BellyBestFriend

Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: ...................................

Autor: michaela
20 grudnia 2016, 12:16

Udało mi się wczoraj odebrać Różę z przedszkola, Kalina na tyle łaskawa że pozwoliła nam jeszcze wspólnie upiec babeczki. (trwa to całe 25 minut)
Tu przepis (http://www.doradcasmaku.pl/przepis/362305/muffinki-z-miodem-i-bananami.html)- prościutkie, skład ciut modyfikujemy - czasem ciemna mąka, czasem trochę amarantusa, czasem dodamy żurawiny, albo świeżych owoców... niekoniecznie proszek i soda, zwykle dodaję mniej miodu, czasem sobie o nim zapomnę, ale Róża je uwielbia Zjadła tego tyle ile chciała... upaprała mąką pół kuchni. Na koniec dostałam soczystego buziaka... obu nam chwilowo zrobiło się lepiej na duszy.

1 komentarz (pokaż)
29 grudnia 2016, 19:53

trzeci tydzień życia
Zakochałam się w córci po czubki uszu. I tylko świadomość umykającego czasu przynosi chwile niepokoju, Bo zdecydowanie częściej niż stwierdzenie przeżywamy to ostatni raz!" pojawia się wewnętrznie pytanie z odrobiną żalu" to ostatni raz?"

Małe podsumowanie:
Chowam już pierwsze ubranka w rozmiarze 50, 56 już ubieramy pierwsze w rozmiarze 62! Mały łakomczuch rośnie!
Chusta ratuje moje plecy, relacje ze starszakiem i jest najlepszym lekiem na brzuszkowe kłopoty.
Maleńka leżąc na brzuszku przekręca głowę z boku na bok i zdarza się że chwilę przytrzymuje w górze.
Kikut pępowinowy odpaść nie chce.
Pierwsze spacery za nami.
Zużycie pieluch powoli spada (początkowo 1 paczka - 26 szt - na 1,5 dnia... ufff...
Strategicznie, na ten etap, chwilowo, wszystko poukładaliśmy.

DSC_0088a.jpg

A starszak? No właśnie, z nią jest największa gimnastyka i zagadka. Dalej przerabiamy nową sytuację. Wydaje mi się że małymi krokami podążamy dobrym kierunku Wymaga to od nas wiele. Udało się na szczęście wprowadzić kilka wspólnych rytuałów - poranne rozwiązywanie zagadek i kolorowanie,rysowanie. wpadliśmy chyba też na to jak się zorganizować żebym mogła ją znowu usypiać wieczorami. W tej ciągłej układance przeszkadzają niestety kolejne zarazy przynoszone z przedszkola - w tym tygodniu zapalenie spojówek, bakteryjne? uhh i tlumaczenie zeby mlodszemu nie wkladala palcow do oczu, nie przytulala sie buzia do buzi....Biedula co chwilę biegała do lusra sprawdzać czy ma jeszcze chore, ropejące oczka czy już może zdrowe?

chyba rzeczywiście nałożyły jej się zmagania z nową codziennością z kolejnym etapem - kryzysem/buntem czy jak kolwiek to nazywać - powinien pojawić sie w wieku ok 3,5 lat, ale ten upór itd idealnie wpisują się w charakterystykę tego okresu. Jasna cholera... Łatwo nie jest, przydał by się jakiś suplement diety podnoszący cierpliwość ... tej mi czasem brak i tak mi z tym źle... to są momenty porażek.. może gdybym byla bardziej wypoczęta i wyspana udawałoby się to lepiej... mimo wszystko krok po kroku jest lepiej i to co najważniejsze miłość do siostry póki co w rozkwicie:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2016, 22:34

5 komentarzy (pokaż)
3 stycznia, 14:14

- Wiesz biedna Kalinka, ma katar.
Patrze na Róże:
– Ty też biedna jesteś.
– Nie mamo. Biedny był Blaszany Drwal, Strach na wróble, Lew. Dorotka nie była biedna. *

*Róża utożsamia się z Dorotką z Czarnoksiężnika z Krainiy Oz.

– Dokąd idziesz Różyczko?
– Idę tam, żeby Kaliny nie zarazić, przyjdź do mnie za chwilę. Tato uwaga! Będę kichać!



3 komentarze (pokaż)
7 stycznia, 21:03

4 tydzień życia
Mała zaczyna gaworzyć
Piękna pogoda i pierwsze tak długie spacery są dla mnie dosłownie jak łyk świeżego powietrza. Od porodu tak mało wycodzę gdziekolwiek że taka mala runda po naszym skromnym rynku to wielka radość.
Niestety - dopadła nas fala małych nieszczęść zdrowotnych:
- Roża - przeziębienie - katar i kaszel
- Kalina - Katar - i tu padł na mnie blady strach, żeby nie zszedł jej niżej na płuca albo do uszu. Do kompletu - odparzenie pupy - niby niewielkie ale kłopot z zagojeniem - głównie przez ciągłą produkcję niewielkich ilości nie nazywając rzeczy po imieniu - czynnika podrażniającego - co chwilę. Zdażyło się kilka razy że przez godzinę(!) usiłowałam jej zmienić pieluchę i nic - bo ciągle coś miała do dodania. I tak na zmianę - myję, wietrze smaruje jej pupę i odciągam katar. . Noce kiepskie w związku z tym. Bo nie chce odpuścić i co godzinę wstaje żeby sprawdzić pieluchę i katar. Z pupą lepiej z katarem sama nie wiem chyba lepiej, albo przynajmniej nie gorzej, ale niestety jedno oko zaczęło ropieć masywnie. W poniedziałek idę do lekarza oby wymyślił coś skutecznego.
15682002_10211066478685608_540856744_o.jpg
Ja - mnie już prawie nie ma. W tej ciągłej walce z chaosem i żywiołem stałam się rękami do przytulania, mycia przewijania, pirsią do karmienia. Biorę to jak jest i wyciągam to co w tej sytuacji dobre.i cóż jestem szczęśliwa... jeszcze niech zdrowie wróci.
Największym żyiołem jeest Róża- jej imieniem można by nazwać tornado lub huragan, kiedy są z tatą poza domem albo gdy jest w przedszkolu - radzę sobie, kiedy jest w domu bywam wykończona jej emocjonalnością ekspresją, ciąglą aktywnością i wynajdowaniem nam coraz to nowych zajęć.jakby mnie ktoś do pralki włożył i włączył wirowanie Ale... jak widzę ja przytulającą siostrę rozpływam się w szczęściu.

15555731_10211026021034192_1703933154_n.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia, 23:02

3 komentarze (pokaż)
11 stycznia, 05:30

8.01 Pierwszy uśmiech - moim zdaniem już nie odruch choć jeszcze nie w pełni promienny uśmiech na widok mamy, Ale był...mrr W dniu gdy Kalina skończyła swój pierwszy miesiąc życia. Czy teraz każdy kolejny będzie tak gnał i gonił następny?

Po tym miesiącu mam wrażenie, że ciągle jesteśmy jeszcze połączone. Ilość czasu i zabiegów wokół małej spaja nas tak jak wcześniej pępowina. Odganiam pomysły że mogłoby być inaczej skoro nie jest i niestety fokus na biologii a właściwie na fizjologii jest tak duży. Do tego swoje 3 grosze dokłada choroba jej i starszaka więc jak nie jestem zajęta jedną to biegnę do drugiej z inhalacjami, lekami, żeby katar odciągnąć. Walczę z chaosem przedmiotów, z ukladaniem rytuałów które przez powtarzalnosć odciążą dzień i części czynnoci przestanie się zauważać, to żeby w tym wszystkim nie chodzić w ciuchach wysmarowanych katarem, ulanym mlekiem tylko wyglądać jak człowiek- pralka chodzi na okrągło a głównym obsługującym pralkę jest A. I jego pomoc i wsparcie są nieocenione. Bez mrugniecia okiem zajmuje się wszystkim o co poproszę albo o co poprosić nawet nie zdążę. Widzi i czuje o co chodzi.
Wzięłam sobie radę o odpuszczeniu/wyluzowaniu do serca i staram się to robić. hmm... może w końcu sie tego nauczę.

Ale wzelkie upierdliwości są bez znaczenia. Mam zdrowe, silne dziei (katar to bzdurra, gruntt że niczego poważniejszego nie ma) :D
Propozycja wyjazdu natomiast w tym momencie wydaje się udręką. Ale to już zupełnie inna historia.

Zakochałam się w chustach. Mam tkaną kółkową - ona jest szybka w zakładaniu ale też długo w niej dziecka nie ponoszę - asymetryczna obciąża plecy nierównomiernie, więc teraz szukam taniej używanej tkanej chusty... Mam nadzieję że szybko znajdę jakieś cudo.:) Wielorazówki wymuszone przez odparzenia pupy okazały się fajnym rozwiązaniem na teraz - mniej boli serce kiedy wyjmuje wkłady do prania z otulacza niż kiedy musze wyrzucić jednorazówki z niewielkimi zabrudzeniami - teraz wszystko schodzi w ilościach hurtowych.

Róża tu tfu odpukać emocjonalnie lepiej! Bywają jeszcze trudne momenty w ciągu dnia , ale coś jej odpuściło. Więc będzie chyba tylko lepiej?

O swoich pasjach marzę... ale powolutku. Lada moment minie 6 tygodni pologu i może zacznę od gimnastyki dla mam i dzieci (jeśli tylko wreszcie ten mróz puści)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia, 09:18

1 komentarz (pokaż)
11 stycznia, 22:50

Młoda chora matwię się, zielona śluzowa kupa flegma w nosie kaszel

kurcze, w niedziele oglądał ja pediatra dzisiaj drugi jutro dzwonię i umowie kontrole i oby szpital nas ominął. silna jest, ale ma przecież dopiero miesiąc.. no i niech wreszcie te mrozy puszczą bo jestem więzniem we własnym domu.

Chustę zamówiam używaną wykochaną littlefrog. Ale dzięki

7 komentarzy (pokaż)
13 stycznia, 08:26

Pierwsze wyrazne oznaki radości! żywe machanie rączkami i nóżkami i gaworzenie na widok taty... :)
taki przytomny wzrok ma zagaduje cudowna. A Róża to taka mamusia. Wszystkiego co trzeba robić wokół małej się chce nauczyć i robić. U lekarza uspokajała małą: Nie bój się Pani doktor cię zbada.. Aaaa aaaa kotki śpią... Kurz opaadł, wszystkie burze minęły... a zostały tylko choroby do opanowania i tu się martwię co dalej. Dzisiaj kontrola.

2 komentarze (pokaż)
14 stycznia, 16:19

Szpital - zapalenie płuc :/

5 komentarzy (pokaż)
16 stycznia, 00:18

Zapalenie postępuje więc antybiotyk boję się ze złapie tu coś gorszego na dokładkę. padam na nos. Personel różny. Szpital z chaosie.'
4950 G 59cm rozmiar 62 czasem jest ciasny


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia, 06:22

7 komentarzy (pokaż)
21 stycznia, 07:13

5 tydzien zycia zakończył się kontrolą i decyzją o leczeniu szpitalnym.
6 tygodnia życia wolałabym nie pamiętać. Poczucie chaosu braku pewności i zdrowe poczucie bezpieczeństwa po weekendzie ustąpił. Niestety wśród wielu cudownych pielęgniarek z powołania znalazło się też kilka fatalnych i to one niestety sprawiają że atmosfera jest nie do zniesienia.Ale na to wszystko na fochy trzęsienie drzwiami i kasliwe komentarze machnelabym ręka na rzeczy istorne trudno tak z dystansem patrzec. Ale zanim cokolwiek nastąpiło już czulo się niechęć do rodzica i traktowanie nas jak osoby niespełna rozumu nieracjonalne itd . Najgorsze jest jednak to że malutka ma specyficzne żyły bardzo trudno pobrać krew już nie mówię o założeniu wenflonu wczoraj przy wymianie kłucie trwało 1,5h próbowały 3 osoby az w końcu udało się to czwartej: anestezjologowi. Brak informacji, a jakiekolwiek pytania w rodzaju co będzie ta osoba robiła budzę wrogość lub w najlepszym wypadku uznane są za histerię. Generalnie nie informuje się o niczym. I w tych warunkach maleńka przeszła swój pierwszy skok rozwojowy. Otworzyła szerzej oczy na świat i pokazała swój pierwszy promienny uśmiech. Jasno dała znać kogo i czego się boi tak mocno lapiac mnie za szyję. Pokazała też ze będzie niebieskooka. Jest cudowna dzielna.WPokocgalam ja jeszcze mocniej. Byle szybko wrócić do domu.

A. Miał równie ciężki tydzień. Biegał praca-dom-szpital. Bawiłsie z Róża i przygotowywał się do obrony.No i obronił się nareszcie

1 komentarz (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj

Dziękujemy za wypełnienie formularza zapisu!


Zostaniesz teraz automatycznie zalogowana do BellyBestFriend, ale Twoje konto nie zostało jeszcze aktywowane.


Przed następnym logowaniem musisz aktywować swoje konto. Aby to zrobić przejdź do swojej poczty email , kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.


Jeśli nie otrzymasz od nas wiadomości email, zajrzyj do folderu Spam.

OK