BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Amelcia i Antos już roczek za nami

Autor: daria1605
24 stycznia, 19:34

Dzisiaj od dluzszego czasu mialam dobry dzien, pewnie tez dlatego ze maz mial wolne i byl z nami w domu:)
Wybralismy sie dzis najpierw po pieczatke dla meza a pozniej skoczylismy do outletu upolowac jakies okazje. I nawet calkiem dobrze szlo, Antos nie spal rozgladal sie i byl spokojny. Ale zrobily sie glodne i nakarmilismy je ale niestety nie daly nam juz kontynowac zakupow. Zaczely plakac i marudzic, nawet Amelka;( wiec zobaczylismy raptem 3 sklepy i bylo po zakupach
Chyba jeszcze troche czasu zajmie zanim na spokojnie wyjdziemy z nimi na zakupy czy po prostu do galerii albo restauracji.

Jutro po wizycie w poradni patologii noworodka wyjezdzamy do mojej mamy. Troche sie obawiam drogi, bo to jednak 300 km
Kawalek jest i nie wiem jak maluchy beda sie zachowywac, czy beda spaly, plakaly czy cos innego moze sie wydarzy...
Ostatnio taki kawalek jechalismy, ale to jak wychodzilismy ze szpitala i maluchy mialy raptem 2 tyg i cala droge spaly
Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze.

Ciekawi mnie tez, jak maluchy beda reagowac na nowe otooczenie i pierwszy raz beda spaly razem w lozeczku. Bo nie mamy takiego turystycznego i postanowilismy wypozyczyc ale z regulowanym dnem bylo akurat tylko jedno
A zalezalo mi na takim bo w nocy to maluchy sa karmione i przewijane w lozeczku takze jakbym miala sie schylac to takiego typowego turystycznego to na bank w nocy wlecialabym do srodka hehe:P
Tutaj tez mam nadzieje, ze nie bedzie problemow

Nie wiem co sie ostatnio porobilo z maluchami. Kurcze takie fajne noce mielismy jak budzili sie raz na jedzenie a teraz kurcze kilka razy. I jeszcze potrafia mruczec od 5.30 ze juz nie da sie spac a ja rano totalnie padam. A tu jeszcze caly dzien...ale nic musimy to wytrwac;)

3 komentarze (pokaż)
3 marca, 13:26

Rowny rok!!!

Dzisiaj mija rowny rok kiedy dowiedzielismy sie ze zostaniemy rodzicami
Byl to dosc stresujacy i intensywny rok, ale i pelen radosci i wzruszen:)

https://images81.fotosik.pl/403/b0aa78cab1199c09.jpg

https://images84.fotosik.pl/402/81ff622f04ca77f3.jpg

https://images83.fotosik.pl/403/f45543bc64ffff38.jpg

Takie jestesmy juz duze;***

Mam nadzieje, ze znajde w weekend chwile na skrobniecie kilku zdan bo troche sie nazbieralo rzeczy i musze to z siebie wyrzucic...:(

2 komentarze (pokaż)
17 marca, 12:31

5 m-cy

A co tam mam w sumie chwile to cos napisze, obiad nie zajac nie ucieknie:)
Wiem, ze mialo byc o innych rzeczach ale jak na razie wole sie chyba skupic na aktualnych a do reszty wroce innym razem.
Dokladnie tydzien temu wyszlismy z maluchami ze szpitala a bylo to tak:
Pod koniec lutego Antos zaczal nam kaszlec, wiec wybralismy sie doo lekarza i dostal syrop na kaszel suchy. Kilka dni pozniej wydawalo sie ze jest lepiej, ale wlasciwie nie wiadomo kiedy kaszel suchy zamienil sie w kaszel mokry wiec kolejna wizyta u lekarza i tym razem stwierdzil ze nic sie dalej nie dzieje, osluchowo wporzadku i dostal syrop tylko ze na kaszel mokry. Ale cos nam sie z mezem nie podobalo i z polecenia bylismy jeszcze u lekarza prywatnie. Ale ten tylko potwierdzil slowa poprzednika i tyle
W nocy z 4/5 tak nam Antos zaczal kaszlec ze zdecydowalismy sie ze maz pojedzie do przychodni nocnej.
Ja tak na nich czekalam ze az przysnelam, po czym zadzwonilam do meza i sie okazalo ze jada karetka do szpitala. Wiec ja spakowalam rzeczy dla siebie i Antka, z poprzedniego pobytu nauczka zapakowalam wiecej rzeczy i rano zrobilismy podmianke. Ja wyladowalam u Antka a maz przyjechal do Amelki.
W szpitalu po badaniach okazalo sie ze Antos ma wirusa RSV i zapalenie pluc
Ale u Amelki ujawnialy sie poczatki jak u Antka, wiec w poniedzialek maz poszedl z nia do lekarza i nasza Pani pediatra stwierdzila ze jak jutro bedzie tak jak jest dzis lub gorzej to tez wypisuje skierwanie do szpitala.
We wtorek zapadla jednak decyzja, ze Amela tez laduje w szpitalu i tak cala familia wyladowala w szpitalu.
Dobrze, ze akurat oddzial jest po remoncie i sa sale dla dwojki dzieci i lozka dla rodzicow. Caly pokoj mielismy dla siebie:) To chyba byl jedyny pozytyw z teg wszystkiego
A u Amelki w szpitalu rowniez stwierdzili wirusa RSV i zapalenie oskrzeli

Ale jak jeszcze bylam z Antosiem na sali to w nocy z niedzieli na poniedzialek przyszla do nas bardzo bardzo fajna kolezanka Antonina - Tosia:) i jej mama, z ktora mamy kontakt d dzisiaj:)

Ale tak podsumowywujac, z dwojga zlego to byl najlepszy pobyt w szpitalu mimo tego wszstkiego co sie wydarzylo.
Pani pielegniarka jak wchodzila rano do nas to zawsze mowila "Dzien dobry rodzina K...." :)

Dzisiaj bylam z Amelka na kontroli i jeszcze slychac cos w tych oskrzelach i dalej robimy inhalacje. Miejmy nadzieje, ze w poniedzialek bedzie juz wszystko dobrze:)

No to czasu wystraczylo mi na tyle, reszta bedzie pozniej;) Milego weekendu dla wszystkich:)

1 komentarz (pokaż)
30 maja, 12:52

O rany to juz 4 m-ce jak mnie tu nie bylo?? Czas tak leci ze czlowiek nie zdaje sobie z tego sprawy:)
Od tego czasu w sumie i duzo i malo sie wydarzylo, dzieciaki rosna jak na drozdzach. Za tydzien beda mialy 8 m-cy, Amelka juz sama siada ladnie i przyjmuje pozycje do raczkowania a nawet czworakowania. Ogolnie niezla artystka z niej:) i taka smieszka, caly czas sie usmiecha Sloneczko moje:** A Antos dalej jest maruda, czasami bardziej a czasami mniej. Troche mnie to zlosci bo jeczy bez powodu caly dzien a czlowiek naprawde ma dosc bo ile mozna ale co zrobic?? Trzeba syna znosic nawet z tym jeczeniem:)Jak sie go posadzi to chwilke sedzi sam, ale jeszcze sam nie siada tylko na brzuchu przyjmuje taka pozycje jakby mial doslownie leciec hehe:)
Przyjmuje tez pozycje do raczkowania i pewnie jeszcze chwila i zacznie nam siadac:)

Nocki niestety sa dalej tragiczne, i caly czas czekam na poprawe. Jak nie budza sie na jedzenie to w srodku nocy jedno stwierdza ze sie juz wyspalo i gada, smieje sie przy okazji wybudzajac drugie i nocka wtedy z glowy:(
Mam tylko nadzieje, ze to nie bedzie trwalo do 3 r.z tak jak nieraz slysze ze zdarzaja sie takie przypadki.

Z pozostalych rzeczy bylismy w osrodku wczesnej interwencji ze wzgledu na ich wczesniactwo, ale lekarz stwierdzil ze rozwijaja sie bardzo dobrze jak na wczesniaki i wyslal nas do pozostalych lekarzy ale tylko kontrolnie i tak: psychologa mamy juz zaliczonego, a tak w zasdadzie to nie wiem po co on jest bo i tak nic nie wnosi. Kobieta namwet nie wiedziala o czym ma z nami rozmawiac i byly tylko takie ogolne sprawy i tyle. W czerwcu jeszcze czeka nas fizjoterapeuta i logopeda.
No i w czerwcu planujemy tez wyruszyc na wakacje, co prawda tylko do rodzicow bo na taki wyjazd prawdziwy wakacyjny niestety w te lato nie ma kasy::( Ale zawsze cos, zmiana otoczenia i zawsze jakas pomoc.

Zakupilismy tez nowy wozek bo ten ktory mielismy do tej pory robil sie coraz bardziej denerwujacy. Malo ze ciezki to jeszcze spacerowki totaln klapa i zapadla decyzja o wersji jeden obok drugiego. A do tej pory mielismy Bebetto 42, a teraz bedzie Baby jogger city mini double gt i to dzisiaj:)
Bo nasz udalo sie sprzedac w niedziele i 2 dni musialam siedziec z nimi w domu bo niestety nie bylo jak wyjsc. Ale juz jutro wyjdziemy na spacer z nowa lepsza fura:)

I jeszcze nie mamy ani jednego zabka niestety, juz jakis czas dziieciaki widac ze mecza je te dziasla i Antek ma strasznie napuchniete ale jak na razie nic tam nie chce wyjsc
I nie wiem czy przez to nie chca mi jesc kawalkow. Probowalam ze 3 razy wprowadzic im male kawalki ale za kazdym razem pluly i mialy odruch wymiotny.
Do tej pory byly tez na sloikach i chcialam im zaczac sama gotowac, ale niestety to co im zrobie tez nie chca. Wola sloiki i koniec;( a robie to samo co jest w sloikach.

Oj nie da sie tak nadrobic 4 m-cy, ale caly czas powtarzam sobie ze bede nadrabiac zaleglosci i lipa z tego wychodzi. Ale obiecuje, ze nastepny wpis nie bedzie za nastepne 4 m-ce:)

Na koniec kilka fotek;)
http://www.fotosik.pl/zdjecie/7a5afc2c2c78f739
http://www.fotosik.pl/zdjecie/6798bf4ff905f100
http://www.fotosik.pl/zdjecie/1bb58db338631a9e
http://www.fotosik.pl/zdjecie/fe0b02f28785a09d
http://www.fotosik.pl/zdjecie/16dc8a4bfebc78b8
http://www.fotosik.pl/zdjecie/7bea78a7bf14a18d

1 komentarz (pokaż)
31 maja, 13:22

Ostatni dzien maja
Koniec maja to zdecydowanie totalne katastrofa pogodowa razem z samopoczuciem, ktore leci na leb i szyje...Tak liczylam ze w koncy wyjde z dzieciakami na spacer po 2 dniach w domu a tu lipa, tak u nas wieje ze malo lba nie urwie. I niestety 3 dzien siedzimy w domu, chociaz jak tatus wroci z pracy to chociaz przejedziemy sie z nimi zeby z domu wyszly:( No jakas masakra, cisnienie przy okazji chyba jakies slabe bo i glowa mnie od wczoraj tak boli ze lepiej nie mowic i samopoczucie do najlepszych nienalezy:(

Ale co dziwo od wczoraj dzieciaki jakies takie grzeczne nawet sie zrobily:) az jestem sama w szoku, ciekawe tylko ile to bedzie trwalo:)

W piatek moj mezus ma 2 rozmowy w sprawie pracy i oby sie udalo zmienic mu ta prace bo z obecna to dlugo tak nie pociagniemy. A tu zaraz trzeba kupic drugie krzeselko do karmienia i foteliki do auta. Kurcze wczoraj przyszedl wozek i wszystko pieknie ladnie, jestem bardzo zadowolona;) Jak na razie po prostu bajka i dzieciaczki sie ucieszyly:) tylko jest maly minus bo nie ma do niego orginalnej folii przeciwdeszczowej tylko jakas mala dodana z innej spacerowki, chyba cos musielismy nie dopatrzec ale i tak trzeba bedzie ja dokupic tylko sama folia niestety kosztuje uwaga......200 zł!!!!! Producent wozka to chyba szalal. Ja wszystko rozumiem, ale folia zeby tyle kosztowala to juz przesada!!!!:/

No dobra to teraz chwila odpoczynku zanim maluchy sie obudza na obiadek:)
Milego dzionka:)

1 komentarz (pokaż)
2 czerwca, 20:17

Tak króciutko...

Jutro wyjezdzamy do naszych rodzicow, tydzien u mnie i tydzien u meza:) 2 tygodnie jakby to ujac lekkiego odpczynku:)
Wracamy 18.06 w miedzy czasie postaram sie cos skrobnac czasami:)

0 komentarzy (pokaż)
4 czerwca, 19:32

Pobyt u mamy:)

Od wczoraj jestesmy u mamy i jest fantastycznie, psychicznie czuje sie zdecydowanie lepiej a to jeszcze taki krotki czas:) Wczoraj co prawda troszke bylismy na dzialce, dzieci skorzystaly a my zrobilismy malego grila.
A dzisiaj pogoda straszna, caly dzien lało i niestety musielismy siedziec w domu:( mamy tylko nadzieje ze od jutra bedzie lepiej. Cieplo i bedzie mozna korzystac ze swiezego powietrza na calego:**
Co prawda jeszcze nie zrobilam zadnych zdjec, ale od jutra postaram sie nadrobic zaleglosci i powstawiac xD

Dzieci robia coraz wieksze postepy, Amelka zaczyna juz cos raczkowac. Co prawda jeszcze jej tak nie wychodzi w wiekszosci razy ale cos zaczyna sie dziac i przy mnie zaczyna sie podnosic do chodzenia
A Antos juz coraz leiej sie podnosi, no moze chcialby ale jeszcze nie ma tyle sily. Jeszcze chwila i bedzie sie dzialo;) A w czwartek skoncza 8 m-cy
Jak tak na nich patrze to strasznie szybko sie rozwijaja, i w ogole nie widac ze to wczesniaki:) Jestem bardzo, ale to bardzo dumna mama;)

0 komentarzy (pokaż)
28 czerwca, 12:34

8,5 m-ca;)

Ja tylko tak króciutko poki szoguny spia chwile....i to doslownie chwile
Dzieciaki rozwijaja sie nazbyt szybko i dobrze
Amelka:
siedzi, raczkuje, stoi przy meblach i nawet zaczyna przemieszczac sie przy meblach w bok i wychodzi jej pierwszy zabek:) Ledwo go jeszcze widac ale czuc pod palcami (dolna jedynka po lewej stronie)

Antos:
siedzi, ale jak sie go posadzi, raczkuje, stoi przy meblach i tez przemieszcza sie przy meblach w bok:) na pierwszy zabek jeszcze czekamy

Nie wiem dlaczego ale bardziej raduje mnie zabek Amelki jak to ze zaczely stawac...no i koniec pobudka...

2 komentarze (pokaż)
4 lipca, 12:45

Mam najwspanialszego meza na swiecie:****

Tamten tydzien tak mi dal w kosc ze mialam wszystkiego totalnie dosc:( I poprosilam meza zeby zostal z dzieciakami a ja wyjde chociaz na 2 godz
A on malo ze zostal z nimi wczoraj prawie 6 godz to jeszczer powiedzial zebym poszla sobie do kina i wyluzowala sie;)
Pomoglo mi to bardzo, jedyny minus tego wszystkiego jest takie ze czas minal za szybo...:(
Ale ciesze sie bardzo, ze mialam taka mozliwosc:)

Jak juz znajdziemy nianie to bedziemy mogli razem i troche czesciej tak wychodzic. Ale jak na razie to straszna lipa z niania...wczoraj byla dziewczyna i juz bylismy dogadani ale wieczorem niestety zrezygnowala tzn. wymyslila jakies wymowki zeby zrezygnowac. A druga niestety nie przyszla, strasznie ciezko znalezc nianie dla blizniakow:(

1 komentarz (pokaż)
11 sierpnia, 20:02

U nas trochę zmian...

Tydzień temu zdecydowaliśmy na spontana ze pojedziemy do mojej mamy skorzystać z pogody i ogródka bo my niestety nie mamy a nad morze nie ma co się wybierać bo jest kosmos:(
I wszystko w sumie było w porządku, dzieciaki były trochę marudne ale daliśmy radę. Za to cała powrotna drogę darly mam się w aucie. 4 godziny z pół godzinną przerwą na drzemkę. Już na konie to myślałam że nie wyrobie.
Chyba musimy wymieni im foteliki bo co prawda mieszczą się jeszcze w te od urodzenia ale za 2 miesiące będą miały roczek a poza tym siedzą już stabilnie i nawet chodzą więc w tym miesiącu wymiana i miejmy nadzieję że będzie lepiej☺

No właśnie i po tym weekendzie stasznie poklocilam się z Piotrkiem, zresztą nie pierwszy i ostatni raz w ciągu ostatnich 3 miesiącu. Nie wiem co się dzieje ale nie jest dobrze i zaczyna mnie to martwic. Wszystko zeszło się na moje zmęczenie, bo faktycznie cały czas jestem z dziecmi i praktycznie nie mam wytchnienie a ostatnio nawet jak Piotrek jest w domu to szczerze mówiąc bardzo minimalnie mi pomaga przy
Tak więc pierwsza temat zaczęła moją mama, aby Piotrek został z dzieciakami i pzyjechala do pomocy jego mama a ja pojadę do mamy na weekend i odpocznę chociaż taka chwilę. Nie powiem długo się opieralam bo nie wyobrażałam sobie sytuacji ze zostawiam dzieci i jadę ale jednak przemecznie organizmu zrobiło swoje.
Ciągle klocilam się z Piotrkiem i to też w jakimś stopniu odbijalo się na dzieciach a ja nie chce takiej sytuacji bo to przecież nie ich wina.

I stało się...☺
Jestem właśnie w pociągu i jadę na chwilę wytchnienia.
Wiem co sobie możecie pomyśleć...jak to? Ja bym tak nie zrobiła....
Ale z pewnością mamy bliźniąt lub wieloraczkow przyznają mi rację. Z taką tylko różnica ze nie każda mama ma taką możliwość

A w domu został sam Piotrek z dziecmi. Nie chciał pomocy swojej mamy. Nie dziwię mu się, bo jego rodzice stasznie ostatnio olewaja dzieci az przykro:(
W niedzielę wracam, mam nadzieję w naladowana pozytywna energia i działaniem na następne miesiace☺

Zapomnialabym bo przez ostatnie 2 dni tak się tym podniecam ze szok

2 komentarze (pokaż)
15 sierpnia, 22:18

Niestety powrot do rzeczywistosci...

Powrot nastapil w niedziele, i szczerze mowiac to nie bardzo sie cieszylam ze wracam. Wiem brzmi to troche strasznie ale niestety tak bylo.
U mamy co prawda odpoczylam ale nie tak jak chcialam, mialam odpoczac psychicznie - zresetowac sie troche a znowu odpoczelam troche tylko fizycznie. Oczywisce zawsze to cos i jestem bardzo wdzieczna Piotrkowi ze zostal z dzieciakami a ja moglam pojechac. Pewnie nie kazdy maz podjalby sie takiego zadania a tym bardziej z dwojka maluchow.

W poniedzialek mialam tylko jeden dzien kryzysowy, chyba po powrocie ale teraz jest zdecydowanie lepiej:))

Mimo wszystko dalej lapia mnie takie stany, ktorych do tej pory nie potrafilam nazywac. Wlasnie wydawalo mi sie ze to zmeczenie i musze odpoczac.
Co prawda zmeczenie, zmeczeniem ale to nie bylo wszystko. Wczesniej mic o tym nie wspominalam bo tak sobie pomyslalam ze nie chce aby ktos o mnie ppomyslal ze jestem zla matka. Ale ostatnio na zaprzyjaznnionym blogu wlasnie cos takiego przeczytalam. I to nie tylko ja miewam chwile slabosc
U mnie to nie jest chwila, chwile to wszem mam ale te dobre. A te zle przewyższają wszystko.
A zaczeło sie jakos chwile po porodzie, moze 2 m-ce a ostatnio tak chcialam zobaczyc definicje slowa "depresja". Do tej pory mnie to niedotyczylo wiec nawet wczesniej na o nie wpadlam i o dziwo wiele rzeczy sie pokrywala.
Wiec w najblizszym czasie czeka mnie wizyta z tym stanem u specjalisty.
Nie chce zeby dzieci czy Piotrek cierpieli przeze mnie. Sama tez nie jestem w stanie sobie pomoc, wiec jedynie co zostaje to chyba lekarz. Mam nadzieje, ze on mi pomoze

Ostatnio strasznie pesymistycznie, ale czasami i tak musi byc. W koncu tak wyglada zycie. Nie zawsze jest uslane rozami....

2 komentarze (pokaż)
6 września, 14:56

problemy z mezusiem

ostatnio mamy z Piotrkiem trudniejszy czas i to od dluzszego czasu. Nie potrafimy sie porozumiec i czesto sie klocimy ale mimo iz wczoraj mielismy dosc spore spiecie to dzisiaj pomogl mi. Tzn wstalam dzisiaj z mega zlym samopoczuciem, bol glowy i ogolnie slabo bardzo bylo
Napisalam do niego i od slowa do slowa przyjechal i zrobil mi kilka rzeczy ktore bardzo potrzebowalam na teraz. Czasami sie zastanawiam jak to bedzie i jak to sie skonczy
Problemy finansowe czasami mnie przerastaja a do tego jeszcze dzisiaj przyszedl mandat z ostatniego powrotu od mojej mamy. 500 zl i 6 pkt
Kurde malo mamy wydatkow i problemow to jeszcze mandatu nam brakowalo, az chce mi sie plakac czasami

Jeszcze jest problem z kredytem hipotecznym, ale wczoraj zadzwonilam sie dowiedziec bo nie do konca Piotrkowi wierzylam w to co mowi i dowiedzialam sie ze mamy spore zadluzenie na ten miesiac i musialam sie sporo tlumaczyc dlaczego raty wplywaja nie regularnie i kiedy zostanie wyrownane aktualne zadluzenie. Moja nauczka na przyszlisc, nie ufac w 100% mezowi, do tej pory wydawalo mi sie ze nie zrobilby takich rzeczy a jednak
Boje sie o to wszystko, mamy 2 malych dzieci:(

1 komentarz (pokaż)
7 września, 21:22

11 miesiecy

Dzisiaj mija 11 miesiecy naszych szkrabow, jeszcze miesiac i skoncza roczek:)
hmm... i szybko i troche wolno, chyba pierwsze kilka miesiecy jakos do wiosny wolno mi schodzilo a teraz jakos tak czas przyspieszyl troche:)
Dzieciaki coraz lepiej sobie radza z chodzeniem tzn. Antos juz praktycznie smiga na calego i pora kupic mu pierwsze butki ale dobre bo te ktore ma do tej pory to takie raczej nienajlepsze.
A Amelka nasz boi dudek wszystko ostroznie i tak tez jest z chodzeniem. Powolu zaczyna sama chodzic i jest juz kilka kroczkow ale powolotku i dojdzie do swojego☺️
Potrafia sie chwile z soba zajac, tak wychodzi im 5-10min max. Czasami dadza mi cos zrobic w domu ale jeszcze troche z tym ciezko.
Ostatnio jedna rzecz mnie wzruszyla, mialam do tej pory kilka dni kiedy gorzej sie czulam lub bolala mbie glowa i wtedy o dziwo maluchy byly grzeczne, potrafily sie bawic albo same albo ze soba i nie jeczaly i nie krzyczaly. Jakby rozumialy i wiedzily ze tak trzeba. Wiem wiem, to juz duze dzieci i duzo rozumieja ale jeszcze takie rzeczy mnie zadziwiaja bo mimo wszystko sa dla mnie jeszcze takie malutkie

1 komentarz (pokaż)
8 września, 17:19

marudny dzien

Ale maluchy maja dzisiaj marudny dzien, a zwlaszcza Antek nie wiem moze to przez pogode?
Nie padalo wiec, chcialam wyjsc z nimi na spacer bo ostatnue dni deszczowe i siedzielismy w domu to nawet godziny nie bylismy na spacerze bo zaczely sie drzec i wyrywac to tak sobie pomyslalak ze moze przed blokiem sobie pochodza i jeszcze chwile spedzimy na dworzu ale gdzie tam. Chwile faktycznie bylo ok, a pozniej znowu szal i skonczylo sie na tym ze wrocilismy do domu:(
kurcze sama nie wiem moze drzemki maja nie tak bo tak w zasadzie same decyduja kiedy ida na drzemke. Wczesniej bylo tak ze chodzily po 9 i jakos po 14 spaly po ok. 1h. A teraz chodza spac po 10 i spia 1,5 a dzisiaj nawet 2 h i teraz poszly spac przed 17 z wielkim krzykiem.. ah co tu poczac?
zauwazylam dzisiaj ze Amelce ida 2 zeby jednoczesnie 2 na gorze i jedynka na gorze, tylki ze 2 juz widoczna:) a Antos jak na razie ma 2 na dole:)

Zaczelam sie juz rozgladac za dekoracjami i tortem na roczek maluchow, a zostal tylko i az miesiac. A chcialabym zeby bylo troche z pompa, tym bardziej ze chrzciny byly lipne, co prawda z wlasnego wyboru ale jednak bylo jak bylo:)

1 komentarz (pokaż)
10 września, 21:18

podsumowanie weekendu

Niestety nie moge do przyporzadkowac do najlepszych. Ostatnio dzieciaki tak daja czadu, ze wszystkiego sie odechciewa. Nie mam pojecia czy to zeby czy cos innego...

w sobote pojechalismy zobsczyc butki dla nich, do sklepu bartek i kupilismy. Troche bolalo, ale pierwsze buty to wazna sprawa a bie chce mieć wyrzutow sumienia pozniej ze przez buty maja platfusa czy cos. W domu caly czas chodza na boso, nawet w sklarpetkach nie potrafia bo sie slizgaja i przewracaja. Ale Antos w nowych butkach radzi sobie super, a Amelka jeszcze sama dobrze nie chodzi wiec nie wymagam zeby w butach szoruje o chodnik przodem.
Po poludniu udalo sie jeszcze skoczyc z nimi na spacer i oczywiscie nie obylo sie bez marudzenia i jeczenia.

A niedziela byla totalnie koszmarna, drzemki w dzien po 15 min i krzy bo byly zmeczone do tego Antosiowi zaczal nasilac sie kaszel i nie wiem czy cos sie nie zaczyna dziac... mam nadzieje ze nie. Piotrek chcial pojechac do przychodni dyzurnej ale jeszcze tak naprawde nic sie nie dzieje tylki troche pokasluje. A wiadomo w takich miejscach jest kupa gorzej chorych dzieci i wolelismy nie ryzykowac.
A jutro Amela miala miec szczepienie i teraz wszystko pod znakiem zapytania bo cos czuje ze beda chcieli przesunac nam to szczepienie i jednak jutro wybiore sie chyba z Antosiem do lekarza.

Aj chyba lapie mnie jesienna deprecha:((

Aaa wlasnie zapomnialabym o nocy z piatku na sobote, ktora byla tak koszmarna ze pol nocy nie spalismy bo Antek sie tak darl ze szok. Nie wiadomo o co chodzilo, mleko nie, przytulenie nie wiec w koncu wsadzilam Antosiowi czopek paracetamolu i pomoglo na jakos 4 godz. O 4 nad ranem Piotrek wymiekl i zamienilam sie z nim i udalo sie zasnal przed 5 jakos i spal do 6.45 chyba. O dziwi ze Amela sie nie obudzila przez te jego krzyki i roszady w nocy... masakra. Kiedy to sie skonczy? Juz nie wymagam zeby spaly w lozeczkach, niech spia z nami ale zeby spaly w miare a najlepiej cala noc.
Czuje ze bedzie problem, bo pozniej nie beda chcialy spac w lozeczkach tylko beda spaly z nami do nie wiadomo kiedy.

2 komentarze (pokaż)
12 września, 10:28

Chorobowy poczatek tygodnia

No wiec w niedziele zauwazylam ze Antos zaczal czesciej kaszlec i pojawil sie katarek, wiec wczoraj wizyta u lekarza i okazalo sie ze ma wirusowke, a Amela chyba poczatek bo tez zaczela nam kaslac i ma szmery jak to Pani doktor stwierdzila. Kurcze a juz sie cieszylam ze dzieci zachartowane i nie beda nam chorowac a tu lipa, ale zabezpieczylam sie na przyszlosc i juz kupilam tran tylko musze obmyslec jak im bede podawac
No i jeszcze dobrze by bylo im robic inhalacje, zwlaszcza Antosiowi ze wzgledu na katarek ale ciezki idzie. Bedzie 20 prob, nie ma innrgo wyjscia
:) Bardzo ratuje nas tez masc aromactiv, w nocy bardzo Antosiowi pomagala dzieki temu nic byla w miare. Chociaz po ostatnich 2 nocach jestem totalnie wypompowana i dzisiaj nie obejdzie sie bez energetyka

1 komentarz (pokaż)
12 września, 10:29

o nie, ale mi ucielo a tak sie naprodukowalam

1 komentarz (pokaż)
12 września, 20:13

Mialam dokonczyc, ale po calym dniu stracilam watek


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września, 20:14

0 komentarzy (pokaż)
15 września, 10:10

nocki i zdrowko....

z dzieciaczkami lepiej, juz maja coraz mniej kaszlu. mozna powiedziec ze bardzo rzadko ale jeszcze troszke utrzymuje sie katar. Ale nic nie moge z tym zrobic bo nasivin-nieda rady, inhalacje-wyrywaja sie i krzycza, tylko raz sie jako tako udalo a frida, no to to juz nie daj boze zeby uzywac:( mam nadzieje ze bedzie mijalo, juz w sumie jest lepiej niz bylo.
No dzieci lepiej, ale Piotrus sie pochorowal niestety i najgorsze jest to ze nie ma miejsca w przychodni.. Mnie na szczescie tylko 2 dni gardlo bolalo i minelo:)
Ostatnie 2 noce byly w miare tzn. spaly zdecydowanie lepiej niz ostatnio, ale ile jeszcze bedzie trwalo spanie z nimi w osobnych pokojach??:( kurcze ja juz nie pamietam jak to jest miec meza w lozku:(
No coz caly czas sobie powtarzam, kiedys to minie....

Przygotowania do roczku ruszyly:) wczoraj zamowilam dla nich bodziaki a w sobote podjade kupic spodniczke tiulowa bo znalazlam fajna na olx.
Jeszcze musze znalezc dekoracje na tort i musimy podjechac po ozdoby.... aaa, no i jeszcze musimy zamowic jakiegos zraza dla kazdego na obiad bo stwierdzilam ze nie bede nic robic tylko zamowimy. Ma byc 10 osob takze tlumow nie bedzie:) chociaz na 48 m2 bedzie to odczuwalne:D
Aaa i jeszcze wczoraj skoczylam do pepco bo maluchom trzeba juz pokupowac ciuszki na jesien i troche zaszalam, ale jestem bardzo zadowolona:) naprawde warto tam kupowac, ciuszki bardzo ladne (jak dla mnie:)) i ceny mega niskie, nawet jak pozdzieraja to nie bedzie szkoda.

P.s Chcialabym wstawiac tutaj bezposrednio zdjecia, ale niestety nie wiem jak probowalam juz na kilka sposobow:( bo przez fotosik to zajmuje sporo czasu i troche mi sie nie chce:) pomocy!!! :)

Etus bardzo dziekuje za rade:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września, 10:11

1 komentarz (pokaż)
16 września, 19:58

Bostonka

No wiec dzisiejsza noc tragiczna, od 12 Antek dawal czadu i tylko sie zamienialismy z Piotkiem lozkami i dziecmi a o 3 w nocy Antos sie obudzil i po prostu zalamka:( ale jakos kolo 4 udalo sie zasnac ponownie i o 6.30 wstac definitywnie. Rano bylo jeszcze dobrze, tylko Antek strasznie marudny i placzliwy, Piotrek zmierzyl mu temperature i byla w normie.
Przyszla godzina 13 i mielismy wychodzic na chwile na powietrze, ale Antos skipsztalil sie w pampersa wiec wzielam go do przebrania i szok. Mial tak wysypke jakiej jeszcze nigdy nie widzialam, od razu zmierzona temperatura i goraczka. Wiec zamiast na spacer musielismy jechac do dyzurujacej przychodni, a tam doktor stwierdzil bostonke czyli wirusowka, grypopodobna. Zapisal leki i z powrotem do domu
Piotrek szybko do apteki, jak wrocil dostal czopka na zbicie temperatury, mleko bo nie chcial obiadu i zasnal jakos kolo 16, spi do tej pory i zastanawiamy sie z Piotkiem jak bedzie wygladala ta noc. Czy znowu nie bedziemy spac??
Na szczescie goraczka zostala zbita, a Amelka bawi sie w najlepsze:)
Jest mozliwosc ze sie zarazli bo ta bostonka jest zarazliwa, ale jak pytalam lekarza to powiedzial ze jak ma sie zarszlic to i tak sie zarazi. Z jednej strony ma racje bo dzieci maja caly czas kontakt ze soba nie jestem w stanie ich od siebie odizolowac. Mam nadzieje, ze jest na tyle silna ze nic jej nie bedzie. A za 3 tyg urodzinki, oby nie trzeba bylo przekladac daty:/
A ja z tego wszystkiego sie poryczalam, to chyba z tej bezsilnosci, w tym tygodniu tez byly chore i bylo ciezko a Piotrek wracal 17, 18 dopiero i wszystko na mojej glowie. Przydalaby mi sie chociaz jedna osoba do pomocy przy takich sytuacjach, ale niestety nie ma nikogo i trzeba sobie samemu radzic.... ;(

2 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK