+0), CC, 13:35, 3335g, 54 cm

1 IVF-19.03.2019 (21 dc)-ET(1)-morula; 10 dpt <0,1

2 IVF-9.07(20dc)-ET(2)-3.1.1(7)
6dpt beta 12,37, prog 8,6;
8dpt 38, prog 16,4;
10 dpt 130,6, prog 14,79;
14dpt 1260, prog 15,04;
15 dpt (4+6)-GS 2,2 mm, YS 1,1 mm;
23 dpt (6+0) ❤️

31.03.2021(19dc)-FET(3)-N-3.1.2(8z); 8dpt<0,1;
15.07(18dc)-FET(4)-S-4.2.3(4)+atosiban+encorton 5mg; 8 dpt <0,1;
13.10(21dc)-FET(5)-S-bl2(3)
+atosiban+encorton 7,5mg+Prograf+accofil
6 dpt beta 20,51;
8 dpt 53,14, prog 42,01;
12 dpt 482,3;
14 dpt 1194, prog 28,82
15 dpt (5+0)-GS 3,7 mm
21 dpt (5+6)-CRL 1,8 mm i ❤️

Został 1❄️
(4.3.2 z 6 doby)
Klinika: Macierzyństwo Krk
Amh 2019 1,35
Nasza historia

GorzkoGorzko
Autorytet
Postów: 1564
1597

Wysłany: 26 czerwca, 13:12
Cytuj | (2) | Zgłoś
AnnaMD wrote:
Również dam znak życia ;) ciężko mi na fiolecie pisać z telefonu, uzupełnię pierwsza stronę jak dojdę do kompa :)

18.06.2022 przyszedł na świat Kazik 3560g 56cm 10/10 punktów.
Rodziłam właściwie cały długi weekend… zaczęło się od spaceru i nieregularnych skurczów w czwartek, wieczor i połowę nocy spędziłam na piłce, chodząc po mieszkaniu i prawie nie śpiąc, pojawił się też różowy śluz, delikatne podkrwawianie. W piątek rano skurcze były dość regularne a ja byłam bardzo zmęczona, pojechaliśmy na IP, tam po badaniu szyjka zamknięta, jeszcze niegotowa do porodu. Miałam z moim lekarzem kontaktować się w poniedziałek, wtedy byłoby tydzień po terminie i być może musiałabym zgłosić się do szpitala. Zostałam odesłana do domu. Niestety skurcze męczyły co chwila jeszcze do kolejnego poranka i miałam już pisać do lekarza co mam robić bo nie wyobrażałam sobie spędzić tak kolejnych długich godzin. Wstając z łóżka odeszły mi wody i szczerze to odetchnęłam z ulgą, że się zaczęło.
Pojechaliśmy na IP o 9:30, szyjka ok 3 cm rozwarcia, gładka. Wodami zalałam jeszcze gabinet 😅 O 10 byłam już na sali porodowej, podłączono mi ktg bezprzewodowe, spędziłam w wannie kilka godzin w różnych pozycjach, rozwarcie doszło do 6cm i sie zatrzymało. Skurcze zrobiły się lżejsze, były rzadziej. Położna powiedziała, że podłączamy oksytocynę, ja poprosiłam o znieczulenie bo nie miałam już siły. Przed porodem liczyłam na to, że uda się bez, ale po tylu godzinach musiałam jeszcze zebrać siły na kolejny etap.
Moment zzo był super, uczucie ulgi, oksy podkręcona, skurcze na ktg pisały sie jeden za drugim a ja czułam je lekko, mogłam też chodzić. W 2h rozwarcie zrobiło się porządne na 10 cm.
Niestety mały był trochę krzywo wstawiony, jakoś bokiem i trzeba było kombinować z pozycjami porodowymi żeby go dobrze ustawić.
Faza parta długa i wykańczająca. Nie chciałam cesarki, byliśmy już blisko a z drugiej strony miałam wrażenie, że to trwa wieki. Że kolejne parcie da mi poczucie, że coś sie dzieje, ale czułam tylko nacisk na kość krzyżową i skurcz i mogłam polegać na tym co mówiły położne i mąż - że idzie i to idzie dobrze. Położne kombinowali z pozycjami (bo w końcu przyszła druga położna do pomocy) - rodziłam na siedząco, na leżąco, w kucki, na kolanach, z liną z sufitu. Udało sie w pozycji siedzącej na skraju łóżka i przy skurczu ciągnęła mnie położna za ręce 😉 Ostatecznie po 3 godzinach parcia udało sie. W trakcie wymiotowałam i prawie straciłam przytomność, ale poziom adrenaliny szybko rozbudza, to niesamowite jak hormony działają. Dotykając w trakcie porodu główki dostałam nowych sił i udało sie urodzin SN o godzinie 22:57.
Ochrona krocza na medal, nie nacinali mnie żeby było szybciej za co jestem bardzo wdzięczna, bo pękła mi tylko skóra i kawałek błony śluzowej. Goi się ok a ja oprócz lekkiego ciągnięcia szwów nie odczuwam dyskomfortu.
2h kangurowania skóra do skory, przystawiania do cycka. Mąż był ciagle ze mną, do sali porodowej doszłam ok 3 w nocy. Oczywiście nie spałam ;)
Kolejny dzień ciężki dla synka, szczepienia, witamina K, pobranie krwi, badania. Ja nie umiałam przystawiać go do piersi, bardzo się wił i miał mocne odruchy niemowlęce przez co uderzał sie w głowę rączkami i wybudzał. Noc była fatalna, ciągły płacz, nosiłam, tulilam ale byłam wykończona. Nawet poprosiłam położne o podanie mm bo myślałam ze jest głodny a ja nie mogę go nakarmić, ale po mm tylko ulał i wcale nie było lepiej. Rano go owinełam mocniej w pieluchę i zaczęłam ćwiczyć przystawianie jak nie machał tak łapkami. Położne mi pomagały i zaczęło sie udawać, laktacja sie rozkreca cały czas, mały wisi na cycku i stymuluje 😁 jesteśmy już kilka dni w domu, wczoraj pierwszy spacer, na razie wszystko ok, już zdążył nas obsikać, obsrać :D
Ooooo, jesteś mega dzielna, że to przeszlas i opisujesz z takim humorem.

Czytałam z przerażeniem, chyba aż mężowi pokaże, czego może się spodziewać 😁

Zdrówka!

AnnaMD, Makt lubią tę wiadomość

RvsCp2.png

👱‍♀️ '88, AMH 6,88 (10.2021)
antytpo ⬆️ euthyrox 💊
MTHFR hetero, PAI hetero, KIR Bx (brak 4 DS)

OviKlinika od '02.2021:
SonoHSG ✅
2x cykl stymulowany ❌
07.07.21 - 1IUI ❌
05.08.21 - 2IUI ❌

ICSI - protokół krótki - FET na cyklu sztucznym:
02.11.21 - punkcja: 1x ❄ 3BB
20.11.21 - histeroskopia ✅
23.12.21 - usg: endo 11mm (11dc)
30.12.21 - FET - embryoglue, AH (18dc)
bhcg: 8dpt: 70, 11dpt: 252, 13dpt: 565, 18dpt: 3741

25.01.22 (26dpt) - usg: CRL 6,8mm i ❤ (GA 6+4)
03.03.22 - prenatalne + pappa - niskie ryzyka
31.03.22 - usg: będzie chłopak ♂️ (GA 16+0)

AnnaMD
Autorytet
Postów: 1618
1751

Wysłany: 26 czerwca, 14:02
Cytuj | (7) | Zgłoś
Hehe co do męża to jak przyszła część partych to kazałam mu stać przy głowie :) ale to tyle trwało, że zrobiło mi się zupełnie obojętne co widzi a czego nie. On nie jest jakiś wrażliwy, więc nie bałam się, że mu się obrzydzę ;)
W pewnym momencie trzymał mi jedną nogę w górze jak leżałam na boku, w innym momencie krzyczałam do niego żeby sprawdził czy na pewno już tam coś widać bo nie wytrzymam dłużej - było widać włoski i główke :D Niestety główka się kilka razy cofała, co mnie trochę dobijało, ale już było tak blisko, że jak przyszłą lekarka sprawdzić co i jak (dochodziliśmy do granicy czasowej prowadzenia porodu sn...) to tylko pogłaskała mnie po głowie i powiedziała, że mam cisnąć ;)
Potem położna pokazywała mężowi łożysko. Wiem, że zaskoczyło go to jak wygląda takie dziecko prosto wyjęte - było wiotkie i miało dziwny kolor, widziałam, ze się przestraszył ;) Ale potem położne mu powiedziały, że to normalne i mały wylądował na mnie to już i kolory się poprawiły i zyskał trochę napięcia :)
Nie robiłam lewatywy, ale kupy nie było, bo całe poprzednie 3 dni miałam biegunkę :D
Mąż powiedział, że czuł się po tym porodzie jakby go przejechał traktor - tyle stresu i zmęczenia. Ja wiem, że miałam więcej, ale on też chciałby mi pomóc a nie mógł i to było dla niego najgorsze. Ciągle dopingował, że super idzie, nie wiem skąd wiedział, że tak jest, ale jego słowa były bardzo ważne.
Chociaż rozumiem kobiety, które wypraszają mężów na część partą. Jest to jednak dość... specyficzne przeżycie.

Może trochę za bardzo obrazowo to opisuję, ale to tez opis dla mnie jakbym kiedyś chciała wrócić do tego a zapomnę szczegółów ;) Poza tym jak byłam w ciąży to brakowało mi dokładniejszych opisów, większość była poprawna politycznie ;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca, 14:12

kid_aa, aga12345, Makt, Morska, Ewelka02, 910608, MyŚliwa lubią tę wiadomość

starania od 12.2019
31&35 lat
3x IUI kwiecień-czerwiec 2021 nieudane
Czynnik męski

Lipiec start IVF ICSI, 2 ❄️❄️
30.08.21 I transfer 3.1.3 + embryoglue 10 dpt beta <0,2 mIU/ml
27.09.21 II transfer 4.2.3 + AH + encorton
8dpt II; 9dpt beta 45,5; 11dpt beta 131; 15 dpt beta 799 prog 31
21 dpt pęcherzyk ciążowy i 2,5 mm zarodek
29 dpt 6 mm zarodek i <3 (6+3)
9+3 2,8 cm człowieka :)
12+3 5,9 cm, prenatalne ok i Nifty ok
23+2 połówkowe 523g chłopca :)
27+2 1100 g
30+2 1600 g
33+2 2200 g
36+2 3200 g :O
39+0 3600 g
40+4 poród SN 3560 g ❤️

AnnaMD
Autorytet
Postów: 1618
1751

Wysłany: 26 czerwca, 14:03
Cytuj | (1) | Zgłoś
A jakby któraś z warszawianek potrzebowała tej info to rodziłam w szpitalu św Zofii na Żelaznej. Jak komuś zależy na dobrym porodzie sn i pomocy w laktacji to polecam :)

MyŚliwa lubi tę wiadomość

starania od 12.2019
31&35 lat
3x IUI kwiecień-czerwiec 2021 nieudane
Czynnik męski

Lipiec start IVF ICSI, 2 ❄️❄️
30.08.21 I transfer 3.1.3 + embryoglue 10 dpt beta <0,2 mIU/ml
27.09.21 II transfer 4.2.3 + AH + encorton
8dpt II; 9dpt beta 45,5; 11dpt beta 131; 15 dpt beta 799 prog 31
21 dpt pęcherzyk ciążowy i 2,5 mm zarodek
29 dpt 6 mm zarodek i <3 (6+3)
9+3 2,8 cm człowieka :)
12+3 5,9 cm, prenatalne ok i Nifty ok
23+2 połówkowe 523g chłopca :)
27+2 1100 g
30+2 1600 g
33+2 2200 g
36+2 3200 g :O
39+0 3600 g
40+4 poród SN 3560 g ❤️

kid_aa
Autorytet
Postów: 1149
1682

Wysłany: 26 czerwca, 14:37
Cytuj | (2) | Zgłoś
AnnaMD naprawdę wielkie gratulacje!!!
Opis jest świetny! Ja ostatnio strasznie się wzruszam przy wszystkich historiach porodowych więc teraz się konkretnie spłakałam, aż mąż zagląda co się stało.
Niech rośnie zdrowo!!!

AnnaMD, Makt lubią tę wiadomość

o0qhp2.png
30.11.2012 (puste jajo), 12.02.2016 (28tc*) - naturalsy 💔
IUI 05.2017 :( IMSI 08.2017 :( IMSI 01.2018 :( IMSI 03.2019 :( IMSI 05.2019 (Mini-IVF) :( 08.2020 stymulacyjna klapa :(
AZ 02.2022 :( 7dpt 16, 9dpt 34, 11dpt 31
AZ 03.2022 7dpt 46, 9dpt 135, 12dpt 426, 16dpt 1730, 20dpt 5035, 7t3d ❤️ 🍀🤞🍀 It's a boy 🥰
genotyp AA, V Leiden, MTHFR a1298c, nasienie kiepskie, polimorfizm Apal

GorzkoGorzko
Autorytet
Postów: 1564
1597

Wysłany: 26 czerwca, 14:40
Cytuj | (0) | Zgłoś
Dobrze, że opisujesz to z takimi szczegółami, bo mi np.czesto niektóre rzeczy wydają się niejasne i niezrozumiale 🤔
A jak z tą lewatywa? Przed porodem to jakiś standard, dobra praktyka? 😄 Bo też przyznam że nie słyszałam.

Ps. Ja się na żelazną juz ustawilam w kolejce 😁

RvsCp2.png

👱‍♀️ '88, AMH 6,88 (10.2021)
antytpo ⬆️ euthyrox 💊
MTHFR hetero, PAI hetero, KIR Bx (brak 4 DS)

OviKlinika od '02.2021:
SonoHSG ✅
2x cykl stymulowany ❌
07.07.21 - 1IUI ❌
05.08.21 - 2IUI ❌

ICSI - protokół krótki - FET na cyklu sztucznym:
02.11.21 - punkcja: 1x ❄ 3BB
20.11.21 - histeroskopia ✅
23.12.21 - usg: endo 11mm (11dc)
30.12.21 - FET - embryoglue, AH (18dc)
bhcg: 8dpt: 70, 11dpt: 252, 13dpt: 565, 18dpt: 3741

25.01.22 (26dpt) - usg: CRL 6,8mm i ❤ (GA 6+4)
03.03.22 - prenatalne + pappa - niskie ryzyka
31.03.22 - usg: będzie chłopak ♂️ (GA 16+0)

AnnaMD
Autorytet
Postów: 1618
1751

Wysłany: 26 czerwca, 14:42
Cytuj | (1) | Zgłoś
GorzkoGorzko wrote:
Dobrze, że opisujesz to z takimi szczegółami, bo mi np.czesto niektóre rzeczy wydają się niejasne i niezrozumiale 🤔
A jak z tą lewatywa? Przed porodem to jakiś standard, dobra praktyka? 😄 Bo też przyznam że nie słyszałam.

Ps. Ja się na żelazną juz ustawilam w kolejce 😁

A co wydaje Ci się niejasne? Ja tez miałam wiele wątpliwości przed porodem...
Z lewatywą to jest tak, że możesz zrobić w domu albo może zrobić położna przed porodem - generalnie chodzi o komfort - bo wiadomo, może się zdarzyć i zdarza się dość często w fazie partej kupa :) Ja chciałam zrobić lewatywę, ale jak przyszło co do czego to speniałam, potem nie było kiedy bo długo siedziałam w wodzie a i tak mnie wcześniej przeczyściło, więc nie było sensu :P
Wiem tylko, że od tego długiego parcia jakoś mi się odbyt znieczulił i nie czułam, że puszczam bąki :D ale koleżanka z sali miała to samo ;) Wróciło do normy, hemoroidów też nie mam. Pierwsza kupa to ogólnie ciekawe przeżycie :P Ale jakoś poszło, więcej siedzi w głowie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca, 14:44

Makt lubi tę wiadomość

starania od 12.2019
31&35 lat
3x IUI kwiecień-czerwiec 2021 nieudane
Czynnik męski

Lipiec start IVF ICSI, 2 ❄️❄️
30.08.21 I transfer 3.1.3 + embryoglue 10 dpt beta <0,2 mIU/ml
27.09.21 II transfer 4.2.3 + AH + encorton
8dpt II; 9dpt beta 45,5; 11dpt beta 131; 15 dpt beta 799 prog 31
21 dpt pęcherzyk ciążowy i 2,5 mm zarodek
29 dpt 6 mm zarodek i <3 (6+3)
9+3 2,8 cm człowieka :)
12+3 5,9 cm, prenatalne ok i Nifty ok
23+2 połówkowe 523g chłopca :)
27+2 1100 g
30+2 1600 g
33+2 2200 g
36+2 3200 g :O
39+0 3600 g
40+4 poród SN 3560 g ❤️

la.kami
Autorytet
Postów: 726
1034

Wysłany: 26 czerwca, 15:08
Cytuj | (0) | Zgłoś
AnnaMD wrote:
A co wydaje Ci się niejasne? Ja tez miałam wiele wątpliwości przed porodem...
Z lewatywą to jest tak, że możesz zrobić w domu albo może zrobić położna przed porodem - generalnie chodzi o komfort - bo wiadomo, może się zdarzyć i zdarza się dość często w fazie partej kupa :) Ja chciałam zrobić lewatywę, ale jak przyszło co do czego to speniałam, potem nie było kiedy bo długo siedziałam w wodzie a i tak mnie wcześniej przeczyściło, więc nie było sensu :P
Wiem tylko, że od tego długiego parcia jakoś mi się odbyt znieczulił i nie czułam, że puszczam bąki :D ale koleżanka z sali miała to samo ;) Wróciło do normy, hemoroidów też nie mam. Pierwsza kupa to ogólnie ciekawe przeżycie :P Ale jakoś poszło, więcej siedzi w głowie.
Wielkie gratulacje dla Was! Opis bardzo potrzebny i fajnie ze sie z nim dzielisz, na pewno nie jedna mama jest Ci bardzo wdzieczna. Usciski dla Was i szybkiej rekonwalestencji!

m9KLp2.png

Estrella
Autorytet
Postów: 1737
1763

Wysłany: 26 czerwca, 15:09
Cytuj | (2) | Zgłoś
GorzkoGorzko wrote:
Dobrze, że opisujesz to z takimi szczegółami, bo mi np.czesto niektóre rzeczy wydają się niejasne i niezrozumiale 🤔
A jak z tą lewatywa? Przed porodem to jakiś standard, dobra praktyka? 😄 Bo też przyznam że nie słyszałam.

Ps. Ja się na żelazną juz ustawilam w kolejce 😁

Ja poprosiłam o lewatywę. Położna mi zrobiła przed porodem.

GorzkoGorzko, Makt lubią tę wiadomość

AMH - 02.21 - 0.72, 10.21 - 0.49; nasienie - ok
Ona: 33 lata, On: 34 lata
12.05 start 1 IVF ICSI (Gonal F, Menopur)
24.05 punkcja (3 komórki - 1 blastka 3.2.2.) transfer odroczony
25.06 FET na cyklu naturalnym
08.08 poronienie 9tc (puste jajo) 💔😥
brak ❄

23.10 (NATURALS) - 30,79 mIU/ml cudzie trwaj ✊
25.10 - 90,38 mIU/ml, prog 23,7 ng/ml 🙏✊
02.11 - na USG widoczny pęcherzyk z ciałkiem żółtkowym 🙏✊
12.11 - mamy ❤🙏✊
25.11 - crl 1.42 cm (7+5), fhr 164 🙏
7.12 - crl 2.6 cm (9+2), fhr 164 🙏
30.12 - crl 6.9 cm (13+1), fhr 146 🙏💖
1.02 - 211 g (17+6), fhr 133 💖🙏
17.02 - 314 g (20+1), fhr 142 💖🙏
1.03 - 415 g (21+6), fhr 137💖🙏
18.03 - 646 g (24+2), fhr 150 💖🙏
31.03 - 901 g (26+1), fhr 138 💖🙏
28.04 - 1498 g (30+1), fhr 145 💖🙏
25.06 - 2650 g i 50 cm (38+3) witaj Gwiazdeczko 😍😍

GorzkoGorzko
Autorytet
Postów: 1564
1597

Wysłany: 26 czerwca, 15:31
Cytuj | (0) | Zgłoś
Wlasnie kwestia wypróżniania była dla mnie kompletnie niejasna.
Ja mam np tak, że w stresie na pewno bym sama z siebie nic nie zrobiła (ani kupy wcześniej ani lewatywy) i jestem pewna, że miałabym z tym problem. Więc dobrze wiedzieć, że jest taka opcja, że położna pomoże 😁

Z mojego punktu widzenia tez chciałabym mieć męża cały czas przy sobie, żeby go nikt nie wypraszał w żadnym momencie. Ale trochę się o niego obawiam. Nie, że będzie go potem coś brzydziło, ale np że zemdleje. Bo on z tych wrażliwszych 😄 Wiec po takim opisie moge go lepiej przygotować na to, co może go tam spotkać.

RvsCp2.png

👱‍♀️ '88, AMH 6,88 (10.2021)
antytpo ⬆️ euthyrox 💊
MTHFR hetero, PAI hetero, KIR Bx (brak 4 DS)

OviKlinika od '02.2021:
SonoHSG ✅
2x cykl stymulowany ❌
07.07.21 - 1IUI ❌
05.08.21 - 2IUI ❌

ICSI - protokół krótki - FET na cyklu sztucznym:
02.11.21 - punkcja: 1x ❄ 3BB
20.11.21 - histeroskopia ✅
23.12.21 - usg: endo 11mm (11dc)
30.12.21 - FET - embryoglue, AH (18dc)
bhcg: 8dpt: 70, 11dpt: 252, 13dpt: 565, 18dpt: 3741

25.01.22 (26dpt) - usg: CRL 6,8mm i ❤ (GA 6+4)
03.03.22 - prenatalne + pappa - niskie ryzyka
31.03.22 - usg: będzie chłopak ♂️ (GA 16+0)

Paulina12345
Autorytet
Postów: 4595
2410

Wysłany: 26 czerwca, 15:35
Cytuj | (0) | Zgłoś
AnnaMD wrote:
A co wydaje Ci się niejasne? Ja tez miałam wiele wątpliwości przed porodem...
Z lewatywą to jest tak, że możesz zrobić w domu albo może zrobić położna przed porodem - generalnie chodzi o komfort - bo wiadomo, może się zdarzyć i zdarza się dość często w fazie partej kupa :) Ja chciałam zrobić lewatywę, ale jak przyszło co do czego to speniałam, potem nie było kiedy bo długo siedziałam w wodzie a i tak mnie wcześniej przeczyściło, więc nie było sensu :P
Wiem tylko, że od tego długiego parcia jakoś mi się odbyt znieczulił i nie czułam, że puszczam bąki :D ale koleżanka z sali miała to samo ;) Wróciło do normy, hemoroidów też nie mam. Pierwsza kupa to ogólnie ciekawe przeżycie :P Ale jakoś poszło, więcej siedzi w głowie.


Jej ja hemoroidy już mam....A to dopiero 25tc i noli, pieczenie swędzi... Wszystko na raz :-( Ani czopki ani krem nie pomagają.

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca, 15:35


Zielona87
Autorytet
Postów: 626
1494

Wysłany: 26 czerwca, 15:42
Cytuj | (1) | Zgłoś
AnnaMD wrote:
Również dam znak życia ;) ciężko mi na fiolecie pisać z telefonu, uzupełnię pierwsza stronę jak dojdę do kompa :)

18.06.2022 przyszedł na świat Kazik 3560g 56cm 10/10 punktów.
Rodziłam właściwie cały długi weekend… zaczęło się od spaceru i nieregularnych skurczów w czwartek, wieczor i połowę nocy spędziłam na piłce, chodząc po mieszkaniu i prawie nie śpiąc, pojawił się też różowy śluz, delikatne podkrwawianie. W piątek rano skurcze były dość regularne a ja byłam bardzo zmęczona, pojechaliśmy na IP, tam po badaniu szyjka zamknięta, jeszcze niegotowa do porodu. Miałam z moim lekarzem kontaktować się w poniedziałek, wtedy byłoby tydzień po terminie i być może musiałabym zgłosić się do szpitala. Zostałam odesłana do domu. Niestety skurcze męczyły co chwila jeszcze do kolejnego poranka i miałam już pisać do lekarza co mam robić bo nie wyobrażałam sobie spędzić tak kolejnych długich godzin. Wstając z łóżka odeszły mi wody i szczerze to odetchnęłam z ulgą, że się zaczęło.
Pojechaliśmy na IP o 9:30, szyjka ok 3 cm rozwarcia, gładka. Wodami zalałam jeszcze gabinet 😅 O 10 byłam już na sali porodowej, podłączono mi ktg bezprzewodowe, spędziłam w wannie kilka godzin w różnych pozycjach, rozwarcie doszło do 6cm i sie zatrzymało. Skurcze zrobiły się lżejsze, były rzadziej. Położna powiedziała, że podłączamy oksytocynę, ja poprosiłam o znieczulenie bo nie miałam już siły. Przed porodem liczyłam na to, że uda się bez, ale po tylu godzinach musiałam jeszcze zebrać siły na kolejny etap.
Moment zzo był super, uczucie ulgi, oksy podkręcona, skurcze na ktg pisały sie jeden za drugim a ja czułam je lekko, mogłam też chodzić. W 2h rozwarcie zrobiło się porządne na 10 cm.
Niestety mały był trochę krzywo wstawiony, jakoś bokiem i trzeba było kombinować z pozycjami porodowymi żeby go dobrze ustawić.
Faza parta długa i wykańczająca. Nie chciałam cesarki, byliśmy już blisko a z drugiej strony miałam wrażenie, że to trwa wieki. Że kolejne parcie da mi poczucie, że coś sie dzieje, ale czułam tylko nacisk na kość krzyżową i skurcz i mogłam polegać na tym co mówiły położne i mąż - że idzie i to idzie dobrze. Położne kombinowali z pozycjami (bo w końcu przyszła druga położna do pomocy) - rodziłam na siedząco, na leżąco, w kucki, na kolanach, z liną z sufitu. Udało sie w pozycji siedzącej na skraju łóżka i przy skurczu ciągnęła mnie położna za ręce 😉 Ostatecznie po 3 godzinach parcia udało sie. W trakcie wymiotowałam i prawie straciłam przytomność, ale poziom adrenaliny szybko rozbudza, to niesamowite jak hormony działają. Dotykając w trakcie porodu główki dostałam nowych sił i udało sie urodzin SN o godzinie 22:57.
Ochrona krocza na medal, nie nacinali mnie żeby było szybciej za co jestem bardzo wdzięczna, bo pękła mi tylko skóra i kawałek błony śluzowej. Goi się ok a ja oprócz lekkiego ciągnięcia szwów nie odczuwam dyskomfortu.
2h kangurowania skóra do skory, przystawiania do cycka. Mąż był ciagle ze mną, do sali porodowej doszłam ok 3 w nocy. Oczywiście nie spałam ;)
Kolejny dzień ciężki dla synka, szczepienia, witamina K, pobranie krwi, badania. Ja nie umiałam przystawiać go do piersi, bardzo się wił i miał mocne odruchy niemowlęce przez co uderzał sie w głowę rączkami i wybudzał. Noc była fatalna, ciągły płacz, nosiłam, tulilam ale byłam wykończona. Nawet poprosiłam położne o podanie mm bo myślałam ze jest głodny a ja nie mogę go nakarmić, ale po mm tylko ulał i wcale nie było lepiej. Rano go owinełam mocniej w pieluchę i zaczęłam ćwiczyć przystawianie jak nie machał tak łapkami. Położne mi pomagały i zaczęło sie udawać, laktacja sie rozkreca cały czas, mały wisi na cycku i stymuluje 😁 jesteśmy już kilka dni w domu, wczoraj pierwszy spacer, na razie wszystko ok, już zdążył nas obsikać, obsrać :D
Gratulacje ,bo lekko nie było z tego co opisujesz 🥰🥰😄ja się jakoś dziwnie czuję z tym ,że muszę mieć cc i nie będzie mi dane spróbować rodzic SN. Ale już go trochę przepracowałam . Nie zawsze w życiu można wszystko sobie zaplanowac po swojemu 🤪dużo zdrowia dla Ciebie i maluszka 😄

AnnaMD lubi tę wiadomość

wlBjp2.png
👩87’
👨85’
Starania od 2015
2017 IUI😔
2018 IUI😔
2019 Histeroskopia x2 usuwany polip
AMH 1, nasienie ok
Stos badań ,mutacje,trombofilie,kariotypy,zespół antyfos ok, z immuno cytokiny,imk Ok,Kir bx-Brak 2DL5, 2DL5, 2DS1, 2DS3, 2DS4,2DS5, 3DS1
03.21 start 1 ivf
04.21 ET 2x3dniowce😞
06.21 2FET CB 😞
04.11.21 3FET ostatni ❄️ 4bb encorton+accofil.
7dpt-⏸ 8dpt-123mlU/ml ,10dpt-284mlU/ml (inny lab), 12dpt-452,14dpt-975,21dpt-11097
26dpt- jest ❤️
6.12 -crl 9,4mm❤️
30.12- 3,85cm,fhr 171 -10+4
11.01 usg prenatalne -crl 5,69cm fhr 165 (12+0) sanco-zdrowy chłopiec❤️👶
crl 10,7cm fhr 146 15+0🥰
254 g ❤️ 18+0
420 g❤️20+6 usg połówkowe
710 g❤️ 24+0
980g❤️27+0
1516g❤️ 30+0 usg III trym
2180❤️33+0
2606g❤️35+4
2960g❤️37+0
15.07.2022 38+3❤️CC 3070 kg, 53cm 👶🥰🥰

GorzkoGorzko
Autorytet
Postów: 1564
1597

Wysłany: 26 czerwca, 16:25
Cytuj | (0) | Zgłoś
Co do SN vs CC to np moja mama to mi sugeruje, że powinnam sobie zażyczyć cc bo to wygoda, mniej męczarni itd.
Ona zna czasy, w których każda kobietę cieli przy SN i nie było mowy o żadnym zzo.

RvsCp2.png

👱‍♀️ '88, AMH 6,88 (10.2021)
antytpo ⬆️ euthyrox 💊
MTHFR hetero, PAI hetero, KIR Bx (brak 4 DS)

OviKlinika od '02.2021:
SonoHSG ✅
2x cykl stymulowany ❌
07.07.21 - 1IUI ❌
05.08.21 - 2IUI ❌

ICSI - protokół krótki - FET na cyklu sztucznym:
02.11.21 - punkcja: 1x ❄ 3BB
20.11.21 - histeroskopia ✅
23.12.21 - usg: endo 11mm (11dc)
30.12.21 - FET - embryoglue, AH (18dc)
bhcg: 8dpt: 70, 11dpt: 252, 13dpt: 565, 18dpt: 3741

25.01.22 (26dpt) - usg: CRL 6,8mm i ❤ (GA 6+4)
03.03.22 - prenatalne + pappa - niskie ryzyka
31.03.22 - usg: będzie chłopak ♂️ (GA 16+0)

AnnaMD
Autorytet
Postów: 1618
1751

Wysłany: 26 czerwca, 16:29
Cytuj | (0) | Zgłoś
Patrząc na to co piszą dziewczyny po cc to rekonwalescencja jest dużo gorsza i potem opieka nad maluchem trudniejsza. Wiadomo, jak są wskazania to trzeba, ja się nastawiłam na SN ale miałam w głowie ze jak trzeba będzie to cc zrobimy i nie bede miała do siebie żalu z tego powodu.
Fakt jest taki, że ja teraz chodzę, schylam się i wstaje bez problemu, od dłuższego siedzenia przy karmieniu trochę boli tyłek ale do przeżycia. A po cc często jest problem z tym plus laktację gorzej rozbujać no i każdy szpital inaczej pionizuje - niektóre bardzo długo każą leżeć. No i nie ma często kangurowania.
Z tych powodów ja bym cc na życzenie nie brała ale to moja opinia i każdy robi co zechce :)

starania od 12.2019
31&35 lat
3x IUI kwiecień-czerwiec 2021 nieudane
Czynnik męski

Lipiec start IVF ICSI, 2 ❄️❄️
30.08.21 I transfer 3.1.3 + embryoglue 10 dpt beta <0,2 mIU/ml
27.09.21 II transfer 4.2.3 + AH + encorton
8dpt II; 9dpt beta 45,5; 11dpt beta 131; 15 dpt beta 799 prog 31
21 dpt pęcherzyk ciążowy i 2,5 mm zarodek
29 dpt 6 mm zarodek i <3 (6+3)
9+3 2,8 cm człowieka :)
12+3 5,9 cm, prenatalne ok i Nifty ok
23+2 połówkowe 523g chłopca :)
27+2 1100 g
30+2 1600 g
33+2 2200 g
36+2 3200 g :O
39+0 3600 g
40+4 poród SN 3560 g ❤️

AnnaMD
Autorytet
Postów: 1618
1751

Wysłany: 26 czerwca, 16:30
Cytuj | (0) | Zgłoś
Zielona przynajmniej wiesz kiedy, nie żyjesz w niepewności i możesz się do tego przygotować :) będzie dobrze :)

starania od 12.2019
31&35 lat
3x IUI kwiecień-czerwiec 2021 nieudane
Czynnik męski

Lipiec start IVF ICSI, 2 ❄️❄️
30.08.21 I transfer 3.1.3 + embryoglue 10 dpt beta <0,2 mIU/ml
27.09.21 II transfer 4.2.3 + AH + encorton
8dpt II; 9dpt beta 45,5; 11dpt beta 131; 15 dpt beta 799 prog 31
21 dpt pęcherzyk ciążowy i 2,5 mm zarodek
29 dpt 6 mm zarodek i <3 (6+3)
9+3 2,8 cm człowieka :)
12+3 5,9 cm, prenatalne ok i Nifty ok
23+2 połówkowe 523g chłopca :)
27+2 1100 g
30+2 1600 g
33+2 2200 g
36+2 3200 g :O
39+0 3600 g
40+4 poród SN 3560 g ❤️

Esperanza05
Autorytet
Postów: 718
285

Wysłany: 26 czerwca, 17:24
Cytuj | (1) | Zgłoś
Dziewczyny które niedawno urodziły, moje gratulacje! 🥳🥳 dużo siły i zdrowia dla Was i Waszych maluszków 🥰🥰

Makt lubi tę wiadomość

sDiKp2.png

👱‍♀️AMH 1,46 (07.2021), FSH 16,5
cykle: 25-27 dni, owulacje
kariotyp ✅
Frax ✅
przeciwciała przeciwjajnikowe ✅
Homocysteina: 6,84 ✅
mutacje: MTHFR_C677/PAI-1 4G hetero

👱
kariotyp ✅
MSOME ❌ I- 0%, II- 4%
SCD✅
FSH ⬇
testosteron✅

Lena887
Autorytet
Postów: 905
514

Wysłany: 26 czerwca, 17:40
Cytuj | (0) | Zgłoś
Paulina12345 wrote:
Jej ja hemoroidy już mam....A to dopiero 25tc i noli, pieczenie swędzi... Wszystko na raz :-( Ani czopki ani krem nie pomagają.

Paulina na hemoroidy bardzo polecam nasiadówki z kory dębu. Nie jestem fanką medycyny naturalnej i nie wierzyłam, że gdy apteczne maści nie pomagają to pomoże mi jakaś ziołowa nasiadówka, ale to naprawdę działa. Tylko musisz robić minimum dwa razy dziennie.

Ona: 34, podejrzenie enodmetriozy, trombofilia
On: 36, morfo 2%, zbyt wysoka fragmentacja
Eurofertil Ostrava
Listopad 2021 start stymulacji
4 zarodki klasy A, po PGT-A tylko jeden ❄️
Styczeń 2022 transfer
6 dpt - beta 40
10 dpt - beta 455
14 dpt - beta 2400
7+2 - 12mm, ❤️155
nifty - OK
prenatalne - OK
12+1 - 66mm, ❤️168
20+1 - połówkowe 370 g, ❤️ 143
26+3 - 960 g
30+2 - 1500 g
33+4 - 2100 g


Dowiedz się więcej o swojej ciąży!

Sprawdź BellyBestFriend Premium

  • kontrola przyrostu wagi
  • śledzenie rozwoju ciąży
  • dieta dla ciąży

Wypróbuj miesiąc za darmo, potem tylko 29 zł / mies.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)