BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: BABY BOOM-synek :)

Autor: maxi
28 marca, 18:13

Z tego wszystkiego nie poinformowalam was o tym,ze we Wloszech na swiat przyszla Gabrysia kuzynka, Samrine :)
Malutka 2,5kg celineczka, siostra meza miala cc zrobiona okolo 3 tygprzed terminem...
Wszystko dobrze, malutka jest piekna, a rodzice promieniej szczesciem, widac jak pozegnali stres....ta koncowka w ich wypadku byla naprawde wielkim oczekiwaniem w napieciu....
W maju i w czerwcu rodza jeszcze 2 moje kolezanki....i to by bylo na tyle...
A co u mnie? Na razie ogarniam urzedy...jestem jeszcze w napieciu zestresowana zalatwieniem formalnosci z byla szefowa....ale mysle,ze sie dogadamy ....i ze za tydzien powinnam juz byc w bardziej pozytywnym nastroju...chodz miewam przeswity pozytywizmu juz teraz!
Wszystko sie zmienia,ale ciesze sie na te zmiany, czuje ze sie pouklada,zawsze sobie radze,to i tym razem sobie poradze, tego jestem pewna....


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca, 18:09

3 komentarze (pokaż)
31 marca, 18:57

kiedys pisalam, ze czuje sie staro.....i naprawde tak sie czulam,(zmeczona,myslaca o obowiazkach...i o kolejnej ciazy....czyli o jeszcze wiekszej ilosci obowiazkow) ale odmlodnialam!!!
nie trzymam sie juz starego planu....
i czuje znowu jakbym miala cale zycie przed soba !!
I ten dzisiejszy poranek, kiedy Gabi nad jajecznica podnosi swoj soczek w kartoniku i wznosi toast ´´zdrowko´´ aby stuknac sie ze mna i moim kubkiem kawy ;) O tak Gabi, wypijmy za nowy rodzial :D
Za zycie na plazy, za wakacje w Polsce....bo mam sile i energie by chodzic na body pump (od dawna wiedzialam, ze fitness to nie jest zajecie dla kobiet biegajacych z wywieszonym jezykiem miedzy praca, a domem, ale raczej dla tych co maja czas i sile na to!! )
Odmlodnialam!! moze tez i troche zwariowalam....ale...dosc z ciaglym patrzeniem sie w przyszlosc, jestem tym zmeczona, ciaglymi planami, ktore wcale nie procenutja, zyje sie dzis!

6 komentarzy (pokaż)
10 kwietnia, 13:34

Mama go mleko,go!!!!!!
Od rana rozkazy ze mam dostarczyc butle....haha zaczynam zwalniac i cierpliwosc do dziecka mi wraca...a bylo z tym kiepsko od poczatku roku...
Od dzis jetem oficjalnie bezrobotna z prawem do zasilku na pol roku,mam nadzieje ze cos sie urodzi w te 6 miesiecy w mojej glowie co do mojego zycia...zawodowego i nie tylko...

9 komentarzy (pokaż)
22 kwietnia, 16:44

oj ciezkie czasy nastaly, wszystko mi sie posypalo...w tej kolejnosci...
malzenstwo
plany macierzynskie
praca
nie wiem co robic?
znowu mysle o polsce....
wczesniej jeszcze mi zalezalo mocno na nas...jako parze, ale juz mi tak nie zalezy...tym bardziej mnie ciagnie...mimo wszystko czuje sie za nas odpowiedzialna...wiec nie wiem co robic....nie wiem, nic nie wiem, do tego byla szefowa wyplaca mi odprawe w ratach jakby chciala a nie mogla, kombinuje, knuje, sciemnia, wypiera to co wczesniej uzgadnialysmy...itp itd...meza okradli, a samochd stanal mi na rondzie bez benzyny, bo pozyczylam auto kolezance na czas mojej nieobecnosci....to cale przywitanie po moim powrocie traktuje jako znak...i mam juz kolejny bilet do polski na 31 maja, tym razem lecimy na 3 tygodnie....

7 komentarzy (pokaż)
28 kwietnia, 19:33

:) juz mi lepiej...
za 4 i pol tygodnia lece do polski...wiec robie zakupy ciuchowe aby jakos wygladac, dzis np zakupilam kurtke na lato w polsce hahahah
jestem podescytowana! 3 tygodnie w czerwcu!!
co do meza, to nie robie zadnych drastycznych zmian ani decyzji..na razie nie,zostawiam temu przestrzen... ale czas sie przyznac, ze prawdziwy powod dla ktorego odechcialo mi sie staran o kolejnego czlonka naszej rodziny to wlasnie kryzys w zwiazku...do tego doszly problemy w pracy...
czas dac na wstrzymanie i poukladac pewne sprawy, moze dobrze, ze wlasnie te zawodowe decyzje przyspiesza, zwlaszcza ze nie staramy sie o dziecko,to nie ma na co czekac i odkladac na pozniej...
wiecie co....ja wiem skad ten kryzys w zwiazku, to zamiatane pod dywana od lat prawdziwe moje potrzeby (zwlaszcza te zawodwe) na rzecz ´´nas´´, na rzecz ukladania wspolnego zycia w hiszpanii...ja ciagle nosze w sobie utrate swojego zawodu,ktory moglam uprawiac w polsce, i ten brak....spelnienia mnie zjada....myslalam, ze moze sie uda tu...ale sie nie udaje...wiec pewnie sama nawazylam sobie tego piwa...
dlatego raz na jakis czas mysle o powrocie, chodz nie wiem do czego mialby ten powrot nastapic, bo tez nic tak na dobra sprawe sie dla mnie tam nie zaczelo..skonczylam studia, wyjechalam...ehhh


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia, 20:37

5 komentarzy (pokaż)
1 maja, 13:26

dmuchawce latawce wiatr....
od kiedy przestalam zauwazc dmuchawce? nawet nie wiedzialam, ze rosna w hiszpanii!
dzieki Gabi, ze zrociles mamie na nie uwage, ze sobie przypomnialam, ze to oznaka zblizajacego sie lata :)
Gabrys jest taki kochany, empatyczny, radosny, troskliwy, ENERGETYCZNY...zaczyna przekonywac sie do roweru,no i bardzo go ciagnie do dzieci...wiec nie mozemy oboje doczkeac sie wrzesnia. Oczywiscie pokazuje tez swoje rogi, walczy o zabawki, swoimi gardzi, natomiast te od innych, nie chce oddac ;)
Wczoraj tez dokazywal skaczac po lozku, i tak mi przysunal w nos glowa, ze ryknelam jak postrzelone zwierze....chyba cale osiedle mnie slyszalo, myslalam, ze mi go zlalam, bo czulam jak sie doslownie splaszczyl przy uderzeniu,bolalo jak cholera, polecialy mi lzy, dzis tez dalej boli, nie moge sie nawet w nos podrapac...w takich chwilach mam ochote uciec z domu...
bo ja nie jestem jedna z tych matek, ktore nie wiedza co ze soba zrobic jak go nie ma w poblizu, to dla mnie wrecz prawdziwa ulga, do tego nawet jak go nie widze kilka godzin (a mam gorszy dzien) to taki powrot po odpoczynku bywa bardziej irytujacy niz przed(oj jak szybko czlowiek sie do dobrego przyzywyczaja) z drugiej jednak strony jestem tak wyczulona na jego potrzeby, ze latwo go nie oddaje....przeciez my nawet jednej nocy nie spedzilismy osobno...mysle, ze jeszcze troche potrwa zanim poczuje odbrobine wolnosci, ale jednak ten pobyt w polsce i to przedszkole napawa mnie optymizmem, czuje, ze juz nie jestem taka ....uwiazana...


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja, 13:22

4 komentarze (pokaż)
7 maja, 14:52

Niedziela na komisariacie.
Jak zla passa to na calego...z wczoraj na dzis w nocy zostalismy okradzeni...ktos wsEdl nam do domu przez balkon (mieszkamy tak z 2 metry nad ziemnia) i wyniesli nam z salonu komputer i moja torebke, nie grzebali tylko to co na wierzchu....okropne uczucie zwazywszy na fakt ze jakies 2 tygodnie temu ukradli mojemu mezowi nowy rower z pod domu...mam uczucie ze ktos nas obserwowal...moim zdaniem ekipa remontowa osiedla...bo ma dostep na osiedle i.mogli przyuwazyc ze mamy nowy rower ktory zostawiamy na dole...i ze.zostawiamy balkonowe drzwi otwarte...w sumie tak od 4 lat...ale zawsze musi byc ten 1 raz..sasiedzi za to okazali sie wyjatkowo wspierajacy...gabi bez skrepowania wzial kase ktora mu wcisneli do reki...troche mi glupio,ale to w sumie mile... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja, 14:51

5 komentarzy (pokaż)
8 maja, 19:36

dziewczyny nie dopisalam, ze ja bylam w tym mieszkaniu jak nas okradli...wszyscy bylismy i spalismy...dlatego drzwi na balkon byly otwarte,dzis wiem, ze to blad....chodz gdybym tego nie przezyla do glowy by mi nie przyszlo...nie dosc ze starcilismy rzeczy materialne to jeszcze poczucie bezpieczenstwa, ktore i tak z roznych wzgledow jest zachwiane w moim przypadku...a to taki gwozdek do trumienki wiosennej...jak ja nienawidze wiosny!!!

0 komentarzy (pokaż)
8 maja, 19:37

dziewczyny nie dopisalam, ze ja bylam w tym mieszkaniu jak nas okradli...wszyscy bylismy i spalismy...dlatego drzwi na balkon byly otwarte,dzis wiem, ze to blad....chodz gdybym tego nie przezyla do glowy by mi nie przyszlo...nie dosc ze starcilismy rzeczy materialne to jeszcze poczucie bezpieczenstwa, ktore i tak z roznych wzgledow jest zachwiane w moim przypadku...a to taki gwozdek do trumienki wiosennej...jak ja nienawidze wiosny!!!

7 komentarzy (pokaż)
30 maja, 00:01

W srode lecimy do polski!!! to znaczy ja i Gabrys...moj piekny syn, maly amant ;) Gabriel rozsiewa swoj urok...i chodz jest troche rozwydrzony, zalotnym usmiehem rozczula wszystkich ;)
Ja opalona (ach to bezrobocie hiszpanskie) lece szpanowac kolorem skory ;) minelo juz 2 miesiace od kiedy nie pracuje....i jakos dalej nie wiem co robic...nie wyslalam jeszcze zadnego cv...bo w sumie na sezon nie ma sensu szukac, kiedy to moj maz ma urwanie d*py w robocie (gdzie ja teraz bede szukac pracy tak aby go zmienic o godz 17...) jest mysl, aby rozejrzec sie w polsce....moja mama bylaby cudowna podpora,odebralaby mi dziecko z przedszkola, nie musialabym sie martwic, ze musze negocjowac godziny pracy, bo ja moge tylko np do 17 jak teraz, bo maz zawsze chodzi do pracy na wieczory...nawet przedszkole mi nie pomoze w tym wzgledzie, bo jest maksymalnie do godz 17-tu w hiszpanii...ale czy przeprowadzka to dobry pomysl? zdania sa podzielone hahaha moje tez...pozyjemy zobaczymy....boje sie tylko, ze jak za dlugo bede myslec to na boze narodzenie moze nie bedzie mnie stac na prezent dla dziecka....czas sie ogarnac, chodz jedyne za czym sie rozgladam to za atrakacjami na dzien dziecka u mnie w miescie ;) i za ciuchami na imprezy...nadchodzi czerwiec lipiec i sierpien...lato jest wzdlegnie laskawe dla mnie, bez szalu ale tez bez przykrosci jak ta wredna wiosna ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja, 00:01

7 komentarzy (pokaż)
6 czerwca, 09:30

Juz prawie tydzien w polsce...z gabim zwiedzamy place zabaw pelne dzieci :) bylismy tez w teatrze (ale to za wczesnie bylo) Gabrys i Babcia sa w sobie calkowicie zakochani...na tyle ze.moge wyjsc z domu,ale tylko do polnocy jak kopciuszek ;) o polnocy Gabi sie budzi,wola mnie...i musze leciec do domu ;)
Napisalam tez cv po polsku...nie ma w nim ani jednej pozycji pracy w polsce...od sezonowych przez staze po pozniejsze prace wszystko z zagranicy...kto mnie tu bedzie chcial?

5 komentarzy (pokaż)
6 czerwca, 21:48

Jutro bedzie tydzien naszego pobytu..jemy truskawki :) gabrys uwielbia piaskownice wypelnione dzieciakami bardzo go do nich ciagnie..widze,ze jest raczej spolegliwy, nie rozpycha sie lokciami, brak w nim walecznosci...ale nie martwi mnie to bo jest mega spoleczny i rozsiewa urok jak leci (mysle ze sobie chlopak poradzi w zyciu) zywi sie praktycznie samymi kabanosami ;) zawsze chce conajmniej dwa...co do przeprowadzki...jestem juz tak nastawiina ze w ogole do hiszpanii minsie nie chce wracac...moja mama jest mega pomocna...i czuje ze chce wrocic,co do meza to jemu tez bedziemy szukac pracy w polsce, ale najpierw ja musze cos znalesc...najwyzej pojedzie na jeszcze jeden sezon do hiazpanii a my go bedziemy odwiedzac poki nic dla niego nie wymyslimy..


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca, 21:41

4 komentarze (pokaż)
8 czerwca, 14:47

W poniedzialek mam pierwsza od lat...(w polsce) rozmowe o prace. Trzymajcie kciuki to bo cos na czym mi mega zalezy!!!!!

9 komentarzy (pokaż)
20 czerwca, 20:17

Jutro powrot w palmy...
Ehhh nie chce mi sie wracac,maz teskni a ja prawie z placzem...no coz,mozna byc sarkastycznym i powiedziec ze u mamy na obiedzie lepiej niz z kumarem na obczyznie...
Chce wrocic,chodz widze ze 8 lat temu mialam lepsze perspektywy niz dzis...mialam propozycje pracy ktorej nie docenilam i teraz wyglada na to ze przeszla mi kolo nosa...tz moze za rok...trzeba czekac,tylko ja kurwa ciagle na cos czekam...boje sie ze nie starczy mi sil na ta zmiane...ze jestem zbyt sponiewierana by walczyc...jak to mowia.co cie nie zabije sprawi ze chcesz umrzec..
Ogolnie jestem zadowolona z pobytu...nastepnym razem przylecimy na jesien/zima najpozniej na boze...juz chyba na dluzsze szukanie pracy...czyli do konca roku powinnam pozegnac sie z hiszpania jako miejsce dolcelowym dla mnie...
Ja po prostu nie wierze ze to sie dzieje...jakis surrealizm to jest..
Gabi z kazda pretensja leci do babci..
Jak tu wrocimy to nie bede miec dla niego przedszkola..to mnie doluje bo w hiszp od wrzesnia mamy juz za darmo..a jak sie sprowadze do polski to poki nie bede miec pracy zwyczajnie nie bedzie mnie stac..kolejny rok 24h z dzieckiem w domu...nie mam na to sily...
Co raz bardziej dociefa do mnie ze nie bede miec wiecej dzieci...po pierwsze nie ma we mnie checi,po drugie sytuacja nie sprzyja...chodz jak zdecydowalismy sie na Gabrysia tez nie sprzyjala, ale bylo pragnienie!!ciesze sie ze nie czekalam na odpowiedni moment ,bo bym w ogole dziecka nie miala nawet jednego...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca, 20:18

8 komentarzy (pokaż)
25 czerwca, 10:56

ten rok jeste niezwykly dla mnie!!!
w styczniu byla podroz do indii i plan drugiej ciazy...
w marcu zostalam bezrobotna z totalna niewiadoma...
w czerwcu planuje wyprowadzke do polski....
bylam na 2 rozmowach, ale na dzien dzisiejszy nic sie nie wydarzylo,mysle ze na jesien pojade znowu do polski tym razem na dluzej, na jakies 3 miesiace i bede intensywnie szukac pracy, jak nie znajde to coz, wroce do spain...
lecz ten rok obfituje w mega wydarzenia, wiec ciekwe czy do jesien jeszcze sie 100 razy nie pozmienia...
na dzien dzisiejszy mentalnie chce tej zmiany,mam juz dos tego letniego kurortu z palmami, ktory rozleniwia mózg i cialo,w ktorym tylko wino jest tanie, a cala reszta droga...no i brakuje mi mamy...bardzo, brakuje mi stabilizacji, wsparcia, nie jestem az tak silna jak myslalam, ze jestem...sama sobie jednak nie radze ze wszystkim..brakuje mi wydarzen kulturalnych, intelektualnego ozywienia....czas zmienic to otoczenie,bo jak to mowia...z kim przystajesz, takim sie stajesz...
tymczasem moczymy z gabim tylki w basenie....szkoda, ze ciagle sami we dwojke..ale w srode odwiedza mnie kolezanka, z ktora nie widzialam sie hohoh od dyplomu ;) dalej obie jestesmy w czarnej dupie jak bylysmy hahahah tylko ze ona jeszcze nie ma dzieci, wiec latwiej jej realiziwac pomysl np...zamieszkania w meksyku....chodz w moim wypadku meksyk tez jest realny, w koncu hiszpanski znam, poradzilabym sobie hahahaha ;) nie, meksyk nie, tfu tfu, z dala od takich pomyslow...teraz realizje plan praktyczny


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca, 10:52

2 komentarze (pokaż)
20 lipca, 22:43

3 lata temu o tej porze rodzilam...
boze, ile te 3 lata zmienily w naszym zyciu!!!
Gabi...no rosnie chlopak, jest radosny,ma mase enrgii, bardzo towarzyski, rozsiewa urok zawadiackim usmiechem ;) lubi zwierzaki, po wycieczce do zoo ciagle pyta kiedy pojdziemy znowu, po wizycie w filharmoni ciagle gra na bebnach nie zadko klepiac po moim brzuchu, widze w nim sportowe zaciecie...ale to chyba typowe dla chlopakow w tym wieku. Teraz dmucha balony...no stara sie nadmuchac,bo jutro mamy zamiar dac mu prezent. Upieklam torta i nadmuchamy te balony, chodz gosci nie bedzie...bo kto by mial przyjsc? do zloba nie chodzil, wiec dzieci nie znamy...moje kolezanki dzieci nie maja, a rodzina daleko...tesknie za rodzicami i kolezankami z polski, doskwiera mi samotnosc...kupilam kolejny bilet. Lecimy 4 sierpnia na jakis miesiac, nie jestem juz tu w stanie wysiedziec,mecza mnie upaly ktore zle znosze od zeszlego roku, meczy mnie to,ze jestesmy z Gabim wiecznie sami,meczy mnie to, ze jestem jedyna osoba w ktora sie patrzy, mecza mnie tutejsze problemy... na pewno wrocim na poczatku wrzesnia, bo 12ego Gabi zaczyna przedszkole...a ja....bede szukac pracy,znowu...boze dopomoz...
3 lata temu nie wyobrazalam sobie, ze bedzie tak....myslalam, ze restauracja bedzie sie miec dobrze, ze bede juz co najmniej znowu ciazy...a jest zupelnie na odwrot...ale coz, zycie, widac lubi mnie zaskakiwac ;)
tymczasem jutro mala fiesta w naszym malym trzyosobaowym gronie i odliczamy do wylotu, zahaczymy o berlin...i akwarium :D Gabi bedzie zachwycony, uwielbia plaszczki,oglada je na youtubie ;) taki wodny stwor z niego...plywa juz super, z rekawkami oczywiscie albo z kolem...ale w wodzie jestesmy codziennie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca, 22:42

9 komentarzy (pokaż)
27 lipca, 12:32

gorzkie zale...
czasami jak tocze znowu ta pilke do kosza po stoliku kawowym...to mysle, ze nie nawidze swojego zycia...
ja potrzebuje czasu dla siebie!!! bo spie z dzieckiem, jem z dzieckiem, kapie sie z dzieckiem, robie wszystkie zakupy z dzieckiem(nawet jak ide kupic sobie spodnie) mam dosc!!! mam wraznie, ze sie odmozdzylam, nic nie czytam, nic nie ogladam....nic mi sie nie chce...
ledwo wastane, a maksymalnie 10 minut pozniej slysze MAMA...(BO JUZ CZUJE, ZE ZNIKNELAM Z LOZKA) i to mama slysze milon razy dziennie...ja, flegmatyczka, ktora wiekszosc czasu spedzala raczej w pozycji siedzacej...musze latac wiecznie za pilka,po boisku,w basenie i po salonie,ta pilka wali mnie w glowe jak sie na chwile zamysle nad swoim losem...
maly spi oklo 2h dziennie... wiem, moglabym jakos wykorzystac ten czas na rozwoj, na szlifowanie jezyka,na cwiczenia z chodakowska, ale nie mam sily, leze, i gnije w necie..fb, belly, wyborcza, godziny mijaja jak 15 minut, a 15 minut w markecie jak caly dzien....
nie mam pracy, kasy, przyszlosci, perspektyw....mam w planach zmiane, bo najlatwiej zrobic rewolucje, ot cala ja!
kryzys, kryzy....
moj maz ma racje, ja nie powinnam miec wiecej dzieci..jestem do niczego...

7 komentarzy (pokaż)
27 sierpnia, 23:20

Jestesmy w polsce od 3 tygodni,za tydzien powrot. Jest plan przeprowadzki do pl,jest plan zawodowy,jest plan aby porobic kursy i uzupelnic kwalifikacje.Bylam znowu na paru rozmowach,cos mi sie wyklarowalo. Powrot mnie przeraza (planujem na listopad)ale nic nie robienie i tkwienie w tym cieplym nierobstwie przeraza mnie bardziej.
Gabi cudownie robi postepy w mowie jak tylko jestesmy w polsce i przebywa w jedno jezycznym otoczeniu. To tez plus,bo w hiszpanii idzie opornie..jak.krew z nosa.Niby dzieci szybko chwytaja a jednak to nie takie kolorowe,zaczelam sie obawiac ze w zadnym jezyku nie bedzie mowil...
Ja odzylam bo mam czas na kolezanki,bo dziecko moze zostac z babcia (to ogromne odciazenie psychiczne)nie leci ze.mnie pernamentnie pot...
Jasne,sa i minusy...ale nie chce o tym myskec,bo to nic nie daje.Musze cos zrobic dla siebie,dla stabilizacji...praca,mieszkanie...
Nie ma w tych planach miejsca na druga ciaze,na kolejne dziecko...troche mi szkoda,ale z drugiej strony wiem,ze dzieki temu ze odpuscilam mam sile i mozliwosc zmiany swojego zycia,moze bede czula jakis niedosyt z tego powodu ze odpuscilam,ale niedosyt chyba nie jest najgorsza opcja ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia, 23:10

3 komentarze (pokaż)
10 września, 09:47

jestesmy w hiszpanii, slonce grzeje bardzo...czuje sie jak na wakacjach, wiecie jak to jest, jak juz sie wyjezdza z jakiegos miejsca to stres z nim zwiazany odpuszcza...i zostaje radosc :)
przeprowadzka wisi w powietrzu...co prawda w miedzyczasie lecimy jeszcze do wloch na 2 tygodnie, odwiedzic meza siostre, teraz to nie na reke mi ten wyjazd....ale jak go planowalismy (no kto by pomyslala, ze bede pakowac walizki do polski) wiec jedziemy, ale po porocie juz tylko sprawy zwiazane z wyjazdem mnie czekaja....
A gabi we wtorek zaczyna jeszcze nowe przedszkole, w sumie zastanawialam sie czy jest sens posylac go na te 2 miesiace w hiszpanii, ale...stwierdzilam, ze niech idzie, bo nigdy nie mow nigdy, a poza tym musze nabarac sil przed ta nowa droga zycia i potrzebuje pare godzin bez dziecka aby pozalatwiac sprawy...
nie wierze...ten rok zaczal sie indiach, a skonczy w polsce...zycie tak zaskakuje!!!
temat przeproadzki tez jeszcze w powijakach, zastanawiam sie czy nie jechac swoim saomochodem...tylko czy samochod i ja damy rade? ale szkoda mi wszystko zostawic i jechac tylko z walizka samolotem...mojej fury tez mi szkoda sprzedawac...ehhh
trzy,ajcie za mnie kciuki!!! bo nie dosc ze musze przebyc 3 tys km pelnoletnim autem, to wpakuje sie do rodzicow z mezem, dzieckiem i kotem (nie ma wyjscia na dzien dobry) i do tego jeszcze zostalam studentka na podyplomowce...po prostu nowe zycie...jak uda mi sie w rok ogarnac ten bajzel....to w nagrode polece na KUBE...z kolezanka ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września, 09:52

3 komentarze (pokaż)
11 września, 11:41

jednak chyba 2 ciazy nie odpuszcze...(chodz oczywiscie nie teraz) ale czy za 2, 3 lata nie bedzie za pozno?? dzis za chwile koncze 35 lat, ciezko prorokowac co bedzie za te lata...i czy racjonalne podejscie do sprawy sprosta wysilkowi?


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września, 11:43

6 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK