BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Amelcia i Antos już roczek za nami

Autor: daria1605
Przejdź do OvuFriend i przeczytaj moją historię starania się o dziecko
Wstęp

Moja ciąża: jak dla mnie bardzo dlugo wyczekiwana..

Chciałabym być mamą: kochajaca, ale nie nadopiekuncza

Moje emocje: ogromna radosc...nie dowierzanie, ale tez obawy czy wszystko bedzie w porzadku

11 marca 2016, 07:47

z pierwszym wpisem mialam zaczekac do pierwszej wizyty u lekarza, ale chyba przelamie to i zaczne juz dzisiaj:)

O ciazy wiemy juz tydzien i juz zdazylam sie oswoic ta wiadomoscia i juz nie moge sie doczekac kiedy zobacze mojego kochanego, malego szkraba:*
jeszcze sie boje,ze moze cos byc nie tak w koncu to pierwszy trymestr a jak jeszcze sie staralismy to naczytalam sie o poronianiach i ciazach pozamacicznyvh i biochemicznych ze strach teraz tym bardziej wiekszy:(

dzisiaj robilam tez oststni test i II kreska jest nawet ciemniejsza kontrlnej wiec nie lece na bete....chociaz moze, bede spokojniejsza.
Chyba jednak pojade:)

jestem taka szczesliwa, ze nie da sie tego opisac. Tyle starania, tyle nerwow. Chociaz staralismy sie nie caly rok ale dla mnie to bylo jak wiecznosc..

Ale najlepsze jest to, ze przed tym jak dowiedzialam sie ze jestem w ciazy kupilam kilka dni wczesniej ksiazke z tematyka jak wlasnie sobie radzic z tym ze nie mozna zajsc w ciaze.....i nie doszlam nawet do polowy hehe:)
wizyta u lekarza w poniedzialek, mam nadzieje ze wszystko bedzie baaaardzo dobrze:)

1 komentarz (pokaż)
30 marca 2016, 18:10

Teraz mam taki metlik w glowie, ze chyba nie da sie go porownac z niczym innym.
A to za sprawa dwoch roznych opinii lekarzy
Przed swietami trafilam do szpitala z powodu plamienia, wolalam to sprawdzic i okazalo sie ze babka nie wiedziala dlaczego mam plamienie ale za to stwierdzila ze beda blizniaki....
Pierwsza reakcja radosc, niedowierzanie ale pozniej zaczelam sie zastanawiac jak to jest mozliwe, przeciez nie cale dwa tygodnie wczesniej bylam u gin ktory sprawil ze jestem w ciazy i nic takuego nie mowil a dzisiaj dowiedzialam sie od mamy ze stwierdzil nawet ze lekarz ktory robil mi to usg jest nie kompetentny

Nie wydaje mi sie zeby lekarz podwazal zdanie lakarza gdyby nie byl pewny, a teraz to mam niezly meksyk bo naprawde nie wiem co mam sobie myslec....

Nie przecze, ze ucieszylabym sie gdyby bylo jedno...wiem ze to brzmi strasznie ale taka jest prawda

Na jutro umowilam sie do gin ktory polecily mi kolazanki z pracy, mam nadzieje ze bedzie na tyle kompenentny i stwierdziile dzieci siedzi mi w brzuchu:)

Jutro bede wszystko wiedziala, a przynajmniej mam taka nadzieje..

1 komentarz (pokaż)
31 marca 2016, 16:51

no i na dzisiejszej wizycie lekarz rowniez stwierdzil ze beda blizniaki tylko ze patrzac na usg roznica miedzy plodami byla dosyc spora.
Oba maja serduszka, teraz tylko sie martwie co to moze znaczyc a z tego wszystkiego zapomnialam zapytac gin....

3 komentarze (pokaż)
2 kwietnia 2016, 18:09

no to wracam ale juz pelna radosci i nadzieji ze bedzie dobrze:)

przyznaje ze na poczatku bylam sama nie wiem szok, niedowierzanie czy ze akurat nam sie udalo i od razu jest dwojka...

Ale teraz juz jest ok i ciesze sie bardzo na ta dwojke <3

3 komentarze (pokaż)
7 kwietnia 2016, 21:40

Poczatek 10 tygodnia i jak na razie to bardzo dobrze sie czuje, bylo doslownie tylko kilka dni kiedy wymiotowalam i zle sie czulam, lub bolala mnie glowa.

Jak na razie nic jeszcze nie zauwazam w zmianie sylwetki a juz bym chciala maly widoczny brzuszek:)

Denerwuje mnie tylko moja mama bo od razu zaklada ze sobie nie poradzimy, ze sama nie wyjde z dzieciakami na spacer i mam sobie juz szukac osoby do pomocy:/
No zero wiary w ludzi...wiem, a raczej domyslam sie ze nie bedzie latwo ale od razu ze sobie nie poradze? To nie dodaje mi skrzydel a wrecz przeciwnie, doluje:(

W poniedzialek wizyta i juz sie nie moge doczekac:*

2 komentarze (pokaż)
12 kwietnia 2016, 10:46

Wczoraj bylo badanie, piekne zdjecia usg i pierwszy raz w koncu uslyszelismy serduszka naszych skarbow:*
wszystko jest z nimi w porzadku, jeden maluszek jest dosc nisko i jest troszke wiekszy a drugi jest na gorze i ciutke mniejszy ale wszystko w normie:)

wiekszy maluszek sie nawet troszke ruszal, az mi lzy poplynely ze wzruszenia a drugi chyba za to uciol sobie drzemke:p

10 maja czekaja nas badania prenatalne, juz sie sie moge doczekac i mam nadzieje tylko ze wszystko z nimi bedzie w porzzadku:) musi byc i juuuuuz....:)

Brzuszek juz powoli zaczyna rosnac i spodnie robia sie ciasne ale kurcze jeszcze za wczesnie na ciazowe i teraz bedzie lekki problem ale sobie jakos poradzimy:)

I mam taki problem z ktorym nie potrafie sobie poradzic, moze troche glupie pytanie ale ktos mi pomoze. No wiec nie wiem jak tutaj wstawiac zdjecia a z checia podzielilabym sie zdjeciami naszych maluszkow:)
Moze ktos pomoze i powie mi jak to sie robi???:)

1 komentarz (pokaż)
15 kwietnia 2016, 22:08

Tydz 11:)
Po dzisiejszym dniu jestem bardzo podekscytowana, bo kupiłam sobie pierwsze w życiu spodnie ciążowe:)
Niestety w te sprzed ciąży już się nie mieściłam a jak pochodziłam po sklepach za takimi bardziej luźnymi to po postu jakaś porażka..nic mi się nie podobało:(

W nich to nawet brzuszek wydaje się być większy niż normalnie, ale to też mnie cieszy bo w końcu trochę widać że jestem w ciąży:)
Jutro postaram się wrzucić fotki:)

Jutrzejszy dzień też zapowiada się ciekawie, bo mamy spotkać się ze znajomymi a paradoks tego wszystkiego jest taki, że znajoma zaszła w ciążę bardzo podobne jak ja tylko rok temu. A ich córeczka ma teraz 5 m-cy. Fajny z niej szkrab:)

0 komentarzy (pokaż)
25 kwietnia 2016, 07:30

Wczoraj byl fajny wieczor bo lezelismy sobie w lozku i Piotus przylozyl ucho do brzucha stwierdzajac ze slychac jakby cos sie ruszalo w wodzie. Tak porownal ten dzwiek, kurcze szkoda ze ja nie moge posluchac a tak bym chciala:(

Ale za to ja jak przykladalam palce to wlasciwie nie wiem czy to mozliwe w ogole to czulam jakby serduszko bilo:) Piotrus stwierdzil ze to z opuszka ale macalam inne czesci brzucha i nie wszedzie to bylo czuc a malo tego zmienialo polozenie, no jakby dzieci sie normalnie ruszaly......mega uczucie:)

Kocham Was moje robaczki:*

0 komentarzy (pokaż)
1 maja 2016, 10:05

ale naknocilam cos w kalendarzu, ale najwazniejsze ze nie zniknelo nic z kalendarza ciazy
Jestem na siebie taka wsciekla....wrrrr:/

a chcialam tylko zakonczyc kalendarz na ovu i wymusilam rozpoczecie nowego cyklu
Ja to zawsze wymysle cos genialnego....glupia ja:/


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja 2016, 10:36

0 komentarzy (pokaż)
14 maja 2016, 11:27

http://images77.fotosik.pl/594/452d5a61289cb059med.jpg

Aktualnie mamy 15 tydzien i tak sobie porownywalam dzisiaj zdjecie z 5 tyg i jednak cos tam rosnie. A do tej pory wydawalo mi sie ze jeszcze brzusio nic nie rosnie:)
tak bym juz chciala zeby byl troszke wiekszy no taki ciazowy:)

A tak poza tym jestesmy po usg prenatalnym i na cale szczescie wszystko jest w porzadku, dzieciaczki sa zdrowe i lekarz byl bardzo zadowolony z wynikow:)
Szczegolowa liste mam dostac zeby sobie wszystko zobaczyc i jak na razie sa 2 dziewczynki:*
Co prawda liczylismy na parke, ale jeszcze moze sie cos zmienic. Z reszta najwazniejsze ze zdrowe te moje robaczki kochane:*

od czerwca planujemy rozpoczac juz gromadzenie wyprawki a po wozek zdecydowalismy sie przejechac az do warszawy bo tylko tam jest jedyny sklep z wozkami dla blizniakow i mozna wszystkie naraz zobaczyc i ceny przystepne:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2016, 14:56

1 komentarz (pokaż)
28 maja 2016, 15:19

Tydz 17:)
Trochę czasu minęło zanim zebrałam się żeby coś napisać i chyba w końcu przyszła ta pora.

Udało nam się pojechać do tej Warszawy zobaczyć wózki ale niestety tylko jeden spełniał większość naszych oczekiwań: Baby Jogger City Select ale niestety okazało się, że jeżeli chcielibyśmy go kupić w sklepie to koszt jaki musielibyśmy ponieść to ok. 5 tys
Więc wróciliśmy do domu i zaczęliśmy szukać na internecie używanego, ofert niestety nie tak dużo a ceny w granicach 3 tys.
Jeżeli chodzi o wózek to mają go kupić moi teściowie, więc Piotrek skontaktował się z nimi jak oni się na to zapatrują i szczerze mówiąc nie byli zachwyceni wręcz przeciwnie.
Zaoferowali się a tak naprawdę myśleli że to będzie kosztowało najlepiej 500 zł. Czasami się zastanawiam na jakim oni świecie żyją, ale chyba im w nim dobrze.
Więc długo się nie zastanawiając zaczęliśmy szukać w internecie innego wózka tego samego modelu, czyli jeden pod drugim.
Na nasze szczęście po niecałych 15 minutach znaleźliśmy polski odpowiednik i zdecydowanie tańszy a jeszcze lepiej fakt że używany ale dodatkowo z isofixem do auta za 1900 i to obok Gdańska:)
Więc szybko zadzwoniliśmy umówiliśmy się na obejrzenie go, jeszcze tego samego dnia. Na miejscu wszystko wyglądało lepiej niż na zdjęciach i od razu się zdecydowaliśmy:) A 2 dni później po niego pojechaliśmy i już go mamy w domu:)

http://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/~y5NTKBIzK9CnJ0VZd_~kRuXeQifG2
Później wstawie więcej:)

Ale naprawdę ten wózek jest w porządku, duże kółka, ładny i nie jest mega długi:)

A tak poza tym to w poniedziałek idę tutaj w Gdańsku do gin bo tutaj też muszę mieć lekarza i już się nie możemy doczekać:*


3 komentarze (pokaż)
6 czerwca 2016, 12:59

Rozpoczął się czerwiec z a z nim 5 mc, brzusio troszkę urósł tylko coś dzieciaczki nie chcą dawać o sobie znać. Może mają jeszcze dużo miejsca, ale mam nadzieje że już niedługo zaczną kopać mamusie:)

Mieszkanie już prawie wykończone, chociaż jak na to patrze to niby cały czas się coś robi ale jednak końca nie widać.
Tak żeby normalnie mieszkać i spokojnie przywitać dzieciaczki w nowym miejscu potrzebujemy jeszcze zrobić szafę w pokoju i upchać tam większość rzeczy, a wtedy będzie gitara a przynajmniej tak mnie się wydaje:)
Poza tym brakuje jeszcze: narożnika w dużym pokoju, szafki pod telewizor i szafki na dokumenty i inne rzeczy, okap, zmywarka, mikrofala do zabudowy, kafelki na ścianę w kuchni, szafka na buty do przedpokoju, wieszak i drzwi do szafy w przedpokoju i sypialni...hmm no i chyba to wszystko, chociaż pewnie coś jeszcze zawsze by się znalazło:)

Teraz generalnie trzeba w końcu uprzątnąć sypialnie po malowaniu, trochę ogarnąć szpargały w dużym pokoju i można zabrać się za wyprawkę:) Chciałabym żebyśmy już ją mieli do końca sierpnia bo ciężko stwierdzić kiedy się urodzą. A później nie chce się denerwować, że czegoś nie mam. A ja to tak lubie wszystko sama wybrać, noo przy małej pomocy męża;P
Mamy już imiona dla naszych księżniczek, i będą Amelia i Zuzia:) chociaż może się jeszcze okazać że Zuzia będzie chłopcem, ale wydaje mi się że będą jednak 2 dziewczynki:)
Wybór nie był łatwy, jak ze wszystkim u nas ale na szczęście się udało:)

W następnym tygodniu będziemy zamawiać łóżeczka, bo już są wybrane i resztę rzeczy. Z czego bardzo się cieszę bo już nie mogłam się doczekać kiedy zaczniemy kompletować wyprawkę:)
14 czerwca wizyta u lekarza i znowu zobaczymy nasze słoneczka małe:*

http://www.fotosik.pl/zdjecie/50869b994ae32aad

http://www.fotosik.pl/zdjecie/7089e3d3f21a8a06
A tak prezentuję się koniec 18 tygodnia:)

2 komentarze (pokaż)
9 października 2016, 06:09

No i wszystko wyszlo troche nie tak jak bym chciala, troche nie zaplanowanie i troche nerwowo...
Nasze maluchy urodzily sie przez cc o 20.52 i 20.53 z wagami 2330 i 49 cm i 2280 g i 46 cm:*
Niestety z powodow oddechowych i zakazenia i z tym tez musza walczyc...ale jestesmy dobrej mysli:)
Bardzo Was kochamy maluszki:****


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2016, 07:45

6 komentarzy (pokaż)
12 listopada 2016, 11:56

5 tygodni

5 tygodni, tyle maja juz nasze maluchy a czas goni jak szalony. Pamietam jak wczoraj dzien kiedy sie urodzily:)
A dokladnie bylo to tak:
W czwartek (06.10) mialam wizyte u gin i stwierdzil ze zwiekszylo mi sie rozwarcie dlatego nastepnego dnia mialam sie wstawic w szpitalu. A planowo mialam tam dotrzecw poniedzialek
W piatek (07.10) rano zostalam przyjeta na oddzial i w sumie niewiele wiedzialam. Przez caly dzien dostawalam przez kroplowke magnez na zatrzymanie rozwarcia ale niestety wieczorem podczas ktg wyszly mi skurcze ktore odczuwalam tylko niewiele bardziej jak podczas calej ciazy
Pozniej jeden lekarz, drugi lekarz i dopiero trzeci lekarz sprawdzil mi szyjke i stwierdzil ze rozwarcie jest na 4 cm i jedziemy do porodu a byla godzina gdzies 19 chyba z tego co pamietam.

I pozniej juz wszystko poszlo, zaczeli mnie jezeli mozna to tak nazwac przygotowawac, ubrali w koszule jeszcze raz zrobili ktg. Cala dokumentacja do wypelnienia oczywiscie ale wszystko wypelnialy polozne ja tylko odpowiadalam na pytania, cale szczescie ze w ciagu dnia zdazylam wypelnic zgode na znieczulenie do cc.
Jak wjechalam na sale, to pamietam dosc duzo ludzi dostalam znieczulenie w kregoslup i od razu sieklo mi nogi a pozniej to juz tak sie czulam jakbym dostala conajmniej jakis narkotyk
Bo lezalam na stole, wiedzialam co sie dzieje ale troche bardzo niekontaktowalam i jak spojrzalam na zegarek a byl tam taki duzy cyfrowy to juz bylo po wszystkim
Lipne bylo przekladanie mnie z lozka na lozko, a bylo to 2 lub 3 razy, bo czlowiek unieruchomiony jak kloda i nic nie moze zrobic
Jak juz zostalam zawieziona na sale to przywitala mnie bardz fajna dziewczyna a okazalo sie ze ona miala cesarke dzien przedemna a moje zdziwienie bylo ogromne ze ona juz tak smigala

Troche to trwalo zanim minela mi telepawka, nie wiem czy faktycznie z zimna czy bardziej z emocji ale nie moglam tego opanowac i chyba to trwalo z godzine moze poltora (chyba:P)
Po 21 zadzwonilam do meza i mowie mu ze jestem juz po, bo przed nie zdazyalam tylko tyle mu powiedzialam ze chyab bede miala cesarke. Jego zdziwinie bylo dosyc spore:) pozniej jeszcze do mamy i jakos pozniej jak juz mi minela ta telepawka po prostu usnelam. A z nocy to pamietam tylko tyle ze co jakis czas sie przebudzalam i slyszalam jak przychodzi polozna i sprawdza czy wszystko ok i zlewa wode z cewnika. No i najgorsze bylo to ze nie czulam nog, jednak to duzy dyskomfort:(

O 5 przyszla polozna i kazala mi wstac, spionizowac sie, umyc sie wiec grzecznie to wszystko zrobilam a bylo po prostu strasznie
Ale trzeba bylo sie zebrac i kiedy juz na tyle moglam chodzic to chyba kolo 7 poszlam zobaczyc moge kochane dzieciaczki bo przy porodzie dali mi je tylko do caluska a bylam taka przymroczona ze nawet nie pamietam ich twarzy wtedy

I tutaj zaczyna sie historia, ktora nie za bardzo chce pamietac
Kiedy pierwszy raz zobaczylam dzieci to tylko tyle ze lezaly w inkubatorach. Nie byly do nieczego dodatkowo podlaczone a od pielegniarek nie moglam sie nic dowiedziec i kazaly czekac na lekarza. Wiec wrocilam do sali, po jakims czasie przyszla lekarka i kazala podpisac jakies zgody po czym poinformowala mnie ze dzieci maja problemy oddechowe i musza jechac do innego szpitala poniewaz tutaj go brakowalo i chciala wyjsc. Wiec ja sie grzecznie pytam czy moze udzielic mi wiecej informacji bo te byly szybko rzucone zdawkowo a ona mi na to ze teraz nie ma czasu i przyjdzie pozniej ze mna porozmawiac
Pierwsza reakcja szok i za bardzo nie wiedzialam co mam robic, sprawna w 100% tez jeszcze nie bylam i chwile pozniej znowu poszlam do dzieci a one byly juz pakowane do inkubatora transportowego. A ta sama Pani doktor mowi do mnie ze mam nie podchodzic do dzieci, wiec mnie ogarnela juz taka bezradnosc i poplakalam sie
Zobaczyla to chyba inna Pani doktor i jak juz zabrali dzieci to usiadla ze mna i na spokojnie poinformowala mnie o wszystkim i wytlumaczyla. Co tak naprawde sie dzieje i dlaczego.

Pozniej przyjechal maz i pojechal od razu do dzieci, zrobil dla mnie zdjecia a tam szok. Bo dzieci znowu w inkuabtaorach i to mnie nie zdziwilo tylko to ze podloczone byly do masek a wygladalo to dosc groznie
Ale maz po rozmowie z lekarzem uspokoil mnie i bylo troche lepiej tylko po wieczornym obchodzie niestety lekarz po jednej dobie nie chcial mnie wypisac a ja nie chcialam wypisywac sie na wlasne zadnie. Wiec stwierdzil ze jezeli jutro bedzie ok, to bede mogla juz wyjsc
W sobote probowalam sciagac pokarm bo maluchy pojechaly tak szybko ze wczesniej nie zdazylam. A ja bardzo chcialam od poczatku by byly karmione moim mlekiem
Maz zawiozl kilka strzykawek z niewielka iloscia, ale zawsze cos. W niedziele wyszlam ze szpitala i od razu pojechalismy do maluchow

Przez 2 tygodnie chodzilismy do nich i obserwowalismy jak szybko robia postepy i uczylismy sie przy oku poloznych jak sie nimi zajmowac (kapac, przewijac i karmic) i szczezrze mowiac bardzo duzo nam to pomoglo
Na koniec tylko u Antka bylo rozszerzenie moczowodu w nerce i musielismy po wyjsciu ze szpitala szybko odwiedzic nefrologa. Ale na szczescie okazalo sie na wizycie u niego ze wszystko wrocilo do normy a to rozszezrzenie bylo prawdopodobnie przez zaazenie ktore mialy i antybiotyki
Teraz tylko kontrolnie musimy wstawic sie w lutym na wizycie a tak poza tym to dzieciaczki sa w pelni zdrowe. Co prawda czeka na nas jeszcze kilka wizyt lekarskich (neurolog, okulista, audiolog i usg bioderek) ale jestem dobrej mysli zreszta nie wygladaja jakby im cos bylo.

Przez te 5 tygodni byly chwile zwatpienia i grozy, zreszta to nie wszystko c chcialabym napisac ale nie da sie tak w jednym poscie.
W nastepnym rozwine watek dotyczacy pokarmu bo to tez dosc ciezki temat:/

Najblizsza wizyte mamy w poniedzialek w poradni patologii noworodka bo robilismy dzieciom wyniki z krwi i musimy zobaczyc co i jak:)

Dziekuje i pozdrawiam wszystkie ktore zainteresowaly sie i pytaly co z maluchami po urodzeniu. Szczerze nie spodziewalam sie takiego zainteresowania:)


2 komentarze (pokaż)
6 stycznia, 13:42

znowu cos naknocilam...czasami troche nie czaje tej strony;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia, 13:43

0 komentarzy (pokaż)
6 stycznia, 14:12

3 miesiące

Jutro nasze szkraby kończą 3 m-ce, czas jak dla mnie na razie nie plynie zbyt szybko. Jak na razie czas wielkich radosci ale tez niejednych kryzysow. Musze stwierdzic jedno, latwo nie jest i zdecydowalam ostatnio ze poprosze moja ciocie ktora akurat mieszka w tym samym miescie zeby przychodzila do mnie chociaz 2 razy w tygodniu na kilka godzin bo juz powoli nie daje rady.
Kompletnie na nic nie mam czasu,chociaz ostatnio kilka razy udalo mi sie przygotowac prosty obiad typu piers z kurczaka, mizeria i ziemniaki...ale zawsze cos bo jednak zamawianie jedzenia kosztuje sporo zliczajac pozniej caly miesiac
Probuje caly czas ogarniac ten caly balagan, uczyc sie systematycznosci i robienia kilka rzeczy naraz ale jak na razie troche lipnie mi t wychodzi wiec mam nadzieje ze z pomoca przyjdzie mi wlasnie ciocia.
Zajmie sie dzieciakami a ja w tym czasie bede mogla zrobic obiad, cos posprzatac czy poprostu odpoczac...

Dzieciaczki juz sa calkiem fajne, sporo rozumieja i nieraz potrafia chwile lezec w spokoju. Ladnie podnosza glowki i juz zaczely podnosic sie na raczkach i wlasnie gdyby nie to ze maja jeszcze troche slabe raczki to mam wrazenie ze zaczelyby raczkowac tak im chodzi pupcia i nogi:)
Sporo tez placza,co juz nie jest fajna sprawa ale niestety i to musimy przeczekac i dac rade

Dzieki bogu bardzo duzo pomaga mi maz i nawet udalo mu sie wziac kilka dni urlopu takze siedzimy razem w domu i jest zupelnie inaczej...nawet nie wie jak bardzo cieszy mnie ten fakt:)

Teraz jestesmy na etapie zmiany mleka bo obecnie sa na bebilonie na ulewanie i bylismy bardzo zadowoleni ale chyba juz najwyzsza pora zmienic je na noormalne i próbujemy zmienic na mleko nan. Fajnie by bylo jakby je zaakceptowaly bo mozna je kupic w biedronce i to w fajnej cenie. A koniec lutego lub poczatek marca planujemy zaczac rozszerzac diete i zaczac od marcheweczki, lub marcheweczki z jabuszkiem.

Spanie:
Tutaj sprawa wyglada nastepujaco, od kiedy zaczely sie problemy ze spanie to byly usypiane na rekach niestety. Jedno u mnie a drugie u meza a ostatnio Amelka tak nam dala popalic bo chodzila spac dopiero o 12 w nocy i wyszlo tak ze Amelka idzie ze mna spac do lozka (powtarzam do niej"idziemy spac, idziemy spac Amelka"i usypia i niestety spi z nami cala noc w lozku:( natomiast Antos jest usypiany przez tate na rekach i cale szczescie spi w lozeczku.
W nocy na jedzenie wybudzaja sie raz jak jest drobra noc, a w przypadku gorszej to 2 razy. Ale uwazam ze i tak ladnie spia bo jak slysze lub wyczytuje w wylnym czasie to dzieci potrafia co godzine nawet jesc wiec na razie jestesmy zadowoleni a przynamniej ja bo akurat to ja cala noc wstaje do nich.Bo maz rano o 5.30 wstaje do pracy:(

Chcialabym bardzo wrzucic zdjecia ale jakos czas mi na to nie pozwala chociaz mam nadzieje ze moze w weekend znajde chwile i powrzucam:)

Pozdrowienia dla wszystkich mamusiek:)

1 komentarz (pokaż)
13 stycznia, 20:35

14 tygodni

Nowy rok zaczął sie dla nas niezbyt laskawie...ale po kolei

Przedwczoraj bylismy na planowanym szczepieniu pneumokoki, 5w1 i dodatkowo zdecydowalismy sie na rotawirusy no i wszystko byloby pieknie i ladnie ale...
Po szczepieniu dzieci sie poplakaly, zreszta normalna sprawa po czym Amelka sie uspokoila i myslelismy z mezem ze usnela. Wyszlismy wiec z gabinetu bo bylo dosc duzo dzieci i zrobilo sie ciasno
Na korytarzu maz zacząl ubierac Amelke a ja ubieralam Antosia. Kiedy maz ubieral Amelke zauwazyl ze jest z nia cos nie tak, zaczal nia kolysac zeby sie obudzila i nic nie pomagala ani delikatnie ani mocniejsze potrzasanie i ze klatka piersiowa jej ciezko chodzi wiec szybko ja zabral z powrotem do gabiletu Pani Doktor a ja zostalam z Antosiem na korytarzu. Ale czekam chwile, nawet dluzsza chwile i nic, wiec zostawilam wszystko zabralam syna i wparowalam rowniez do gabinetu
W gabinecie maz poinformowal mnie ze mala Pani Doktor musiala silnie zastymulowac bolowo ale chwile poplakala i sytuacja sie powtorzyla. Bylo tak kilka razy i w miedzy czasie lapala chwilowe bezdechy.
W przychodni dostala tlen i Pani Doktor wezwala karetke, na szczescie nie czekalismy na nia dlugo.

Ja pojechalam z mala karetka do szpitala a maz za mna samochodem z Antosiem
Na SORze po zbadaniu Amelki dostalismy skierowanie na RTG brzucha, i USG brzucha oraz przezciemiączkowe. Wyniki byly dobre, ale zdecydowali sie przyjac nas na oddzial pediatryczny.
W miedzy czasie obserowalismy bacznie Amelke i wygladalo na to ze wszystko wrocilo do normy

Na oddziale pobran malej krew i mocz, zostawiono wenflon w razie W i pozostawili do obserwacji
Do szpitala trafilismy 11.01 - nic sie nie dzialo, ale wczoraj jeszcze nas nie wypuscili bo stwierdzili ze wola zostawic jeszcze jedna noc na obserwacji i dopiero dzisiaj wyszlismy ze szpitala.

No i wyszlo tak, ze nie wiadomo od czego Amelcia tak miala. Czy to od szczepionek czy od placzu jak to zasugerowal lekarz. Ale przezylismy prawdziwe chwile grozy
W zyciu bym nie pomyslala ze po szczepieniu moze sie wydarzyc taka sytuacja

Co prawda najedlismy sie strachu, ale maluchy bedziemy dalej szczepic z tym ze rezygnujemy ze szczepionki na rotawirusy bo w szpitalu lekarz odradzal nam ja i dziala ona do 12 m-cy tylko.
Fakt 600 zł poszlo w bloto, ale teraz pieniadze nie sa wazne, tylko to ze Amelce nic nie jest. I oby sie juz nic nie powtorzylo.
Takze radze bardzo obserwowac swoje pociechy po szczepieniu bo jak widac, nigdy nic nie wiadomo.


Ale tak poza tym to jak byla z Amelka w szpitalu to maz musial zostac z Antosiem w domu i tak jak bylam z mala to uswiadomilam sobie ze teraz z jednym dzieckiem byloby nudno. Amelka wiekszosc czasu spala a ja w tym czasie nie wiedzialam co mam ze soba zrobic. Bo normalnie w tym czasie jak ona spi to ja zajmowalam sie Antosiem a tu niestety go nie bylo i bardzo ale to bardzo za nim tesknilam:***
Daja nam nie raz tak popalic ze szok, ale kocham ich ponad zycie:***

Kurcze troche sie rozpisalam, ale chcialabymm tez napisac o warunkach panujacych w szpitalu bo bylam w totalnym szoku.
Akurat trafilismy na wyremontowany oddzial pediatryczny i tak sale tylko dla dwojki dzieci a na sali rowniez male tapczany rozkladane dla rodzicow. Co prawda za dobre rodzic musi zaplacic 10 zł ale warunki naprawde dobre. Pomieszczenie socjalne z czajnikiem i lodowka, gdzie rodzice moga spokojnie usiasc i cos zjesc, wypic kawe czy poprostu posiedziec i odpoczac.Bo na sale niestety nie mozna bylo wnosic jedzenia. I lazienka z prysznicem, zeby sie spokojnie odswiezyc.
A w sali dla dzieci taki troche wiekszy zlew zeby moc wykapac dziecko
No nie wiem, na mnie zrobilo to wrazenie byc moze dlatego tez ze wczesniej nie bylam na takim oddziale:) I bardzo musze pochwalic pielegniarki i lekarzy, wszyscy bardzo mili, bez problemu mozna bylo sie wszystkiego dowiedziec. No naprawde jestem pod wrazeniem:)

5 komentarzy (pokaż)
20 stycznia, 19:11

3,5 m-ca

Padam, po prostu padam ze zmeczenia....ten tydzien byl dla mnie po prostu koszmarny a jeszcze zostal jutrzejszy dzien:(

Jednak nie dalam rady i miala do mnie przychodzic pomoc, nawet dziewczyna byla u mnie na rozmowie ale stwierdzilam ze jednak poprosze ciocie. Co prawda bedzie przychodzila 2 a nie 3 razy w tygodniu ale mam nadzieje ze dam rade.
Maz otworzyl firme i wpadaja pierwsze zlecenia wiec musze liczyc sie z tym ze nie bedzie go teraz wiecej w domu. Czyli bedzie go bardzo malo, bo pracuje tez normalnie na etacie
Nie wiem jak to bedzie, troche sie boje ze nie dam rady. Ale nie mam tez wyjscia niestety, kasa przyda sie bo wiadomo przy 2 dzieci sa i niemałe koszty...jak na razie sie trzymam
Wiem, pewnie ja nie ostatnia i inne matki maja gorzej a tu narzekam...

Pocieszeniem jest dla mnie to, ze na poczatku lutego jedziemy do rodzicow naszych. Najpierw do tesciow a pozniej do mojej mamy. I mam nadzieje, ze troszke tez zajma sie dziecmi a my bedziemy mogli chociaz chwile odpoczac.
Moja mama juz zapowiedziala, zebysmy wybrali sie do kina,a pozniej na lampke wina a ona zajmie sie dziecmi. I juz nie moge sie doczekac:)
W tym wszystkim wogole nie mamy czasu dla siebie, ja padam po 20 i nawet nie ma kiedy porozmoawiac. Juz nie wspominajac o innych rzeczach...

Chyba musialam tak sobie ponarzekac, moze teraz bedzie mi lepiej:)

Ale mamy jeden sukces za soba, dzieci spia i zasypiaja w swoich lozeczkach bez naszego bujania. Trzeba tylko chodzic jakis czas wskadzac smoczek Amelce. Ale jest ok:)
A od jutra planuje powoli wprowadzac im plan dnia. Najpierw bede zapisywac co teraz sie dzieje i jak. A pozniej zaczniemy to bardziej ogarniac i planowac o ktorej i co kiedy robimy
Nie wiem za bardzo jak mam sie za to zabrac, wiec zaczne w ten sposob. Zobaczymy co to przyniesie.

1 komentarz (pokaż)
23 stycznia, 20:16

No i po dzisiejszej nocy poddalam sie...tzn. postanowilam ze na 2 tyg pojade do mamy
Ale ciesze sie, zmienie otoczenie i bede miala dodatkowa pomoc;)

No i jeszcze udalo mi sie wkoncu dodam kilka zdjec i pokaze moje male rozrabiaki;)

https://images84.fotosik.pl/310/02270fcd07324888gen.jpg
https://images82.fotosik.pl/311/72044bec5b707942gen.jpg

Na razie tylko tyle, ale w najblizszym czasie postaram sie wiecej i bardziej aktualne:)

0 komentarzy (pokaż)
23 stycznia, 20:16

No i po dzisiejszej nocy poddalam sie...tzn. postanowilam ze na 2 tyg pojade do mamy
Ale ciesze sie, zmienie otoczenie i bede miala dodatkowa pomoc;)

No i jeszcze udalo mi sie wkoncu dodam kilka zdjec i pokaze moje male rozrabiaki;)

https://images84.fotosik.pl/310/02270fcd07324888gen.jpg
https://images82.fotosik.pl/311/72044bec5b707942gen.jpg

Na razie tylko tyle, ale w najblizszym czasie postaram sie wiecej i bardziej aktualne:)

2 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK