BellyBestFriend
Odpowiedz
Forum > Poród > poród - razem z m czy sama?
Rozpocznij swój osobisty, inteligentny kalendarz ciąży BellyBestFriend!
Oceń ten wątek:
AUTOR
WIADOMOŚĆ

judysia86
Przyjaciółka
Postów: 283
71

Wysłany: 21 marca, 10:14
Cytuj | (0) | Zgłoś
Kurcze a nie bałyście się, że to może wpłynac na wasze życie seksualne?

"Tam gdzie nie ma dzieci, brakuje nieba"

Leira
Autorytet
Postów: 4347
1186

Wysłany: 21 marca, 13:45
Cytuj | (0) | Zgłoś
judysia86 wrote:
Kurcze a nie bałyście się, że to może wpłynac na wasze życie seksualne?


Ja się bałam, chciałam być w tym momencie sama i zarzekałam się, że M. przy tym nie będzie. Jednak on naciskał, postawił sprawę tak, że to też jego dziecko i on będzie przy narodzinach czy tego chcę czy nie. W sumie miał rację - jakież ja miałam prawo, żeby mu to odbierać. Ostatecznie miałam wywoływany poród, M. był przy mnie przez cały czas, trzymał za rękę, głaskał - już nie pamiętam dobrze, bo ból był nieziemski. Ostatecznie skończyło się CC i kiedy zabrali mnie na salę to żałowałam, że go ze mną nie ma - chociaż wcześniej marzyłam o porodzie w samotności. Po porodzie NIC się w naszym życiu seksualnym nie zmieniło (nie na gorsze).

Jakie z tego wnioski?

1. Jak ojciec dziecka wyraża chęć to nie można pozbawiać go możliwości w uczestniczeniu przy narodzinach swojego potomka, a jak nie wyraża chęci to nie wolno go zmuszać.

2. Gadać to sobie możemy, a w momencie porodu priorytety się zmieniają - chcemy mieć bliską osobę obok siebie, ból, strach bardzo zmieniają myślenie. Poza tym, przy bólu porodowym naprawdę masz w dupie kto patrzy i na co. Kiedyś tego nie rozumiałam, aż sama tego nie przeżyłam. Więc nawet jak nie chcesz faceta przy porodzie i on to akceptuje to niech będzie blisko, np. za ścianą. Jak zmienisz zdanie to będzie mógł szybko dołączyć.

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca, 13:45

f2w3ikgnnjbzwgbk.png

Martoszka
Autorytet
Postów: 4149
3105

Wysłany: 27 marca, 19:18
Cytuj | (0) | Zgłoś
judysia86 wrote:
Kurcze a nie bałyście się, że to może wpłynac na wasze życie seksualne?
Mimo, że przytyłam tylko 6kg i wszystko zeszło razem z końcem porodu to patrzeć na siebie nie mogę. Choć wyglądam nawet miarę to jakoś nie mogę siebie zaakceptować. A mój mąż nie ma z tym żadnego problemu. Nic to nie zmieniło jeśli chodzi od strony męża. Choć nie powiem, bo trochę się tego bałam. Ale nie porodu z nim tylko sn.

27 lat- 4 lata starań, 2 Aniołki, iui, ivf i naturalny Cud
hyq6qz4.png

julka_kulka
Przyjaciółka
Postów: 439
166

Wysłany: 28 marca, 12:23
Cytuj | (0) | Zgłoś
Martoszka wrote:
Mimo, że przytyłam tylko 6kg i wszystko zeszło razem z końcem porodu to patrzeć na siebie nie mogę. Choć wyglądam nawet miarę to jakoś nie mogę siebie zaakceptować. A mój mąż nie ma z tym żadnego problemu. Nic to nie zmieniło jeśli chodzi od strony męża. Choć nie powiem, bo trochę się tego bałam. Ale nie porodu z nim tylko sn.

Ale skoro wyglądasz dobrze, to czemu nie możesz na siebie patrzeć? 6 kg? to bardzo malutko.. a ile ważyłaś przed ciążą?

km5sgu9r4z5eztia.png

male_m
Autorytet
Postów: 354
220

Wysłany: 28 marca, 15:01
Cytuj | (0) | Zgłoś
julka_kulka wrote:
był przy porodzie od początku do końca?
Tak był od początku do końca. Nie było go tylko przez jakieś 2 godziny, bo jeszcze podczas części domowej położna go poprosiła żeby coś tam dokupił w sklepie więc na chwilę wyszedł i później jak już przyjechałam do szpitala z położną to go z godzinę nie było bo ogarniał dokumentację itp. A poza tym był cały czas :).

noPip1.png

Synek, marzec 2017

Lyanna
Autorytet
Postów: 526
278

Wysłany: 29 marca, 22:57
Cytuj | (0) | Zgłoś
Podjęliśmy z mężem decyzję o wspólnym porodzie jakoś w połowie ciąży. Wcześniej on nie był pewny, czy chce ;) Poród był wywoływany, zakończył się CC. Cieszę się, że ze mną był, bo samej byłoby ciężko i smutno. Próbował pomagać, podawał wodę, masował plecy (co przynosiło odwrotny do zamierzonego efekt :P ), mierzył co ile są skurcze, wołał położną, jak było trzeba. Niestety łazienka była wspólna dla kilku sal porodowych, więc nie mógł tam ze mną pójść. Po wszystkim powiedział, że jego zdaniem każdy mężczyzna powinien być ze swoją kobietą w trakcie porodu, żeby zobaczyć jakiego to wymaga wysiłku, jaki jest ból i dzięki temu nabrać szacunku dla tego, przez co musimy przechodzić przy porodzie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca, 22:57

p19ue6hhs8ie9iis.png
iv099vvj9qnut7rh.png
06.2016 [*] Aniołek 6 tc

julka_kulka
Przyjaciółka
Postów: 439
166

Wysłany: 1 kwietnia, 11:14
Cytuj | (1) | Zgłoś
Lyanna wrote:
Podjęliśmy z mężem decyzję o wspólnym porodzie jakoś w połowie ciąży. Wcześniej on nie był pewny, czy chce ;) Poród był wywoływany, zakończył się CC. Cieszę się, że ze mną był, bo samej byłoby ciężko i smutno. Próbował pomagać, podawał wodę, masował plecy (co przynosiło odwrotny do zamierzonego efekt :P ), mierzył co ile są skurcze, wołał położną, jak było trzeba. Niestety łazienka była wspólna dla kilku sal porodowych, więc nie mógł tam ze mną pójść. Po wszystkim powiedział, że jego zdaniem każdy mężczyzna powinien być ze swoją kobietą w trakcie porodu, żeby zobaczyć jakiego to wymaga wysiłku, jaki jest ból i dzięki temu nabrać szacunku dla tego, przez co musimy przechodzić przy porodzie.

Piękna postawa mężczyzny <3

Lyanna lubi tę wiadomość

km5sgu9r4z5eztia.png

Nacha
Autorytet
Postów: 624
892

Wysłany: 1 kwietnia, 12:44
Cytuj | (0) | Zgłoś
Paulina1986 wrote:
Ja i mój M tą kwestię też już dawno uzgodniliśmy i chwała Bogu, że od początku oboje byliśmy pewni, że rodzić będę sama. Tzn. on może mnie przywieźć do szpitala, być ze mną na sali oczekującej, ale jak zacznie się parcie to mężulek znika. A wróci dopiero jak maleństwo będzie wyczyszczone i opatulone kocykiem :)
U nas to samo. Mój K to nawet źle się czuł (typ wrażliwca żołądkowego- nie pytajcie dlaczego prawie wymiotami zareagował na widok badania usg-sama tego nie kumam...) na badaniu USG a co dopiero przy porodzie by było. Żadnego przecinania pępowiny nie będzie :) Będzie siedział i grzecznie czekał aż się wszystko już skończy :)

5n7c4c0.png

Dorotta.a
Znajoma
Postów: 23
6

Wysłany: 1 kwietnia, 22:35
Cytuj | (0) | Zgłoś
Kurcze, ja wciąż nie jestem przekonana do wspólnego porodu.. i cały czas się waham, a to już 9 czerwca


terka
Autorytet
Postów: 9691
1962

Wysłany: 2 kwietnia, 10:07
Cytuj | (0) | Zgłoś
Lyanna wrote:
Podjęliśmy z mężem decyzję o wspólnym porodzie jakoś w połowie ciąży. Wcześniej on nie był pewny, czy chce ;) Poród był wywoływany, zakończył się CC. Cieszę się, że ze mną był, bo samej byłoby ciężko i smutno. Próbował pomagać, podawał wodę, masował plecy (co przynosiło odwrotny do zamierzonego efekt :P ), mierzył co ile są skurcze, wołał położną, jak było trzeba. Niestety łazienka była wspólna dla kilku sal porodowych, więc nie mógł tam ze mną pójść. Po wszystkim powiedział, że jego zdaniem każdy mężczyzna powinien być ze swoją kobietą w trakcie porodu, żeby zobaczyć jakiego to wymaga wysiłku, jaki jest ból i dzięki temu nabrać szacunku dla tego, przez co musimy przechodzić przy porodzie.

Zgadzam się.
Moj mąż powiedział coś podobnego, że docenia co zrobiłam byśmy mogli mieć synka, że będąc że mną (poród wywoływany, zakończony siłami natury) nie żałuje tego. I że przy każdym porodzie chce być razem ze mną

https://www.maluchy.pl/li-73421.png
Andrzejek <3 21.07.2018 3360g, 55cm :)
21.01 69cm :)

terka
Autorytet
Postów: 9691
1962

Wysłany: 2 kwietnia, 10:07
Cytuj | (0) | Zgłoś
Dorotta.a wrote:
Kurcze, ja wciąż nie jestem przekonana do wspólnego porodu.. i cały czas się waham, a to już 9 czerwca

A coś konkretnego Cię zachęca/zniechęca? ;)

https://www.maluchy.pl/li-73421.png
Andrzejek <3 21.07.2018 3360g, 55cm :)
21.01 69cm :)

Uluś87
Koleżanka
Postów: 48
25

Wysłany: 2 kwietnia, 15:46
Cytuj | (0) | Zgłoś
U nas było założenie, że M jest przy mnie do ostatnie fazy porodu a później najwyżej wychodzi. W końcu został, stał za moimi plecami wspierał, ale pępowiny nie chciał przecinać :) Nie wyobrażam sobie by chociaż do końca 2 fazy nie było go przy mnie:)Teraz przy 2 porodzie też zamierzamy "rodzić" razem :)


Leira
Autorytet
Postów: 4347
1186

Wysłany: 2 kwietnia, 19:56
Cytuj | (0) | Zgłoś
Dorotta.a wrote:
Kurcze, ja wciąż nie jestem przekonana do wspólnego porodu.. i cały czas się waham, a to już 9 czerwca

To nie szkodzi. Niech mąż będzie blisko, np. za drzwiami sali porodowej, że jak zmienisz zdanie to będzie mógł szybko dołączyć :)

f2w3ikgnnjbzwgbk.png

Dorotta.a
Znajoma
Postów: 23
6

Wysłany: 2 kwietnia, 21:34
Cytuj | (0) | Zgłoś
terka wrote:
A coś konkretnego Cię zachęca/zniechęca? ;)
No właśnie jak będzie wyglądało to wszystko z nami "po"..


Dorotta.a
Znajoma
Postów: 23
6

Wysłany: 2 kwietnia, 21:35
Cytuj | (0) | Zgłoś
Leira wrote:
To nie szkodzi. Niech mąż będzie blisko, np. za drzwiami sali porodowej, że jak zmienisz zdanie to będzie mógł szybko dołączyć :)
No właśnie tak planuję na razie, chociaż jeszcze jest trochę czasu do 9 czerwca. Może się coś mi/nam zmieni.


Leira
Autorytet
Postów: 4347
1186

Wysłany: 2 kwietnia, 22:08
Cytuj | (0) | Zgłoś
Dorotta.a wrote:
No właśnie tak planuję na razie, chociaż jeszcze jest trochę czasu do 9 czerwca. Może się coś mi/nam zmieni.

Na spokojnie, najwięcej się zmienia przy pierwszych skurczach :D

f2w3ikgnnjbzwgbk.png

julka_kulka
Przyjaciółka
Postów: 439
166

Wysłany: 3 kwietnia, 14:20
Cytuj | (1) | Zgłoś
Leira wrote:
Na spokojnie, najwięcej się zmienia przy pierwszych skurczach :D

hehe w sumie racja. Można sobie planować i wyobrażać, a tak rzeczywistosc nas potem zaskakuje ;)

Leira lubi tę wiadomość

km5sgu9r4z5eztia.png

Dorotta.a
Znajoma
Postów: 23
6

Wysłany: 3 kwietnia, 21:24
Cytuj | (1) | Zgłoś
Leira wrote:
Na spokojnie, najwięcej się zmienia przy pierwszych skurczach :D
To pierwsza ciąża, także wszystko przed nami... :D

Leira lubi tę wiadomość


calineczka88
Autorytet
Postów: 536
203

Wysłany: 5 kwietnia, 12:17
Cytuj | (1) | Zgłoś
Ja rodziłam sn i mój mąż przez cały poród był przy mnie, wspierał zarówno fizycznie jak i psychicznie. Na pewno bez niego byłoby mi o wiele trudniej urodzić, a dzięki jego obecności, spokojowi, pomocy wspominam poród bardzo pozytywnie. No i te pierwsze chwile we trójkę - bezcenne :)
A co do opowieści jak z horrorów o lejącej się krwi itd. to chyba włożyłabym to między bajki... Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każdy poród jest inny, ale u mnie żadnych takich sensacji nie było, krwi to chyba mniej niż przy obfitej miesiączce. Także jak dla mnie to nie ma co się bać, że to jakoś negatywnie wpłynie np. na seks, bo nic takiego strasznego się tam nie dzieje. Chyba już gorsze jest jak np. mam grypę, 39 stopni gorączki i leżę spocona i śmierdząca, bo nawet nie mam siły wstać się umyć :D - i tak wtedy mąż się mną opiekuje i raczej nie zwraca na to uwagi, bo nie każdy zawsze wygląda pięknie, pachnąco i nie budzimy się rano z pełnym makeupem. Ale oczywiście zależy to też od relacji z mężem. Ja polecam wspólny poród!

malami91 lubi tę wiadomość

31 lat, starania od 05.2015, PCOS + LUF, AMH = 6,16
lgpm6ba.png
zpnwx2y.png

Sylvuszka
Ekspertka
Postów: 295
97

Wysłany: 4 maja, 19:37
Cytuj | (0) | Zgłoś
Mój mąż był przy porodzie, ale jak zaczęły się parte to wyszedł, bo wcześniej się tak umówiliśmy. Jemy było obojętne czy zostanie, ale ja nie chciałam, żeby patrzył jak położne przy mnie 'grzebią' itd ;)

ug37zbmhhos96wio.png
nqtkkrhm04t32t3k.png
II starania od 04.2018r, 09.2018- CLO, udało się; 11.2018 PJP 10tc; 24.12 dwie krechy, termin 3.09


Dowiedz się więcej o swojej ciąży!

Sprawdź BellyBestFriend Premium

  • kontrola przyrostu wagi
  • śledzenie rozwoju ciąży
  • dieta dla ciąży

Wypróbuj miesiąc za darmo, potem tylko 29 zł / mies.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do BellyBestFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)