BellyBestFriend
Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Ale ten czas leci! Jasiek ma już roczek!

Autor: Etuś
11 sierpnia, 09:44

Życia ciąg dalszy

Jestem. Żyję. Bo mam dla kogo :) Dla tej mojej małej Pierdoły, która za 2 tygodnie kończy rok! Nie wierzę. Nie wiem kiedy to zleciało. Nie wiem kiedy. Podsumowanie zrobię w poście "Roczkowym". Chyba będzie długi :)
Co że mną? Jakoś życie się toczy. Raz jest lepiej raz gorzej. Ale zawsze staram się szukać pozytywnych stron nawet w ciemnej dupie. I chyba mi wtedy lepiej. Każdy uśmiech mojego syna jest dla mnie światełkiem w ciemnym tunelu. Jest dla mnie silna ręka, która wyciąga mnie z najgłębszych zakamarków. I za to kiedyś mu podziękuję. Jak dorośnie. Żeby wiedział.

Z takich przyziemnych informacji to odbył się wieczór Panieński i Kawalerski. Chłopcy pojechali na weekend nad wode. Domki, mięcho, wóda i dobra muzyka. I nic więcej im do szczęścia nie potrzebne :p my bawiłyśmy się bardziej w stylu babskim. Jedzonko, drinki, tort i klub. Jutro już wesele. Kurczę a dopiero co powiedzieli że się zaręczyli...
Dziś jedziemy do Kielc. Wyjezdzamy wieczorem po kąpieli Młodego z ogromną nadzieją że prześpi cała drogę i potem po przyjeździe przełożony do łóżeczka pójdzie dalej spać :) jutro o 12 fryzjer. A jeszcze po drodze jedziemy do galerii kupić Jarkowi koszulę i buty. Nie ma to jak zakupy na ostatnią chwilę...

Finalizując. Postaram się myśleć pozytywnie Ale niczego nie gwarantuję. Jeśli tylko poczuje że nie radzę sobie już sama że sobą, pójdę po pomoc do specjalisty. Bo życie jest zbyt krótkie i zbyt piekne. No i jest Jasio. Moja Gwiazdeczka na ciemnym niebie <3

20170809_163136.jpg

20170808_074648.jpg

20170807_153404.jpg

20170804_092601.jpg
Joł joooooł! :D

20170730_115324.jpg

3 komentarze (pokaż)
19 sierpnia, 10:03

Agrrrrrr....!

Kosz kur... wczoraj wieczorem jak położyliśmy spać Młodego to wychodząc z łazienki zauważyłam ciemną plamę na podłodze. Podchodzę - woda. Cieknie po ścianie. Gdzieś puściła nam rurka od klimy. Zajebiście - trzeba będzie kuć :/
Do tego Jasiek dostał kataru. No i noc że tak powiem w dupkę. W końcu wzięłam go do łóżka i spał że mną. To nic że się wiercił i mnie skopał. Jakoś tak dobrze się czułam mając go tak blisko <3 Ale niestety budził się czesto. Nosek zapchany. I trochę kicha. Ale on kicha zawsze. No i nie wiem. Czy to katar na zęby czy zaraził się od Jarka (bo ta pałka na weselu wychodziła na dwór cała mokra. A to był ten chłodniejszy weekend). Już myślałam że go ominie. Mnie zresztą tez. No zobaczymy. Na razie żadnego kaszlu, gorączki a katar raczej wodnisty. Teraz Trąbson śpi ale walnął na mnie focha bo chciałam mu nosek katarkiem wyczyścić... ło Jezu... masakra była :p
Dziś na 11 idziemy na pierwsze strzyżenie do mnie do pracy :) zobaczymy czy Jaśko da koncert. Ale ma już długie te kłaczki i poci się w gorące dni. Moje mięciutkie, bobaskowe włoski zostaną obcięte :(
Za tydzień Janek kończy rok. Matko Boska aż w to nie wierzę. Nie wiem kiedy to minęło. To był chyba najcięższy ale i jednocześnie najpiękniejszy rok w naszym życiu <3

PS: dziękuję Wam Kochane za słowa wsparcia. Na prawdę wiele dla mnie one znaczą :*

20170817_142159.jpg
I taki Jaś na koniec :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia, 09:54

2 komentarze (pokaż)
19 sierpnia, 16:54

Szybki wpis pofryzjerowy

Była czarna rozpacz, płacz i zgrzytanie zębów. Mój syn zdecydowanie nie polubił się z moim szefem :D No cóż :) Ale udało się. Kazik podołał i Jasio prezentuje się o tak:

20170819_120052.jpg

I zajebiste selfie z serii w windzie :D
20170819_154208.jpg

PS: dziś na kolację burgery wołowe, fryty i własnoręcznie robiona surówka colesław. Później zedytuję i wrzucę foto :D

EDIT:
Pics_Art_08-20-12.35.45.jpg
<3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia, 12:36

3 komentarze (pokaż)
20 sierpnia, 13:06

Kichy, parchy i smarki

No i jednak dopadło Jaśka. A już miałam nadzieję że go ominie :( Przeziębienie przytargał Jari do domu. Tak to jest jak się w kompletnie mokrej od potu koszuli wychodzi podczas wesela na fajurę. A że weekend był chłodny i noc praktycznie zimna to ma. A teraz ma Jasiek. Drugą noc na totalnym hardcorze. Pierwsze dwie godziny śpi ok a potem się zaczyna. Zatkany nosek nie pozwala swobodnie oddychać i Trąbka się budzi. Co godzinę.. Co pół godziny... noszenie, tulenie i śpi. Ale położony po chwili pobudka. Panika przed katarkiem, panika przed fridą. Wczoraj Jari go nosił a ja tanczylam z fridą w koło a Jasio płakał i powtarzał "nie, nie, nie.. " no jak tu serducho ma nie pęknąć? Dziś leje jak z cebra. Masakra. Jari pojechał do apteki po sól fizjologiczna (zrobimy inhalacje) i po witaminy dla mnie. Jeszcze by tego brakowało żeby mnie rozłożyło.
W dzień Pierdoła jest radosny i nawet katar mu nie przeszkadza. Tylko te noce... Boże daj siły!

Na koniec moja Kochana Pierdoła za którą w ogień bym wyskoczyła <3
A no i ja też tam jestem na dokładkę :p

Pics_Art_08-20-12.52.44.jpg

Ten leżaczek ratuje nam trochę zycie. Dzięki nachyleniu Jaśko może w miarę oddychać. Ok idziemy się kurować :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia, 12:56

3 komentarze (pokaż)
21 sierpnia, 09:19

Tytuł? Nie mam pomysłu :)

Trąbka śpi więc korzystając z chwili spokoju wyszłam na balkon i delektowałam się chłodnym powietrzem. Tak jakby już było czuć jesień. Choć mają przyjść jeszcze gorące dni. Dziś bez deszczu (póki co), słoneczko, cisza i spokoj. Jasio przespał noc bardzo ładnie. Coś kwęknął o 23 ale to dlatego że powędrował w łóżeczku i walił łepetynką w głowę łóżka. Poprawiony spał dalej. Pobudka o 3.30 na mlesio i spał do 6 :) Boże wyspana jestem jak ta lala :) dziś koniecznie spacer bo nie wytrzymam w domu kolejnego dnia. Jak będzie lało to spacer po galerii :D
Wczoraj dzwoniła teściowa i pytała co kupić na roczek Jaśkowi. Jako że ciuchów jeszcze ma zapas, zabawek tyle że nie mam już gdzie trzymać to postawiłam na praktyczny prezent i poprosiłam o śpiworek do wózka na zimę. Powiedziała "ok, zamów a ja Wam oddam pieniążki". I tak dziś zamówiłam na allegro taki oto śpiworek:

Screenshot_20170820-113748.png

Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. No i do wózka będzie pasował :D

Kurczę coraz bardziej martwi mnie ssanie kciuka. Nie wiem jak mam go tego oduczyć. Smoczka Pierdek nie miał w buzi już ze 2 miesiące. No po prostu dzieć nie smoczkowy. Za to ten palutek... martwi mnie że będzie miał problemy ze zgryzem i że ten paluszek będzie jakiś zdeformowany. Juz momentami jest tak, że jest mega poraniony. Widać nie boli go aż tak żeby to nie ssał. Jakieś pomysły? Sprawdzone rady na oduczenie Jaśka ssania kciuka?

Czytam sobie swój pamiętnik i łza się w oku kręci. W sobotę Jaś skończy rok. Liczę na ładną pogodę bo w planach impreza w plenerze. Zakupiłam już ozdoby, balony i takie tam. Tort też zamówiony. Wracam myślami rok wstecz i tak sobie myślę jak bardzo dojrzałam przez ten czas. Stałam się matką. Tyle się zmieniło ale nie zamieniłabym tego za nic na świecie. To najpiękniejsze co może spotkać kobietę. Ok czasem jest ciężko, czasem chce się wyć albo uciec najdalej jak to tylko mozliwe. Ale wiecie co? Ta mała Trąbka co teraz smacznie śpi w swoim łóżeczku nadaje sens mojemu życiu. Kocham go całym swoim sercem. Na zabój. I na zawsze <3

20170820_162002.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia, 09:09

1 komentarz (pokaż)
22 sierpnia, 20:46

Grrrrr..!!

Uwaga, będę gryzła. Byłam dziś w UM bo rychło w czas przypomniało nam się o becikowym... ostatnie dni na to mamy i modlę się żebyśmy tylko mieli wszystkie dokumenty. No ale do rzeczy. Pojechałam tam a tam ludzi jak mrówków. Bo w tym samym miejscu zbierają też wnioski na 500+. A że trzeba teraz składać od nowa to ludzi masę. Szło jak krew z nosa. Jaśka zostawiłam z nianią więc luz. Klitka toto taka mała że kilka osób w środku się zmieści u tyle. Resztą kolejki na zewnątrz. Zaczęło padać... wymarzłam się tam ponad 2 godziny tylko po to, żeby przyjęli ostatnią osobę przede mną i zamknęli urząd... to się nazywa niefart. No myślałam że się wscieknę. Tak więc wygrałam darmową wycieczkę do UM jutro spowrotem. Tym razem z Jaskiem. Na 8 rano tam jadę. Trudno. Grrr... teraz leżę w łóżku i się kuruję. Co prawda ból gardła mi minął ale za to mam katar i czuję że poce się jak świnka. Mam nadzieję że nie rozchoruję się na Jasia urodziny... brawo ja...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia, 20:35

2 komentarze (pokaż)
26 sierpnia, 09:16

8.47 - Roczek Jasia

O Boże Boże Boże! Mój mały, duży mężczyzna dziś o 8.47 skończył rok. Powtórzę się po raz pierdyliardowy, ale nie wiem kiedy to zleciało. Teraz gdy czytam swój pamiętnik z początków mojego macierzyństwa to tak na prawdę gdyby nie to, to nie pamiętałabym o tym. Te złe momenty dawno temu wyparłam już z pamięci. Co było a nie jest nie pisze się w rejestr! Jaś teraz smacznie śpi a ja patrzę na niego i napatrzec się nie moge. To mój syn. Moje dziecko. Moje szczęście. Moje spełnienie marzeń. Jest tu, na wyciągnięcie ręki. I zastanawiam się czasem czym sobie zasłużyłam na taki cudowny dar. Jestem szczęściarą.
No ale miało być o Jasiu przecież :D
Takie małe podsumowanie:

Jan Mateusz przyszedł na świat 26.08.2016 o godzinie 8.47 przez cc.
Przez ten rok tak się zmienił:
-z wagi 3730 przytył do 12kg
-z 58cm urósł do 82cm
-ma 8 zębów
-raczkuje, chodzi za ręce i przy meblach
-mowi: mama, tata, nie czasem tak :D
-przesypia noce, lub budzi się tylko raz
-zjada już praktycznie wszystko co mu się da (w granicy zdrowego rozsądku oczywiście. Grzybów czy słodyczy np mu nie daję ;)
-ma za sobą swoje pierwsze postrzyżyny
-uwielbia zabawę samochodami
-kocha zwierzęta (i te żywe i te w tv :p )
-wywrócił nasz świat do góry nogami i za to go właśnie kochamy!

Sto lat Synku!

PS: relacja z imprezy urodzinowej w następnym poście :)

20160827_102214.jpg
Taki byłem jak się urodziłem <3

20170826_084421.jpg
A taki jestem teraz <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia, 09:06

6 komentarzy (pokaż)
27 sierpnia, 19:59

Imprezka roczkowa - szczęśliwa tak bardzo <3

Wiecie już jakiś czas temu wyobrażałam sobie pierwsze urodziny Jasia. Jak to będzie. I jak zobaczyłam deszcz ok 11 gdy na 14.30 zaplanowany był początek to prawie się popłakałam. Z bezsilności. Bo ile bym nie planowała to na pogodę wpływu nie mam. Ale... rozpogodziło się! Wyszło słońce! Wyschła trawa! Dopisali goście... no bylo.... tak jak chciałam żeby było. Goście ci dla Jasia najważniejsi, otoczony najbliższymi. Słońce i grill na działce. Prezenty i radosc. Radość mojego dziecka <3
Krótka fotorelacja z tego dnia właśnie przed Wami :*

received_1764384656935029.jpg

20170826_150128.jpg

20170826_151046.jpg

20170826_150352.jpg

20170826_150204.jpg

20170826_145609.jpg

3 komentarze (pokaż)
29 sierpnia, 20:53

Będzie nostalgicznie

Byłam w Kielcach. 4 dni i tak mi się jakoś smutno zrobiło. Macie też tak że pewne wydarzenia, albo konkretne obrazy czy zapachy się Wam z czymś kojarzą? Ja tak mam. Czasem nawet zachód słońca i odpowiednio czerwony jego kolor kojarzy mi się z dzieciństwem. Jakimś konkretnym dniem z dzieciństwa. Bądź wydarzeniem. I tak też było tym razem. Szczególnie mi smutno gdy spaceruję z Jaśkiem po osiedlu na którym się wychowałam i patrzę na parking na którym kiedyś był plac zabaw z ulubionymi drabinkami. Wiele takich miejsc zniknęło z powierzchni ziemi. Patrzę na krzaki w których urządzaliśmy tunel strachu i te krzaki są teraz tak zarośnięte że się nawet nie da do nich wejść. Patrzę na studzienkę kanalizacyjną na której siadaliśmy i wywoływaliśmy duchy. Albo sprzedawalismy bransoletki plecione z muliny. Zostało właściwie tylko drzewo na którym wyryliśmy nasze inicjały plus inicjały ówczesnych miłości. Bycie dzieckiem było takie cudowne. Tak bardzo chciałabym wrócić do tych czasów. Bawić się w ślepca na trzepaku, chowanego czy grać w gumę. Grać piłką w kozę albo zbijaka. Dostać szlaban za zbyt późny powrót. Poskakać po kałużach w ciepły letni deszcz. Wołać "mamo rzuć złotówkę na Lulka (pamiętacie takie lody?) I na prawdę nie przejmować się niczym.
Wiecie pisze ten post że łzami w oczach. Nie wiem skąd mi się to wzięło. Może tak bardzo zatęskniłam za Kielcami (Choć to przecież raptem 180km a co mają powiedzieć ci co za granicą mieszkają?). Czy to może zbliżająca się jesień? Sama nie wiem. Niby zadomowiłam się w Warszawie. Ale tak na prawdę to nigdy nie będzie mój dom...
I tak sobie myślę, że chciałabym żeby Jasiek też miał takie szczesliwe dzieciństwo. Żeby też tak jak ja mógł później je wspominać z tęsknotą.
Kocham Kielce. Mam nadzieję że kiedyś tam na stałe wrócę <3

Na koniec nie mogę nie wrzucić fotki mojego Kawalera <3

20170829_205210.jpg
Że też się nie boi że mu mucha wleci :D

3 komentarze (pokaż)
2 września, 21:57

Tup tup

Byliśmy dziś kupić pierwsze buciki Jaśkowi i nie byłabym sobą gdybym się nie pochwaliła :D Wybór padł na Emelki. No są cudne! I jeszcze to uczucie że dzieć mi dorasta <3 No bo jeszcze niedawno leżał tylko i machał tymi swoimi grabkami gdzie popadnie a teraz wszędzie go pełno. Coraz pewniej stoi na nóżkach. Jeszcze nie odważył się puścić ale z dnia na dzień robi postępy :) taki mi kwawaler rośnie!
Poza tym pogoda nie dopisuje. Prawie cały dzień lało i poza wypadem po buty i filtr do dzbanka to siedzieliśmy w domu. Jak Jaśko poszedł na drugą drzemkę o 15.30 to przebudził się 16.10 i wzięłam go do siebie na kanapę. Przytulił się i razem ucięliśmy sobie komara do 17.30 :D A co! W taką pogodę to tylko spać :P
Kurczę tulę tą moją małą Pierdołę i mam taki wyrzut endorfin że aż mi się chce płakać że szczęścia. No kocham go po prostu, no :)

20170902_174717.jpg

20170902_215245.jpg

20170902_143718.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września, 21:59

2 komentarze (pokaż)
3 września, 18:47

Leniwa niedziela <3

Pogoda sucks. Bardzo sucks. Rano cały czas lało. Potem też lało ale mniej. Potem przestało ale szaro buro i ponuro. Żeby nie siedzieć cały dzień w domu poszliśmy na rodzinny obiad do Sfinxa a potem na spacerek w przerwie w deszczu. A potem znów miałam drzemkę z Jasiem (i tu zasypię Was zdjęciami :P ) tym razem prawie 2.5h :D mogłabym tak codziennie :)
A teraz oglądamy "Piratów z Karaibów" i się byczymy...

20170903_124619.jpg

20170903_141539.jpg

20170903_142816.jpg

20170903_142825.jpg

20170903_184054.jpg

20170903_184121.jpg

20170903_184201.jpg

20170903_184145.jpg

1 komentarz (pokaż)
5 września, 21:53

Matka zombie - Mombie? :D

Dżizas dziś Janek przebił samego siebie. Wstał przed 5 o.0 czasem mam ochotę wystrzelić go w kosmos. Dziś był ten dzień :D coś mu się ostatnio poprzestawiało. Tak ładnie spał do 6.30 czasem 7. A ostatnio wstaje przed 6. Hektolitry kawy i energetyka dożylnie poproszę ;) Jako że dziś kiszonka w domu że względu na pogodę to kimnęłam się z Jaśkiem na jedną drzemkę. Potem skoczyliśmy do Tesco po kurki bo zachciało mi się na obiad polędwiczek wieprzowych w sosie kurkowym. To jeszcze w f&f kupiłam Pierdosławowi dwa pajacyki. On już w rozm 86 wskoczył :O no a jako że przykryty to on śpi 5 minut a noce już coraz chłodniejsze to rano po spaniu w bodziaku był cały chłodny. No to teraz śpi w pajacykach. Ufff... Może dziś pośpi dłużej? Nadzieja matką głupich... Ale matka kocha swoje dzieci :D

20170904_210544.jpg
No czyż on nie jest słodki? :*

20170905_141836.jpg
Tak robiłem zakupy z mamą dzisiaj :D

20170905_182806.jpg
Na koniec narobię ochoty, niach niach niach :D

3 komentarze (pokaż)
6 września, 20:56

Kolejny deszczowy dzień

Grr już dość mam tej pogody:/ non stop leje. Już nie mam pomysłów co robić z Jaśkiem. Nawet na spacer nie da się wyjść. W dodatku zamiast lepiej spać to Pierdek śpi gorzej. Dziś pełnia i zastanawiam się czy to ma na niego jakiś wpływ. Noc była masakra. Nie dość że nie mógł zasnąć z godzinę i złamałam się i uśpiłam go na bujaczku (nie chce tego robić bo nie chce go tego nauczyć, wystarczy że w dzień tylko tak zasypia) to jeszcze budził się w nocy. Stękał, popłakiwał to w końcu zmęczona wydawaniem wzięłam go do łóżka. Zarobiłam kilka razy w zęby z buta zanim usnął. Też się budził i wiercił żeby ostatecznie wstać chwilę po 5... wannę kawy dożylnie poproszę. Ufff...
W dzień się zmobilizowałam do działania. Ogarnęłam chałupę ( tylko podłogę na jutro zostawiłam), wyszorowałam łazienkę, zrobiłam 2 prania, pojechałam z Trąbką do galerii po smoczek do niekapka bo przegryzł, a na koniec upiekłam ciasto. Z fartem że przyszedł teść i przejął Młodego na ostatnie pół godziny przed kąpielą bo myślałam że ducha wyzionę. Do tego jeszcze ból łepetyny doszedł. A Jari dziś miał dyżur w pracy. Tym oto sposobem leżę już w łóżku, idę spać i mam wszystko gdzieś :p
Jutro do Jaśka przyjeżdżają moi rodzice bo ja w czwartek i piątek pracuje a nasza niania na urlopie. Mam nadzieję że nie będzie padać bo Jaśko dziadków zamęczy w domu :p
Idę spać. Oby Jasiek choć trochę lepiej pospał dzisiaj.
No to ten... Dobranoc :p

Na koniec ciacho z przepisu Tapendy (no uwielbiam ta babkę :D ). Oryginalnie z malinami, ale jako że sezon na śliwki w pełni to machnęłam że śliwkami i polewą czekoladową :D A że matka sklerotyczka zapomniała że skończył się papier do pieczenia to trzeba było poradzić sobie sposobem babcinym: masełko i bułka tarta na blachę i heja :)

20170906_180945.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września, 21:00

4 komentarze (pokaż)
9 września, 09:21

Spaaaaać...

Od jakiegoś tygodnia śpimy źleeee. Tzn Jaśko śpi dobrze do jakiejś 2 w nocy a potem zaczynają się cyrki. Popłakuje, kwęka, stęka. Więc ląduje że mną w łóżku. I tak się wierci ale już przynajmniej nie muszę wstawać. Ostatecznie wstaje przed 6. A ja litrami wlewam w siebie kawę i energetyki. Aaaaaaa synu daj żyć :p
Dziś jedziemy na wycieczkę do muzeum kolei wąskotorowej. Wreszcie ładna pogoda po całym tygodniu lejącego deszczu. Mam nadzieję że cały dzień na świeżym powietrzu :)
Moi rodzice dziś pojechali. Ogromnie im jestem wdzięczna za pomoc. Gdyby nie oni nie wiem z kim bym Jaśka zostawiła. A przy okazji wczoraj wysłali mi kilka fotek że spaceru :) I przynajmniej w robocie mogłam popatrzeć na tą moją Pierdołę <3
Namawiam męża żeby poszedł że mną do kina na "To". A on nie chce :p chyba obawia się że może się bać :D jak go namówić? :p

A to moje Szczęście na spacerze z dziadkami :)
received_234038450456026.jpg

received_234111353782069.jpg

received_234038500456021.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września, 09:23

3 komentarze (pokaż)
10 września, 08:46

Wycieczkowo

Bylimy, pojechalimy, zobaczylimy :)
Niestety było to dużo mniejsze niż się spodziewaliśmy i niż to wyglądało na zdjęciach. Cóż, moc fotografii. Ale jak już przejechaliśmy te prawie 60km to stwierdziliśmy że wejdziemy do srodka. W sumie było spoko :) Tylko pająków było od cholery. Prawie na każdym eksponacie. I to takich bydlaków wielkich!! Normalnie momentami myślałam że zejdę na zawał choć w sumie nie mam arachnofobii a po prostu ich nie lubię :/
Potem znaleźliśmy jeszcze jakieś ruiny zamku Książąt Mazowieckich Ale to na prawdę były ruiny ruiny. Ledwo co z murów cokolwiek zostało. Ale widoki z góry bardzo ładne :)
Jako że Jaśko był już bardzo zmęczony to zapakowaliśmy się do samochodu i wróciliśmy. Na momencie zasnął :) po powrocie przebraliśmy się w coś lżejszego i poszliśmy na obiad.
Bardzo fajny aktywny dzień na świeżym powietrzu. Strasznie za tym tęskniłam. Dziś też zapowiada się ładny dzień więc mam nadzieję na spacerek nad Wisłą :) korzystamy z ostatnich ciepłych dni bo pewnie zostało ich już niewiele.

Adasiowa a wszyscy mi mówią ze wreszcie sie do mnie robi podobny :p ja tez w nim widze całego tatusia :)

Piona Dewa! Stylówa z Pepco i F&F :D

20170909_122301.jpg

20170910_084831.jpg

20170909_124032.jpg

20170909_124250.jpg

20170909_124701.jpg

20170909_134416.jpg

20170909_140454.jpg

20170909_141439.jpg

20170909_164551.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września, 08:50

1 komentarz (pokaż)
11 września, 08:30

Wrrrr...

Wczoraj się wkurwiłam. I to tak na maxa. Nie będę się wdawać w szczegóły ale zawiodłam się na Ślubnym :( Uryczałam się jak debil. Ehh... czasem mam wrażenie że się od siebie oddaliliśmy. Chciałabym żeby było między nami jak kiedyś...

Za to z Jasiem wczoraj spędziliśmy aktywnie dzien. Był w 7 niebie na placu zabaw. Szkoda że dziś już popsuła się pogoda :( znów pada. Ehh jesień...

20170910_162906.jpg

20170910_162520.jpg

20170910_162001.jpg

20170910_161117.jpg

2 komentarze (pokaż)
11 września, 21:19

Żłobek :o

Aaaaaaaa zapadła decyzja. Pan Jan idzie do żłobka. Po dyskusji, przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, zdecydowaliśmy że Junior od października idzie do żłobka. Nie powiem - mam pietra. Czy się zaadaptuje, czy nie będzie płakał, jak to już będzie jak zostanę w domu bez niego (bo nie pracuje codziennie za to od 9 do 20), no i w ogóle sranie w gacie mnie czeka. Muszę powiedzieć niani że zdecydowaliśmy się jednak na żłobek. Kurczę widzę na spacerach jak go ciągnie do innych dzieci. Chciałabym żeby wychowywał się wśród rówieśników. Żłobek to wcale nie zło konieczne. Mam nadzieję że będzie się tam dobrze czuł.
Żłobek znajduje się dosłownie 1.5km od naszego domu. Dziś byliśmy go zobaczyc. Zostały ostatnie 3 wolne miejsca. Po szybkich telefonach i konsultacjach z rodzicami zadzwoniłam i powiedziałam że się zdecydowaliśmy. Jutro idziemy Jaśka zapisać. Boziu znowu będę przeżywać. Ale wierzę że podjęliśmy dobrą decyzję.
Moje Szczęście smacznie śpi. Boże jak ja go kocham. Nie da się tej miłości zawrzeć w słowach <3 Aaaaach :*

20170905_130613.jpg
A taka fota Pierdosława jak podpierdziela mi bezkarnie śniadanie :D No nic się nie da zjeść bez niego. Co z tego że dopiero co zjadł swoje. Podchodzi i patrzy na Ciebie tymi swoimi pięknymi oczętami i miele buzią. No muszę mu dać gryza :D

Daria Oj chyba tak. Oni są z innej planety :)

Dewa na razie jest ok. Podaliśmy sobie łapki na zgodę i zakopaliśmy wojenny topór. Poprzepraszaliśmy się ładnie i mam nadzieję że jeszcze długo nie będzie następnej spiny :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września, 21:26

1 komentarz (pokaż)
13 września, 08:21

Bateryjka

Ten mój syn ma tak szybko ładujące się bateryjki, że to aż przeraża. Wczoraj wróciłam z pracy a ta mała Pierdoła zamiast spać, to w najlepsze urzędował i absolutnie nie wyglądał na śpiącego. No to stwierdziłam, że bez sensu kłaść go na siłę spać. Pobawił się jeszcze do 21.10 i powiedziałam: o nie kolego, już dawno po dobranocce (btw brak mi tego :( ) więc zasuwasz do łóżka. Dostał butlę i gdzieś o 21.30 zasnął. Płonne były moje nadzieje, że może dziś przez to pośpi dłużej. Gdzie tam. Pobudka o 1 na butlę a potem 5.10 i... dzień dobry! Ja już się wyspałem! Miałam ochotę wystrzelić go w kosmos :D

Poza tym Jaśko zagląda każdemu w talerz. No nic nie da się bez niego zjeść, mimo że np właśnie skończył swój posiłek. Podchodzi, miele jęzorkiem no i nie można mu nie dać gryzka :) I tak dziś towarzyszył moim tostom na śniadanie :D

20170913_063852.jpg

Poza tym chyba czas przejść na dietę. Waga stoi w miejscu. Dokładnie taka jak przed zajściem w ciążę. A przydało by się 15kg mniej... I co tu począć? Mam strasznego lenia i nie chce mi się gotować codziennie. Ale chyba będę musiała. Jak Jasiek pójdzie do żłobka to zacznę też ćwiczyć. Może coś z tego będzie. Choć już tyle razy zaczynałam... Ehh niech mnie ktoś kopnie w tyłek...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września, 08:23

1 komentarz (pokaż)
15 września, 15:53

Nie spać, zwiedzać!

Dżizas u Was też tak zimno i pizga? Normalnie masakra. Aż czapę Młodemu założyłam tak wieje :/
Pojechaliśmy dziś odwiedzić dziadka w pracy. Jarek zapomniał dać tacie krem dla mojej mamy. My w Kielcach będziemy najprawdopodobniej dopiero 11 listopada. A on jedzie na weekend. Pojechaliśmy metrem pierwszy raz od dłuższego czasu. Coś tam się Jaśko wystraszył ale szybciutko uspokoiłam go. I pierwszy raz w ogóle jechałam drugą linią metra. Musiałam trochę pozwiedzać w poszukiwaniu wind Ale dałam radę :D
Dziadek i Jasio szczęśliwi bo nie widzieli się tydzień czasu (dziadek był chory i nie chciał zarazić). Nawet dziadek zaproponował że zabierze Jaśka na weekend do Kielc. Nie powiem - kusząca propozycja. Ale przecież ja się zapłaczę z tęsknoty :p Zobaczymy, może za tydzień :)
Jutro albo w niedzielę jedziemy po wyprawkę dla Jasia do żłobka. Normalnie już sram po gaciach. Ostatni tydzień w domu a potem adaptacja. Oby przeszedł pomyślnie...
Dziś na obiad polędwiczki w sosie grzybowym. Sos gotowy (od teściowej), muszę tylko usmażyć polędwiczki. A na deser naleśniki. Nie wiem czym ten mój małż sobie na to zasłużył :p

No to na koniec standardowa galeria :D

20170913_175641.jpg

20170915_131720.jpg

20170915_093217.jpg
Mama no weno co ty :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września, 15:55

1 komentarz (pokaż)
18 września, 09:38

Poniedziałek

Masakra. To jedno słowo opisuje dzisiejszą noc. Pan Jan poszedł spać o 20. O 1.20 obudził się na butlę. Zjadł i zasnął. O 2.45 obudził się z płaczem. Ululałam go ale co próbowałam wyjść z pokoju - płacz. Po jakimś czasie zastąpił mnie Jarek. Też bez sukcesu. W końcu Jasiek tak się rozbudził że zasuwał po podłodze szczęśliwy i wyspany. Powiedziałam Jarkowi żeby się położył bo idzie przecież do roboty. A ja z Jaśkiem urzędowałam do 4.45... W końcu udało mi się go uśpić. Pobudka o 6.30. Może pospałby dłużej ale Jarek wstał do pracy i on też się obudził. Coś mu się poprzestawiało. Mam nadzieję że to jednorazowo...
Dziś też napędził mi stracha. Rano teść przyniósł mi kosmetyki które przywiózł od mojej mamy z Kielc. Ja siedziałam i rozpakowywalam je. Jasiek dorwał pudełko po tuszu i zaczął je gryzc. Ja patrzę a ten coś żuje. Odgryzł kawałek tekturki. Wsadziłam mu palce do buzi żeby wyciągnąć a ten połknął... No masakra. Oczy dookoła glowy. Raczej nic mu nie będzie bo to miękkie i zanim odgryzł pewnie mocno namoczył, ale nam nauczkę na przyszłość żeby wszystko po sobie od razu sprzątać..
Poza tym... zaczęłam dietę! Od dziś start z BeDiet od Ewy Chodakowskiej. Kiedyś bardzo ładnie na niej schudłam. Teraz wróciłam do wagi sprzed ciąży i stop. Ani rusz. Ani w te ani we wte. Muszę coś zacząć robić bo normalnie oszaleję. Strasznie źle się czuje. Jak Jasiek pójdzie do żłobka zacznę też ćwiczyć. Może wreszcie mi się uda...

20170918_074252.jpg
Śniadanko :)

20170918_065729.jpg
Prezent od dziadka :D

PS: szykuje dłuższy wpis. Taki retrospekcyjny. Może dziś, może jutro :) Buziaki :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września, 09:39

5 komentarzy (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK